IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Autobus

Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 329
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Autobus    Nie Mar 11, 2018 6:47 pm

Jeśli uważnie się przyjrzymy śladom na starej drodze, istnieje szansa że dostrzeżemy ślady kół. Niedaleko od nich, pod niełatwym do odgarnięcia stosem pędów, bluszczu i innej roślinności, tkwi pojazd... czy raczej to, co z niego zostało. Jedynym, co zostało z dawnego autobusu, to kształt, a w nim jakieś plakaty oraz kilka siedzisk – większość została wyrwana z niejasnych przyczyn, a ich sylwetki da się wypatrzeć spośród drzew stojących parę stóp dalej. Wnętrze wehikułu stało się siedliskiem wielu mniejszych żyjątek, dlatego niewykluczone, iż wchodząc do środka, może ci między nogami przebiec jakaś ryjówka czy inny gryzoń. Na miejscu kierowcy siedzi coś w wyblakłym ubraniu konduktora. ledwo podobne do człowieka. W oknach wiszą mchy oraz pajęczyny, a przez wybitą dawno temu szybę w suficie przebijają się strumienie światła, chociaż trochę oświetlające to ciasne, oprószone gęstym bluszczem miejsce. 



Ostatnio zmieniony przez Admin dnia Wto Lip 10, 2018 12:05 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com
Papyrus
Paściarz
avatar

Liczba postów : 164
Zamieszkanie : Dom Sansa I Papyrusa
Praca/Zawód : Kucharz
Ekwipunek : Czerwona peleryna Papyrusa, telefon, prawdopodobnie spaghetti
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Autobus    Czw Maj 31, 2018 4:48 pm

30.04.2119, wczesne południe

Papyrus sapał, dyszał i myślał o tym, jaka ziemia po której biegnie jest wygodna. Wycieczki z Undyne to jest coś, na co trzeba się przygotowywać latami. Nie tylko psychicznie, ale też fizycznie. Szkoda że szkielet miał co najwyżej pare minut. Nie jest pewne czy nawet ludzcy maratończycy daliby radę z takim tempem, oraz dystansem.
Undyne prowadziła, lecz to Papyrus wskazał drogę. Cieszył się że akurat nie wypadło na tą niesławną mroczną część lasu. Jeszcze natrafiliby na jakiegoś psychola nienawidzącego potworów, czy coś...
W ferworze walki z samym sobą, kościej zobaczył dziwny kształt kryjący się wśród drzew. Nie przypominał on głazu, a tym bardziej drzewa. To coś było duże, oraz zdawało się że puste w środku.
- U-UNDYNE! ZACZEKAJ! - Papyrus krzyknął do swojej przyjaciółki, a następnie padł na ziemie.
Nie był przyzwyczajony do takiego wysiłku. Oczywiście wywiązywał się ze swojego obowiązku robienia codziennych treningów, jednak okazuje się, że to za mało. Miał nadzieje że rybi Potwór zatrzyma się i tym razem. Jest przecież szansa że mogła go nie usłyszeć i pobiec dalej, czego szkielet bardzo nie chciał. Zostać samemu w lesie to ostatnia rzecz jaką chciał teraz doświadczyć.

_________________

NYEH HEH HEH!
Chatki Rybackie (23.08.2018)|Dzika plaża (07.08.2018)|Park(03.08.2018)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Undyne
Anime is f*cking REAL?!
avatar

Liczba postów : 120
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Szef potworzej policji
Ekwipunek : Opaska na oko, portfel, telefon w kształcie dorsza, klucze do domu
Join date : 14/04/2018

PisanieTemat: Re: Autobus    Czw Maj 31, 2018 7:57 pm

Chęć podrażnienia się z Papyrusem była czasami zbyt silna, a Undyne rzadko starała się z nią w ogóle walczyć. Nie biegła wcale tak szybko jakby mogła. W gruncie rzeczy w ogóle nie czuła potrzeby dalszego przemierzania leśnego poszycia biegiem, jednakże widok usilnie starającego się jej dotrzymać tempa szkieleta był zwyczajnie zbyt bezcenny! Celowo zresztą oglądała się na niego co jakiś czas. Ostatnim czego chciała, to zgubić go gdzieś w kompletnej głuszy, ale.. Paps nie musiał o tym wiedzieć.
I gdy tak przystanęła na odzew niemalże raptownie, szybkim zerknięciem przez ramię dostrzegając iż tamten raz kolejny skończył z twarzą w ziemi, zrobiło jej go niemalże żal. Niemalże. Chęć pomocy była silna, lecz pokusa zaskoczenia go - JESZCZE SILNIEJSZA!
Undyne szybko wskoczyła za jeden z grubych konarów rosnących dookoła drzew, przyciskając do niego plecy. Była ciekawa, czy zdoła go nastraszyć. Sama przy tym wszystkim nie zauważyła dziwacznego, niepasującego do ogółu otoczenia kształtu.

_________________
Karta postaci | Kufer Undyne
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Papyrus
Paściarz
avatar

Liczba postów : 164
Zamieszkanie : Dom Sansa I Papyrusa
Praca/Zawód : Kucharz
Ekwipunek : Czerwona peleryna Papyrusa, telefon, prawdopodobnie spaghetti
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Autobus    Czw Maj 31, 2018 8:15 pm

Papyrus podniósł się, a następnie rozejrzał wokół. Nigdzie nie widział Undyne! Czyżby zrealizował się najczarniejszy scenariusz? O zgrozo! Co teraz będzie?!
Szkielet nie przestawał szukać wzrokiem swojej przyjaciółki. Pech chciał że patrzył wszędzie, tylko nie na górę, dzięki czemu pewien paskudny Potwór uniknął zdemaskowania.
Niepokój narastał. Nie bał się lasu, ale perspektywa bycia sam na sam ze sobą z dala od domu... nie napawało go to optymizmem.
- UNDYNE! UNDYNEE! GDZIE JESTEŚ?! - wołał z nadzieją że go usłyszy. Nie martwił się tylko o siebie, ale także właśnie o Undyne. Wiedział że jest bardzo silna, ale co jeśli trafi na zgraje niedźwiedzi? Albo na watahę wilków? Albo może zgubi się i nie znajdzie wyjścia z lasu! Nie wiedział czy miała ze sobą telefon... WŁAŚNIE!
Wysoki szkielet wyjął z nie wiadomo skąd swój telefon i w mig wybrał numer do swojej przyjaciółki. Kościej nie bardzo znał się na tych nowocześniejszych telefonach, więc w wyposażeniu miał starszą komórkę z klawiaturą. Te dotykowe działały mu na nerwy bo musiał używać tego głupiego długopisu. Inaczej nie mógł z nich korzystać. A taki telefon jaki posiada tego nie wymaga. Co więcej: bateria trzyma dłużej!
Czekając na odzew, Papyrus nucił sobie pewną znaną piosenke i tupał stopą w rytm muzyki grającej w jego głowie.

_________________

NYEH HEH HEH!
Chatki Rybackie (23.08.2018)|Dzika plaża (07.08.2018)|Park(03.08.2018)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Undyne
Anime is f*cking REAL?!
avatar

Liczba postów : 120
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Szef potworzej policji
Ekwipunek : Opaska na oko, portfel, telefon w kształcie dorsza, klucze do domu
Join date : 14/04/2018

PisanieTemat: Re: Autobus    Nie Cze 03, 2018 12:58 pm

Wyszczerzona sama do siebie, przykucnęła prędko, czubkami palców wspierając się o twardsze podłoże. Poczuł się trochę jak gówniarz w trakcie zabawy w chowanego. Hehe, nie było wiele dzieciaków, które chciały się z nią w to bawić. Zbyt łatwo puszczały jej nerwy, a że w tamtych lata wyjątkowo źle znosiła wszelkie porażki, potrafiła spuścić niezły łomot tym, którzy z nią wygrywali.
Tym bardziej rozochocona oczekiwała w ciszy kolejnego ruchu ze strony Papsa. Tyle, że... Nie spodziewała się, że wpadnie na pomysł, aby tak po prostu do niej zadzwonić. Zasięg w lesie nie był najlepszy i często znikał, ale szkielet miał wyjątkowo dużo szczęścia, bowiem już niedługo telefon Undyne zaczął wibrować, a następnie opening z Kill La Kill rozbrzmiał w tym cichym zakątku. Zaskoczona potworzyca zrobiła w tym momencie coś, czego sama po sobie się nie spodziewała. Zanim w ogóle zdążyła pomyśleć, już wyszarpywała telefon w kształcie dorsza i z niemałym rozmachem ciskała nim w dal - w stronę zarośniętego autobusu.
- Ah... - z ciągle wyciągnięta w bok lecz pustą już ręką, wpatrywała się tępo w punkt, w którym zniknął ze świstem jej telefon. Dzwonek przestał działać zapewne wraz z rąbnięciem sprzętu o grunt bądź coś, co napotkał na torze lotu. - Szszszszlag... - jęknęła.
Okej... To było niefartowne.

_________________
Karta postaci | Kufer Undyne
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Papyrus
Paściarz
avatar

Liczba postów : 164
Zamieszkanie : Dom Sansa I Papyrusa
Praca/Zawód : Kucharz
Ekwipunek : Czerwona peleryna Papyrusa, telefon, prawdopodobnie spaghetti
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Autobus    Sro Cze 06, 2018 6:29 pm

Trzeba przyznać, że opening anime to nie jest rzecz, którą normalnie słyszy się w lesie. Tak więc Papyrus żywo zainteresował się piosenką, jak i tym co mogło wydawać te dźwięki. A dzwonek wydobywał się z gałęzi drzewa, na którym była... Undyne! Szkielet był szczęśliwy, że znalazł swoją przyjaciółkę, jednak dość mocny rzut telefonem trochę go pogubił. Podszedł do drzewa, na którym była rybia Potworzyca i rzekł:
-TA PIOSENKA NIE BYŁA AŻ TAK TRAGICZNA, UNDYNE. A TAK POZA TYM: CO TY ROBISZ NA DRZEWIE?!
Papyrus nie podejrzewałby tej ryby o jakiekolwiek zbrodnie, nawet gdyby walnęła go patelnią i wykrzyczała że robi strasznie paskudne rzeczy. Po prostu taka była natura szkieleta. Jeżeli raz komuś zaufał, to istnieje prawie zerowa szansa że ten stan się zmieni. A zdobyć zaufanie wysokiego kościeja niezwykle łatwo. Jak ktoś raz stwierdził: jest za dobry dla tego świata.
Szkoda było trochę telefonu. Taki fajny, w kształcie dorsza. Komórki to nie są rzeczy, które można kupić za bezcen... no chyba że są zrobione na odpieprz się. Papyrus postanowił zaproponować Undyne wspólne poszukiwania obiektu. Tylko jak zejdzie z tego durnego drzewa!

_________________

NYEH HEH HEH!
Chatki Rybackie (23.08.2018)|Dzika plaża (07.08.2018)|Park(03.08.2018)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Undyne
Anime is f*cking REAL?!
avatar

Liczba postów : 120
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Szef potworzej policji
Ekwipunek : Opaska na oko, portfel, telefon w kształcie dorsza, klucze do domu
Join date : 14/04/2018

PisanieTemat: Re: Autobus    Czw Cze 07, 2018 5:59 pm

Wychodziło na to, że miała i po zasadzce i po telefonie. Pięknie Papyrus ją urządził, nie ma co!
Rzucając jeszcze ostatnie, tęskne spojrzenie w kierunku, w którym nierozważnie cisnęła urządzeniem, wreszcie musiała zwróci je ku dołowi, skąd już witała ją niemądrze rozradowana twarz szkieleta. Eh, no patrzcie go tylko! I jak tu się na niego gniewać?
Undyne westchnęła ciężko, gwałtownym ruchem dłoni roztrzepując sobie grzywkę.
- Miałam świetny plan zaskoczyć cię swoim SUPER-HIPER-WYPASIONYM, kompletnie nowym i przyprawiającym panny o omdlenia atakiem z zaskoczenia! Wybuchy, wystrzały! Padające dookoła drzewa!- skrzyżowała ręce na klatce piersiowej, spoglądając na przyjaciela srogo. - Kompletnie mi to schrzaniłeś.
Koniec końców zmuszona została do zeskoczenia tuż obok drugiego potwora.

_________________
Karta postaci | Kufer Undyne
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Papyrus
Paściarz
avatar

Liczba postów : 164
Zamieszkanie : Dom Sansa I Papyrusa
Praca/Zawód : Kucharz
Ekwipunek : Czerwona peleryna Papyrusa, telefon, prawdopodobnie spaghetti
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Autobus    Czw Cze 14, 2018 6:22 pm

Super-Hiper-Wypasiony, Kompletnie Nowy i Przyprawiający Panny o Omdlenia Atak z Zaskoczenia jakoś nie przypadł do gustu Papyrusowi, nawet z Idei. Pewnie byłoby to związane z wysiłkiem fizycznym i bólami kośćmi, co niezbyt mu się podobało. Dobrze że szkielet wpadł na ten super pomysł zadzwonienia do Undyne! Tylko dalej zastanawiał się dlaczego wyrzuciła swój telefon...
-WYBACZ UNDYNE- rzekł z lekką skruchą, spowodowaną raczej zwykłą grzecznością - ALE WIDZIAŁEM TAKI KSZTAŁT! COŚ JAKBY KAMIEŃ, ALE Z WIELKIMI DZIURAMI I TAKI KOLOROWY! CHYBA WŁAŚNIE TAM WYRZUCIŁAŚ SWÓJ TELEFON. PÓJDZIEMY SPRAWDZIĆ? PÓJDZIEMY?!- powiedziawszy te słowa, Papyrus wskazał palcem w kierunku dziwnego obiektu, a jego permanentny uśmiech rozszerzył się jeszcze bardziej. Nie dość że pomoże Undyne, to jeszcze zaspokoi swoją ciekawość. Nie wiedział że na powierzchni rosną takie dziwne rzeczy. Może odkryje coś, czego jeszcze nie odkrył żaden człowiek i zostanie sławny?

_________________

NYEH HEH HEH!
Chatki Rybackie (23.08.2018)|Dzika plaża (07.08.2018)|Park(03.08.2018)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Undyne
Anime is f*cking REAL?!
avatar

Liczba postów : 120
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Szef potworzej policji
Ekwipunek : Opaska na oko, portfel, telefon w kształcie dorsza, klucze do domu
Join date : 14/04/2018

PisanieTemat: Re: Autobus    Wto Cze 19, 2018 9:03 pm

Cały misterny plan w pizzzzz-...! Oh, już nieważne. Wysłuchawszy Papyrusa, szybko postanowiła odnaleźć wzrokiem wspomniany przez niego obiekt. Przez felernie padające akurat w jej stronę światło musiała przymrużyć nieco oko i przysłonić je od góry dłonią, ale wreszcie dostrzegła to, co tak zdawało się zafascynować szkieleta.
- Heeeh...? - zamruczała z nutką podejrzliwości, aczkolwiek właśnie ta podejrzliwość sprawiła, że na jej twarzy już wkrótce wykwitł nowy uśmieszek półgębkiem. - Nie żebyśmy mieli coś lepszego do roboty. Byłoby zresztą krucho, gdyby Al albo któryś ze strażników próbował się ze mną skontaktować w jakimś poważnym dziadostwie. No! Nie ma co tak stać z założonymi rękami! Telefonu mi to nie wróci, a cholernie go lubię! IDZIEMY! - klasnęła ochoczo w dłonie, ruchem głowy ponaglając Papyrusa do marszu. Kto wie, może znajdą coś ciekawego? Cennego? MOŻE JAKIEŚ WYPASIONE, DWUMETROWE MIECZE?! Haha... Byłoby klawo.

_________________
Karta postaci | Kufer Undyne
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Papyrus
Paściarz
avatar

Liczba postów : 164
Zamieszkanie : Dom Sansa I Papyrusa
Praca/Zawód : Kucharz
Ekwipunek : Czerwona peleryna Papyrusa, telefon, prawdopodobnie spaghetti
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Autobus    Czw Cze 21, 2018 5:03 pm

Szkielet był zadowolony z tego, że nie musiał długo prosić. Koniec końców ona też miała motywacje żeby tam pójść, którą był telefon. Prawdopodobnie uległ już zniszczeniu, jednak warto było chociaż odzyskać kartę SIM. Tak czy inaczej: ruszyli dziarsko w stronę obiektu. Już z daleka Papyrus spostrzegł że nie jest to raczej coś, co na Powierzchni występuje naturalnie. Kościej nie był pewny czy ludzie celowo niszczyli swoje środowisko, bo natura coś im zrobiła, czy to z niechlujstwa. Jakby te motywacje nie były, trzeba przyznać roślinkom że nie marnują każdej powierzchni. Prawie cały obiekt był pokryty zieleniną różnego rodzaju. Bluszcz, kwiaty, pędy... to wszystko sprawiło że ludzkie dokonanie, jakim był ten autobus, obrócił się w gaj. Jakby popatrzeć na to z trochę innej perspektywy to widok ten może wydawać się trochę depresyjny. Nieważne co się osiągnie, koniec końców zostanie to zapomniane, albo przemienione w wielką doniczkę.
Jednak Papyrus nie należał do osób skłonnych do takich refleksji, więc jedyne co zrobił to...
-WOOOOOOW!
Podbiegł on do obiektu i zaczął pukać go w różnych miejscach.
- UNDYNE! TO JEST AUTOBUS! W DODATKU METALOWY! NIE MUSIMY WRACAĆ NA PIECHOTĘ! NYEH HEH HEH!
Szkielet nie zdawał sobie sprawy z tego, że autobus nie nadaje się do jazdy gdzieś tak od kilkudziesięciu lat. Jednak nadzieja umiera ostatnia, prawda?
Po pierwszym szoku, Papyrus przypomniał sobie po co tutaj jest i gorączkowo zaczął szukać telefonu Undyne.

_________________

NYEH HEH HEH!
Chatki Rybackie (23.08.2018)|Dzika plaża (07.08.2018)|Park(03.08.2018)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Undyne
Anime is f*cking REAL?!
avatar

Liczba postów : 120
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Szef potworzej policji
Ekwipunek : Opaska na oko, portfel, telefon w kształcie dorsza, klucze do domu
Join date : 14/04/2018

PisanieTemat: Re: Autobus    Sob Cze 23, 2018 6:28 pm

Gdy znaleźli się dostatecznie blisko by móc zidentyfikować podejrzany z początku obiekt, Undyne zatrzymała się i zagwizdała z niekłamanym podziwem. W obrośniętym bluszczem, mchem oraz innymi roślinami autobusie było coś... przyjemnie nostalgicznego i uspokajającego. Zazieleniony z zewnątrz z każdej niemalże strony, przypominał obecnie żywy fragment otoczenia, tak samo naturalny jak rosnące dookoła drzewa. Tak przynajmniej wyglądał dla Undyne. W przeciwieństwie jednak do Papyrusa, miała szczere wątpliwości co do możliwości odjechania rzęchem. Nie znała się co prawda zbytnio na motoryzacji, ale nadal miała jakie takie pojęcie na temat nowinek technologicznych - głównie dzięki Alphys oraz licznie czytanym książkom oraz gazetom. Potrafiła zatem mniej więcej ocenić, że pojazd swoje lata świetności mógł mieć nawet naście lat wstecz. Co nie znaczyło, że planowała psuć zabawę. Ani sobie, ani Papsowi.
- Chcesz mi powiedzieć, że wiesz jak tym jeździć? - niby wiedziała, że interesowały go samochody... Przynajmniej kiedyś.
Inna sprawa, że autobus mógł być przyczółkiem dla zwierząt. Być może nawet domem? Nie mogli być pewni, ale też prawdopodobnie żadne z nich się nad tym nie zastanawiało. Zamiast tego, Undyne wolała z wskoczyć do środka pojazdu w celu lepszego rozejrzenia się. Sama chyba zapomniała o telefonie.
- Woah! Przestronny! - pewnie wydał jej się taki dlatego, że to pierwszy raz, kiedy widziała ten typ pojazdu zupełnie pusty.

_________________
Karta postaci | Kufer Undyne
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Wyrewolwerowany Rewolwerowiec
avatar

Liczba postów : 257
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Autobus    Nie Cze 24, 2018 5:20 pm

Undyne niewątpliwie miała rację, myśląc, że ów niekoniecznie zdatny do dalszego użytku pojazd mógłby być przyczółkiem, a nawet domem dla wielu leśnych zwierząt. Już przy postawieniu pierwszego kroku we wnętrzu autobusu, z cienia wystrzeliło niczym salwa rakiet kilka niewielkich szopów, które sycząc i gwałtownie podskakując, zaczęły zataczać wokół waszych nóg kółka, starając się was odstraszyć, aby obronić swoje domniemane terytorium przed najeźdźcami. Koniec końców narobiły tylko konkretnego rabanu i desperacko dały nogę w głąb lasu.

Po upływie paru dobrych minut, ze strony, w którą udali się mieszkańcy zarośniętego, niegdyś ludzkiego środku transportu, zaczęły do was dochodzić odgłosy BARDZO głośnego tupania i szelestu liści drzew, co mogło świadczyć o tym, że ktoś, albo raczej coś, się do was nieustannie zbliża. Nie mieliście nawet zbytnio czasu na żadną reakcję czy nawet próbę ucieczki, ponieważ spomiędzy drzew wnet wystrzeliło jak prawdziwy pocisk z lufy pistoletu ogromne zwierze, które na pierwszy rzut oka przypominało czterometrowego dzika z kłami, których nawet dorosły słoń by pozazdrościł.
ZOSTAWCIE DOM MOICH PRZYJACIÓŁ! – wydarł się rozpaczliwie z najbardziej dziecięcym głosem, jaki kiedykolwiek było wam dane w swoim życiu usłyszeć, po czym z rozpędu i wszystkich swoich sił zarąbał zarówno łbem, jak i kłami w autobus tak mocno, że ten wywrócił się na bok z wami w środku.

Obyło się bez większych obrażeń, lecz niefortunnie ruda ryba nabiła sobie parę konkretnych siniaków, a szkielet solidnie przygrzmocił czaszką o jedną z metalowych ścian, uprzednio wykonując w powietrzu fikołka, co mogło wywołać u niego zawroty głowy.

_________________

Prowadzone sesje:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Papyrus
Paściarz
avatar

Liczba postów : 164
Zamieszkanie : Dom Sansa I Papyrusa
Praca/Zawód : Kucharz
Ekwipunek : Czerwona peleryna Papyrusa, telefon, prawdopodobnie spaghetti
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Autobus    Czw Cze 28, 2018 3:43 pm

Szkielet potrząsnął głową i postarał się ogarnąć co właśnie zaszło.
Właśnie szukał telefonu swojej przyjaciółki, gdy nagle małe zwierzątka wybiegły z autobusu. Chwilę później przyszedł jakiś wielki dzik i wywrócił autobus, w którym się znajdowali.
Przez chwilę pomyślał że to jakiś pomagier Undyne, który ma jej pomóc maltretować biednego Kościeja, ale chyba taka osoba nie zrobiłaby takiego zamieszania.
Papyrusa z lekkiego szoku wyrwała myśl o Undyne. A co jeśli coś jej się stało?
- UNDYNE! NIC CI NIE JEST?!
Po otrzymaniu (miejmy nadzieje) pozytywnej odpowiedzi, szkielet wstał na chwiejnych nogach i postarał się rozglądnąć. Autobus wywrócił się na bok, a dziwny zwierz był tuż obok. Pewnie ktoś inny wziąłby coś ciężkiego w garść i zaatakował, ale nie Papyrus. Nie rozumiał on brutalności ludzi. Po co się na przykład zabijać dla skrawka ziemi, skoro można się nim podzielić? A jeżeli ktoś jest martwy, to ta ziemia raczej mu się nie przyda.
Warto więc spróbować dyplomacji.
-PRZYBYWAMY W POKOJU I PRZEBYWAMY W AUTOBUSIE, WIĘC PROSZĘ NIE NISZCZ GO! W NAGRODĘ DOSTANIESZ SPAGHETTI!
Teraz tylko czekać na reakcję wielkiego dzika. Zdawał się być rozumny, więc powinno zadziałać. Powinno...

// 1 rzut na dyplomacje, 2 rzut na dyplomację za pomocą spaghetti

_________________

NYEH HEH HEH!
Chatki Rybackie (23.08.2018)|Dzika plaża (07.08.2018)|Park(03.08.2018)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 329
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Autobus    Czw Cze 28, 2018 3:43 pm

The member 'Papyrus' has done the following action : Kostki


'Kostka' : 6, 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com
Undyne
Anime is f*cking REAL?!
avatar

Liczba postów : 120
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Szef potworzej policji
Ekwipunek : Opaska na oko, portfel, telefon w kształcie dorsza, klucze do domu
Join date : 14/04/2018

PisanieTemat: Re: Autobus    Czw Lip 05, 2018 10:36 am

Zaskoczona całkiem, khm, uroczym atakiem futrzaków, Undyne zaśmiała się i odprowadziła je wzrokiem aż do drzwi autobusu. Była trochę zawiedziona, że cała akcja trwała tak krótko, ale zawód szybko zastąpiło lekkie poczucie winy. Nie planowała płoszyć zwierzaków ani przeganiać z ich leża. Ale hej! Przecież tylko trochę się rozejrzą i nim ktokolwiek się obejrzy, opuszczą autobus, a później pewnie i las. Undyne planowała wrócić do domu przed zmrokiem, o ile udałoby im się za bardzo nie zgubić.
Korzystając z okazji, że zwierzaki i tak opuściły "lokal", pozwoliła sobie na rozejrzenie się dookoła. Pozaglądała gdzie oko poniosło, przy okazji sprawdzając, czy jej telefon nie wpadł przez jedno z wybitych okien. Ze śledczego trybu wyrwał ją dopiero... tętent? Tętent, a następnie porządne pierdzielnięcie i szarpnięcie, które chyba tylko cudem nie wyrwało jej z jej własnych butów! Wyrżnęła między siedzenia.
Gdy wreszcie udało jej się nieco pozbierać, spostrzegła, że nie tylko ona, ale i pojazd wywalił się na bok. Drzwi którymi weszli, znajdowały się teraz nad ich głowami. Jedyną więc drogą wyjścia oraz punktem przez który widać było cokolwiek, stała się przednia szyba pojazdy.
- Jest w porządku! - odkrzyknęła Papyrusowi, który najwyraźniej także był w dobrej kondycji, skoro mógł do niej krzyczeć. Okej. Dobrze. TYLKO CO W NICH PIERDZIELNĘŁO I DLACZEGO MIAŁO TAK NIEDORZECZNIE PISKLIWY GŁOS?!
Odganiając włosy z oka i nie przejmując się niczym, Undyne skoczyła z powrotem na równe nogi, biorąc sobie na cel frontowe, pozbawione od dawna szyby okno przegibanego autobusu. Stanęła na ugiętych nogach, z jedną wysuniętą do tyłu, drugą bardziej do przodu - niczym ten maratończyk gotowy do biegu. Jednak ona... Ona przygotowywała się raczej do SZARŻY!
- Jeszcze jeden cios i wcisnę mu to spaghetti do gardła! Papyrus! Idę przodem! GYAAAAAAAAAAAAAH! - wykrzyknęła wojowniczo nastroszona ryba, zanim istotnie zaszarżowała na przednią szybkę, przez którą wyskoczyła na zewnątrz, o ile rzecz jasna nie nastąpiło wcześniej kolejne uderzenie, które być może jej to uniemożliwiło. Ktokolwiek ich zaatakował, nie tylko miał niedorzeczny głos, ale i niedorzeczny pomysł na ratowanie domostwa swoich domniemanych "przyjaciół"!

_________________
Karta postaci | Kufer Undyne
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Wyrewolwerowany Rewolwerowiec
avatar

Liczba postów : 257
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Autobus    Pią Lip 06, 2018 1:12 pm

- Spa... Spaganianetti...? Co to? - wymamrotał z cichą ciekawością potwór, powoli się uspakajając dzięki Papsowi. Można było bez problemu wywnioskować, że pierwszy raz w życiu usłyszał o tej włoskiej potrawie. - Na pewno nie jesteście tymi złymi...? - dodał niepewnie, wycofując się przy tym o parę kroków w stronę przeciwną od leżącego przed nim starego pojazdu.

W momencie, gdy ogromny dzik usłyszał groźbę towarzyszki szkieleta i ujrzał ją przebijającą się przez przednią szybę autobusu, padł z głośnym huknięciem na ziemię, co sprawiło, że nawet ów środek transportu uniósł się wraz z Papyrusem w środku przynajmniej na pół metra w górę, po czym zaczął... Płakać? Ciężko było to nazwać płaczem. Był to istny lament, który był dla waszej dwójki wręcz ogłuszający. Wył tak głośno, jakby co najmniej dowiedział się o tym, że rodzice go już nie kochają i chcą się go jak najszybciej pozbyć, przykładowo wrzucając go w worku do rzeki.

- TA PANI CHCE MNIE BIIIIIIIĆ! - wydarł się najgłośniej, jak tylko potrafił, rozglądając się dookoła tak, jakby miał zaraz samemu szukać dla siebie ratunku, a łzy z jego oczu lały się strumieniami tak mocno, że mogłyby one bez problemu po paru minutach dobrze nawodnić sporą część lasu.

Mam nadzieję, że jesteś z siebie dumna, Pani Rybo.

_________________

Prowadzone sesje:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Papyrus
Paściarz
avatar

Liczba postów : 164
Zamieszkanie : Dom Sansa I Papyrusa
Praca/Zawód : Kucharz
Ekwipunek : Czerwona peleryna Papyrusa, telefon, prawdopodobnie spaghetti
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Autobus    Wto Lip 10, 2018 4:51 pm

Gdyby ktoś przyglądał się szkieletowi, kiedy Undyne wyskoczyła z okrzykiem na ustach, mógłby zobaczyć ukryte przerażenie w oczodołach Papyrusa. Nie dobra Undyne! Nie dobra! Czemu ona chce go bić, skoro spaghetti uratowało obydwoje Potworów od zostania plackiem?
Kiedy usłyszał płacz wielkiego dzika (albo coś przypominającego płacz) coś go ukuło w jego metaforyczne serce. To był własnie jeden z głównych powodów, dlaczego nigdy nie został oficjalnym członkiem Straży Królewskiej. Po prostu, jak ktoś kiedyś powiedział, jest za dobry dla tego świata. Gdyby nie jego bardziej niebezpieczni przyjaciele i Sans, to prawdopodobnie byłby już uśmiechniętą kupką szarego pyłu.
Wysoki szkielet wyskoczył za swoją przyjaciółką i szybko rozgarnął się w sytuacji.
-UNDYNE! CZEMU GO PRZESTRASZYŁAŚ!? PRZECIEŻ NIE JEST ZŁY!
Papyrus podszedł do dzika i podsunął mu pod nos talerz spaghetti. Zaczął go klepać i uspokajać.
-NO JUŻ JUŻ. SPRÓBUJ MOJEGO MAKARONU! OD RAZU POPRAWI CI SIĘ HUMOR. A UNDYNE CIEBIE NIE SKRZYWDZI, ONA TYLKO... EEEE... CHCIAŁA SIĘ BAWIĆ!
Trudno powiedzieć, czy techniki stosowane przez Papyrusa będą skuteczne. Szkielet jak zawsze był pozytywnej myśli i wcale nie stresował się tym, że ten wielki zwierz mógłby bo zgnieść w każdej chwili. W końcu spaghetti jest lekarstwem na każdy spór, prawda?
A co do Undyne... postąpiła trochę pochopnie. Jednak na pewno miała dobre intencje.
Prawda?

_________________

NYEH HEH HEH!
Chatki Rybackie (23.08.2018)|Dzika plaża (07.08.2018)|Park(03.08.2018)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Undyne
Anime is f*cking REAL?!
avatar

Liczba postów : 120
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Szef potworzej policji
Ekwipunek : Opaska na oko, portfel, telefon w kształcie dorsza, klucze do domu
Join date : 14/04/2018

PisanieTemat: Re: Autobus    Czw Lip 12, 2018 9:08 pm

Ledwie zdołała wyprostować się, obrócić i stanąć w pozycji bojowej, gotowa na wszystko co tylko przeciwnik miał do zaoferowania, kiedy... No właśnie. Stało się co się stało. Nie dość, że ów "przeciwnik" okazał się przerośniętą świnią... to jest dzikiem, to jeszcze jak raz padł na jej widok na ziemię i jak nie zacznie ryczeć...! Aż zawibrowało jej nieprzyjemnie w uszach, ale nie to było teraz jej największym zmartwieniem.
- Eh? Że ja? - spojrzała za Papyrusem w lekkim roztargnieniu, jeszcze nie do końca wierząc w to co miało przed nią miejsce. Wreszcie jednak spojrzała na swoje dłonie, między którymi jeszcze chwilę temu planowała stworzyć jedną ze swoich sławnych włóczni. Pobłyski jej seledynowej magii ciągle były widoczne, dlatego pospiesznie zdecydowała się ją zupełnie rozproszyć nim przerośnięta świnka zdoła coś dostrzec.
To była... cholernie niezręczna sytuacja. Nigdy nie planowała doprowadzać żadnego potwora do płaczu. Nie tak na poważnie.
-Skąd miałam niby wiedzieć, że jest potworem?! I do tego niegroźnym??? WYWRÓCIŁ AUTOBUS! Z NAMI W ŚRODKU! - zamaszystym ruchem ręki wskazała wywrócony pojazd. Pal licho, gdyby była tam sama, ale miała na swojej głowie także Papyrusa! Sans powyrywałby jej wszystkie łuski, gdyby coś mu się stało! O ile rzecz jasna wcześniej sama by tego nie zrobiła.
Z pomrukiem dyskomfortu zbliżyła się do świniaka w ślad za szkieletem, łypiąc na tego pierwszego bądź co bądź nieufnie. Nie zamierzała krzywdzić żadnego potwora na poważnie, co nie znaczyło, że od razu zamierzała pozwalać sobie na zbyt wiele zaufania wobec osoby, która bez namysłu gotowa była zrobić im krzywdę. Nieważne czy bardziej, czy też mniej przemyślanie.  
- Zabawa w krzywdzenie płaczących wieprzków nie jest niestety zbyt ciekawa. - stwierdziła głośno, aczkolwiek tym razem nieco mniej nieprzychylnym tonem. Ten widok był tak żałosny, że zrobiło jej się ostatecznie szkoda potworzyska.

_________________
Karta postaci | Kufer Undyne
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Wyrewolwerowany Rewolwerowiec
avatar

Liczba postów : 257
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Autobus    Nie Lip 15, 2018 11:37 am

Tak to najwidoczniej ze współczesnymi wzorcami i tak zwanymi bohaterami jest, że nie zawsze są tak wspaniali i perfekcyjni, jak się mogłoby na pierwszy rzut wydawać. Nawet Undyne, która dla większości potworzej rasy była i bez wątpienia nadal jest wzorem do naśladowania na równi z Asgorem, miała swoje wady, w których skład między innymi wchodziła chorobliwa porywczość i natarczywość, kompletny brak wyczucia oraz w przeciwieństwie do Papyrusa, wręcz koszmarne podejście do dzieci. Na same jej kolejne wypowiedzi i wciąż gotową do walki postawę, przerażająco młody jak na swój wygląd potwór zaczął jeszcze głośniej wyć, a także z przerażeniem powoli się przesuwać do tyłu z zadkiem na gruncie. Całe szczęście, że ryba miała ze sobą najfajniejszego szkieleta na świecie, o którego tak się zamartwiała i który w przeciwieństwie do niej zdecydował się szybko załagodzić sytuację i uspokoić wystraszonego na śmierć dzika.
- Oni... Oni poprosili mnie o to, abym was stąd prze... Przegonił... - wymamrotał, starając się ze wszystkich sił opanować swój płacz. - Ja... Ja chciałem tylko pomóóóc! - dodał, po czym zawył jeszcze głośniej.

Po chwili stało się coś kompletnie niespodziewanego. Pamiętacie jak mniemam spłoszone przez was zwierzątka, prawda? Chwilę po tym, jak oboje podeszliście bliżej do nieprzerwanie lamentującego zwierza, to właśnie one wyłoniły się zza grzbietu ogromnego potwora i zaczęły się... Śmiać...? A na pewno robił to jeden z nich i trzeba przyznać, że najwyraźniej miał ubaw po pachy.
- FRANEK PATRZ NA GĘBĘ TEGO MIESZCZUCHA! - pisnął radośnie, szczerząc się i wycierając z oka małą łezkę, po czym skierował palcem tej samej malutkiej łapki na niebieską piranię. - NO NIE MOGĘ... NIE MOGĘ... PATRZ NA NIĄ...! TA GĘBA!!! - zaniósł się ponownie śmiechem, klepiąc przy tym swojego towarzysza po ramieniu.

Drugi zwierzak niewątpliwie wyglądał na pierwszy rzut oka na bardziej okrzesanego. W przeciwieństwie do pierwszego szopa nie śmiał się, tylko trzymał twarz ukrytą w łapach, lecz też to długo nie trwało, ponieważ po wydaniu cichego jęknięcia, zaczął tłuc po głowie swojego rozbawionego partnera w zbrodni.
- MÓWIŁEM. CI. JANEK. DO. JASNEGO. ORZECHA. NIE. ZACHOWUJ. SIĘ. TAK. PRZY. OBCYCH. - okładał swojego brata trzepnięciami w głowę przy każdym wypowiedzianym przez siebie słowie. - KIEDY SIĘ WRESZCIE NAUCZYSZ?!

_________________

Prowadzone sesje:


Ostatnio zmieniony przez Johnny dnia Pią Lip 20, 2018 12:53 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Papyrus
Paściarz
avatar

Liczba postów : 164
Zamieszkanie : Dom Sansa I Papyrusa
Praca/Zawód : Kucharz
Ekwipunek : Czerwona peleryna Papyrusa, telefon, prawdopodobnie spaghetti
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Autobus    Pią Lip 20, 2018 12:41 pm

Uspokajanie wielkiego zwierza trwałoby najlepsze, gdyby nie zwierzątka, które wyskoczyły znad grzbietu dzika. Papyrusowi przypominały charakterem takie dwie wiewiórki, które widział w starych, ludzkich kreskówkach. Prawdopodobnie są tak samo psotne, jak ich animowane odpowiedniki.
Tak czy inaczej: Szkielet słysząc jak obrażają jego przyjaciółkę wstał i pokiwał groźne palcem, tak jak robią niektóre matki niegrzecznych dzieci.
- NIE ŚMIEJCIE SIĘ Z UNDYNE! ONA JEST PRAWIE TAK SAMO FAJNA JAK JA, WIĘC NIE WYPADA! - pouczył zwierzaczka. Pomijając fakt, że prawie krzyczał (jak zawsze), to jednocześnie starał się mieć łagodny wyraz twarzy.
Zdziwiło go to, że drugi zwierzaczek zaczął okładać tego pierwszego. Trochę zdezorientowany szkielet podrapał się po głowię. Przemoc to jest coś, co Papyrus używał w ostateczności i miał nadzieje tego samego się spodziewać po nowo spotkanych osobach. Speszył się więc trochę i zaczął gorączkowo machać rękoma.
- ALE NIE MUSICIE SIĘ BIĆ! JAK PRZESTANIECIE TO... POKAŻĘ WAM SZTUCZKĘ! - rzekł desperacko. Znając Undyne, ona pewnie rzuciłaby się w wir walki z tym swoim legendarnym okrzykiem bojowym. Jednak Wysoki szkielet nie do tego był stworzony. Nie wiedział jak reagować na wszelkie konflikty, więc często stosował taktykę dawania prezentów, lub pokazywania sztuczek.
Popatrzył się jeszcze zmieszany na wcześniej wspomnianą niebieską piranię. Chciał sprawdzić, czy aby słowa małych zwierzaczków nie uraziły przyjaciółki Kościeja. Później jego wzrok wrócił do dzika. Chciał sprawdzić, czy ten wielki Potwór dalej nie potrzebował pomocy Papyrusa. W końcu był on najlepszy w pocieszaniu! A jego spaghetti potrafiło wytrzeć każdą łzę! Nie dosłownie, oczywiście.

_________________

NYEH HEH HEH!
Chatki Rybackie (23.08.2018)|Dzika plaża (07.08.2018)|Park(03.08.2018)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Undyne
Anime is f*cking REAL?!
avatar

Liczba postów : 120
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Szef potworzej policji
Ekwipunek : Opaska na oko, portfel, telefon w kształcie dorsza, klucze do domu
Join date : 14/04/2018

PisanieTemat: Re: Autobus    Wto Lip 31, 2018 7:10 pm

Nawet jeśli nie mówiła poważnie i nie starała się tak brzmieć, najwyraźniej nadal była w stanie przestraszyć prosiakolca jeszcze bardziej niż dotychczas, eh? Jak to w ogóle możliwe, że ktoś o podobnych gabarytach mógł być równie tchórzliwy?! Gdyby znajdywała się na jego miejscu... Woah! Trudno wręcz wyobrazić sobie na ile sposobów mogłaby to wykorzystać! Aczkolwiek przelewanie rozmiaru na brzuszysko i zadek wolałaby sobie oszczędzić.
- Okej! OKEJ! W porządku! Rozumiem! - zmusiła się do uśmiechu, chcąc jak najszybciej zapobiec dalszemu rozwojowi kakofonii, zanim jej uszy doszczętnie zwiędną i odpadną. Pewnie dorzuciłaby coś o tym, że w ostateczności mu wybaczy pomimo podniesienia kłów na władzę itp itd, jednak przebijający się przez płacz śmiech, zmusił rybią potworzycę do natychmiastowej zmiany planów. Prędko podniosła wzrok nad ryja gigantycznego prosiaka, aby utkwić swoje jedyne, zdrowe oko w szopich pyszczkach. Chwila. Moment! Czy to o "GĘBIE", to było o NIEJ?! Dolna powieka aż zadrgała w nerwowym tiku, a zaraz po nim lewy kącik ust. Do tej chwili pewna magiczna włócznia pojawiłaby się już pewnie w jej rękach, a ona sama zaczęła głośne rozważanie na temat potrzeby zrobienia sobie nowej, FUTRZANEJ czapki na nadchodzącą zimę, lecz okładanie jednego zwierzaka przez drugiego całkowicie zniechęciło ją do akcji.
- Jesteś pewien, że właściwych przyjaciół sobie dobierasz, wieprzowinko? - pochyliła się nad świniakiem, z powątpiewaniem zerkając ponad nim na pasiaste futrzaki. - Jak na moje wygląda to tak, jakby ktoś tutaj nieźle się zabawił czyimś kosztem.
Wróciła do pozycji wyprostowanej, oceniająco taksując szopy wzrokiem.
- Aww, ty to wiesz co powiedzieć, żeby mi od razu polepszyć nastrój, Papyrus! - zaśmiała się, podchodząc do szkieleta i klepiąc go między łopatkami. Mimo iż nadal się uśmiechała, łatwo dało się wyczuć zmianę nastroju piranii. Bardzo niewiele jej brakowało do zrobienia sobie ze zwierzaków gadających czapek, ale jeszcze powstrzymywała się tylko ze względu na słowa Papsa. Lepiej, żeby ta jego sztuczka uspokoiła szopy. Inaczej z nimi krucho.

_________________
Karta postaci | Kufer Undyne
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Wyrewolwerowany Rewolwerowiec
avatar

Liczba postów : 257
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Autobus    Sob Sie 04, 2018 9:10 pm

- A MOŻE TO TY JESTEŚ... Jesteś... Jesteś... Wiesz... Umm... – zaczął głośno z buta Janek, zeskakując na łeb młodego wieprzka, lecz szybko ucichł. Widać było po nim, że się solidnie zmieszał przy przeszukiwaniu swojego móżdżku pomysłu na jakąś szczeniacką odzywkę, oczekując przy tym pomocy swojego braciszka. – No... Weź jej coś powiedz, brachu. Dlaczego wszystko zostawiasz na mojej głowie? – bąknął cicho do drugiego szopa.
Franek w obliczu zaistniałej sytuacji cicho westchnął podczas upartego tarcia swoich skroni i odreagowująco tupał nóżką. Na słowa brata zareagował jedynie kolejnym, jeszcze głośniejszym westchnięciem i przewróceniem oczami w bok. Następnym jego krokiem było podążenie w ślad za swoim braciakiem, lecz w przeciwieństwie do niego, on nie pozostał na głowie wielkiego zwierza, tylko bez pardonu przeskoczył prosto na czaszkę najwspanialszego makaroniarza na świecie.
- Przepraszam za mojego brata, on zawsze taki jest. Musicie mu wybaczyć. Już tyle lat minęło, a ja dalej nie dałem rady nauczyć go ogłady. – odrzekł ze skruchą w głosie zarówno do Papyrusa, jak i do Undyne, starając się utrzymać na głowie szkieleta. – Właściwie... Musicie NAM wybaczyć. Nie chciałem, aby tak to wyszło. Myślałem, że chcieliście nas wykurzyć i zabrać nasz autobus. Nie wiem, dlaczego mielibyście to zrobić, ale już przywykłem, że niektórzy mają NAPRAWDĘ bardzo bardzo bardzo dziwne pomysły. Nie tylko ludzie, ale i potwory. Lepiej się zabezpieczyć, prawda? – stwierdził, ukradkiem zerkając karcąco na Franka. – To on wpadł na pomysł wykorzystania Maciusia do odgonienia waszej dwójki, a ja zupełnie nie wiedziałem, co mam zrobić.

Wracając do dzika, o dziwo ten zaczął się coraz bardziej uspokajać i uciszać swój płacz, który wkrótce przerodził się w ciche pociąganie nosem. Być może tego przyczyną było to, że Undyne przestała być... ”Sobą” i odpuściła sobie dalsze docinki słowne? Niewątpliwym plusem było także pojawienie się jego przyjaciół i zarówno sprawców tej całej awantury. Przynajmniej nie tkwił już więcej sam w tym bagnie.
- Oni nie są tacy źli! To najlepsi przyjaciele na świecie! – nieoczekiwanie wybuchł ogromny potwór, jakby zapominając na chwilę o tym, że jest prawdopodobnie jedną z najbardziej tchórzliwych istot w całym lesie. – Nie pozwolę ich obrażać! My się często bawimy, żartujemy, śmiejemy i przeżywamy mnóóóóóstwo przygód! Nie masz racji... Pani Rybo... – gwałtownie przycichł, jakby sobie uświadamiając, że właśnie postawił się najbardziej przerażającej potworzycy, jaką było mu dane w swoim życiu spotkać. No... Może prócz jego mamy.

_________________

Prowadzone sesje:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 329
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Autobus    Nie Sie 12, 2018 7:16 pm

The member 'Papyrus' has done the following action : Kostki


'Kostka' : 4, 7
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com
Papyrus
Paściarz
avatar

Liczba postów : 164
Zamieszkanie : Dom Sansa I Papyrusa
Praca/Zawód : Kucharz
Ekwipunek : Czerwona peleryna Papyrusa, telefon, prawdopodobnie spaghetti
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Autobus    Nie Sie 12, 2018 7:21 pm

Szkielet lekko mówiąc był zdezorientowany zaistniałą sytuacją. Czemu niby miałby zabierać ten autobus? No nic. Na szczęście nie musiał pokazywać żadnej sztuczki, bo tak naprawdę nie miał na nią pomysłu! Pewnie skończyłoby się na zmaterializowaniu kości w jakiś fajny sposób. Na przykład w jakiś napis.
Kiedy Papyrus usłyszał przeprosiny od tego "rozsądniejszego" z braci, zaśmiał się cicho i rzekł:
- NIC NIE SZKODZI. JA, WIELKI PAPYRUS ORAZ UNDYNE WYBACZAMY WAM. NO I NIE CHCEMY UKRAŚĆ WASZEGO MIESZKANIA. PO PROSTU KOMÓRKA MOJEJ PRZYJACIÓŁKI GDZIEŚ TUTAJ UPADŁA. PRAWDA UNDYNE? - mówiąc ostatnie słowo, odwrócił się w stronę rybiej przyjaciółki i spojrzał w jej "ślepia". Oczywiście sam Kościej nie miał oczów, ale same oczodoły wystarczały, aby przekazać jej, to co chciał przekazać.
Właśnie, telefon! Szkielet zaczął gorączkowo przeszukiwać okolice porzuconego wraku, z nadzieją, że natrafi na zgubę. To zadanie jest bardzo ważne, dla wyższego z szkielecych braci, ponieważ jeżeli odnajdzie te urządzenie, to Undyne będzie szczęśliwa. A szczęście przyjaciół jest bardzo ważne dla Makaroniarza. Przecież kto inny mógłby testować nowe receptury wspaniałego spaghetti?
Jednak Kostek nie zauważył, że zostawia dość wybuchową osobę, z towarzystwem dość irytujących Potworów. Cóż, jest zaślepiony perspektywą odnalezienia komórki.
// rzut na znalezienie telefonu Undyne, drugi rzut na stan komórki.

_________________

NYEH HEH HEH!
Chatki Rybackie (23.08.2018)|Dzika plaża (07.08.2018)|Park(03.08.2018)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Undyne
Anime is f*cking REAL?!
avatar

Liczba postów : 120
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Szef potworzej policji
Ekwipunek : Opaska na oko, portfel, telefon w kształcie dorsza, klucze do domu
Join date : 14/04/2018

PisanieTemat: Re: Autobus    Sob Sie 18, 2018 5:02 pm

Głośniejszy z futrzaków z pewnością miał niezły tupet. I Undyne na swój sposób mogłaby to docenić, z tą różnicą, że nie do  końca przywykła do okazywania jej braku szacunku. Przynajmniej przez stworzenia jego pokroju. Dobrze, że obecność Papyrusa działała na nią do pewnego stopnia uspokajająco.
- Ano JESTEM, nie da się ukryć! - pozwoliła sobie zakpić, ignorując dalsze starania kiepskiego w wysławianiu się szopa, aby spojrzeć na jego braciszka, który postanowił usadowić się na głowie Papyrusa. - Wasz wrak może i jest całkiem przestronny, ale chyba wolę mieć u siebie kuchnię zamiast sporej ilości siedzeń. Poza tym... - zerknęła w stronę wywróconego pojazdu. - ...Mieszkanie na suficie i z podłogą nad głową jest za dziwne nawet dla mnie. - wskazała ruchem głowy autobus, który dzięki prosiakowatemu znajdował się w takim, a nie innym położeniu. Nie żeby jej było oceniać. Może lubili takie przemeblowania.
Dużo bardziej niż wytłumaczenia odnośnie napuszczenia na nich Maciusia, było zachowanie wcześniej wymienionego samo w sobie. Czy też raczej zaskakująca, choć chwilowa zmiana w jego zachowaniu. Undyne przez chwilę stała w milczeniu, wpatrując się w niego bez wyrazu. Dopiero po chwili postanowiła na nowo podejść i... Poklepać po boku, nie szczędząc sobie sił. Zostaną po tym siniaki.
BUAHAHAHAHA! No proszę! Jednak coś tam w sobie masz, wieprzowinko! - dobrze było mimo wszystko wiedzieć, że potrafił bronić swoich racji w momentach kryzysu. - Sami narobiliście sobie największego bajzlu, więc wielkodusznie wam darujemy tej paskudnej pomyłki~ - odezwała się już bardziej żartobliwym tonem, opierając dłonie na biodrach. - O ile pomożecie znaleźć zgubę, o której wspomniał Papyrus. Eh, to taki niebieski klocek w kształcie ryby. NIE JEST JADALNA!
Skoro kryzys został zażegnany, również zaczeła rozglądać się na wszystkie strony. Głupio byłoby zgubić ten telefon. Dostała go od Alphys.[/b]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Autobus    

Powrót do góry Go down
 
Autobus
Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Welcome to the Surface! :: Powierzchnia :: Okoliczne lasy-
Skocz do: