IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Blokowisko

Go down 
AutorWiadomość
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 251
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Blokowisko   Nie Mar 18, 2018 11:29 am

Nowoczesny Zakład Leczniczy w zabytkowych obiektach pawilonowych, rozmieszczonych na terenach parkowych. Niesie pomoc medyczną każdemu potrzebującemu, mogącego wylegitymować się jako człowiek. Pomimo wszelkich chęci, żaden potwór nie otrzyma tu pomocy nie tyle z braku chęci, co wiedzy lekarzy na ich temat.


Ostatnio zmieniony przez Admin dnia Nie Sie 12, 2018 6:20 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com
Wingdings Gaster

avatar

Liczba postów : 18
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Brak
Ekwipunek : Srebrny Sygnet
Join date : 05/06/2018

PisanieTemat: Re: Blokowisko   Sro Sie 08, 2018 6:41 pm

8.08 Wieczór

Kobieta, z którą rozmawiał nagle gdzieś zniknęła. Ruda najwyraźniej wcale nie była tak pozytywnie nastawiona do potworów i kiedy tylko nie patrzył zniknęła, zostawiając go samego pośrodku drogi. Nie wiedział gdzie powinien się udać. Pamięć sprzed chwilowego "zaćmienia" już mu wróciła, więc nie zachowywał się jak dziecko, które musi co chwila zadawać pytania, ale patrząc na to jaki był normalnie... Łatwiej pewnie by mu poszło zwiedzanie tego miasta, gdyby dalej był z zachowania małym dzieciakiem, który truje dupę rodzicom pytaniami o wszystko i nic. A teraz? Z łapami w kieszeniach, niepewny tego czy miejsce do którego zmierza jest w ogóle jakkolwiek przyjazne dla niego. Jeśli wpakuje się w kłopoty? Cóż... Będzie wiedział, że lepiej się tu nie zjawiać! W końcu... Najlepiej nauczyć się na własnej skórze... Kościach. No wiecie. To szkielet. Jedyny szkielet, o którym można powiedzieć, że to dupa wołowa, a nie mężczyzna.
W końcu, po długiej, samotnej drodze... No, długiej dla niego. Dotarł do miejsca, w którym gęsto wznosiły się betonowe budowle. Czul się przy nich... Taki malutki. W niektórych z okien widział palące się światło, gdzieniegdzie wydobywały się krzyki awantur i pijanych kłótni. To na pewno miejsce zamieszkane przez potwory... Albo ludzi. Jednak na razie nie widział nikogo. Widział za to śmieci, walające się przy wejściach do bloków, szczury pałaszujące odpady i czuł smród, od którego miał ochotę zatkać nos, ale w tym wypadku musiałby sobie wsadzić dwie małe kostki w dziurę, która robiła za nos.
Nawet jeśli to fatalne mieszkania... Chyba nawet takie by mu się przydało. Tylko... Znając życie, wszystko będzie albo zajęte, albo już nigdy się tu nie zjawi - bo coś. Dlatego tylko przechadzał się i rozglądał. Może znajdzie coś lub kogoś?

_________________

Karta || Skrytka
|| ?  || ? || ?  ||
Mowa - #f3f3f3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sans
Legendary Fartmaster
avatar

Liczba postów : 15
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Sprzedawca-czego-popadnie
Ekwipunek : Telefon komórkowy, portfel, poduszka pierdziuszka, brzęczyk elektryczny, okulary z wielkim sztucznym nosem i wąsami, różowe papucie(!)
Join date : 07/07/2018

PisanieTemat: Re: Blokowisko   Sro Sie 08, 2018 8:22 pm

Choć nie podobał mu się sposób w jaki patrzyła na niego podejrzanie wyglądająca para dryblasów, robił jak zwykle dobrą minę do złej gry. Wielka szkoda, że atmosfery nie potrafiły rozluźnić nawet jego kiepskie żarty, na które jedynie krzywili się bądź kręcili nosami. Trudna sprawa robić interesy z osobami bez poczucia humoru, ale praca jak praca. Sans nie mógł pozwolić sobie zbytnio na wybrzydzanie. Im więcej zresztą ugrał podczas jednej sprzedaży, tym więcej czasu mógł spędzić na robieniu wielkiego niczego przez kilka kolejnych dni. Ludzie byli zresztą dobrymi kontrahentami i bardzo łatwo dało się ich w większości przypadków zadowolić. Odebrał zatem swoją należność, pozwolił sobie zignorować wszelkie docinki kierowanej po drodze w jego stronę i żegnając się jednym z najgorszych ze swoich punów, wycofał się z pola widzenia mężczyzn, zanim i im do głowy przyszło coś śmiesznego.
W kręgach szyjnych okropnie go łupało. Ostatnimi czasy coraz częściej lądował przez sen na podłodze, pewnie dlatego. Chętnie wybrałby się na to, co ludzie nazywali "masażem". Może powinien? Tylko czy znajdzie się ktoś, kto zdecyduje się go obsłużyć? Z tym mogło być już różnie. I coś mu podpowiadało, że specjalnie dla niego ceny pójdą w takim wypadku w górę, choć przecież problem dało się przejrzeć dosłownie NA WYLOT i nie trzeba było przejmować się krępującymi dostęp do kości mięśniami ni żadnymi innymi, miękkimi tkankami.
Z rękoma ukrytymi w kieszeniach i z kapturem narzuconym na głowę, leniwym krokiem wyszedł przez jeden z zaułków i wyszedł zza zakrętu prosto na plac blokowiska, by... wpaść na kogoś. Kogoś znacznie wyższego od siebie. Z cichym "Uh" odstąpił parę drobnych kroków, odchylając kciukiem materiał kaptura z oczodołów, na które bardziej się nasunął.
- Wybacz, kolego. Moja wina. - podniósł wzrok na jegomościa, by w ułamku sekundy poczuć jak jego kości przechodzi lodowaty dreszcz, w ślad z którym szło totalne odrętwienie. Dusza podskoczyła gwałtownie pod żebrami, szarpnęła się i zaczęła wybijać nieregularny rytm.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wingdings Gaster

avatar

Liczba postów : 18
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Brak
Ekwipunek : Srebrny Sygnet
Join date : 05/06/2018

PisanieTemat: Re: Blokowisko   Pią Sie 10, 2018 8:33 pm

Tak. To miejsce było dla niego jedynie wylęgarnią chorób i szczurów, ale najwidoczniej dało się tutaj jakoś mieszkać, chociaż dla niego to wciąż było dość niezrozumiałe. Może to po prostu kwestia pieniędzy? Takie mieszkania na pewno kosztowały grosze, więc jakieś ubogie rodziny zawsze skuszą się na dach nad głową prawie za pól darmo. W końcu... Sam zastanawiał się nad tym, czy byłby w stanie załatwić sobie przynajmniej jeden pokoik, byle znów nie obudzić się przy ścianie ze śmieciami po swojej prawicy i szczurami po swojej lewicy... Do tego jeszcze to cholerne łupanie w krzyżu! Nie był już najmłodszej daty! Stare kości powinno się szanować, tym bardziej że miał tylko kości. Ludzie to tam mają przynajmniej skórę do ochrony przed takim zimnem i wilgocią. A przeciągi? Wiecie wy w ogóle jak bardzo wieje po kościach!? Tam jest przewiew lepszy niż wśród dzieci Afryki!
Ale.. Z tych chaotycznych, pozbawionych składu i ładu myśli... Wyrwało go nagle szturchnięcie i niski głos. Obejrzał się i zamarł tak samo jak osobnik, który właśnie go przypadkowo potrącił. Tylko... Czy to był przypadek? Co jeśli los chciał, żeby się spotkali? Patrzył zdziwiony na o wiele od siebie niższego szkieleta, o którego mógłby się oprzeć i jeszcze musiałby się schylać, a potem narzekać na ból pleców. Widział gdzieś ten uśmiech. Nieraz szczery i miły, innym razem pełen złości, ze złotym błyskiem jednego kła. Ale ten... W porównaniu do reszty wydawał się... Wystraszony? Może po prostu był bielszy niż zwykle? Był szkieletem tak samo jak on. Nie był w stanie pozbyć się tego uczucia, że go zna. Zrobił jeden krok do tyłu, trochę niepewny tego co powiedzieć.
- Em... Nie szkodzi. - powiedział cicho, nie będąc w stanie oderwać wzroku od przypadkowego przechodnia, który teraz... Tym bardziej nie wydawał mu się przypadkowy. Czy to kolejne zrządzenie losu? Najpierw człowiek, który wydawał mu się zbyt miły jak dla potwora... Teraz potwór... Szkielet...
- Czy... My się już gdzieś widzieliśmy? - zapytał niepewnie.

_________________

Karta || Skrytka
|| ?  || ? || ?  ||
Mowa - #f3f3f3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sans
Legendary Fartmaster
avatar

Liczba postów : 15
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Sprzedawca-czego-popadnie
Ekwipunek : Telefon komórkowy, portfel, poduszka pierdziuszka, brzęczyk elektryczny, okulary z wielkim sztucznym nosem i wąsami, różowe papucie(!)
Join date : 07/07/2018

PisanieTemat: Re: Blokowisko   Nie Sie 12, 2018 4:06 pm

Bolesny ścisk kazał mu odruchowo złapać i zacisnąć kości palców na materiale bluzy, mniej więcej na wysokości klatki piersiowej. Gdyby miał żołądek, zapewne i tam by go ścisnęło. A choć nie posiadał takowego organu, w ułamku sekundy zebrało mu się na mdłości.
Podobnie jak i potwór przed nim, cofnął się krok, a potem jeszcze drugi dla poczucia bezpiecznego dystansu. Jaki jednak dystans mógłby być dla niego bezpieczny w zetknięciu z TYM osobnikiem?
Pomimo rosnącej paniki, Sans nie stracił kontroli ani na swoim ciałem, ani też umysłem. Przynajmniej na razie. Wiedział, że stoi na bardzo cienkiej granicy. Jego magia buzowała w nim obecnie tak samo jak i nerwy, które starał się pomimo tego trzymać na wodzy. Nie mógł pozwolić sobie na kolejny błąd. Nie chciał zrobić czegoś, czego by żałował. To wszystko nie musiało być nawet prawdziwe. Co jeśli umysł znowu płata mu jedynie paskudne figle? Co jeśli... osoba na którą patrzył, wcale nie była tą, którą wydawało mu się, że widzi? Cholera! To było najgorsze!
- Ty... - zmusił się wreszcie do otworzenia szczęk. - Co ty tu tutaj robisz...? To cholernie niefajne z twojej strony, haha... - zaśmiał się nerwowo, błagając w duchu, żeby obraz Gastera zniknął. Przepadł. Cokolwiek! - O rany. To naprawdę beznadziejne. Mogę się założyć, że wzięliby mnie za totalnego szaleńca, gdyby zobaczyli jak gadam co kogoś, kto od dawna nie istnieje. Gdybyś był tak łaskaw zniknąć, byłbym wdzięczny. Śpię wystarczająco źle, dziękuję. - potarł okrutnie spocone czoło, nadal nie mając pojęcia ile z tego co ma miejsce jest prawdą, a ile nie.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Blokowisko   

Powrót do góry Go down
 
Blokowisko
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Welcome to the Surface! :: Powierzchnia :: Miasto Ebott - Slumsy :: Osiedla mieszkalne-
Skocz do: