IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Chatki rybackie

Go down 
AutorWiadomość
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 329
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Chatki rybackie    Sob Mar 10, 2018 11:48 am

Daleko od miasta, po zniknięciu ostatnich domków przy porcie, rzeka gwałtownie zakręca i rozszerza się. Przy jednym z brzegów woda mętnieje, obrastając lilią wodną, odpadkami z portu oraz zbitkami omszałych, rozpadających się desek. Te ostatnie kiedyś nazywano chatkami rybackimi, dzisiaj jednak nie mają już z nimi zbyt wiele wspólnego. Przechadzanie się wewnątrz nich jest bardzo niebezpieczne: na każdej z powierzchni roi się od dziur, a położone tam drewno przy postawieniu stopy nawet tam, gdzie nie ma urwanych desek, może się ugiąć i doprowadzić do ugrzęźnięcia lub upadku do wody - wszystko dawno temu przesiąkło okropną wilgocią, która zniknęłaby dopiero przy naprawdę porządnej suszy. Czasem kręcą się tu jacyś przypadkowi, zagubieni bywalcy portu bądź ich zwierzęta, poza tym chatki oraz brzeg, przy którym zostały postawione na palach, nie są szczególnie odwiedzane.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com
Papyrus
Paściarz
avatar

Liczba postów : 164
Zamieszkanie : Dom Sansa I Papyrusa
Praca/Zawód : Kucharz
Ekwipunek : Czerwona peleryna Papyrusa, telefon, prawdopodobnie spaghetti
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Chatki rybackie    Pon Sie 20, 2018 9:06 pm

// 20.08.2119 wczesne południe
Wielki Papyrus postanowił udać się na spacer. Bo tak.
Czasami naprawdę trudno żyć w Ebott. Szczególnie, kiedy jest się zmuszonym mieszkać w Slumsach. Czasami po prostu trzeba gdzieś pójść i odetchnąć świeżym powietrzem. Czasami, nawet on ma dość.
To miejsce bardzo się różni od tego, w którym kiedyś żył. Lasy są zielone, jest ciepło, a słonce wręcz jaskrawo oświetla wszystko wokół. Nie to co w wiecznie białym, ciemnym i zimnym Snowdin. Chociaż czasami można zatęsknić za starym domem.
Idąc tylko sobie znanymi ścieżkami, szkielet natrafił na jakieś budynki. Wyglądają one na bardzo stare. Świadczy o tym mech, oraz z daleka widoczne próchno. Nawet taki narwaniec jak Papyrus wiedział, że w takich miejscach należy zachować szczególną ostrożność. Podłoga w tych drewnianych chatkach może się zapaść, od samych kroków!
Kościej postanowił zrobić krok w kierunku wcześniej wspomnianych budowli. Może jak będzie ostrożny, to uda mu się znaleźć coś ciekawego? W końcu ma dzisiaj wolne i duuużo czasu. A tak naprawdę nie ma co robić.
Sans jak zawsze jest wiecznie zajęty. W sumie tak samo jak reszta przyjaciół Makaroniarza, z którymi ma najlepszy kontakt.
Rzeczywiście, życie w Snowdin było o wiele prostsze i cieplejsze. Nawet pomimo mroku i chłodów.

_________________

NYEH HEH HEH!
Chatki Rybackie (23.08.2018)|Dzika plaża (07.08.2018)|Park(03.08.2018)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lolle
Człowiek demolka
avatar

Liczba postów : 19
Zamieszkanie : Sierociniec
Praca/Zawód : Uczennica
Join date : 18/08/2018

PisanieTemat: Re: Chatki rybackie    Wto Sie 21, 2018 6:33 pm

| Po spotkaniu z Johnnym |

Wałęsała się po różnych terytoriach. Lubiła od czasu do czasu fundnąć sobie tego typu przechadzkę, by przemyśleć pewne sprawy i zastanowić się nad tym i owym. Mimo, że to raczej nie pasuje do jej charakteru, to właśnie tak jest. W końcu wiadomo, że osoba nieśmiała nie zawsze będzie taką nieśmiałość po sobie pokazywać. Że gaduła nie będzie wiecznie gadać, bez końca. A osoba towarzyska musi czasami odpocząć od ludzi. I podobnie jest z Lolle. Tak więc, nie dziwmy się jej, panie i panowie.
Zawędrowała w rejony rzeki. Wdychała nozdrzami woń typową dla tego miejsca, i zapach ten bardzo przypadł jej do gustu. Lolle miewa tak, że czasami potrzebuje odskoczni od tego, co ją zazwyczaj otacza, i na pewno inni również tak mają. Teraz taką jej odskocznią jest ów zapach, ale nie widok, co już wkrótce pewnie ulegnie zmianie.
I stało się. Dziewczyna zauważyła, że miejsce, do którego przywędrowała, koi oczy. Okej, może nie oczy każdego, ale w przypadku Lolle było, jak było. Ale ją to cieszyło. Owszem, nie była zadnym miłośnikiem natury, ale to nie oznacza, że nie może od czasu do czasu zachwycić się czymś takim. Nawet, jeśli taki widok podoba się tylko jej. Ale pewnie nie tylko.
Czuła wielką pokusę, by wejść dalej w te tereny, ale zdrowy rozsądek sprawił, że nie potrafiła postawić kroku w tym kierunku. No cóż, takie blokady za pomocą umysłu nie są u niej codziennością, i pewnie nie są również u innych. Umysł to coś potężnego, bardziej, niż mogłoby się wydawać. To tam dochodzi do wszystkiego. Dzięki niemu odbieramy za pomocą zmysłów wszystko to, co nas otacza, i nie można temu zaprzeczyć.
W końcu zauważyła jakąś postać. Co to... jakiś kościotrup? Lolle od razu rozpoznała w nim Potwora. Sądziła, że Potwory to takie specjalne zamówienia. Podobnie jak zamówieniami są też ludzkie dzieci, tyle że przy Potworach wygląda to nieco inaczej. I chyba nie da rady, by ktoś zmienił jej historyjki. No, może tylko jakiś dobry, naprawdę dobry w swym fachu psychiatra.
Tyle że Lolle nawet nie wiedziała, że coś z nią nie tak... stała tak i z ciekawością przyglądała się postaci. Z ciekawością, której towarzyszy szczypta strachu. A jednak, ten jeszcze nie ulotnił się jeszcze do końca z jej głowy. Może z czasem, naprawdę go zabraknie...
Nie szła w jego kierunku. Czekała, aż ten ją zauważy i odezwie się pierwszy. Chciała go poznać, bo była bardzo ciekawa tego Potwora.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Papyrus
Paściarz
avatar

Liczba postów : 164
Zamieszkanie : Dom Sansa I Papyrusa
Praca/Zawód : Kucharz
Ekwipunek : Czerwona peleryna Papyrusa, telefon, prawdopodobnie spaghetti
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Chatki rybackie    Sro Sie 22, 2018 2:04 pm

Szkielet chciał już postawić stopę na drewnianej konstrukcji, kiedy nagle coś usłyszał za sobą. Niedawne przeżycia w okolicznych lasach Ebott, nauczyły go ostrożności. Odwrócił więc się pozwoli, z już zmaterializowaną kością w ręku. Chwilę się rozglądał, jednak w końcu zauważył źródło tych dźwięków. Dziewczyna z opaską na oku po prostu sobie stała i patrzyła na szkieleta. Trochę dziwne to wyglądało, bowiem zwyczajna osoba po prostu albo uciekłaby na widok szkieleta, albo spróbowałaby nawiązać jakiś dialog.
Dopiero po chwili Papyrus zorientował się, że dalej jest w swojej bojowej pozie. Wyrzucił kość za siebie i postarał się wyglądać przyjaźnie. Dobrze, że wygląda jakby wiecznie miał uśmiech na twarzy. Postanowił pomachać do nieznajomej, w nadziei, że może odważy się podejść do Papyrusa.
Jednak po krótkim machaniu uznał, że to nie jest wystarczający poziom przyjazności i postanowił się odezwać.
- WITAJ CZŁOWIEKU! JA JESTEM WIELKI PAPYRUS I NIE ZROBIĘ CI KRZYWDY! WIEDZ, ŻE BARDZO CHĘTNIE PRZYJAŹNIE SIĘ ZE WSZYSTKIMI!
Taka jest niestety natura Papyrusa. Spróbowałby się zaprzyjaźnić nawet z osobą, która przed chwilą próbowała go zabić. Pod warunkiem, że usłyszałby od niej przeprosiny.

_________________

NYEH HEH HEH!
Chatki Rybackie (23.08.2018)|Dzika plaża (07.08.2018)|Park(03.08.2018)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lolle
Człowiek demolka
avatar

Liczba postów : 19
Zamieszkanie : Sierociniec
Praca/Zawód : Uczennica
Join date : 18/08/2018

PisanieTemat: Re: Chatki rybackie    Czw Sie 23, 2018 6:01 pm

Tak. Dokładnie tak. Lolle stała bez ruchu i uważnie przyglądała się Potworowi, śledząc i analizując każdy jego ruch, chociażby taki najmniejszy, nieznaczny. A jednak, szesnastolatka ma bardzo dobrą spostrzegawczość, więc (zazwyczaj) nie było czegoś, czego by ona nie dostrzegła. To był jej wielki dar od losu, i jest bardzo szczęśliwa, że ów dar został jej przydzielony. Wiedziała oczywiście, że sama nie jest na tym świecie, że inni ludzie (i pewnie Potwory też) również takową zdolność posiadają. No ale nic. Posiada, i koniec. Kropka. Nie ma co się nad tym rozwodzić.
Po jakimś czasie milczenia, spotkany, nietypowy jegomość odezwał się jako pierwszy. Lolle zamrugała powiekami i znowu spowodowała ciszę, jeszcze dłuższą niż to było wcześniej. Jeszcze tak niedawno... Lolle zrobiła krok w jego stronę. Ot, jeden malutki, niewinny kroczek, po czym stanęła, ponownie czując jakąś mentalną blokadę, która zdawała się w niej rozmieszczać bardzo szybko, sięgając każdej części szesnastoletniego ciała.
Lolle oczywiście nie miała pojęcia, czy ten Potwór oby na pewno ma zdolność rozpoznawania, czy ktoś jest człowiekiem, czy Potworem. To mogło pewnie zależeć od różnych czynników, a że dziewczyna nie miała na ten temat zbyt pokaźnej (no dobra... nie miała w ogóle żadnej) wiedzy na ten temat, postanowiła się nad tym nie zastanawiać i odzywkę "witaj, człowieku" potraktować normalnie. A Lolle przecież trochę wyglądała jak potwór (te jej soczewki... a raczej soczewka). Więc jak rozpoznał w niej człowieka? Po pierwsze, mógł improwizować. Po drugie, może posiada jakieś uzdolnienia. Po trzecie, dla niego inne oko to najwidoczniej nie jest zbyt dobry argument, by osobę taką nazwać Potworem. Lolle najbardziej skłaniała się ku tej ostatniej opcji.
Lolle zaczęła się coraz bardziej bać. Te jego zapewnienia w naturalny sposób sprawiły, iż strach (a może tylko lęk? Wiadomo w końcu, że strach od lęku różni się tym, iż to pierwsze jest uzasadnione, drugie – nie) wznowił się, i prawie osiągnął punkt kulminacyjny. Przełknęła głośno ślinę i zrobiła jeden krok do tyłu, tym samym przeracając się na plecy. I to upadła tak niefortunnie, że nie mogła sama wstać... a może trzeba trochę odczekać, dać jej szansę, i w końcu sama się podniesie?
Oby.
W głowie dziewczyny zaczęła narastać panika. Bała się, że Potwór podejdzie bliżej. Prawda, opowiastki z sierocińca, jakoby rasa ta jest bardzo niebezpieczna już zupełnie jej nie obchodziły, no bo poniekąd przez chorobę wymyśliła sobie zupełnie inne tezy, ale teraz znowu odczuwała panikę. Ot, jakby chwile, kiedy tam trafiła powróciły, by ponownie mrozić jej krew w żyłach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Papyrus
Paściarz
avatar

Liczba postów : 164
Zamieszkanie : Dom Sansa I Papyrusa
Praca/Zawód : Kucharz
Ekwipunek : Czerwona peleryna Papyrusa, telefon, prawdopodobnie spaghetti
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Chatki rybackie    Pon Sie 27, 2018 5:51 pm

Zafrasowany szkielet podrapał się po głowie. Czyżby nieznajoma nie usłyszała Wielkiego Papyrusa? A może go nie zrozumiała? Nie, nie, nie. Mowa kościeja jest porównywalna do krzyku, a on sam jest wyznawcą zasady, że jeżeli coś jest powiedziane dostatecznie głośno i powoli, to nawet głuchy zrozumie. A może dziewczyna też jest Potworem i słyszała o wspaniałości Kościotrupa, dlatego tak nieśmiało podchodzi do sytuacji? Ale skoro jest Potworem, to jakim? Nie wygląda jakoś specjalnie Potworzo. A może...
- JESTEŚ CYKLOPEM?
Dopiero po chwili Papyrus zdał sobie sprawę co powiedział. Cyklopy mają jedno DUŻE oko, a ta istota ma jedno małe i drugie zakryte. Undyne też tak ma, a gdyby Kostek nazwałby ją cyklopem, to musiałby zbierać kości z podłogi. Trzeba jak najszybciej naprawić sytuację, inaczej jest szansa, że dziewczyna (o zgrozo) go znielubi!
- PRZEPRASZAM, ALE NIE WIEM CZY JESTEŚ POTWOREM, CZY CZŁOWIEKIEM! MOŻESZ SIĘ PRZEDSTAWIĆ?! JAK JAK MÓWIŁEM: JESTEM WIELKI PAPYRUS! PRACUJĘ JAKO WSPANIAŁY KUCHARZ! - wypowiadając ostatnie słowo, Kościej wyciągnął, z tylko jemu wiadomego miejsca, jeszcze parujące spaghetti na porcelanowym talerzu. Teatralnie powąchał (a przynajmniej się postarał) i wyciągnął rękę wraz z pokarmem ku dziewczynie. Być może się skusi? Przecież makaron Papyrusa to towar najwyższej jakości. Nie ma możliwości, żeby ktokolwiek się oparł! No chyba że ma niesamowicie zły gust.

_________________

NYEH HEH HEH!
Chatki Rybackie (23.08.2018)|Dzika plaża (07.08.2018)|Park(03.08.2018)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lolle
Człowiek demolka
avatar

Liczba postów : 19
Zamieszkanie : Sierociniec
Praca/Zawód : Uczennica
Join date : 18/08/2018

PisanieTemat: Re: Chatki rybackie    Sro Sie 29, 2018 1:34 pm

Cyklop? powtórzyła w myślach to, co usłyszała i aż wybuchnęła niepohamowanym śmiechem. Wkrótce potem wstała z podłoża, może zostało  to spowodowane poprzez rozluźnienie, jaki daje śmiech (i w tym przypadku również da)? No ale wstała. O własnych siłach, i to – jak na razie – było główną rzeczą, która zaprząta jej umysł. Tak, jak na razie...
Znowu się roześmiała. Zapewne z racji, iż słowo to nie opuściło jej myśli, a tym bardziej że to ktoś ją tak nazwał. Tak, właśnie ją! Najpiękniejszą kobietę kroczącą po tym globie, przy czym zasłonięte oko tylko dodaje jej uroku. Ale to była tylko jej opinia. Wstała, otrzepała swe odzienie i spojrzała na niego wzrokiem równie rozbawionym, jak bardzo było jej do śmiechu, kiedy Potwór (tak, teraz już nie miała wątpliwości) nazwał ją Cyklopem.
- Ej ty, co tak wrzeszczysz?! – odpowiedziała krzykiem o prawie tej samej mocy – I co ci do tego, czy jestem jakimś pierdolonym cyklopem, czy nie? – i akurat w tej samej chwili dziwaczna istota przeprosiła dziewczynę, a owa dziewczyna, zwana jako Lolle podeszła bliżej, niwelując jakby lęk.
- Czy jestem człowiekiem czy potworem? – zrobiła celowo nadąsaną i obrażoną minę – No proszę, proszę... – teraz ułożyła sobie w głowie kolejne kłamstewko – ...nie kojarzysz mojej twarzy? Serio? Ale tak serio-serio? – spojrzała na niego najpierw z powagą, potem ponownie wybuchnęła nieposkromionym śmiechem. - No ja wypraszam sobie. Nie wiesz, kim jestem, hę? To otwórz to, co masz pod kopułą, a pewnie masz niewiele albo wcale, wśród Potworów chyba wszystko jest możliwe. I... – ułożyła sobie teraz w głowie coś zupełnie innego – No i ja wiem, kim naprawdę jesteś. Żadnym kucharzem. Oj, mój drogi, nie ze mną te numery. – odkaszlnęła, po czym kontynuowała – Wiem, wiem. Oj tak. Chyba że twoja rola w tej organizacji, która chce mi spieprzyć życie, zmieniła się, i rzeczywiście nim jesteś. Mhm.. – spojrzała wymownie na talerz. Zapach był iście kuszący, aczkolwiek Lolle trzymała się na baczności. Lolle wiedziała, że potrawa może być zatruta, a teraz była pełna podejrzeń jeszcze bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. No bo to, co jej dolega, znowu ujrzało światło dzienne. Szkoda tylko, że dziewczyna nie ma o tym bladego pojęcia... ale nie powiedziała mu o tym. Dlatego jej spojrzenie aż nasiąknęło niechęcią i obrzydzeniem, starając się, by ów jegomość poznał się na tym, bez usłyszenia na ten temat jej jakichkolwiek słów, no bo jak inaczej by mogło być, skoro nie skomentowała obecności gorącego dania w tej całej szopce?
A to, że uroiła sobie, iż Potwór ten jakoś tam usiłuje z innymi potworami spieprzyć jej życie? Właśnie JEJ? Dlaczego więc nie uciekała? Może czuła się bardzo silna i sądziła, że jej słowa mogą mieć wielką moc?...  W końcu dziewczyna chyba od zawsze uważała się za kogoś (aż nazbyt) wielkiego.

_________________
Kapeć | skrytka

Jak po śmierci nic nie będzie to się wkurwię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Papyrus
Paściarz
avatar

Liczba postów : 164
Zamieszkanie : Dom Sansa I Papyrusa
Praca/Zawód : Kucharz
Ekwipunek : Czerwona peleryna Papyrusa, telefon, prawdopodobnie spaghetti
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Chatki rybackie    Pią Sie 31, 2018 7:12 pm

Śmiech nieznajomej trochę zdziwił szkieleta. Spodziewał się raczej tego, że dziewczyna się naburmuszy, albo obrazi. Jednak najwyraźniej jest pozytywnie nastawiona, co bardzo ucieszyło Kostka.
Jednak jej słowa już nie sprawiły takiej przyjemności. Zachowała się trochę niegrzecznie, nawet jak na standardy Papyrusa. Naturalnie, że mówi głośno, przecież ma wtedy pewność, że każdy go zrozumie!
-WCALE NIE WRZESZCZĘ! - Powiedział swoim normalnym tonem, który w rzeczywistości jest wyższy o parę decybeli od normalnej mowy. Następnie zrobił minę, jakby o czymś sobie przypomniał i dopowiedział:
-CZYLI JESTEŚ CYKLOPEM? WOWIE! NIGDY WCZEŚNIEJ NIE WIDZIAŁEM CYKLOPA! - uśmiech znów zagościł na białej twarzyczce. Niezależnie co teraz zostanie powiedziane: dziewczyna już zawsze będzie dla Kostka cyklopem.
Po następnych słowach Pani Cyklop, Potwór zrobił zamyśloną minę i podrapał się po czaszce. Skoro nigdy wcześniej nie widział cyklopa, to jest pewny, że jej też nie widział. No chyba, że jeszcze wtedy nie była cyklopem, ale to nie tak działa. Raczej.
Trzeba powiedzieć Undyne, że też jest cyklopem, bo prawdopodobnie o tym nie wie. Ale się zdziwi jak się dowie!
Według Papyrusa dziewczyna musiała za dużo stać na słońcu, bowiem zaczęła pleść głupoty. Przecież Bar Grillby's to nie żadna organizacja a... no, bar. Wiadome jest, że istnieją dwie duże organizacje, które ze sobą walczą, jednak dopóki może bawić się z przyjaciółmi i robić spaghetti, ma je totalnie gdzieś!
Zmartwiony Potwór zastanowił się jak pomóc biednemu człowiekowi. Po chwili refleksji wpadł na pomysł. Zdjął swoją pelerynę, a następnie podszedł do nieznajomej. Zasłonił słońce tak, aby na damę z opaską padał cień.
-CHYBA TO SŁOŃCE CI SZKODZI. MOŻE POWINNAŚ USIĄŚĆ?- rzekł zatroskany, a następnie podarował jej swój najlepszy uśmiech. Sztuka uśmiechania się jest trudna u szkieletów, ponieważ nie posiadają one mięśni twarzy. Osóbka z opaską powinna docenić ten gest!

_________________

NYEH HEH HEH!
Chatki Rybackie (23.08.2018)|Dzika plaża (07.08.2018)|Park(03.08.2018)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lolle
Człowiek demolka
avatar

Liczba postów : 19
Zamieszkanie : Sierociniec
Praca/Zawód : Uczennica
Join date : 18/08/2018

PisanieTemat: Re: Chatki rybackie    Pon Wrz 03, 2018 12:41 pm

Dla Lolle cała ta sytuacja stawała się coraz to bardziej komiczna. Mimo że uważała, iż grozi jej niebezpieczeństwo ze strony tej oto istoty. Nie uciekała pewnie dlatego, że ona sama jest silniejsza od niego.
- Krzyczysz? Tak, do kurwy nędzy. Krzyczysz. – użyła do tego podniesionego tonu, zamiast krzyku. Pewnie i taki powinien do niego dotrzeć, nieprawdaż? Przecież nie dzieli ich żaden mur chiński...  A może była to jakaś niewidoczna (może i mentalna) blokada, działająca na zasadzie magii? Lolle pewnie niewiele by to zdziwiło, ba – myśląc o tym, wmówiła sobie że tak jest, by potem w to całkowicie uwierzyć. Eh... no tak. Zgadza się, jej dolegliwość znowu daje o sobie znać, o czym ona sama, oczywiście, nie miała zielonego pojęcia. Myśl, że utworzył taką magiczną barierę, stawała się coraz to bardziej silna, mocna. Stabilna.
- Nosz kurde, nie musisz krzyczeć. Naprawdę! W kopule, którą sam stworzyłeś wszystko jest słyszalne, uwierz mi. – poinformowała go, że wie o owej 'kopule", pokazała że nie jest taka tępa (gdyby tyko wiedziała, jakie są fakty... fakty dotyczące jej samej), więc uśmiechnęła się z trumfem wymalowanym na jej młodej twarzyczce, i postanowiła już nie wracać do tego wątku. Tak – postanowiła, więc to nie jest wcale pewne. Może jeszcze powróci? Może, wbrew temu co sobie obiecała...
- A niech tam będę dla ciebie cykopem. Wszystko mi jedno. Skoro z tego powodu tak się podniecisz, dostaniesz orgazmu, to... to proszę bardzo. – wyszczerzyła się u niemu nienaturalnie. Przestąpiła z nogi na nogę. Miała wielką ochotę go wkurzać (nie pomyślała nawet o konsekwencjach), doprowadzać do szewskiej pasji. Myślała, myślała... i jak na razie nic konkretnego nie przychodziło jej do głowy. Myślała intensywnie... ale nic. Kompletna pustka. Dlatego Lolle postanowiła poczekać na dalszy rozwój wydarzeń. Kto wie, może w którymś momencie coś ją jakby olśni? Poczekamy, zobaczymy.
Nie wiedzieć, czemu, dziewczyna zaczęla chodzić w te i wewte, jakby nad czymś rozmyślając. Ale to nie były te same myśli... chyba. Te same w sensie tym, iż planuje jakoś uprzykrzyć życie Potworowi. Oko za oko, co nie?
Kiedy powiedział to o słońcu, Lolle spojrzała się na niego jak na wariata. Dopiero teraz zauważyła, co zrobił, gdy się wypowiedział, no bo... jakoś nie zwróciła uwagi, jak ten okrył ją jakimś najprawdopodobniej wierzchnim odzieniem, czy czymś tego pokroju.
Tak. Dokładne tak, spojrzała na niego jak na wariata. Po prostu zbaraniała. O co mu, kurde, chodzi?, zachodziła w głowę. W końcu wstała i strzepnęła ze swych ramion kawał materiału. Peleryna osunęła się na ziemię z cichym łoskotem, ale z niczym więcej. Upadła bezwiednie, można by rzec – nieprzemyślanie, tworząc na podłożu ciekawą, abstrakcyjną kompozycję.
- Chyba sama lepiej wiem, co jest ze mną, nie? – odezwała się, podnosząc jedna brew ku górze. - Lepiej spójrz na siebie... – odrzeka z wyraźnym obrzydzeniem, rodzącym się na jej obliczu.

_________________
Kapeć | skrytka

Jak po śmierci nic nie będzie to się wkurwię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sans
Legendary Fartmaster
avatar

Liczba postów : 17
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Sprzedawca-czego-popadnie
Ekwipunek : Telefon komórkowy, portfel, poduszka pierdziuszka, brzęczyk elektryczny, okulary z wielkim sztucznym nosem i wąsami, różowe papucie(!)
Join date : 07/07/2018

PisanieTemat: Re: Chatki rybackie    Sro Wrz 05, 2018 8:00 pm

Choć Papyrus nie zdawał sobie z tego sprawy, przez całą drogę do lasu i aż nad rzekę, starszy brat siedział mu na kości ogonowej. No. Rzecz jasna nie tak dosłownie. Sans nie chciał go bezsensownie niepokoić ani też psuć zabawy w odkrywcę, jeśli właśnie to sobie zaplanował na resztę dnia. Miał tylko... To swoje niejasne przeczucie, że nie powinien go zostawiać kompletnie bez nadzory.
Zabawa w stalkera nie była czymś, z czego ośmielałby się pałać dumą, ale z dwojga złego wolał chuchać na zimne niż później żałować. Żałował już stanowczo zbyt wiele razy.
Pilnowanie by Papyrus cały i zdrowy wracał każdego dnia do domu, należało po części do jego codziennych obowiązków. I choć nie mógł być w pobliżu 24/7, wypracował sobie dostatecznie dobry system, by w stanowczej części przypadków nie pozwolić bratu na pozostanie zbyt długo bez nadzoru. Stał zatem koniec końców jeszcze lepszy niż dawniej w ukrywaniu się w cieniu oraz pozostawaniu w kompletnym bezruchu. Przemieszczał się jedynie krótkimi teleportacjami z jednego miejsca w kolejne i spokojnie obserwował.
Gdy długie minuty mijały leniwie, był już niemalże pewien, że wszystko przebiegnie bez komplikacji. Wielka szkoda, że tak bardzo się mylił.  
Napotkany na ich drodze człowiek nie wydawał się groźny. Sans pozwolił sobie dokładnie go zlustrować z bezpiecznego dystansu, nie pozwalając przy tym na ujawnienie swojej obecności. Ludzka dziewczyna. Nastolatka. Młódka. Nic specjalnego, jeśli zapomnieć o dość niecodziennym kolorze oka, które jednak nie frasowało go nadmiernie. Heh, z początku pozwolił sobie nawet na lekkie rozluźnienie. Choćby obleciał ją strach na widok brata, powinna co najwyżej rzucić się do ucieczki. Ze wszystkich dostępnych możliwości, ostatnią było bezpodstawne rzucenie się do jego drogiego braciszka z gębą. A jednak to właśnie stało się kilka chwil później.
Sans dawno nie słyszał podobnie ordynarnego słownictwa rodzącego się w ustach ludzkiego dziecka i to na dodatek płci ŻEŃSKIEJ. To dość przykre, ale też nie jakieś nadmiernie zaskakujące. Przynajmniej w przypadku ludzi oraz ludzkiej młodzieży. A o ile chętnie zignorowałby podobne zachowanie w stosunku do samego siebie, o tyle rzucanie podobnych słów w stronę jego wysokiego szkieleta było nie tylko obrzydliwe, ale i niewybaczalne. Gdyby było to możliwe, stworzyłby dookoła Papyrusa magiczną bańkę, która uniemożliwiłaby mu usłyszenie wszystkich, kierowanych do niego słów. Jakim prawem zwracała się do niego w ten sposób?! Nie zrobił nic, ponad zaoferowanie jej pomocy! Hahaha... Planował się nawet zaprzyjaźnić, z tego co zdążył usłyszeć.
...
Naiwność Papyrusa czasami naprawdę go bolała.
Zdawał sobie sprawę, że nie powinien się ujawniać dopóki nie było realnego zagrożenia, lecz w tym wyjątkowym przypadku nie mógł czekać na więcej. NIE CHCIAŁ czekać na więcej. Nikt, nieważne czy dziecko, czy człowiek, czy potwór, NIKT nie będzie ubliżał jego bratu do tego stopnia! Nie zasłużył sobie na to!
Czując niewysłowioną złość rodzącą się w głębi duszy, Sans zamknął na chwile oczodoły i odetchnął bezgłośnie, zanim zdecydował się przeteleportować na najbliższe, dostatecznie rozgałęzione człowieka drzewo.
- Nie sądzisz, że to było raczej nieuprzejme? - odezwał się z góry, celowo zrzucając na głowę Lolle jeden ze swoich słynnych, różowych papuciów. Zatrzymał się na niej wyjątkowo pewnie! - Ups~ Poczekaj chwilę. - zahaczając się nogami gałęzi, pozwolił swojemu ciału swobodnie przegibać się i zawisnąć nad głową szesnastolatki. Gdyby spojrzała w górę, mogłaby najeść się niezłego strachu. Nie na co dzień zawisają nad tobą szkielety o... wyjątkowo przerażająco pustych spojrzeniach i szerokim uśmiechu. Z tej perspektywy, Papyrus nie powinien natomiast móc zobaczyć wyrazu twarzy Sansa, dlatego ten czuł się dość pewnie, odgrywając się po swojemu na dziecku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Papyrus
Paściarz
avatar

Liczba postów : 164
Zamieszkanie : Dom Sansa I Papyrusa
Praca/Zawód : Kucharz
Ekwipunek : Czerwona peleryna Papyrusa, telefon, prawdopodobnie spaghetti
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Chatki rybackie    Sob Wrz 08, 2018 1:03 pm

Papyrusa naprawdę ciężko zdenerwować. Jedyną osobą, która jest do tego zdolna to Sans. Innym na to nie pozwala wrodzona pewność siebie szkieleta. Nawet jeśli ktoś go wyzywa prosto w twarz, jego umysł zawsze znajdzie jakąś odnogę, która odwróci te słowa i przeistoczy w coś pozytywnego. Nie zrażając się więc na przekleństwa dziewczyny oraz jej niemiłe zachowanie dalej się uśmiechał. Usłyszawszy słowa dziewczyny na temat krzyku, zaśmiał się w swój charakterystyczny sposób, a następnie rzekł:
- JA WCALE NIE KRZYCZĘ. O TAK KRZYCZĘ!!! - drugie zdanie powiedział niezwykle głośno. Tak głośno, że rzeczywiście można się przekonać, że Papyrus nie żartuje.  Szkielet nie wiedział o jaką kopułę chodzi, więc uśmiechnął się tylko mając nadzieję, że szczerym uśmiechem odpowie na wszystkie wątpliwości dziewczyny! A w sprawie cyklopa: tutaj też pojawiło się wiele niezrozumiałych dla Papyrusa kwestii. Przecież wiadomym już jest, że ta dziwna osóbka jest cyklopem, więc tak naprawdę nie wiadomo czemu pozwala sobie nią być. 
- A CO TO ORGAZM? - spytał się szkielet. I tutaj dochodzimy do momentu, kiedy człowiek rzucił peleryną Papyrusa o ziemię i postanowił się oburzyć. Oczywiście Potwór w przeistoczył wszystko w swojej głowie tak, że dla niego wyglądało to po prostu na niewinną niezdarność. -MOJA PELERYNA CI UPADŁA! MUSISZ UWAŻAĆ, PONIEWAŻ TRUDNO JĄ DOPRAĆ. A WIESZ CZEMU JEST CZERWONA? ŻEBY NIE BYŁO WIDAĆ PLAM OD SOSU SPAGHETTI! NYEH HEH HEH! - rzekł, a następnie podniósł kawałek materiału. Otrzepał go z brudów i wyciągnął wraz z nią rękę, aby ponownie podarować dziewczynie ochronę od słońca. I tutaj następuje niespodziewany zwrot akcji, ponieważ nagle pojawia się… Sans! Papyrus dawno go nie widział, więc niezwykle ucieszył się na jego widok. Pomachał mu ręką, którą trzymał pelerynę. A kiedy zobaczył, co jego brat zrobił dziewczynie, pogroził mu palcem.
 - MUSISZ UWAŻAĆ NA SWOJE KAPCIE SANS! NIE KAŻDY LUBI BYĆ OBRZUCAMY OBUWIEM! I NIE ZWISAJ TAK, BO MOŻE COŚ CI SIĘ STAĆ! OCH… TO JEST MÓJ BRAT SANS! - w końcu przedstawił go człowiekowi. Pomimo swoich narzekań, bardzo się cieszył, że brat jest przy nim. Może razem pomogą tej dziewczynie uchronić się od odbierającego rozum słońca?

_________________

NYEH HEH HEH!
Chatki Rybackie (23.08.2018)|Dzika plaża (07.08.2018)|Park(03.08.2018)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lolle
Człowiek demolka
avatar

Liczba postów : 19
Zamieszkanie : Sierociniec
Praca/Zawód : Uczennica
Join date : 18/08/2018

PisanieTemat: Re: Chatki rybackie    Pon Wrz 10, 2018 4:54 pm

Była teraz pewna siebie. Aż nazbyt pewna siebie... Myślała, że nikt ani nic nie wtrąci się do tej rozmowy. A jednak! Zanim jednak spokój, jej spokój pod tym względem został zakłócony, wydarzyło się jeszcze parę spraw. Chodzi tutaj oczywiście głównie o gadkę na temat peleryny, a dokładniej – jej barwy. Lolle nie widziała w tym niczego śmiesznego, więc spojrzała się na niego jak na wariata.
Ale to nic w porównaniu do tego, co się zadziało chwilę później...
Coś na nią spadło, ale nie mogła określić, czym był ten przedmiot. No ale to również było takie "nic w porównaniu do tego", że spojrzała, tak jakby automatycznie w górę, a widok... no cóż, nie był wcale zabawny. Ba, nawet przerażający, chociaż początkowo w oczach Lolle na takiego nie wyglądał, co nie oznacza oczywiście, że się nie bała. Przestraszyła się, i to nie na żarty, ale.. nieco później. Może dopiero teraz dotarło do niej, co zobaczyła, hę? Pewnie dlatego cofnęła się o parę kroków i... znowu upadła na ziemię. Tym razem jednak pozbierała się o wiele szybciej i sprawniej. Nie potrzebowała pomocy (w sumie, wtedy też tak było). W jej oczach nagromadziło się jeszcze więcej paniki, niż jeszcze nie tak dawno. Wtedy, gdy spojrzała na zwisającego z gałęzi (zapewne) Potwora. No bo jak inaczej go nazwać? To aż rzucało się w oczy.
Było w niej tyle strachu, tyle paniki, że musiało upłynąć dość sporo czasu, zanim się odezwała. Nie skomentowała nawet uwagi drugiego ze szkieletów, nie skomentowała nawet nowej dla niej informacji (że tych Potworów łączą więzy krwi, a dokładniej to braterstwo). A dlaczego bała się aż tak bardzo? Czyż to nie oczywiste? Dziewczyna znowu sobie coś uroiła. Przełknęła tylko głośno ślinkę i powoli się cofając do tyłu (tym razem nie upadła ani razu), otworzyła usta.
- Nie zbliżać się! – chciała to wypowiedzieć normalnym tonem, ale wyszedł jej krzyk, podobny do tego, do jakiego ucieka się Papyrus. - Wiem, kim jesteście. Wiem, że macie mnie na celowniku... – można już się domyślać, co sobie dziewka wymyśliła. Po prostu uznała, że oboje należą do jakiejś organizacji, która zamierza zrobić z jej życia piekło. I tak bardzo w to uwierzyła (wcześniej oczywiście brała to za głupotę, ale wiemy mniej więcej, jak działa mechanizm mitomanii w przypadku Lolle. Była nietypowa, to fakt, ale jednak była), że uznała to za prawdę absolutną.- ...ale ja się nie dam. Ja. Będę. Normalnie. Żyć. – wypowiedziała te słowa, robiąc pauzę po każdym z nich. Ale na jej obliczu tkwiły wciąż te same odczucia...

_________________
Kapeć | skrytka

Jak po śmierci nic nie będzie to się wkurwię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sans
Legendary Fartmaster
avatar

Liczba postów : 17
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Sprzedawca-czego-popadnie
Ekwipunek : Telefon komórkowy, portfel, poduszka pierdziuszka, brzęczyk elektryczny, okulary z wielkim sztucznym nosem i wąsami, różowe papucie(!)
Join date : 07/07/2018

PisanieTemat: Re: Chatki rybackie    Wto Wrz 11, 2018 9:17 pm

Gwiazdom niech będą dzięki, że Lolle nie miała już czasu odpowiedzieć Papyrusowi na sprawy związane z "orgazmami"! Ugh, nawet jeśli Papyrus i tak by nie zrozumiał, jako starszy brat nadal czułby się w obowiązku, aby jakoś to później sprostować. Dobrze dla nich wszystkich, że zostało mu to oszczędzone. A już najlepiej dla tej wulgarnej siksy, którą odpowiednio potraktowałby za uczenie Papsa podobnych rzeczy.
- Sorki, bro. Chciałem tylko pokazać jej mój specjalny atak. - atakowanie za pomocą kapcia musiało wyglądać jak coś, co tylko Sans potrafił wymyślić. Zwłaszcza, że nawet nie wysilił się, żeby użyć na nim magii, czy choćby spróbować się nim zamachnąć. Jedynie pozwolił obuwiu ześlizgnąć się z kości stopy. Aczkolwiek, gdy tak popatrzeć na reakcję, jaką wywołał u ludzkiej dziewczyny, nie można było tego nazwać zupełnie nieudanym, racja?  
- ...
Ah. Czy przypadków taki jak ten nie nazywają aby pośród ludzi... "Lunatykami"? A może tylko "Dziwakami"? Jako przedstawiciel potworzej rasy mógł brzmieć koszmarnie ironicznie, ale nawet potwory potrafiły uznać kogoś za mniej lub bardziej dziwacznego. I jeśli zapytałby go ktoś o zdanie, wolałby, żeby jego brat nie miał do czynienia ze zbytnimi dziwakami. Zwłaszcza tymi ludzkimi.
- Spoko, dzieciaku. Jeden klapek wystarczy. Nie zamierzam celować drugim.- puścił Lolle "oczko", zakładając przy okazji ręce za głowę, którą nadal wisiał swobodnie do dołu. Nie chciało mu się podciągać, a drugą opcją był przecież upadek. - Znalazłeś sobie nowego partnera do gier, bro? Cool~ Wydaje się całkiem żywiołowa.
Jak dla niego... Za bardzo żywiołowa. I to w mało fajny sposób.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Papyrus
Paściarz
avatar

Liczba postów : 164
Zamieszkanie : Dom Sansa I Papyrusa
Praca/Zawód : Kucharz
Ekwipunek : Czerwona peleryna Papyrusa, telefon, prawdopodobnie spaghetti
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Chatki rybackie    Sro Wrz 12, 2018 4:06 pm

Cała ta sytuacja stawała się coraz dziwniejsza. Ale oczywiście nasz drogi Papyrus zupełnie zignorował to, że ten człowiek zachowuje się dziwnie. Nie, "zignorował" to złe słowo. Wrzucił ten fakt do mielarki, póżniej dodał trochę swojego dobra, oraz sformował w swoiste parówki, które nazwał "Różowe okularki". I teraz zajada się nimi, jednocześnie wysłuchując bzdur, które mówi Lolle i myśli sobie coś w stylu "BIEDACTWO! SŁOŃCE JEJ NAPRAWDĘ SZKODZI!"
Wracając do rzeczywistości: Na słowa Sana o specjalnym ataku, Papyrus tupnął nogą i się naburmuszył.
- SAAANS! JUŻ NIE ATAKUJEMY LUDZI! NAWET TAK LENIWYMI ATAKAMI JAK TWÓJ! TERAZ TEN CZŁOWIEK SIĘ BOI!
Całe to gadanie o organizacji... wcześniej napisałem, co Papyrus o tym sądzi. Znów spojrzał na swoją pelerynę. Wpadł chyba na lepszy pomysł, niż przykrywanie płachtą materiału.
- SANS! WRZUĆMY JĄ DO WODY! TE SŁOŃCE PEWNIE JEJ SZKODZI, DLATEGO WYGADUJE TE BZDURY! - rzekł po czym ponownie założył czerwoną narzutę i na wszelki wypadek, przygotował się do miotania człowiekiem!
Bardzo spodobało się młodszemu z braci to, że Sans obiecał nie atakować drugim kapciem. Może się jakoś dogadają! Na pewno tak, przecież Sans się ze wszystkimi koleguje! Zupełnie jak Papyrus, który próbuje, ale nie zawsze mu wychodzi.
Kościej uśmiechnął się i wyprostował z dumą, kiedy usłyszał słowa swojego brata. Dla niego to był komplement, a dla Sansa... kto wie?
- NYEH HEH HEH! JESTEM BARDZO DOBRY W NAWIĄZYWANIU PRZYJAŹNI! A Z TYM CZŁOWIEKIEM JESZCZE NIC NIE GRAŁEM. MOŻE POPRYSKAMY SIĘ WODĄ?! - powiedział, po czym prawie, że zaczął skakać. Perspektywa chlupania się wodą z ludzką dziewczyną i bratem, napawała Papyrusa ogromną wręcz radością.

_________________

NYEH HEH HEH!
Chatki Rybackie (23.08.2018)|Dzika plaża (07.08.2018)|Park(03.08.2018)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lolle
Człowiek demolka
avatar

Liczba postów : 19
Zamieszkanie : Sierociniec
Praca/Zawód : Uczennica
Join date : 18/08/2018

PisanieTemat: Re: Chatki rybackie    Pią Wrz 14, 2018 4:45 pm

Nadal była przerażona perspektywą, w której te Potwory robią jej jakąś krzywdę. I nie ukrywała się już z tym strachem. Jej spojrzenie przechodziło z jednego na drugiego kościotrupa. Może to dlatego dziewczyna nie rozumiała całokształtu ich rozmowy, a jedynie pewne urywki? Najprawdopodobniej to właśnie jest powodem. Chociaż może ich być więcej, o wiele więcej.
Słowa nowo przybyłej istoty, między innymi wzmiankę o kapciu, usłyszała jakby przez mgłę. No, może to porównanie niezbyt tu i teraz pasuje (bardziej odpowiednie jest dla zmysłu wzroku), ale.. wiadomo, o co chodzi. I to rzecz najważniejsza. Pomyłki nie są groźne w skutkach, jeśli przypadkiem zadziałają w nieco inny sposób.
Już zdążyła się poznać, że ci obaj (rodzeństwo, jak się okazuje) mają zupełnie różne od siebie podejście. Podejście do Lolle, jeden zwraca jej uwagę że powinna być bardziej uprzejma, drugi jest ślepy na wszystko, co ona mówi i robi, traktując ją jakby w ogóle tak nie postępowała. I najwidoczniej chce się z nią zaprzyjaźnić... stop. Według Lolle jest zupełnie inaczej, nieprawdaż? Uważa, że on specjalnie przybrał taką "maskę", udaje że ma pokojowe zamiary. Czemu? To oczywiste. Dziewczyna wciąż wierzyła w samodzielnie sklejone brednie. Brednie.. w końcu jednooka nie wiedziała, że jej myśli są właśnie czymś takim. Może kiedyś sobie to uświadomi? Może...
Nie wiedziała kompletnie, co robić. Dalej w to brnąć, czy może uciekać? Ta druga opcja do niej nie pasuje. Więc stała. Została. Aż w końcu ten, którego tu poznała jako pierwszego, powiedział... żeby ją wrzucić do wody. Lolle początkowo nie uwierzyła, co usłyszała. Aż w końcu, dotarło do niej... dotarło w pełni. Dziewczyna cofnęła się o krok (nie upadła – najwidoczniej, miała już w tym wprawę, gdy cofała się, nie widząc podłoża, gdzie stawia nogi do tyłu), nieznacznie kręcąc głową. I nie wiedziała, co powiedzieć, co zrobić. Czuła wielką gulę w gardle, a nogi zamieniały się w ołów. Może poniekąd również dlatego, iż nie umie pływać? Wzięła głęboki wdech i wydech i to wszystko zmalało.
W końcu odzyskała trzeźwość umysłu. Spojrzała się i zaśmiała cichutko.
- Okej. Wrzucisz mnie do wody i co dalej? – nagle przypomniała sobie, iż kościotrup ma swoje powody – uważa przecież że dziewczynie zaszkodziło słońce. I tu przechodzimy do sytuacji, gdy dziewczyna nie jest pewna, która opcja jest bardziej prawdziwa (martwi się, czy chce jej coś naprawdę zrobić?). Albo naprawdę tak uważał, albo robił to wszystko wedle własnego planu. By uniemożliwić jej ucieczkę... ale przemyślała to. I od teraz za bliższą prawdzie uważa tę drugą opcję.

_________________
Kapeć | skrytka

Jak po śmierci nic nie będzie to się wkurwię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sans
Legendary Fartmaster
avatar

Liczba postów : 17
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Sprzedawca-czego-popadnie
Ekwipunek : Telefon komórkowy, portfel, poduszka pierdziuszka, brzęczyk elektryczny, okulary z wielkim sztucznym nosem i wąsami, różowe papucie(!)
Join date : 07/07/2018

PisanieTemat: Re: Chatki rybackie    Wto Wrz 18, 2018 7:23 pm

Byłoby kłamstwem, gdyby stwierdził, że reakcja człowieka nie usatysfakcjonowała go gdzieś tam w duchu. Dzieci powinny bardziej uważać na to co mówią i do kogo.
- Jesteś pewien, że tylko z grzeczności nie udaje? No bo wiesz... To w końcu tylko mój klapek. - przekręcił nieco głowę, by wypatrzyć miejsce ostatecznego lądowania cennego obuwia. Hm. Przecież go tutaj nie zostawi. Nie po tym, jak dzielnie się spisał, spadając wcześniej na głowę krnąbrnej dziewczyny. Może nawet wrzuci go do prania, gdy już będą w domu? W ramach okazania wdzięczności? Rzecz jasna tylko ten jeden. Już nie przesadzajmy, żeby miał się schylać albo podnosić wyżej nogę aż dwa razy!
- Śmiała i niegłupia teza. Sam bym nigdy na to nie wpadł. Jestem z tobą. - ze swoim standardowym uśmiechem na twarzy połączył kości palców wskazującego z kciukiem, a następnie wyciągnął w stronę Papyrusa obie ręce. Strasznie męczące zajęcie. Miał nadzieję, że nie będzie musiał ich tak długo trzymać. - ...O ile nie zmarnuję wcześniej sił na schodzenie stąd samemu~
Sam już wlazł, khm, teleportował się, więc ciężko od niego oczekiwać, żeby jeszcze musiał sam zejść. To by było trochę okrutne. W końcu nieźle namęczył, śledząc brata aż tutaj. Byłoby miło, gdyby mogli już wracać. Byłoby naprawdę miło...
- Myślę, że mój brat oczekuje na poprawę twojego stanu mentalnego i większej trzeźwości umysły, co być może przy okazji zaowocuje większymi chęciami do socjalizowania się. Prawdopodobnie~ - wyjaśnił, celowo dobierając takie, a nie inne słowa. W innych okolicznościach może i spróbowałby odwieść brata od pomysłu z miotaniem człowiekiem. W INNYCH okolicznościach.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Papyrus
Paściarz
avatar

Liczba postów : 164
Zamieszkanie : Dom Sansa I Papyrusa
Praca/Zawód : Kucharz
Ekwipunek : Czerwona peleryna Papyrusa, telefon, prawdopodobnie spaghetti
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Chatki rybackie    Pią Wrz 21, 2018 6:09 pm

Papyrus zdenerwował się, gdy Sans zwątpił w stan dziewczyny. To naprawdę poważna sprawa! Słyszał, że człowieki umierają czasami od słońca. Prawdopodobnie dlatego tak krótko żyją. Król Asgore tylko na początku siedział wystawiony na słońce, a później zszedł do Podziemi. Dlatego pewnie żyje tak długo! Albo żył...
- TWÓJ KAPEĆ MUSIAŁ NAPRAWDĘ ŹLE PACHNĄĆ, JEŻELI TEN BIEDNY CZŁOWIEK TAK ZAREAGOWAŁ SANS! JAK PRZYJDZIEMY DO DOMU, TO PROSZĘ, ABYŚ GO WYPRAŁ, DOBRZE? - nakazał prośbą Kościej.
Mimo wszystko, cieszył się, że jego brat jest z nim. Nawet poparł pomysł Wielkiego Papyrusa! Im więcej sojuszników w leczeniu tej dziewczyny, tym lepiej. Potwór zaśmiał się tylko i zdjął niższego szkieleta z drzewa, a następnie, niczym małe dziecko (albo kłodę), położył delikatnie na ziemi. Zadowolony ze swojej ciężkiej pracy, odwrócił się w stronę swojego celu do pluskania! Zanim jednak przystąpił do olewania tematu (DA BUM TSS), postanowił dopowiedzieć coś do słów Sansa.
- MÓJ BRAT MA NA MYŚLI TO, ŻE JAK CIEBIE OCHLAPIEMY, TO POCZUJESZ SIĘ LEPIEJ. PARĘ RAZY TAK JUŻ ROBIŁEM. SZCZEGÓLNIE FAJNIE BYŁO, KIEDY OBLAŁEM WODĄ SMUTNEGO PANA, A ON BYŁ TAKI WESOŁY, ŻE ZACZĄŁ MNIE GANIAĆ! WYKRZYKIWAŁ JAKIEŚ DZIWNE SŁOWA, ALE JESTEM PEWIEN, ŻE TO Z RADOŚCI! NIE MA TO JAK SZERZYĆ UŚMIECH O 3 RANO! - skończywszy swój wywód, skoncentrował się na człowieku i pchnął ją do wody w nadziei, że jej się poprawi. Oczywiście zrobił to za pomocą swojego Cool Blue! Jego celem było tylko orzeźwienie. Przecież nie chce, żeby Cyklopowi stała się jakakolwiek krzywda!

// rzut na rzucenie Lolle do wody za pomocą Cool Blue

_________________

NYEH HEH HEH!
Chatki Rybackie (23.08.2018)|Dzika plaża (07.08.2018)|Park(03.08.2018)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 329
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Chatki rybackie    Pią Wrz 21, 2018 6:09 pm

The member 'Papyrus' has done the following action : Kostki


'Kostka' : 3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com
Lolle
Człowiek demolka
avatar

Liczba postów : 19
Zamieszkanie : Sierociniec
Praca/Zawód : Uczennica
Join date : 18/08/2018

PisanieTemat: Re: Chatki rybackie    Nie Wrz 23, 2018 7:50 pm

Była początkowo ślepa na to, co się tutaj dzieje, co oni mówią, o czym prawią. Jej myśli były zbyt zajęte paniką, co oni za chwilę z nią zrobią. Myśl, że wrzucą ją do wody, napawała ją wielkim strachem. Pomoczy się. Przeziębi się. Ale najgorsze jest to, że nie umie pływać. Może jednak jakoś sobie poradzi?
W końcu powróciła do rzeczywistości. Nowo przybyły osobnik dość mądrze brzmiącym zbiorem słów popierał myślenie swojego brata. Mądrze brzmiącym, tak, aczkolwiek Lolle i tak miała go za idiotę. Nic dziwnego, dziewczyna uważała tak względem większości społeczeństwa. I to społeczeństwa nie tylko ludzi. Jak inaczej mogło by być, skoro tu i teraz przebywa w obecności samych potworów? Nie zrobili na niej większego wrażenia, gdyby nie liczyć faktu, iż uważa ich za takich... no. Wiadomo, jakich. Byli częścią jej urojeń, w tym przypadku – nieustępliwą częścią. Przynajmniej akurat TYCH urojeń, o ile te wytwory można nazwać urojeniami. I pewnie to się prędko nie zmieni. Wciąż panikowała w środku, czując że niebezpieczeństwo czyha na nią z każdej strony. Może Oni mieli wspólników? Może planowali o wiele więcej, niż samo wrzucenie do wody?
To trwało ułamek sekundy. Sekundy, która wydawała się wiecznością. Tylko tyle... a może aż tyle? Lolle nie potrafiła jakoś się w tym połapać. W jednej chwili stała na suchym podłożu, a w drugiej już była w wodzie. Szybko jednak wynurzyła głowę i zerknęła na Papyrusa.
- TY POPAPRAŃCU! MASZ MNIE WYCIĄGNĄĆ, TU I TERAZ! – spojrzała na Papyrusa,  najpierw z paniką, potem panika nieco zelżała w swej sile. Próbowała wyjść na brzeg, ale jej starania kończyły się fiaskiem. I zadziwiła samą siebie – ruszając kończynami, unosiła się na powierzchni (nie do końca) przezroczystej wody, zapełniającej ów zbiornik wodny. - I CO, MYŚLISZ ŻE TYM SPOSOBEM OSŁABISZ MOJĄ CZUJNOŚĆ, CO? HAHA, ONA JEST JESZCZE WIĘKSZA, NA PRZEKÓR TEMU, CO BYŁO TWOIM CELEM! – oburzona, podpłynęła do brzegu i złapała kościotrupa (tego pierwszego) za kostkę i tym samym wciągając go do wody. - I co, może tobie też się coś przestawi pod kopułą i dasz mi normalnie żyć, co? – te słowa wypowiedziała już normalnym tonem, nie krzykiem. W sumie, krzyk nie był czymś częstym u Lolle. Na dodatek jej barwa głosu lepiej brzmi szeptem bądź neutralną tonacją drgań w krtani.

_________________
Kapeć | skrytka

Jak po śmierci nic nie będzie to się wkurwię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sans
Legendary Fartmaster
avatar

Liczba postów : 17
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Sprzedawca-czego-popadnie
Ekwipunek : Telefon komórkowy, portfel, poduszka pierdziuszka, brzęczyk elektryczny, okulary z wielkim sztucznym nosem i wąsami, różowe papucie(!)
Join date : 07/07/2018

PisanieTemat: Re: Chatki rybackie    Sro Wrz 26, 2018 8:21 pm

Przeszło mu przez myśl, że gdyby wiedział z odpowiednim wyprzedzeniem, że tego konkretnie dnia przyjdzie mu potraktować jednym ze swoich cennych kapci pannicę wykazującą się podobnym brakiem jakichkolwiek manier, pozwoliłby je wcześniej założyć Jerremu - nieważne jak wielkie musiałby mieć do nich później obrzydzenie. Wielka szkoda, że nie mógł powiedzieć tego na głos Papsowi.
- Ok. - odpowiedział zatem krótko w taki sam sposób, w jaki zwykł często odpowiadać bratu na mnogie przykazy i nakazy, często też w smsach lub papierowych notkach. Co nie było równe stosowaniu się do nich. Choć w tym wyjątkowym przypadku akurat zamierzał.
Już na ziemi, podszedł leniwym krokiem do samotnie leżącego w trawie obuwia, które po długiej i z całą pewnością bolesnej rozłące ponownie mogło zintegrować się z kośćmi jego stopy. Bez kapci to jednak jak bez czaszki.
- Też byłbym smutny, gdybym musiał wychodzić z łóżka o trzeciej nad ranem. - zauważył lekko, aczkolwiek w duchu miał szczerą nadzieję, że Papyrus nie oblewał ludzi wodą częściej niż to konieczne. Z doświadczenia wiedział, że poczucie humoru u ludzi jest wyjątkowo wybredne. Jeszcze bardziej niż u jego młodszego braciszka, który notabene naprawdę zamierzał rzucać dziewczyną do wody-... Oh, boy. To było trochę słabe pchnięcie, ale jakoś najwyraźniej wyszło... Welp! Dopóki Papyrus był szczęśliwy - chciałby powiedzieć, lecz nowe wrzaski, a następnie karygodne zachowanie Lolle konkretnie wytrąciło go z równowagi.
- ... ...... ........... - cicho pstryknął palcami, szybko aktywując swoją magię z zamiarem pochwycenia duszy ludzkiego dziecka. Nie mógł dać się na tym przyłapać bratu, dlatego jego zagrywka musiała zostać wykonana błyskawicznie i o ile rzeczywiście udało mu się chwycić smarkatą w objęcia magii, szarpnął jej ciałem w następnym momencie w stronę środka zalewu, chcąc odrzucić siłą magicznej manipulacji jak najdalej od wysokiego szkieleta.

/1 rzut na chwycenie duszy Lolle w Blue, 2 rzut na siłę szarpnięcia jej ciałem po tafli wody
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 329
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Chatki rybackie    Sro Wrz 26, 2018 8:21 pm

The member 'Sans' has done the following action : Kostki


'Kostka' : 3, 3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com
Papyrus
Paściarz
avatar

Liczba postów : 164
Zamieszkanie : Dom Sansa I Papyrusa
Praca/Zawód : Kucharz
Ekwipunek : Czerwona peleryna Papyrusa, telefon, prawdopodobnie spaghetti
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Chatki rybackie    Sob Wrz 29, 2018 6:41 pm

Szkielet nie wie jakim cudem, ale dziewczyna wleciała do wody. Przecież jego rzut się nie udał, więc nie powinno się nic stać. A jednak dziewczyna znalazła się w wodzie. Chyba jednak trochę to pomogło, bo przestała mówić o tych dziwnych rzeczach!
A przynajmniej tak się szkieletowi na początku wydawało, bo później stan rzeczy wrócił do "normalności".
Kościej podrapał się po głowie. Jego wspaniały plan nie wypalił! Została jedna rzecz, którą wyższy z braci robi zawsze tylko w ostateczności. Tylko w najczarniejszej godzinie.
Poprosi Sansa o pomoc.
- TO NIE ZADZIAŁAŁO! SAANS! CO MY TERAZ ZAROBIMY?! MUSIMY JEJ JAKOŚ POMÓC!
Mina Papyrusa była dość mierna. Przyzwyczaił się do tego, że zawsze wygrywa. Nawet, jeżeli zwycięstwo było w jego głowie. Teraz nie mógł znaleźć bezpieczniej ostoi, którą będzie mógł wykorzystać na swoją korzyść. Zawiódł po całości.
W ten nagłe, osoba, którą starał się uratować wciągnęła go do wody. Złapała go za kostkę i najzwyczajniej wrzuciła do wody. Papyrus przez chwilę miotał się w wodzie, ponieważ nie umiał pływać. Jednak los chciał, że woda była płytka, a on na tyle wysoki, że spokojnie mógł stać.
Kiedy przestał się szamotać, wstał i chwilę starał się utrzymać równowagę. Na jego twarzy było widać szeroki uśmiech.
- BITWA NA WODĘ!!! - krzyknął Papyrus, a następnie uderzył z całej siły w zmącona już taflę wody. Dosyć spora fala wody uderzyła w Lolle. Widząc to, szkielet zaśmiał się głośno i zawołał Sansa, aby też dołączył do zabawy. Nie czekając na reakcję, znów uderzył w wodę i fala pomknęła tym razem w stronę niższego szkieleta.

_________________

NYEH HEH HEH!
Chatki Rybackie (23.08.2018)|Dzika plaża (07.08.2018)|Park(03.08.2018)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Chatki rybackie    

Powrót do góry Go down
 
Chatki rybackie
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Welcome to the Surface! :: Powierzchnia :: Rzeka-
Skocz do: