IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Ryneczek

Go down 
AutorWiadomość
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 201
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Ryneczek   Sob Mar 03, 2018 3:30 pm

Oprócz żywności czy ubrań sprzedawcy oferują na rynku najniezwyklejsze towary, na których widok niejednemu oczy wychodzą z orbit, a innym przebiega dreszcz po plecach. Łatwiej byłoby to miejsce nazwać bazarem niż rynkiem: wszędzie coś się dzieje, wokół roznosi się nieustanny gwar, wołania co bardziej zapalczywych sklepikarzy oraz swąd przypalanego jedzenia w barach przycupniętych trochę dalej. Wszystko tętni życiem, wiruje kolorami i mota zmysły rozmaitymi zapachami, jednym dziwniejszym od drugiego. Innymi słowy, każdy tu znajdzie coś dla siebie.


Ostatnio zmieniony przez Admin dnia Pon Maj 07, 2018 8:13 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com Online
Namide

avatar

Liczba postów : 57
Zamieszkanie : slumsy
Praca/Zawód : starszy sierżant policji
Ekwipunek : pistolet krótki, sprzęt policyjny (odznaka, paralizator, kajdanki, gaz pieprzowy etc.), klucze, piniondze, rzeczy osobiste
Join date : 12/04/2018

PisanieTemat: Re: Ryneczek   Sro Maj 02, 2018 8:27 pm

W rogu ulicy, gdzieś pod ścianą jednego ze spożywczaków, tkwiła smagła, wysoka postać. Jej rude włosy żarzyły się w chorobliwie żółtym świetle sączącym się z losowo rozstawionych po rynku lamp. W połączeniu z czarnym, służbowym tu czy tam ubraniu zdawały się być jedynym interesującym elementem w całej personie. Przy bliższym jej poznaniu to wrażenie może ulec zmianie, lecz póki co wyglądała tylko na kolejną, tyle że rudą, zakazaną gębę wśród tej całej hordy maszkar, jakie tu chodziły z jednego straganu do drugiego. Owa gęba po chwili się uniosła, ukazała swoje ostre, cięte rysy i bladą, świecącą z lekka w miejskim blasku skórę. Dłoń w rękawiczce wyjęła z kieszeni paczkę papierosów, a gdy opadła, w wąskich ustach iskrzył się już jeden z kilku kawałków jej zawartości. Szmaragd oczu Namide po raz tysięczny zeskanował okolicę, nie znajdując jednak niczego upoważniającego ją formalnie do podjęcia działań (bo nieformalnie, gdyby ją kto pytał, zdjęłaby połowę przechodniów z ulicy za sam ich pokraczny wygląd), ponownie wpiła wzrok w ciemne, zadławione ciężkimi, zatrutymi obłokami niebo.
Bywało, że wracała myślami do pierwszych dni pracy w centrum. Zwykli ludzie, zwykłe dni, zwykłe ich brudy. Wszyscy tacy ładni, zadbani, z zadartymi nosami wysoko do góry i pękający w szwach od pychy. Dopiero potem okazywało się, że te piękne obrazki stanowiły ino atrapę, którą w środku toczyły obrzydliwe pasożyty, ropa, zgnilizna najgorszych przywar oraz zbrodni, które bardziej upodabniały ich do zwierząt niż do ludzi... chociaż na widok tych abominacji jako młody żółtodziób sama zaczynała coraz częściej dochodzić do wniosku, iż nawet zwierzęta potrafiły zachować więcej godności. Jeżeli więc nie byli ani tym, ani tym... to czym? Czyżby potwory były na tej ziemi daleko przed tymi właściwymi, określanymi tak głównie z aparycji? Po serii mało przyjemnych wspomnień, tak jak za każdym poprzednim razem, zacisnęła tylko brwi i pociągnęła nieco łapczywiej z papierosa. Praca zarówno tam, jak i tutaj nie należała do lekkich. Nigdy nie miała zwidów co do tego, w jakich bagnach przyjdzie jej się topić, jakimi sprawami będzie dławiła płuca... acz mimo to ta prawdziwa świadomość przyszła dopiero później, gdy zdążyła rozczarować się człowiekiem pod prawie każdym aspektem i wylądowała w slumsach. W drugiej rzeczywistości, choć czy aby na pewno? Potwory jako rasa czasem potrafiły zachowywać się lepiej od mieszkańców czystego centrum. W takich chwilach wydawali jej się nawet lepsi. Przy każdym takim przypadku jednak musiała sobie przypominać, że nawet takie istoty, obojętne jak odmienne fizycznie, z umysłu potrafiły zapożyczyć bardzo wiele od ludzi. Kto wie, czy i nie dużo więcej od nich samych.
Odsunęła peta od warg, wypuściła w niebo smugę dymu, niewiele różniącą się od tych, które już i tak nieźle zaśmiecały widok nad budynkami. Znowu spojrzawszy na okolicę, wyciągnęła komunikator.
- Jedynka? Jak sytuacja? Odbiór.
Słuchawka odpowiedziała donośnym trzaskiem:
Tu jedynka. Okolica spokojna. Odbiór.
- Moja też. Patrolować dalej. Bez odbioru.
Spojrzała w górę, dmuchnęła dymem. Praca jak praca.

/andaaajn

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Undyne
Anime is f*cking REAL?!
avatar

Liczba postów : 76
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Szef potworzej policji
Ekwipunek : Opaska na oko, portfel, telefon w kształcie dorsza, klucze do domu
Join date : 14/04/2018

PisanieTemat: Re: Ryneczek   Czw Maj 03, 2018 7:18 pm

Czasami nawet ktoś taki jak ona zastanawiał się, dlaczego postanowił robić akurat to co, co robi. Płaca była raczej nędzna, ludzie najczęściej patrzyli z byka, nieufnie lub z pogardą, a lokalne prawo więcej w gruncie rzeczy przeszkadzało niż pomagało, nawet jeśli to właśnie w jego imieniu miało się działać. Tfu! W głowie się tak naprawdę nieraz nie mieściło od tego całego dziadostwa, które domniemanie spisane zostało dla dobra i bezpieczeństwa obywateli. Niezła ironia swoją drogą, bo im bardziej się w to wszystko wczytać, tym więcej znaleźć szło dziur, sprzeczności i bezsensu, który później wykorzystywały najróżniejsze mendy. Jakby wystarczającym problemem nie była już wszelako rozumiana korupcja, kwitnąca doprawdy gdzie popadnie!
Biorąc to wszystko pod uwagę, Undyne coraz częściej dochodziła do cholernie gorzkich wniosków, że ostatecznie robi to co robi, bo nikt inny nie chciał się za to wziąć. Bo brakowało rąk, chęci i środków. Bo u władzy stali ludzie, którym nie zależało na niczym innym poza władzą i pieniędzmi. Bo panująca na wymarzonej Powierzchni rasa okazała się pyszna, arogancka i kompletnie nieodpowiedzialna za to, na czym kładła ręce. Bo każdy tutaj myślał przede wszystkim o sobie...
Kliknąwszy językiem o podniebienie, Undyne wyszła wreszcie spomiędzy straganów, aby ruszyć za swoim celem z paskudnym uśmieszkiem na twarzy. Nieważne jak wielu łapała, zawsze pojawiali się następni. A tak się starała, żeby zawsze zapamiętywali lekcje, którym im udzielała. Być może ludzka pamięć była po prostu cholernie kiepska?
Lawirując między przechodniami, wreszcie zbliżyła się na tyle, żeby dyskretnie ale stanowczo chwycić idącego przed nią szatyna za prawe ramię. Postarała się, żeby uścisk nie mógł skojarzyć mu się z niczym innym jak tylko prawdziwie żelaznym imadłem. Spięty, od razu chciał się wyrwać, ale powstrzymała go krótkim warknięciem i ostrzegawczymi słowami tuż przy uchu. Był niższy od niej nieco ponad głowę i miał zabawnie szczurkowatą twarz. Zaprowadziła go pod ścianę najbliższego budynku.
- A teraz pokażesz mi co trzymasz w kieszeniach, zanim własnoręcznie przekręcę cię głową do dołu i przetrzepię, żeby oszczędzić sobie czasu. - zadecydowała rozkazująco, splatając ramiona na klatce piersiowej. Czujnie przyglądała się wyraźnie zdezorientowanemu i przestraszonemu mężczyźnie, który nie do końca wiedział co zrobić z rękoma.
- Ogłuchłeś, człowieku? - celowo zmniejszyła dystans, zmuszając chłopaczka do wciśnięcia pleców w ścianę. - Ruchy! Nie mam dla ciebie całego dnia!  
Nie była dzisiaj w mundurze. To tylko odstraszało i utrudniało pracę.

_________________
Karta postaci | Kufer Undyne
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Namide

avatar

Liczba postów : 57
Zamieszkanie : slumsy
Praca/Zawód : starszy sierżant policji
Ekwipunek : pistolet krótki, sprzęt policyjny (odznaka, paralizator, kajdanki, gaz pieprzowy etc.), klucze, piniondze, rzeczy osobiste
Join date : 12/04/2018

PisanieTemat: Re: Ryneczek   Sob Maj 05, 2018 7:03 pm

W tym całym uganianiu się za smokami, walce z wiatrakami wreszcie nadszedł moment, w którym Namide również zaczęła dostrzegać owe dziury, całe skupiska rozprutych nici i łat w pozornie idealnej wizji dobrego policjanta oraz dobrego za jego sprawą świata. Tak naprawdę im dłużej w tym fachu tkwiła, tym coraz częściej zdawała sobie sprawę z tego, że przez cały ten czas tak naprawdę walczy z hydrą: gdzie utniesz łeb, tam wyrastają dwa następne. Może czasem wolniej, zamiast dwóch jeden, ale koniec końców zawsze po uporaniu się z jednym problemem zaraz musisz lecieć do następnego.
Mimo to nie rzuciła tej pracy. Były w tym praktyczne, przyziemne powody, fakt, ale wśród gęstego zasłaniania się utrzymaniem, czynszem, środkami do życia, słowem: potrzebą pieniądza, wciąż chowała się gdzieś ta malutka, gasnąca i na powrót rozbudzana iskra, którą poczuła po raz pierwszy jako mały, smarkaty chłystek, gdy po raz pierwszy komuś skutecznie pomogła, unosząc w jego obronie pięść na prześladowcę. Gdy zobaczyła uśmiech zakwitły właśnie dzięki niej. Iskra chęci powielania tego czynu, rozjaśniania tego miasta kolejnymi falami ciepła i szczęśliwych twarzy pozostała w niej, choć słaba, to wyczuwalna, a nawet raz na jakiś czas jak najbardziej widoczna...
Ponownie wyciągając rękę w rękawiczce bez palców ku komunikatorowi, w pewnym momencie unieruchomiła ją, kiedy wśród tłumu szmaragdowe radary wykryły ruch inny niż wszystkie. Przyglądała się mu przez chwilę, analizowała wszystkie możliwości, aż w końcu zrozumiała, że zobaczyła drapieżnika. A gdzie drapieżnik, tam ofiara. Ów ostatni fragment układanki nietrudno było znaleźć, jednak nim ostatecznie do niego dotarła wzrokiem, było już za późno. Błękitna kobieta z nad wyraz paskudnym uśmiechem capnęła jakiegoś kolesia, po czym zaprowadziła go pod ścianę. Kompletnie już nie myśląc o kolejnym nudnym pytaniu swoich jednostek o sytuację, która nie zmieniała się od dobrych kilku godzin, splotła ręce na piersi i dalej opierając się o ścianę, obserwowała wędrówkę tych dwoje aż do punktu docelowego. Dziwnie kojarzyła rybowatą, ale co jeszcze dziwniejsze, miała wrażenie, iż czasem ją widywała w pracy. Policjantka? Możliwe, aczkolwiek ta teoria zdecydowania kłóciła się z ubiorem kojarzonej postaci i tym, co wyprawiała. Powinna mieć mundur... nie, musiało jej się przewidzieć. Widziała przecież mnóstwo twarzy każdego dnia, wśród policji też. Mogło jej się coś pomieszać... prawda? Eh, nadal nie czuła się pewna do żadnej z postawionych tez.
W każdym razie, ta herod-baba planowała albo tego faceta złoić na oczach przechodniów, albo go przeszukać. Na jej rewirze. Wreszcie starsza sierżant odkleiła się od ściany i utonęła w tłuszczy, po kilku sekundach znowu się z niej wyłaniając. Jak rudy kraken, he he.
Ej, ty! – rzuciła nieco bardziej obcesowo niż zamierzała, gdy chyba-znajoma niespodzianie dopuściła się rękoczynów, przyciskając chuderlaka do budynku. – Ma coś nielegalnego? Zabił, ukradł? Jak nie, to nie robić mi scen i się rozejść – oparła dłoń o biodro. Skóra trochę wyglądała w tym miejscu ze względu na przykrótką, hebanową koszulę, jaką policjantka nosiła. Zaraz potem, dokładnie tam, rozległ się trzask.
Alfa? Alfa, odbiór, tu czwórka! Widzieliśmy grupę uzbrojonych facetów, oni...
Wyszarpnęła urządzenie.
Gonić, a nie pytać o zdanie, do cholery. Mam ważniejsze sprawy na głowie – ...i wsunęła je z powrotem na swoje miejsce. – Bez odbioru. Głupie żółtodzioby – burknęła ni to do siebie, ni to nie. Przez prawie cały ten czas wzrok miała utkwiony w obu postaciach, gotowa zareagować na każdy nadto gwałtowny gest.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Undyne
Anime is f*cking REAL?!
avatar

Liczba postów : 76
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Szef potworzej policji
Ekwipunek : Opaska na oko, portfel, telefon w kształcie dorsza, klucze do domu
Join date : 14/04/2018

PisanieTemat: Re: Ryneczek   Pon Maj 07, 2018 1:43 pm

Podczas gdy przyparta do muru płotka nadal niechętnie odpowiadała na jej polecenia, jedynie niemrawo obmacując kieszenie spodni, ktoś z boku zdołał się nimi zainteresować. No nic! Jak niefart to niefart! Choć musiała gdzieś tam w duchu przyznać, że mimo iż ewidentnie oblany strachem, chłystek całkiem nieźle sobie radził z sytuacją w jakiej go postawiła. Mając przed sobą postawnego potwora o równie ostrych zębach, na dodatek wyższego od siebie, ludzie lubili reagować w skrajnie spanikowany sposób. Niechlubnie potrafiła odnosić z tego niemałą satysfakcję.
Niewiele w każdym razie dało się poradzić na to, że obecnie prezentować się mogła w oczach osób postronnych tak, a nie inaczej. Z pewnością dużo bardziej przypominała oprawcę niż chuderlawy smarkacz, którego nogi trzęsły się jakby były z galarety.
Nie kwapiła się z początku zbytnio odrywać wzroku od swojego celu, dopiero po kilku sekundach cofając nieznacznie i przekręciła bokiem na tyle, aby móc widzieć obydwoje. Z dwojgiem oczu byłoby zdecydowanie łatwiej, ale nawet posiadając jedno, szybko zorientowała się z kim ma do czynienia. W przeciwieństwie do niej, ludzka kobieta nosiła wyraźne ślady swojego fachu.
- Heeh~? Kto by pomyślał, że usłyszę wśród ludzkich funkcjonariuszy kogoś z odrobiną bigla. - zaśmiała się, ale zaraz uspokoiła i uniosła wysoko prawą brew na dźwięk odzewu, który dobiegł z posiadanego przez nią urządzenia. Ciekawe... A zatem ona i mizernie wyglądający chłystek byli istotniejsi niż jakaś uzbrojona banda, co? Aż sama nie wiedziała, czy powinna czuć się uhonorowana, czy raczej zniesmaczona. Ludzka policja nie zwykła zbyt często pojawiać się w rejonach należących do slumsów. Gdyby było inaczej, potwory nie zostałyby zmuszone do stworzenia odosobnionej komórki do sprawowania pieczy w okolicy. Undyne mogłaby teraz spokojnie wrzeszczeć sobie na dziko pocące się podczas lekcji wf-u dzieciaki w jakiejś lokalnej placówce edukacyjnej, zamiast użerać się z lokalnymi ćpunami, złodziejami i śmierdzącymi przetrawionym alkoholem mętami wszelkiego rodzaju. Nie powinna się więc dziwić, że napotkana funkcjonariuszka wolała wybrać opcję przedstawiającą się bezpieczniej.
- Sprawa jest w gruncie raczej raczej błaha. - skomentowała dalsze słowa kobiety już dużo chłodniej i mniej przychylnie. - Nie żebym zamierzała się wtrącać w osąd specjalisty. Sooory! - dodała raczej ironicznie, wyciągając rękę w rozkazującym geście w stronę unikającego kontaktu wzrokowego chłopaka. - Szczyl dobrał się do co najmniej dwóch portfeli nie należących do niego.

_________________
Karta postaci | Kufer Undyne
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Namide

avatar

Liczba postów : 57
Zamieszkanie : slumsy
Praca/Zawód : starszy sierżant policji
Ekwipunek : pistolet krótki, sprzęt policyjny (odznaka, paralizator, kajdanki, gaz pieprzowy etc.), klucze, piniondze, rzeczy osobiste
Join date : 12/04/2018

PisanieTemat: Re: Ryneczek   Sro Cze 20, 2018 7:53 pm

//przepraszam za zwłokę ;w;

Zignorowała jej dowcipną uwagę. Zbyt długo była już w tym fachu, by odpowiadać na podobne docinki. Ostatnio dni w świecie slumsów pod względem jej pracy były dość podobne - może to jedna z przyczyn, dla których gdzieś po drodze ubyło jej trochę poczucia humoru... i zapału.
Mniej więcej dlatego nie uznała sprawy poruszonej przez żółtodzioby w słuchawce za jakąś specjalną czy po prostu taką, z którą nie potrafiłaby sobie poradzić na ich miejscu. Niewielkie, przypadkowe, najczęściej kruche i złożone z samych chojraków bandy hultajów to było jedno z paru zjawisk, które najczęściej spotykała na swoich pierwszych patrolach. Teraz co prawda nie było to już tak powszechnym widokiem, ale wciąż istniejącym. Słowem: nic niewykonalnego dla podrzędnego funkcjonariusza. Według niej oczywiście.
Wysłuchała tego, co kobieta miała do powiedzenia; ze skrzywionymi nieco wargami przetrawiła kpinę, a potem spojrzała na chłystka panikującego pod ścianą. Zlustrowała raz jeszcze całą sytuację wzrokiem swoich znużonych z lekka, ciemnoszmaragdowych oczu, by następnie wrócić nimi do głównego obiektu jej zainteresowań.
- To zaraz sprawdzimy, co on ta ma. Ale najpierw dokumenty. Chcę się upewnić, z kim mam do czynienia - wyciągnęła rękę z wyraźnym poleceniem rezonującym z całego języka jej ciała. Jednooka, mimo faktu że przypominała ona Namidzie kogoś z policji, prędzej wyglądała na zgubionego przez jakiegoś biznesmena goryla niż profesjonalnego policjanta. Takich o podobnej posturze widywała już oczywiście, i to nieraz, ale oni przynajmniej tworzyli jakieś pozory, że są z komendy: odznaka, mundur, cokolwiek. Dlatego ta herod-baba, która podawała się najwidoczniej za stróża prawa, nie zachęcała jej do szczególnej ufności.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Undyne
Anime is f*cking REAL?!
avatar

Liczba postów : 76
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Szef potworzej policji
Ekwipunek : Opaska na oko, portfel, telefon w kształcie dorsza, klucze do domu
Join date : 14/04/2018

PisanieTemat: Re: Ryneczek   Sob Cze 23, 2018 5:55 pm

Odwagę często-gęsto mylono z głupotą. Nic zresztą dziwnego, bo od jednego do drugiego krótka była istotnie droga. Undyne sama mogła umieścić się gdzieś na granicy pomiędzy, choć oczywiście nigdy nie przyznałaby się do tego głośno. Być może właśnie dlatego łatwiej było jej je od siebie odróżnić w różnorakich przejawach zachowań. Nie zawsze bo nie zawsze, ale nadal częściej niż rzadziej. Taksując więc policjantkę od stóp do czubka głowy uznała wreszcie, że znajduje się ona w tej znacznie mniej licznej grupie osób odważnych. Niewiele osób było w stanie zachować pokerową twarz oraz profesjonalizm, żądając czegoś od potwora z jej uzębieniem. Czasami nadal wydawało jej się to zabawnie irracjonalne, ale nie mogła powiedzieć, żeby jej to jakoś szczególnie przeszkadzało. Na pewno mniej niż obowiązek "legitymowania się" jakiemuś człowieczkowi. W Podziemiu nigdy nie potrzebowali niczego takiego... Pewnie dlatego, że było ich na tyle niewiele, by praktycznie wszyscy znali się przynajmniej z widzenia lub słyszenia.
Wydając z siebie krótkie acz nie do końca wesołe parsknięcie, ponieważ nadal trudno było jej przywyknąć do wykonywania poleceń innych niż Asgore'owe, cofnęła ręce i wygrzebała legitymację służbową z tylnej kieszeni spodni.
- Skoro już wymieniamy "uprzejmości" pozwolisz, że zerknę na twoją? - jej pytanie podszyte było nuta podejrzliwości i bynajmniej nie brzmiało jak pytanie któremu można zaprzeczyć. Teraz gdy o tym pomyślała, kobieta wcale nie musiała należeć do służb tylko dlatego, że wyglądała tak na pierwszy rzut oka. Ludzie kochali oszukiwać, kręcić, kantować... Dostała wiele ostrych i bolesnych lekcji na ten temat w przeciągu ostatnich dwóch lat.

_________________
Karta postaci | Kufer Undyne
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Namide

avatar

Liczba postów : 57
Zamieszkanie : slumsy
Praca/Zawód : starszy sierżant policji
Ekwipunek : pistolet krótki, sprzęt policyjny (odznaka, paralizator, kajdanki, gaz pieprzowy etc.), klucze, piniondze, rzeczy osobiste
Join date : 12/04/2018

PisanieTemat: Re: Ryneczek   Pon Cze 25, 2018 2:36 pm

Nie, żeby Namide była wybitnie odważna. Co nie znaczy, że była tchórzliwa, nic z tych rzeczy! Po prostu gdy wyciągnęła lekko dłoń w stronę rybowatej, to jakoś nie zwracała szczególnej uwagi na jej... dosyć groźne cechy charakterystyczne. Może to dlatego, że rekinie zębiska i zakończone szpikulcami uszy nie były najobrzydliwszymi dodatkami, jakie jej przyszło zobaczyć u potworów. Ba, nie takie monstra już goniła w swojej karierze. Gorszym przystawiała lufę do czoła. Zdarzało się to bardzo rzadko, fakt, nie zmieniało to jednak faktu, iż przez te ponad pół roku w odmienionych slumsach zdążyła się w pewnym sensie oswoić z wieloma uroczymi widoczkami. Acz sama umiejętność nie odwrócenia od tego wszystkiego głowy pewnie też miała tutaj wiele do powiedzenia.
Ciemne, ostre w wyrażanym przezeń temperamencie tęczówki w kilka sekund przeskanowały cały dokument. Sprawdziła, czy to, co otrzymała, nie jest tylko lichą podróbką, jednocześnie zauważając pewien istotny szczegół. Gdy uznała, że wszystko się zgadza, raz jeszcze przeczytała imię zanotowane obok zdjęcia. Uniosła również lekko brew, odkrywszy, na jak wysokim... właściwie najwyższym stołku znajduje się stojąca przed nią postać.
Aha, Undyne – mruknęła. – Słyszałam o tobie. Jak mu tam... Papyrus mnie ostatnio o ciebie nawet wypytywał. Hm. Zgadza się – oddała rybie odznakę, zaraz potem sięgając do poł swojej kurtki, by dać swoją.
Absolutnie nie zdziwiła jej podejrzliwość potwora: różne dziwne rzeczy się dzieją na świecie, wśród których jednym z najczęstszych było oszustwo. Gdyby nie podzielała tego zachowania, nie spytałaby o formalności pierwsza.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Undyne
Anime is f*cking REAL?!
avatar

Liczba postów : 76
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Szef potworzej policji
Ekwipunek : Opaska na oko, portfel, telefon w kształcie dorsza, klucze do domu
Join date : 14/04/2018

PisanieTemat: Re: Ryneczek   Czw Cze 28, 2018 12:41 pm

Nie miała w zwyczaju się za bardzo puszyć, chyba że w grę wchodziły demonstracyjne pokazy siły, dlatego nie zamierzała robić afery ni sprzedawać nikomu niepotrzebnej reprymendy, na co w teorii mogłaby sobie pozwolić z uwagi na zajmowaną pozycję. Tylko czy to miało jakikolwiek sens? W przypadku obcowania z ludźmi - mało kiedy. A gdy już chodziło o dyskutowanie z ludzkimi przedstawicielami władz - prawie wcale! Nieważne jak wysoko stała, te miękkie zbitki mięsa zawsze patrzyły na nią z góry-... Znaczy się, metaforycznie, bo w praktyce mało który był dostatecznie wysoki. Była potworem i to w oczach większości robiło z niej istotę gorszego sortu. Ivakotrov nie zrobiła zresztą niczego źle, więc nawet gdyby Undyne chciała, nie miała za bardzo czego się czepiać.
Wyczuwając jak dorwany przez nią złodziejaszek próbuje przesunąć się nieco w bok, odruchem chwyciła go za ramię i przycisnęła bardziej do ściany, nie zaszczycając przy tym nawet spojrzeniem by nie tracić kontaktu wzrokowego z funkcjonariuszką, a następnie móc przyjrzeć się jej legitymacji. Mruknęła w wyrazie aprobaty, nim ją wreszcie oddała i mogła schować własną.
- Huh? Papyrus? - zdziwiła się całkiem otwarcie, porzucając na chwilę swój arogancki sposób bycia. - Papyrus, co? - jej twarz znacznie się zrelaksowała i nabrała odrobinę łagodniejszego wyrazu. - Mam nadzieję, że nie miało to miejsca w żadnych przykrych okolicznościach? Swoją drogą, zmalowałaś coś Ivakotrov, że wysłali cię w te rejony? - nie żeby naprawdę się tym interesowała tak po prawdzie. Mogła zakładać, że policjantka jest równie dobrze jedną z tych, którzy po prostu współpracują z lokalnymi szajkami. Korupcja nie była już dla niej niczym nowym, jakkolwiek nadal uważała to za paskudne.

_________________
Karta postaci | Kufer Undyne
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Namide

avatar

Liczba postów : 57
Zamieszkanie : slumsy
Praca/Zawód : starszy sierżant policji
Ekwipunek : pistolet krótki, sprzęt policyjny (odznaka, paralizator, kajdanki, gaz pieprzowy etc.), klucze, piniondze, rzeczy osobiste
Join date : 12/04/2018

PisanieTemat: Re: Ryneczek   Czw Lip 19, 2018 11:01 am

W sumie Namide nie różniła się za bardzo od innych ludzi pod względem nastawienia do potworów. Prawdę powiedziawszy – praktycznie wcale. Od samego początku, gdy najpierw usłyszała, a potem zobaczyła na własne oczy to, co nowi przybysze zrobili z miejscem jej dorastania, znienawidziła ich i obdarzyła czystą pogardą. Choć nie należała do wielkich sentymentalistek, to nie podobało jej się, że to, co nazywała poniekąd domem, przestało na takie wyglądać. Zachowywało się inaczej, cuchnęło inaczej. Zamiast pobratymców widziała maszkary w większości jakby wyjęte z koszmarów, najdziwniejszych rozmiarów i kształtów. Kto wpadł na pomysł przyjęcia ich w mury będące własnością jej rasy? Każdy wiedział, że mieszanie jednego z drugim zawsze będzie wywoływało konflikty, mniejsze lub większe.
Fakty jednak były takie, iż z czasem jej to spowszedniało. Gniew ostygnął, bunt ucichł w sercu. Lecz ze szmaragdu jej oczu już nigdy nie zniknie ta stabilna, trzaskająca sporadycznie iskra wyrażająca to, co naprawdę o tym wszystkim myślała. Była zmęczona sprzeciwem, ale nie znaczyło to, że ów przestał istnieć.  Każdego traktowała mniej więcej w ten sam sposób: zimno, z dystansem, brakiem porządnego szacunku.
Uniosła lekko brew w odpowiedzi na zaskoczenie rybowatej, natomiast na nieco dowcipne pytanie pokręciła głową.
Po prostu spotkałam go w barze po robocie. Nic więcej.
Czyli znała tego całego Papyrusa. Jaki ten świat mały... chociaż w sumie znajomość kucharza najpopularniejszego baru wśród potworów w slumsach nie powinno być dla niej dużym zaskoczeniem, wkrótce potem więc przestała się tym specjalnie przejmować. Okazało się jednak, że to nie koniec pogaduszek; łypnęła znacząco na typa pod ścianą, a następnie poprawiła poły kurtki.
Rozmów się z nim, to pogadamy – mruknęła i zniknęła w tłumie. Po chwili wynurzyła się z niego ponownie, przy słupie jakiegoś straganu, ze skupieniem obserwując okolicę oraz gderając coś go słuchawki. Gdyby Undyne zdecydowała się po wszystkim podejść do niej, od dłuższego czasu miałaby już urządzenie przy pasie, a ramiona skrzyżowane na piersi.
Znalazłam się tutaj, bo szef uznał, że tylko ja i paru innych funkcjonariuszy nadaje się do patrolowania tej okolicy – wzruszyła lekko ramionami. – Urodziłam się tutaj. Znam slumsy jak własną kieszeń. Dużo się w niej zmieniło po przyjściu twoich pobratymców, ale wciąż potrafię się zorientować w terenie. W komendzie uznali to za wystarczający argument do przeniesienia mnie – zakończyła z pewnym niesmakiem. Znalezienie się z powrotem na swoich starych śmieciach miało swoje plusy i minusy. Plusy, bo miała bliżej do swojej rodziny, a minusy, bo... bo to nie były już te same śmieci, co dawniej.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Undyne
Anime is f*cking REAL?!
avatar

Liczba postów : 76
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Szef potworzej policji
Ekwipunek : Opaska na oko, portfel, telefon w kształcie dorsza, klucze do domu
Join date : 14/04/2018

PisanieTemat: Re: Ryneczek   Nie Lip 22, 2018 6:32 pm

Dla Undyne nie było niczym szczególnie nowym spoglądanie na nią z góry, z dystansem czy zwyczajnie chłodnym niesmakiem przez poznawanych w mniej lub bardziej pozytywnych okolicznościach ludzi. Nie mogła powiedzieć, żeby do tego przywykła, lecz na pewno w dużym stopniu nauczyła się to ignorować. Był to jak na razie jedyny słuszny sposób postępowania. Postawa Namide nie zrobiła na niej zatem żadnego wrażenia. Zwłaszcza od chwili, w której okazało się, że jest ona policjantką. Ze wszystkich ludzi, z jakimi miała nieprzyjemność wchodzenia w rozmaite konwersacje, to właśnie oni stanowili najbardziej męczący typ. Ile to już razy nie spotkała się z paskudnym nawykiem wywyższania się z ich strony? I to wyłącznie dlatego, że najlepiej zdawali sobie sprawę, że potwory jej pokroju nie mogły pozwolić sobie na zbytnie potknięcia w ich obecności?
Tak czy inaczej, skoro młoda kobieta nie miała żadnych pretensji w stronę Papyrusa, a i ich spotkanie nie przebiegło w sposób mogący niepokoić, pokiwała jedynie głową i pozwoliła sobie na moment wrócić do obowiązków. Dokładnie przeszukała ludzkiego gówniarza, kazała oddać przywłaszczone przedmioty, powtórnie sprawdziła czy niczego przed nią nie ukrył, po czym konfiskując niewielki scyzoryk i częstując trzepnięciem przez łeb wraz ostrzeżeniem, że następnym razem nie puści go wyłącznie z upomnieniem, puściła mu wziąć nogi za pas. Ech, dlaczego ludzkie dzieciaki nie mogły być choć trochę podobne do potworzych? Strach pomyśleć co będzie za parę lat, kiedy za bardzo się ze sobą wzajemnie zasymilują. Być może nie było aż tak dobrym pomysłem zamieszkiwanie wśród nich?
Nie za bardzo wiedziała, czy ma ochotę na pogawędkę z ta całą Ivakotrov, ale dobrze przynajmniej poznać kogoś, kto mógł przewijać się po okolicy w przyszłości. Szybko odnalazła ją zatem ponownie.
- Urodziłaś się w tym miejscu? - nawet nie starała się kryć z pożałowaniem w swoim głosie. - ]b]Szczerze nie zazdroszczę. Mam przynajmniej nadzieję, że z czasem uda nam się nieco uporządkować i uprzątnąć większą część tych zapadłych dzielnic. - w przeciwieństwie do funkcjonariuszki, Undyne była święcie przekonana o ogromnym plusie zasiedlenia slumsów przez potwory. Bo może i podziemia były jakie były, ale nawet śmietnisko mieli w miarę ogarnięte i uporządkowane.

_________________
Karta postaci | Kufer Undyne
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Namide

avatar

Liczba postów : 57
Zamieszkanie : slumsy
Praca/Zawód : starszy sierżant policji
Ekwipunek : pistolet krótki, sprzęt policyjny (odznaka, paralizator, kajdanki, gaz pieprzowy etc.), klucze, piniondze, rzeczy osobiste
Join date : 12/04/2018

PisanieTemat: Re: Ryneczek   Sro Lip 25, 2018 2:05 pm

Rzeczywiście wielu tutejszych ludzi, z którymi miała styczność, miała bardzo podobne do siebie nastawienia do niedawno przybyłej, nowej rasy. Namide w żadnym wypadku nie zamierzała im się dziwić, w końcu jak zostało już powiedziane, poniekąd nawet się utożsamiała z takim światopoglądem. Mimo wszystko jednak w jej własnym praktykowaniu niechęci do potworów tkwiła pewna delikatna różnica. Ona przygasła w swoim buncie, uznając cały ten bałagan wokół za katastrofę, która po prostu wzięła i się wydarzyła, nie zatrzymana przez nikogo, i jedyne co pozostało, to spróbować jakoś połatać szczątki swojego świata, który padł rykoszetem wskutek tegoż wydarzenia. Oczywiście, inni nadal aprobowali wychrzanienie maszkar do swojej dziury, ale – zastanówmy się: czy to w ogóle było możliwe w obecnej sytuacji bez szansy na pomoc państwa? Przy takiej ilości obcych? Dla rudowłosej raczej nie. Stąd przyczyna, dla której nie okazywała tyle agresji, by wyrazić swój stosunek do bestii, co większość jej pobratymców. Dobrze to czy źle – nie wnikała w to.
Zaczynając swoją krótką historyjkę, obracała w palcach w kieszeni zapalniczkę, bawiąc się lekko metalowym kółeczkiem. Bardzo chciała zapalić, ale należała do tych, co z reguły trzymają się przepisów, jeśli ich łamanie nie jest absolutnie konieczne, przykładowo do ocalenia komuś życia, więc na razie musiała się powstrzymywać. Wywoływało to pewne niezadowolenie w starszej sierżant, ale na szczęście umiała je kontrolować na tyle, by nie wpływało to na jej efektywność w pracy.
- Co masz na myśli, mówiąc „uporządkować?” – spytała, acz bez żadnej wrogości, wpijając w nią ostrą szpilę swoich intensywnie ciemnozielonych tęczówek. Takie zestawienie słów w ustach potwora niezbyt jej przypadło do gustu. Nie, żeby zaraz miała oczekiwać najgorszego od takiej Undyne, po prostu ta wypowiedź wydała jej się dosyć... niejasna. – Chodzi ci o coś więcej niż obniżenie przestępczości?... – zabrzmiało to bardziej jak stwierdzenie niż pytanie. – Równość między obiema rasami, brak prześladowań... to pomogłoby rozwiązać wiele problemów, fakt – po ewentualnej wypowiedzi ryby, ewentualnie tylko po chwili milczenia, dodałaby: - Nie sądzę jednak, by to było możliwe. Paskudztwo w takim miejscu będzie zawsze, niezależnie od naszych starań.
Trochę zdziwił ją optymizm u szefa slumsowej policji. Może to była kwestia gnicia między ludźmi dopiero od dwóch lat, może inny czynnik. W każdym razie, ów fakt był dla Namide niezbyt szokujący u bestii, ale dosyć kuriozalny jako teza sama w sobie. Ona sama od jakiegoś czasu nawet nie myślała już o takiej możliwości rozwiązania sytuacji w dzielnicach nędzy.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Undyne
Anime is f*cking REAL?!
avatar

Liczba postów : 76
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Szef potworzej policji
Ekwipunek : Opaska na oko, portfel, telefon w kształcie dorsza, klucze do domu
Join date : 14/04/2018

PisanieTemat: Re: Ryneczek   Sob Lip 28, 2018 9:29 pm

Lubiła wzrok tego człowieka. Nie samego człowieka z uwagi na pierwsze, nienajlepsze wrażenie, ale jego to spojrzenie zdecydowanie przypadło jej do gustu. Należało do osoby pewnej siebie. Co prawda między arogancją, a pewnością siebie była bardzo cienka linia, ale w tym wypadku Undyne zdawała się wyczuwać balans. Nieświadomie uśmiechnęła się przez to z głębszą satysfakcją, ani myśląc odwracać wzroku.
- "Brud, smród i ubóstwo", tak zdaje się to nazywacie? Przestępczość przestępczością. Zdążyłam zauważyć, że wy, ludzie, poszliście do przodu przez te wszystkie lata nie tylko z rozwojem technologii. I na naprawienie tego przyjdzie czas. - przeciągnęła się mocno. - Najpierw, jak na moje oko, przydałoby się tu dosłownie POSPRZĄTAĆ. To jasne, że nieszczęśliwe osoby posuwają się do paskudnych rzeczy. Rozwiązanie problemu wszechobecnego burdelu i polepszenie stanu środowiska powinno od razu zmienić nieco klimat. Drugą rzeczą jest umożliwienie wszystkim podjęcia się legalnej pracy... - tu zacięła się na moment, a jej  twarz przybrała znacznie surowszego wyrazu. - Tak to widział w każdym razie nasz król. No! Póki co, staramy się zmienić nieco wygląd i nastrój naszych osiedli, zanim będziemy mogli zaproponować coś dalej. Nie zrozum mnie źle, osobiście wolałabym po prostu wybić przestępczość z pustych głów waszych kryminalistów!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Namide

avatar

Liczba postów : 57
Zamieszkanie : slumsy
Praca/Zawód : starszy sierżant policji
Ekwipunek : pistolet krótki, sprzęt policyjny (odznaka, paralizator, kajdanki, gaz pieprzowy etc.), klucze, piniondze, rzeczy osobiste
Join date : 12/04/2018

PisanieTemat: Re: Ryneczek   Pią Sie 03, 2018 12:21 pm

Namide słuchała szefa potworzej policji, wciąż obracając w palcach zapalniczkę. Przyglądała jej się z mieszanymi uczuciami, raz po raz podnosząc wzrok na tłuszczę tłoczącą się między straganami, żeby nie było że kompletnie olała swoje obowiązki. Pogaduszki pogaduszkami, ale chcąc nie chcąc wciąż była w pracy. Gdy ryba umilkła, milczała przez chwilę, jakby w zastanowieniu, patrząc gdzieś przed siebie. Komunikator trzaskał cicho na jej biodrze.
Czy – spytała wreszcie, wykrzywiając kącik warg w nieco smutnym uśmieszku. – wszystkie potwory mają taką idealistyczną wizję naprawienia tego, co zastały? – poprawiła opadającą na czoło grzywkę spod czapki. – Czy można usunąć to, na czym właściwie to miasto stoi? Na tym brudzie? Dla mnie nie bardzo. Tak wygląda świat ludzi, i niewiele da się z tym zrobić. Ale to twoje zdanie, spróbować nikt nie zabrania. Widać to choćby po mnie – idealnie po tym, jak skończyła, ciemnozielone oko wychwyciło coś bardzo podejrzanego przy budce stojącej prawie na drugim końcu rynku.
Długi jak słup, w czarnym płaszczu, rozglądający się na boki. Jakby sprawdzał coś. Albo raczej... szukał czegoś. Wzrokiem przesondowała okolicę; niedaleko znalazła podobnego typka, tyle że o napakowanej sylwetce, który obrócił na chwilę głowę w stronę tego pierwszego. Wymienili się spojrzeniami, skinęli głowami. Ewidentnie byli w spółce.
Pani sierżant?
Wyciągnęła słuchawkę.
Starsza sierżant. O co chodzi?
Przepraszam, pani starsza sierżant. Melduję, że złapaliśmy tę bandę... ale dwóch uciekło... jeden wysoki, drugi zwalisty, umięśniony. Chyba zmierzają w stronę rynku...
Widzę ich. Wyczuwam niezłą rozróbę – spojrzała w stronę Undyne. – Zapowiada się jakaś akcja. Wypatrzyłam dwóch facetów w czarnych płaszczach; coś kombinują – wskazała ich palcem. Nietrudno było ich odnaleźć. – Możesz pomóc, byle szybko – potem nie zwracała już na rybę uwagi; zniknęła w tłumie, powoli zbliżając się do pierwszego wypatrzonego faceta.
Jedynka, odbiór. Zbiegi są na rynku. Jedynka niech nadjedzie od górnej ulicy, a dwójka od wschodniego skrzydła. Mamy mało czasu.
Tu dwójka, zaraz będziemy. Mamy wkroczyć?
Tylko na mój rozkaz. Na razie stójcie w pogotowiu. Bez odbioru.
Nie wiedziała, co konkretnie chcą zrobić. Albo ukraść coś istotnego, kryjącego się w trzewiach straganu, albo kogoś schwytać. W obu przypadkach jednak gliny mogą na nich zwrócić uwagę; nie wyglądali jak zwykli, szarzy przechodnie. Jak więc sprawić, by przeszmuglować coś... tudzież ukatrupić kogoś... po cichu, nie kierując tym samym ku sobie niczyich spojrzeń?
Chaosem.
Jak na zawołanie ten umięśniony strzelił w dach któregoś z stoisk. Konstrukcja zwaliła się na sprzedawcę, podniosły się pierwsze okrzyki. Stało się to na tyle daleko od niego, że gdyby Namide go nie śledziła wzrokiem, to nie znalazłaby źródła tego wystrzału. Szybko jednak wróciła do jego wspólnika; z rękoma w kieszeni, z pozoru zwyczajnym krokiem ruszył ku ciemnemu zaułkowi. Przy nim stał monopolowy, pod którego to ścianą tkwił jakiś kształt nie mający zbyt wiele wspólnego z człowiekiem. Starsza sierżant wolałaby najpierw capnąć wysokiego, nim dojdzie do tego punktu, więc rzuciła się biegiem w jego kierunku. Nie krzyczała żadnych kwestii w stylu „stać, policja1!!11”; miast tego jak cień mijała mieszkańców, starając się jednocześnie uniknąć gęstniejącego zbiorowiska.

//rzut na to, czy Namide uda się złapać zbira

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 201
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Ryneczek   Pią Sie 03, 2018 12:21 pm

The member 'Namide' has done the following action : Kostki


'Kostka' : 1
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com Online
Papyrus
Makaroniarz
avatar

Liczba postów : 120
Zamieszkanie : Dom Sansa I Papyrusa
Praca/Zawód : Kucharz
Ekwipunek : Czerwona peleryna Papyrusa, telefon, prawdopodobnie spaghetti
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Ryneczek   Pią Sie 03, 2018 1:19 pm

Droga Namide.
Biegnąc za zbirem, potknęłaś się o własną nogę i wywróciłaś prosto na przypadkowo leżącą nieopodal skrzynkę z butelkami po piwsku. Niefortunnie, szkło ugięło się pod ciężarem ciała Pani Sierżant i rozbiło na kawałeczki, które w dużej mierze wbiły się w ciało policjantki.

Namide: 80/100 HP. Krwawienie na 4 posty (-2 HP post). - 2 do akcji zręcznościowych na 4 posty.

_________________

NYEH HEH HEH!
Autobus (31.05.2018)|Dzika plaża (07.08.2018)|Park(03.08.2018)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Undyne
Anime is f*cking REAL?!
avatar

Liczba postów : 76
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Szef potworzej policji
Ekwipunek : Opaska na oko, portfel, telefon w kształcie dorsza, klucze do domu
Join date : 14/04/2018

PisanieTemat: Re: Ryneczek   Sro Sie 08, 2018 5:33 pm

Ponieważ dookoła nie było zbyt wielu potworów, a ona sama w przeciwieństwie do Namide powinna mieć dzień wolny od obowiązków, pozwoliła sobie na chwilę bierności w stosunku do otoczenia. Nie dawała jej co prawda zbyt wielkiego kredytu, jak zresztą większości przedstawicieli jej rasy, ale jakieś tam nadzieje jeszcze można było żywić.  
- Ha! Skoro TO nazywasz "idealistyczną wizją", bardzo chciałabym zobaczyć co byś powiedziała, patrząc na ostatnie setki lat, spędzone przez nas na trzymaniu się głębokiego przekonania, że pewnego dnia znowu zobaczymy słońce! - odparła praktycznie od razu, opierając się bokiem o słup irytująco bzyczącej nad ich głowami lampy. - Pożyjemy, zobaczymy. Nie przecież rzeczy niemożliwych do osiągnięcia.
Bo były tylko wysokie poprzeczki, a granice każdy ustalał sam dla siebie. Choć sytuacja wydawała się dość beznadziejna w wielu przypadkach, Undyne była święcie przekonana, że przy odpowiednim zaangażowaniu i zdeterminowaniu uda się wszystko doprowadzić do ładu. Cóż. Na razie przynajmniej jeszcze w to wierzyła.
Stojąc przodem do służbistki, nie miała oczywiście okazji dostrzec tego co ona. Co nie znaczyło, że nie obserwowała jej samej i nie słuchała uważnie, gdy tylko odezwała się jej krótkofalówka.
Minimalnie przekręciła głowę, rzucając spojrzeniem we wskazanym kierunku. Nie odpowiedziała, jedynie skrzywiła się i zgarniając po drodze grzywkę do tyłu. I pomyślałby kto, że jej praca jako kapitana straży królewskiej była całkiem spokojna i niewymagająca przy tym całym syfie, jaki odwalał się na powierzchni. No! Nie ma co narzekać! W każdym razie dopóki rzeczywiście można było stworzyć slumsy odrobinę bardziej bezpieczniejszymi.
- Niech stracę! - wzruszyła wreszcie do siebie ramionami, przekręciła na picie i ruszyła bokiem placu. Wystrzał zaskoczył ją co niemało. Zamiast jednak ruszyć w ślad za Namide, prędko doskoczyła do zawalonego straganu. Zbiry zbirami, mieli za sobą jeden ogon, a ona nie mogła po prostu zignorować przywalonego nieszczęśnika. Spróbowała zatem w pierwszej kolejności odrzucić dechy i wyciągnąć człowieczego, czy też potworzego sprzedawcę.
- HEJ! Żyjesz?!

/rzut na próbę wyciągnięcia przywalonego bidaka

_________________
Karta postaci | Kufer Undyne
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 201
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Ryneczek   Sro Sie 08, 2018 5:33 pm

The member 'Undyne' has done the following action : Kostki


'Kostka' : 1
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com Online
Papyrus
Makaroniarz
avatar

Liczba postów : 120
Zamieszkanie : Dom Sansa I Papyrusa
Praca/Zawód : Kucharz
Ekwipunek : Czerwona peleryna Papyrusa, telefon, prawdopodobnie spaghetti
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Ryneczek   Pią Sie 10, 2018 5:00 pm

Na nieszczęście Pani Kapitan sprzedawca żył i był bardzo wkurzony. Sam wydostał się z pozostałości po stoisku. Widząc Potwora, oraz swoje rozwalone stoisko, człowiek ten nie myślał zbyt wiele. Wziął przypadkowy kawałek deski i spróbował uderzyć Undyne.

// Poniżej rzut na celność uderzenia i siłę.

Sprzedawca wykonał cios w brzuch Potwora. Rozwinięte mięśnie niestety nie zamortyzowały uderzenia i Potworzyca po prostu zgięła się w pół.

Undyne:
55/100 HP ( - 15)

Człowieczy handlarz wyglądał na mocno wkurzonego i raczej nie chciał poprzestać na tylko jednym uderzeniu. Wokół zbiera się tłum.

_________________

NYEH HEH HEH!
Autobus (31.05.2018)|Dzika plaża (07.08.2018)|Park(03.08.2018)


Ostatnio zmieniony przez Papyrus dnia Pią Sie 10, 2018 5:04 pm, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 201
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Ryneczek   Pią Sie 10, 2018 5:00 pm

The member 'Papyrus' has done the following action : Kostki


'Kostka' : 9, 9
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com Online
Johnny
She doesn't want yellow...
avatar

Liczba postów : 130
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Ryneczek   Sro Sie 15, 2018 4:47 pm

Na prośbę jednego z piszących w tym temacie użytkowników, tymczasowo zawieszam sesję.

_________________

Prowadzone sesje:
ZAJĘTE | ZAJĘTE | Kawiarnia "Garten" (09.08)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Ryneczek   

Powrót do góry Go down
 
Ryneczek
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Welcome to the Surface! :: Powierzchnia :: Miasto Ebott - Slumsy-
Skocz do: