IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Ogród botaniczny

Go down 
AutorWiadomość
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 275
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Ogród botaniczny    Sob Mar 10, 2018 12:12 pm

W spokojnej, oddalonej od harmideru centrum części miasta, znajduje się ogromny, poprzeplatany ze szkłem i metalem budynek przypominający połączenie szklarni z muzeum. Przy wejściu jednak szybko orientujemy się, iż jest to ogród botaniczny, do którego można wejść za niewielką opłatą, by móc nacieszyć się pięknem licznych okazów flory... a także fauny, jeśli policzyć znajdujące się tutaj owady. Rozstawione ławki pozwalają na odpoczynek, ścieżki zaś umożliwiają nieśpieszny, przyjemny spacer wokół roślin i kamiennej fontanny, tkwiącej pośrodku ogrodu. Całość jest w ciepłe, słoneczne dni poprzecinana promieniami słońca, dzięki czemu otoczenie nabiera dodatkowego, niezwykłego blasku. 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com
Johnny
She doesn't want yellow...
avatar

Liczba postów : 215
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Ogród botaniczny    Yesterday at 4:30 pm

11.10, popołudnie, poprzednia sesja

Dobra... Na wstępie wypadałoby powiedzieć, że wciąż dosyć młodziutki posiadacz duszy sprawiedliwości niewątpliwie liczył na to, że cały proces legalnego porywania Marinette z jej nowo-rodzinnego współczesnego leża przebiegnie... Zdecydowanie szybciej i sprawniej, niż faktycznie miało to miejsce. Nie dość, że zamiast paru chwil, spędził tam spory kawałek czasu, to jeszcze do tego niewątpliwie napytał sobie srogiej biedy, całkiem umiejętnie i mniej więcej płynnie robiąc w bambuko przyszywaną mamę aktualnie wreszcie przebywającej w jego obecności brunetki oraz nieźle się wygłupił, coraz bardziej brnąć w opowiadaną przez siebie durnotę. Oczywiście sama Mari także dostała częściowo odpryskiem, a to przecież dopiero wstęp do zgotowanego jej przez Johnny’ego piekła. Najsmutniejsze jest to, że to właśnie ona prawdopodobnie będzie najbardziej poszkodowaną osobą w tej sesji.
Trzeba przyznać, że trochę inaczej także wyobrażał sobie ogólną atmosferę towarzyszącą pierwszej części ich wypadu. Chyba dawno już nie czuł takiego skrępowania, ale ciężko zaprzeczyć temu, że na nie zasłużył, czego był świadom. Potwornie okrutna cisza, jakiej jeszcze nigdy nie doświadczył w obecności idącej zaraz obok czternastolatki, była iście przytłaczająca. Odkąd ją znał, jeszcze nigdy nie widział jej w takim stanie. OD KIEDY DZIEWCZYNY W JEJ WIEKU SĄ TAKIE STRASZNE?!
Co się tyczy naprawiania swoich błędów i odzyskiwania w oczach młodej, i tak pewnie postara się za jakiś czas dorwać któregoś z jej aktualnych opiekunów i wszystko jeszcze raz na spokojnie wyjaśni, tym razem starając się nie opierać całej rozmowy na wszechogarniającej ściemie. Pozostaje liczyć na to, że uda mu się przetrwać jej nieubłaganie nadciągającą wielkimi krokami niebieską, zdecydowanie nieintegracyjną furię za to, jak bardzo się przez niego wygłupiła i to, co udało mu się odstawić.
Niemniej jednak zmowa milczenia, jaką był traktowany przez niebieską duszyczkę, nie była początkowo największym problemem. Po paru krokach od opuszczenia bloku, w którym znajdował się dom Mari, uświadomił sobie, że nie pomyślał jeszcze o tym, gdzie będzie najlepsze miejsce na odbycie planowanej przez niego... Khm, rozmowy. Już na samym wstępie odrzucił pomysł zabrania jej do siebie. Myśli dwudziestolatka wędrowały po przeróżnych miejscach, a jednak mimo tego miał upierdliwy problem z wyborem. To nie jego wina, że nie przewidział powodzenia swojej krucjaty! Na pewno miało być to w centrum po tej bardziej ludzkiej części miasta. Wszystko, co znajdowało się poza nią, kategorycznie odpadało. Przecież nie będzie tachał swojej towarzyszki, bóg wie gdzie.
Po paru chwilach udawania, że doskonale wie, gdzie idzie, rozwiązanie nasunęło się dosłownie same. Zaraz po drugiej stronie ulicy zauważył miejsce, do którego został kiedyś zaciągnięty przez swoich współpracowników kawiarni podczas dnia wolnego. Był to całkiem sprawnie skryty ogród botaniczny. Może i sam nie był fanem tego typu miejsc, ale wydawało mu się, że może się ono spodobać naburmuszonej Marinette. W końcu z tego, co było mu wiadomo, lubiła kwiaty. Może nie będą one jedynym elementem flory, jaki się jej podoba? Poza tym musiało być w środku ciepło, za co aktualnie oddałby lewą rękę.
Dosłownie sekundę po przekroczeniu drzwi wejściowych, uderzyła go fala przyjemnego ciepła oraz całkiem niezły widok. Może i nie wywierał na nim odpowiedniego wrażenia, ale nie mógł narzekać. Lepsze to niż siedzenie na jakimś zadupiu w parku w ten iście chłodny dzień.
Johnny gwałtownie przystanął po przejściu paru kroków zaplanowaną dla zwiedzających ścieżką, powoli odwracając swoją głowę w kierunku małej Liddell. Raczej wypadało mu coś wreszcie powiedzieć, prawda?
Przepraszam za tą całą akcję u ciebie. – bąknął stosunkowo cicho pod nosem, bardzo widocznie odwracając swój wzrok. – Potrzebowałem wymówki, aby cię wyciągnąć bez zbędnych pytań.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Ogród botaniczny
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Wiśniowy ogród
» Ogródek różany
» Ogród Królowej
» Rosarium (ogród różany)
» Ogródek pani Foster

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Welcome to the Surface! :: Powierzchnia :: Miasto Ebott - Obszar centralny-
Skocz do: