IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Rynek głowny

Go down 
AutorWiadomość
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 127
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Rynek głowny   Nie Sty 07, 2018 7:49 pm

Wiecznie tętniący życiem i stanowiący serce miasta rynek. Udając się w to miejsce, z góry możesz zapomnieć o ciszy i spokoju. Pomijając istny tabun ludzi oraz nieustannie grającą muzykę dochodzącą dosłownie z każdego zakątka, od groma tu przeróżnych sklepów, restauracji, barów, klubów, kawiarni i aptek. Wymieniać można długo, a i tak zwykłe słowa nie będą w stanie oddać jego bogactwa, niemniej każdy powinien znaleźć coś dla siebie. Najistotniejszym dla osób szukających wrażeń powinno być w każdym razie to, że imprezy organizowane na co dzień w otaczających rynek knajpach, lubią trwać do białego rana. Wartym zobaczenia jest także pokaźnych rozmiarów, mieniąca się wieloma kolorami fontanna, otoczona licznymi ławkami.
Wszelkiego rodzaju koncerty, przedstawienia oraz inne wydarzenia kulturalne i rozrywkowe, odbywają się właśnie tutaj.  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com
Marinette

avatar

Liczba postów : 42
Ekwipunek : Baletki do tańca, stary telefon, portmonetka z goldem.
Join date : 15/04/2018

PisanieTemat: Re: Rynek głowny   Sob Maj 19, 2018 2:37 pm

// 19.05.2019r., późne popołudnie //

Mari znała to miejsce, a przynajmniej znacznej części. Często gęsto tutaj przychodziła tutaj czy to z bratem na lody, czy to z matką do sklepu po jakąś nową część garderoby dla brunetki. Lubiła to miejsce, choć nie na tyle, by spędzać tu znaczną część swojego czasu, ponieważ czasem było tu dla niej za głośno. W takim wypadku rodzeństwo wykonywało manewr zwany „Parkowanie”, który polegał na tym, aby szybko zlustrować, co takiego tamtejsze sklepy miały do zaoferowania, gdzie po równie żwawych zakupach ona wraz z którymś członkiem rodziny najzwyczajniej w świecie kierowali się w stronę parku, aby wypocząć po szale zakupowym. Chyba nie muszę podkreślać tego, jak bardzo dzieci państwa Liddell uwielbiali tenże ruch, prawda?
Schowała swe dłonie za plecy i nieprzerwanie mknęła po tłocznym rynku, gdzieniegdzie przyglądając się pobliskim wystawom, które w danym momencie ją zaciekawiły. Część sklepów czy kawiarenek za „jej czasów” niestety zniknęły, a na ich miejsce przyszły inne. Nieco ją ten fakt zasmucił, lecz szła dalej, aż w końcu dotarła do najlepszej atrakcji w tymże miejscu, jaką jest fontanna. Już z daleka widziała gromadkę dzieci, która bawiła się wodą, jeszcze inne oblewały nimi innych, a reszta tak jak co poniektórzy dorośli rozsiedli się niedaleko niej, dokarmiając chodzące tu i ówdzie gołębie.
Gdy była już dostatecznie blisko swojego punktu docelowego zaczęła kątem oka szukać wolnej ławeczki albo chociażby miejsca, gdzie mogłaby się dosiąść i, pomimo gwaru, podziwiać tę nieszczęsną fontannę. Tylko pytanie — Czy będzie jej to dane?

_________________
| KP || Skrytka || Aktualny ubiór || Posty fabularne: 17 || Theme |

AKTUALNE SESJE |
| Ukryte laboratorium || Metro {14.05} || Rynek główny {19.05} |
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Papyrus

avatar

Liczba postów : 56
Zamieszkanie : Dom Sansa I Papyrusa
Praca/Zawód : Kucharz
Ekwipunek : Czerwona peleryna Papyrusa, telefon, prawdopodobnie spaghetti
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Rynek głowny   Pon Maj 21, 2018 5:20 pm

-SZUKAM ŁADNEGO OBIEKTU CZŁOWIEKU! GDZIE TAKI ZNAJDĘ? - powiedział Papyrus do przypadkowego przechodnia, który akurat miał nieszczęście znaleźć się w złym miejscu w złym czasie. Przypadkowy człowiek nr.1 wydukał że w pobliżu jest fontanna, więc i tam skierował się przyszły Wielki Malarz.
Napisałem malarz? Tak, malarz. Otóż gdzieś tak 2 (słownie: dwa) dni temu Wielki Papyrus znalazł sztalugę, płótno i beret! Jakież to rzeczy można znaleźć, szukając po śmieciach składników do spaghetti! Szkielet oczyścił te elementy, oraz kupił za pół-darmo pędzel. Paletę malarską zrobił sam, używając kawałka deski i szarej taśmy. Konstrukcja wytrzymałaby 3 apokalipsy. Farby to głównie sosy serwowane w barze Grillby's.
Kiedy kościej znalazł rzeczową fontannę, wpatrzył się w nią jak piesek na kawałek kiełbasy krakowskiej. Świeciła się, tryskała wodą i robiła chlup. Żałował teraz że nie zabrał swojego garnka, żeby nabrać wody i mieć ją na spaghetti. Jednak nie było to możliwe. I tak zwracał na siebie uwagę, a ta część miasta nie była zbyt przychylna potworom. Ludzie są dość nieprzyjemni, jeżeli chodzi o kogoś, kto wygląda trochę inaczej. Cóż, przynajmniej Papyrus nie miał czarnych kości.
Przyszły malarz w końcu napatrzył się na obiekt i zaczął szukać dogodnego miejsca, aby rozpocząć swe dzieło. Znalazł wręcz idealne miejsce! Tylko że jakaś ludzka dziewczyna akurat tam stała. No nic, nie ma rady. Szkieletor podszedł do niej, wraz z całym swoim sprzętem i rzekł:
-WITAJ CZŁOWIEKU! JA, WIELKI PAPYRUS, NIEDŁUGO BĘDĘ WIELKIM MALARZEM! ABY NIM ZOSTAĆ, MUSZĘ NAMALOWAĆ TĄ, OTO FONTANNĘ! MIEJSCE, KTÓRE WYBRAŁAŚ NA SWÓJ POSTÓJ JEST WRĘCZ IDEALNY NA TWORZENIE SZTUKI! CZY MOGŁABYŚ TROCHĘ SIĘ POSUNĄĆ? BYŁBYM BARDZO WDZIĘCZNY! NYEH HEH HEH!

_________________

NYEH HEH HEH!
Autobus (31.05.2018)|Bar Grillby's (17.04.2018)|Rynek główny(19.05.2018)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marinette

avatar

Liczba postów : 42
Ekwipunek : Baletki do tańca, stary telefon, portmonetka z goldem.
Join date : 15/04/2018

PisanieTemat: Re: Rynek głowny   Wto Maj 22, 2018 9:00 pm

Dość się ociągała ze znalezieniem sobie miejsca, gdyż urzekła ją muzyka jednego z okolicznych grajków, a konkretniej akordeonista. Akordeon wydawał się dla Liddell naprawdę zabawnym instrumentem, harmonijka połączona z jednej strony klawiszami fortepianowymi, a zaś z drugiej malutkimi guziczkami. O ile instrumencik z wyglądu był komiczny, tak muzyka to już zupełnie inna sprawa! Na myśl przywodziły biesiady i wszelkie festyny niemieckie, a przynajmniej jej się tak kojarzyły. Nic tylko bawić się i tańczyć do upadłego.
Słysząc za sobą jakże krzykliwie znajomy głos, ta nagle wyprostowała się, a nawet nieumyślnie stanęła na palcach. Gdyby jeszcze ktoś w tle zagrał jakże upiorną muzyczkę w tle, to z pewnością przeszedłby zimny dreszcz i jak znalazł miałaby tę swoją nutkę grozy. — Zaraz... — pomyślała, ogarniając się i spojrzała za siebie wraz z pytającym wyrazem twarzy. Rozszerzyła ciut bardziej swoje oczy, po czym zaśmiała się przez nos.
Och, Papyrus! — odkrzyknęła w końcu, odwracając się w swej pełnej krasie, stojąc tym razem twarzą w twarz z WIELKIM I UZDOLNIONYM szkieletem w zbroi. Dalej trzymała swoje rączki za plecami, a na twarzy ponownie zagościł serdeczny uśmiech. — Nie miałam pojęcia, że malujesz! — nie kryła swojego zdziwienia, po drodze spełniając jego prośbę, by zejść mu z drogi ku jego muzie. — Mogłabym popatrzeć? Obiecuję, że nie będę przeszkadzać! — zwróciła się od razu grzecznie z zapytaniem. Dziecięca ciekawość nigdy nie uleci, choć w krótkiej chwili zrozumiała, iż jako tako narzuca się jak jakaś pięciolatka, która nie zna takiego słowa jak nie. Wypada poprawić. — Oczywiście, jeśli chcesz... — zaśmiała się ciupkę nerwowo, choć tak szczerze czy WIELKI I TWÓRCZY Papyrus komukolwiek odmówił?

_________________
| KP || Skrytka || Aktualny ubiór || Posty fabularne: 17 || Theme |

AKTUALNE SESJE |
| Ukryte laboratorium || Metro {14.05} || Rynek główny {19.05} |
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Papyrus

avatar

Liczba postów : 56
Zamieszkanie : Dom Sansa I Papyrusa
Praca/Zawód : Kucharz
Ekwipunek : Czerwona peleryna Papyrusa, telefon, prawdopodobnie spaghetti
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Rynek głowny   Czw Maj 31, 2018 4:35 pm

Szkielet chwilę stał w miejscu i próbował sobie przypomnieć skąd zna człowieka, który stał przed nim. Zaglądał do głębin swojej pamięci w poszukiwaniu prawdy. W końcu rozpromienił się i rzekł zadowolony do ludzkiej samicy:
- JA CIĘ ZNAM! TO TY MI OSTATNIO SPRZEDAŁAŚ TEN PARMEZAN, PRAWDA? NYEH HEH HEH!
No tak, myśli Papyrusa kręciły się wokół jego kucharskich rewolucji nawet teraz. Oczywiście Marinette nie sprzedawała serów różnego typu, jednak wysokiemu kościejowi akurat tak się zakodowało. Może warto go wyprowadzić z błędu?
Kiedy człowiek się odsunął, szkielet rozstawił swój malarski sprzęt. Usłyszawszy pytanie dziewczyny, Papyrus stanął w swojej dumnej pozie i zaśmiał się skromnie.
- OCZYWIŚCIE ŻE MOŻESZ PATRZYĆ JAK MALUJĘ! JA, WIELKI PAPYRUS JESTEM SZCZĘŚLIWY ŻE JUŻ, NA POCZĄTKU MOJEJ KARIERY MALARSKIEJ, KTOŚ MNIE DOCENIA!
Pewnie każdy kto zna Papyrusa wie, że ten lubi być w centrum uwagi. Szczególnie, kiedy robi coś, czym może się pochwalić. Tak też było i tym razem. Jego metaforyczne serce biło z radością na myśl o rzeszy wiernych fanów. Nie bez powodu chciał tak bardzo zostać członkiem straży królewskiej. Wiązało się to z uznaniem, szacunkiem i stałym dochodem. Sans nie musiałby tak ciężko pracować. Albo udawać że ciężko pracuje, jednocześnie się obijając.

_________________

NYEH HEH HEH!
Autobus (31.05.2018)|Bar Grillby's (17.04.2018)|Rynek główny(19.05.2018)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marinette

avatar

Liczba postów : 42
Ekwipunek : Baletki do tańca, stary telefon, portmonetka z goldem.
Join date : 15/04/2018

PisanieTemat: Re: Rynek głowny   Pią Cze 01, 2018 11:17 pm

W pierwszej chwili nie wiedziała, jak ma zareagować na dość... zabawną odpowiedź ze strony wysokiego szkieleta, więc dziewczyna jedynie parsknęła śmiechem. W sumie mogła się spodziewać tego, iż Papyrus mógł ją nie poznać... trochę przykre, lecz nie mogła mu mieć tego za złe.
Natomiast słysząc kolejną jego iście ujmującą wypowiedź ze strony Papsa, ta po prostu nie mogła obejść się bez słodkiego chichotu i przytakiwania mu, iż ten ma najzwyczajniej w świecie rację, w końcu mało kiedy spotyka się tak wybitnego malarza... a przynajmniej kogoś, kto startuje do tegoż tytułu! Aczkolwiek mimo tej cudownej ferwory trzeba naprostować jedną kwestię, którą już na dzień dobry spartaczył nasz przyszły artysta.
Niestety nieeee, pudło! Spróbuj jeszcze raz. — odpowiedziała, nie kryjąc swego rozbawienia. No tak, kuchnia, kuchnia i jeszcze raz kuchnia, czego można było się spodziewać po wielkiej kupce kości? Choć w sumie, imię nastolatki często kojarzy się z mieszaniną octu bądź oliwy, wraz z różnymi przyprawami... Z początku bawiło, teraz naszej „Marynacie” wywołuje uczucie wręcz podobne do zażenowania. Kto go, do jasnej mortadeli, wymyślił?! — Chyba że chcesz zagrać w zgadywankę? — próbowała go podpuścić czy jak? Zasady oczywiście przedstawi później, o ile Papyrus wyrazi zainteresowanie gierką. Fakt, faktem gdzieniegdzie słyszała, że nasz WIELKI SZKIELET SZTUKI uwielbia tego typu rzeczy, więc czemu by tego nie wykorzystać? Takie zagrywki w wykonaniu Mari? Nie do pomyślenia, a już z pewnością będzie jej z tego powodu głupio! Wstydź się, głupia dziewucho!

_________________
| KP || Skrytka || Aktualny ubiór || Posty fabularne: 17 || Theme |

AKTUALNE SESJE |
| Ukryte laboratorium || Metro {14.05} || Rynek główny {19.05} |
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Papyrus

avatar

Liczba postów : 56
Zamieszkanie : Dom Sansa I Papyrusa
Praca/Zawód : Kucharz
Ekwipunek : Czerwona peleryna Papyrusa, telefon, prawdopodobnie spaghetti
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Rynek głowny   Sob Cze 02, 2018 7:17 pm

Szkielet ze zdziwieniem popatrzył się na dziewczynę. Jak nie mógł nie zgadnąć? Przecież był on mistrzem zagadek! To był wielki cios dla kościeja, tym bardziej że cieszył się reputacją tego dziwnego gościa od zagadek logicznych i pułapek.
Śmiech człowieka jeszcze bardziej go zdezorientował. Czyżby napawała się jego porażką? Czyżby celebrowała swoje zwycięstwo? Tak nie może być!
Usłyszawszy propozycje zagrania w zgadywankę, Papyrus poczuł że może odzyskać swój honor. Jego wewnętrzny żar wybuchnął płomieniem i sprawił że można by na nim upiec największego dzika, jaki widział świat.
Stanął dumnie i wzniośle oznajmił:
- PRZYJMUJĘ TWOJE WYZWANIE, CZŁOWIEKU!
Marinette prawdopodobnie nie wiedziała w co się pakuje proponując tą zabawę. Zgadywanki to jest coś, co Papyrus bierze naprawdę serio. Nie bez powodu kupował każdą gazetkę, jaka chodziła w Podziemiu (jeszcze przed uwolnieniem Potworów), tylko po to, żeby rozwiązać rebus, albo krzyżówkę na końcu. Po wyjściu zaprzestał tego, ponieważ nieudana próba rozwiązania horoskopu w magazynie astrologicznym zniechęciła go i odrzuciła. Jednak dalej uważał to za coś poważnego.
Szkielet usiadł na pobliskiej ławce. Przybrał pozę, która wyraźnie mówiła że jest zajęty myśleniem. Po niespełna dwóch minutach wstał energicznie z ławki i podbiegł do człowieka. Wskazał na nią palcem i rzekł triumfująco:
-JUŻ WIEM KIM JESTEŚ! NAJPIERW WZIĄŁEM POD UWAGĘ TWOJE PODEJŚCIE DO MNIE. WIĘKSZOŚĆ OSÓB NIE LUBI POTWORÓW, JEDNAK TY BYŁAŚ PRZYJAZNA W STOSUNKU DO MNIE! PO DRUGIE: JESTEŚ MŁODA. BARDZO MŁODA! TE DWA ELEMENTY KIERUJĄ MNIE NA PEWIEN TROP! TRZECIA RZECZ PRZEKONAŁA MNIE ŻE JESTEŚ KIM JESTEŚ. OTÓŻ KTO NOSI BUTY DO BALETU!? NO I CZWARTA RZECZ: SKĄD WIEDZIAŁAŚ JAK MAM NA IMIĘ?! ZBIERAJĄC TE WSZYSTKIE FAKTY W KUPĘ, BIORĄC POD UWAGĘ ALGORYTM POGODY, ROZRYSOWUJĄC FUNKCJE KWADRATOWĄ Z KĄTA POŁOŻENIA FONTANNY DO TRZECIEJ ŁAWKI OD PRAWEJ, MOŻNA WYWNIOSKOWAĆ ŻE ZNALIŚMY SIĘ JESZCZE Z PRZED UWOLNIENIA POTWORÓW Z PODZIEMIA. CO WIĘCEJ: JESTEŚ JEDNYM Z SIEDMIU LUDZKICH DZIECI, KTÓRE WSPIĘŁY SIĘ NA GÓRĘ EBOTT. CZYLI JESTEŚ... JESTEŚ... EEE... - tutaj nasz szkielet się zawiesił. Prawdopodobnie jego głowa została przeciążona tymi wszystkimi obliczeniami.

_________________

NYEH HEH HEH!
Autobus (31.05.2018)|Bar Grillby's (17.04.2018)|Rynek główny(19.05.2018)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marinette

avatar

Liczba postów : 42
Ekwipunek : Baletki do tańca, stary telefon, portmonetka z goldem.
Join date : 15/04/2018

PisanieTemat: Re: Rynek głowny   Sob Cze 02, 2018 11:04 pm

Z pewnością nasza Marinette nie wiedziała, w co się wpakuje, w końcu ma do czynienia z mistrzem zagadek! Za wysokie progi na jej nogi, z pewnością, aczkolwiek jak to mawiają — kto nie ryzykuję, ten nie pije szampana... Oczywiście bacząc na fizyczny wiek Liddell, musi się obejść ze smakiem — na bank jakiegoś najtańszego i paskudnego! - szampana, więc musi się zadowolić jakąś tam lemoniadą czy koktajlem mlecznym, ale... może jednak o tym później porozmawiamy, ekhm.
Widząc, że Papyrus przyjął jej wyzwanie, nie kryła swej ekscytacji, a dla zmyłki nawet się cwanie uśmiechnęła. Może akurat pyknie, lecz kiedy chciała do ich małej gierki dodać kilka zasad, kostek jak to on, zbył ją i zaczął dumać. Widać oponent wziął zagrywkę na poważnie, więc odpuściła i zwyczajnie poczekała, aż temu coś przyjdzie do głowy. Hah, nie musiała długo czekać, bo ten od razu jak z bita strzelił, w dodatku z „paluchem” na nią.
Z szeroko rozwartymi oczami patrzyła na Papsa jakoby był jakimś dziwakiem, który się jej uczepił... no cóż, wiele ma z tym wspólnego, lecz wsłuchując się w dalsze spekulacje ze strony młodszego ze szkielecich braci, ta była po prostu pod wrażeniem. Szczerze, nie spodziewała się że tego dokona tak szybko... a przynajmniej póki nie doszli do końca. No po prostu ta musiała wybuchnąć śmiechem, musiała się aż pochylić i złapać się za brzuch. Chwilę jej zajęło nim się „ogarnęła”. Poprawiła grzywkę i spojrzała na szkieleta.
No, no, no. Tego się nie spodziewałam, nie doceniłam Wielkiego Papyrusa! — przyznała szczerze, opierając swoje ręce na biodrach. — A moje buty miały być podpowiedzią, och, jaka szkoda... — westchnęła rozżalona tym faktem, lecz to nie znaczy, że dziewczyna nie ma w zanadrzu jeszcze innych! Nie była jakaś wybitna w zagadkach, fakt, lecz jak trzeba, to trzeba! — Taaak, masz jeden na siedem szans, że trafisz. — zabrała głos, by ten już tak nie główkował... a przynajmniej nie na długo. W końcu Mari chciała dodać swoje małe utrudnienia. — Jednak byś nie miał tak łatwo, masz tylko dwie próby. — dodała, z uśmieszkiem na ustach, by dodać do pieca. — Choć mam też dobre serce i daję ci możliwość małej podpowiedzi z mojej strony. — trzeba przyznać, iż jej dobroć mogła nieco popsuć tym szyki ich małej zabawy, oferując mu takie ułatwienie, o ile ten będzie chciał go użyć. Duma w końcu też swoje robi, prawda?

_________________
| KP || Skrytka || Aktualny ubiór || Posty fabularne: 17 || Theme |

AKTUALNE SESJE |
| Ukryte laboratorium || Metro {14.05} || Rynek główny {19.05} |
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Papyrus

avatar

Liczba postów : 56
Zamieszkanie : Dom Sansa I Papyrusa
Praca/Zawód : Kucharz
Ekwipunek : Czerwona peleryna Papyrusa, telefon, prawdopodobnie spaghetti
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Rynek głowny   Pon Cze 04, 2018 6:05 pm

Szkielet nie miał zamiaru dać za wygraną. Jeszcze bardziej nie miał zamiaru wziąć jakąś podpowiedź! To on jest od udzielania podpowiedzi! Jak tylko zgadnie to zastosuje taki kontratak że głowa mała! Jednak teraz musi skupić się na swoim zadaniu.
A raczej próbowałby, gdyby nie Marinette, która odkryła chyba największą słabość Papyrusa, czyli jego samouwielbienie.
-NYEH HEH HEH. OCZYWIŚCIE JESTEM TAK GENIALNY ŻE TA ZAGADKA NIE STANOWI DLA MNIE PROBLEMU!
Przysłuchując się dalszej wypowiedzi, szkielet zaczął się poważnie zastanawiać o co chodzi z tymi butami. Wiedział że ludzie zwykle nie noszą takiego dziwnego obuwa, ale nie mógł sobie przypomnieć o jakimkolwiek powiązaniu między baletkami, a ludzkimi duszami.
O nie, nie, nie. Tego za wiele. Żeby człowiek litował się nad Papyrusem?! Jeszcze przy zagadce?! Szkielet zakrył swoją ręką część twarzy i spojrzał poważnie na Marinette. Gdyby była to jakaś bajka, to Papyrusa otaczałyby czerwone płomienie.
- NYEH, HEH, HEH. BARDZO SPRYTNE CZŁOWIEKU. PRÓBUJESZ MNIE OMAMIĆ SWOJĄ DOBROCIĄ! JEDNAK JA, WIELKI PAPYRUS JESTEM TAK ZAPATRZONY W SIEBIE, ŻE NIE ZAUWAŻYŁEM TEGO ŻE PROPONUJESZ MI POMOC PRZY ZAGADCE! - szkielet zmienił pozę. Dramatycznie uniósł swoją prawą rękę ku górze, a lewą dotknął swojej klatki piersiowej - ROZWIĄŻĘ TO ZAGADKĘ ZA PIERWSZYM RAZEM! BEZ NICZYJEJ POMOCY! ZOBACZYSZ CZŁOWIEKU: TEN DZIEŃ PRZEJDZIE DO HISTORII! LUDZIE I POTWORY BĘDĄ ŚPIEWAĆ O MOICH DZISIEJSZYCH CZYNACH! BĘDĘ SŁAWNY, UWIELBIANY I BĘDĘ MIAŁ TYLE SPAGHETTI ILE CHCĘ!
Szkielet usiadł przed Marinette i zaczął się na nią gapić. Gdyby próbowałaby wzbudzić na nim reakcje, to zakończyłoby się to fiaskiem. Papyrus był tak skupiony, że nie zauważyłby, gdyby ktoś ukradł jego spaghetti (które zawsze trzymał w kieszeni. Tak na zaś)! Mijały sekundy, minuty. Stało się.
Kościej wstał i ze szczerym uśmiechem zwrócił się do tajemniczego człowieka, który zadał mu tą arcytrudną zagadkę:
- CZŁOWIEKU! ODKRYŁEM KIM JESTEŚ! JESTEŚ NA PEWNO PŁCI ŻEŃSKIEJ (CO U NIEKTÓRYCH NIE JEST TAK OCZYWISTE), JESTEŚ JEDNĄ Z SIEDMIU DUSZ. A JAKĄ? WYDEDUKOWAŁEM TO ZA POMOCĄ ZEBRANYCH PRZEZE MNIE FAKTÓW! WIEM ŻE JESTEM WSPANIAŁY, WIĘC TYLKO TRZY DUSZE MIAŁYBY ODWAGĘ KĄPAĆ SIĘ W BLASKU MOJEJ CHWAŁY! TE BALETKI I SUKIENKA W KOŃCU MI COŚ PODPOWIEDZIAŁY! TO ŻE MÓWISZ NA NIEBIESKO, ORAZ KOLEJNOŚĆ, Z JAKĄ LUDZIE WPADALI DO PODZIEMIA MÓWIĄ MI ŻE... NIE MAM POJĘCIA CO ROBIĘ! JESTEŚ DUSZĄ DOBROCI? ODWAGI? NIE... INTEGRALNOŚĆ!? WYTRWAŁOŚĆ!? ZGADŁEM, PRAWDA!

_________________

NYEH HEH HEH!
Autobus (31.05.2018)|Bar Grillby's (17.04.2018)|Rynek główny(19.05.2018)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marinette

avatar

Liczba postów : 42
Ekwipunek : Baletki do tańca, stary telefon, portmonetka z goldem.
Join date : 15/04/2018

PisanieTemat: Re: Rynek głowny   Sro Cze 06, 2018 12:48 am

Oskarżenia Papyrusa wobec Marinette były po prostu okropne! Gdyby przed nią stał ktoś inni niż szkielet, dziewczynie zrobiłoby się momentalnie przykro, lecz w tutaj mogłaby to uznać nawet za swego rodzaju żarcik ze strony dużej kupki kości.
Nie posuwam się do takich paskudnych sztuczek! Gram uczciwie! — odparła, udając niebywałe oburzenie na te fałszywe oskarżenia skierowane w jej osobę. Teatralnie odwróciła od Papsa wzrok, unosząc wyżej swój podbródek, by okazać dobitnie, jak bardzo jest na niego zła! Choć błękitna duszyczka podała mu dość dobrą podpowiedź dotyczącą jej cechy. Mimo iż nie chciał, to ta się zapomniała i dopiero po fakcie zrozumiała swój błąd... Pozostało jej liczyć, iż ten zbył i dumał w najlepsze.
Gdy ten się jej przyglądał, ta zaczęła tupać w rytm muzyki. Z niecierpliwością po raz kolejny czekała na odpowiedź tej niezwykle trudnej zagadki. Przymknęła powieki, by móc wsłuchać się w graną muzykę przez okolicznych grajków, aż nogi rwą się do tańca, lecz z trudem powstrzymywała się, w końcu to byłaby kolejna podpowiedź z jej strony, a przecież jej oponent sobie tego nie życzył, więc musiała wykazać się dużą siłą woli... ale tupanie się do tego nie zalicza! Nie ma pojęcia jak długo tym razem musiała czekać na odpowiedź ze strony Papyrusa, ale fakt, faktem w końcu się go doczekała. Spojrzała na niego z wielkim zaciekawieniem, co takiego tym razem wysnuł na temat tego, kim jest. No cóż, na pewno więcej skromności z jego strony!
Cóż... — zaczęła z zagadkowym wyrazem twarzy, aby jeszcze bardziej nakręcić ich rozgrywkę. — Nie całkiem, Papyrusie... — oznajmiła ze smutkiem, choć uznała, iż da mu jeszcze szansę. W końcu ma jeszcze jedną próbę do wykorzystania. — Jednakże jesteś blisko, lecz pamiętaj, masz jeszcze jedną szansę. Jeśli nie odgadniesz tym razem, to utracisz swój tytuł mistrza! — wypaliła, i to dość poważnym tonem! No nie ładnie, panno Liddell! Posuwać się do czegoś takiego?! Chociaż dla kogoś takiego jak Papyrus mogłaby to być naprawdę potężna siła napędowa, by się jeszcze bardziej niż zwykle przyłożył do tej zagadki! A muzyka wciąż gra~ — Jedną, konkretną odpowiedź. Nie przyjmuję zgadywania~ — upomniała go w dodatku, aby nie próbował ponownie tej taktyki. Takim systemem to daleko przecież nie zajdzie, a została ostatnia próba. Dalej, Paps!

_________________
| KP || Skrytka || Aktualny ubiór || Posty fabularne: 17 || Theme |

AKTUALNE SESJE |
| Ukryte laboratorium || Metro {14.05} || Rynek główny {19.05} |
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Papyrus

avatar

Liczba postów : 56
Zamieszkanie : Dom Sansa I Papyrusa
Praca/Zawód : Kucharz
Ekwipunek : Czerwona peleryna Papyrusa, telefon, prawdopodobnie spaghetti
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Rynek głowny   Czw Cze 07, 2018 4:58 pm

Cholera, znów nie wyszło. Nie wiadomo czemu, ale tożsamość tej dziewczyny jest trudna do odgadnięcia. To pewnie przez tą pogodę! Przecież Wielki Papyrus nie może być słaby w zagadkach. To przez ciśnienie atmosferyczne i inne czynniki!
Zgadywanie to nie była chyba najlepsza taktyka. Przecież miał szanse równe jeden na sześć, a to przecież mało. Trzeba ją zwiększyć drogę eliminacji! Zobaczmy...
- DOBRZE CZŁOWIEKU. TYM RAZEM MI SIĘ UDA, ZOBACZYSZ! JA, WIELKI PAPYRUS NIE ZAWIODĘ! - powiedziawszy te słowa, wyciągnął spaghetti (nie pytaj z jakiego miejsca. Nie warto). Tak, jego sławne spaghetti, które niektórzy uwielbiali, a wszyscy inni wręcz przeciwnie. Tym razem nie miał zamiaru zjadać tego makaronu. Miał dla niego inny, większy plan.
- WIESZ CO TO JEST CZŁOWIEKU? NA PEWNO WIESZ! TO JEST MOJE SPAGHETTI. MAM DO CIEBIE PROŚBĘ: WEŹ JE I ZDECYDUJ CO Z NIM ZROBIĆ! MOŻESZ JE ZJEŚĆ, DAĆ KOMUŚ, ALBO NAWET WYRZUCIĆ... NIE, TO OSTATNIE NIE. ALE WSZYSTKO INNE TAK!
To był dobry sposób na poznanie charakteru człowieka. I wcale to nie była pomoc ze strony dziewczyny! Tylko mały eksperyment. Przecież Wielki Papyrus nie prosił o żadną pomoc, prawda? No jasne że nie. W końcu jest taki samodzielny, wspaniały i odpowiedzialny!
Kiedy człowiek dokonywał wyboru, wysoki szkielet bacznie się jej przyglądał. Nawet najdrobniejszy szczegół może być ważny!

_________________

NYEH HEH HEH!
Autobus (31.05.2018)|Bar Grillby's (17.04.2018)|Rynek główny(19.05.2018)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marinette

avatar

Liczba postów : 42
Ekwipunek : Baletki do tańca, stary telefon, portmonetka z goldem.
Join date : 15/04/2018

PisanieTemat: Re: Rynek głowny   Sob Cze 09, 2018 4:21 pm

A to dopiero cwana bestia z Papyrusa!
Gdy dostała w swe ręce talerz słynną włoską potrawę, ta ze swoimi czerwonymi ślepiami przyglądała się pytająco to na szkieleta, to na spaghetti, próbując zrozumieć, o co z tym chodzi. Uniosła ku górze prawą brew, świdrując wzrokiem na makaroniarza. Naprawdę z początku nie miała bladego pojęcia co zrobić ze smakowicie wyglądającym makaronem. Z początku z wielką chęcią sama by go skonsumowała, jednakże jak na Marinette przystało, podzieliłaby się z innymi, licząc przy tym samego 'kuchmistrza'.
No wiesz co?! Nie marnuje się dobre jedzenia! O ile jest ono zjadliwe... — zaczęła, z początku nieco oburzonym tonem, by następnie przejść w bardziej łagodniejsze brzmienie. — W porządku, ale nim się podzielę z innymi albo też sama zjem, tooo chciałabym wiedzieć, jak dokładnie, i z czego przyrządziłeś swoje słynne spaghetti? — rzekła pytająco, mając przy tym nieco poważniejszy wyraz twarzy. Tutaj już w grę chodziło zdrowie jej i innych potencjalnych konsumentów makaronu Papyrusa, gdyż jak zostało wcześniej wspomniane, niektórzy nie byli wielkimi fanami jego kuchni, a licho nie śpi! — Wole wiedzieć, co takiego mam na talerzu. — sprecyzowała dokładniej swoją wypowiedź. Lepiej nie ryzykować aż nadto, nawet jeśli sprawi mu tym przykrość. Jeśli jej przypuszczenia nie będą słuszne, ta jak najbardziej go przeprosi i przyzna się do błędu, jak przystało na ludzi jej pokroju.

_________________
| KP || Skrytka || Aktualny ubiór || Posty fabularne: 17 || Theme |

AKTUALNE SESJE |
| Ukryte laboratorium || Metro {14.05} || Rynek główny {19.05} |
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Papyrus

avatar

Liczba postów : 56
Zamieszkanie : Dom Sansa I Papyrusa
Praca/Zawód : Kucharz
Ekwipunek : Czerwona peleryna Papyrusa, telefon, prawdopodobnie spaghetti
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Rynek głowny   Sro Cze 13, 2018 7:22 pm

Składniki z jakich korzystał Papyrus nie były tajemnicą. Chwalił się proporcjami, oraz wysoką jakością produktów kiedy tylko miał okazje. Jednak to drugie wtrącenie wzbudziło w wysokim szkielecie nutkę niepewności. Czyżby człowiek wątpił w kulinarne mistrzostwo kościeja? Oczywiście byli i tacy, zawsze są. Grunt to sprawić żeby było ich jak najmniej, a jeżeli to niemożliwe: udowodnić że nie mają racji!
Tak właśnie Papyrus walczy z herezją, jaką jest niechęć do jego makaronu. Często robi spaghetti, więc ma wiele okazji do treningów, oraz do udoskonalania przepisu. Niedawno doszedł do takiej (w jego mniemaniu) perfekcji, że wpakował przepis na sos do szklanej butelki i zapakował do sejfu. To tak na wypadek gdyby ktoś chciałby ukraść tajną recepturę, którą tylko on zna. Oczywiście jego przełożony, czyli Grillby, też miał okazje go poznać, ale uznał że nie warto.
Wracając: szkielet podejrzliwie spojrzał na dziewczynę, jednak postanowił udzielić odpowiedzi:
- GOTOWANIE SPAGHETTI TO BARDZO FAJNY I PROSTY PROCES! NAJPIERW WKŁADA SIĘ MAKARON Z PSZENICY DURUM DO DĘBOWEJ BECZKI. PÓŹNIEJ CZEKA SIĘ OD ROKU DO 3 LAT, ZALEŻY JAK BARDZO MA SIĘ NIEZNOŚNEGO BRATA, KTÓRY CHOWA BECZKI! KIEDY MAKARON BĘDZIE DOJRZAŁY, TO ROBI SIĘ SOS! ZACZYNA SIĘ OD ZGNIECENIA POMIDORÓW PROSTO OD TYBETAŃSKICH MNICHÓW Z GÓRY UGABUGA. NASTĘPNIE DODAJE SIĘ ODPOWIEDNIE PRZYPRAWY, KTÓRYMI SĄ █████ ████████████, ████████, █████████ I ███ W PROPORCJI ███:█:██ MILIGRAMÓW. NASTĘPNIE ROBI SIĘ INNE RZECZY ZWIĄZANYMI Z SOSEM, O KTÓRYCH CI NIE MOGĘ POWIEDZIEĆ. NO I GOTUJE SIĘ MAKARON! TO WSZYSTKO! PROSTE, CO NIE?- rzekł na koniec z entuzjazmem. Jeżeli jest się fanatykiem spaghetti, to wszystkie akcje związane z tym pokarmem są proste.

_________________

NYEH HEH HEH!
Autobus (31.05.2018)|Bar Grillby's (17.04.2018)|Rynek główny(19.05.2018)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Rynek głowny   

Powrót do góry Go down
 
Rynek głowny
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Główny Rynek

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Welcome to the Surface! :: Powierzchnia :: Miasto Ebott - Obszar centralny-
Skocz do: