IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Most

Go down 
AutorWiadomość
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 275
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Most   Nie Mar 04, 2018 5:17 pm

Z grubsza nic fascynującego: łącznik między jedną częścią miasta a drugą, zawieszony nad rzeką i paroma przypadkowymi łodziami. Przejeżdżają tędy głównie samochody, ale chodniki na jednym i drugim brzegu mostu również są uczęszczane. Ów łącznik jest jednak zarazem wyjątkową okazją do zderzenia się z różnymi, nierzadko zupełnie odwrotnymi sobie grupami społecznymi. Człowiek przejdzie obok potwora, zły obok dobrego i odwrotnie. Można się także zawsze zatrzymać na rozmowę pod jedną z paru lamp, obserwując życie toczące się w dzielnicach najbliżej mostu lub po prostu po to, by popatrzeć na rzekę i niebo, oba zdające się nie mieć końca.


Ostatnio zmieniony przez Admin dnia Czw Maj 10, 2018 7:34 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com
Papyrus
Paściarz
avatar

Liczba postów : 158
Zamieszkanie : Dom Sansa I Papyrusa
Praca/Zawód : Kucharz
Ekwipunek : Czerwona peleryna Papyrusa, telefon, prawdopodobnie spaghetti
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Most   Pon Kwi 16, 2018 6:43 pm

Papyrus szedł raźnym krokiem wzdłuż mostu nosząc wielki garnek. Każdy kto przeszedł koło niego mógł zauważyć że naczynie było puste. Szkielet nie zrażał się na spojrzenia obcych i dalej parł do przodu. Gdzieś tak w połowie długości zatrzymał się i zaczął rozglądać się w dość nerwowy sposób. Najwidoczniej starał się rozwiązać jakiś problem, który był na tyle poważny aby ubrać fartuch we wzorki w makarony. Szkielet stał tak chwilę po czym wpadł na jakiś pomysł. Zaczął rozglądać się po grupce gapiów, którzy już zdążyli uformować zwarty szyk. Odstawił garnek na bok i podszedł do grupki. Patrzył na wszystkich i oceniał niczym zawodowy sędzia, profesjonalny kupiec, doświadczony łowca, tropiciel okazji, kapitalistyczny król rynku. W końcu dostrzegł osobę, która nadawała się do wspaniałego planu szkieleta. Wziął go za rękę i z uśmiechem na ustach powiedział radośnie (a raczej krzyknął, jak to ma w zwyczaju) do pechowca szczęśliwca te oto słowa:
- CZŁOWIEKU! JA, WIELKI PAPYRUS WYBRAŁEM CIĘ! TWOIM ZADANIEM JEST MI POMÓC W MOJEJ MISJI!
Po czym wrócił do garnka i wskazał gestem aby człowiek podszedł.

_________________

NYEH HEH HEH!
Chatki Rybackie (23.08.2018)|Dzika plaża (07.08.2018)|Park(03.08.2018)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
She doesn't want yellow...
avatar

Liczba postów : 215
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Most   Pon Kwi 16, 2018 7:35 pm

To był dla Johnny’ego jeden z tych gorszych dni. Pierw rano zgubił swoje klucze do mieszkania i musiał ich szukać przez dobrą godzinę, aby na sam koniec uświadomić sobie, że leżały one przez ten cały czas dokładnie w jego kieszeni. Klasyka. Później tego samego dnia podczas pracy w kawiarni jakiś stary pierd zaczął się z nim wykłócać o to, że ich kawa jest cytując ”chuj*wa” bo nie smakuje jak kawa jego żony i domaga się zwrotu pieniędzy. Koniec końców okazało się, że ma on chorobę Alzheimera i po wzięciu kolejnego łyku zaczął się nią zachwycać jak szalony, po czym chciał wyjść, twierdząc, że niczego nie zamawiał i że są jakimiś świrusami. O mały włos nie doszło tam do rękoczynów.
Po zakończeniu roboty i powrocie do domu, świeżo upieczony dorosły stwierdził, że przejdzie się na spacer po mieście, ponieważ miał akurat dzisiaj wolny dzień od ćwiczeń na siłowni. Przebrał się, założył słuchawki i puścił jakąś kiczowatą playlistę ze swojego telefonu.
Szwendał się tam, gdzie go nogi poniosły już przez dobre pół godziny, nieświadomie przy okazji docierając na most łączący Slumsy z tą bardziej ”czystszą” częścią miasta. Jako że wzrok miał spuszczony praktycznie cały czas w dół to ku swojemu nieszczęściu nie udało mu się zauważyć pewnego kościstego jegomościa, akurat szukającego ”odpowiedniego kandydata” do tylko sobie znanego zadania.
Kiedy tylko Lingard poczuł uścisk na ręce i przeniósł swoje spojrzenie na potwora, praktycznie w tej samej chwili wydarł się stosunkowo głośno i odskoczył prawie na ulicę.
- PAPYRUS?! – Zapytał z niedowierzaniem podnosząc głos i wytrzeszczając szeroko oczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Papyrus
Paściarz
avatar

Liczba postów : 158
Zamieszkanie : Dom Sansa I Papyrusa
Praca/Zawód : Kucharz
Ekwipunek : Czerwona peleryna Papyrusa, telefon, prawdopodobnie spaghetti
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Most   Pon Kwi 16, 2018 8:36 pm

Szkielet przez chwilę zastanawiał się skąd ten człowiek może go znać. Jednak kiedy spojrzał na osobnika, oraz kiedy skojarzył że gdzieś słyszał ten głos... przypomniał sobie!
- JOHNNY? CZY TO TY? RAJCIU!- Zachwycił się Papyrus -  TAK DAWNO CIEBIE NIE WIDZIAŁEM! CO SIĘ Z TOBĄ STAŁO? - Spytał się szkielet. Tak dawno nie widział swojego ludzkiego przyjaciela, że zapomniał jak wygląda! Później Makaroniarz był na siebie za to zły. Teraz jednak podszedł do przyjaciela i zaciągnął go za rękę w okolice garnka. Wysłuchał to co Johnny miał do powiedzenia i jeszcze raz poprosił o pomoc w rozwiązaniu jego problemu. Szkielet zmaterializował niedużą kość i zaczął stukać w metalowe naczynie. Najwidoczniej dręczyło go to że on, mistrz zagadek, zachwycający Makaroniarz, oraz prawdopodobnie najfajniejszy szkielet w Ebott nie mógł sam rozwiązać tego dylematu. Jednak ten ból został uśnieżony przez to że znalazł kogoś, kogo uważał za zaginionego.
Trzeba jednak przyznać że Papyrus rozwiązał tą sprawę w mało ceremonialny sposób. Zamiast zaproponować chociaż wyjścia gdzieś, każe po prostu pomóc sobie z jakimś garnkiem. Marzenie każdego zaginionego!
- TO JAK, POMOŻESZ MI? - spytał się pełen nadziei kościej.

_________________

NYEH HEH HEH!
Chatki Rybackie (23.08.2018)|Dzika plaża (07.08.2018)|Park(03.08.2018)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
She doesn't want yellow...
avatar

Liczba postów : 215
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Most   Pon Kwi 16, 2018 9:20 pm

Z szoku zapomniał wyciągnąć słuchawek z uszu, o czym zorientował się dopiero po dłuższej chwili stania niczym słup i wpatrywania się ze zdziwieniem w starego znajomego. Ponowne spotkanie z Papyrusem wywołało u niego sporo wszelkiego rodzaju sprzecznych emocji, których nie doświadczył od bardzo dawna. Już samo to, że potwór go poznał pomimo upływu lat wywołało u człowieka niemałe zmieszanie. Z jednej strony cieszył się z entuzjazmu szkieleta spowodowanego ich ponownym spotkaniem po takim szmacie czasu, lecz wiedział, że może się to także wiązać z pewnymi nieprzyjemnościami. Ich przypadkowe natrafienie na siebie mogłoby równie dobrze oznaczać, że ostatnie lata spędzone przez Johnny’ego na próbach unikania jakichkolwiek kontaktów z potworami i desperackim zapominaniu o dość nieprzyjemnych wydarzeniach, które zaszły w Podziemiu, pójdą w cholerę niczym krew w piach. W końcu był on straszliwym gadułą.
- Cześć... – Wymamrotał cicho skołowany chłopak, zastanawiając się przy okazji nad tym, jak powinien wybrnąć z niewygodnych pytań dotyczących jego zniknięcia. – Nic się nie zmieniłeś.
Wzdrygnął się, kiedy został pociągnięty przez Papsa w kierunku czegoś, co przypominało garnek o niedorzecznych wymiarach. Nie można zaprzeczyć, że był ciekaw, co tym razem potwór wymyślił, a to było nad wyraz dziwne z racji tego, że już dawno oduczył się ingerowania w cudze sprawy.
- Trochę się uczyłem, trochę pracowałem. Wiesz jak to jest, no nie? – Odrzekł tym razem trochę pewniej, starając się tym wykręcić z dokładnej odpowiedzi na poprzednie pytanie kościotrupa, po czym szybko zmienił temat. – Pomóc ci, huh...? Do czego tobie ten gar? Chyba nie masz zamiaru gotować w nim spaghetti, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Papyrus
Paściarz
avatar

Liczba postów : 158
Zamieszkanie : Dom Sansa I Papyrusa
Praca/Zawód : Kucharz
Ekwipunek : Czerwona peleryna Papyrusa, telefon, prawdopodobnie spaghetti
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Most   Pon Kwi 16, 2018 9:47 pm

Wielki Papyrus ze skupieniem słuchał swojego towarzysza. Kiwał energicznie głową na znak że rozumie. On sam musiał nauczyć się wiele rzeczy, znaleźć prace. Dobrze że zawsze miał przy sobie swojego super brata, który mu pomagał. Jakby się tak zastanowić to Papyrus wcale nie musiał iść do pracy. Sans zawsze skądś miał pieniądze, a młodszy brat mógł tylko zgadywać skąd to wszystko bierze. Na pewno nie zapierniczał jak dzika kura w agreście, na to był zbyt leniwy. Papyrus znalazł sobie prace bo słyszał że każdy tak robi. No i nie chciał być ciężarem dla brata. I tak musiał na nim ciągle polegać.
Wracając do rzeczywistości: kiedy Johnny skończył mówić Papyrus sprezentował swój problem.
- BO WIDZISZ... GRILLBY MÓWIŁ ŻE OSTATNIO MA DUŻE RACHUNKI ZA WODĘ. TO POMYŚLAŁEM ŻE MU POMOGĘ I UZBIERAM WODĘ NA MOJE SPAGHETTI Z TEJ RZEKI! ALE... NIE PRZEWIDZIAŁEM ŻE TO BĘDZIE TAK WYSOKO! GŁUPI MOST! KTO MĄDRY ROBI TAKIE MOSTY?! GDYBYM JA ZABRAŁ SIĘ ZA BUDOWĘ TEGO TYPU RZECZY, TO PRZEWIDZIAŁBYM TO ŻE KTOŚ CHCE WZIĄĆ WODĘ Z RZEKI! - oburzył się Papyrus. Rzucił wcześniej zmaterializowaną kością w rzekę i patrzył jak znika z pluskiem, a następnie westchnął.

_________________

NYEH HEH HEH!
Chatki Rybackie (23.08.2018)|Dzika plaża (07.08.2018)|Park(03.08.2018)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
She doesn't want yellow...
avatar

Liczba postów : 215
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Most   Wto Kwi 17, 2018 5:05 pm

Po usłyszeniu niecodziennego planu potwora nie pozostało mu nic innego, jak spuścić głowę w dół, zakryć dłonią twarz i cicho westchnąć. On naprawdę się nic a nic nie zmienił, huh? To nie pierwszy raz, kiedy jego chęć pomocy mogła wyrządzić więcej szkód niż faktycznych korzyści. Może to i nawet lepiej, że pozostał taki beztroski i optymistyczny. Po takim czasie Johnny dalej nie jest i raczej nigdy nie będzie w stanie nawet wyobrazić sobie ponurego i pesymistycznego Papyrusa.
- Chcesz gotować spaghetti w wodzie z TEJ rzeki? - Wreszcie odpowiedział z lekkim zwątpieniem w głosie i oparł się rękoma o barierkę, wpatrując się w miejsce, gdzie utonęła magiczna kość. - Nie chcę cię demotywować, ale to bardzo zły pomysł. Ale tak bardzo, BARDZO zły. Wierz mi.
Zabawne jest to, że ze wszystkich ogólnodostępnych darmowych źródeł wody musiał wybrać cholerną rzekę przepływającą przez środek miasta, którą praktycznie cały czas przemierzają jakieś statki, nie wspominając już o dryfujących w niej brudach i innych śmieciach. Nie ważne jak bardzo mu na tym zależy, o ile nie chce zacząć kogoś w bardzo niedalekiej przyszłości podtruwać z premedytacją swoim spaghetti to jego pomysł równie dobrze może trafić do kosza.
- Poza tym jakim cudem chcesz się dorwać do wody, samemu będąc na tym moście? - Zapytał, nie kryjąc swojego niepokoju. - Przecież nie masz zamiaru do niej wskoczyć, no nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Papyrus
Paściarz
avatar

Liczba postów : 158
Zamieszkanie : Dom Sansa I Papyrusa
Praca/Zawód : Kucharz
Ekwipunek : Czerwona peleryna Papyrusa, telefon, prawdopodobnie spaghetti
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Most   Wto Kwi 17, 2018 6:06 pm

Kiedy Johnny wspomniał o wątpliwej jakości wód rzecznych Papyrus roześmiał się swoim charakterystycznym stylem. Był przygotowany na taką ewentualność, przecież nie bez powodu wszyscy nazywają go Wielkim! Znaczy... tak naprawdę chyba nikt oprócz samego Papyrusa nie tytułuje go tym przydomkiem. Ale to tylko mały irytujący szczegół, którY można bez większego poczucia winy pominąć.
- NYEH HEH HEH. JAK ZAWSZE JESTEM PRZYGOTOWANY NA WSZELKIE EWENTUALNOŚCI! PO PROSTU PRZEGOTUJĘ WODĘ ZANIM WRZUCĘ DO NIEJ MAKARON!- rzekł radośnie kościej pomijając fakt że samo przegotowanie wody prawdopodobnie nie wystarczy. Ale o tym pomyśli jak już będzie miał ją w rękach, prawda? 
A propo zdobywania wody: tutaj wysoki szkielet też miał coś w zanadrzu. Jego wspaniałość nie pozwoliłaby mu iść na wojnę bez planu B! Tak, most jest za wysoki. Ale z pomocą tego człowieka... uda się!
-OCH JOHNNY, JOHNNY. CHYBA NIE MYŚLISZ ŻE JA, WIELKI PAPYRUS NIE MAM PLANU ZASTĘPCZEGO! ZRZUCĘ CIEBIE Z MOSTU!- powiedział to jakby to była najnormalniejsza rzecz na świecie. Radość w głosie jakoś nie polepszyła ogólnego wizerunku tej idei - UŻYJE MOJEGO SPECJALNEGO NIEBIESKIEGO ATAKU I WCIĄGNĘ CIEBIE NA GÓRĘ JAK JUŻ BĘDZIESZ MIAŁ WODĘ W GARNKU! I NIE MARTW SIĘ, ZATRZYMAM CIĘ NAD WODĄ!

_________________

NYEH HEH HEH!
Chatki Rybackie (23.08.2018)|Dzika plaża (07.08.2018)|Park(03.08.2018)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
She doesn't want yellow...
avatar

Liczba postów : 215
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Most   Wto Kwi 17, 2018 7:25 pm

Nagły śmiech Papyrusa zdaniem chłopaka nie mógł oznaczać niczego dobrego. Już nie raz był świadkiem jego szalonych pomysłów, które zwykle kończyły się kompletną klapą. Raczej przez ostatnie lata nie mogło się w tym temacie zbyt wiele zmienić, ale teraz szkielet przeszedł kilkukrotnie samego siebie.
- Co...? - Bąknął, ponieważ tylko tyle potrafił na tamten moment z siebie wydusić.
Kiedy Lingard usłyszał o tym jakże GENIALNYM planie WIELKIEGO PAPYRUSA i zrzuceniu go z garnkiem z mostu prosto do rzeki myślał (albo miał po prostu nadzieję), że się przesłyszał. Minęła dłuższa chwila zanim dotarło do Johnny’ego to, że jednak nie ma problemów ze słuchem i że kościotrup mówi śmiertelnie poważnie. Na coś takiego mógł wpaść tylko on i pewna ruda ryba, która go szkoliła.
- Nie ma mowy, Paps. - Stwierdził bardzo nerwowo i zarazem stanowczo, odchodząc przy tym od potwora parę kroków do tyłu. - Nie, nie, nie i jeszcze raz NIE.
Jakoś nie uśmiechał mu się skok wiary do wody z tym ogromnym żelastwem. Co jeśli coś poszłoby nie tak? Nie zamierzał lądować w takiej syfiastej rzece, aby następnie później wracać cały mokry i w dodatku brudny do domu w tak chłodny dzień. To zdecydowanie odpada! Z całym szacunkiem i sympatią dla stojącego przed nim potwora, ale nie ma zamiaru AŻ TAK ryzykować w imię starej przyjaźni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Papyrus
Paściarz
avatar

Liczba postów : 158
Zamieszkanie : Dom Sansa I Papyrusa
Praca/Zawód : Kucharz
Ekwipunek : Czerwona peleryna Papyrusa, telefon, prawdopodobnie spaghetti
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Most   Sro Kwi 18, 2018 5:44 pm

Papyrus obrzucił Johnnego zdziwionym spojrzeniem. Znaczy to spojrzenie byłoby wymowne gdyby posiadał takie coś jak gałki oczne, jednak oczodoły jednoznacznie były skierowane w stronę człowieka. Przecież to nie jest tak że jego przyjaciel mu nie ufa, prawda? Przecież musi być jakieś logiczne wyjaśnienie. Szkielet myślał przez chwile i się domyślił:
- MASZ LĘK WYSOKOŚCI? DO DIASKA! TERAZ NAPRAWDĘ NIE MAM PLANU! JA, WIELKI PAPYRUS ZAWIODŁEM!- jęknął żałośnie
Kościej usiadł na ziemi i chwilę patrzył się na garnek. Rzeczywiście sytuacja z jego perspektywy wyglądała tragicznie. Chciał pomóc, jednak nie potrafił.
Gdyby to był ktoś inny niż Papyrus to pewnie poszedłby do domu. Jednak nie Papyrus! Jego wrodzony upór kazał mu wstać i podejść do Johnnego. Stanął blisko niego i skierował w jego stronę swój palec wskazujący.
-JOHNNY! POMIMO ŻE ZAWIODŁEM NIE ZAMIERZAM SIĘ PODDAWAĆ! POWIEDZ, MASZ JAKIŚ PLAN? MOŻE TY COŚ WYMYŚLISZ? - głos szkieleta znów nabrał entuzjazmu. Chwilowe załamanie się nie powstrzymało Papyrusa i dalej parł on do przodu.

_________________

NYEH HEH HEH!
Chatki Rybackie (23.08.2018)|Dzika plaża (07.08.2018)|Park(03.08.2018)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
She doesn't want yellow...
avatar

Liczba postów : 215
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Most   Sro Kwi 18, 2018 9:44 pm

Nagłe pytanie dotyczące lęku wysokości było celniejsze niż mogło się pierw potworowi wydawać. Otóż tak, miał go i raczej nie był z tego dumny. Nabawił się go jeszcze za dzieciaka, kiedy ojciec zabrał chłopaka wbrew woli na jakąś ogromną karuzelę twierdząc, że będzie "fajnie". Tiaaa... No niezbyt. Od tamtego czasu było dla niego problemem nawet spojrzeć w dół z trzeciego piętra, a teraz miał skakać z dosyć wysoko znajdującego się nad rzeką mostu prosto w dół? Jeszcze czego... W końcu każdy ma jakieś głupie lęki, no nie...? No nie?!
- Wydaje mi się, że nawet wygotowanie tej wody na wiele by się nie zdało. - Stwierdził, starając się brzmieć jak najmniej ironicznie, aby nie urazić starego znajomego. - To dla ciebie aż tak ważne?
Powiedzieć, że wygotowanie niestety nie wystarczy to o wiele za mało powiedziane. Paps musiałby potem przefiltrować to... coś, co przypomina wodę przynajmniej piętnaście razy, a i tak nie byłoby pewności, że nikt od niej nie zginie.
- Może zamiast pomagać Grillby'emu oszczędzać na wodzie, powinieneś zwiększyć popyt na swoje spaghetti? Jakoś je oryginalnie zareklamować? Ulepszyć przepis? - Luźno zasugerował szkieletowi, który widocznie pokazywał, że bardzo mu na tym zależy. - Lepszy zarobek powinien mu wynagrodzić straty powodowane przez wysokie rachunki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Papyrus
Paściarz
avatar

Liczba postów : 158
Zamieszkanie : Dom Sansa I Papyrusa
Praca/Zawód : Kucharz
Ekwipunek : Czerwona peleryna Papyrusa, telefon, prawdopodobnie spaghetti
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Most   Pią Kwi 20, 2018 3:50 pm

Wrodzona upartość szkieleta mówiła mu żeby kontynuować bitwę o wodę, ale te odrobiny zdrowego rozsądku mówiły mu że jednak Johnny może mieć racje. Jak zazwyczaj ambicje Papyrusa górowały nad rozumem, tak tym razem wynik był odwrotny. Kościej westchnął i położył garnek tak, aby móc na nim usiąść, co też po chwili zrobił. Przybrał pozę podobną do tej, którą ma Myśliciel Auguste'a Rodina i zaczął rozmyślać nad jakże skomplikowaną istotą reklamy baru Grillby's. Był właśnie jak ten posąg kalkulując wszystkie możliwości, wszystkie za i przeciw. W końcu chyba doszedł do jakiegoś wniosku, ponieważ wstał i zaczął się podejrzanie śmiać. Wyjął nie wiadomo skąd parujący jeszcze talerz wiadomego pokarmu, oraz podsunął Johnnemu. W drugiej ręce trzymał widelec, który miał prawdopodobnie posłużyć do skonsumowania pokarmu.
- JOHNNY! ZJEDZ MOJE SPAGHETTI! ALE TAK ŻEBY KAŻDY WIDZIAŁ! WYCHWALAJ JE, MLASKAJ ZE SMAKIEM, NAPISZ TREN NA TEMAT WSPANIAŁOŚCI MOJEGO MAKARONU I WYRECYTUJ GO PRZED JAK NAJWIĘKSZĄ WIDOWNIĄ! TO BĘDZIE WSPANIAŁA REKLAMA! NYEH HEH HEH
Szkielet był w sumie zadowolony z siebie. I tak był to lepszy plan niż skakanie z mostu, prawda?

_________________

NYEH HEH HEH!
Chatki Rybackie (23.08.2018)|Dzika plaża (07.08.2018)|Park(03.08.2018)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
She doesn't want yellow...
avatar

Liczba postów : 215
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Most   Pią Kwi 20, 2018 8:41 pm

Nie można zaprzeczyć temu, że Johnny poczuł wręcz ogromną ulgę, gdy zaczął odwodzić potwora od pomysłu z podbieraniem brudnej wody z rzeki. Przynajmniej nie musiał ryzykować tego, że przypadkiem da nura prosto do szamba, no nie? Po cichu liczył także na to, że uda mu się przekonać go do reklamowania swojego spaghetti. To było chyba najlepsze, co mógł w tej chwili zrobić dla Grillby'ego. Przeszło mu przez myśl to, że jego stary znajomy może się poczuć trochę zawiedziony, lecz wiedział także o tym, że Paps nie należy do osób, które tak łatwo załamują ręce nad problemem i zwyczajnie odpuszczają. Szkielet miał to w naturze, o czym chłopak się już wielokrotnie przekonał podczas pobytu w Podziemiu. Już same historie dotyczące prób przekonania Undyne do przyjęcia tego wysokiego kościotrupa do Królewskiej Straży mogą wzbudzać swego rodzaju podziw. W końcu kto jest na tyle uparty, żeby siedzieć pod drzwiami czyjegoś domu całą noc tylko po to, aby przekonać tego kogoś do swoich racji, prawda?
- No nic. To ja chyba będę się zbier... - Zaczął, aby przynajmniej spróbować dać nogę od problemów potwora, lecz jego plany pokrzyżowało nagłe wciśnięcie talerza ze spaghetti i widelca pod nos chłopaka przez Papyrusa. Skąd on je do cholery wytrzasnął?!
Potwór chciał, żeby to on zareklamował przygotowaną przez niego potrawę? Trochę głupio by było mu kolejny raz odmawiać, huh? Tym bardziej, że pomysł wyszedł z jego własnej inicjatywy. Miałby go wtedy przez jakiś czas na sumieniu. To chyba nie może być takie trudne...
Po chwili spoglądania na podsunięte przez szkieleta jedzenie, Johnny cicho westchnął, po czym złapał tylko za talerz z makaronem i widelec. Spokojnie, zamierzał zrobić to po swojemu. Jeśli po tym wszystkim nie spłonie ze wstydu to będzie dobrze. W końcu chciał jak najszybciej się stamtąd wyrwać, a raczej ciężko o inną drogę ucieczki.
- PRZEPRASZAM BARDZO! MOGĘ ZAJĄĆ CHWILĘ? - Krzyknął chłopak zdecydowanie zbyt energicznie jak na swój charakter do jakiegoś kompletnie losowej kobiety, która to akurat znajdowała się stosunkowo blisko nich, po czym podszedł do niej z jedzeniem. - Chciałbym Panią poprosić o spróbowanie przyrządzonego przez mojego potworzego przyjaciela dania! Staramy się nadać rozgłos pewnej knajpie, znajdującej się w Slumsach.
Kobieta wyglądała na kompletnie zbitą z tropu. Z braku lepszego pomysłu na wyjście z tej sytuacji złapała za widelec i skosztowała zrobionego przez Papyrusa spaghetti. Po kilku kęsach zaczęła mamrotać pod nosem jakie to jest wyśmienite i smaczne. Na szczęście udało im się także przykuć uwagę większej ilości osób, których zainteresowało ów danie. Po paru minutach zebrała się wokół nich całkiem pokaźna grupka ludzi. Johnny chyba odwalił swoją część roboty. Teraz przyszła kolej na to, aby szkielet przejął inicjatywę!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Papyrus
Paściarz
avatar

Liczba postów : 158
Zamieszkanie : Dom Sansa I Papyrusa
Praca/Zawód : Kucharz
Ekwipunek : Czerwona peleryna Papyrusa, telefon, prawdopodobnie spaghetti
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Most   Sob Kwi 21, 2018 8:54 pm

Szkielet z zachwytem patrzył na rozwój sytuacji. Wiedział że jego pokarmy są wyśmienite, przecież był największym kucharzem w mieście Ebott, ale to przerosło jego oczekiwania. Tylu ludzi podeszło skosztować jego wyrobu. Na dodatek był chwalony! Nie pozostało nic innego jak tylko celebrować to osiągnięcie! Kto wie, może nawet Grillby's stanie się lokalem tak popularnym że przeniesie się do centrum? Triumfujący szkielet nie posiadał się z radości że miał tak wspaniałego przyjaciela, który tak mu pomógł. Kiedyś na pewno mu się odwdzięczy!
Widząc tłum ludzi Papyrus wszedł na garnek i zaczął swoją przemowę. Mówił że to on zrobił ten makaron, że każdy dostanie tyle ile chce w barze Grillby's i że zaraz tam idzie i każdy może pójść za nim. Omawiał szczegóły spaghetti. Wytłumaczył dlaczego trzymał makaron w dębowej beczce przez 5 lat, tłumaczył swój skomplikowany proces robienia sosu, oraz przeklinał sklepowy, gotowy parmezan. Mówił z takim entuzjazmem i zaangażowaniem że przybyło nawet paru dodatkowych ludzi. Wszyscy słuchali jak wielki Makaroniarz wygłasza swoje przemowy i twierdzenia, na wzór generała inspirującego swoich żołnierzy. Papyrus był niczym Sokrates przemawiający do ciemnego ludu oświecając go na tematy, które na pierwszy rzut oka wyglądają na nie do ogarnięcia. Był niczym Ksenofont opisując dzieje swojego makaronu. W końcu jednak przemowa się skończyła, a szkielet zszedł z garnka i ujął go w swe kościste ramiona. Już chciał pójść w stronę Grillby's i poprowadzić lud niczym Mojżesz, który poprowadził naród wybrany przez pustynie, ale przypomniał sobie o swoim przyjacielu, przez którego ten tłum się zebrał. Podszedł do niego i rzekł:
- JOHNNY! BYŁEŚ WSPANIAŁY! DZIĘKI TOBIE GRILLBY BĘDZIE ZE MNIE DUMNY! CHODŹ ZE MNĄ, W NAGRODĘ ZROBIĘ CI SPECJALNĄ PORCJE MOJEGO MAKARONU! INNI TEŻ SIĘ UCIESZĄ NA WIEŚĆ ŻE WRÓCIŁEŚ! NYEH HEH HEH!

_________________

NYEH HEH HEH!
Chatki Rybackie (23.08.2018)|Dzika plaża (07.08.2018)|Park(03.08.2018)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
She doesn't want yellow...
avatar

Liczba postów : 215
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Most   Nie Kwi 22, 2018 4:31 pm

Dobra, powiedzmy sobie coś szczerze. Johnny za nic nie spodziewał się tego, że ta cała akcja z reklamowaniem spaghetti wypali. Myślał, że ów kobieta raczej go kompletnie oleje i pójdzie dalej w swoją stronę, lecz tak się o dziwo nie stało. Chłopak nigdy by nie przypuszczał, że komuś może ta potrawa TAK BARDZO zasmakować. Fakt, nie była ona najgorsza, a nawet całkiem dobra, ale przynajmniej zdaniem posiadacza duszy sprawiedliwości, nie było w niej nic aż tak specjalnego, co mogłoby tak bardzo przyciągać innych do spróbowania. Jak bardzo Paps się poprawił w gotowaniu od ich ostatniego spotkania?
Nie minęło parę minut, a wokół człowieka, szkieleta i wielkiego gara ciągle zbierała się coraz większa grupka osób. W większości byli to ludzie, lecz gdzieniegdzie można było dostrzec kątem oka także i jakiegoś potwora. Co chwilę dochodził do tłumu ktoś nowy, aby zobaczyć, co się tu takiego wyprawia. Dziewiętnastolatek z braku pomysłu na to, co powinien dalej zrobić z tą całą bandą gapiów, stwierdził, że pozwoli Papyrusowi dokończyć to, co on sam rozpoczął. Widocznie było to najlepsze, co mógł w tamtej chwili zrobić. Widać było, że potwór jest zdecydowanie w swoim żywiole, kiedy jest w centrum uwagi. Trzeba było mu przyznać, że ma gadane. Szkielet wręcz błyszczał zadowoleniem i dumą.
- Idź, popraw Grillby'emu dzień i zaprowadź ich do jego knajpy. - Powiedział wreszcie do Papyrusa, dalej będąc samemu nieco zmieszanym i klepiąc go po ramieniu. - I obiecaj, że nikomu nie wygadasz o tym, że mnie widziałeś!
Po pożegnaniu, kiedy potwór wreszcie wyruszył wraz z resztą grupy, Johnny jeszcze chwilę postał w miejscu, obserwując ich maszerujących w stronę baru. Głośno westchnął, gdy zniknęli gdzieś za zakrętem. Z jednej strony poczuł ulgę wiedząc, że to wreszcie koniec, ale ku jego zdziwieniu towarzyszyło mu także całkiem silne uczucie nostalgii. Nawet jeśli nigdy by przed nikim innym, ani przed samym sobą tego nie przyznał to spotkanie z tym starym, dobrym kościotrupem tylko mu przypomniało jak bardzo tęskni za czasem spędzonym w Podziemiu i jego mieszkańcami. No nic. Nie pozostało mu nic innego, jak wrócić do domu i tylko modlić się o to, żeby Paps nikomu nie rozpowiedział o ich spotkaniu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Papyrus
Paściarz
avatar

Liczba postów : 158
Zamieszkanie : Dom Sansa I Papyrusa
Praca/Zawód : Kucharz
Ekwipunek : Czerwona peleryna Papyrusa, telefon, prawdopodobnie spaghetti
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Most   Nie Kwi 22, 2018 7:19 pm

Szczęśliwy szkielet pożegnał się z Johnnym i obiecał że nikomu nic nie powie. Kiedy był już gotowy opuścić swojego przyjaciela udał się do baru Grillby’s razem z stadem głodnych ludzi i Potworów. Przemierzali razem Slumsy, a Papyrus prowadził ich niczym sierżant prowadzący swoich żołnierzy ku chwale. W końcu dotarli pod bar i weszli do środka. Przybyło tylu nowych gości że nie starczyło krzeseł, więc musieli improwizować. Kiedy wszyscy zostali rozlokowani Papyrus zabrał się do dzieła. Wszystko miał już przygotowane, więc zrobienie spaghetti nie zajęło dużo czasu. Był niczym makaronowy Michał Anioł. Pastowy Vincent van Gogh. Wielki Spaghettor pracował ciężko, ale sumiennie i starannie. W końcu każdy dostał swoją porcję, a Grillby liczył zarobione pieniądze niczym Pan Krab z serialu o gąbce. To był dobry dzień dla wszystkich! Papyrus żałował tylko jednego: że nie mógł się odwdzięczyć Johnnemu. Jedyne co może zrobić to spełnić jego prośbę i nikomu nic nie mówić. Kościej zastanawiał się czemu. Może się wstydzi, albo chce zrobić wszystkim niespodziankę? Jeżeli tak, obiecał sobie Papyrus, to będę udawał zaskoczonego najbardziej jak potrafię! Nyeh heh heh!
Kiedy ostatni klient opuścił lokal, i bar został oficjalnie zamknięty, wysoki szkielet przygotowywał składniki na jutrzejszy dzień. Nucił sobie przy tym pewną melodie i zastanawiał się czy spotka jeszcze jakiś ludzi, których znał z Podziemia. Tak naprawdę to najbardziej tęsknił za Frisk. Przecież był to pierwszy człowiek, którego spotkał. Ale na razie musiał się skupić na tu i teraz. Wszyscy od niego tego oczekiwali. Nie mógł ich zawieść.

//zt

_________________

NYEH HEH HEH!
Chatki Rybackie (23.08.2018)|Dzika plaża (07.08.2018)|Park(03.08.2018)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 275
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Most   Nie Maj 06, 2018 7:28 pm

Pomimo iż dużo ciekawiej byłoby oglądać Johnny'ego zrzucanego z mostu, oboje otrzymujecie po 1 punkcie fd.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com
Marinette
Ukochane słoneczko forum
avatar

Liczba postów : 112
Ekwipunek : Medalion z Delta Rune, baletki do tańca, stary telefon, portmonetka z goldem.
Join date : 15/04/2018

PisanieTemat: Re: Most   Sro Sie 15, 2018 4:18 pm

// poprzednia sesja; 15.08.2018r., późne popołudnie //

Robiło się już coraz ciemniej, lecz nie na tyle drastycznie jak w przypadku zimy. Cudowny pozytyw lata, gdzie można dłużej pobyć na zewnątrz bez zbędnego balastu jak cieplejsze ubrania, choć momentami bywały i te chłodniejsze dni. Pogoda w końcu niczym kobieta — zmienną jest!
Nie sprawdziła godziny, więc nie miała bladego pojęcia, jak długo przebywały wraz z Raną w metrze, lecz sama dziewczyna odczuła, iż ich krótkie posiedzenie w tymże miejscu trwało wystarczająco długo niż młoda mogła sobie na to pozwolić, więc „ucieczka” stąd, jak i z samych slumsów była tylko kwestią czasu w ich wykonaniu.
Naprawdę Pani nie musiała, ale mimo to, dziękuję. — zwróciła się nadwyraz grzecznie do potworzyczy, dzieląc się nią swym ciepłym uśmiechem. Wcześniej protestowała, by jednak wielooka sobie odpuściła „przyprowadzenie” Mari do ciut bardziej bezpieczniejszego miejsca, zaś sama duszyczka nie chciała, aby Rana niepotrzebnie traciła na to czas, zwłaszcza że ta znała drogę do domu. Jak można się domyślić, młoda Liddell już z góry była na przegranej pozycji.
Przez krótki odstęp czasu nastolatka szła cicho, póki nie zatrzymała się w połowie mostu, który dzielił miasto wypełniony po brzegi ludźmi, a slumsami należące po części do potworów. Bez cienia strachu podeszła do barierki i oparła o nią swoje ramiona, by następnie spojrzeć na krajobraz przed nią.
W sumie... mogłabym poznać Pani imię? — spytała niepewnie, choć później poczuła niesamowity wstyd wobec siebie. Wcześniej nie przyszło jej do głowy, by wyskoczyć z tym pytaniem, choć po prawdzie, w metrze była dość zdenerwowana, a jej myśli szalały we wszystkie strony. — Ja jestem Marinette Liddell. — również się przedstawiła, odwracając się przodem do Archiwum. Gdyby była mniejsza, to z pewnością by jeszcze dygnęła, lecz... to już nie te czasy, co po części zasmuciło samą nastolatkę.

//come to here, Rana!

_________________
| KP || Skrytka || Aktualny ubiór || Posty fabularne: 59 || Theme |

AKTUALNE SESJE |
| Plaża pod miastem {06.09} || Most {15.08} || Lokum Marinette {11.10}|
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rana
WinRAR
avatar

Liczba postów : 40
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Pomoc w bibliotece, student Kryminologii.
Ekwipunek : Portfel, miętówki, nieśmiertelnik, pęk kluczy od mieszkania i roboty, gaz pieprzowy, bo przecież zawsze warto mieć coś na rezerwie.
Join date : 18/04/2018

PisanieTemat: Re: Most   Wto Wrz 04, 2018 11:43 am

- Nie muszę chyba odpowiadać ci na to pytanie. - odparła, kiedy wynosiły się z czeluści szamranego metra będącego pól-legalnym targiem. Jej ton nie brzmiał ani chłodno, ani też jakkolwiek negatywnie. Można było nawet usłyszeć w nim nutkę... żartobliwości?

Samo towarzystwo młodej dziewczyny podnosiło ją na duchu niczym książki, które były jej poboczną miłością. Nie bez powodu pracowała ona w bibliotece, w przerwach od obsługiwania osób rządnych masy literek skompresowanych na kartkach papieru mogła spokojnie odprężyć się z nową, wygrzebaną gdzieś lekturą. Książki pisane przez ludzi nie różnyły się aż tak mocno od tych potworzych. W powieściach fantastycznych było nawet nieco więcej magii, gdyż dla gatunku ludzkiego po prostu ona nie istniała od setek lat, w potworzych tworach zaś ten aspekt nie był bardzo ważną częścią wielu powieści, a jedynie urozmaiceniem. Swoją drogą... ludzie i potwory dla Rany byli także jak książki, które "czytała" cierpliwie, poznając ich zalety i wady, życiorys, gdy kończyli swój żywot i znikali z tego świata. Mari była obecnie takim małym wydaniem kieszonkowym. Rana wiedziała o niej bardzo dużo, ale też chciała się dowiedzieć, co zmieniło się teraz, w obecnej linii, gdzie ta może być kompletnie inną osobą z odrębną przeszłością. Póki co jednak za dużo się nie różniło, co o dziwo po części cieszyło kobietę. Nie musiała się wysilać, wiedziała w miarę jak postępować wobec dziewczynki.
- Nie było to zbyt wymagające zajęcie, poza tym sama miałam się wynosić z metra, więc proszę bardzo. - odparła na jej miły wzrot w jej stronę i spróbowała znów się uśmiechnąć na tyle, ile pozwalała jej sztywna mimika i w połowie sparaliżowana prawa strona twarzy. Archiwum zdjęła w końcu swoje okulary, nie czując się pod presją przymusowego noszenia ich na swojej twarzy. Złożyła je i zawiesiła na dekolcie noszonej przez niej czarnej bluzki. Docierając na most jej oczy zderzyły się w falą nieco ostrego dla niej słońca, co było skutkiem całodziennego noszenia przyciemnionych szkieł. Rana zmrużyła oczy na krótką chwilę i przetarła je, następnie już normalnie patrząc na świat. Szum rzeki, dźwięk jadących po ulicznej części mostu samochodów - niby kojące, ale jednak troche zajeżdżało jej już centrum miasta, w którym codziennie się kisiła. Pytanie Mari nie zdziwiło jej jakoś specjalnie. W końcu kobieta wcześniej nie miała okazji się przedstawić.
- Rana. - odpowiedziała jej krótko, nie czując potrzeby wyjawiania jej przybranego nazwiska. Było ono tylko do formalności i większej wiarygodności, kiedy podawała się ona za człowieka. Rana Blanc brzmiało przecież bardzo naturalnie, nie jak jakieś dane "szamranego ścierwa z podziemi", prawda?
https://youtu.be/B-UsMq23PcM
- Miło mi cię poznać, Mari. - odrzekła od razu skrótem jej imienia, czując się na tyle bezpiecznie w obecnej chwili, by móc go użyć. Najpewniej wiele osób zdrabniało jej imię, więc nie powinno być wielką rzeczą. Kobieta zatrzymała się najpewniej wraz z młodą dziewczyną na środku mostu i odwróciła się w stronę rzeki, opierając się o twarde barierki oddzielające ją od upadku w dół. Wciągnęła głośno powietrze, z ulgą wypuszczając je ustami.
- Może i mamy lekki zgiełk za plecami, ale nie przyznasz, że to dość ładny widok? - spróbowała ją zagadać, co brzmiało po części, jakby głośno myślała.

_________________
|| Karta Postaci | Posty fabularne: 11 | Motyw muzyczny ||

|| --- | Most (15.08) | --- ||
Kolorek: #6A287E
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marinette
Ukochane słoneczko forum
avatar

Liczba postów : 112
Ekwipunek : Medalion z Delta Rune, baletki do tańca, stary telefon, portmonetka z goldem.
Join date : 15/04/2018

PisanieTemat: Re: Most   Wto Wrz 11, 2018 12:53 am

Z początku nerwowo spojrzała na Ranę, gdy ta zwróciła się do niej zdrobnieniem, lecz po chwili jej kąciki ust znów powędrowały ku górze, ponownie scalając ciepłem, z którym dzieliła się każdym. Pierwszy raz miała taki przypadek, gdzie to ktoś już na starcie się do niej tak zwracał. Nie zamierzała się o to spierać, w końcu jej było to jakby nie patrzeć na rękę, a samej Ranie z pewnością lżej będzie zwracać się do dziewczyny tak niżeli pełnym imieniem, które nie było specjalnie popularne w tych stronach. Powinna podziękować rodzicom za przejaw kreatywności? Fakt, faktem — banał, o który nie warto się spierać, zwłaszcza gdy jest wygodny dla obu stron.
To było do mnie czy koło mnie? — zapytała wielooką w nieco żartobliwym tonie. Piękny widok i zdecydowanie przyjemniejsza atmosfera dawała się we znaki u brunetki, przez co zaczyna sobie pozwalać na ciutkę więcej. Uwielbiała w końcu zawierać nowe przyjaźnie, ale też nie chciała wszystkiego spaprać. O ile jako dziecko uszłoby jej płazem, tak teraz może być z tym różnie. — Ale muszę przyznać rację, jest to śliczny widok. — odparła, nie spuszczając wciąż ze swych oczu żywy obraz, który z minuty na minutę się zmieniał, nabierając kolejnych piękniejszych barw przez zachodzące słońce. Przywracały miłe wspomnienia z dawnych lat. — Żaden obraz nie odda tego, czego inni mogą zobaczyć własnymi oczami. — dodała po krótkiej przerwie, czując lekką nostalgię, będąc tutaj.
Kątem oka przyglądała się nowo poznanej, a zwłaszcza jej patrzałkom, które zdecydowanie były u niej atutem. Strasznie się dziewczynie podobały i to nie tylko z barwy, które przywodziły na myśl rozgwieżdżone niebo, albowiem miały w sobie coś ciekawego, czego czternastolatka nie mogła znaleźć sensownego wyjaśnienia.
Nie chcę do niczego zmuszać, ale proszę odstawić na bok te ciemne okulary. Ma Pani takie piękne oczy, że tylko pozazdrościć! — wyskoczyła z tym tak nagle, lecz nie byłaby sobą, gdyby tego nie obwieściła, zresztą sama Rana z pewnością zauważyła jej zainteresowanie. Była wciąż tak samo przewidywalna, mimo upływu lat czy innej linii.
Po raz kolejny na chwilę umilkła, spoglądając w dół na taflę wody, próbując dostrzec w niej swoje odbicie. Niestety nie była w stanie go dostrzec, gdyż po chwili po rzece przepłynęła łódź, przez co momentalnie na twarzy młodej Liddell zmalowało się zdziwienie, jak i wielkie oczy. Iście zapomniała, że tutaj również można spotkać łodzie, na co potem ta parsknęła śmiechem ze swojej reakcji.
Wybaczy Pani, że zapytam, ale czy w slumsach jest tak paskudnie, jak inni mówią? — nieważne jak bardzo by walczyła ze swoją dziecinną ciekawością, ona zawsze wyjdzie prędzej czy później na wierzch, stąd też jej nagłe pytanie, które przez krótki okres ją nurtował. Za łatwo daje temu upust, zdecydowanie trzeba się tego wyzbyć, bo jeszcze naiwną Mari pokusi do złego! Wracając na właściwsze tory, to już przy rozmowie z Toriel nie pasowało jej, gdy powiedziała, gdzie trafili mieszkańcy Podziemia. Sam fakt, że ludzie i potwory są wciąż podzieleni ją niepokoił. - Do jasnej anielki, minęły już dwa lata! - posiadała tak skrajne emocje na ten temat, że to głowa mała, w końcu to, co dla niej mogło zdawać się oczywiste, niekoniecznie było tak samo odbierane przez innych... I jak tu się czymś takim nie przejmować?

_________________
| KP || Skrytka || Aktualny ubiór || Posty fabularne: 59 || Theme |

AKTUALNE SESJE |
| Plaża pod miastem {06.09} || Most {15.08} || Lokum Marinette {11.10}|
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Most   

Powrót do góry Go down
 
Most
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Welcome to the Surface! :: Powierzchnia :: Rzeka-
Skocz do: