IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Namide

Go down 
AutorWiadomość
Namide

avatar

Liczba postów : 51
Zamieszkanie : slumsy
Praca/Zawód : starszy sierżant policji
Ekwipunek : pistolet krótki, sprzęt policyjny (odznaka, paralizator, kajdanki, gaz pieprzowy etc.), klucze, piniondze, rzeczy osobiste
Join date : 12/04/2018

PisanieTemat: Namide    Nie Kwi 15, 2018 4:35 pm

nie jesteś słowem owiniętym w bawełnę,
ani =krzykiem= zduszonym słowami.





pixel
by

    personalia:
    ⇛ imię: Namide (dla przyjaciół Nami, inni za użycie takiego skrótu mogą przypłacić życiem)
    ⇛ nazwisko: Ivakotrov

    rasa: człowiek
    wiek: 27 lat
    miejsce zamieszkania: jakiś blok w slumsach
    zawód: starszy sierżant policji



pixel
by
    aparycja ⇛ Rude, długie... i na tym właściwie moglibyśmy skończyć opisywanie Namide. Mając jednak do czynienia z potrzebą przedstawienia jej w drobniejszych szczegółach, musimy użyć znacznie więcej niż dwóch słów. To, co pierwsze rzuca się w oczy przy dostrzeżeniu tej postaci, to włosy. Zmierzwione przy czole, opadające kaskadami pasma istnego ognia mkną aż do lędźwi, tam pozostając w wiecznym nieładzie ze względu na połączenie faktu, dokąd potrafią sięgać oraz pracowitego stylu życia ich właścicielki (no i też ona sama uważa, że kilkunastogodzinne układanie końcówek szczotką jest wypranym z sensu marnowaniem czasu, ale to szczegół). Wydają się one tak niecodziennej długości również z powodu samego wzrostu Namide; zdecydowanie da się ją określić jako bardzo wysoką wśród kobiet oraz niektórych mężczyzn. Do tego jej ciało charakteryzuje dosyć zgrabnymi, wzbogaconymi o lekkie mięśnie kształtami. Cała ta konstrukcja porusza się wyprostowana, krokiem mocnym, pewnym, nasilającym się proporcjonalnie do burzliwości emocji, jakie nią w danym momencie targają. Zwracając natomiast wzrok ku twarzy, spotykamy tam bardzo charakterystyczny element: głębokie, ciemnoszmaragdowe oczy. Ich spojrzenie zbyt często wydaje się wręcz kolczaste, ostro rachując, krytykując, oceniając to, co mają przed sobą. Mocno nakreślone kości policzkowe, dosyć blada skóra i wąskie, wyróżniające się nieco żywszym kolorem usta to ostatnie kawałki układanki, które po połączeniu w całość przedstawiają osobę twardą, choć jeszcze nie budzącej czystego strachu, nie zachęcającego do ewentualnego zapoznania się z nią. Zagadanie jej w biały dzień bez wyraźnego powodu co prawda nie jest dobrym pomysłem, ale przy bardziej nadarzającej się okazji... można spróbować.


    osobowość ⇛ Powierzchnia część osobowości Namide okazuje się bardzo łatwa do wykrycia - już przy pierwszym spotkaniu można się nią skaleczyć aż nadto boleśnie. Choć bywa z tym bardzo różnie, dla przeciętnego rozmówcy w obyciu jest najczęściej bardzo oschła, chłodna/zirytowana i nieprzyjemna: stosuje gniewne bądź burkliwe odzywki, nie ukrywa się ze swoim wyraźnym krytycyzmem oraz nastawieniem. Czasem stosuje sarkazm, choć używa tylko ich jak najmniej metaforycznych wersji, ponieważ sama nie cierpi owijania w bawełnę. Ba, wnerwia ją wręcz, gdy w przeciwieństwie do niej ktoś zbyt zwleka z dojściem do sedna sprawy. Z początku nie żywi zaufania przez długi czas; nawet po minięciu tego początkowego okresu w znajomości można od niej dostać obelgą, choć nie była ona w takiej czy innej chwili rozmowy aż tak konieczna do użycia – cóż, bywa że jest to u niej po prostu oznaka swego rodzaju sympatii, to jednak ma miejsce wyłącznie w relacjach bardzo zażyłych. Należy bowiem pamiętać, że tylko w kręgu najbliższych sobie osób potrafi nieoczekiwanie stać się kimś innym. Pierwsze, co wówczas wychodzi na wierzch, to zdumiewająca lojalność, wierność, znajomość pojęcia honoru. Pozytywne uczucia wyraża wobec kogoś rzadko i niechętnie, zachowuje przede wszystkim dystans, przez co może sprawiać wrażenie kogoś tajemniczego... może, ale tak nie jest, ponieważ sama Namide psuje ten obrazek poprzez fakt, iż nie należy do tych, co campią gdzieś w zacienionym rogu przez x godzin. Skąd! Działa pewnie, zdecydowanie, najlepiej z użyciem siły. Wymyślanie skomplikowanych intryg to kategoria zupełnie nie dla niej. Co nie znaczy jednak, iż myśli wyłącznie jak jakiś bezmózgi siłacz: tak naprawdę wewnątrz siebie przeżywa bardzo wiele emocji, analizuje je, ale woli to zachowywać wyłącznie dla siebie, nawet dla przyjaciół. Jeżeli już to następuje, to wyłącznie z powodu ich zwyczajnego przesycenia.



    dzieje ⇛ Na pierwszy rzut oka banalne to i proste do bólu: biedna, ledwo wiążąca koniec z końcem rodzinka na szarym końcu zafajdanego fabrycznymi odpadami miasta. Dymne uliczki, tonące w kurzu parapety, ciemne od zanieczyszczeń ściany blokowiska... a wśród nich mała dziewczynka o długich, rudych włosach, z plaskiem bosych stóp przemierzająca pełne niebezpieczeństw zakamarki slumsów. Czasami wracała na noc, czasami nie. Bywało, że gubiła drogę powrotną, następnie znajdując ją najwidoczniej tylko po to, by po finalnym dobrnięciu do progu domu otrzymać bolesny cios. Nie zawsze jednak się rodzice zachowywali w ten sposób: w końcu było to tylko wynikiem skrajnego strapienia o swoje jedyne dziecko, które przecież wciąż bardzo, bardzo mocno kochali.
    Zdarzało się, iż wracała do domu już z siniakami. Wówczas miała buzię czerwoną od łez, włosy potarmoszone, sukienkę podartą. Później jednak łzy zniknęły z jej bladych jagód, a na ustach zamiast szlochów niosła zdawkowe opowieści o płaczu i krzyku innych dzieci, które wcześniej ją krzywdziły. Z czasem jej reakcja obronna zamieniła się w agresję, ofiara obrosła w kolce i rogi. Inni prześladowcy interesowali się nią, chcieli jej towarzystwa, jej uwagi, ale ona nie ulegała ich pochwałom. Ba, plwała na sam ich dźwięk. Nie zapomniała bowiem o cierpieniu, którego doświadczyła od tej samej kategorii ludzi. Nie chciała widzieć, jak ci bici i obrażani zamiast się przeciwstawić jak ona, ulegają. Z tych powodów broniła ich, nierzadko sama solidnie obrywając. Dla niektórych stała się autorytetem, dla pozostałych została tym samym: zgrywającą bohatera, pyskatą smarkulą.
    Może to dlatego została policjantem. Choć aż nazbyt często wciąż zachowywała się jak zwykły, chamski szczyl, gdzieś w środku chyba nadal pragnęła widzieć uśmiech na twarzach, które osłaniała przed nienawistnymi pięściami oraz słowami. Z czasem zrozumiała, że to tylko głupia utopia, a świat, w którym przyszło jej się urodzić, nie zmieni się pod jej wpływem. Jednak bez względu na to została tam, gdzie wylądowała jako ambitna, choć tak naprawdę bardzo naiwna młódka. Awansowała, robiła swoje. Nie zmieni tego parszywego miejsca, ale miała szansę mu przynajmniej pomóc. Wolała to niż zupełną bezczynność, popadanie w marazm – takie przypadki już widziała, i takowych było już stanowczo zbyt wiele.
    A potem przyszły potwory.
    ***

    Zza drzwi do gabinetu komisarza jęło dochodzić ciche, oczekiwane pukanie.
    - Wejść – ozwał się niski głos grubej postaci za biurkiem.
    Przez próg przeszła wysoka, ruda dziewczyna.
    - Komisarzu.
    - Pani sierżant – komisarz skinął głową i wskazał miejsce naprzeciwko biurka. – Proszę usiąść.
    - Chcieliście mnie widzieć.
    - Owszem – mężczyzna mełł w ustach grube cygaro. Trochę popiołu wykruszyło się na jego podbródek. – Przenosimy was, pani sierżant. Po drugiej stronie mostu nastąpiła sytuacja wyjątkowa, której wy jako urodzeni w tamtych stronach możecie jako jedyni z nielicznych skutecznie zaradzić.
    Namide starała się zachować spokój, gdy tłusta dłoń beztrosko wyjęła cygaro i zastukała nim w papierośniczkę.
    - Jaka sytuacja? Co ja mam do tego?
    - Potwory, pani sierżant. Twierdzą, że do tej pory mieszkały w górze i dopiero teraz udało im się zniszczyć jakąś barierę, która je przetrzymywała tam przez stulecia. Jakiś czas temu zaczęły wprowadzać się do opuszczonych domów w slumsach. Potrzebny jest tam ktoś, kto zaprowadzi tam porządek. A jak wiadomo, to dosyć paskudne miejsce, w którym znajomość jego zakamarków od podszewki okazuje się doświadczeniem wręcz koniecznym i niezbędnym do właściwego pełnienia swoich funkcji.
    - Dziękuję, komisarzu – sarknęła.
    Łypnął na nią świńskim oczkiem.
    - Jeśli dalej będziecie się tak zachowywać, to się rozmyślę nad daniem wam awansu - ponownie wsadził cygaro między wargi. – Rozpoznacie się w sytuacji. Wkręcicie się w towarzystwo, może nawet zaangażujecie się w ich własne jednostki władzy. Co prawda nie dostaliśmy wyraźnego nakazu pilnowania naszych nowych... gości... ale jestem przekonany, że gdybyście tam patrolowali na wszelki wypadek, to moglibyście się przydać. I to nie byle jak, zważywszy na wasze doświadczenie wynikające z waszego pochodzenia.
    Namide wytrzymała lepki wzrok jego oczu. Wiatrak na suficie furkotał zawzięcie.
    - Awans, pani sierżant – komisarz wreszcie przetrawił komunikat dochodzący ze szmaragdowego spojrzenia – dostaniecie, gdy się sprawdzicie w nowej funkcji, jaką wam nadaję. Według przepisów minimum wynosi dwa lata, nim będę mógł to zrobić. Po tym okresie czasu pogadamy tak, jak dzisiaj. W tym pokoju, o tej samej porze. – nie otrzymując żadnej reakcji w zamian, zastukał cygarem. Papierośniczka wypełniła się do połowy. – Możecie odejść, pani sierżant. Wyruszacie jutro z rana.
    - Tak, panie komisarzu.
    - Jeszcze jedno – słowem zatrzymał ją przy drzwiach. – Radzę nie robić głupot w ich własnych jednostkach. Mogą nie być wobec was tak łaskawi jak ja. W przeciwnym razie możecie tu już nie wracać.
    - Tak, panie komisarzu.
    Trzasnęła drzwiami.

    ***
    Wylazły po wielu dekadach, opowiadając niestworzone historie o czarodziejach, barierach i innych cudach, wchodząc w mury slumsów i zalęgając się tam jak stado mrówek. Wtedy zmieniły w nim wszystko: jego bieg, jego puls, rytm. Życie. Miasto, którego krew mieszała się z jej własną, przestało przypominać to, czym było odkąd tylko pamiętała. Nagle zaczęło ono inaczej cuchnąć, poruszać się, mówić w innym języku.
    Miłość powoli przeobrażała się w nienawiść.
    Mimo to dalej awansowała. Robiła swoje. Inność nie oznaczała istot, które nie były nigdy prześladowane. Które nigdy nie były ofiarami. A ona przecież dalej chciała osłaniać słabszych, nawet jeśli w świetle całego globu nie zmieniało to nic. W tym wszystkim jednak martwiło ją wciąż jedno, jedyne pytanie, które w dzień odbierało jej energię, a w nocy spokój.
    Czy ta obrona wciąż miała sens, gdy w grę wchodziła nadludzka siła i ogniste kule?



    zdolności i umiejętności:

    ⇛ dobry strzelec: najwidoczniej zarwane nocki z tarczami strzelniczymi nie poszły na marne. W ciągu studiów to właśnie z tej kategorii Namide dostawała najwyższe stopnie, ma zatem świetne, ostre oko i pewną rękę. Jak wiadomo, nikt nie jest doskonały, ale przy konfrontacji z policjantką warto mieć ów fakt na uwadze.
    ⇛ wyborowa kondycja: bigger better faster stronger czy jak to tam leciało. Mając za sobą niejeden wymagający patrol, kobieta zmuszona została do nieustannego trenowania swojej wytrzymałości fizycznej i kondycji. W ten sposób więc potrafi przemieszczać się bardzo szybko, choć oczywiście wciąż nie najszybciej na świecie.
    ⇛ słodka jak bez... co?: kto by potrafił zachować zimną krew, stojąc naprzeciw gniewu ciemnoszmaragdowych oczu? Postawa i obycie Namide dają jej pewien profit w kwestii dyplomacji, przesłuchań i wszelkiego rodzaju konwersacji związanych ze stosowaniem perswazji.

    ⇛ love: 2

    ⇛ przedmiot startowy: krótki pistolet



    informacje dodatkowe:

    w przeszłości miała krótki romans z mężczyzną z wielkiego miasta, Edwardem. Rozstali się bez większych sprzeczek: on zakochał się w innej już wtedy, gdy miłosny wydźwięk ich własnej relacji przestał praktycznie istnieć. Nadal z nim utrzymuje kontakty, nawet nie takie chłodne, z pełną świadomością, iż nigdy nie wrócą do siebie. Wciąż go kocha, ale już w zupełnie inny sposób niż na początku. Trochę jak wspomnienie, do którego poprzedniej postaci się już nie wraca.

    ma parę przyjaciółek w policji, od kiedy jednak opuściła miasto Ebott na rzecz pracy w slumsach, widuje się z nimi już tylko raz po raz, gdy odwiedza drugą część miasta. Najbliższa z nich jest o stopień wyżej od niej i nazywa się Natasha. Przedtem często z nią wychodziła gdzieś na browara w mieście.


_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 154
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Namide    Nie Kwi 15, 2018 8:07 pm

Ładnie i zgrabnie napisane KP, nie mam nic do zarzucenia. 

Krótki pistolet: po prostu broń służbowa, którą z uwagi na swoją posadę, jak najbardziej masz prawo nosić przy sobie. Pamiętaj jednak, że chwilowo pistolet załadowany jest w pojedynczy magazynek. Po jego wykorzystaniu, broń będzie możliwa do użycia dopiero po ponownym wyposażeniu się w niego (kupieniu na fabule). 
Dobry strzelec: + 1 do kości przy oddawaniu strzału z broni palnej. Bonus nie liczy się, kiedy wyrzucone zostanie krytyczne niepowodzenie (1 na kości) lub gdy brakuje +1 na kości do krytycznego powodzenia. 
Wyborowa kondycja: będzie odtąd brana pod uwagę podczas rozmaitych akcji w trakcie gry. Ułatwi pewne wyzwania, jak i pomoże zminimalizować ewentualne przykrości związanych z porażkami.  
Słodka jak bez... co?: + 1 do kości przy rzutach na perswazję. Bonus nie liczy się, kiedy wyrzucone zostanie krytyczne niepowodzenie (1 na kości) lub gdy brakuje +1 na kości do krytycznego powodzenia. 

Na start otrzymujesz: 80G

Idź z błogosławieństwem moim i postaraj się nie wystrzelać połowy Slumsów! Akcept! 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com
 
Namide
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Welcome to the Surface! :: Dział Postaci :: Karty postaci-
Skocz do: