IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Ukryte laboratorium

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Marinette
Ukochane słoneczko forum
avatar

Liczba postów : 112
Ekwipunek : Medalion z Delta Rune, baletki do tańca, stary telefon, portmonetka z goldem.
Join date : 15/04/2018

PisanieTemat: Re: Ukryte laboratorium   Sro Cze 27, 2018 9:38 pm

Kocur rzecz jasna miał wiele racji w tej kwestii, lecz jego ostatnie słowa nieco oburzyły samą Liddell, wręcz fuknęła pod nosem na tyle głośno, by sam futrzak to usłyszał. Zimne, nieprzyjemnie podłoże wywoływało u nastolatki delikatne dreszcze, a na jej licach powoli wracał znany wieczny rumieniec, choć ten był bardziej czerwony. Z początku można by było uznać, iż w akcie irytacji jej policzki nabrały nieco intensywniejszy kolor, lecz fakt był inny. Zmuszała samą siebie do dość sporego ruchu, co dla jej — jakby nie patrzeć — jeszcze ospałego ciała to było stanowczo za dużo, więc rozumiejąc taki stan rzeczy, stanęła, będąc w połowie drogi do wcześniej wymienionych pań, i spojrzała przez swe ramię na zdenerwowanego miauczka.
W takim razie, czy mógłby mi Pan pomóc? — choć spytała uprzejmie, to jej głos nie specjalnie tego okazywał, a co dopiero wyraz twarzy. Dalej trzymała w sobie to zgorszenie... już i tak wieloma rzeczami, więc spróbowała tym razem poprawnie. Westchnęła cicho pod nosem jeszcze. — Przepraszam... czy pomógłby mi Pan, proszę? — doskonale wiedziała, że później czułaby się niesamowicie źle z tym, że zachowała się względem kogoś, niczym jakieś rozwydrzone dziecko czy, o matko i córko, jak księżniczka. Tego to by nawet sama Marinette nie wytrzymała!
Gdyby Mari otrzymała pomoc ze strony roztrzęsionego kota, ta by mu cicho podziękowała i pozwoliła się prowadzić. Jeśli by miał swoje „ale” i nie wykazywał żadnej chęci, ta, na przekór swemu ciału poszłaby dalej, aż znalazłaby się bliżej Iris i usłyszeć jej pytanie.
Huh? — mruknęła zdziwiona z wielkimi oczami na drugą brunetkę. — Co... Ach, przecież jestem Mari, nie pamiętasz mnie, Iris? — spytała z nutą niepokoju w głosie. Znajomy uśmiech również wybił ją z rytmu, przez co miała na krótki moment przypuszczenia, iż duszyczka odwagi stroi sobie z nich żarty, ale żeby w takim momencie? — Nie może być... - szepnęła zmartwiona, nie rozumiejąc już cokolwiek. Kiedy coś dobrego przyjdzie?!

_________________
| KP || Skrytka || Aktualny ubiór || Posty fabularne: 59 || Theme |

AKTUALNE SESJE |
| Plaża pod miastem {06.09} || Most {15.08} || Lokum Marinette {11.10}|
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Patience

avatar

Liczba postów : 48
Zamieszkanie : Centralna część miasta Ebott
Praca/Zawód : Uczennica!
Ekwipunek : Wyblakła wstążka, medalik z Delta Rune
Join date : 05/04/2018

PisanieTemat: Re: Ukryte laboratorium   Pią Cze 29, 2018 10:52 am

- Ia pamietam! – odpowiedziała Toriel żywo, jak zapytała się Iris, czy pamięta jak się nią opiekowała. A raczej wszystkimi nimi. Uśmiechnęła się szeroko do potworzycy wtedy, po czym przystąpiła do roboty. W końcu trzeba jakoś stanąć na nogach, prawda? Nie przewidziała jednak tego, że nogi ją zdołają utrzymać, a górę ciała nadal będzie mieć nieco… Zaspaną. Wystawiła ręce, aby się na nich wesprzeć, uznając wcześniej, że w sumie to jak się już zdołały wyprostować to utrzymają też i część jej ciężaru ciała. Nic bardziej mylnego! Zaraz po oparciu się na nich poczuła, jak się mimowolnie uginają, a ona sama nie mogła już powstrzymać nieuniknionego. Uderzyła twarzą w ramę, ale oczywiście najbardziej oberwało się najmocniej wystającej części – nosowi. Przez ból, jaki przeszedł przez całe jej drobne, słabowite ciałko aż krzyknęła krótko i usiadła z powrotem, łapiąc się za daną część ciała i zaciskając powieki. Było to uczucie, którego nigdy nie doświadczyła, ale o tyle dobrze, że przez nieszczęśliwy wypadek sobie go nie uszkodziła! Gdy już siedziała na tyle długo, aby adrenalina spowodowana niespodziewanym wydarzeniem opadła, odważyła się otworzyć oczy, patrząc w stronę znajomego, opierzonego potwora.
- Boliii… - poskarżyła się cicho, spuszczając po chwili wzrok z ptasiego znajomego, nadal nie odsłaniając nosa, a co za tym idzie – jej słowa mogły być nieco zniekształcone przez dłonie, które również zakrywały część ust. Potem ponownie spojrzała na nieznajomą profesorkę, patrząc bardziej pytająco. Ciekawiło ją, skąd to nagłe poruszenie. Przeciez… Nic się nie stało. Chyba. Tylko trochę bolało, ale jak wystarczająco długo będzie się czekać to przejdzie! A raczej powinno… Nigdy nic nie wiadomo.
- Czy wyidziemy na zewnąsz? – zapytała się. Nie dość, że jej język się jeszcze nie wygimnastykował wystarczająco dobrze, aby mówić poprawnie, to jeszcze były jej słowa mocno zniekształcone i mogły zginąć gdzieś pośród zdań innych osób obecnych w laboratorium. Nie zmieniało to faktu, że mała szatynka bardzo chciała zobaczyć, co jest poza laboratorium i zwiedzić znowu świat!

_________________
KP! || SKRYTKA! || POSTY FABULARNE: 25!

SESJE:
RYNEK GŁÓWNY | QUEST
10.07.2018 | 12.08.2018
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 275
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Ukryte laboratorium   Nie Lip 01, 2018 7:58 pm

Koci ogon latał na boki, zdając się naśladować ruchy wahadła, zaś poszarpane uszy najpierw zadrgały, a następnie przylgnęły na parę sekund do puchatego łba. O ile to w ogóle możliwe, zasępił się po dwakroć bardziej, ale bez słowa dotarł do boku Marinette, chwytając pod ramę i pomagając w ten sposób dotrzeć do raz obranego celu. Nie patrzył już na nią. Trudno powiedzieć, czy przez wzięcie do siebie jej tonu, czy też po prostu miał serdecznie dość całej afery dookoła ludzkich małolat.
Iris z pewnością miała niezłe jaja... jak na tak młodą dziewczynę. Ani myślała się poddać i chwała jej za to, bo nogi najwyraźniej potrzebowały po prostu dobrego - choć bolesnego - kopa i odrobiny więcej magii, żeby wreszcie zacząć działać jak powinny. Tym razem Toriel była cały czas obok dla ewentualnej asekuracji. Cofnięte wcześniej ręce trzymała po obu jej bokach, obserwując z zapartym tchem i zmartwioną miną. Niemal dało się dostrzec wychodzący na usta protest, który zapewne z trudem dławiła. Na jej i Irisowe szczęście, dolne kończyny zdawały się kompletnie zapomnieć o wcześniejszym niepowodzeniu. Tym razem na dobre. Zupełnie inna sprawa z jej pamięcią...
Oczy koziej potworzycy rozszerzyły się, jednak poza lekkim drgnięciem jej ramion, nie okazała dalszych oznak szoku jaki w nią uderzył. Uchyliła lekko usta, po czym ponownie je zamknęła. Rzuciła też wyraźne spojrzenie w stronę dostatecznie blisko znajdującego się kocura, który marszcząc swoje pokaźne brewki, pokręcił głową i wzruszył dość bezradnie ramionami. Nic dziwnego, bo nikt się nie spodziewał, że którakolwiek z duszyczek może stracić na skutek akcji zniszczenia bariery wspomnienia. Wreszcie Toriel podniosła się ponownie do pozycji stojącej i splotła dłonie na padołku.
- Rozumiem. To musi być dla ciebie zapewne bardzo niezręczna sytuacja, czyż nie? Postaram ci się wszystko wytłumaczyć, kiedy znowu będziemy na górze. Nie przejmuj się więc tym teraz nadmiernie, zgoda? - jej uśmiech był ciepły, nawet jeśli musiała się zmuszać do pozostania w tej trudnej sytuacji pozytywną. - W tej chwili znajdujemy się istotnie pod ziemią, w nieco głębszych piwnicach, choć jest to zaledwie kilkanaście metrów pod Powierzchnią. Podziemia zostały opuszczone przez potwory. Dzięki tobie, moja małą oraz reszcie podobnych tobie dzieci. - ostrożnie ujęła dłoń Iris, wodząc wzrokiem od jej twarzy to Marinette, a następnie Patience, która... Znajdowała się na podłodze? Matczyny instynkt kozicy od razu dał o sobie znać i byłaby pewnie rzuciła się jak raz w tamtym kierunku, gdyby ptasi naukowiec nie wykrzyknął iż: "Wszystko jest pod kontrolą'' i "Nie ma się czym przejmować, proszę kontynuować!"
Wracając na powrót do najmłodszej uczestniczki perypetii, ptasia potworzyca szybko wyciągnęła skądś kawałek materiału, będący zapewne haftowaną chustką. Wydając z siebie śpiewny trel, pokręciła głową, klękając tuż obok.
- Już dobrze. Pokaż mi swój-... Um...? - zawahała się, szukając czegoś w pamięci. - "Wypustek nosowy"? - spróbowała niezręcznie odgadnąć. Patience mogła tymczasem poczuć coś ciepłego cieknącego jej na usta oraz odrobinę klejącego się do palców. Coś, co byłoby koloru czerwonego i smakowało metalem, gdyby zechciała zapoznać się z tym bliżej. - Musisz zabrać ręce od buźki. Nie możesz wyjść na zewnątrz poobijana! Jestem pewna, że będziesz bardzo podekscytowana, widząc słońce po raz pierwszy od tak dawna.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com
Iris

avatar

Liczba postów : 26
Join date : 18/04/2018

PisanieTemat: Re: Ukryte laboratorium   Sro Lip 04, 2018 4:54 pm

Odpowiedzi, które uzyskała od koziej kobiety nie za bardzo jej pomogły. Wręcz przeciwnie, miała przez nie jeszcze więcej pytań i nie wiedziała nawet od których powinna zacząć. Może od tego, kim były wspomniane dzieci? Choć nie... Gdyby tak się zastanowić, to odpowiedź na to była na wyciągnięcie ręki. W końcu w tym samym pomieszczeniu były inne ludzkie dzieci, więc musiało o nie chodzić. Tylko... Co takiego zrobiły? O co chodziło potworom? Miała nadzieję, że nie o bieganie z mieczem po pustkowiu. W końcu były tylko młodymi dziewczętami.
- Mari? Bardzo ładne imię. Miło mi Cię poznać... A... Wiesz może o co tu chodzi? Co zrobiłyśmy, że tu trafiłyśmy?- spytała ludzką towarzyszkę i jeśli otrzymała od niej odpowiedź, spróbowała znów stanąć na nogi i przejść kilka kroków wzdłuż łóżka, cały czas przytrzymując się go w razie kłopotów. Nie chciała znów zaliczyć bolesnego upadku. Jeden raz w zupełności wystarczył. W dodatku kolejny kłopot tylko zdenerwowałby kociego potwora, który wyglądał na strasznie zdenerwowanego.
- Może zrobi sobie pan przerwę? My już sobie ze wszystkim poradzimy- powiedziała do kota mając nadzieję, że ten wreszcie trochę wyluzuje. Stanowczo za bardzo emocjonował się swoją pracą, a to było niezdrowe.

1 kostka- zrobienie kilku kroków
2 kostka- przytrzymaj się

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 275
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Ukryte laboratorium   Sro Lip 04, 2018 4:54 pm

The member 'Iris' has done the following action : Kostki


#1 'Kostka' : 3

--------------------------------

#2 'Kostka' : 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com
Marinette
Ukochane słoneczko forum
avatar

Liczba postów : 112
Ekwipunek : Medalion z Delta Rune, baletki do tańca, stary telefon, portmonetka z goldem.
Join date : 15/04/2018

PisanieTemat: Re: Ukryte laboratorium   Czw Lip 05, 2018 11:28 pm

Równie co kot, nie spojrzała na niego. Nie przez swą dumę czy inne temu podobne rzeczy, lecz było dziewczynie zwyczajnie głupio. Niepotrzebnie się uniosła na kota, który przez cały ten czas się sprawował — mimo niepotrzebnych nerwów i nader niesfornych dziewcząt — naprawdę dobrze. Nie przeszło jej nawet przez myśl, by znów się odezwać z sensowniejszymi przeprosinami. — Najlepiej to się teraz zamknij, Marinette. — skarciła się w myślach, mimo iż na twarzy wciąż miała nietęgą minę z tego powodu.
Poznać? — mruknęła pod nosem, posiadając również wrażenie, iż czuje nieprzyjemny ucisk w klatce piersiowej. Przykrość, smutek, żal były tym, co w tamtej chwili odczuła. Słowa Iris jedynie zasmuciły duszyczkę integracji. Nie potrafiła przyswoić do siebie tej paskudnej myśli, a już zwłaszcza tej, gdzie jakimś cudem jej przyjaciółka zapomniała o niej. Nie liczyła się z tym, iż będą aż tak drastyczne konsekwencje. Zacisnęła swe usta we wąską linię, przegryzając delikatnie wargę, nie wiedząc przez chwile jak sensownie odpowiedzieć na pytania duszyczki odwagi. — Cóż... — zaczęła dość niepewnie, dalszym ciągu nie wiedząc, od czego konkretniej zacząć, a wedle przypuszczeń Mari — ta domagała się bardziej konkretów. Ponownie zebrała myśli, spoglądając to raz na Iris, to raz na Toriel. Z początku liczyła na niemą pomoc w wypadku odpowiedzi, lecz szybko uznała, iż w kwestii niektórych słów zwyczajnie ją poprawi. W końcu sama brunetka też wiele z tego nie zrozumiała. — Tak jak powiedziała Pani Dreemurr, dzięki sile naszych dusz i Rdzenia, potwory mogły wyjść z Podziemia, ponieważ wcześniej wyjście z tego miejsca uniemożliwiała im bariera. — próbowała krótko, zwięźle i sensownie wyjaśnić. Na dłuższe i treściwsze rozmowy z pewnością przyjdzie im się zmierzyć, lecz nie teraz. Już i tak zresztą dziewczyna starała się ostrożnie dobierać słowa kierowane do Iris. — Z tego, co dobrze zrozumiałam, to znaleźliśmy się tutaj, ponieważ zaraz po zniszczeniu bariery opadliśmy wszyscy z sił, zapadając w śpiączkę. — spojrzała po raz kolejny na kozicę czy wszystko dobrze wyjaśniła swojej koleżance, a może akurat bardziej rozwinie bądź lepiej wyjaśni. Nie chciała w końcu wprowadzić ją w błąd, w końcu dziewczyna w akcie zdenerwowania mogła też coś przeinaczyć.

_________________
| KP || Skrytka || Aktualny ubiór || Posty fabularne: 59 || Theme |

AKTUALNE SESJE |
| Plaża pod miastem {06.09} || Most {15.08} || Lokum Marinette {11.10}|
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Patience

avatar

Liczba postów : 48
Zamieszkanie : Centralna część miasta Ebott
Praca/Zawód : Uczennica!
Ekwipunek : Wyblakła wstążka, medalik z Delta Rune
Join date : 05/04/2018

PisanieTemat: Re: Ukryte laboratorium   Pią Lip 06, 2018 10:45 am

Mała dziewczynka zamrugała parokrotnie oczami, w umyśle próbując przetworzyć, co to mogło oznaczać ten... Wypustek nosowy. Brzmiało bardzo poważnie, ale na jej myśl przychodził jej tylko nos...
- A co to jest ten wypustek...? - zapytała ptasiej laborantki, odsłaniając krwawiącą część ciała, ale czuła, że coś po niej spływa... Czyżby glut? Gluty mają czelność wychodzić własnie w najmniej spodziewanych momentach. A najgorzej, jak się kichnie i zostają na dłoniach! Ale ten... Smakował jakoś dziwnie. Taki smak... Jakby lizała coś metalowego. Ponownie na jej twarzy pojawił się wyraz zdziwienia, a ona sama otarła krew, patrząc na nią zaciekawiona.
- Patsz! Czerwony glut! Ieszcze nigdy taki mi z nosa nie poleciał! - pochwaliła się potworowi, który stał najbliżej, wyciągając zakrwawioną dłoń ze skrzepami oraz, rzeczywiście, kozami, które wypłynęły razem z posoką, chcąc się pochwalić swoim znaleziskiem. Tylko szkoda, że produkcja tego czegoś musiała tak bardzo boleć, bo by bardzo chętnie robiła to przy każdej okazji, żeby pokazać coraz to większej ilości osób swoje zdobycze!
-Czemu wypustek nosowy nazywa się wypustek? To iest coś podobnego do noska? A gdzie ty masz nos? - zaczęła zadawać pytania biednej ptaszynie, przyglądając się uważnie ze zmarszczonymi brwiami jej dziobowi. Niby tam były jakieś dziurki... Ale czy one służyły do oddychania? Może były dla ozdoby, tak jak niektóre rogi u potworów? Nagle doszło do umysłu dziewczynki to, co powiedziała dalej osoba, którą ujrzała jako pierwszą w dziwnym laboratorium.
- Wyidziemy na zewnątsz?! Ale super! - powiedziała podnosząc z podekscytowania głos, a na uśmiech na jej twarzy jeszcze bardziej się rozszerzył, a oczy niemal błyszczały z chęci poznawania nowego świata!

_________________
KP! || SKRYTKA! || POSTY FABULARNE: 25!

SESJE:
RYNEK GŁÓWNY | QUEST
10.07.2018 | 12.08.2018
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 275
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Ukryte laboratorium   Pią Lip 06, 2018 5:58 pm

Toriel rzuciła Marinette szybkie, przepraszające spojrzenie. Królowa rozumiała dziewczynę dużo lepiej, niż tamta mogła sobie wyobrażać. Brak wspomnień Iris bolał ją nie mniej, ponieważ dla każdego z nich była przez pewien okres czasu matką i nadal myślała o nich jak o swoich własnych pociechach - ciepło i z troską. A jak wiadomo, każdą prawdziwą z powołania matkę zabolałoby, gdyby jej dziecko o niej zapomniało. Dodatkowo czuła się za to odpowiedzialna, ponieważ tak jak jej ex-małżonek przyłożyła rękę do powstania działa przeciwko barierze.
Widząc co dzieje się z Iris, nie chciała przede wszystkim zbytnio zalewać ją informacjami. Zwłaszcza w tej chwili, ale chyba każdy znał jej wrodzoną nadopiekuńczość, na której temat nie trzeba nic dodawać. Z tego też powodu trochę się spięła, gdy Marinette wyskoczyła ze wszystkimi podstawowymi elementami, z którymi ona sama zamierzała się wstrzymać. No nic. Zostało tylko westchnąć bezgłośnie i chwycić lekko Iris pod jedno ramię, gdy ta zrobiła kilka kolejnych, niepewnych kroków. Jej chód był chwiejny, ale nie wyglądało na to, żeby miała kolejny raz zintegrować się z ziemią (efekt wyniku kości z poprzedniej dwunastki na kości, Iris nie musi rzucać więcej na chodzenie).
- Lepiej bym tego nie ujęła, moje dziecko. - zgodziła się z wyjaśnieniami Mari. Co prawda tłumaczyła wcześniej ich sytuację, ale skoro Iris nie do końca rozumiała swoją pozycję ani nie wiedziała z kima ma do czynienia, być może też zanadto nie skupiała się ani nie wyłapała kluczowych informacji. Tak czy inaczej, teraz powinno być wszystko dużo jaśniejsze. - Wygląda na to, że twoja pamięć jest odrobinę... niekompletna. - dodała, spoglądając ponownie na krótkowłosą nastolatkę. - Teraz, kiedy wszystkie czujecie się dostatecznie dobrze, pójdziemy do miejsca, w którym przebada was dla pewności nasza niezastąpiona doktor Alphys. - klasnęła, podnosząc nieco głos, chcąc być słyszaną także przez nieco oddaloną Patience. - Bądź tak miły i powiadom ją zawczasu, dobrze? - kozia potworzyca tutaj zwróciła się do kotowatego, który niepewnie spoglądał na Iris, nie wiedząc co jej odpowiedzieć. Trochę odruchowo za to stanął jak żołnierz na baczność, gdy zwróciła się do niego przełożona.
- Ja... Tak, oczywiście. - pokiwał szybko głową, ostrożnie puścił eskortowaną dotąd czternastolatkę i niezgrabnym truchtem podrałował do drzwi.
Ptasia doktor szybko przejęła inicjatywę, wyciągając z kieszeni kitla chustkę, którą szybko poczęła wycierać okolice nosa Patience oraz jej dłoń. Inny potwór na jej miejscu mógłby powstrzymywać obrzydzenie, ale ona dobrze studiowała ludzką fizjologię. Musiała! W końcu przyszło jej zajmować się małymi człowieczkami!
- To to, co wyrasta ci z twarzy na miejsce mojego dzioba. Mój dziób to taki jakby wypustek. Ptasi nos. - wyjaśniała chętnie i cierpliwie. - Ale tego typu substa... hmm, wydzielin, nie powinnaś wydostawać na zewnątrz. - pokręciła szponiastym palcem. - Ludzie nie powinni tracić tego, co mają w środku. W każdym razie tak czytałam... - nie było to do końca zgodne z prawdą ani precyzyjne, ale się starała, okej? Gdy starła z dłoni oraz twarzy Patience ile mogła, na koniec jeszcze magiczną maścią wyciągniętą z innej kieszeni podsmarowując jej nos, z którego jak ręką odjął przestało lecieć czerwone, podniosła się, uprzednio chwytając dziecko za rękę. Tak na wszelki wypadek. Żeby czasem więcej nie upadało.
- Najwyższy czas! - podłapała jej entuzjazm, prowadząc w stronę pozostałych.
- Droga nie będzie daleka, jeśli jednak któraś z was nie czuje się dostatecznie dobrze lub pewnie, będzie dla mnie przyjemnością móc ją zanieść na miejsce. Nie obawiajcie się więc prosić. - kontynuowała Toriel, spoglądając po wszystkich po kolei. Jeśli żadna się nie odezwała, kozica pochwaliła je, z głębi serca rada z ich samopoczucia. Jeśli zaś pojawiło się zgłoszenie niepełnej dyspozycyjności, chętnie wzięła taką na ręce. Niezależnie od okoliczności, odwróciła się i zaczęła kierować w stronę drzwi, którymi wcześniej wyszedł kotowaty potwór. Dalej była kolejna, podobna do poprzedniej sala z innymi kapsułami, choć tym razem ukrytymi przed spojrzeniami za pomocą rozstawionych kotar. Pomieszczenie było ciemniejsze, dlatego Toriel poprosiła, aby nie wszyscy uważali na nogi. Kolejny na ich drodze pojawił się korytarz, a na samym jego końcu znajdowały się drzwi dwóch wind.

//Wszystkie możecie już poruszać się bardziej lub mniej swobodnie, dlatego nie musicie rzucać na to kośćmi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com
Iris

avatar

Liczba postów : 26
Join date : 18/04/2018

PisanieTemat: Re: Ukryte laboratorium   Czw Lip 12, 2018 2:51 pm

- Dziękuję. To wiele wyjaśnia- odparła Iris, wdzięczna za otrzymane informacje. Wiele one jej dały, bowiem dzięki nim nie czuła się już tak bezbronna jak wcześniej. Mogła nareszcie z większym spokojem zacząć działać po odzyskaniu większej sprawności i otrzymaniu możliwości chodzenia na własnych nogach bez potrzeby pomocy od kogokolwiek z obecnych. Spokojnie więc znów wstała z łóżka i ruszyła w kierunku miejsca o którym mówiła kozia kobieta. Podczas drogi nadal jednak zastanawiała się nad znajomością z obecnymi osobami. Jedna z dziewcząt wydała jej się być bardzo smutna z powodu pytań nastolatki. Zupełnie jakby były dla siebie kimś ważnym, a teraz przez swoją amnezję, Iris sprawiła duszyczce przykrość. I czuła się źle z tego powodu, bo nie chciała wywoływać u nikogo negatywnych emocji. A choć usilnie starała się przypomnieć sobie dziewczynę, to w głowie powtarzało się tylko jej imię- Marinette. To było stanowczo za mało. Chciała pamiętać. Chciała mieć jakiekolwiek wspomnienia związane z Mari, choćby najmniejsze. Nawet te najmniej istotne. Cokolwiek!
- Kim jest doktor Alphys?- spytała, choć dużo bardziej chciała zapytać o relacje z Marinette. Więc dlaczego nie zadała takiego pytania? Bo to mogłoby tylko pogorszyć samopoczucie dziewczyny. Lepiej było zdobyć te informacje od osób trzecich, niż ciągle wbijać szpilę w wrażliwą nastolatkę. Po za tym, chciała też wiedzieć co nieco o lekarce, która miała je wszystkie przebadać. Co prawda i tak by się wszystkiego dowiedziała na miejscu, ale wolała wiedzieć o niej przed faktem, by mieć świadomość tego, na co powinna być gotowa. Na przykład jak nie zachowywać się przy doktor Alphys. Mogła być w końcu tak emocjonalna jak koci potwór, co sprawiłoby lekkie trudności, bowiem dziewczęta nadal nie były zbyt sprawne i mogły przez to zirytować potwora.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marinette
Ukochane słoneczko forum
avatar

Liczba postów : 112
Ekwipunek : Medalion z Delta Rune, baletki do tańca, stary telefon, portmonetka z goldem.
Join date : 15/04/2018

PisanieTemat: Re: Ukryte laboratorium   Czw Lip 12, 2018 6:52 pm

Choć z nerwami na wierzchu — które to można było dostrzec u Królowej — to dziewczynę nie powstrzymało przed wyjaśnieniami pewnych kwestii, gdzie wedle Mari były po prostu odpowiednie i wystarczające, a przynajmniej na tyle, by zaspokoić drugą z brunetek. Z tego, co usłyszała i widziała, to zdołała to zrobić... mniejszym bądź większym stopniu. Otrzymując aprobatę ze strony Toriel, tym bardziej utwierdziła się w tym przekonaniu, nawet jeśli było to dość pochopne z jej strony.
Wieść o tym, iż w końcu opuszczą to przerażające miejsce, uradował nastolatkę, nawet jeśli nie było po niej tego widać. Chciała już jak najszybciej stąd wyjść i nigdy nie wrócić. Ciemno i zimno, okropności, za którymi duszyczka nie przepadała, ponieważ przywodziły niektóre nieprzyjemne wspomnienia z przeszłości. Niech pójdą sobie w hen daleko. Zatem gdy koci potwór ją puścił, ta nie zdecydowała się jeszcze poczynić kolejnych kroków, chciała poczekać na resztę.
Myślę, że nie trzeba. Dam sobie radę! — zwróciła się do Toriel, gdy ta zaoferowała drobną pomoc dla dziewczyn. Swego rodzaju czuła się pewniej, nie zaliczyła upadku ani też nie dokucza jej wcześniej irytująco-bolesny skurcz. W końcu porusza się swobodnie, więc miała się z czego cieszyć. Nawet pytanie Iris nie zbiło ją z tropu, lecz smutek względem utraty pamięci nie opuszczał Marinette. Aczkolwiek nie podjęła się tego, aby dziewczynie odpowiedzieć na pytanie, pozostawiając to drobne zadanie samej Królowej. Z pewnością nie zmieniła się, od kiedy ostatnim razem ją widziała.
Starała się nadążyć za grupką, aczkolwiek pozwoliła sobie również na to, aby rozejrzeć się — przynajmniej przelotnie — w nowym miejscu. Niewiele różniło się od poprzedniego, prócz tym iż był znacznie ciemniej i gdzieniegdzie były właśnie kotary, które uniemożliwiły ciekawskim oczom Mari dostrzec co się za nimi kryje, lecz domysły z pewnością podsuną czternastolatce odpowiedź.
Aż w końcu dostrzegła windy, przez co uśmiechnęła się pod nosem i zwróciła się do dziewczyn.
W końcu zobaczymy niebo! W sumie... to która jest godzina? — zadała pytanie do przedstawicielek potworzej rasy. Nie robiło to jednak różnicy dla Liddell czy zobaczy na niebie słońce, czy też księżyc.

_________________
| KP || Skrytka || Aktualny ubiór || Posty fabularne: 59 || Theme |

AKTUALNE SESJE |
| Plaża pod miastem {06.09} || Most {15.08} || Lokum Marinette {11.10}|
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Patience

avatar

Liczba postów : 48
Zamieszkanie : Centralna część miasta Ebott
Praca/Zawód : Uczennica!
Ekwipunek : Wyblakła wstążka, medalik z Delta Rune
Join date : 05/04/2018

PisanieTemat: Re: Ukryte laboratorium   Czw Lip 12, 2018 8:57 pm

Biedne były te potwory, które zdecydowały się pomagać dzieciakom w śpiączce. Czy… Jakimkolwiek ludziom. Bo w końcu anatomia potworów i ludzi zupełnie się różni i potrzebują czegoś zupełnie innego. Jej uwagę zwróciły słowa koziej mamy, które wypowiedziała na tyle donośnie, że Patience bezproblemowo mogła je wyłapać i aż wzięła gwałtowniejszy oddech, trzymając chwilę powietrze w płucach. Alphys! Czyli też była na powierzchni. Ciekawe, jak sobie radzi w zupełnie nowym świecie…
- Póidziemy do Alphys, słyszałaś?! Iak się ciesze! – powiedziała zaaferowana w kierunku pierzastego potwora, który wytarł jej nos oraz dłoń. A szkoda, bo mogłaby się pochwalić żółtej jaszczurce, co wydostała ze swojego nosa!
- Naprawdę? Masz baaardzo duży nos. A gdzie masz takie dziurki, którymi się wciąga i wypuszcza powietsze? – zapytała, wcześniej pozwalając, aby oczy nieco bardziej rozszerzyły się, a głowa przekrzywiła w zdziwieniu. Nigdy nie sądziła, że dziób u ptaków to tak naprawdę nos! Ale… Nie miał on w ogóle miękkich miejsc. Nie to co u ludzi, gdzie twarde jedynie chrząstki, a reszta jest mięciutka.
- Naprawdę? Gluty też powinnam wciągać, a nie smarkać w chusteczkę? – zadała pytanie tak dla pewności, podziwiając magiczne zdolności pewnej chusteczki, która sprawiła, że przestały jej z nosa cieknąć czerwone gluty, a pulsujący ból ustąpił całkowicie. Chwyciła chętnie potworzycę za rękę, podnosząc głowę w jej stronę i uśmiechając się szeroko, nie mogąc się już doczekać spotkania z głównodowodzącą laboratorium. Ruszyła razem z ptasią laborantką, nieco pewnie i chwiejnie, ale coraz lepiej! Pokręciła głową na znak, że podpórka w postaci dłoni ptaszyny wystarczy jej do przejścia niewielkiej odległości… A przynajmniej wydawało się siedmiolatce, że da radę. Spojrzała na Toriel, by potem przenieść wzrok na Mari i dziewczynkę, której nie kojarzyła, dlatego z ciekawości błysnęły jej oczka, przekrzywiając głowę w niemym pytaniu. Nim jednak zdołała cokolwiek powiedzieć, już byli w ciemnym korytarzu, gdzie były jakieś kotary coś zakrywające. Hm…
- A co tu się robi? Co jest za zasłonami? – kolejne pytania zadała ciekawska Patience, jednocześnie kierując wzrok najpierw na koziego potwora, a potem na ptasiego, patrząc na nie pytającym wzrokiem. Jednocześnie drugą ręką sięgnęła w stronę piór ptaszyny, chcąc je delikatnie pogłaskać i móc poczuć ich strukturę i ewentualną miękkość.

_________________
KP! || SKRYTKA! || POSTY FABULARNE: 25!

SESJE:
RYNEK GŁÓWNY | QUEST
10.07.2018 | 12.08.2018
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 275
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Ukryte laboratorium   Pią Lip 13, 2018 6:12 pm

Ptasia potworzyca zrobiła z dziobem coś, co bezsprzecznie przypominało bardzo szeroki uśmiech. Nie dało się odnieść innego wrażenia.
- Oczywiście! Doktor Alphys jest w końcu tą, dzięki której nadal wszyscy żyjecie! Dobrze studiowała ludzi, zanim w ogóle zdecydowaliśmy się odpalić broń, którą zniszczyliśmy tą okropną barierę. - wyjaśniła Patience ale i powiedziała na tyle głośno, by mogli usłyszeć i inni. Mówiła energicznie, z dumą oraz słyszalną admiracją w stosunku do swojej przełożonej. Na pewno darzyła doktor Alphys głębokim szacunkiem. - A to o czym mówisz, oczywiście mam tutaj. - wskazała palcem jedną z dziurek na dziobie. - To moje otwory nosowe. Nimi oddycham. - chciała dodać, że tak naprawdę oddychanie wcale nie jest potworom potrzebne do szczęścia, ponieważ do egzystencji potrzebują przede wszystkim magii, ale ponieważ dziecko postanowiło przed nią inne, skomplikowane pytanie, nie miała czasu się nad tym rozwodzić. Z dużo większą niepewnością zerknęła na drobny nosek małej, który jeszcze był wyraźnie zaczerwieniony od uderzenia. Dobrze, że nie zdążył spuchnąć.  
- Um... "Glu-ty"? - podrapała się po głowie, zastanawiając się, czy mają na myśli to samo. To jest... Potwory czasami potrafiły BYĆ glutami. Tak dosłownie. Maziami. Ale nie przypominała sobie, żeby stanowiły składową czegoś w ludzkich ciałach. A może pominęła jakiś paragraf? - Myślę... Wydaje mi się... N-Nie jestem chyba... do końca pewna. - zakończyła wreszcie z wahaniem, tym razem już lekko przygaszona. Z pomocą przyszła Toriel.
- Nie, moje dziecko. Nie powinnaś ich wciągać. - odezwała się stanowczo, rzucając przez ramię ciężkie spojrzenie drugiej potworzycy. - Gdy krwawisz z nosa, także nie powinnaś niczego wciągać do niego z powrotem, dobrze? To dla ciebie niezdrowe. Może przeszkadzać w oddychaniu.
Oho! Ktoś tu studiował ludzki nawet lepiej niż niektórzy naukowcy, pod których bezpośrednią opieką przecież znajdowały się wszystkie dzieci! Ale z drugiej strony, czy można było się dziwić? Mowa tu w końcu o Toriel.
- Doktor Alphys osobiście i przez cały ten czas nadzorowała prace nad przywróceniem was z powrotem do zdrowia. Starała się też utrzymać was w możliwie najlepszej kondycji. - pozwoliła sobie wyjaśnić im dalej królowa, przystając przed windą po lewej stronie. Gdy wcisnęła zabawnie maleńko wyglądający przy jej dłoni guzik, drzwi rozsunęły się z melodyjnym brzdąknięciem. Zaraz po tym, odsunęła się na bok, aby przepuścić wszystkie dziewczynki.
- Oh, cóż, jeśli się nie mylę, powinniśmy mieć teraz bardzo późne popołudnie. - odpowiedziała Marinette. - Jeśli wszystko pójdzie sprawnie, jestem pewna, że wszystkie zdążymy obejrzeć zachód słońca. Niebo jest dzisiaj niemalże bezchmurne.
Winda była w środku zaskakująco olbrzymia i to na tyle, by nawet Toriel mogła wydać się w jej wnętrzu całkiem niewysoka. Przynajmniej cztery metry szerokości, około pięć długości i drugie tyle wysokości. Jej wnętrze było czyste, jasne, dobrze oświetlone i wysłane purpurowym dywanikiem. Ścianki po lewej i prawej stronie od wejścia, zostały zgrabnie oszklone, nadając jej jeszcze dodatkowego, optycznego powiększenia.
Gdy już wszystkie panie weszły do środka z kozią mamą na końcu, winda ruszyła w górę jak na zawołanie. Wewnątrz windy nie było niestety żadnych sygnalizatorów numerycznych, które mogłyby poinformować je, ile dokładniej pięter pod powierzchnią ziemi się znajdowali. Nie jechali w każdym razie zbyt długo i już po minucie, może dwóch, byli w stanie usłyszeć kolejne brzdąknięcie. Drzwi otworzyły się raz wtóry, a wszystkich znajdujących się w środku powitało uderzenie rześkiego powietrza oraz... przerośnięta, żółta jaszczurka w kitlu, stojąca na na końcu jasnego, beżowego pomieszczenia przypominającego niewielkie lobby z kilkoma, niskimi stolikami i miękko obitymi, brązowymi kanapami. Meble były co prawda drugiego sortu, aczkolwiek sprawiały wrażenie bardzo wytrzymałych.
- Cz-Cze... To znaczy...! W-Witam! W-Wasza Wysokość. Umm... I wy? To jest, l-ludzkie dzieci! - zamiatając krótkim ogonem podłogę, lekko kaczkowatym krokiem zbliżyła się w waszą stronę. Wyglądała na bardzo podenerwowaną, lecz jej spojrzenie nazwać należałoby przede wszystkim przejętym.
- Ja... U-Undyne jeszcze nie ma i... - odezwała się znowu, tym razem popatrując przede wszystkim na królową, która powstrzymała ją gestem uniesienia ręki.
- Nie szkodzi. Jestem pewna, że wkrótceo się zjawi. Dzieci, doktor Alphys i ja wprowadzimy was teraz dokładniej w sytuację, w której się znajdujemy. Jest wiele rzeczy, o których musicie się dowiedzieć, dlatego proszę, słuchajcie uważnie. To bardzo ważne. - tu spojrzała na pobliskie siedziska. - Myślę, że będzie rozsądnie, jeśli usiądziecie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com
Iris

avatar

Liczba postów : 26
Join date : 18/04/2018

PisanieTemat: Re: Ukryte laboratorium   Pon Lip 16, 2018 5:37 pm

Rozmowa o nosach i glutach z nosa była całkiem zabawna. Iris nawet wyobraziła sobie jak ptako-potwór wyglądałby gdyby też miał kłopoty z taką wydzieloną. Jednak zanim zdążyła się roześmiać, powstrzymały ją przed tym otwierające się drzwi windy, oraz kolejne informacje o doktor Alphys. Wówczas w umyśle dziewczyny pojawił się obraz żółto-białej, zamglonej plamy, która poruszała się w różne strony. Nie przypomniała sobie niestety niczego konkretnego. Nie było żadnych zarysów sylwetki, ani rysów twarzy. Tylko ta dziwna, dwubarwna plama. Dlatego też gdy wszyscy weszli do windy i ruszyli na inny poziom, nastolatka stanęła w milczeniu w kącie windy i skupiła całkowicie uwagę na przypomnieniu sobie jakichś szczegółów. Niestety bezskutecznie. Aż w końcu, po prawie dwóch minutach drzwi windy ponownie się otworzyły ukazując kolejne pomieszczenie, w którym znajdowała się tylko jedna osoba- potworza pani doktor, przypominająca wyglądem małego dinozaura w kitlu. Widząc ją,  Iris spokojnym krokiem wyszła z windy razem z innymi i stanęła z boku, nasłuchując przy tym słów doktor Alphys.
- Undyne? - Mruknęła pod nosem, bo imię wydawało jej się dziwnie znajome. Kojarzyło jej się z wodą i rybami. I z jakiegoś dziwnego powodu również... Mikrofonem. Zupełnie jakby te trzy rzeczy miały związek z jakimś wydarzeniem z przeszłości, w którym nastolatka brała udział.
- Może będzie coś wiedziała, kim jestem?- pomyślała, krzyżując ramiona na piersi i opierając się na jednej ze ścian. Nie zadawałam już więcej pytań zebranym, tylko wsłuchiwała się w ich rozmowy i zbierała informacje niczym gąbka.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marinette
Ukochane słoneczko forum
avatar

Liczba postów : 112
Ekwipunek : Medalion z Delta Rune, baletki do tańca, stary telefon, portmonetka z goldem.
Join date : 15/04/2018

PisanieTemat: Re: Ukryte laboratorium   Sro Lip 18, 2018 6:27 pm

Słuchała uważnie tego, co miała do powiedzenia Toriel. Naprawdę była im wdzięczna, choć i czasem czuła się głupio z powodu tego, iż ich śpiączka sprawiła tyle problemów, jednak musiała postawić rozsądną odpowiedź — nie mieli na to wpływu. Ta myśl pozwoliła jej zachować spokój ducha przynajmniej na ten czas.
Podziękowała skinieniem głowy za odpowiedź ze strony potworzycy. Skrycie już chciała wyjść i ponownie przywitać ze światem, z którym to tak długo się nie widziała, w dodatku towarzystwie swoich przyjaciół, lecz chłodny dotyk rozsądku szybko jej przypomniał, iż rzeczywistość, jaką ją przedstawioną i niedługo ujrzy, mogą ją jedynie zdołować. Z czasem pewnie pojawi się bardzo — wedle nastolatki — paskudna myśl, przez którą będzie czuła srogą pogardę do samej siebie, że coś takiego mogło przyjść dziewczynie do głowy. Kwestia czasu, nim ponure barwy przytłoczą małą, głupiutką Liddell.
Zadowolona odpowiedzią więcej nie zabrała głosu, przez co w zupełnej ciszy weszła do windy wraz z resztą. Zbytnio nie okazała uwagi na wnętrze windy, gdyż była innymi myślami zaabsorbowana, a konkretniej — wszystkim i niczym, przez co jej mimika zdawała się być nieco markotna. Tendencja do przesiadywania pośród chmur, zawsze i wszędzie, ma już opanowane do perfekcji! Dopiero charakterystyczny dźwięk windy i podmuch powietrza sprowadził Marinette na ziemię. W końcu jej oczom ukazało się zupełnie nowe pomieszczenie, znacznie przyjemniejsze dla oka niż te znajdujące się pod ziemią.
Witaj Alphys. — przywitała się z serdecznym uśmiechem do jaszczureczki. Jej reakcja nieco ją bawiła, lecz również cieszyła się faktem, iż ta nie zmieniła się od ich „ostatniego” spotkania. Chciała jeszcze coś od siebie powiedzieć, lecz uniesiona dłoń Koziej Matki również i ją uciszyła, nie odważyła się odezwać.
Już chciała zasypać ich kolejną falą pytań, lecz w porę ugryzła się w język. — Poczekaj, najpierw wyjaśnienia, potem twoje pytania. — burknęła w myślach. Poza tym rzucaniem na ślepo pytaniami byłoby nie tyle co głupie, co po prostu bezsensowne.
Hm... w porządku. — przytaknęła, choć miała już niemałe podejrzenia czy nawet obawy, iż informacje, z którymi chcą się kobiety podzielić, niekoniecznie mogą być szczególnie pozytywne. Już te wcześniejsze, z którymi podzieliła się Toriel w podziemnym laboratorium wywołało naprawdę mieszaninę u brunetki... — Przestań, może akurat coś pozytywnego przyjdzie nam usłyszeć! — nie ma to jak pocieszać samą siebie, modląc się przy okazji, by tak właśnie było. Zatem bez większego pitolenia, podeszła do najbliższej sofy i gdy usiadła, gestem dłoni zaprosiła dziewczyny, aby usiadły obok niej. — Zamieniam się w słuch. — odparła, kierując swój wzrok na potworzyce, wyczekując na kolejny wylew informacji.

_________________
| KP || Skrytka || Aktualny ubiór || Posty fabularne: 59 || Theme |

AKTUALNE SESJE |
| Plaża pod miastem {06.09} || Most {15.08} || Lokum Marinette {11.10}|
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Patience

avatar

Liczba postów : 48
Zamieszkanie : Centralna część miasta Ebott
Praca/Zawód : Uczennica!
Ekwipunek : Wyblakła wstążka, medalik z Delta Rune
Join date : 05/04/2018

PisanieTemat: Re: Ukryte laboratorium   Czw Lip 19, 2018 11:02 am

- A jak to się stało, że w ogóle została zniszczona? I jak to wyglądało? Byłaś przy tym? – zadawała niezmordowanie kolejne pytania, męcząc biedną ptasią laborantkę o wiedzę. Gdy pokazała jej te… Wypustki nosowe, przybliżyła się jeszcze bardziej do osobniczki, zdecydowanie mocno naruszając jej przestrzeń osobistą, a po dokładnych oględzinach dziwnego tworu wypowiedziała ciche „wow”. Była pod dużym wrażeniem, że taki duży ptak może oddychać przez coś tak małego! A potem… Wysłuchiwała tłumaczenia ptasiego potwora na temat glutów, przekrzywiając z zaciekawieniem głowę i słuchając ją niczym jakiegoś prywatnego bóstwa… Dopóki nie przyszła Toriel i nie naprostowała paru spraw.
- Czyli… W końcu mam wciągać czy nie? – zapytała, chcąc się upewnić, która wersja jest prawdziwa. Sprzeczne informacje namieszały trochę w jej główce, przez co lekko zmarszczyła brwi w niezrozumieniu, próbując się połapać, o co chodzi. Czasami wciągała to, co miała w nosie, a czasami nie, a skoro kozia potworzyca powiedziała, że to niezdrowe to wolała się upewnić, czy sobie nie szkodzi! Stanęła obok ptaszka w oczekiwaniu na windę, rozglądając się uważnie dookoła, by ostatecznie jej wzrok wylądował na mordce towarzyszki.
- A co to za pokój? – zadała kolejne pytanie do puli, nie pozwalając ani na chwilę nikomu od nich odpocząć. Weszła posłusznie do OGROMNEJ windy, która widocznie jechała w tylko jednym kierunku, bo nie miała innych przycisków. Czyli… Były tylko dwa piętra. Łatwo by było się dostać do laboratorium z powrotem! Na przykład po to, aby odwiedzić miłą profesorkę!
- Zachód słońca? – zadała tym razem retoryczne pytanie, a na jej buźce pojawił się bardzo szeroki uśmiech. Pierwszy raz od wielu lat zobaczy słońce! Życie w Podziemiu nie było złe, ale ciepłe promienie były czymś, czego jej na pewno tam brakowało!
- A jak to jest, że ta winda sama jedzie? Jedzie tylko do laboratorium i na powierzchnię czy jak? – zgadnijcie, co siedmiolatka znowu robiła. Oczywiście pogłębiała swoją wiedzę na temat urządzeń, które ją zainteresowały! W końcu, dźwig osobowy nie był niczym niezwykłym, ale w ludzkim świecie pewno długo coś takiego nie istniało… I w końcu wrota się rozpostarły, a Patience wciągnęła gwałtowniej powietrze, niemal nie mogąc tego zrobić przez napływ nagłej świeżości. Cóż… Po takim czasie spędzonym pod ziemią świeży powiew wiatru to było coś… Niesamowitego. A chwilę potem jej wzrok padł na żółtą jaszczurkę, którą mniej więcej kojarzyła.
- Alphys! – zawołała wesoło, po czym postarała się podbiec do przerośniętego gada, aby pochwycić go w swoje wątłe ramiona i przytulić. Jak inaczej mogła się błękitnooka przywitać, jak nie przytulasem i okrzykiem? No właśnie! Inne przywitania nie wchodziły nawet w grę!
- Będzie tu Undyne? Ale fajnie! Undyne jest przywódcą Królewskiej Straży i jest najfajniejszym strażnikiem na świecie! – odpowiedziała nieznajomej dziewczynie, jednocześnie okazując swój entuzjazm. Ciekawa była, kiedy do nich dołączy. Miała nadzieję, że nie będzie trwać to wieki, bo pomimo swojej wielkiej cierpliwości, Patka chciała po prostu ujrzeć swoją nauczycielkę! I powiedziała to nieważne, czy dobiegła do królewskiego naukowca, czy też rozpłaszczyła się na glebie.


//Rzut na to, czy Patce uda się dobiec i przytulić Alphys

_________________
KP! || SKRYTKA! || POSTY FABULARNE: 25!

SESJE:
RYNEK GŁÓWNY | QUEST
10.07.2018 | 12.08.2018
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 275
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Ukryte laboratorium   Czw Lip 19, 2018 11:02 am

The member 'Patience' has done the following action : Kostki


'Kostka' : 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 275
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Ukryte laboratorium   Pią Lip 20, 2018 9:35 pm

Ptasia potworzyca pokiwała głową w pozytywnej odpowiedzi.
- Było... dużo jasnego światła. I bardzo ciepły podmuch wiatru! Wszystkim aż trzęsło, tyle było w powietrzu magii zanim wystrzeliliśmy w barierę. Pamiętasz taką dużą maszynę? Jestem pewna, że doktor Alphys pokazywała ją wszystkim zanim do nas dołączyliście. Gdy z niej wystrzeliliśmy, znowu było aż gęsto od magii, bo bariera się rozprysła. Pękła jak bańka mydlana, o! - dla lepszego efektu zacisnęła przed sobą dłonie w pięści, a następnie gwałtownie rozprostowała palce. Oczywiście później przyszło zmieszanie spowodowane przez królową, ale i z tego wybrnęła pogodnie.
- Być może... źle coś zrozumiałam. Ludzie to bardzo ciężka dziedzina nauki dla potworów. - uśmiechnęła się do Patience przepraszająco. - Jestem pewna, że królowa zna się na tym lepiej. Pozwolisz, że teraz to ja o coś zapytam? Zawsze byłam bardzo ciekawa, czy to prawda, że nasza królowa opiekowała się wami wszystkimi? - tym razem ściszyła nieco głos, chcąc zachować dyskrecje. Trudno powiedzieć, czy było to rozważne, biorąc pod uwagę jak głośna była jej mała rozmówczyni.
- Oh, ta winda jedzie tylko w dwie strony i szkoda było montować w niej panel! Kiedy ktoś do niej wejdzie, wie że ma jechać w na pierwszy poziom do góry lub pierwszy poziom pod ziemię. Pomysł doktor Alphys, żeby nie marnować dobrych paneli i przycisków.
Bo nigdy nie wiadomo, kiedy naprawdę będzie się ich potrzebowało, prawda?
Już na górze, Patience udało się wystartować w kierunku żółtej jaszczurki zanim ktokolwiek ją powstrzymał. Jej nogi trochę ją co prawda zniosły, dlatego Alphys w odrobinę panicznym odruchu podtuptała jej naprzeciw i wyciągnęła ręce przed siebie do chwycenia jej, zanim zdołała się przewrócić. Toriel oczywiście po swojemu musiała podnieść krótki alarm.
- Moje dziecko...! Proszę... Spokojniej.
Ileż wszystkie musiały mieć dodatkowej pracy i zmartwień przez te niemądre, niecierpliwe wyskoki najmłodszej dziewczynki! Ale co poradzić. Takie już najwyraźniej uroki porywczej młodości. Alphys przynajmniej od razu nabrała odrobiny rezonu, słysząc tyle komplementów sypiących się pod adresem Undyne.
- Ja t-też się cieszę, że cię widzę. - zwróciła się do dziecka, trzymając je ostrożnie za ramiona dopóki nie zdołało odzyskać pełnej równowagi. - Cieszę się, że... że wszystkie jesteście całe i zdrowe. Ja... - spojrzała po wszystkich, zanim spuściła wzrok na własne stopy. - Powinnam była przewidzieć, że coś może pójść nie tak. Powinnam przeprowadzić w-więcej symulacji i...
- Wystarczy przeprosin. - kozia królowa prędko przyszła z pomocą, kładąc swoją dużą dłoń na drobnym ramieniu jaszczurki. - To nie była niczyja wina. Nie powinnyśmy wprowadzać dzieci w zakłopotanie. - odchrząknęła. - Na początek wprowadzę was w sytuację w jakiej się znajdujemy oraz w jakiej znajdziecie się i Wy, gdy już opuścicie to miejsce. - duże oczy Toriel zaszły lekką mgiełką, kiedy zaczęła opowiadać od początku jak zareagowali ludzie na pojawienie się potworów na powierzchni oraz ile czasu zajęło im wypertraktowanie zgody na życie w mieście. Wyraźnie podkreślała, że ludzie ciągle się ich obawiają i nie jest to ich winą, ponieważ minęły setki lat odkąd mieli kontakt z potworzą rasą uznawaną za bajki i mity. Że muszą do nich przywyknąć, dlatego wszyscy musza przebrnąć w spokoju i cierpliwości przez mogące ich czekać komplikacje oraz nieporozumienia. Zapewniła też, że potwory robią wszystko, by przyspieszyć proces asymilacji. Starała się przedstawić sytuację w jak najlepszym świetle, lecz wraz z pojawieniem się Undyne kilka minut później (która zrobiła to oczywiście z hukiem i powitalnymi fanfarami pod tytułem: "Czołem, szczeniaki! Koniec wygodnego wylegiwania się w wyrach!"), musiała odrobinę męczyć się z jej dużo bardziej szczerymi często-gęsto subiektywnymi opiniami. Dziewczynki mogły zatem dowiedzieć się, że ludzie wywierają duży nacisk na to, aby potwory nie miały nadmiernie wiele swobody, zwłaszcza w granicach głównej części miasta Ebott. Poinformowała też o zniknięciu króla Asgore'a oraz Frisk, czy raczej dosłownym rozpłynięciu się tej dwójki. Gdy doszło zaś do tematu samych dziewcząt, Toriel umilkła, złożyła dłonie na padołku i spojrzała na ex-kapitan straży. Rybia dowódczyni lekko zgrzytnęła ostrymi zębami, lecz zgodnie kiwnęła głową.
- Taaa, teraz ta najmniej przyjemna część, którą to ja zdaje się muszę się zająć. - podrapała się z wymalowaną na twarzy frustracją po karku, po czym oparła obie dłonie na bokach bioder. - Słuchać uważnie, bo nie będę się powtarzać! - tu spojrzała po wszystkich ostrzegawczo, ignorując sypiącą niewidzialne iskierki oburzenia Toriel, której nie podobał się ton skierowany do jej ludzkich malców. - Ludzie nie wiedzą w jaki sposób naprawdę wydostaliśmy się z Podziemi. Według oficjalnej wersji jaką im sprzedaliśmy, bariera po prostu straciła swoją moc, bla bla bla. - machnęła nieco olewczo ręką. - Tym samym nie wiedzą o WAS. O waszym udziale w odzyskaniu przez nas wolności ani nawet tym, że jakiekolwiek ludzkie istoty trafiły KIEDYKOLWIEK do Podziemi. Łapiecie co mam na myśli? - ponownie przeleciała po twarzach Iris, Mari i Pati, aby samej przybrać bardziej stanowczy wraz. - Nie wiedzą i nie mogą się o niczym dowiedzieć. Inaczej będą kłopoty. Kłopoty i dla was i dla nas. Ech. Zostałam wybrana do przeprowadzenia waszej sprawy oraz skontaktowania was z ludzkimi przedstawicielami prawa. Jako ludzkie smar-... KHM, dzieci, nie mamy wyboru jak oddać was ponownie pod opiekę ludzi. Potworze prawa są nadal mocno ograniczone. Ludzie nam nie ufają. Nie ma więc w tej kwestii wielkiego wyboru. Królowa nie może się wami zająć i nikt nie przydzieli żadnemu potworowi ludzkiego szczenięcia na wychowanie. Takie są właśnie realia. - mimo nadmiernej szczerości, jej słowa nie były tak ostre jak się z początku wydawały. - Podobno będą mogli znaleźć wam domy. Z ludzkimi rodzinami. Zdaje się, że tak to działa. Sorki, dzieciaki.
Nastała chwila ciszy, zanim Alphys pociągnęła Undyne za materiał spodni i wręczyła coś drobnego i na oko okrągłego.
- A! Tak, tak! - tamta od razu pokiwała głową i podniosła głos raz kolejny. - Oficjalna wersja będzie taka: Wszystkie zostałyście ofiarami handlarzy ludzkim towarem. Tak to się chyba nazywało... Dla krótkiego wyjaśnienia, zostałyście porwane z zamiarem sprzedaży ZŁYM osobom. Ja i moi podwładni odnaleźliśmy was w starych magazynach w trakcie służby. Nie znacie miejsc swojego pochodzenia, nie macie rodzin. Ludzie pewnie będą chcieli przeprowadzić z wami przesłuchania. Żeby uniknąć puszczenia pary-... Eee, żebyście przypadkiem się z niczym nie wygadały, Alphys przygotowała specjalne pieczęcie. Mają uniemożliwić wam opowiedzenie o tym, co naprawdę zdarzyło się w Podziemiu.
- Oczywiście za waszą ZGODĄ, o czym zapomniała wspomnieć nasza wspaniała pani kapitan. - dopowiedziała szybko Toriel, rugając rybę wzrokiem. Tamta niewiele sobie z tego zrobiła. Jedynie wzruszyła ramionami i wywróciła okiem, ale nie próbowała pyskować. - Rozumiem, jeśli te tłumaczenia były odrobinę chaotyczne, a ilość informacji zbytnio was... przytłoczyła. Jeśli macie jakieś wątpliwości, proszę, nie krepujcie się. Chcę abyście wiedziały, że długo myślałyśmy nad znalezieniem najlepszego rozwiązania.


/Proszę teraz wszystkich, aby rzucili po JEDNEJ kości. Wynik pomoże w ustaleniu miejsc/rodzin, do których trafią wasze postaci pod opiekę po zakończeniu sesji. Bardziej lub mniej szczęśliwy traf.  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com
Iris

avatar

Liczba postów : 26
Join date : 18/04/2018

PisanieTemat: Re: Ukryte laboratorium   Nie Lip 22, 2018 7:34 pm

To było niesprawiedliwe! Dopiero co zdążyła zaufać tym potworów, a już miała zostać odesłania do obcych ludzi, od których na pewno nie otrzyma pomocy w przywróceniu utraconych wspomnień. Mogły jej pomóc tylko potwory i ich chciała się trzymać! Tylko jak przekonać wszystkich, by zgodzili się na takie rozwiązanie?
- A gdyby tak udawać, że jesteśmy potworami w ludzkim ciele? Ludzie tego nie sprawdzą, bo będą się brzydzić, a potwory się dowiedzą, ale nie puszczą pary z ust dla własnego dobra. W końcu gdyby powiedziały ludziom prawdę o nas, mocno by się im za to oberwało, nieprawdaż? - zaproponowała pierwsze, co tylko jej przyszło. Mógł to być oczywiście głupi pomysł. Zapominając lekcje, które dało jej życie, Iris często miewała dziwne wyobrażenia o świecie. Tak bardzo chciała zostać z potworami, że zrobiłyby nawet największe głupstwo, byle nie trafić do ludzi. Inne dziewczyny pewnie też miały takie pragnienie. Pati zdawała się być tak przywiązana do koziej kobiety, że rozłąka na pewno bardzo by ich zabolała.
- Poza tym... Jeśli jednak trafimy do tych rodzin, czy po ukończeniu 18 lat będziemy mogły opuścić opiekunów i wrócić do was? - spytała, kierując słowa do wszystkich potworów. Wprawdzie zaplanowały ludzkim dzieciom przyszłość wbrew ich woli, ale może dadzą się namówić na małą burze mózgów, by wymyślić coś lepszego. Zawsze trzeba było mieć nadzieję, nawet jeśli sytuacja wydawała się z góry stracona. Bo tak to właśnie bywało. Choć Iris straciła pamięć o tym kim jest i kim była, to nadal pozostała waleczny i trochę niepodobna. Kochała walczyć o swoje, do czasu aż ktoś nie pokona jej silniejszymi argumentami.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 275
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Ukryte laboratorium   Nie Lip 22, 2018 7:34 pm

The member 'Iris' has done the following action : Kostki


'Kostka' : 10
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com
Marinette
Ukochane słoneczko forum
avatar

Liczba postów : 112
Ekwipunek : Medalion z Delta Rune, baletki do tańca, stary telefon, portmonetka z goldem.
Join date : 15/04/2018

PisanieTemat: Re: Ukryte laboratorium   Pon Lip 23, 2018 10:05 pm

Już mina Toriel nie zwiastowała niczego przyjemnego, co a afekcie u dziewczyny wywołał niepokój. Już się bała tych wieści, z którymi to potwory chciały — czy też nie — podzielić. Z nerwów zacisnęła swe dłonie w drobne piąstki, na tyle by opuszki palców zbielały. Teraz nie wiedziała, czy była gotowa na te niefortunne wiadomości ze strony Undyne.
Jak na złość — było właśnie tak, jak najgorsze wykreowane scenariusze w jej głowie. Przez jej twarz przeinaczały się wszelkie emocje, głównie smutek, zmieszany z bólem i złością. Nie sądziła, że jest aż tak źle. Starała się jak tylko możliwie zrozumieć, niegdyś wedle niej, zapowiadające się strony konfliktu, tak teraz nie potrafiła zrozumieć przedstawicieli ludzi. Obawy, mogła zrozumieć, w końcu sama przez to przechodziła na początku, lecz kwestia przyzwyczajenia i zrozumienia. Strach i brak zaufania...
Nie zauważyła, nawet kiedy pochyliła się do przodu, by oprzeć swą głowę na kolana, gdzie wcześniej jeszcze zasłoniła swą twarz dłońmi. Nie tyle co się załamała, co również była bliska łez. To tak bolało, okropnie ten przebieg zdarzeń ją zasmucił. Brak tak ważnych osób, jak Frisk i Asgore to najgorsze co mogło się przytrafić potworom. — Dlaczego to zrobiłaś, Frisk? — miała do niej żal? Nie miała pojęcia. Już sama miała ochotę mieć to wszystko gdzieś i po prostu zniknąć. Tak, jakoby przeszłość i cała ta sytuacja nie miała z nią styczności.
Błąd.
Taki bieg mógłby ją wypalić. Sumienie by ją wypaliło, gdyby coś takiego odstawiła. Powinna, a nawet musi zrobić coś zupełnie odwrotnego. Ponownie się wyprostowała, lecz nie podniosła wzroku na kobiecą trójcę. — Nie chcę... — biadoliła w myślach. Nie mogła pozwolić sobie na to, nie mogła się poddać bez wcześniejszej próby.
Odważyła się dopiero spojrzeć na kobiety, gdy przedstawiono im „prawdziwą” wersję wydarzeń. Wątek z barierą była skora znieść, zaś ich życiorys był... przez chwilę Marinette się zastanawiała czy Undyne wzięło na żarty, czy naprawdę taki bieg historii im obrali.
Wydaje się naciągana... — odparła szczerze, lecz nie chciała przez to urazić reszty, w końcu, starali się jak mogli. — Ale skoro ludzie są tak ograniczeni i nieufni... pewnie i to łykną. — powiedziała to dość niepewnie. Słowa, które obrała, zdawały się po części obrażać rasę, z której ona sama się wywodzi. Poniekąd wciąż ją trzyma złość, więc i takie „ostre” słowa stąd się wywodziły, czego Mari stara się unikać. — Nie znam ludzkiego prawa, więc... zaufam. — zgodziła się na to, choć nie była z tego powodu uradowana, ba, najchętniej to by zaczęła wyć. — Ale... naprawdę nie ma innego rozwiązania? — spytała w ramach jakiegoś pewniejszego potwierdzenia, w jej głosie można było dosłyszeć błaganie. Miała jeszcze ta malutką iskierkę nadziei.

_________________
| KP || Skrytka || Aktualny ubiór || Posty fabularne: 59 || Theme |

AKTUALNE SESJE |
| Plaża pod miastem {06.09} || Most {15.08} || Lokum Marinette {11.10}|
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 275
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Ukryte laboratorium   Pon Lip 23, 2018 10:05 pm

The member 'Marinette' has done the following action : Kostki


'Kostka' : 7
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com
Patience

avatar

Liczba postów : 48
Zamieszkanie : Centralna część miasta Ebott
Praca/Zawód : Uczennica!
Ekwipunek : Wyblakła wstążka, medalik z Delta Rune
Join date : 05/04/2018

PisanieTemat: Re: Ukryte laboratorium   Sro Lip 25, 2018 12:16 pm

Co...? Mała dziewczynka wysłuchała historii, jednak nie rozumiała, dlaczego ludzie są... Tak nastawieni do potworów. Wiedziała, ze niektóre mogą być złe, mogą krzywdzić innych... Ale być może nie wyszły one z Podziemi i na powierzchni znalazły się jedynie te, co chciały czynić dobro. A przynajmniej tak się na początku Patience wydawało. W końcu jest tu i Alphys, i Undyne, i Toriel, i ci naukowcy, co się nimi opiekowali... Dlaczego ludzie są tak wobec nich nieufni...?
- A-Ale... Ia chce zostać z wami... - powiedziała cicho, mając nadzieję, że cokolwiek jej nikły bunt da. Była przestraszona tym, że będzie musiała mieszkać u zupełnie obcych ludzi, jak mogła dzielić dom z taką Undyne. Opuściła jednak pokornie głowę, wpatrując się w podłogę pod swoimi butami czując, jak jej maly, wewnętrzny świat ulega małemu zachwianiu.
- Nie chce - odpowiedziała na propozycje nałożenia na nią zaklęcia, które by uniemożliwiało jej podzielenie się z innymi historią z laboratorium. Nikt nie będzie jej ograniczał wolności, skoro mogła wybrać samodzielnie powstrzymywanie się od powiedzenia prawdy. Skoro miała być to tajemnica... Wolała ja zachować sama, a nie za sprawą jakiegos zaklęcia. Dla siedmiolatki nie miało to zupełnie sensu, bo w prawdziwym życiu już zdołała dotrzymać sekretów, ten nie będzie wyjątkiem. Dziewczynka, dopiero po dłuższej chwili ruszyła się w stronę ryby, nadal nosząc opuszczoną głowę, po czym już spokojniej objęła jedną z jej nóg, uświadamiając sobie, że mogą ponownie zostać rozdzielone. Już nie przez śpiączkę, ale przez głupie, ludzkie prawa. Była jednak gotowa czekać, aż ujawni się im odpowiednia okazja, aby wrócić do swoich potworzych przyjaciół. Chciałby miała czekać jeszcze jedenaście lat! Chociaż... Trochę ja ciekawiło, jacy są ludzie z powierzchni. W krainie okrytej słońcem pewno tyle się zmieniło! Miała szansę teraz doświadczyć, jak to jest żyć jak normalna dziewczynka... I do tego pewno pójdzie do szkoły!

_________________
KP! || SKRYTKA! || POSTY FABULARNE: 25!

SESJE:
RYNEK GŁÓWNY | QUEST
10.07.2018 | 12.08.2018
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 275
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Ukryte laboratorium   Sro Lip 25, 2018 12:16 pm

The member 'Patience' has done the following action : Kostki


'Kostka' : 11
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 275
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Ukryte laboratorium   Czw Lip 26, 2018 4:10 pm

Undyne jakiś czas patrzyła na Iris w ciszy, zanim jej usta wykrzywił kwaśny uśmiech.
- Być może i większość się nas brzydzi, ale właśnie dlatego tym bardziej nie pominięto by w tej historii najdrobniejszych szczegółów. Przede wszystkim wystarczy pobrać trochę cieczy z waszych ciał, żeby ustalić, że jesteście stuprocentowymi ludźmi. Gdyby tego rodzaju kłamstwo wyszło, dopiero dobraliby się nam wszystkim do tyłków-...
- Undyne, proszę! - Toriel zgromiła rybią potworzycę wzrokiem, na co ta lekko uniosła ręce w górę.
- A... Sorki, sorki. "Język", eh? W każdym razie ludzie nie są głupi, a tylko co niektórzy naiwni.
Atmosfera zrobiła się ciężka i gęsta. Jeszcze trochę i będzie ją można zacząć kroić nożem. Nic zresztą dziwnego, zważając na tematy jakie poruszali. Nie pomagała postawa koziej królowej, która zawsze miała do powiedzenia coś dla dodania otuchy, lecz teraz więcej milczała nić cokolwiek mówiła.
- Akurat handel dziećmi kwitnie ostatnio do porzyg-... Uh! - chcąca kontynuować Undyne, skrzywiła się boleśnie, po czym niecierpliwie sięgnęła do swojego broku. Lekko pomasowała go palcami, zerkając przy tym odrobinę oskarżycielsko w stronę stojącej spokojnie Toriel. Jeśli któraś z dziewcząt miała dostatecznie podzielną uwagę i była spostrzegawcza, mogła chwilę temu dostrzec minimalny ruch puchatych palców oraz słabe lśnienie w ich obrębie. - Jest w każdym razie bardzo popularny! - zdecydowała się mówić dalej, tym razem jednak ostrożniej dobierając słowa. - Tylko w przeciągu ostatniego roku natrafiliśmy na trzy przypadki. Będzie to na pewno łatwiejsze do udowodnienia, niż chęć pozostania trojga ludzkich punków przy boku ich "sennych koszmarów". Z tego co słyszałam, straszono was nami w najrozmaitszych historyjkach. Jeszcze tego brakuje, żeby oskarżyli nas o prawie wam mózgów. Tak to się nazywało, Al? - ostatnie pytanie zadała żółtawej, przygnębionej jaszczurce. Słysząc je, prędko pokiwała głową.
- Nawet jeśli nasze prawa nie są wielkie, osobiście zrobię co w mojej mocy, aby każda z was trafiła do dobrego domu. - wreszcie i Toriel zdecydowała się wypowiedzieć. Jej głos był mocny i stanowczy, ale nadal czuć było od niego ciepłem. Niespiesznym krokiem zbliżyła się do siedzących dzieci, by przyklęknąć przed nimi na jedno kolano. - Możemy spać pod różnymi dachami, ale nasze drzwi zawsze będą dla was otwarte. A gdy tylko osiągnięcie wiek pozwalający wam na dokonywanie własnych wyborów, również znajdziecie tutaj dla siebie miejsca. Nie martwcie się więc na zapas, dobrze? - posłała każdej twarzyczce z osobna jeden ze swoich najlepszych uśmiechów. Nie chciała oglądać SWOICH DZIECI z cierpiętniczymi minkami. Żadna matka przecież tego nie chciała.
- Ludzkie prawo jest bardzo skomplikowane, dlatego trudno mi powiedzieć ile czasu to zajmie, ale... dla dobra ludzi i potworów, zrobię co trzeba by je zmienić. Dlatego chciałabym, żebyście mi zaufały. To nie pożegnanie.
Królowa szeroko rozciągnęła swoje ramiona, chcąc chwycić w objęcia całą trójkę na raz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com
Iris

avatar

Liczba postów : 26
Join date : 18/04/2018

PisanieTemat: Re: Ukryte laboratorium   Pon Lip 30, 2018 6:35 pm

Nie chciała się kłócić z rybią kobietą o kwestie relacji ludzko-potworzych, bo i tak miała zbyt małą wiedzę na ten temat. Nie pamiętała ani życia wśród ludzi, ani życia wśród potworów i jedynie zdania z książek, które kiedyś przeczytała, ukazywały się jej co chwila w głowie tworząc nieprzyjemny mętlik. Nie potrafiła nawet zebrać normalnie myśli, by we właściwy sposób odpowiedzieć Undyne. Kiwnęła więc tylko lekko głową w geście akceptacji i zamilkł na czas, aż w końcu dowie się, do jakiej rodziny zostanie przydzielona. I nie miała w tym temacie żadnych zmartwień, w końcu nikt nie przydziela dzieci do biednych rodzin, które nawet na chleb nie mają. Co innego rodziny patologiczne. Ich czasami nie da się rozpoznać. Ukrywają swoje tajemnice za zamkniętymi drzwiami udając normalną rodzinkę. Ale tych to się Iris nie bała. Najwyżej zbierze kilka butów i będzie często zmywać się z domu w poszukiwaniu spokoju. Bardziej martwił ją gdzie trafią pozostałe dziewczyny. Miała nadzieję, że ich rodziny zostały dokładnie sprawdzone. By nie było, że trzeba będzie interweniować, dopiero gdy stanie im się krzywda.
- Rety... Nie mogę się doczekać, aż skończę te 18 lat. Nareszcie będę wolna. Tylko... Ile tak właściwie mam lat? - pomyślała, próbując obliczyć na palcach u rąk odpowiednią liczbę. Może gdyby gdzieś było lustro, dałaby radę oszacować po wyglądzie ile ma lat. Lecz niestety rozglądając się po pomieszczeniu niczego takiego nie znalazła, a nie miała ochoty w takim momencie zawracać innym czterech liter o kawałek szkła.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Ukryte laboratorium   

Powrót do góry Go down
 
Ukryte laboratorium
Powrót do góry 
Strona 3 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Stare laboratorium Hydry
» Opuszczone laboratorium
» Biuro koronera i laboratorium
» Laboratorium Beta
» Laboratorium [Podziemie]

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Welcome to the Surface! :: Powierzchnia :: Miasto Ebott - Slumsy-
Skocz do: