IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Rynek głowny

Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 201
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Rynek głowny   Nie Sty 07, 2018 8:49 pm

Wiecznie tętniący życiem i stanowiący serce miasta rynek. Udając się w to miejsce, z góry możesz zapomnieć o ciszy i spokoju. Pomijając istny tabun ludzi oraz nieustannie grającą muzykę dochodzącą dosłownie z każdego zakątka, od groma tu przeróżnych sklepów, restauracji, barów, klubów, kawiarni i aptek. Wymieniać można długo, a i tak zwykłe słowa nie będą w stanie oddać jego bogactwa, niemniej każdy powinien znaleźć coś dla siebie. Najistotniejszym dla osób szukających wrażeń powinno być w każdym razie to, że imprezy organizowane na co dzień w otaczających rynek knajpach, lubią trwać do białego rana. Wartym zobaczenia jest także pokaźnych rozmiarów, mieniąca się wieloma kolorami fontanna, otoczona licznymi ławkami.
Wszelkiego rodzaju koncerty, przedstawienia oraz inne wydarzenia kulturalne i rozrywkowe, odbywają się właśnie tutaj.  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com Online
Marinette
Ukochane słoneczko forum
avatar

Liczba postów : 88
Ekwipunek : Medalion z Delta Rune, baletki do tańca, stary telefon, portmonetka z goldem.
Join date : 15/04/2018

PisanieTemat: Re: Rynek głowny   Sob Maj 19, 2018 3:37 pm

// 19.05.2019r., późne popołudnie //

Mari znała to miejsce, a przynajmniej znacznej części. Często gęsto tutaj przychodziła tutaj czy to z bratem na lody, czy to z matką do sklepu po jakąś nową część garderoby dla brunetki. Lubiła to miejsce, choć nie na tyle, by spędzać tu znaczną część swojego czasu, ponieważ czasem było tu dla niej za głośno. W takim wypadku rodzeństwo wykonywało manewr zwany „Parkowanie”, który polegał na tym, aby szybko zlustrować, co takiego tamtejsze sklepy miały do zaoferowania, gdzie po równie żwawych zakupach ona wraz z którymś członkiem rodziny najzwyczajniej w świecie kierowali się w stronę parku, aby wypocząć po szale zakupowym. Chyba nie muszę podkreślać tego, jak bardzo dzieci państwa Liddell uwielbiali tenże ruch, prawda?
Schowała swe dłonie za plecy i nieprzerwanie mknęła po tłocznym rynku, gdzieniegdzie przyglądając się pobliskim wystawom, które w danym momencie ją zaciekawiły. Część sklepów czy kawiarenek za „jej czasów” niestety zniknęły, a na ich miejsce przyszły inne. Nieco ją ten fakt zasmucił, lecz szła dalej, aż w końcu dotarła do najlepszej atrakcji w tymże miejscu, jaką jest fontanna. Już z daleka widziała gromadkę dzieci, która bawiła się wodą, jeszcze inne oblewały nimi innych, a reszta tak jak co poniektórzy dorośli rozsiedli się niedaleko niej, dokarmiając chodzące tu i ówdzie gołębie.
Gdy była już dostatecznie blisko swojego punktu docelowego zaczęła kątem oka szukać wolnej ławeczki albo chociażby miejsca, gdzie mogłaby się dosiąść i, pomimo gwaru, podziwiać tę nieszczęsną fontannę. Tylko pytanie — Czy będzie jej to dane?

_________________
| KP || Skrytka || Aktualny ubiór || Posty fabularne: 42 || Theme |

AKTUALNE SESJE |
| Kawiarnia „Garten” {09.08} || Most {15.08} || Park {03.08} |
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Papyrus
Makaroniarz
avatar

Liczba postów : 120
Zamieszkanie : Dom Sansa I Papyrusa
Praca/Zawód : Kucharz
Ekwipunek : Czerwona peleryna Papyrusa, telefon, prawdopodobnie spaghetti
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Rynek głowny   Pon Maj 21, 2018 6:20 pm

-SZUKAM ŁADNEGO OBIEKTU CZŁOWIEKU! GDZIE TAKI ZNAJDĘ? - powiedział Papyrus do przypadkowego przechodnia, który akurat miał nieszczęście znaleźć się w złym miejscu w złym czasie. Przypadkowy człowiek nr.1 wydukał że w pobliżu jest fontanna, więc i tam skierował się przyszły Wielki Malarz.
Napisałem malarz? Tak, malarz. Otóż gdzieś tak 2 (słownie: dwa) dni temu Wielki Papyrus znalazł sztalugę, płótno i beret! Jakież to rzeczy można znaleźć, szukając po śmieciach składników do spaghetti! Szkielet oczyścił te elementy, oraz kupił za pół-darmo pędzel. Paletę malarską zrobił sam, używając kawałka deski i szarej taśmy. Konstrukcja wytrzymałaby 3 apokalipsy. Farby to głównie sosy serwowane w barze Grillby's.
Kiedy kościej znalazł rzeczową fontannę, wpatrzył się w nią jak piesek na kawałek kiełbasy krakowskiej. Świeciła się, tryskała wodą i robiła chlup. Żałował teraz że nie zabrał swojego garnka, żeby nabrać wody i mieć ją na spaghetti. Jednak nie było to możliwe. I tak zwracał na siebie uwagę, a ta część miasta nie była zbyt przychylna potworom. Ludzie są dość nieprzyjemni, jeżeli chodzi o kogoś, kto wygląda trochę inaczej. Cóż, przynajmniej Papyrus nie miał czarnych kości.
Przyszły malarz w końcu napatrzył się na obiekt i zaczął szukać dogodnego miejsca, aby rozpocząć swe dzieło. Znalazł wręcz idealne miejsce! Tylko że jakaś ludzka dziewczyna akurat tam stała. No nic, nie ma rady. Szkieletor podszedł do niej, wraz z całym swoim sprzętem i rzekł:
-WITAJ CZŁOWIEKU! JA, WIELKI PAPYRUS, NIEDŁUGO BĘDĘ WIELKIM MALARZEM! ABY NIM ZOSTAĆ, MUSZĘ NAMALOWAĆ TĄ, OTO FONTANNĘ! MIEJSCE, KTÓRE WYBRAŁAŚ NA SWÓJ POSTÓJ JEST WRĘCZ IDEALNY NA TWORZENIE SZTUKI! CZY MOGŁABYŚ TROCHĘ SIĘ POSUNĄĆ? BYŁBYM BARDZO WDZIĘCZNY! NYEH HEH HEH!

_________________

NYEH HEH HEH!
Autobus (31.05.2018)|Dzika plaża (07.08.2018)|Park(03.08.2018)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marinette
Ukochane słoneczko forum
avatar

Liczba postów : 88
Ekwipunek : Medalion z Delta Rune, baletki do tańca, stary telefon, portmonetka z goldem.
Join date : 15/04/2018

PisanieTemat: Re: Rynek głowny   Wto Maj 22, 2018 10:00 pm

Dość się ociągała ze znalezieniem sobie miejsca, gdyż urzekła ją muzyka jednego z okolicznych grajków, a konkretniej akordeonista. Akordeon wydawał się dla Liddell naprawdę zabawnym instrumentem, harmonijka połączona z jednej strony klawiszami fortepianowymi, a zaś z drugiej malutkimi guziczkami. O ile instrumencik z wyglądu był komiczny, tak muzyka to już zupełnie inna sprawa! Na myśl przywodziły biesiady i wszelkie festyny niemieckie, a przynajmniej jej się tak kojarzyły. Nic tylko bawić się i tańczyć do upadłego.
Słysząc za sobą jakże krzykliwie znajomy głos, ta nagle wyprostowała się, a nawet nieumyślnie stanęła na palcach. Gdyby jeszcze ktoś w tle zagrał jakże upiorną muzyczkę w tle, to z pewnością przeszedłby zimny dreszcz i jak znalazł miałaby tę swoją nutkę grozy. — Zaraz... — pomyślała, ogarniając się i spojrzała za siebie wraz z pytającym wyrazem twarzy. Rozszerzyła ciut bardziej swoje oczy, po czym zaśmiała się przez nos.
Och, Papyrus! — odkrzyknęła w końcu, odwracając się w swej pełnej krasie, stojąc tym razem twarzą w twarz z WIELKIM I UZDOLNIONYM szkieletem w zbroi. Dalej trzymała swoje rączki za plecami, a na twarzy ponownie zagościł serdeczny uśmiech. — Nie miałam pojęcia, że malujesz! — nie kryła swojego zdziwienia, po drodze spełniając jego prośbę, by zejść mu z drogi ku jego muzie. — Mogłabym popatrzeć? Obiecuję, że nie będę przeszkadzać! — zwróciła się od razu grzecznie z zapytaniem. Dziecięca ciekawość nigdy nie uleci, choć w krótkiej chwili zrozumiała, iż jako tako narzuca się jak jakaś pięciolatka, która nie zna takiego słowa jak nie. Wypada poprawić. — Oczywiście, jeśli chcesz... — zaśmiała się ciupkę nerwowo, choć tak szczerze czy WIELKI I TWÓRCZY Papyrus komukolwiek odmówił?

_________________
| KP || Skrytka || Aktualny ubiór || Posty fabularne: 42 || Theme |

AKTUALNE SESJE |
| Kawiarnia „Garten” {09.08} || Most {15.08} || Park {03.08} |
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Papyrus
Makaroniarz
avatar

Liczba postów : 120
Zamieszkanie : Dom Sansa I Papyrusa
Praca/Zawód : Kucharz
Ekwipunek : Czerwona peleryna Papyrusa, telefon, prawdopodobnie spaghetti
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Rynek głowny   Czw Maj 31, 2018 5:35 pm

Szkielet chwilę stał w miejscu i próbował sobie przypomnieć skąd zna człowieka, który stał przed nim. Zaglądał do głębin swojej pamięci w poszukiwaniu prawdy. W końcu rozpromienił się i rzekł zadowolony do ludzkiej samicy:
- JA CIĘ ZNAM! TO TY MI OSTATNIO SPRZEDAŁAŚ TEN PARMEZAN, PRAWDA? NYEH HEH HEH!
No tak, myśli Papyrusa kręciły się wokół jego kucharskich rewolucji nawet teraz. Oczywiście Marinette nie sprzedawała serów różnego typu, jednak wysokiemu kościejowi akurat tak się zakodowało. Może warto go wyprowadzić z błędu?
Kiedy człowiek się odsunął, szkielet rozstawił swój malarski sprzęt. Usłyszawszy pytanie dziewczyny, Papyrus stanął w swojej dumnej pozie i zaśmiał się skromnie.
- OCZYWIŚCIE ŻE MOŻESZ PATRZYĆ JAK MALUJĘ! JA, WIELKI PAPYRUS JESTEM SZCZĘŚLIWY ŻE JUŻ, NA POCZĄTKU MOJEJ KARIERY MALARSKIEJ, KTOŚ MNIE DOCENIA!
Pewnie każdy kto zna Papyrusa wie, że ten lubi być w centrum uwagi. Szczególnie, kiedy robi coś, czym może się pochwalić. Tak też było i tym razem. Jego metaforyczne serce biło z radością na myśl o rzeszy wiernych fanów. Nie bez powodu chciał tak bardzo zostać członkiem straży królewskiej. Wiązało się to z uznaniem, szacunkiem i stałym dochodem. Sans nie musiałby tak ciężko pracować. Albo udawać że ciężko pracuje, jednocześnie się obijając.

_________________

NYEH HEH HEH!
Autobus (31.05.2018)|Dzika plaża (07.08.2018)|Park(03.08.2018)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marinette
Ukochane słoneczko forum
avatar

Liczba postów : 88
Ekwipunek : Medalion z Delta Rune, baletki do tańca, stary telefon, portmonetka z goldem.
Join date : 15/04/2018

PisanieTemat: Re: Rynek głowny   Sob Cze 02, 2018 12:17 am

W pierwszej chwili nie wiedziała, jak ma zareagować na dość... zabawną odpowiedź ze strony wysokiego szkieleta, więc dziewczyna jedynie parsknęła śmiechem. W sumie mogła się spodziewać tego, iż Papyrus mógł ją nie poznać... trochę przykre, lecz nie mogła mu mieć tego za złe.
Natomiast słysząc kolejną jego iście ujmującą wypowiedź ze strony Papsa, ta po prostu nie mogła obejść się bez słodkiego chichotu i przytakiwania mu, iż ten ma najzwyczajniej w świecie rację, w końcu mało kiedy spotyka się tak wybitnego malarza... a przynajmniej kogoś, kto startuje do tegoż tytułu! Aczkolwiek mimo tej cudownej ferwory trzeba naprostować jedną kwestię, którą już na dzień dobry spartaczył nasz przyszły artysta.
Niestety nieeee, pudło! Spróbuj jeszcze raz. — odpowiedziała, nie kryjąc swego rozbawienia. No tak, kuchnia, kuchnia i jeszcze raz kuchnia, czego można było się spodziewać po wielkiej kupce kości? Choć w sumie, imię nastolatki często kojarzy się z mieszaniną octu bądź oliwy, wraz z różnymi przyprawami... Z początku bawiło, teraz naszej „Marynacie” wywołuje uczucie wręcz podobne do zażenowania. Kto go, do jasnej mortadeli, wymyślił?! — Chyba że chcesz zagrać w zgadywankę? — próbowała go podpuścić czy jak? Zasady oczywiście przedstawi później, o ile Papyrus wyrazi zainteresowanie gierką. Fakt, faktem gdzieniegdzie słyszała, że nasz WIELKI SZKIELET SZTUKI uwielbia tego typu rzeczy, więc czemu by tego nie wykorzystać? Takie zagrywki w wykonaniu Mari? Nie do pomyślenia, a już z pewnością będzie jej z tego powodu głupio! Wstydź się, głupia dziewucho!

_________________
| KP || Skrytka || Aktualny ubiór || Posty fabularne: 42 || Theme |

AKTUALNE SESJE |
| Kawiarnia „Garten” {09.08} || Most {15.08} || Park {03.08} |
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Papyrus
Makaroniarz
avatar

Liczba postów : 120
Zamieszkanie : Dom Sansa I Papyrusa
Praca/Zawód : Kucharz
Ekwipunek : Czerwona peleryna Papyrusa, telefon, prawdopodobnie spaghetti
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Rynek głowny   Sob Cze 02, 2018 8:17 pm

Szkielet ze zdziwieniem popatrzył się na dziewczynę. Jak nie mógł nie zgadnąć? Przecież był on mistrzem zagadek! To był wielki cios dla kościeja, tym bardziej że cieszył się reputacją tego dziwnego gościa od zagadek logicznych i pułapek.
Śmiech człowieka jeszcze bardziej go zdezorientował. Czyżby napawała się jego porażką? Czyżby celebrowała swoje zwycięstwo? Tak nie może być!
Usłyszawszy propozycje zagrania w zgadywankę, Papyrus poczuł że może odzyskać swój honor. Jego wewnętrzny żar wybuchnął płomieniem i sprawił że można by na nim upiec największego dzika, jaki widział świat.
Stanął dumnie i wzniośle oznajmił:
- PRZYJMUJĘ TWOJE WYZWANIE, CZŁOWIEKU!
Marinette prawdopodobnie nie wiedziała w co się pakuje proponując tą zabawę. Zgadywanki to jest coś, co Papyrus bierze naprawdę serio. Nie bez powodu kupował każdą gazetkę, jaka chodziła w Podziemiu (jeszcze przed uwolnieniem Potworów), tylko po to, żeby rozwiązać rebus, albo krzyżówkę na końcu. Po wyjściu zaprzestał tego, ponieważ nieudana próba rozwiązania horoskopu w magazynie astrologicznym zniechęciła go i odrzuciła. Jednak dalej uważał to za coś poważnego.
Szkielet usiadł na pobliskiej ławce. Przybrał pozę, która wyraźnie mówiła że jest zajęty myśleniem. Po niespełna dwóch minutach wstał energicznie z ławki i podbiegł do człowieka. Wskazał na nią palcem i rzekł triumfująco:
-JUŻ WIEM KIM JESTEŚ! NAJPIERW WZIĄŁEM POD UWAGĘ TWOJE PODEJŚCIE DO MNIE. WIĘKSZOŚĆ OSÓB NIE LUBI POTWORÓW, JEDNAK TY BYŁAŚ PRZYJAZNA W STOSUNKU DO MNIE! PO DRUGIE: JESTEŚ MŁODA. BARDZO MŁODA! TE DWA ELEMENTY KIERUJĄ MNIE NA PEWIEN TROP! TRZECIA RZECZ PRZEKONAŁA MNIE ŻE JESTEŚ KIM JESTEŚ. OTÓŻ KTO NOSI BUTY DO BALETU!? NO I CZWARTA RZECZ: SKĄD WIEDZIAŁAŚ JAK MAM NA IMIĘ?! ZBIERAJĄC TE WSZYSTKIE FAKTY W KUPĘ, BIORĄC POD UWAGĘ ALGORYTM POGODY, ROZRYSOWUJĄC FUNKCJE KWADRATOWĄ Z KĄTA POŁOŻENIA FONTANNY DO TRZECIEJ ŁAWKI OD PRAWEJ, MOŻNA WYWNIOSKOWAĆ ŻE ZNALIŚMY SIĘ JESZCZE Z PRZED UWOLNIENIA POTWORÓW Z PODZIEMIA. CO WIĘCEJ: JESTEŚ JEDNYM Z SIEDMIU LUDZKICH DZIECI, KTÓRE WSPIĘŁY SIĘ NA GÓRĘ EBOTT. CZYLI JESTEŚ... JESTEŚ... EEE... - tutaj nasz szkielet się zawiesił. Prawdopodobnie jego głowa została przeciążona tymi wszystkimi obliczeniami.

_________________

NYEH HEH HEH!
Autobus (31.05.2018)|Dzika plaża (07.08.2018)|Park(03.08.2018)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marinette
Ukochane słoneczko forum
avatar

Liczba postów : 88
Ekwipunek : Medalion z Delta Rune, baletki do tańca, stary telefon, portmonetka z goldem.
Join date : 15/04/2018

PisanieTemat: Re: Rynek głowny   Nie Cze 03, 2018 12:04 am

Z pewnością nasza Marinette nie wiedziała, w co się wpakuje, w końcu ma do czynienia z mistrzem zagadek! Za wysokie progi na jej nogi, z pewnością, aczkolwiek jak to mawiają — kto nie ryzykuję, ten nie pije szampana... Oczywiście bacząc na fizyczny wiek Liddell, musi się obejść ze smakiem — na bank jakiegoś najtańszego i paskudnego! - szampana, więc musi się zadowolić jakąś tam lemoniadą czy koktajlem mlecznym, ale... może jednak o tym później porozmawiamy, ekhm.
Widząc, że Papyrus przyjął jej wyzwanie, nie kryła swej ekscytacji, a dla zmyłki nawet się cwanie uśmiechnęła. Może akurat pyknie, lecz kiedy chciała do ich małej gierki dodać kilka zasad, kostek jak to on, zbył ją i zaczął dumać. Widać oponent wziął zagrywkę na poważnie, więc odpuściła i zwyczajnie poczekała, aż temu coś przyjdzie do głowy. Hah, nie musiała długo czekać, bo ten od razu jak z bita strzelił, w dodatku z „paluchem” na nią.
Z szeroko rozwartymi oczami patrzyła na Papsa jakoby był jakimś dziwakiem, który się jej uczepił... no cóż, wiele ma z tym wspólnego, lecz wsłuchując się w dalsze spekulacje ze strony młodszego ze szkielecich braci, ta była po prostu pod wrażeniem. Szczerze, nie spodziewała się że tego dokona tak szybko... a przynajmniej póki nie doszli do końca. No po prostu ta musiała wybuchnąć śmiechem, musiała się aż pochylić i złapać się za brzuch. Chwilę jej zajęło nim się „ogarnęła”. Poprawiła grzywkę i spojrzała na szkieleta.
No, no, no. Tego się nie spodziewałam, nie doceniłam Wielkiego Papyrusa! — przyznała szczerze, opierając swoje ręce na biodrach. — A moje buty miały być podpowiedzią, och, jaka szkoda... — westchnęła rozżalona tym faktem, lecz to nie znaczy, że dziewczyna nie ma w zanadrzu jeszcze innych! Nie była jakaś wybitna w zagadkach, fakt, lecz jak trzeba, to trzeba! — Taaak, masz jeden na siedem szans, że trafisz. — zabrała głos, by ten już tak nie główkował... a przynajmniej nie na długo. W końcu Mari chciała dodać swoje małe utrudnienia. — Jednak byś nie miał tak łatwo, masz tylko dwie próby. — dodała, z uśmieszkiem na ustach, by dodać do pieca. — Choć mam też dobre serce i daję ci możliwość małej podpowiedzi z mojej strony. — trzeba przyznać, iż jej dobroć mogła nieco popsuć tym szyki ich małej zabawy, oferując mu takie ułatwienie, o ile ten będzie chciał go użyć. Duma w końcu też swoje robi, prawda?

_________________
| KP || Skrytka || Aktualny ubiór || Posty fabularne: 42 || Theme |

AKTUALNE SESJE |
| Kawiarnia „Garten” {09.08} || Most {15.08} || Park {03.08} |
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Papyrus
Makaroniarz
avatar

Liczba postów : 120
Zamieszkanie : Dom Sansa I Papyrusa
Praca/Zawód : Kucharz
Ekwipunek : Czerwona peleryna Papyrusa, telefon, prawdopodobnie spaghetti
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Rynek głowny   Pon Cze 04, 2018 7:05 pm

Szkielet nie miał zamiaru dać za wygraną. Jeszcze bardziej nie miał zamiaru wziąć jakąś podpowiedź! To on jest od udzielania podpowiedzi! Jak tylko zgadnie to zastosuje taki kontratak że głowa mała! Jednak teraz musi skupić się na swoim zadaniu.
A raczej próbowałby, gdyby nie Marinette, która odkryła chyba największą słabość Papyrusa, czyli jego samouwielbienie.
-NYEH HEH HEH. OCZYWIŚCIE JESTEM TAK GENIALNY ŻE TA ZAGADKA NIE STANOWI DLA MNIE PROBLEMU!
Przysłuchując się dalszej wypowiedzi, szkielet zaczął się poważnie zastanawiać o co chodzi z tymi butami. Wiedział że ludzie zwykle nie noszą takiego dziwnego obuwa, ale nie mógł sobie przypomnieć o jakimkolwiek powiązaniu między baletkami, a ludzkimi duszami.
O nie, nie, nie. Tego za wiele. Żeby człowiek litował się nad Papyrusem?! Jeszcze przy zagadce?! Szkielet zakrył swoją ręką część twarzy i spojrzał poważnie na Marinette. Gdyby była to jakaś bajka, to Papyrusa otaczałyby czerwone płomienie.
- NYEH, HEH, HEH. BARDZO SPRYTNE CZŁOWIEKU. PRÓBUJESZ MNIE OMAMIĆ SWOJĄ DOBROCIĄ! JEDNAK JA, WIELKI PAPYRUS JESTEM TAK ZAPATRZONY W SIEBIE, ŻE NIE ZAUWAŻYŁEM TEGO ŻE PROPONUJESZ MI POMOC PRZY ZAGADCE! - szkielet zmienił pozę. Dramatycznie uniósł swoją prawą rękę ku górze, a lewą dotknął swojej klatki piersiowej - ROZWIĄŻĘ TO ZAGADKĘ ZA PIERWSZYM RAZEM! BEZ NICZYJEJ POMOCY! ZOBACZYSZ CZŁOWIEKU: TEN DZIEŃ PRZEJDZIE DO HISTORII! LUDZIE I POTWORY BĘDĄ ŚPIEWAĆ O MOICH DZISIEJSZYCH CZYNACH! BĘDĘ SŁAWNY, UWIELBIANY I BĘDĘ MIAŁ TYLE SPAGHETTI ILE CHCĘ!
Szkielet usiadł przed Marinette i zaczął się na nią gapić. Gdyby próbowałaby wzbudzić na nim reakcje, to zakończyłoby się to fiaskiem. Papyrus był tak skupiony, że nie zauważyłby, gdyby ktoś ukradł jego spaghetti (które zawsze trzymał w kieszeni. Tak na zaś)! Mijały sekundy, minuty. Stało się.
Kościej wstał i ze szczerym uśmiechem zwrócił się do tajemniczego człowieka, który zadał mu tą arcytrudną zagadkę:
- CZŁOWIEKU! ODKRYŁEM KIM JESTEŚ! JESTEŚ NA PEWNO PŁCI ŻEŃSKIEJ (CO U NIEKTÓRYCH NIE JEST TAK OCZYWISTE), JESTEŚ JEDNĄ Z SIEDMIU DUSZ. A JAKĄ? WYDEDUKOWAŁEM TO ZA POMOCĄ ZEBRANYCH PRZEZE MNIE FAKTÓW! WIEM ŻE JESTEM WSPANIAŁY, WIĘC TYLKO TRZY DUSZE MIAŁYBY ODWAGĘ KĄPAĆ SIĘ W BLASKU MOJEJ CHWAŁY! TE BALETKI I SUKIENKA W KOŃCU MI COŚ PODPOWIEDZIAŁY! TO ŻE MÓWISZ NA NIEBIESKO, ORAZ KOLEJNOŚĆ, Z JAKĄ LUDZIE WPADALI DO PODZIEMIA MÓWIĄ MI ŻE... NIE MAM POJĘCIA CO ROBIĘ! JESTEŚ DUSZĄ DOBROCI? ODWAGI? NIE... INTEGRALNOŚĆ!? WYTRWAŁOŚĆ!? ZGADŁEM, PRAWDA!

_________________

NYEH HEH HEH!
Autobus (31.05.2018)|Dzika plaża (07.08.2018)|Park(03.08.2018)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marinette
Ukochane słoneczko forum
avatar

Liczba postów : 88
Ekwipunek : Medalion z Delta Rune, baletki do tańca, stary telefon, portmonetka z goldem.
Join date : 15/04/2018

PisanieTemat: Re: Rynek głowny   Sro Cze 06, 2018 1:48 am

Oskarżenia Papyrusa wobec Marinette były po prostu okropne! Gdyby przed nią stał ktoś inni niż szkielet, dziewczynie zrobiłoby się momentalnie przykro, lecz w tutaj mogłaby to uznać nawet za swego rodzaju żarcik ze strony dużej kupki kości.
Nie posuwam się do takich paskudnych sztuczek! Gram uczciwie! — odparła, udając niebywałe oburzenie na te fałszywe oskarżenia skierowane w jej osobę. Teatralnie odwróciła od Papsa wzrok, unosząc wyżej swój podbródek, by okazać dobitnie, jak bardzo jest na niego zła! Choć błękitna duszyczka podała mu dość dobrą podpowiedź dotyczącą jej cechy. Mimo iż nie chciał, to ta się zapomniała i dopiero po fakcie zrozumiała swój błąd... Pozostało jej liczyć, iż ten zbył i dumał w najlepsze.
Gdy ten się jej przyglądał, ta zaczęła tupać w rytm muzyki. Z niecierpliwością po raz kolejny czekała na odpowiedź tej niezwykle trudnej zagadki. Przymknęła powieki, by móc wsłuchać się w graną muzykę przez okolicznych grajków, aż nogi rwą się do tańca, lecz z trudem powstrzymywała się, w końcu to byłaby kolejna podpowiedź z jej strony, a przecież jej oponent sobie tego nie życzył, więc musiała wykazać się dużą siłą woli... ale tupanie się do tego nie zalicza! Nie ma pojęcia jak długo tym razem musiała czekać na odpowiedź ze strony Papyrusa, ale fakt, faktem w końcu się go doczekała. Spojrzała na niego z wielkim zaciekawieniem, co takiego tym razem wysnuł na temat tego, kim jest. No cóż, na pewno więcej skromności z jego strony!
Cóż... — zaczęła z zagadkowym wyrazem twarzy, aby jeszcze bardziej nakręcić ich rozgrywkę. — Nie całkiem, Papyrusie... — oznajmiła ze smutkiem, choć uznała, iż da mu jeszcze szansę. W końcu ma jeszcze jedną próbę do wykorzystania. — Jednakże jesteś blisko, lecz pamiętaj, masz jeszcze jedną szansę. Jeśli nie odgadniesz tym razem, to utracisz swój tytuł mistrza! — wypaliła, i to dość poważnym tonem! No nie ładnie, panno Liddell! Posuwać się do czegoś takiego?! Chociaż dla kogoś takiego jak Papyrus mogłaby to być naprawdę potężna siła napędowa, by się jeszcze bardziej niż zwykle przyłożył do tej zagadki! A muzyka wciąż gra~ — Jedną, konkretną odpowiedź. Nie przyjmuję zgadywania~ — upomniała go w dodatku, aby nie próbował ponownie tej taktyki. Takim systemem to daleko przecież nie zajdzie, a została ostatnia próba. Dalej, Paps!

_________________
| KP || Skrytka || Aktualny ubiór || Posty fabularne: 42 || Theme |

AKTUALNE SESJE |
| Kawiarnia „Garten” {09.08} || Most {15.08} || Park {03.08} |
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Papyrus
Makaroniarz
avatar

Liczba postów : 120
Zamieszkanie : Dom Sansa I Papyrusa
Praca/Zawód : Kucharz
Ekwipunek : Czerwona peleryna Papyrusa, telefon, prawdopodobnie spaghetti
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Rynek głowny   Czw Cze 07, 2018 5:58 pm

Cholera, znów nie wyszło. Nie wiadomo czemu, ale tożsamość tej dziewczyny jest trudna do odgadnięcia. To pewnie przez tą pogodę! Przecież Wielki Papyrus nie może być słaby w zagadkach. To przez ciśnienie atmosferyczne i inne czynniki!
Zgadywanie to nie była chyba najlepsza taktyka. Przecież miał szanse równe jeden na sześć, a to przecież mało. Trzeba ją zwiększyć drogę eliminacji! Zobaczmy...
- DOBRZE CZŁOWIEKU. TYM RAZEM MI SIĘ UDA, ZOBACZYSZ! JA, WIELKI PAPYRUS NIE ZAWIODĘ! - powiedziawszy te słowa, wyciągnął spaghetti (nie pytaj z jakiego miejsca. Nie warto). Tak, jego sławne spaghetti, które niektórzy uwielbiali, a wszyscy inni wręcz przeciwnie. Tym razem nie miał zamiaru zjadać tego makaronu. Miał dla niego inny, większy plan.
- WIESZ CO TO JEST CZŁOWIEKU? NA PEWNO WIESZ! TO JEST MOJE SPAGHETTI. MAM DO CIEBIE PROŚBĘ: WEŹ JE I ZDECYDUJ CO Z NIM ZROBIĆ! MOŻESZ JE ZJEŚĆ, DAĆ KOMUŚ, ALBO NAWET WYRZUCIĆ... NIE, TO OSTATNIE NIE. ALE WSZYSTKO INNE TAK!
To był dobry sposób na poznanie charakteru człowieka. I wcale to nie była pomoc ze strony dziewczyny! Tylko mały eksperyment. Przecież Wielki Papyrus nie prosił o żadną pomoc, prawda? No jasne że nie. W końcu jest taki samodzielny, wspaniały i odpowiedzialny!
Kiedy człowiek dokonywał wyboru, wysoki szkielet bacznie się jej przyglądał. Nawet najdrobniejszy szczegół może być ważny!

_________________

NYEH HEH HEH!
Autobus (31.05.2018)|Dzika plaża (07.08.2018)|Park(03.08.2018)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marinette
Ukochane słoneczko forum
avatar

Liczba postów : 88
Ekwipunek : Medalion z Delta Rune, baletki do tańca, stary telefon, portmonetka z goldem.
Join date : 15/04/2018

PisanieTemat: Re: Rynek głowny   Sob Cze 09, 2018 5:21 pm

A to dopiero cwana bestia z Papyrusa!
Gdy dostała w swe ręce talerz słynną włoską potrawę, ta ze swoimi czerwonymi ślepiami przyglądała się pytająco to na szkieleta, to na spaghetti, próbując zrozumieć, o co z tym chodzi. Uniosła ku górze prawą brew, świdrując wzrokiem na makaroniarza. Naprawdę z początku nie miała bladego pojęcia co zrobić ze smakowicie wyglądającym makaronem. Z początku z wielką chęcią sama by go skonsumowała, jednakże jak na Marinette przystało, podzieliłaby się z innymi, licząc przy tym samego 'kuchmistrza'.
No wiesz co?! Nie marnuje się dobre jedzenia! O ile jest ono zjadliwe... — zaczęła, z początku nieco oburzonym tonem, by następnie przejść w bardziej łagodniejsze brzmienie. — W porządku, ale nim się podzielę z innymi albo też sama zjem, tooo chciałabym wiedzieć, jak dokładnie, i z czego przyrządziłeś swoje słynne spaghetti? — rzekła pytająco, mając przy tym nieco poważniejszy wyraz twarzy. Tutaj już w grę chodziło zdrowie jej i innych potencjalnych konsumentów makaronu Papyrusa, gdyż jak zostało wcześniej wspomniane, niektórzy nie byli wielkimi fanami jego kuchni, a licho nie śpi! — Wole wiedzieć, co takiego mam na talerzu. — sprecyzowała dokładniej swoją wypowiedź. Lepiej nie ryzykować aż nadto, nawet jeśli sprawi mu tym przykrość. Jeśli jej przypuszczenia nie będą słuszne, ta jak najbardziej go przeprosi i przyzna się do błędu, jak przystało na ludzi jej pokroju.

_________________
| KP || Skrytka || Aktualny ubiór || Posty fabularne: 42 || Theme |

AKTUALNE SESJE |
| Kawiarnia „Garten” {09.08} || Most {15.08} || Park {03.08} |
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Papyrus
Makaroniarz
avatar

Liczba postów : 120
Zamieszkanie : Dom Sansa I Papyrusa
Praca/Zawód : Kucharz
Ekwipunek : Czerwona peleryna Papyrusa, telefon, prawdopodobnie spaghetti
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Rynek głowny   Sro Cze 13, 2018 8:22 pm

Składniki z jakich korzystał Papyrus nie były tajemnicą. Chwalił się proporcjami, oraz wysoką jakością produktów kiedy tylko miał okazje. Jednak to drugie wtrącenie wzbudziło w wysokim szkielecie nutkę niepewności. Czyżby człowiek wątpił w kulinarne mistrzostwo kościeja? Oczywiście byli i tacy, zawsze są. Grunt to sprawić żeby było ich jak najmniej, a jeżeli to niemożliwe: udowodnić że nie mają racji!
Tak właśnie Papyrus walczy z herezją, jaką jest niechęć do jego makaronu. Często robi spaghetti, więc ma wiele okazji do treningów, oraz do udoskonalania przepisu. Niedawno doszedł do takiej (w jego mniemaniu) perfekcji, że wpakował przepis na sos do szklanej butelki i zapakował do sejfu. To tak na wypadek gdyby ktoś chciałby ukraść tajną recepturę, którą tylko on zna. Oczywiście jego przełożony, czyli Grillby, też miał okazje go poznać, ale uznał że nie warto.
Wracając: szkielet podejrzliwie spojrzał na dziewczynę, jednak postanowił udzielić odpowiedzi:
- GOTOWANIE SPAGHETTI TO BARDZO FAJNY I PROSTY PROCES! NAJPIERW WKŁADA SIĘ MAKARON Z PSZENICY DURUM DO DĘBOWEJ BECZKI. PÓŹNIEJ CZEKA SIĘ OD ROKU DO 3 LAT, ZALEŻY JAK BARDZO MA SIĘ NIEZNOŚNEGO BRATA, KTÓRY CHOWA BECZKI! KIEDY MAKARON BĘDZIE DOJRZAŁY, TO ROBI SIĘ SOS! ZACZYNA SIĘ OD ZGNIECENIA POMIDORÓW PROSTO OD TYBETAŃSKICH MNICHÓW Z GÓRY UGABUGA. NASTĘPNIE DODAJE SIĘ ODPOWIEDNIE PRZYPRAWY, KTÓRYMI SĄ █████ ████████████, ████████, █████████ I ███ W PROPORCJI ███:█:██ MILIGRAMÓW. NASTĘPNIE ROBI SIĘ INNE RZECZY ZWIĄZANYMI Z SOSEM, O KTÓRYCH CI NIE MOGĘ POWIEDZIEĆ. NO I GOTUJE SIĘ MAKARON! TO WSZYSTKO! PROSTE, CO NIE?- rzekł na koniec z entuzjazmem. Jeżeli jest się fanatykiem spaghetti, to wszystkie akcje związane z tym pokarmem są proste.

_________________

NYEH HEH HEH!
Autobus (31.05.2018)|Dzika plaża (07.08.2018)|Park(03.08.2018)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marinette
Ukochane słoneczko forum
avatar

Liczba postów : 88
Ekwipunek : Medalion z Delta Rune, baletki do tańca, stary telefon, portmonetka z goldem.
Join date : 15/04/2018

PisanieTemat: Re: Rynek głowny   Czw Cze 21, 2018 5:54 pm

Grzecznie w milczeniu słuchała całego wywodu Papyrusa, który na jej prośbę objaśnił wszystko, od A do Z, na temat jego specjału. Niektóre brzmiały wręcz irracjonalnie, śmiesznie bądź zwyczajnie obrzydliwie... a wszystko byłoby w porządku, gdyby nie moment z przyprawami. Fakt, faktem znała kilka podstawowych — w przeciwieństwie do szkieleta, jej miejscem na ziemi jest scena, a nie kuchnia, hue hue — aczkolwiek tych, których do swojego spaghetti użył kuchmistrz, prawdopodobnie nie znała albo ma problem ze słuchem i nie dosłyszała dobrze bądź po prostu kostek uznał, że będzie wredotą ruską i przeinaczył nazwy. Prostując, dziewczyna nie zrozumiała nic z końcowej treści... A samej narratorce nie chce się ruszyć mózgownicy do rozszyfrowania tejże zagadki. Zapowiada się naprawdę zajebiście, czyż nie?
Hym — mruknęła pod nosem, poważnie się zastanawiając co teraz zrobić. — Cóż, wiele z tego nie zrozumiałam... — przyznała bez bicia, lecz kontynuowała. — Ale nie będę się już wykłócać, jestem głodna jak wilk. — zaśmiała się pod nosem na to sformułowanie. Do wilczego głodu oczywiście było dziewczynie daleko, lecz apetyczny zapach włoskiej potrawy robił swoje.
Zwinnym ruchem wbiła widelec w sam środek talerza, a następnie delikatnie nim obracała, zawinąć wokół niego skromną ilość makaronu z dodatkiem rzecz jasna sosu. Już bez zbędnego — aż bluzgnę, ha! — pierdolenia zabrała się do degustacji, choć skrycie miała jeszcze co do tego obawy. — Najwyżej się pochoruję... — bardzo optymistycznie do tego podeszła, nie ma co.
... — chciała coś powiedzieć, ale zaniemówiła, będąc wyraźnie zaskoczona smakiem, który „eksplodował” w jej ustach. Zdawało jej się, iż część zaszyfrowanych przypraw zdołała wyczuć, lecz nie była również co do tego pewna. No cóż, chwila prawdy! — O rany... — zaczęła dość niepewnie, nie wiedząc w sumie, od czego zacząć by móc również jakoś sensownie wyrazić swoje zdanie... Zaraz, przecież to dziecko, a nie Magda Gessler! Podniosła wzrok ku górze, by zachować kontakt. — Tak jak wspaniale pachnie, tak też smakuje. — wyraziła swe uznanie, lecz, stety bądź niestety, jeszcze ma coś do powiedzenia. — Choć mam swoje małe „ale”. Nie wyczuwam tutaj czosnku, ale przypuszczam, że dałeś go po prostu za mało. — dodała z uśmiechem na ustach. — Jednak... nie równa się ze spaghetti mojej mamy. — choć powiedziała to z nie małą obawą, to jednak wolała pozostać w tym fakcie szczera.
Nie specjalnie długo wojowała, aby zadać jedno, dość oczywiste pytanie. Zwłaszcza że wokół nich jest dość sporo ludzi... i potencjalnych przyszłych fanów włoskiej kuchni Papyrusa!
Masz więcej sztućców? Sam musisz spróbować i z innymi się podzielić! — zaproponowała, nie tracąc w dalszym ciągu dobrego humoru... i zdrowia! Jak na razie trzyma się dobrze i liczy, że tak już zostanie.

_________________
| KP || Skrytka || Aktualny ubiór || Posty fabularne: 42 || Theme |

AKTUALNE SESJE |
| Kawiarnia „Garten” {09.08} || Most {15.08} || Park {03.08} |
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Papyrus
Makaroniarz
avatar

Liczba postów : 120
Zamieszkanie : Dom Sansa I Papyrusa
Praca/Zawód : Kucharz
Ekwipunek : Czerwona peleryna Papyrusa, telefon, prawdopodobnie spaghetti
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Rynek głowny   Sob Cze 23, 2018 8:42 pm

Szkielet nie zdziwił się, kiedy usłyszał odpowiedź odpowiedź Marii. Oczywiście mogła nie zrozumieć wywodu Papyrusa, w końcu był on ekspertem od spraw spaghetti i dla niego to było banalnie proste, a dla innych najwidoczniej nie. Pomimo że dziewczyna nie jest znawcą makaronu, to i tak potrafiła docenić prawdziwy kunszt i rzemiosło. Naturalnie że Papyrusowy makaron był, jest i będzie najlepszy! W końcu robi go nie kto inny, niż sam Przyszły Były Członek Straży Królewskiej! Ale czosnek...?
-NIE DODAJĘ CZOSNKU DO MOICH POTRAW! PÓŹNIEJ MA SIĘ BRZYDKI ODDECH, A MOJE DANIA NIE MOGĄ BYĆ BRZYDKIE POD ŻADNYM ASPEKTEM! - pouczył człowieka szkielet. Następnie położył swe ręce na biodrach i zaśmiał się tryumfalnie - I OCZYWIŚCIE ŻE MOJE SPAGHETTI JEST WSPANIAŁE! NIE MÓW ŻE MIAŁAŚ WĄTPLIWOŚCI!
A jeżeli chodzi o sztućce... nie. Niestety Papyrus nie przewidział że będzie musiał dzielić się swoim arcydziełem z kimś więcej, niż sobą i możliwe że jedną osobą. Ale miał plan!
Obrócił się plecami do Marii i... zrobił kościane widelce! Było ich sztuk 6 (słownie: sześć). Wszystkie wpakował dziewczynie do jakiś losowych kieszeni, a następnie poklepał po ramieniu.
-A TERAZ IDŹ! CHYBA JUŻ WIEM KIM JESTEŚ! NYEH HEH HEH! - rzekł, starając się przy tym brzmieć złowieszczo, co mu nie wychodziło. Jednak trzeba go szanować za intencje.

_________________

NYEH HEH HEH!
Autobus (31.05.2018)|Dzika plaża (07.08.2018)|Park(03.08.2018)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marinette
Ukochane słoneczko forum
avatar

Liczba postów : 88
Ekwipunek : Medalion z Delta Rune, baletki do tańca, stary telefon, portmonetka z goldem.
Join date : 15/04/2018

PisanieTemat: Re: Rynek głowny   Sro Cze 27, 2018 6:07 pm

Skromność z pewnością nigdy nie opuści Papsa, co niesamowicie urzekło Marinette, nawet jeśli z jej ust wydobywa się chichot, gdy on sam wychwala swoją osobę, jak również danie. Ma to swego rodzaju urok i nie czuła żadnej potrzeby do głębszej analizy tego fenomenu.
Przekrzywiła leciutko na prawą swoją główkę i z istnym zaciekawieniem próbowała dojrzeć, co takiego robił w tym momencie Wielki i Wspaniały Papyrus, jednak jej wysiłki były zbędne, ponieważ tak szybko, jak się od niej odwrócił, to równie prędko zwrócił się ku jej osobie, lecz już nie z pustymi rękoma! Naprawdę nie spodziewała się tego... a już zwłaszcza tego, gdy ten wpakowywał w jej kieszenie wcześniej wspomniane widelce!
CZE... kaj! — chciała go zatrzymać, ale niestety nie wyszło, było już po „ptokach”. Nawet przyjacielskie poklepanie po ramieniu nie złagodził jej niemych obaw. Pozostało jej liczyć, iż ten nie uszkodził spódniczki i nie powstała żadna skaza. Zrobiła szybkie oględziny czy nie powstał jakiś uszczerbek na zdrowiu, zaraz potem z dozą delikatności wyjęła wcześniej siłą wypchane w jej kieszonki widelce. Wydawały się ostre, stąd jej zmartwienie. Typowa kobieta? No... cóż poradzić, że lubi tą spódnicę? — To było trochę niegrzeczne z twojej strony! — wyraziła swoje małe oburzenie, lecz nie na długo w nim pozostała. No przecież to Papyrus, na niego nie można się złościć... chyba.
Prychnęła, po raz enty, rozbawiona na jego słowa, lecz nic więcej od siebie nie dodała, uznała to po prostu za zbędne. Spojrzała raz jeszcze na grupkę ludzi, która plątała się tuż obok fontanny czy pobliskich kawiarenek. Bez ogródek, po prostu do nich podeszła.
Dzień dobry, czy chcieliby państwo skosztować spaghetti pewnego, kościanego jegomościa? — mimo pozytywnego nastawienia, to dziewczyna spotkała się z dość mieszanym odbiorem ze strony ludzi. Już sam wyraz twarzy niektórych dzieci ją nieco speszył, lecz dalszym ciągu się ciepło uśmiechała, zachęcając potencjalnych konsumentów.
Dopiero po chwili podeszli pierwsi śmiałkowie, którzy po otrzymaniu od nastolatki dość niecodziennego sztućca zabrali się do degustacji. Pytanie za sto punktów: Czy specjał kuchmistrza urzekł ludzkie serca mieszkańców miasta Ebott?

//rzut kostką na to, czy spaghetti Papyrusa przyjęło się

_________________
| KP || Skrytka || Aktualny ubiór || Posty fabularne: 42 || Theme |

AKTUALNE SESJE |
| Kawiarnia „Garten” {09.08} || Most {15.08} || Park {03.08} |
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 201
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Rynek głowny   Sro Cze 27, 2018 6:07 pm

The member 'Marinette' has done the following action : Kostki


'Kostka' : 9
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com Online
Papyrus
Makaroniarz
avatar

Liczba postów : 120
Zamieszkanie : Dom Sansa I Papyrusa
Praca/Zawód : Kucharz
Ekwipunek : Czerwona peleryna Papyrusa, telefon, prawdopodobnie spaghetti
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Rynek głowny   Czw Cze 28, 2018 5:28 pm

Szkielet nie miał obaw o przyjęcie się makaronu. Ba, był wręcz przekonany że ludzie pokochają jego pokarm, a jemu postawią wręcz pomnik! Z zadowoleniem patrzył jak dziewczyna integruje się z przypadkowymi ludźmi i częstuje ich spaghetti. Integruje...
Aha! Chyba w końcu Papyrus trafił! Przecież ona się integruje! INTEGRUJE! To prawdopodobnie jest...
Niebieską duszą! Szkielet powinien się domyślić. W końcu jego jeden z super fajnych ataków polega na zamienienie duszy przeciwnika na niebieską. A oznacza ona ponoć integracje i uczciwość. Przynajmniej tak słyszał...
Kościej z dumą patrzył jak ludzie pochłaniają jego wyrób. Był jeszcze bardziej zadowolony z tego faktu, że chyba im zasmakowało! Widać było aprobatę na twarzach ludzi. Marii spisała się na medal!
Szkielet podszedł do dziewczyny, a co z tym idzie, także do grupki. Położył jej swoją kościstą dłoń na ramieniu i uśmiechnął się do niej ciepło.
- UDAŁO CI SIĘ, MÓJ LUDZKI PRZYJACIELU! WIEM TERAZ KIM... - tutaj cień wątpliwości spadł na Papyrusa. A co jeżeli wykazała się odwagą, a nie integracją? Albo dobrocią? To było naprawdę ciężkie!
Miał 33% szans że odgadnie prawidłowo. 14%, jeżeli wziąć pod uwagę wszystkie dusze.
To prawie jak jedna szansa na milion! - pomyślał biedny Potwór.
Ale jak zazwyczaj bywa w opowieściach fantasty, albo w innych przygodach wymyślonych przez brodatych mężczyzn w podeszłym wieku: szansa jedna na milion = na pewno się uda.
- ... JESTEŚ! JESTEŚ DUSZĄ INTEGRACJI! MOŻESZ MI TERAZ PRZYPOMNIEĆ TWOJE IMIĘ?
Zadowolony z siebie szkielet jeszcze raz popatrzył na ludzi, którzy mieli okazje spróbować spaghetti. A następnie wpadł na pomysł.
- MARII! USTAW TYCH LUDZI PRZED FONTANNĄ, PROSZĘ! ZROBIĘ WSZYSTKIM WSPÓLNY PORTRET, ABY UPAMIĘTNIĆ TEN DZIEŃ! - rzekł z ekscytacją, a następnie pobiegł po swoje malarskie narzędzia. Nie było to daleko, więc wrócił niesamowicie szybko. Poczekał aż Marii ustawi ludzi i zaczął działać. Jeżeli dziewczyna sama odeszła od grupki, szkielet poprosi ją, aby do nich dołączyła. Po co mu obraz, skoro nie będzie na nim jego nowej przyjaciółki?

_________________

NYEH HEH HEH!
Autobus (31.05.2018)|Dzika plaża (07.08.2018)|Park(03.08.2018)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marinette
Ukochane słoneczko forum
avatar

Liczba postów : 88
Ekwipunek : Medalion z Delta Rune, baletki do tańca, stary telefon, portmonetka z goldem.
Join date : 15/04/2018

PisanieTemat: Re: Rynek głowny   Nie Lip 01, 2018 12:28 am

O ile kostek był nader pewny kwestii przyjęcia się jego spaghetti przez ludzką społeczność, tak Mari niekoniecznie. Była nieco zmieszana i niewątpliwie zeżarł ją stres, lecz w momencie, kiedy to coraz więcej osób podchodziło do niej czuła się nieco pewniej, aż w końcu z pełną swobodą rozmawiała z niektórymi ludźmi, nie odbiegając zbytnio od głównego tematu, jakim był włoski specjał Papyrusa. W końcu dobra reklama musi być! Śmiechu, jak i samego uśmiechu u co poniektórych ludzi była co nie miara, że nawet Marinette nie zauważyła, iż skończyło się spaghetti.
Correct! — krzyknęła wesolutko do Papsa, gdy ten wyraził w końcu długo wyczekiwaną przez Mari odpowiedź. Trochę mu to zajęło, lecz najważniejsze, iż zgadł! — Jestem Mari, łatwe do zapamiętania, czyż nie? — zaśmiała się pod nosem, a gdy większy szkielet podzielił się z ciekawą inicjatywą, ta nie mogła po prostu poszerzyć swojego uśmiechu! — To jest wspaniały pomysł, Papyrusie! — przystała na to i od razu zwróciła się do „dzikiego”, aczkolwiek małego tłumu. Wyjaśniła im od A do Z całą sytuację, nie spuszczając ze swego uprzejmego tonu, choć musiała niekiedy wysilić na wyżyny swój głos, tak by każdy mógł ją usłyszeć. Kiedy od każdego z wcześniejszych konsumentów otrzymała odpowiedź twierdzącą, ta od razu zabrała się do roboty. Ludzi może nie była jakaś chmara, ale ustawienie wszystkich tak by nikt, nikogo nie zasłaniał było nieco męczące, lecz to nie naruszyło optymistycznego i pełnego werwy ducha dziewczyny.
Gdy już wszystko było gotowe, ta zwróciła się ponownie przodem do kościeja, dając mu znać, iż zadanie zostało wykonane, już zamierzała schodzić z pola widzenia sztukmistrza, jednak kiedy kościsty przyjaciel poprosił ją, by jednak została... no cóż, to oczywiste, iż Marinette nie mogła mu odmówić, więc truchtem dołączyła do pozostałych.
Nie miała bladego pojęcia jak długo — czy krótko, w końcu nie ma pojęcia która jest godzina — sterczała wraz z innymi, lecz gdy w końcu się doczekała efektu końcowego Mari pozwoliła odciąć się od grupki i podejść bliżej szkieleta.
I jak wyszło? — spytała, przechylając się to do przodu, to do tyłu, a przy okazji też się trochę rozciągnęła, ponieważ czuła się trochę odrętwiała. Aczkolwiek to nie powstrzymało ją od zalania wszelkich maści... — Gdzie zamierzasz dać ten obraz? Do Grillby's? — pytań, pytań i jeszcze raz pytań... Zaraz się zacznie ich wylew, choć raczej czuła potrzeby, by tak dociekać. — Naprawdę użyłeś sosów do malowania?! — wykrztusiła naprawdę zdziwiona tym, co dotarło do jej nosa. Brunetka była naprawdę zdziwiona, iż wcześniej ich nie wyczuła. Przecież tutaj jest z pewnością masa, a przynajmniej jeden sklep z artykułami plastycznymi... Po raz kolejny z jej ust wydobyło się ciche westchnięcie. Przecież jeszcze nie zobaczyła obrazu, więc może nie jest tak źle i ubogo jak przypuszcza.

_________________
| KP || Skrytka || Aktualny ubiór || Posty fabularne: 42 || Theme |

AKTUALNE SESJE |
| Kawiarnia „Garten” {09.08} || Most {15.08} || Park {03.08} |
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Papyrus
Makaroniarz
avatar

Liczba postów : 120
Zamieszkanie : Dom Sansa I Papyrusa
Praca/Zawód : Kucharz
Ekwipunek : Czerwona peleryna Papyrusa, telefon, prawdopodobnie spaghetti
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Rynek głowny   Pon Lip 09, 2018 6:44 pm

Papyrus naprawdę wciągnął się w malowanie. Kiedy wszyscy byli już ustawieni, pogrążył się w malarskim transie. Gdyby ktoś próbowałby odciągnąć go od pędzla, prawdopodobnie musiałby użyć dźwigu aby osiągnąć swój cel. Jedyne co widział poza płótnem, była fontanna i ludzie stojący przed nią. Raz co raz spoglądał na grupkę pechowców szczęściarzy i dorysowywał kolejne linie. Sam proces malowania nie trwał długo. Już po raptem paru minutach radośnie ogłosił koniec swojej pracy. Ludzie byli zdziwieni, że wysoki szkielet tak szybko. Grupka modeli podbiegła szybko do Kościeja, w celu zobaczenia jego dzieła. Jakie było zdziwienie Potwora, kiedy spotkał się z rozentuzjazmowaniem i rezygnacją. Mały tłumik szybko się rozszedł, a na polu bitwy został tylko wysoki szkielet, oraz Marinette.
-PFF.... BEZGUŚCIA - skomentował krótko zaistniałą sytuację.
Pomimo swojego zmieszania, podarował dziewczynie szeroki uśmiech, kiedy zapytała jak wyszło. Zdjął "obraz" z sztalugi i pokazał Marii.
Obrazek:
 
- I JAK? PODOBA CI SIĘ? JESTEŚ NA PRZODZIE, WIDZISZ?
Papyrus uśmiechał się szeroko, jakby wierzył, że chociaż ona doceni jego kunszt i uzna jego obraz za świetny.
Kiedy padło kolejne pytanie, szkielet zamyślił się. Podczas tworzenia tego dzieła nie pomyślał o tym. Jednak po krótkich rozważaniach znów na jego twarzy zagościł tak zwany banan.
- DAM GO TOBIE! NA PEWNO BĘDZIE PIĘKNĄ OZDOBĄ NAD TWOIM ŁÓŻKIEM. OPRAWIMY TO JESZCZE W RAMKIE, TO MOŻE POMYŚLĄ ŻE PODWINĘŁAŚ OBRAZ Z MUZEUM! NEYH HEH HEH!
A na pytanie o farby, po prostu wypiął swoją pierś z dumy i lekko przytaknął głową. Sam siebie uważał za mistrza improwizacji. Kto inny mógłby zrobić takie arcydzieło za pomocą sosów kuchennych?

_________________

NYEH HEH HEH!
Autobus (31.05.2018)|Dzika plaża (07.08.2018)|Park(03.08.2018)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marinette
Ukochane słoneczko forum
avatar

Liczba postów : 88
Ekwipunek : Medalion z Delta Rune, baletki do tańca, stary telefon, portmonetka z goldem.
Join date : 15/04/2018

PisanieTemat: Re: Rynek głowny   Sob Lip 14, 2018 5:37 pm

Dostrzegając, jak reszta ludzi reaguje na dzieło początkującego malarza, poniekąd ją nie zdziwił, ale również liczyła, iż znajdzie się przynajmniej jedna perełka, która nie odejdzie z grymasem zawodu. Tak niestety nie było, co tylko zasmuciło dziewczynę w duchu.
Każdy malarz musi się zmierzyć z każdą krytyką, Papyrusie, nawet tej... tak wybrakowanej? — chciała posłużyć radą, lecz nie potrafiła w odmętach pamięci znaleźć tego odpowiedniego słowa, przez co posłużyła się dość prostym, ale przybliżonym.
W końcu spojrzała na wychwalane przez kosteczkę arcydzieło. Oczy jej miały wyskoczyć z orbit, ponieważ oniemiała... może nie z zachwytu, aczkolwiek nie tego się spodziewała, choć powinna, bacząc na osobistość, jaką reprezentuję właśnie czcionka. Troszkę dumała w myślach, błądziła wzrokiem po obrazie, po czym uśmiechnęła się ciepło do przyjaciela.
Jest przeuroczy na swój sposób, dziwi mnie, że dzieciakom się nie spodobał... — odparła, lecz kontynuowała. — Widać, że bardzo skupiłeś się na kolorze niebieskim, nie wiem, skąd wytrzasnąłeś taki kolor, zwłaszcza z sosów, ale jest śliczny! Podoba mi się. — z początku była zmieszana widząc ten obraz, ponieważ był banalny, jakoby dziecko namalował, aczkolwiek Marinette patrzyła również na inne aspekty. Wysiłek i to, z jaką pasją malował Papyrus, jak też na szczegóły, których się skupił bardziej od reszty osób. A gdy usłyszała jego propozycję, to po prostu nie mogła prychnąć śmiechem pod nosem. — Przyjmę go z wielką chęcią. A czy ramka będzie ze złota? Albo też w kolorze niebieskim, o! — jej pytania były już bardziej w kontekście prześmiewczym, lecz nie złośliwym. Choć z pewnością owy obraz dorobi się innych kolorów... zwłaszcza pleśni. — Gdzieś tu niedaleko powinien być sklep z takimi rzeczami... chyba, nie mam pojęcia. Tak wiele się zmieniło, od kiedy tutaj byłam. — westchnęła ciężko. Nie miała najmniejszej ochoty się gubić w tak rozbieganym miejscu. Zresztą zaraz się zleci więcej osób, i to dopiero będzie jazda.

_________________
| KP || Skrytka || Aktualny ubiór || Posty fabularne: 42 || Theme |

AKTUALNE SESJE |
| Kawiarnia „Garten” {09.08} || Most {15.08} || Park {03.08} |
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Papyrus
Makaroniarz
avatar

Liczba postów : 120
Zamieszkanie : Dom Sansa I Papyrusa
Praca/Zawód : Kucharz
Ekwipunek : Czerwona peleryna Papyrusa, telefon, prawdopodobnie spaghetti
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Rynek głowny   Pon Lip 16, 2018 12:25 pm

Nikt nie może sobie wyobrazić radości Papyrusa, kiedy usłyszał pochwałę od swojej nowej przyjaciółki. Jego uśmiech stał się tak szeroki, że prawie mu nie starczyło twarzy, aby pomieścić tyle szczęścia.
- NIEBIESKI ZROBIŁEM PRZYPADKOWO MIESZAJĄC WSZYSTKIE SOSY JAKIE MAM... ALE NAPRAWDĘ CI SIĘ PODOBA?! WOWIE! - rzekł, a następnie zaczął się śmiać pełen dumy, oraz wychwalać swoje umiejętności malarskie.
W przerwach między kolejnym "NYEH HEH HEH" podpisał swoje dzieło, za pomocą pozostałości sosów i podarował Marinette.
Szkielet zdumał się, kiedy usłyszał o sklepie z ramkami, a jego uśmiech zmalał. On także nie był zorientowany w terenie, a w to miejsce trafił zupełnie przypadkiem. Jego rozum podpowiadał mu, że trzeba szukać jakiegoś sklepu budowlanego, albo z antykami. Jednak istnieje mała szansa, że znajdą akurat taki sklep na rynku. Podrapał się po głowie i spojrzał w przestrzeń przed nim. Po paru sekundach u radość znów zagościła w obliczu Kostka i odwrócił się nagle w stronę przeciwną do przyjaciółki. Robił dziwne gesty, jakby coś tworzył. Nie minęła chwila, a ten znów się obrócił, tym razem o 180 stopni i pokazał światu ramkę. Z kości.
- PATRZ! URATOWAŁEM NAS! NIE MUSIMY SZUKAĆ SKLEPU! NYEH HEH HEH! CZYŻ NIE JESTEM WSPANIAŁY?! - spytał się szkielet. Można uważać to pytanie za retoryczne, ponieważ niezależnie kto co powie, Papyrus zawsze będzie siebie uważał za super gościa.
Pomijając fakt, że ramka nie była niebieska, ani złota: były to po prostu kości przebite innymi kośćmi.
-OCH, GDZIE TO POWIESISZ? MOŻE CI POMÓC? JESTEM DOBRY W WIESZANIU RZECZY! RAZ POWIESIŁEM PSA NA SZNURKU! MIAŁ PEŁNIĆ ROLĘ PUŁAPKI, ALE NIE ZA BARDZO WYSZŁO... - Kostek zamyślił się pod koniec. O co chodzi z tym psem?

_________________

NYEH HEH HEH!
Autobus (31.05.2018)|Dzika plaża (07.08.2018)|Park(03.08.2018)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marinette
Ukochane słoneczko forum
avatar

Liczba postów : 88
Ekwipunek : Medalion z Delta Rune, baletki do tańca, stary telefon, portmonetka z goldem.
Join date : 15/04/2018

PisanieTemat: Re: Rynek głowny   Czw Lip 19, 2018 11:43 pm

Rozglądała się to na lewo, to na prawo, lecz tam, gdzie sięgał jej wzrok, tam też niczego nie dostrzegła, cokolwiek co mogłoby przypominać w mniejszym bądź większym stopniu ten nieszczęsny sklep. Nic konkretnego, tylko jakieś gary czy inne buciory na wystawach sklepowych. Duszyczka westchnęła ciężko, będąc bliska rezygnacji. - Następnym razem się znajdzie... - ostatnio za szybko się poddaje, zdecydowanie.
Choć przez dłuższy czas była zaabsorbowana tymi „poszukiwaniami”, to jednak po chwili spojrzała na szkieleta... a bardziej na jego tył, gdyż po raz kolejny stał do niej plecami, wyrabiając kolejne — jakby nie patrzeć — artystyczne cudo, które po chwili mogła zobaczyć. Kolejny perlisty śmiech wydobył się z jej ust.
Mogłam się tego spodziewać! — rzekła rozbawiona, po czym przyjrzała się nietypowej ramce. Zdawała się być w miarę solidna, no i z pewnością niebanalna w przeciwieństwie do jej propozycji! Miała też swoją niemałą zaletę — nie trzeba było tracić kasy na taką pierdółkę, więc dziewczyna powinna dziękować po kolana za zaoszczędzone pieniądze.
Kolejne pytanie Papyrusa nie zmusiło ją do jakiś większych przemyśleń, gdyż wiedziała, gdzie zamierza powiesić ten wspaniały prezent od wesołego kostka.
Myślałam o tym, by powiesić nad moim łóżkiem albo biurkiem. Sądzę, że tam będzie się świetnie prezentować! — odpowiedziała entuzjastycznie na pytanie przyjaciela, po czym znowu prychnęła śmiechem, gdy usłyszała dalszą część, zwłaszcza wątek z pieskiem. — Naprawdę, o co chodzi z tym pieskiem? — zaintrygowało ją to, nieco zbaczając z ich „głównego” tematu. — Hym, ale wracając do twojej propozycji, to wpierw poproszę dorosłych czy oni mi pomogą. Jeśli będzie to dla nich za trudne, to zgłoszę się do ciebie, dobrze? — zaproponowała taki układ, który z pewnością był znacznie bezpieczniejszy i dla niej, i dla nieszczęsnej ściany. Pewnie by coś oboje poknocili, a jeszcze może się Papyrusowi czy — NIE DAJ BOŻE — ściance stać się coś naprawdę złego. Wielka dziura w ścianie to ostatnia rzecz czego by sobie życzyła w tym momencie. Wolała dmuchać na zimne.
Raz jeszcze rzuciła okiem na obraz, po czym zaraz dała do pod ramię, by móc go wygodnie, lecz solidnie tak by go nie puściła, czy nie nadziała soso-farbami o swoje ubranie. Pewnie niektóre z tych sosów są zmorami prania, więc wolała nie ryzykować.
W sumie, masz jeszcze jakieś plany na dzisiaj? — zapytała z czystej ciekawości, gdzie następnie wolną ręką wyjęła z kieszonki swój telefon, aby spojrzeć na wyświetlacz, a dokładniej na godzinę. Nie mogła siedzieć tutaj do późna, nawet jeśli by tego chciała.

_________________
| KP || Skrytka || Aktualny ubiór || Posty fabularne: 42 || Theme |

AKTUALNE SESJE |
| Kawiarnia „Garten” {09.08} || Most {15.08} || Park {03.08} |
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Papyrus
Makaroniarz
avatar

Liczba postów : 120
Zamieszkanie : Dom Sansa I Papyrusa
Praca/Zawód : Kucharz
Ekwipunek : Czerwona peleryna Papyrusa, telefon, prawdopodobnie spaghetti
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Rynek głowny   Pią Lip 20, 2018 1:24 pm

Kostka bardzo uradował uśmiech Marinette. Pewnie każdy, kto chociaż go trochę zna wie, że Papyrus lubi wywoływać radość na twarzy. Czy to Potworów, czy ludzi. Sprawia mu to jeszcze większą przyjemność, kiedy udaje mu się to przy osobach, na którym mu zależy! Pomijając fakt, że zależy mu na prawie wszystkich.
A jeszcze większe ciepło w jego metaforycznym serduszku wywołują pochlebstwa! Szkielet nie ma większego marzenia, niż zostać sławnym i uwielbianym. I jak widać: stara się osiągnąć ten efekt w każdy możliwy sposób! Próbował zostać Królewskim Strażnikiem, wielkim kucharzem, mistrzem zagadek, a testuje swoje siły w malarstwie. Chyba nawet sam Papyrus nie może przewidzieć, co będzie następne. Może będzie robił kościane meble?
Jednak teraz wystarczają mu słowa przyjaciółki. Wypiął on pierś z dumy i zaśmiał się cicho, kąpiąc się w blasku chwały. Napawanie się własną super-duperowatością nie trwało długo, albowiem człowieka trapił problem z pieskiem! Kostek zebrał myśli i odpowiedział trochę zamyślony:
- OCH, TO BYŁO DAWNO TEMU. WTEDY, KIEDY SIÓDMY CZŁOWIEK SZEDŁ PRZEZ SNOWDIN, A MOIM ZADANIEM BYŁO GO ZŁAPAĆ! PIESEK BYŁ ELEMENTEM MOJEJ PUŁAPKI! BYŁY TAM TEŻ KOLCE, MIOTACZE OGNIA I INNE SUPER RZECZY! NYEH HEH HEH. NIESTETY: PUŁAPKA NIGDY NIE ZOSTAŁA AKTYWOWANA... - dodał na koniec trochę smutno. Nie została włączona, ponieważ szkielet bał się, że skrzywdzi człowieka. I cała praca jak krew w piach!
Kiedy dziewczyna wróciła do głównego tematu, Papyrus trochę posmutniał. Powodem było to, że od razu nie mógł pomóc! Zaraz jednak humor wrócił na właściwe miejsce, ponieważ Potwór coś sobie ubzdurał uświadomił.
- NYEH HEH HEH. BARDZO SPRYTNE, MARINETTE! TRZYMASZ MNIE JAKO SWOJĄ OSTATECZNĄ BROŃ, CZYŻ NIE? NIE CHCESZ, ŻEBY ŻADNEMU CZŁOWIEKOWI NIE BYŁO SMUTNO, KIEDY ZOBACZY JAK TO ROBIĄ PROFESJONALIŚCI, PRAWDA?! DLATEGO DAJESZ IM SZANSĘ! - mówiąc to, poklepał przyjaciółkę po głowie. Był naprawdę pod wrażeniem jej sprytu! Jest prawie tak sprytna jak Wielki Papyrus!
A co do planów... żadnych nie było. Znaczy owszem: Kostek planował napawać się swoją chwałą, kiedy wszyscy ludzie podziwialiby jego obraz. Na nieszczęście trafił na same bezguścia! Tak więc odpowiedział krótkim "NIE".

_________________

NYEH HEH HEH!
Autobus (31.05.2018)|Dzika plaża (07.08.2018)|Park(03.08.2018)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marinette
Ukochane słoneczko forum
avatar

Liczba postów : 88
Ekwipunek : Medalion z Delta Rune, baletki do tańca, stary telefon, portmonetka z goldem.
Join date : 15/04/2018

PisanieTemat: Re: Rynek głowny   Sob Lip 21, 2018 8:16 pm

Widok posmutniałego Papyrusa mogła zaliczyć jako jeden z najsmutniejszych widoków, które przez swój „krótki” żywot widziała. Naprawdę, aż jej się zrobiło głupio z tego powodu, lecz stety bądź niestety musiała dać taką, a nie inną odpowiedź... choć to, co dopowiedział do tego szkielet było bliiiiskie ku prawdzie.
W rzeczy samej, Papyrusie. Może nie są tak samo zdolni jak ty, ale przypuszczam, że dadzą sobie radę. — potwierdziła, po czym pochyliła się do przodu i dodała jeszcze — W razie czego to przyjdziesz i poprawisz, jakby to ich przerosło, panie majster. — tu aż sobie pozwoliła puścić oczko. Bardziej na podkreślenie /nie/śmieszności tejże sytuacji, która prawdopodobnie nie będzie miała miejsca, choć nigdy nie wiadomo!
Och, rozumiem. — mruknęła, kiedy otrzymała odpowiedź ze strony Kościeja, po czym na chwilę się namyśliła. Nie miała jakiegoś konkretnego celu, by przyjść na rynek, tylko po prostu się przejść i wybadać niegdyś znajomą okolicę, a w tym momencie nie miała co robić. Nie chciała jeszcze wracać do „domu”, miała jeszcze trochę czasu, więc chciała go jakoś spożytkować. Kusiło ją poruszyć pewien, dość istotny dla niej temat, lecz wolała się wstrzymać, ponieważ nie chciała psuć tej — jakby nie patrzeć — świetnej i zabawnej atmosfery. — A może pójdziemy do parku, co? Tam jest znacznie ciszej i ładniej! — wystąpiła z propozycją. Powoli tłok narastający w rynku ją przytłaczał, więc chciała się jak najszybciej ulotnić. Tłum był spoko... dopóki to była scena, a nie gwar na całym rynku!

_________________
| KP || Skrytka || Aktualny ubiór || Posty fabularne: 42 || Theme |

AKTUALNE SESJE |
| Kawiarnia „Garten” {09.08} || Most {15.08} || Park {03.08} |
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Rynek głowny   

Powrót do góry Go down
 
Rynek głowny
Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Główny Rynek

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Welcome to the Surface! :: Powierzchnia :: Miasto Ebott - Obszar centralny-
Skocz do: