IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Ukryte laboratorium

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 201
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Ukryte laboratorium   Sob Cze 02, 2018 3:19 pm

Gdy wszystkie, ludzkie dziewczynki znalazły się wreszcie w dużo bardziej dogodnych dla  siebie pozycjach, kozia potworzyca grzecznie lecz tonem nie znającym sprzeciwu poleciła ptasiej przedstawicielce swojej rasy udać się po więcej okryć. Sama odebrała wcześniej od niej przydługawą, białą koszulę sprawiającą wrażenie koszuli nocnej i pomogła Patience się ubrać. Pozostała dwójka póki co w dalszym ciągu pozostawała zupełnie... nagusieńka. O ile nie liczyć cienkich derek, które mogły się pozsuwać podczas podnoszenia dziewcząt do siadu. Nikomu nie było jednak zimno.
Kotowaty zerknął na Marinette kilka razy, mając jednak problem z dłuższym utrzymaniem kontaktu wzrokowego. Wymamrotał też gdzieś po drodze krótkie: "Nie ma za co", lecz jeśli próbowała mu się przyjrzeć, jego napięte rysy pyszczka łagodniały stopniowo.
Raz kolejny Toriel wyprostowała się, a następnie odchodząc od kapsułowatego łóżka najmłodszej pacjentki, postanowiła stanąć mniej więcej na środku ponurej sali. Na podołku splotła z sobą obie, puchate dłonie. Jej oczy spoczęły na twarzy Mari.
- Niektórzy śpią do tej pory, inni obudzili się już jakiś czas temu. Rada jestem, widząc was wszystkie w dobrym stanie. Niedługo wszystkie będziecie mogły ponownie stanąć o własnych siłach.- uśmiechnęła się, choć było w tym uśmiechy coś smutnego. - Dzięki waszym siłom, dzięki poświęceniu jakiego dokonałyście, świat powierzchni stał się raz jeszcze domem dla wszystkich potworów. Chcę wam wszystkim za to szczerze podziękować.
Kotowaty potwór wzdrygnął się i przestąpił nerwowo z łapy na łapę, kiedy królowa pokłoniła się wdzięcznie każdemu dziecku z osobna. Wyglądał na zszokowanego, ale tylko odwrócił w ciszy wzrok.
- Zanim zacznę tłumaczyć co należy zrobić dalej, postaram się jak mogę, aby zaspokoić ciekawość każdej z osobna, jeśli oczywiście sobie tego życzycie. - kontynuowała Toriel, popatrując zachęcająco po każdej dziewczynie z osobna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com Online
Marinette
Ukochane słoneczko forum
avatar

Liczba postów : 88
Ekwipunek : Medalion z Delta Rune, baletki do tańca, stary telefon, portmonetka z goldem.
Join date : 15/04/2018

PisanieTemat: Re: Ukryte laboratorium   Sob Cze 02, 2018 10:13 pm

Przyglądała się przez cały czas, co takiego wyczyniał kocur, więc nie umknęło jej uwadze jego wymijający wzrok. Po części było to irytujące, ale również było to na tyle słodkie i urocze, że kąciki ust same się unosiły ku górze, przez co mogła sprawiać wrażenie wiecznie roześmianej. Typowa Marinette w końcu.
Z pewnością zabawnie zabrzmi to, że dziewczyna od momentu przebudzenia się nie odczuła tego, iż jest „goła i wesoła”, a przynajmniej aż do teraz w momencie, gdy odczuła że cieniutki kocyk zsuwa się z niej, ta w ostatnim momencie podbródkiem przytrzymała, by nie opadł niżej i świecić do połowy golizną. Jeszcze tego by brakowało, a nastolatka nie jest tak bezwstydna, jak mała Patience, więc z pewnością jej twarz przypomina piękną piwonię... cudownie. Oczywiście, mogłaby liczyć na kolejną niemałą pomoc ze strony potwora. Czuła się powoli jak jakieś nieporadne dziecko, przy czymś tak banalnym, więc postanowiła spróbować wdać w ruch prawą rękę, aby ta, choć minimalnie, przytrzymała koc. Zdecydowanie byłoby to wygodne, ale ile wysiłku musi w to włożyć? W końcu jej ciało nie jest jeszcze na tyle sprawne! // tutaj rzut kostką //
Po raz kolejny spojrzała na Toriel, tym razem z nią zachowując sensowny kontakt wzrokowy, stąd początku nie wiedziała jak zareagować, ponieważ owe zdanie zawierało połowicznie dobrą i złą wiadomość... no tak, balans musiał zostać zachowany, czyż nie?
Och, rozumiem. — odparła, przytakując przy tym. W tej krótkiej chwili spojrzała na pozostałe „łóżka”, lecz nie była w stanie dostrzec, kto się obudził przed dziewczynami, a kto jeszcze sobie w najlepsze drzemał. Zmarszczyła nieco zmartwiona tym faktem, lecz ponownie zwróciła się do Toriel, która kontynuowała swoją wypowiedź. Podziękowania sprawiły, że brunetka nieco się zmieszała, lecz w pozytywnym znaczeniu. — To naprawdę nic takiego, jestem szczęśliwa, że Doktor Alphys się udało i znowu możecie zobaczyć słońce. — rzekła wesolutko, jak tylko potrafiła, nie powstrzymując swego ciepłego uśmiechu w stronę Królowej. Jasne, to co dzieci zrobiły nie było przecież czymś błahym, lecz dzieciaki w końcu wiedziały, na co się piszą.
Nareszcie mogła się zapytać o wszystko, co ją przez ten krótki czas ją nurtowało, lecz... czuła, że powinna się wciąż z tym wstrzymywać. Ciekawość, dalej wojowała z dziewczyną i po części wygrała tę potyczkę.
No to... hah, od czego by tu zacząć... — bąknęła ciutkę niemrawo. Na niektóre z nich dostała, przynajmniej połowicznie albo na tyle ją usatysfakcjonowały, odpowiedź. Przez chwilkę się namyśliła, po czym się odezwała. — Czy wszystko się udało? Były jakieś problemy? — chyba to ją najbardziej nurtowało, choć jakby się zastanowić to powinna odstawić to na późniejszą konwersację. — Ale chyba bardziej mnie interesuję, jak wam się żyję z ludźmi... Jak was przyjęli? — spytała zaraz po tym. Po części się obawiała odpowiedzi, co można było usłyszeć po jej zmartwionym głosie. Minęło w końcu tak wiele lat, lecz liczyła na jakikolwiek pozytywny wydźwięk w tej kwestii.

// rzut kostką na powodzenie akcji

_________________
| KP || Skrytka || Aktualny ubiór || Posty fabularne: 42 || Theme |

AKTUALNE SESJE |
| Kawiarnia „Garten” {09.08} || Most {15.08} || Park {03.08} |
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 201
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Ukryte laboratorium   Sob Cze 02, 2018 10:13 pm

The member 'Marinette' has done the following action : Kostki


'Kostka' : 10
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com Online
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 201
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Ukryte laboratorium   Nie Cze 03, 2018 9:40 pm

Czy to za sprawą siły desperacji czy może potężnej fali zawstydzenia płynącej z wyobrażenia pozostania tak samo naguśkiej jak Patience do chwili wstecz, ręka Marinette zareagowała szybkim, choć sztywnym i na pewno dość bolesnym w skutkach ruchem. Ledwie co, ale udało jej się przytrzymać materiał, nim ten zdołał zsunąć się poniżej linii obojczyków. Widzący to kocur, bez słowa podszedł bliżej i starając się nie patrzeć w żaden konkretnie punkt, chwycił rogi materiału z krótkim chrząknięciem. Trochę niezręcznie ale za to starannie zawiązał je za karkiem Mari i cofnął się równie szybko jak do niej podszedł. Pomimo sierści, na twarzy widać było głębszy rumieniec.
Poza trzema łóżkami zajmowanymi przez wybudzone zadziwiająco synchronicznie dziewczęta, w pomieszczeniu znajdowało się jeszcze jedno inne, lecz choć nie było tego widać z ich perspektyw, pozostawało obecnie puste.
Uśmiech Toriel poszerzył się na odpowiedź ludzkiej dziewczyny.
- A ja jestem szczęśliwa, że i wy, moje drogie dzieci, będziecie mogły wreszcie do nas dołączyć. Zbyt długo pozostawałyście w ciemności, która nigdy nie była wam przeznaczona.
Lekkie strapienie królowej przyćmił zwycięski okrzyk wbiegającej do sali, ptasiej potworzycy, ściskającej w opierzonych ramionach nowy zwitek materiału, będący dokładnie tym samym typem ubioru co założona na Patience długa koszula.
- Dziękuję ci, kochana. Pomóżcie dziewczętom-... - zamilkła z nagła, a jej wzrok utkwił na dłużej w patrzącym twardo gdzieś w odległy kąt, przedstawicielu męskiej części potworzej rasy. Westchnęła cicho. - Lepiej będzie, jeśli sama przy tym pomogę. Czy mógłbyś przynieść dzieciom coś do picia, mój drogi? Najlepiej na wzmocnienie? - odbierając jedną z koszul, podeszła do Marinette. W jej głosie była nuta nie znająca sprzeciwu, toteż nie dziwota, że futrzak w trymiga zebrał się do wyjścia.
- Wracając do pytań, mogę tylko powiedzieć tyle, ile zapamiętała z tłumaczeń naszej doktor Alphys. Pozwolisz? - kontynuowała, sięgając do supełka, który wcześniej zmontował z materiału kocur. Wyraźnie miała problem z rozplątaniem go. Pewnie dlatego, że był drobny, podczas gdy jej łapy do najmniejszych zdecydowanie nie należały. - Bariera została szczęśliwie zniszczona, a wraz z nią Rdzeń. Podziemia zostały bez swojego źródła energii, jednak żyjąc na powierzchni, nie musimy się dłużej o to martwić. Najwięcej strachu przysporzyło nam wasze nagłe opadnięcie z sił, co... musiało pozostać utrzymane w tajemnicy. Przepraszam was za ten kłopot. Dla dobra potworów, nie mogliśmy poinformować o tym ludzi. W tym waszych krewnych. Od tej jednak pory, postaramy się wam umożliwić powrót do społeczeństwa. - o ile Mari jej na to pozwoliła, Toriel wreszcie rozwiązała węzełek, pozbyła się cienkiej derki i postarała delikatnie włożyć cienkie ramiona w rękawy koszuli. Tym razem umilkła też na dłuższa chwilę, zastanawiając się nad odpowiedzią na ostatnie pytanie.
- Ludzie... mają podzielone zdania na temat naszego powrotu na powierzchnię. - zaczęła tym razem powoli, ostrożnie dobierając słowa. - Pozwolili nam jednak po pewnym czasie zamieszkać między sobą. Jestem pewna, że wszystko pójdzie odtąd w dobrym kierunku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com Online
Marinette
Ukochane słoneczko forum
avatar

Liczba postów : 88
Ekwipunek : Medalion z Delta Rune, baletki do tańca, stary telefon, portmonetka z goldem.
Join date : 15/04/2018

PisanieTemat: Re: Ukryte laboratorium   Sro Cze 06, 2018 12:03 am

Dziewczyna była po prostu z tego powodu spłoszona, więc i taki ruch powinien być dla niej wręcz naturalnym gestem... czego tego w tej chwili nie można było nazwać. Jej ręka sprawiała wrażenie, jakoby przez lata miała ją w gipsie, więc i taka nagła akcja z jej strony musiała wywołać niemały rwanie. Jej grymas bólu i syknięcie tylko potwierdzały taki stan rzeczy.
O ile autorka ma niezłą „bekę” z koteczka, tak Marinette naprawdę będzie musiała Mruczkowi kupić roczny — a może i więcej, zależy od funduszy! — kociej karmy z górnej półki, czy też ryb w ramach rekompensaty za tyle wrażeń. A mógł mieć wolne, cholera.
Przytakiwała w momencie, gdy pani Dreemurr przeszła od razu do wyjaśnień. Nie wyrażała również żadnego sprzeciwu w kwestii pomocy przy przyodzianiu, w końcu będąc w damskim gronie nie powinna odczuwać dyskomfortu... a przynajmniej trochę, ponieważ rumiane policzki nastolatki wciąż zdradzały jej zawstydzenie. Mimo to, uważnie słuchała co miała do powiedzenia Królowa, zaglądając przy tym przez swe ramie na każde jej poczynanie.
Jak najbardziej rozumiem, w końcu to dość kłopotliwa sprawa... — przyznała rację, choć Mari nie ma bladego pojęcia, jak mentalność ludzi się zmieniła, od kiedy ostatnim razem tutaj przebywała, lecz mogła tylko wyobrażać wszelkiej maści wizje tego, jak przedstawiciele ludzkiej rasy by zareagowali na tę wieść. Wspomnienia o krewnych bardzo ją dotknęło, lecz starała się tego nie okazywać. Wiedziała, że nie spotka już tych, kogo kochała, a prędzej zupełnie obcych dla siebie ludzi. O ile ktokolwiek jeszcze mieszka tutaj czy w okolicy...
Niestety jej obawy co do reakcji ludzi na potworów była nieomylna. Nie mogło być w końcu za dobrze i musieli napotkać problemy. Marinette zrobiło się momentalnie przykro i nie kryła się ze swoim smutkiem, lecz wciąż miała tę iskierkę nadziei, że po wielu trudnościach trafi się szczęśliwe zakończenie. Duszyczka integracji przez dłuższy czas milczała, powoli przyswajając nowe wiadomości dotyczącą smutnej rzeczywistości. Wzięła głęboki wdech, a zaraz potem westchnęła dość ociężale. Wypadałoby zmienić temat, czyż nie?
Chciałabym wiedzieć jeszcze jedną rzecz... — zaczęła, przez krótki moment robiąc pauzę, by jakoś solidnie zebrać myśli. Nie chciała zalać pytaniami Toriel, a podejść do wszystkiego na spokojnie, bez jakichś nerwów. — Wspominałaś, że niektórzy śpią, a inni nie, więc kto prócz nasz się obudził? — to było dla niej naprawdę ciekawe w tym momencie. Ile czasu potrzebowała ona, a ile reszta? Człowiek, człowiekowi nierówny w różnych kwestiach, ale... ach, po prostu ciekawość nastolatki daje o sobie znać, co może być odrobinę nie przyjemne, zwłaszcza że niektóre poruszone przez nią tematy są dość niesympatyczne, a jeszcze zamierza do nich wrócić.

_________________
| KP || Skrytka || Aktualny ubiór || Posty fabularne: 42 || Theme |

AKTUALNE SESJE |
| Kawiarnia „Garten” {09.08} || Most {15.08} || Park {03.08} |
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 201
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Ukryte laboratorium   Czw Cze 07, 2018 2:16 pm

Podczas gdy ptasi potwór zajmował się Iris dużo wolniej, Toriel, jak na królową i matkę zdecydowanie zbyt wielu dzieci przystało, już zapinała drobne guziki koszuli Marinette. Z bliska mogła wyglądać na dużo bardziej zmęczoną.
- Wierzę, że chłopiec nazywał się: "Johnny". Opuścił nas niedługo po odzyskaniu przytomności. - uśmiechnęła się ciepło. - [/b]Frisk natomiast z jakiegoś powodu nigdy nie zapadła w śpiączkę. To dziecko również... poszło własną drogą. [/b]- królowa delikatnie pogłaskała Mari po głowie, dostrzegając najwyraźniej jej zmartwienie. - Pragnę, by od dziś dnia każde z was mogło kroczyć po świecie powierzchni równie dumnie, co jej pozostali mieszkańcy.
Lekko klasnęło w dłonie, aby zwrócić uwagę wszystkich pozostałych.
- Zanim zabiorę was z tego ponurego miejsca, pomogę każdej z was przywrócić ciało do pełnej sprawności. Nie musicie się niczym martwić, nie będzie to w żadnej mierze bolesne ani nieprzyjemne. - ponownie zwróciła uwagę na Marinette, na kraju której łóżka przysiadła ostrożnie. - Postaraj się zrelaksować, dziecko. Poczujesz ciepło i lekkie mrowienie. Kiedy poczujesz się na siłach, spróbuj unieść ręce lub ugiąć nogi w kolanach, dobrze? Powoli i spokojnie. - przeniosła jedną ze swoich dużych dłoni na brzuch dziewczyny, podczas gdy druga nadal zalegała miękko na czubku jej głowy.  Liddell mogła poczuć, jak delikatne fale ciepłej energii zaczynają rozchodzić się po jej ciele.


/rzut na siłę z jaką oddziałuje na Marinette magia Toriel
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com Online
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 201
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Ukryte laboratorium   Czw Cze 07, 2018 2:16 pm

The member 'Admin' has done the following action : Kostki


'Kostka' : 10
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com Online
Marinette
Ukochane słoneczko forum
avatar

Liczba postów : 88
Ekwipunek : Medalion z Delta Rune, baletki do tańca, stary telefon, portmonetka z goldem.
Join date : 15/04/2018

PisanieTemat: Re: Ukryte laboratorium   Sob Cze 09, 2018 3:21 pm

Otrzymując odpowiedź dotyczącą wybudzonych bliskich jej osób, ta mimo to okazała zdumienie, po czym parsknęła krótkim śmiechem. Nastolatka mogła się w końcu domyślić, że Frisk jakoś zbytnio nie ruszy, bardziej zaskoczył ją Johnny. Istny farciarz... albo pechowiec. Jednakże słowa wskazujące o ich odejściu zabrzmiały dość niepokojąco, przez co przyjęła to dość sceptycznie. Przecież nie mogli, ot, tak, rozpłynąć się w powietrzu, prawda? Mimo to nie zdecydowała się drążyć tematu, a już zwłaszcza, gdy Królowa okazała wobec niej wręcz rodzicielską czułość, jej zmartwienia przynajmniej na chwilę zeszły na drugi plan.
Mhm, zrozumiałam. — przytaknęła, gdy Królowa Potworów ponownie się do niej zwróciła, również obdarzając ją delikatnym uśmiechem, a zaraz potem przymknęła swe oczy. Cierpliwie wyczekiwała cudu z jej strony, na który nie musiała tak długo czekać. Czuła przyjemny przypływ ciepła, który szybko i z dużą mocą rozpowszechniał się po jej całym ciele. Nie odniosła już tego paskudnego wrażenia odrętwienia, który przez dłuższy czas się brunetki trzymał. Nie zwlekając ani chwili dłużej, więc w momencie, gdy magia Toriel przestała na nią oddziaływać, Mari, zamiast wykonać mniej gwałtowne ruchy, to zdecydowała się na bardziej śmiały ruch, a mianowicie — chciała wspaniałą i kochaną kozicę mocno przytulić, zupełnie niczym małe stęsknione dziecko. // rzut kostką //
Przez dłuższy czas nie wydała z siebie nic, po prostu milczała, zupełnie jakby napawała się tą rozczulającą chwilą. Wszelkie złe mary, po prostu nie miału tutaj wstępu.
Dziękuję... — w końcu się odezwała, a w jej głosie można było dosłyszeć płaczliwe brzmienie. Może nie była bliska łez, lecz w natłoku tylu różnych emocji, w końcu będzie potrzebowała jakiegoś ujścia, mimo to, Marinette nie pozwalała sobie na dziecięce kwilenie. W końcu w jej wieku nie wypada... teoretycznie, jednak wiadomo, jak to bywa w praktyce. — Choć nie minęło tak dużo czasu dla mnie to... brakowało mi Ciebie. — przyznała szczerze, decydując się w końcu na puszczenie wolno przybranej Koziej Mamy, opadając miękko do swojego „łóżka”. Nie, nie! Nie wraca do spania. W końcu musi jeszcze popytać o tak wiele rzeczy, niemniej jednak uznała, iż nie warto psuć takiej chwili kolejną falą pytań ze strony duszyczki integracji. Zresztą nie raz nie dwa będzie miała na to okazję.

// rzut kością na to, w jak dużym stopniu jej się udało przytulić Toriel.

_________________
| KP || Skrytka || Aktualny ubiór || Posty fabularne: 42 || Theme |

AKTUALNE SESJE |
| Kawiarnia „Garten” {09.08} || Most {15.08} || Park {03.08} |
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 201
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Ukryte laboratorium   Sob Cze 09, 2018 3:21 pm

The member 'Marinette' has done the following action : Kostki


'Kostka' : 10
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com Online
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 201
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Ukryte laboratorium   Nie Cze 10, 2018 11:08 am

Mięśnie Marinette zaczęły się rozluźniać i relaksować, a towarzyszące jej dotąd uczucie odrętwienia mijało bezpowrotnie. Jej bezwładne dotąd ciało wydawało się wręcz chciwie chłonąć uzdrawiającą energię, przez co cały proces trwał dużo krócej niż normalnie powinien.
- Jeśli poczujesz jakikolwiek dyskomfort-... Oh? - urwała w połowie Toriel, absolutnie zaskoczona nagłym "atakiem" ze strony dziewczyny. Patrząc z perspektywy wysokiej potworzycy, postać Mari wydawała się przy niej zabawnie drobna. Wydając z siebie cichy, miękki chichot aprobaty, przygarnęła ją do siebie jedną dłonią. - Tak jak mnie was, moje dziecko. Tak jak mnie was.
Gdy ponownie mogła spojrzeć w twarz panienki Liddell, oczy kozicy wydawały się jakby lekko zaszklone.
- Powinnaś porozciągać nogi i ręce. Sprawdzić, czy możesz na pewno ustać o własnych siłach. Gdy skończę z pozostałymi, udamy się w dużo przyjemniejsze miejsce. Jestem pewna, że trochę gorącej herbaty wszystkim wyjdzie na zdrowie. - z nieopuszczającym ją ciepłym uśmiechem, królowa podniosła się niespiesznie z zamiarem udania do Iris w dalszej kolejności.

/Marinette, możesz rzucać na wypróbowanie sprawnego znowu ciała~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com Online
Marinette
Ukochane słoneczko forum
avatar

Liczba postów : 88
Ekwipunek : Medalion z Delta Rune, baletki do tańca, stary telefon, portmonetka z goldem.
Join date : 15/04/2018

PisanieTemat: Re: Ukryte laboratorium   Pon Cze 11, 2018 9:27 pm

Zabawnie drobna to za mało powiedziane, Marinette po prostu w przeciwieństwie do swoich „rówieśników” jest wprost istnym karzełkiem. Za mało słońca, a wraz z nim witaminy D, jak nic!
Załzawione oczy Toriel nie umknęły uwadze dziewczyny, wręcz ją jeszcze bardziej rozczuliły niż wcześniej, przez co brunetka machinalnie opuściła niżej głowę tak, by jej przydługa na tamtą chwilę grzywka zasłoniła oczy, w których to zbierały się łzy. Jednak zaraz potem zaczęła energicznie mrugać, żeby tylko nie dopuścić do tego, więc dodatkowo przetarła je wierzchem dłoni, tak jakby coś wpadło do oka. — Nie rozklejaj się, nie rozklejaj! — huczało jej w myślach.
Gdy już w miarę szybko wybrnęła z sytuacji — bardziej czerwonych patrzałek nie mogłaś mieć, moja droga Mari? — ponownie podniosła wzrok, kierując je, po raz enty, na kózkę.
W porządku — przytaknęła. Tym razem nie mogła nie spełnić niemej prośby samej Królowej, zwłaszcza gdy wystąpiła z propozycją herbaty! Dla duszyczki dzień bez herbatki — koniecznie różanej! — to niemal dzień stracony! No, chyba że kasztanowłosej się zapomni, co nie jednokrotnie się zdarzało.
Nie opóźniając już dłużej siebie i reszty, dziewczyna zaczęła od rozruszania swoich rąk. Począwszy od uniesienia je wysoko, jak tylko mogła, na tyle ile pozwalało jej własne ciało, by następnie poruszyć ciut energiczniej palcami. Bardzo uważnie przyglądała się temu, co robiła, by wyłapać jakikolwiek mankament.
Następne w kolejce były nogi, z którymi już aż nadto nie pajacowała, tylko, tak jak wcześniej poprosiła Dreemurr, ugięła nogi równie tyle samo, na ile jej „nowo narodzone” ciało zdołało na ten moment zdziałać. // rzut kością #1 //
Nie ważne jaką linią oporu — o ile ją okazywały — Marinette podjęła się próby ustania na własnych nogach, lecz wpierw powoli i ostrożnie zeszła z łóżka, trzymając się przy tym, by nie zaliczyć upadku. Od razu wydała z siebie cichy okrzyk zdumienia, gdy odczuła jak wysoko ułożone było samo łoże, a przy tym nieprzyjemny szok, jakim było zimne podłoże — chwilowo albo dłużej, zależy od kostek~ — po którym ma okazję skąpać. // rzut kostką #2 //
Nic mi nie jest! Wszystko jest w porządku! — wypaliła nieco zdenerwowana czego oczywiście nie planowała, ponieważ nie chciała przy tym zbytnio alarmować, jakoby stało się coś złego... o ile miało to miejsce! Nigdy z nią nie wiadomo.

// rzut kostką #1, jak sprawne jest w tym momencie ciało Marinette.
// rzut kostką #2, czy udało jej się ustać na własnych nogach.

_________________
| KP || Skrytka || Aktualny ubiór || Posty fabularne: 42 || Theme |

AKTUALNE SESJE |
| Kawiarnia „Garten” {09.08} || Most {15.08} || Park {03.08} |
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 201
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Ukryte laboratorium   Pon Cze 11, 2018 9:27 pm

The member 'Marinette' has done the following action : Kostki


#1 'Kostka' : 2

--------------------------------

#2 'Kostka' : 11
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com Online
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 201
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Ukryte laboratorium   Sro Cze 13, 2018 5:18 pm

Pomimo iż magia uzdrawiająca Toriel zadziałała prawidłowo, co ludzkie ciało to jednak ludzkie ciało, lubujące się wręcz w sprawianiu bezsensownych i absolutnie nikomu niepotrzebnych problemów oraz komplikacji. Inna sprawa, że mimo iż dzieci utrzymywane były przy życiu i podawany był im pokarm, potwory mogły nie wiedzieć do końca jak zbilansować ich dietę w odpowiednie składniki tak, aby po przebudzeniu wszystko było w idealnym porządku. Niedobór pierwiastków mineralnych odezwał się w tym przypadku przez nogi Marinette, a konkretniej łydki, w których jak na raz złapały ją mocne, bolesne skurcze. Podniesienie się i ustanie na nogach nie było dla niej zatem przyjemne, choć kopniak energii magicznej najwyraźniej był dostatecznie duży, by mimo to dała radę ustać pewnie i stabilnie. Pewnie, lecz nadal bardzo boleśnie przez nieodpuszczające skurcze. Gdyby spojrzała w swoje nogi, mogłaby dostrzec brzydko zarysowane, drgające zaraz pod skórą mięśnie.
Podczas gdy królowa potworów pomagała Iris z przywróceniem jej ciała do pełnej funkcjonalności, do sali wrócił przerośnięty kocur w kitlu. Upewniwszy się, że wszystkie panny siedzą ubrane, nerwowo wkroczył do środka, trzymając w łapach trzy kubeczki. Jeden postawił przy urządzeniach obok łóżka Iris zgodnie z poleceniem koziej kobiety, drugi podał Patience i wreszcie z trzecim ślamazarnie podszedł do Marinette - a w każdym razie w jej pobliże, ponieważ zatrzymał się niepewnie kilka kroków od niej. Najwyraźniej nie wiedział, czy powinien jej go podać czy odstawić, nie chcąc zakłócać jej "ćwiczeń".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com Online
Iris

avatar

Liczba postów : 25
Join date : 18/04/2018

PisanieTemat: Re: Ukryte laboratorium   Czw Cze 14, 2018 4:08 pm

Podczas gdy inni krzątali się po sali lub starali się powrócić do normalności, Iris zachowywała się jakby była marionetką słuchającą rozkazów swojego pana. Była tak zszokowana tym wszystkim co się wokół działo, że nie mogła przez pewien czas wydusić z siebie nawet jednego słowa. Potrafiła tylko pozwolić innym kierować swoim ciałem, jednocześnie skupiając wzrok na koziej kobiecie, która zachowywała się jakby znała wszystkich obecnych od lat nawet Iris, choć ona sama nie potrafiła w żaden sposób przypomnieć sobie ów istoty. Nie kojarzyła nikogo z obecnych na sali, przez co była mocno skołowana. Lecz nie mogła pozostać w takim stanie zbyt długo. Musiała się jakoś ogarnąć i rozeznać w sytuacji. Najpierw więc spróbowała rozruszać trochę swoje ciało na siedząco, robiąc naprzemiennie okrążenia ramionami.*1 rzut kostki* Następnie, dzięki sile zaczerpniętej z potworzej magii zaryzykowała i spróbowała stanąć na nogi. Najpierw pomajtała nimi w powietrzu, by rozruszać trochę stawy kolanowe, po czym przeszła do kostek, poruszając stopami w górę i w dół. I dopiero gdy była pewna, że nie jest jakimś nienaoliwionym gratem, rękoma oparła się o łóżko i po odepchnięciu sie stanęła nogami na podłodze. Nie była niestety pewna czy zdoła się na nich utrzymać, a co dopiero zrobić parę kroków, więc na wszelki wypadek nadal trzymała ręce blisko brzegu łóżka, by móc w razie czego się na nim oprzeć gdy poczuje, że nogi nie dają rady. Starania te trwały kilka chwil, po czym nastolatka zdecydowała się jeszcze na trochę usiąść i zdobyć kilka informacji od zebranych w sali nieznajomych.
- Przepraszam, czy mógłby mi ktoś wyjaśnić... Kim jesteście? I... Kim ja jestem?- spytała lekko zachrypniętym głosem, równocześnie dostrzegając potwora z trzema kubkami. Czy mogła mu zaufać? Czy w tych kubkach nie było niczego złego? Cóż... Jeśli chcieliby ją zabić, zrobiliby to dawno temu. A jeśli nie zaryzykuje, to nie przekona się jakie mają intencje. Wzięła wiec położony obok kubek do rąk i wypiła połowę zawartości, by zwilżyć sobie gardło. Dopiero wtedy była w stanie normalnie się wysławiać.
- I co to za miejsce? Co tu robimy?- dodała pewniejszym tonem, odkładając kubek na miejsce. Dopiero wtedy zauważyła w co jest ubrana i poczuła, że czegoś w tym stroju brakuje. Jakiejś jednej rzeczy, którą zawsze miała. Chyba nazwa tej rzeczy zaczynała się na "ban"... Banan? Nie... Banknot? Nie... Ban... Band... Band... Niech to szlag! Kompletne zero. Nie miała nic w głowie choć czuła, że nazwa tego przedmiotu była bardzo łatwa do wymówienia.

Edit:
1 rzut- rozruszanie ramion
2 rzut- ustanie na nogach


Ostatnio zmieniony przez Iris dnia Czw Cze 14, 2018 8:04 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 201
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Ukryte laboratorium   Czw Cze 14, 2018 4:08 pm

The member 'Iris' has done the following action : Kostki


'Kostka' : 2, 1
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com Online
Marinette
Ukochane słoneczko forum
avatar

Liczba postów : 88
Ekwipunek : Medalion z Delta Rune, baletki do tańca, stary telefon, portmonetka z goldem.
Join date : 15/04/2018

PisanieTemat: Re: Ukryte laboratorium   Pią Cze 15, 2018 5:40 pm

Skurcze dla Marinette nie były czymś zupełnie nowym, ba, wręcz chlebem powszechnym wśród tancerzy, którzy wiążą ze swoją pasją jakąkolwiek przyszłość, aczkolwiek ten, który w tym momencie odczuła, był zdecydowanie jednym z gorszych. Pomimo wiecznego uśmiechu, który przeważnie nie schodził dziewczynie z twarzy, ten skrzywił się, a na jej twarzy można było dostrzec paskudny grymas bólu. Jednak trzeba patrzeć na pozytywy, w końcu może na własnych siłach ustać na nogach! Chociaż dość niepewnie patrząc, iż Mari chwilę potem oparła się o kraniec łóżka, lecz nie zdecydowała się usiąść — uparcie chciała stać i rozruszać swoje nogi. Wnet spojrzała na nie, a zaraz potem odwróciła wzrok, gdyż ten widok nie tyle co przeraził, co po prostu obrzydził. Nie tego się spodziewała. Dwa lata jednak swoje robią, droga Marinette.
Zbytnio nie przysłuchała się temu, co powiedziała Iris, jak też nie dostrzegła biednego Kocurka, gdyż ta ponownie krzątała wśród własnych myśli, o to, czy mimo to podjąć się kolejnej próby. Część jej wręcz krzyczała z ekscytacji, że jak najbardziej, natomiast druga odpychała, aby jednak się nie przemęczała i nie nadwyrężała zbytnio, gdyż jej stan fakt, faktem jest dość niepewny i może zaliczyć — równie nieprzyjemny co skurcz — upadek, który niekoniecznie może się skończyć dobrze. Kto wygrał bitwę? Hah, na pewno nie zdrowy rozsądek!
Czternastolatka zdecydowała się na kolejny śmiały, jak i poniekąd głupi, ruch w postaci...ruchu? Po prostu chciała zrobić TYLKO kilka kroków, by przyzwyczaić swoje nogi do chodzenia po tak długiej przerwie. Rozpostarła swoje ręce na boki i przez chwilkę tak po prostu stała, jakby czekała na odpowiedni moment, lecz wciąż miała wątpliwości wobec tego. — Jak to kiedyś wujaszek powiedział: „Kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana!” — z tą myślą nastolatka w końcu postanowiła się obrać kurs na... ach, po prostu przed siebie! Oczywiście nie gwałtownie i nader ostrożnie. // rzut kostką //


// rzut kostką na to, czy Marinette udało się ruszyć i "stawiać swoje pierwsze kroki".

_________________
| KP || Skrytka || Aktualny ubiór || Posty fabularne: 42 || Theme |

AKTUALNE SESJE |
| Kawiarnia „Garten” {09.08} || Most {15.08} || Park {03.08} |
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 201
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Ukryte laboratorium   Pią Cze 15, 2018 5:40 pm

The member 'Marinette' has done the following action : Kostki


'Kostka' : 11
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com Online
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 201
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Ukryte laboratorium   Wto Cze 19, 2018 8:17 pm

Podobnie jak w przypadku Marinette, paskudne skurcze związane z przywróceniem funkcjonalności osłabionym mięśniom dopadły także i Iris. Najsampierw dopadły karku, barku po prawej stronie i łopatek, a choć wydawało się, że wraz z ruchem ramion bolesne mrowienie jakby osłabło nieznacznie, już za chwilę powróciło z nowa mocą, dopadając obu ramion. Uczucie drętwienia z pewnością nie należało do najprzyjemniejszych doświadczeń, zwłaszcza iż rwąc promieniowało po tricepsach rąk aż do łokci.
Jak dotąd tylko ciało Patience zdawało się nie odczuć aż tak wyraźnych skutków ubocznych przebywania w komie.
Próba samodzielnego ustania przez Iris nie okazała się najlepszym wyborem, a już postawienie pierwszych kroków szybko okazało się zasadniczym błędem i przeliczeniem sił na możliwości. Pomimo iż Toriel oraz ptasia potworzyca znajdowały się zaraz przy jej łóżku, obie zajęte były akurat w tym własnie momencie szybką wymianą zdań na temat: "posłania po doktor Alphys". Tyle jednak w zupełności wystarczyło, żeby zabrakło uwagi oraz rąk, które mogłyby złapać Iris w krytycznym punkcie, kiedy to grawitacja postanowiła pociągnąć ją ku dołowi. Ponieważ mięśnie ramion były odrętwiałe i pozbawione wystarczającej ilości sił, dziewczyna szybko poczuła jak łokcie w ramionach zginają się wraz z kolanami. Pięknie poleciała pod naporem własnego ciała właśnie na nie, obijając je o twardą, kamienną posadzkę i rozbijając aż do krwi. Nie było to nic poważnego, lecz z pewnością dostarczyło dodatkowej dawki niepotrzebnego nikomu bólu. Oczywiście w związku z tym nie mogła nawet marzyć o sięgnięcie po kubek wody, że o samodzielnym powróceniu na łóżko nie wspominając!
Ptasi potwór wydał z siebie piskliwy trel na widok upadku, a zaalarmowana Toriel migiem znalazła się przy pechowej nastolatce. Na jej twarzy odbił się wyraz skrajnego, przesadnego acz niekłamanego przerażenia.
- MOJE DZIECKO?! - zakrzyknęła spanikowana, dopadając do Iris, którą czym prędzej postanowiła chwycić w pół najdelikatniej jak to tylko możliwe w celu podniesienia i ponownego posadzenia na posłaniu. - Wszystko dobrze?! Coś cię boli?! O nie... - przytknęła jedną dłoń do ust, gdy jej wzrok padł na potłuczone kolana. - Tak bardzo cię przepraszam! Powinnam bardziej uważać...
Głębokie poczucie winy wydawało się wręcz wymalowane na jej twarzy.
Tymczasem pomimo ciągle bolesnych, lecz baaardzo powoli ustępujących skurczy, Marinette parła naprzód całkiem sprawnie! Yay!
Kotowaty potwór postanowił jej nie przeszkadzać i usunąć się w ciszy jeszcze bardziej na bok, kiedy ta okazał się kierować akurat w jego stronę. Obserwował za to bacznie, nie starając się wtrącać ani do jej "ćwiczeń", ani do tego co działo się z drugiej strony sali z Iris. Gdyby na niego spojrzeć, sprawiał wrażenie osoby, która czuje się cholernie nie na miejscu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com Online
Iris

avatar

Liczba postów : 25
Join date : 18/04/2018

PisanieTemat: Re: Ukryte laboratorium   Sro Cze 20, 2018 11:09 am

Mówi się, że należy mierzyć siły na zamiary. Jednak Iris nie chciała niewiadomo ile siedzieć na łóżku, zdana na innych. Chciała znów stanąć na nogach i przejść choć parę kroków. Niestety pierwsza próba skończyła się bolesnym niepowodzeniem w postaci stłuczenia. Dotatkowo dziewczyna była nadal odrętwiała i dopadały ją bolesne skurcze. Gdy więc została znów posadzona na łóżko, przez chwilę przeglądała się swoim kolanom, by później skupić wzrok na koziej kobiecie. I aż cisnęło jej się na usta powiedzenie "Gdyby kózka nie skakała, to by nóżki nie złamała", lecz widząc na twarzy potworzycy szczery niepokój stwierdziła, że to zdanie byłoby trochę nie na miejscu.
- Jest w porządku. W końcu... Do trzech razy sztuka, prawda?- powiedziała uśmiechając się promiennie do koziej pani. Nie chciała nikogo martwić swoim stanem, kimkolwiek by oni nie byli. Nie lubiła gdy ktokolwiek się o nią martwił. To sprawiało, że czuła się nieswojo w zaistniałej sytuacji. Tylko jak sprawić, by wszyscy się wyluzowali? Przecież nie było aż tak źle. Wszyscy prędzej czy później dojdą do siebie. Prawda?
- Co to jest?- spytała, się gając po kubek. Popatrzyła chwilę na zawartość, powąchała ją i ufając temu, że nikt nie chce jej skrzywdzić, wypiła kilka łyków. Nie pamiętała od jak dawna nie piła. Nie pamiętała nawet ile czasu mogła tam przebywać i który był rok.
- Jak ma pani na imię?- spytała kozią kobietę czując, że powinna ją skądś kojarzyć, tylko nie wiedziała do końca skąd. Taką miłą panią raczej trudno zapomnieć.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marinette
Ukochane słoneczko forum
avatar

Liczba postów : 88
Ekwipunek : Medalion z Delta Rune, baletki do tańca, stary telefon, portmonetka z goldem.
Join date : 15/04/2018

PisanieTemat: Re: Ukryte laboratorium   Sob Cze 23, 2018 12:17 am

Jak widać, głupota jest wysoko punktowana i Marinette udaje się fartownie nawet chodzić, choć z nieprzyjemnościami, ale jednak! Zatem oklaski dla głuptaski, moi drodzy... może jednak nie.
Ze wymalowanym skupieniem na twarzy, wciąż stawiała nader ostrożnie kolejne kroki. Mozolnie, aczkolwiek skutecznie przyzwyczajała się do chodzenia, co już sama Mari uznała za swój personalny sukces w tej chwili. Powrót do wcześniejszej sprawności z pewnością trochę jej zajmie, lecz już teraz nie mogła się doczekać swego powrotu do tańca. Przynajmniej niech ma z tego uciechę, już za wiele jest tych przykrości.
Narastająca pewność siebie również swoje robiła, gdyż dziewczę robiła coraz to śmielsze i większe kroki. Jakby tego było mało, to jeszcze uśmiechnęła się pod nosem, zachwycona tym, co się dzieje. - Udało się, udało! - wiwatowała wesoło w myślach, całkowicie wycofując się z tego, co się wokół niej dzieje, a przynajmniej do czasu, gdy nie usłyszała przerażonych pisków i wrzasków ze strony potworzych pań. Natychmiastowo otrzeźwiała i wróciła na ziemię.
Co się stało?! — spytała dość zmartwiona, w końcu zwracając się do kotowatego, który przez ostatnią chwilę był najzwyczajniej w świecie zaniedbany ze strony damskiego grona. W fali niepokoju momentalnie także odwróciła wzrok z kota na Toriel i Iris, próbując dostrzec, co takiego miało miejsce.
Naprawdę sądziliście, że brunetka będzie tak stała niczym jakiś słup soli, przyglądając się z istnym zaciekawieniem — niczym zakupoholiczka na odzieżową wystawę sklepową najnowszej kolekcji jakieś prestiżowej marki — na całe to zamieszanie? Błąd jakich mało! Od razu ruszyła, swoim żółwim pędem, w ich stronę, a gdyby nie jej aktualny stan to by pewnie biegła jak głupia... po drodze pewnie zaliczając upadek na równej powierzchni, zupełnie jak jej narratorka. Ma się te geny.

_________________
| KP || Skrytka || Aktualny ubiór || Posty fabularne: 42 || Theme |

AKTUALNE SESJE |
| Kawiarnia „Garten” {09.08} || Most {15.08} || Park {03.08} |
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Patience

avatar

Liczba postów : 44
Zamieszkanie : Centralna część miasta Ebott
Praca/Zawód : Uczennica!
Ekwipunek : Wyblakła wstążka, medalik z Delta Rune
Join date : 05/04/2018

PisanieTemat: Re: Ukryte laboratorium   Nie Cze 24, 2018 12:21 pm

Patience starała się słuchać z zainteresowaniem tych słów, jednak dookoła było tyle rzeczy, co ją mogło rozproszyć! A tu jakaś migająca lampka, a tu niespodziewany warkot jakiegoś urządzenia. Niestety, jej uwaga nie była aż tak podzielna, żeby skupić się na nowych doświadczeniach i jednocześnie rozmowie, dlatego dużo jej mogło umknąć. Kiedy jednak do jej głowy trafiły niektóre słowa, skierowała wzrok na Toriel, w umyśle przerabiając zdania na informacje z lekko zmrużonymi oczami.
- To iesteśmy na powieszni?! - zapytała zaskoczona, nie bardzo jeszcze potrafiąc przez zdrętwiały język wypowiedzieć niektórych głosek, chociaż poprzednie akcje potworów bardzo jej pomogły. Zaczęła ruszać językiem na wszystkie strony, próbując nim rozmasować podniebienie i policzki, a także przejeżdżała nim po zębach. Czuła, jak powoli wraca do dawnej sprawności, ale nadal nie było to to samo, co wcześniej. Jej wzrok skierował się na dłonie, gdzie zaciskała i rozluźniała pięści, aby pobudzić palce do życia. Spojrzała na potwora, który przyniósł jej ubranie, a następnie pomógł je ubrać, podziękowała mu pełna wewnętrznego szczęścia. Widząc jednak, że pozostałe dziewczyny podjęły już próby stawania o własnych siłach, zdecydowała się po nich powtórzyć.
- Tesz ce wstać! - powiedziała dziarsko, po czym przystąpiła do próby generalnej. Powolutku próbowała zsunąć się z posłania w taki sposób, aby stopy dotknęły jej posadzki. Mogło to być trudne zadanie zważywszy na to, że wzrostem (pomimo rośnięcia podczas snu) nadal znacznie od nich odbiegała. Trzymała się za łóżko jako zabezpieczenie przed ewentualnym upadkiem, jaki zdarzył się nieznajomej jej dziewczynce.


//pierwszy rzut - ustanie na nogach
drugi - przytrzymanie się łóżka

_________________
KP! || SKRYTKA! || POSTY FABULARNE: 25!

SESJE:
RYNEK GŁÓWNY | QUEST
10.07.2018 | 12.08.2018
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 201
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Ukryte laboratorium   Nie Cze 24, 2018 12:21 pm

The member 'Patience' has done the following action : Kostki


#1 'Kostka' : 11

--------------------------------

#2 'Kostka' : 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com Online
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 201
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Ukryte laboratorium   Pon Cze 25, 2018 8:33 pm

Z odrobinę zmieszaną minę, Toriel uśmiechnęła się wreszcie przepraszająco, ostrożnie ustawiając swoje puchate dłonie na centymetr, może dwa nad krwawiącymi kolanami Iris. Jej uzdrawiająca magia szybko zaczęła zasklepiać drobne, ale piekące zranienia.
- Już prawie zapomniałam, jak bardzo wytrwałe zawsze byłyście. - westchnęła cicho, zanim zwróciła uwagę na wspomniane przez dziewczynę naczynie. - Oh, sto tylko standardowy napój wzmacniający, kochanie. Nie musisz się niczym martwić. Postarałam się, żeby nie podawano wam niczego, co może smakować źle. - odparła bardzo pewna siebie, a gdy Iris spróbowała napitku, mogła poczuć ledwie wyczuwalną, słodkawą nutę oraz kwiatowy zapach. Zupełnie jak osłodzona miodem, różana woda. Nawet jeśli nigdy wcześniej czegoś takiego nie próbowała, skojarzenie nasuwało się samo przez się.
Uśmiech koziej potworzycy zelżał w każdym bądź razie nieznacznie wraz z ostatnim pytaniem jakie jej zadano. Kończąc zasklepiać rany nastolatki, sięgnęła dwoma palcami do jej czoła. Zupełnie jakby chciała sprawdzić jej temperaturę.
- Jestem Toriel. Pamiętasz, moje dziecko? Opiekowałam się tobą w Podziemiu. Wami wszystkimi. - jej spojrzenie stało się czujne, ale zatroskane. Bacznie przyglądała się reakcjom oraz zmianom na twarzy ludzkiej dziewczyny. Ptasia panna szybko rzuciła królowej coś na ucho, na co ta przytaknęła zgodnie, nie zaszczycając jej jednak wzrokiem gdy odchodziła w stronę łóżka Patience. Niestety nie potrafiła się rozdwoić i musiała polegać na asystujących naukowcach.
- A-Ah! Poczekaj, proszę! Pomogę ci...! - opierzona potworzyca spieszyła w stronę najmłodszego z ludzi, widząc jej próby naśladownictwa, aczkolwiek nie zdążyła na czas, aby powstrzymać integrację Patience z podłogą. Jak już padać na ziemię, to wszystkie! A co! Najwyraźniej nie mogła być gorsza, co?
Tak jak nogi trzymały małą duszyczkę cierpliwości w pionie zupełnie pewnie, tak jej ramiona najwyraźniej nadal miały w sobie znacznie mniej siły. Właśnie dlatego, gdy tylko się nań wsparła, tym samym przekładając część ciężaru swojego ciała, te ugięły się w łokciach nagle i gwałtownie. Dalsza kolej rzeczy była raczej prosta do przewidzenia - poleciała twarzą do przodu, prosto na ramę łóżka, uderzając z nią nosem. To musiało zaboleć, ale dobrze, że chociaż nie chrupnęło i nic nie przeskoczyło. Jasne! Więcej krwi, dzieci! WIĘCEJ STRESU DLA POTWORZEJ KRÓLOWEJ I JEJ SKROMNEJ EKIPY W KITLACH!
- O nie, nie, nie, nie...! - jęknęła opierzona potworzyca, rzucając się by pomóc Patience.
Obserwujący to wszystko z bezpiecznego dystansu kocur, nagle spojrzał na stanowczo NIEBEZPIECZNIE BLISKO znajdującą się Marinette. Jego twarz była niczym ta otwarta księga. Od razu dało się stwierdzić, że obawia się, by i ona nie skończyła jak jej ludzkie koleżanki, zmuszając go tym samym do działania, którego wcale nie chciał się podejmować!
- Są... Są po prostu niezdarne. Bardzo. Z igły widły... - odparł powoli, trochę niepewnie ale i zgodnie z wnioskami jakie wysunął. - Powinnyście bardziej uważać. Wasze ciała nadal-... H-Hej! - pisnął lekko spanikowany, kiedy Mari zaczęła wlec się w stronę królowej. Ale może tak będzie lepiej? Może szybciej uda mu się stąd czmychnąć? Może-... Może upadnie i wtedy dostanie bure, bo nie zdąży jej złapać?! Bo Marinette postanowi UPAŚĆ tak jak pozostałe?! Co było nie tak z tymi ludźmi?!?!?!
Nie wiedząc czego się spodziewać, kotowaty poczłapał w ślad za nią. W łapach nadal trzymał jej kubek.
- Cz-Czemu musicie być takie?! - miauknął lekko histerycznie.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com Online
Iris

avatar

Liczba postów : 25
Join date : 18/04/2018

PisanieTemat: Re: Ukryte laboratorium   Wto Cze 26, 2018 8:13 pm

Martwienie swoimi problemami obcych osób naprawdę nie należało do przyjemnych. Iris najchętniej stałaby się w takim momencie niewidzialna, by wszyscy zajęli się swoimi sprawami i nie patrzyli na nią jak na kalekę. Podziękowała więc tylko koziej pani za pomoc, po czym znów spróbowała stanąć na nogi. Jeśli jej się to udało, postała tak parę minut, po czym znów usiadła na łóżku, by nie forsować za bardzo swojego organizmu. I tak potwory były już za bardzo zaaferowane tymi wszystkimi próbami trzech ludzkich dziewcząt.
- Nie trzeba się tak gorączkować. Przecież nie jesteśmy ofiarami wojny, tylko trochę "przerdzewiałymi" ludźmi- Uśmiechnęła się do kociego potwora, starając się go w ten sposób trochę rozchmurzyć. W końcu nawet sportowcom podczas treningów zdarzały się kontuzje.
- Toriel? Przykro mi, ale nie pamiętam pani. I... Czym jest Podziemie?- Odparła, znów odwracając wzrok w kierunku koziej kobiety. Była naprawdę miłą i pomocną osobą. Dlaczego więc dziewczyna miałaby o niej zapomnieć? Nie... To musiała być pomyłka. Prawdopodobnie Toriel pomyliła ją z inną dziewczyną. Ale w takim razie, dlaczego nastolatka tam była? Przecież gdyby się nie znały, to kozica nie traktowałaby jej jak kogoś bliskiego.
- Czy to pomieszczenie znajduje się w Podziemiu?- Dodała wkrótce, choć na jej usta cisnęło się więcej pytań, niż te o miejscu, w którym się znalazła. Miała ochotę zalać nimi zebrane potwory, lecz powstrzymywało ją przed tym ich zachowanie. Musieli mieć czas na zapanowanie nad swoimi emocjami. I tak nigdzie jej się nie spieszyło. Przynajmniej do tego czasu wrócą jej siły i nauczy się znów chodzić. Bo o to im wszystkim chodziło, by ludzkie dziewczyny znów wróciły do pełnej sprawności. Zaciekawiona dziewczyna spojrzała więc jeszcze na swoje towarzyszki, których imion też nie potrafiła sobie przypomnieć, choć wyglądały jej dość znajomo. Zupełnie jakby kiedyś się znały i lubiły. Czy one też miały jakiś związek z towarzyszącymi im potworami? A może tak jak Iris, nie wiedziały gdzie i kim są? No cóż, słysząc wcześniejsze słowa starszej z pozostałej dwójki dziewczyn, nastolatka uznała, że ta na pewno kojarzyła kim są towarzyszące im potwory. A przynajmniej kim jest kozia kobieta. Może więc ona będzie dobrym źródłem informacji?
- Cześć, jak masz na imię?- Przywitała się z Marinette, posyłając jej lekki uśmiech.

1- Kostka na stanięcie na nogach
2- Kostka na ustanie przez parę minut

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 201
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Ukryte laboratorium   Wto Cze 26, 2018 8:13 pm

The member 'Iris' has done the following action : Kostki


'Kostka' : 9, 12
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com Online
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Ukryte laboratorium   

Powrót do góry Go down
 
Ukryte laboratorium
Powrót do góry 
Strona 2 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Stare laboratorium Hydry
» Opuszczone laboratorium
» Biuro koronera i laboratorium
» Laboratorium Beta
» Laboratorium [Podziemie]

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Welcome to the Surface! :: Powierzchnia :: Miasto Ebott - Slumsy-
Skocz do: