IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Głowna ulica

Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 331
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Głowna ulica   Sob Mar 10, 2018 1:09 pm

Coś w stylu mostu między rynkiem głównym, a resztą miasta. Można tu znaleźć najbardziej prestiżowe sklepy, kawiarnie, restauracje, a także najważniejsze czy po prostu najbardziej rzucające się w oczy budynki, jak na przykład Sky Tower.  Nocą cała okolica sprawia wrażenie, jakby w ogóle nie spała: wszystko jarzy się od szyldów, świateł zapalonych w biurowcach, na drodze, ulicznych lampionach, w samochodach... trudno tu znaleźć jakikolwiek zakamarek całkowicie spowity mrokiem!


Ostatnio zmieniony przez Admin dnia Pon Maj 07, 2018 7:17 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com
Undyne
Anime is f*cking REAL?!
avatar

Liczba postów : 122
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Szef potworzej policji
Ekwipunek : Opaska na oko, portfel, telefon w kształcie dorsza, klucze do domu
Join date : 14/04/2018

PisanieTemat: Re: Głowna ulica   Nie Kwi 22, 2018 6:48 pm

22.04.2119, późne południe

Wolną ręką Undyne rozmasowywała sobie skroń. Nikt, ale to absolutnie nikt nie miał pojęcia, jak zaciekłą walkę toczyła teraz wewnątrz siebie! Jeszcze dwa lata wstecz nawet nie pomyślałaby, żeby spróbować się powstrzymywać i po prostu strzeliłaby dyskutującego z nią oficera policji prosto w napuchnięta, czerwoną gębę. Dlaczego ludzie musieli być tacy problematyczni? Dlaczego każdy co do jednego, musiał być cholernym biurokratą?  
Wzdychając i modląc się o cierpliwość, poprawiła sobie nieprzytomne ciało innego, ludzkiego mężczyzny, które zwisało bezwładnie w jej uścisku, trzymane pod pachą niczym wór kartofli.
- Ostatni raz powtarzam, że to nie moja sprawa! - warknęła wreszcie, prostując się i obnażając ostre zęby. Z reguły działało to niemalże magicznie na sposób w jaki się do niej zwracano. - Wlekłam go ze slumsów aż tutaj, bo wasi ludzie trzęśli portkami, bojąc się rozbieganego stada bezpańskich psów! A wystarczyło tylko na nie tupnąć! A może mam go teraz odnosić i z powrotem wrzucić do rynsztoku, eh? Zdaje się, że niektórzy ludzie bardzo lubią pozbywać się w ten sposób PROBLEMATYCZNYCH obywateli własnej rasy!- ostatnie zdanie wypowiedziała na tyle głośno, żeby paru przechodniów więcej zatrzymało się, ciekawsko nadstawiając uszu. Byli tacy przewidywalni... Prawie tak samo, jak oficer, którego facjata poczerwieniała jeszcze bardziej.
- Oh, na litość...! - syknął, gestem dając znać, by ściszyła ton głosu. Pff! Już go miała! - Ciszej, jeśli łaska! W porządku, niech już będzie... Za chwile będzie tu radiowóz i... - rozejrzał się trochę bezradnie. - Połóż-... - zawahał się, spojrzał na jej zęby i zmienił zdanie. - Prosze go położyć tutaj. Pod ścianą... Jak na moje, to ćpun i pijaczyna... - mamrotał już bardziej niż się burzył.
Nie odpowiedziała. Miała dość tego niedorzecznego przedstawienia. Postanowiła odłożyć wleczonego dotąd ze sobą mężczyznę we wskazanym miejscu i oddalić się, byle jak najszybciej. Nienawidziła czuć na sobie niechętnych, oceniających spojrzeń wyniosłych powierzchniowców.

//Johnny
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Wyrewolwerowany Rewolwerowiec
avatar

Liczba postów : 260
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Głowna ulica   Nie Kwi 22, 2018 8:37 pm

Cholerni praktykanci. Zacznijmy od tego, że jakim cudem można tak bardzo nisko upaść, żeby odbywać swoje praktyki jako przyszły elektryk w kawiarni?! TAK! W PIEPRZONEJ KAWIARNI! Już w cholernym szpitalu by się więcej nauczył, odłączając chorym ich respiratory dla zabawy i czasami wymieniając kroplówki z przymusu. Johnny miał przyjemność tego felernego dnia zajmować się właśnie takim delikwentem. Nie miał bladego pojęcia skąd on tu przylazł, po jaką cholerę to zrobił i dlaczego to właśnie ON musi go niańczyć. To nie tak, że nie próbował z nim współpracować... Ba! Trzeba było nawet na zapleczu wymienić żarówkę, a z racji tego, że nikt nie miał czasu na taką błahą pierdołę, to Lingard zlecił mu to JAKŻE TRUDNE zadanko. Skończyło się na tym, że dziewiętnastolatek wykopał go z budynku na zbity pysk za wzniecenie pożaru i obiecał mu, że jeśli tu wróci to skończy jeszcze gorzej niż wcześniej wspomniane zaplecze. Później tego samego dnia okazało się, że szef także nie wiedział o tym chłopaku i stwierdził, że przecież w tego typu lokalach nie można odbywać takich praktyk. Super.
Wracając do domu, myślał jedynie o wypiciu zimnego piwa i jak najszybszym dupnięcu się na łóżko spać. Wstawanie o czwartej nad ranem przez ostatnie parę tygodni zdecydowanie dawało mu się we znaki. Ostatnio nie miał nawet chwili dla siebie, a ponieważ już przez resztę dnia miał spokój od jakichkolwiek obowiązków i ćwiczeń to chciał zwyczajnie odpocząć, wyluzować się i tak dalej. Dokładnie tak, jak zrobiłby każdy stereotypowy gość po odbębnieniu swoich godzin w pracy. Nie liczyło się wtedy dla niego nic innego.
Kiedy do dotarcia do bloku, w którym mieszkał zostało około pięć minut marszu, Johnny zobaczył, że dzieje się kawałek drogi przed nim jakaś grubsza afera. Najpierw pomyślał, że to pewnie policja kogoś znowu pałuje na śmierć. Z racji tego, że nie było to zbytnio nic nowego w centrum miasta, postanowił zwyczajnie to zlać i obejść ten cały zbiór gapiów.
Pewnie nie wydarzyłoby się wtedy nic specjalnego, gdyby przechodząc obok nie uchwycił kątem oka pewnej znajomej mu rudej ryby. Pierw myślał, że mu się przewidziało, lecz po ponownym szybkim zerknięciu w tamtą stronę poczuł jak drętwieją mu nogi i blednie twarz. Normalnie zacząłby zwiewać tam, gdzie pieprz rośnie, ale wiedział o tym, że mogłoby wydać się to jej podejrzane. Nie żeby Johnny mógł w tym momencie to zrobić. Po prostu go zamurowało z wrażenia. Jedynym plusem zaistniałej sytuacji było to, że stał do niej mniej więcej odwrócony plecami. Ten dzień chyba nie może być jeszcze gorszy.

_________________

Prowadzone sesje:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Undyne
Anime is f*cking REAL?!
avatar

Liczba postów : 122
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Szef potworzej policji
Ekwipunek : Opaska na oko, portfel, telefon w kształcie dorsza, klucze do domu
Join date : 14/04/2018

PisanieTemat: Re: Głowna ulica   Nie Kwi 22, 2018 9:06 pm

Gdyby była przyodziana w swoją standardową zbroję, czułaby się dużo mniej naga pomiędzy ludźmi. Tymczasem musiała przywyknąć do granatowego, policyjnego munduru z godłem królewskim widniejącym na emblematach przyszytych na ramionach oraz do czapki, którą akurat dzisiaj zostawiła w biurze.
Oficer coś jeszcze wtrącał, że przydałaby się pomoc we wciśnięciu przytachanego przez nią mężczyzny do radiowozu, który niebawem miał nadjechać, ale postanowiła udać, że już tego nie dosłyszała. Nie zamierzała robić za atrakcję posłuszną słowa byle capa! Ugh. Asgore nie byłby szczęśliwy, gdyby usłyszał teraz jej myśli...
Kręcąc głową, długimi krokami zaczęła się oddalać, zatrzymując dopiero pod wpływem dziwnego impulsu. Być może by go zignorowała, gdyby stojący nieopodal sztywno jak słup mężczyzna, nie zwrócił jej uwagi. Stał. Po prostu stał. Tyłem. Plecami do niej. Niby nie było w tym nic nadzwyczajnego. Bo kto zabraniał mu stać? A jednak, choć nie miała prawa go z tej perspektywy rozpoznać, z zaintrygowaniem przekręciła głowę do boku, mrużąc zdrowe oko. Choć wygląd mógł mylić, jego dusza była jej znana. Undyne to silny potwór. Potrafiła więc przejrzeć dusze ludzkie, które rzadko starały się pozostać niewidoczne, nawet jeśli ich właściciele nie zdawali sobie z tego sprawy.
Z poważną konsternacją zaczęła zbliżać się do wyjątkowo wysokiego człowieka, by lekko szturchnąć go łokciem, niby przypadkiem.
- Ups. - ni to mruknęła, ni burknęła, chcąc zwrócić na siebie uwagę. Może to to ją zaalarmowało? Że w przeciwieństwie do innych przechodniów, nie próbował wlepiać w nią gał?


Ostatnio zmieniony przez Undyne dnia Nie Kwi 22, 2018 10:21 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Wyrewolwerowany Rewolwerowiec
avatar

Liczba postów : 260
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Głowna ulica   Nie Kwi 22, 2018 10:14 pm

Czy to są jakieś jaja? Za jakie grzechy?! Pierw kilka dni temu spotyka Papyrusa, a teraz w centrum cholernego miasta natrafia na Undyne? Przez ostatnie dwa lata zobaczył potwora w tej "mniej brudnej" części miasta może tylko dwa lub trzy razy, a teraz w ciągu paru dni natrafia AKURAT na tę dwójkę? Unikanie swoich starych znajomych z Podziemia przez bite dwadzieścia cztery miesiące ma sobie od tak pójść w cholerę niczym krew w piach? Co jest do cholery?! Znając szkieleta to pewnie z ekscytacji wypaplał rybie o tym, że go widział i nawet z nim rozmawiał... A może to tylko zwyczajny zbieg okoliczności? Może to on sobie niepotrzebnie wymyśla i dopowiada przeróżne rzeczy? W końcu to nie wyglądało tak, jakby go szukała. Przecież nie był pępkiem świata. No nic. Pozostało mu jedynie liczyć na to, że nie rzuci się jej zbytnio w oczy.
Ciężko wyrazić w słowach, jak bardzo parszywie się czuł, próbując rozpaczliwie unikać osób, które nawet po takim czasie były mu najdroższe. Tak bardzo chciałby się do niej odwrócić i przynajmniej się przywitać, lecz po prostu nie potrafił. Jedyne, co mógł zrobić to cicho zakląć pod nosem. Przecież nie robił tego bez powodu i dobrze o tym wiedział. Nie uśmiechało mu się w ciągu paru sekund rozmowy marnować spędzonego czasu na próbach wyparcia z pamięci dużej ilości wydarzeń, które się działy od jego upadku do potworzego więzienia w górze Ebott. Co za upierdliwa sytuacja.
Kiedy wreszcie w jakimś stopniu ochłonął i stwierdził, że powinien ruszyć dalej naprzód, poczuł, jak ktoś lekko go szturchnął w bok. Ma za swoje. Było nie stać na środku jak ten słup.
- Moja win... - Przerwał, kiedy tylko zobaczył kto był sprawcą ów szturchnięcia.
Instynktownie cofnął się od chodzącej piranii kilka kroków. Nie da się jednoznacznie stwierdzić, jaki wyraz miała wtedy jego twarz. Było na niej niewątpliwie wymalowane skołowanie, lekkie przerażenie, a nawet i... smutek. Teraz to dopiero wpadł w bagno.

_________________

Prowadzone sesje:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Undyne
Anime is f*cking REAL?!
avatar

Liczba postów : 122
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Szef potworzej policji
Ekwipunek : Opaska na oko, portfel, telefon w kształcie dorsza, klucze do domu
Join date : 14/04/2018

PisanieTemat: Re: Głowna ulica   Nie Kwi 22, 2018 11:38 pm

- ... - wpatrując się w niego w lekko odsłoniętymi, górnymi zębami, przymrużyła oko w miarę możliwości jeszcze bardziej. Usiłowała przy tym głębiej wejrzeć w jego duszę. Oczywiście, że ją znała. Choć trudno było w to uwierzyć na pierwszy rzut oka. Chłopczyna spokojnie dorównywał jej, a może nawet przewyższał nieznacznie wzrostem.
Wreszcie prychnęła, unosząc lewy kącik ust ku górze nim postąpiła w jego stronę, skracając na nowo dystans.
- Pozwolisz. - nie było to pytanie. Co najwyżej stwierdzenie! Stwierdzenie poprzedzone błyskawicznym sięgnięciem do jego przedramienia i imadłem nazywanym uściskiem, które chwyciło go w tamtym miejscu. Dalej nastąpiło pociągnięcie w stronę mniej mniej uczęszczanych części głównej ulicy. Nie chciała niepotrzebnej widowni, a jej dusza i tak napierdzielała jak szalona, upominając i przypominając... Tch. Cholera by ją.

_________________
Karta postaci | Kufer Undyne
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Wyrewolwerowany Rewolwerowiec
avatar

Liczba postów : 260
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Głowna ulica   Pon Kwi 23, 2018 8:00 pm

Chłopak cicho syknął, kiedy Undyne złapała go za przedramię. Już wtedy wiedział o tym, że ma kompletnie przesrane. Tak po prawdzie to i tak po cichu cieszył się z tego, że na samym wstępie nie wyrwał z pięści prosto w pysk, ale przecież nie należy chwalić dnia przed zachodem słońca. Raczej nie ma co się oszukiwać, równie dobrze może za parę chwil skończyć jeszcze gorzej. Zbyt dużo czasu z nią kiedyś spędzał, aby twierdzić inaczej. O tyle dobrze, że nie zaczęła robić mu żadnych awantur na środku cholernej głównej ulicy miasta.
Chcąc nie chcąc, szedł niechętnie za rudą piranią, co jakiś czas próbując się wyrwać z jej uścisku. Już zapomniał, jak bardzo ta cholera jest silna. Czuł się tak, jakby ktoś zacisnął z całej siły na nim w tamtym miejscu jakieś duże szczypce. To tylko potwierdzało, jak bardzo była aktualnie "zdenerwowana".
Ryba zaciągnęła go do jednej z odnóg wcześniej wspomnianej drogi. Na szczęście po dłuższej chwili szarpania się, udało mu się wreszcie wyswobodzić rękę. Wiedział, że raczej nie ma sensu przed nią zwiewać. Znając jej zawziętość to pewnie znalazłaby go na drugim końcu miasta, a nawet poza nim.
- Widzę, że nic się nie zmieniłaś, co? - warknął z lekkim wyrzutem w głosie.

_________________

Prowadzone sesje:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Undyne
Anime is f*cking REAL?!
avatar

Liczba postów : 122
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Szef potworzej policji
Ekwipunek : Opaska na oko, portfel, telefon w kształcie dorsza, klucze do domu
Join date : 14/04/2018

PisanieTemat: Re: Głowna ulica   Pon Kwi 23, 2018 9:56 pm

Bardzo prawdopodobne, że gdyby nie przymus do zaciskania niewidzialnej pięści na własnym temperamencie odkąd zamieszkali między ludźmi, Undyne istotnie zaczęłaby ich spotkanie PO LATACH od integracji jednej ze swoich pięści z twarzą Johnny'ego. Zbyt dobrze wiedziała, ile bałaganu mogła tym sposobem narobić, zwłaszcza tłukąc człowieka na oczach pobratymców. Przebywając w centrum miasta Ebott, każdy potwór musiał dokładnie pilnować doboru słów oraz gestów. Jej samej rzadko się to po prawdzie z początku udawało, ale obecnie było już dużo lepiej. Szkoda by zaprzepaścić choćby sukces dzisiejszego dnia, który niewątpliwie stanowiło powstrzymanie się od podniesienia ręki na dzielnicowego.
Czuła szarpnięcia trzymanego za rękę chłopaka, ale uścisk zwolniła nieco dopiero wtedy, kiedy znajdywali się poza bardziej otwartą i zatłoczoną przestrzenią głównej ulicy. Wtedy też odwróciła się, by wreszcie stanąć z nim twarzą w twarz, oko w oko. To jest, jej jedno zdrowe do jego dwóch, z czego świetnie zdawała sobie sprawę, które było prawdziwe, a które sztuczne. Heh. Alphys kiedyś chciała ją namówić na podobny zamiennik. Nigdy się jednak nie zgodziła.
Krzywiąc usta w pogardliwym uśmieszku, chłodno zjechała Johnny'ego wzrokiem z góry do dołu.
- Ty za to całkiem nieźle. - odparła, ignorując jego pełen wyrzutu ton. Bo kto tu miał tak naprawdę powód do wyrzutów, do cholery?! - HA! Gdybym nie znała twojej duszy niemal tak dobrze jak swojej własnej, pewnie w ogóle nie wyłowiłabym cię z tego przeklętego tłumu. - tym razem to w jej głosie rozbrzmiała pretensja, poprzedzona mocnym zmarszczeniem brwi. Zamilkła na dłuższą chwilę, wracając ponownie do twarzy Johnny'ego, którą pozwoliła sobie kilka długich sekund piorunować wzrokiem. Wreszcie nie wytrzymała, zrobiła w jego kierunku szybki, długi krok, zmniejszając dzielącą ich odległość, by wymierzyć mu cios pięścią pod lewy bok. Nie mierzyła siły uderzenia. Nie siliła się ani na mocne, ani na słabe uderzenie. Emocje mogły zarówno skończyć się lekkim kuksańcem, jak i posłaniem wyrostka na ścianę kamienicy pod którą stali.
- Bezczelny gnojku! Jak długo zamierzałeś się ukrywać, eh?! A wcześniej?! Nie miałeś jaj, żeby cokolwiek powiedzieć, co?! - zaczęła go głośno opierdalać, starając się mimo wszystko nie drzeć paszczy tak głośno jakby rzeczywiście mogła.

/rzut na cios
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 331
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Głowna ulica   Pon Kwi 23, 2018 9:56 pm

The member 'Undyne' has done the following action : Kostki


'Kostka' : 5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com
Johnny
Wyrewolwerowany Rewolwerowiec
avatar

Liczba postów : 260
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Głowna ulica   Pon Kwi 23, 2018 11:11 pm

A więc to jego własna dusza go zdradziła, huh? Co za chała. Fakt, zapomniał o tym, że jeśli potwór jest wystarczająco silny, to może bez problemu ją zobaczyć. To i tak cud, że wciąż jest cała po tych wszystkich walkach stoczonych w Podziemiu i "magicznemu" strzelaniu jej fragmentami, jak pieprzonymi pociskami. Najwyraźniej czas leczy nie tylko rany. W każdym razie już dawno pożegnał się z jakimkolwiek manipulowaniem i wykorzystywaniem mocy swojej żółtej duszy. Cała jej siła poszła w cholerę wraz ze zniszczeniem bariery i nie zapowiadało się na to, aby miała jeszcze kiedykolwiek wrócić. Najgorsze w tym wszystkim było to, że za nic nie wiedział, jak mógłby ją przynajmniej w minimalnym stopniu starać się ukryć. Tak w razie czego na przyszłość. Nigdy nie wiadomo, kiedy mogłoby być to przydatne, no nie?
- Oh? Gratuluję przenikliwości. - rzucił sarkastycznie na komentarz odnośnie jego wyglądu i duszy.
Na uderzenie pięścią zareagował tylko lekkim pochyleniem się i cichym syknięciem. Dobra, wszystko było najwidoczniej po staremu. Kiedyś już raz przywyknął do tego, że Undyne woli zazwyczaj czyny od słów. Miał nadzieję na to, że nie będzie musiał znowu się do tego przyzwyczajać.
- Nie drzyj się tak, do cholery. - odpowiedział wreszcie na wybuch rudzielca, karcąc ją wzrokiem, po czym głośno westchnął. - Wy mieliście swoje problemy, ja miałem swoje. Nie musisz mnie już więcej niańczyć.
Nie oczekiwał żadnego przebaczenia, to na pewno, a przynajmniej właśnie tego od siebie samego wymagał. Nie miał także zamiaru się szczerze zwierzać i tłumaczyć zgodnie z prawdą, dlaczego do tej pory postępował w taki, a nie inny sposób. Z tego wszystkiego nawet nie zauważył, jak bardzo drżą mu teraz ręce, psia jego mać!

_________________

Prowadzone sesje:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Undyne
Anime is f*cking REAL?!
avatar

Liczba postów : 122
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Szef potworzej policji
Ekwipunek : Opaska na oko, portfel, telefon w kształcie dorsza, klucze do domu
Join date : 14/04/2018

PisanieTemat: Re: Głowna ulica   Wto Kwi 24, 2018 8:52 pm

Odpowiedziała nieprzychylnym spojrzeniem, cofnęła rękę, wyprostowała się i skrzyżowała ramiona na klatce piersiowej, lekko odchylając przy tym głowę. W tej chwili rzeczywiście mogła wyglądać jak prawdziwy glina. I to taki, który właśnie patrzy na świeżo zatrzymanego, drobnego złodziejaszka, którego przed zaciągnięciem na posterunek kusi jeszcze skopać. Choć Undyne zapewne coś takiego by nie skusiło. Kopanie cieniasów nie sprawiało przyjemności, a jedynie plamiło honor obuwia. Dużo bardziej wolała kopać bezczelnych dupków pokroju Johnny'ego! Paskudnych, niewdzięcznych, zadufanych w sobie smarkaczy!
- Z pewnością. - prychnęła, schodząc nieco z tonu. Na tyle, aby nikt inny nie musiał jej usłyszeć, lecz na ostrości nie stracił nic a nic. - Wiesz, dzieciaku, ja być może i przywykłam do faktu, że potrafisz być czasami wrednym i bezczelnym draniem. - zmrużyła złowróżbnie oko. - Co nie znaczy, że przywykli do tego również inni. Zawsze co bądź zawsze sądziłam, że przynajmniej odrobinę ogłady i kultury zdołałam ci wbić do tego ograniczonego, ludzkiego łba! Ty jednak najwyraźniej uznałeś, że to co od nas otrzymałeś, zwyczajnie ci się należało. Razem z drugim okiem na odchodne. - wiedziała dobrze gdzie celować, aby bolało. I nie zamierzała sobie szczędzić. Bo przecież mogła to być jej ostatnia szansa. Nigdy tak naprawdę nie oczekiwała wdzięczności. Musiał, więc szanował ją przez wszystkie te momenty, kiedy trenowali i kiedy działał pod jej komendą. Skłamałaby oczywiście, gdyby przed samą sobą przyznała, że nie poczuła się gdzieś tam
w środku dotknięta. Znała swoją wartość, do diabła! Zasługiwała chociażby na krótkie: "pocałuj mnie w dupę, od teraz działam sam"! A byli przecież też inni. Była reszta dawnych strażników, był Papyrus... Johnny nie został wybitnie upośledzony za sprawą śpiączki. Wiedziała o tym. Alphys dokładnie informowała ją o stanie zdrowia chłopaka. Nie stracił języka, nie stracił palców ani też zdolności pisania. Jeśli nie potrafił powiedzieć niczego prosto w twarz, mógł zawsze zostawić wiadomość!
- To poniżej twojej godności. Choć po prawdzie nie mam zielonego pojęcia, ile ci jej jeszcze zostało. Zdaje się, że wasza rasa nie obrała sobie za punkt honoru, aby ją pielęgnować. - kontynuowała z prześmiewczym uśmieszkiem. - A co do niańki, nadal polecałabym ci poszukać kogoś na to miejsce! Twoje ciało może i dorosło, ale ty wciąż jesteś zaledwie przerośniętym smarkaczem, na domiar złego NIEWDZIĘCZNYM I PYSZAŁKOWATYM!
Złapała głębszy wdech, stanęła w lekkim rozkroku i przeciągnęła, mocno wyciągając ręce nad głowę. Aż słyszalnie strzeliły stawy.
- NGHHAAA! Wreszcie to z siebie wrzuciłam!
Od razu poczuła się lżejsza.
Opuszczając rozluźnione już ramiona, zaczepiła kciukami dłoni o szlufki po bokach bioder.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Wyrewolwerowany Rewolwerowiec
avatar

Liczba postów : 260
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Głowna ulica   Sro Kwi 25, 2018 12:08 am

Po prostu stał w miejscu, wysłuchując opierdalającej go piranii z ponurym wyrazem twarzy i ledwie widocznie, żałośnie podniesionymi kącikami ust. Za cholerę nie potrafił jej spojrzeć w oczy. Wzrok chłopaka był praktycznie cały czas skierowany na chodnik. Nie powiedział ani jednego słowa, podczas gdy Undyne wyrzucała z siebie wszystko, co jej słusznie ciążyło od dłuższego czasu na wątrobie. Ale w końcu co innego mógł zrobić? Paść na ziemię i zacząć ryczeć jak ostatni frajer? Narzekać na to, że nikt go nie rozumie? Desperacko błagać o wybaczenie? Obiecać jej, że zrobi wszystko, żeby to naprawić? Wykłócać się o to, że nie jest wcale niewdzięczny czy pyszałkowaty i że to właśnie ona jest bardziej wredna? Dać sobie po przyjacielsku po mordach? Po pogodzeniu się, pójść z nią do jakiegoś baru, aby sentymentalnie powspominać stare czasy i porozmawiać o tym, jak źle się żyje na powierzchni? Posłuchać jej narzekań na problemy potworów, aby tylko później usłyszeć od niej jakiś kolejny, wypełniony zadziwiającym optymizmem tekst, który by zapewniał, że i tak będzie lepiej? Na koniec rozejść się w pokoju, uprzednio umawiając się na jakiś kolejny wypad z resztą paczki? Oddałby swoja duszę w zamian za taki pozytywny rozwój wypadków. Niestety nie zapowiadało się ani trochę na szczęśliwe zakończenie.
Nikt nie powiedział, że będzie łatwo, huh? Skoro cały czas przez bite dwa lata był świadom tego, że po tym całym zniknięciu, ci, których niegdyś uważał za swoich przyjaciół mogą mieć o nim takie, a nie inne zdanie to niby jakim prawem tak bardzo coś go ściskało w środku? To ON podjął taką decyzję, a co za tym idzie, nie powinien mieć pretensji do nikogo, prócz samego siebie. Przecież w tym wszystkim chodziło właśnie o to, żeby zapamiętali go takim, jaki kiedyś był, a nie takim, jaki aktualnie jest, prawda?  Johnny mógł wywnioskować po słowach swojej byłej mentorki, że najwyraźniej się udało. Czy postąpił słusznie? Zadawał sobie to pytanie praktycznie codziennie, lecz dalej nie znał na nie dobrej odpowiedzi. Nie miał zamiaru się nieudolnie bronić ze świadomością, że Undyne ma rację. Może właśnie TO było poniżej jego godności.
- Zadowolona? – zapytał wyraźnie roztrzęsiony. – Jeśli to wszystko, to... – zawahał się, słysząc swój żałosny ton głosu. Szlag by to. Wolał nie wypowiadać już ani jednego słowa więcej, jeśli dalej miał tak brzmieć.

_________________

Prowadzone sesje:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Undyne
Anime is f*cking REAL?!
avatar

Liczba postów : 122
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Szef potworzej policji
Ekwipunek : Opaska na oko, portfel, telefon w kształcie dorsza, klucze do domu
Join date : 14/04/2018

PisanieTemat: Re: Głowna ulica   Czw Kwi 26, 2018 6:25 pm

Może i wcześniej nie zdołała dostrzec jego drżących rąk, zbytnio skupiona na tej myląco dorosłej twarzy, ale musiałaby być doprawdy głucha, żeby nie wyłapać drastycznej zmiany w głosie.
- ... - milczała chwilę, podczas której jej błoniaste uszy lekko podrygiwały. Szybko doszła do wniosku, że Johnny rzeczywiście niewiele się zmienił odkąd po raz ostatni go widziała, jeśli nie liczyć jego ciała. Nadal był banalnie prosty do rozszyfrowania, co akurat w tym wypadku musiała uznać za wielce przydatne.
- W gruncie rzeczy powinnam. Domyślasz się, dlaczego więc nadal tutaj stoję? - nie oczekiwała odpowiedzi, dlatego nie czekała aż Johnny odpowie. - Bo gdybyś nie miał sam sobie nic do zarzucenia, kilkakrotnie darłbyś już na mnie tę niewyparzoną jadaczkę, nie przejmując się bynajmniej otoczeniem. Gdybyś uważał, że postąpiłeś słusznie, uznałbyś, że nie obchodzi cię moje zdanie lub że gówno wiem. Nie spuszczałbyś oczu jak pies, do którego właściciel właśnie podszedł z widocznie pogryziony butem. Twoja dusza nie byłaby tak parszywie wyblakła, a głos trząsłby się teraz od gniewu, nie od tego, od czego faktycznie się trzęsie.
Undyne nie została głową Straży Królewskiej tylko dlatego, że była najsilniejszą w Podziemiu diablicą. Mimo całej swojej nieprzeciętnie energicznej i często przy tym zbyt agresywnej natury, miała jednak ten czerwony łeb na karku. Słuchała, obserwowała i wyciągała wnioski.
- No to jak więc będzie, punku? - zapytała znowu po krótkiej przerwie. - Z graniem beznamiętnego głazu cholernie ci nie do twarzy. A i tak chrzanisz to po całości. - wyszczerzyła ostre zęby w szerszym uśmiechu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Wyrewolwerowany Rewolwerowiec
avatar

Liczba postów : 260
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Głowna ulica   Sob Kwi 28, 2018 7:08 pm

Już dawno nie znalazł się w tak upierdliwej i także dosyć żenującej dla niego sytuacji. Wydało mu się to w pewnym sensie nawet zabawne. Ze wszystkich osób, na które mógł natrafić, padło AKURAT na NIĄ. Na cholerną rudą rybę, która zawsze z uporem maniaka stara się wepchać swój... "nos" w nie swoje sprawy. Chcąc nie chcąc, Johnny musiał przyznać, że miała rację. Gdyby był w stu procentach pewien podjętych przez siebie decyzji, broniłby się teraz ze wszystkich sił. Darłby się na piranię, a nawet byłby w stanie bez żadnych wątpliwości dać jej prosto w pysk w ramach rewanżu za te wszystkie razy, kiedy ta obrażała go lub rzucała w niego swoimi pieprzonymi, magicznymi włóczniami. Tak niestety nie było. Niemniej jednak stwierdził, że dalej będzie parł w to bagno. Wiedział o tym, że już i tak gorzej być nie może. W tym całym pierdolniku był o dziwo pewien jednej rzeczy - Że nie robi tego bez przyczyny. Zadecydował dwa lata temu tak, a nie inaczej i musiał się z tym pogodzić. Zawsze był zadziwiająco uparty jak osioł, jeśli chodzi o dążenie i spełnianie obranych przez siebie celów, prawda?
- Jesteś cholernie upierdliwa, wiesz? Upierdliwa, głośna i zachowujesz się tak, jakbyś pozjadała wszystkie rozumy. - rzucił do piranii, lekko unosząc z irytacji kąciki ust i podnosząc rękę, aby pomasować się dłoną po karku. Niewątpliwie można było usłyszeć w tonie jego głosu nutkę nostalgii. - Myślisz teraz, że uda ci się rzucić parę pokrzepiających słów i wszystko będzie takie, jak dawniej? Że zacznę ci się ze wszystkiego tłumaczyć i potem magicznie zmienię się na lepsze? Że będę desperacko chciał naprawić swoje domniemane "błędy"? Wybacz, ale najwidoczniej muszę cię ZNOWU rozczarować.
Po wypowiedzeniu tych słów, przekrzywił dłonią swoją głowę w bok, co spowodowało rozniesienie się po okolicy dosyć głośnego, charakterystycznego trzasku, wywołanego nagłym rozdzieleniem się jednego ze stawów w szyi, po czym cicho westchnął i skrzyżował swoje ramiona na klatce piersiowej. Chłopak poczuł wtedy jeszcze silniejsze ukłucie wewnątrz swojej duszy niż dotychczas. Chyba większość z nas zna to uczucie, którego doświadczamy, kiedy wydaje nam się przez nasze postępowanie, że jesteśmy najgorszymi osobami na świecie. Dokładnie tak się wtedy poczuł Johnny, tylko że było ono jeszcze kilkukrotnie bardziej spotęgowane niż normalnie powinno.
- Dla wszystkich będzie lepiej, jeśli stąd odejdziesz i jak najszybciej zapomnisz o tym, że ze mną rozmawiałaś. - odrzekł po chwili ciszy, unosząc wzrok na Undyne i ukazując swój dosyć smutno wyglądający uśmiech. - Powinnaś dać sobie po prostu ze mną spokój.

_________________

Prowadzone sesje:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Undyne
Anime is f*cking REAL?!
avatar

Liczba postów : 122
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Szef potworzej policji
Ekwipunek : Opaska na oko, portfel, telefon w kształcie dorsza, klucze do domu
Join date : 14/04/2018

PisanieTemat: Re: Głowna ulica   Nie Kwi 29, 2018 12:11 pm

Z nieznacznym podziwem uniosła brwi ku górze. Z całą pewnością tupetu nadal mu nie brakowało. To dobrze, jak szybko uznała w duchu. Oznaczało to ni mniej ni więcej, że hartu ducha życie jeszcze nie zdołało w nim złamać, choć ogół jego zachowania mógł świadczyć inaczej. Tak, to dobrze, ale... również problematycznie.
- HA! Pewnie, że jestem! - potwierdziła hardo, nawet nie próbując się wybraniać z żadnej cechy jaką jej przypisał. Bo po co? Nie wadziło jej to. Choć z tym zjadaniem rozumów odrobinę przesadził. Mogłaby w sumie rzucić niewybrednym żartem na temat tego, że w takim razie powinien jej jeszcze dodać do pakietu szaleństwo, jako iż wiązałoby się to bezpośrednio z potrzebą rozwalania ludzkich łbów, ale... to tak bardzo śmierdziało jej Sansem.
Uszy potworzycy jako jedyne drgnęły spazmatycznie, kiedy strzelił stawami. Ludzie czasami naprawdę byli obrzydliwi... Oni i to wszystko, co mieli w środku...
- Szczerze? - sama sięgnęła do swojego karku, po którym musiała się nieco nerwowo podrapać za sprawą wcześniejszego trzasku. Tak. Ludzie naprawdę wiedzieli jak być obrzydliwymi! ... Chociaż sama lubiła strzelać w ten sposób knykciami. Nawet jeśli nie miała tak naprawdę czym strzelać. Ale hej! To co innego! - Byłabym faktycznie zawiedziona, ale pewnie dopiero gdyby poszło mi tak łatwo, jak to sobie wyobrażasz. Znacznie bardziej mogę się chyba czuć urażona. - uśmiech spełzł z jej ust, choć zęby pozostawały nadal obnażone. - "Dać sobie po prostu ze mną spokój", eh? Jak niskie mniemanie o mnie masz, co? - podeszła do niego ponownie i tym razem sprzedała mu uderzenie pięścią w klatkę piersiową, acz dobrze wiedziała, że ten typ gestu nie zostawi po sobie nawet siniaka. Prawdopodobnie~
- Wyrzuciłam z siebie co wyrzucić chciałam. A nawet jeśli mam ochotę wydusić z ciebie odpowiedzi, nie jestem na pozycji, aby móc zaczynać rozróbę w ludzkiej dzielnicy. Bo podejrzewam, że skończyłoby się to przynajmniej kilkoma płonącymi sklepami. Nie wiem dlaczego podjąłeś tak kretyńską decyzję jak odejście bez słowa i nawet nie myśl, że zamierzam ci to puścić płazem. ...Ale to twoja decyzja. Więc szanuję ją. Niechętnie. Co nie znaczy, że planuję ludzką modłą porzucać swoich kompanów. Nigdy nie otrzymałam też od ciebie oficjalnej rezygnacji! - mocniej docisnęła pięść, szczerząc się ponownie. - Co znaczy, że nadal mi podlegasz~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Wyrewolwerowany Rewolwerowiec
avatar

Liczba postów : 260
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Głowna ulica   Nie Kwi 29, 2018 10:49 pm

Strzelanie stawami było dla Johnny'ego po prostu jednym z tych łatwiej dostępnych sposobów szybkiego rozładowywania stresu i odreagowywania nerwów. A przynajmniej w taki oto sposób sam sobie to tłumaczył. Ciężko zaprzeczyć temu, że rzadko kiedy działało, ale to nie zmienia faktu, że i tak zdążyło mu już to wejść solidnie w nawyk. Już nieraz łapał się na tym, że nieświadomie strzelał knykciami, nadgarstkami, barkami czy innymi partiami swojego ciała. Ba! Robił robił to nawet palcami u własnych stóp! Chłopak już sam dokładnie nie pamięta ile razy dostawał opierdol od innych pracowników kawiarni, w której sam był zatrudniony, że ma tego nie robić przy klientach, ponieważ ich to... "Denerwuje".
Kiedy Undyne uderzyła dziewiętnastolatka w klatkę piersiową i pozostawiła do niej przywartą swoją pięść, mogła poczuć jak szybko aktualnie bije jego serce i niemiłosiernie drży ciało. Sam nie wiedział, czy to z powodu tych wszystkich emocji, które aktualnie odczuwał po jej wypowiedzi na temat podjętej przez niego decyzji i porzucania swoich kompanów, czy z nerwów wywołanych tym, że pirania nie daje się spławić. Jedno jest w stu procentach pewne - Posiadacz duszy sprawiedliwości wręcz buzował frustracją i żalem.
- No i na co niby liczysz...? - zapytał z niekrytą desperacją, coraz bardziej podnosząc swój głos, po czym nagle złapał ją z całej siły za nadgarstek. Ciężko było nie zauważyć strachu w jego oczach. - CZEGO TY DO CHOLERY ODE MNIE OCZEKUJESZ?! CHCĘ SIĘ CIEBIE POZBYĆ! DLACZEGO TEGO NIE ROZUMIESZ?!
Tak, jak wcześniej powiedział - Dla wszystkich byłoby lepiej i zarazem o wiele prościej, gdyby rudzielec zwyczajnie sobie dał z nim siana i odpuścił. Przynajmniej właśnie w to chłopak chciał wierzyć. Niestety szanse na to były cholernie małe, o ile nie równe zeru. W końcu to była TA Undyne. Spędził z nią za dużo czasu w Podziemiu, aby nie być tego świadomym. Ten potwór był uparty jeszcze bardziej od niego, to na pewno. Oczywiście za żadne skarby nie mówił tego szczerze. Po prostu nie mógł sobie już pozwolić na powrót do bycia starym sobą. Nie zerwał z przeszłością bez powodu. Gdyby wtedy nie postanowił się zmienić to możliwe, że skończyłby jeszcze gorzej niż aktualnie. Tamten Johnny zniknął wraz z barierą i nie zapowiada się na to, aby miał jeszcze kiedykolwiek wrócić.

_________________

Prowadzone sesje:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Undyne
Anime is f*cking REAL?!
avatar

Liczba postów : 122
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Szef potworzej policji
Ekwipunek : Opaska na oko, portfel, telefon w kształcie dorsza, klucze do domu
Join date : 14/04/2018

PisanieTemat: Re: Głowna ulica   Sro Maj 02, 2018 6:35 pm

To zabawne jak łatwo było czytać w tym momencie z ciała Johnny'ego jako takiego. Niczym z tej otwartej księgi. Mnogie emocje prawie że z niego buchały, co tylko potwierdzało łomoczące serce. Serce... Ciekawy organ, doprawdy. Prawie jak ta druga dusza. Alphys przerabiała z nią swego czasu nieco ludzkiej anatomii. Undyne zresztą nie miała specjalnego wyboru, jak tylko się jej uczyć z uwagi na swoje nowe obowiązki i większą styczność z mieszkańcami powierzchni jako taką. Zdradzało równie mocno tym całym... eh... pulsem? Nawet jeśli w przeciwieństwie do duszy, potwór nie był w stanie go zobaczyć. Choć ci z odpowiednio czułym słuchem potrafili je ponoć usłyszeć. Sama czasami nie wiedziała, czy ludzkie organizmy są bardziej przerażające, obrzydliwe czy fascynujące.
Pod wpływem nagłego ruchu oraz podniesionego tony, uszy odruchowo nastawiły się, a ona sama spięła nieco mięśnie ramion, nie spuszczając wzroku ani na sekundę.
- Na to... - zaczęła powoli, ale ostrym jak jej własne zęby tonem, przekręcając pochwyconą przez chłopaka rękę, by samej również zacisnąć palce na jego przegubie. - Że wytrenowany przeze mnie gwardzista przestanie wreszcie sikać pod siebie ze strachu na samą myśl, że ktoś mógłby go rozgryźć. Nie jesteś już sięgającym mi ledwie do cycków gówniarzem! Bądź wreszcie mężczyzną, do licha!

_________________
Karta postaci | Kufer Undyne
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Wyrewolwerowany Rewolwerowiec
avatar

Liczba postów : 260
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Głowna ulica   Czw Maj 03, 2018 11:01 am

Po wykręceniu ręki chłopaka w bok przez potwora, ten nawet nie pozwolił mu dokończyć wypowiedzi. Za bardzo nim wówczas buzowało od wszelkiego rodzaju niezbyt pozytywnych emocji, w których skład wchodziła głównie desperacja, smutek, a nawet gniew. Oczywiście ów gniew nie był skierowany w stronę jego byłej mentorki. Johnny miał zwyczajnie za złe właśnie sobie to, że dalej ma problem po takim czasie z ostatecznym zerwaniem z przeszłością. Skoro słowami nie mógł jej przekonać do tego, żeby dała sobie z nim spokój, to zamierzał jej przemówić do rozumu w jeszcze inny sposób.
Zacisnął mocno zęby i przygrzmocił w łeb rudej piranii własną głową, po czym korzystając z okazji, szarpnął w swoją stronę ręką, która była trzymana przez rybę i z całej siły zasadził jej lewego sierpowego prosto w gębę. Nie miał zamiaru się ograniczać. Co jak co, ale i tak RACZEJ nie wyrządziłby jej dużej krzywdy. Wiedział jak wytrzymała była.
- NIE MUSISZ SIĘ JUŻ ZA MNĄ UGANIAĆ, UNDYNE! – ryknął, cofając się parę kroków do tyłu po uwolnieniu się z uchwytu byłej przywódczyni Królewskiej Straży. Pomimo tego, że starał się wyglądać i brzmieć poważnie, dalej można było usłyszeć drżenie w jego głosie. – SKORO TAK BARDZO CI NA TYM ZALEŻY, TO PROSZĘ BARDZO! OTO MOJA OFICJALNA REZYGNACJA! – dodał przez zaciśnięte zęby, mając na myśli swój cios, który przed chwilą jej zadał, po czym odwrócił się od rudzielca i ruszył ponownie szybkim krokiem w stronę głównej ulicy. Liczył na to, że już za nim nie pójdzie. Chciał jak najszybciej wyrwać się z tego miejsca i zapomnieć o tym całym zajściu, które nie powinno się nawet wydarzyć.

_________________

Prowadzone sesje:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 331
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Głowna ulica   Czw Maj 03, 2018 11:01 am

The member 'Johnny' has done the following action : Kostki


'Kostka' : 10, 12

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com
Undyne
Anime is f*cking REAL?!
avatar

Liczba postów : 122
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Szef potworzej policji
Ekwipunek : Opaska na oko, portfel, telefon w kształcie dorsza, klucze do domu
Join date : 14/04/2018

PisanieTemat: Re: Głowna ulica   Czw Maj 03, 2018 10:34 pm

Co by się nie działo, zamierzała zmusić go przynajmniej do bycia szczerym ze sobą. Zbytnio nienawidziła sytuacji takich jak te. Johnny przypominał jej teraz nieco Alphys, która usiłowała za wszelką cenę zgrywać kogoś, kim tak naprawdę nigdy nie była. I po co to wszystko? Jaki był w tym cel? Nie rozumiała.
Zastanawiając się co jeszcze zrobić, aby przemówić Johnny'emu do głupiego łba, na moment kompletnie straciła poczucie rzeczywistości. To też w zupełności wystarczyło, aby dać się zaskoczyć. Mile i niemile zarazem, gdyby miała to później jakoś skomentować.
Otwierając szerzej ze zdumienia jedyne, zdrowe oko, aż oniemiała, gdy poczuła najpierw tępy, nieco oszałamiający ból w głowie, a następnie szarpnięcie i kolejny, nawet boleśniejszy cios - tym razem prosto w twarz.
Puszczając rękę młodzika, zatoczyła się nieco, by wreszcie wesprzeć jednej ze ścian. Mrugała zawzięcie, starając się pozbyć natrętnego dzwonienia w uszach, będącego następstwem pierwszego ciosu. Posmak własnej magii w ustach był obrzydliwym dodatkiem. Słyszała głos przerośniętego dzieciaka, ale ten docierał do niej z pewnym opóźnieniem. Musiała potrząsnąć głowa, a następnie wypluć to, co zbierało się w jej ustach.
Wypluła na wyciągnięta przed siebie dłoń. ...Razem z lewym, górnym kłem.
- ...
Nie było jeszcze takiego, który wybiłby jej ząb. Za gnoja straciła je liczniej w takcie głupich wyzwań oraz treningów, ale NIKT NIGDY nie wybił jej żadnego własnoręcznie. NIGDY.
Postać Johnny'ego majaczyła jej dziwnie niemrawo, gdy kierował się najprawdopodobniej z powrotem w stronę głównej ulicy. Jak raz, miała ochotę warknąć i zaśmiać się zarazem. Nie zrobiła jedna nic z tych rzeczy. Zamiast tego, chwyciła w ręce spory, wypełniony odpadami, blaszany kosz na śmieci, znajdujący się tuż przed nią. Decyzja została podjęta zanim w ogóle zdołał o niej trzeźwo pomyśleć. Bo nie powinna przecież wywoływać żadnych awantur w tym rejonie.
- YAAAAAAARGH! - wydała z siebie bojowy krzyk, biorąc spory zamach, zanim cisnęła w chłopaka koszem.

/pierwsza akcja na celność, druga na siłę rzutu

_________________
Karta postaci | Kufer Undyne


Ostatnio zmieniony przez Undyne dnia Czw Maj 03, 2018 10:36 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 331
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Głowna ulica   Czw Maj 03, 2018 10:34 pm

The member 'Undyne' has done the following action : Kostki


'Kostka' : 8, 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com
Papyrus
Paściarz
avatar

Liczba postów : 164
Zamieszkanie : Dom Sansa I Papyrusa
Praca/Zawód : Kucharz
Ekwipunek : Czerwona peleryna Papyrusa, telefon, prawdopodobnie spaghetti
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Głowna ulica   Pią Maj 04, 2018 2:45 pm

Rzuty Johnnego: główka - 10 sierpowy - 12

Uderzenie z głowy zaskoczyło Undyne i pozwoliło następnie wyprowadzić wręcz podręcznikowy cios w twarz, wskutek czego rybi potwór stracił zęba i zyskał siniaki, a białe pieski przez chwile tańczyły jej wokół głowy.

Undyne: 80/100 HP (straciłaś 20 HP)

Dodatkowy efekt: Undyne jest lekko otumaniona przez uderzenie Johnnego. -1 do każdej akcji wymagającej ruch fizyczny do następnego posta.

Rzuty Undyne: celność - 8 siła rzutu - 2

Kosz pełen skarbów wylądował centymetr za chłopakiem. Jednak siła jaką dysponuje Undyne sprawiła że część zawartości kubła wysypała się wprost na niego, powodując liczne straty materialne spowodowane koniecznością odwiedzenia pralni.

_________________

NYEH HEH HEH!
Chatki Rybackie (23.08.2018)|Dzika plaża (07.08.2018)|Park(03.08.2018)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Wyrewolwerowany Rewolwerowiec
avatar

Liczba postów : 260
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Głowna ulica   Pią Maj 04, 2018 8:28 pm

Zdecydowanie nie planował umyślnie wyrządzić Undyne jakiejś dużej krzywdy. Tylko że po co miał się jakoś specjalnie powstrzymywać? W końcu była ona jego zdaniem jednym z najsilniejszych potworów. W teorii i tak miał być to zwykły cios, lecz najwyraźniej emocje za bardzo wzięły górę. Nie był nawet świadomy tego, jak mocno potrafi przywalić... Oczywiście aż do teraz. Wybicia kła z gęby swojej byłej mentorki ów uderzeniem tez zdecydowanie nie było w planach. Dobrze wiedzieć, że chodzenie na siłownię przez bite dwa lata jednak coś koniec końców daje. Nie można zaprzeczyć, że nawet pomimo sprzyjających okoliczności, poczuł odrobinę dumy z tego, czego dokonał.
- Co do... – wymamrotał pod nosem, kiedy usłyszał gniewny ryk za swoimi plecami, lecz nie zdążył nawet dokończyć, ponieważ kiedy tylko się odwrócił, ujrzał lecący w jego stronę śmietnik. Jakkolwiek niedorzecznie by to nie zabrzmiało. - Ty jeba... – trzask upadającego na ziemię, metalowego kubła skutecznie zdołał zagłuszyć bluzgi dziewiętnastolatka.
Kosz jako tako w niego nie trafił, lecz jego zawartość wręcz przeciwnie. Były to w większości przeróżne papierki, ogryzki i inne śmieci, jak zawsze znajdujące się w tego typu pojemnikach. Oczywiście większość musiała wylądować na Johnnym.
- Czy ty właśnie...? – zaczął, nerwowo otrzepując się ze wcześniej wspomnianego syfu, ledwo powstrzymując się od kolejnych wyzwisk. – PIEPRZONY RUDZIELCU! TY SERIO NIE WIESZ KIEDY PRZESTAĆ, NO NIE? – krzyknął z bulwersem w głosie, po czym podszedł do śmietnika i odkopał go w stronę piranii.

//pierwszy rzut na celność, drugi na siłę

_________________

Prowadzone sesje:


Ostatnio zmieniony przez Johnny dnia Pią Maj 04, 2018 8:28 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 331
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Głowna ulica   Pią Maj 04, 2018 8:28 pm

The member 'Johnny' has done the following action : Kostki


'Kostka' : 9, 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com
Undyne
Anime is f*cking REAL?!
avatar

Liczba postów : 122
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Szef potworzej policji
Ekwipunek : Opaska na oko, portfel, telefon w kształcie dorsza, klucze do domu
Join date : 14/04/2018

PisanieTemat: Re: Głowna ulica   Sob Maj 05, 2018 1:29 pm

Śmietnik był śliski od czegoś, czego pochodzenia nie chciała nawet znać. Nic dziwnego, że ciężko było jej nim prawidłowo cisnąć. Aż kliknęła językiem o podniebienie z niezadowolonym "Tch!", zanim pokręciła agresywnie głową, w której dalej szumiało. Kto by pomyślał, że młokos zdoła jej przygrzmocić z taką parą w łapskach. W głowie ciągle jej od tego huczało, ale... bardzo niewyraźne uczucie zadowolenia wykwitło gdzieś w jej wnętrzu. Bo przecież, gdyby po całym tym czasie jaki mu poświęciła jeszcze w Podziemiach, nie potrafił jej choćby konkretnie przyłożyć, czułaby się tym co najwyżej obrażona. I najwyraźniej nie zaniedbywał się przez cały ten czas, który spędził w separacji od wszystkich.
Smak magicznej posoki w ustach był niestety dość nieznośny. Podobnie jak pulsujący ból w ustach. Odruchowo przejechała parę razy językiem po miejscu, w którym niedawno znajdował się jeden z ostrych zębów, a z którego ciekł teraz seledynowy płyn. Splunęła nim krótko w bok, po czym przetarła usta wierzchem zaciśniętej w pięść dłoni.
Hoo? Wydawało jej się, czy szczeniak właśnie usiłował potraktować ja bardzo nieciekawym wyzwiskiem? Cóż. Najwyraźniej dawno nikt nie przypomniał mu, na czym polegała cholerna kultura i dobre wychowanie. I pal licho z hipokryzją, o której mógł świadczyć wcześniejszy rzut śmietnikiem!
- HA! - mimo pewnego otumanienia i ciągle napływającej do ust posoki, stanęła w rozkroku i przygotowała się na przechwycenie kosza. Nie planowała tego unikać. - SPRÓBUJ MNIE DO TEGO ZMUSIĆ, BO INNEJ OPCJI CI NIE DAJĘ! - zakrzyknęła szyderczo, choć wiedziała, że ostatnie co powinna robić, to wszczynać bójkę w TEJ części miasta. Najlepiej by zrobiła, gdyby jakimś sposobem znokautowała chłopaka i zabrała go w dużo cichszą okolicę...

//rzut na złapanie lecącego w jej stronę śmietnika

_________________
Karta postaci | Kufer Undyne
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Głowna ulica   

Powrót do góry Go down
 
Głowna ulica
Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Ulica

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Welcome to the Surface! :: Powierzchnia :: Miasto Ebott - Obszar centralny-
Skocz do: