IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Wejście do Slumsów

Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 275
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Wejście do Slumsów    Sob Mar 03, 2018 2:57 pm

Do slumsów można wstąpić wieloma drogami, ale powiedzmy, że jeśli liczy się na znalezienie jak najszybszej oraz jak najkrótszej z nich, a przy tym prowadzącej do samego serca dzielnicy potworów, to tylko tędy. Po pokonaniu odcinka ulicy w linii prostej znajdziemy się na niewielkiej, spowitej półmrokiem przecznicy; z tej perspektywy, jeśli się odwrócimy, naszym oczom ukażą się najwyższe wieżowce dumnego, zadbanego miasta Ebott. Uraczywszy się tym widokiem pozostaje nam już tylko wybór: odwrócenie się i pójście dalej zawiłym labiryntem slumsów, albo zmiana decyzji i powrót na (pozornie) bezpieczniejszą stronę rzeki.


Ostatnio zmieniony przez Admin dnia Wto Maj 08, 2018 8:52 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com
Namide

avatar

Liczba postów : 57
Zamieszkanie : slumsy
Praca/Zawód : starszy sierżant policji
Ekwipunek : pistolet krótki, sprzęt policyjny (odznaka, paralizator, kajdanki, gaz pieprzowy etc.), klucze, piniondze, rzeczy osobiste
Join date : 12/04/2018

PisanieTemat: Re: Wejście do Slumsów    Sob Maj 05, 2018 6:06 pm

W ciemnym, cichym zaułku zabłysły rude włosy. Zaraz po nich na ulicę wyjrzała ich wysoka właścicielka. Właśnie skończyła pracę, odstawiła radiowóz do garażu, odesłała swoich podwładnych do domów i była wolna. Po ostatnich formalnościach ukradła trochę wody z butli, aż w końcu wyszła na miasto. Planowała, jak prawie każdego takiego wieczora, wrócić do swojego zafajdanego szpargałami wszelkiego rodzaju mieszkania w bloku, tym razem jednak nabrała ochoty na zwyczajny, bezstresowy spacer po brudnych slumsach. W tym celu szła co prawda do domu, ale drogą nad zwyczaj pokrętną, tym sposobem wbrew zamiarom lądując na samym ich skraju, przy moście. W reakcji na to przygryzła wargę, przystając na chwilę i trawiąc w sobie dylemat. Ostatecznie zapaliła papierosa, po czym zaczęła iść wzdłuż barierki. Noc była ciepła, miasto zatem cuchnęło mocniej niż zwykle. Przyzwyczajona do smrodów przemysłu od dziecka, nie przeszkadzało jej to zanadto. W owej woni nie mogła jednak za nic znieść tego nowego pierwiastka, który wstąpił w tą okolicę, od kiedy zalęgły się w niej potwory...

/reksio <3

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rex

avatar

Liczba postów : 20
Zamieszkanie : Obszar centralny
Praca/Zawód : Policjant
Ekwipunek : Nóż wojskowy
Join date : 01/01/2018

PisanieTemat: Re: Wejście do Slumsów    Nie Maj 06, 2018 6:13 pm

- To niezbyt dobra okolica na samotne spacery, sierżancie.
Rex pojawił się obok Namide, wydawałoby się, znikąd. Oczywiście, jakoś pojawić się musiał - wyszedł z jednego z dziedzińców zapuszczonych kamienic. Nigdy nie przyznałby się, że zapędził go tam zapach kota! Starsze panie zamieszkujące te okolice trzymały całe stada sierściuchów. Nawet zapachy przemysłu i potworów w slumsach nie były w stanie zagłuszyć woni kotów!
Zrównał krok z Namide, po czym sam wyciągnął papierosa i szybko go odpalił.
- Już po służbie?
Policjant tak naprawdę nigdy nie był poza służbą. Jeśli była konieczność - interweniował.
Chyba, że akurat uganiał się za kotami.

_________________

Hey, brother, what you thinking?
KP
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Namide

avatar

Liczba postów : 57
Zamieszkanie : slumsy
Praca/Zawód : starszy sierżant policji
Ekwipunek : pistolet krótki, sprzęt policyjny (odznaka, paralizator, kajdanki, gaz pieprzowy etc.), klucze, piniondze, rzeczy osobiste
Join date : 12/04/2018

PisanieTemat: Re: Wejście do Slumsów    Nie Maj 06, 2018 7:38 pm

Wsłuchując się w delikatny szum wody i odgłosy ulicy, niespodziewanie dotarł do niej czyiś głos. Rozpoznała go, więc spojrzenie, jakie skierowała w stronę jego źródła, nie było tak wrogie, jakie by mogło być. Zeskanowała wzrokiem postać byłego podwładnego, a następnie skinęła mu głową, wracając do oglądania rzeki.
- Nie dla mnie - mruknęła. Gdy potwór zrównał z nią krok, wypuściła ku gwiazdom malutką strużkę dymu i spojrzała na niego. Nazywał się chyba Reks, ale nawet taki fakt nie od razu udało jej się wyciągnąć z pamięci. Choć dawniej współpracownik, to wciąż policjant jakich wielu, nawet w slumsach. Zdarzało się czasem, iż kogoś mogła pamiętać jak przez mgłę właśnie z tego powodu: wiele twarzy, wiele okazji do pomieszania ich ze sobą bądź zatarcia się we wspomnieniach. Mniej więcej tak było w przypadku spotkanego teraz psowatego.
- W pewnym sensie, tak - odpowiedziała na jego pytanie. - Ale znając życie, pewnie znowu spotkam jakąś bandę pijaków i będę musiała pomachać przed nimi odznaką, żeby się odczepili. W takich zawodach pracuje się chyba cały czas - pociągnęła nieco mocniej z papierosa. - A ty? Z tego co wiem, ostatnio zacząłeś pracować też dla ludzi. Rzadko cię widuję po tej stronie mostu.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rex

avatar

Liczba postów : 20
Zamieszkanie : Obszar centralny
Praca/Zawód : Policjant
Ekwipunek : Nóż wojskowy
Join date : 01/01/2018

PisanieTemat: Re: Wejście do Slumsów    Nie Maj 06, 2018 9:26 pm

Rex nie spodziewał się dużej uwagi ze strony kobiety. Sam fakt, że postanowiła pociągnąć rozmowę, powinien być dla niego wystarczający. Ludzie nierzadko nie chcieli z nim rozmawiać, z drugiej strony, sierżant Ivakotrov zdawała się nie mieć nic przeciwko potworom, a przynajmniej tym, które służyły w policji.
Uzbrojoną w niezbyt długie, a do tego niezbyt ostre pazury dłonią dotknął barierki zabezpieczającej most; przesunął po niej parę razy, jakby badając fakturę stworzoną przez łuszczącą się farbę. Kulturalnie dmuchnął dymem w cień ulicy, którą zostawili za sobą.
- Ktoś mógłby pomyśleć, że specjalnie wybiera pani taką drogę do domu, sierżancie.
Któż kazał jej kręcić się po slumsach? Wybierała takie miejsca na własne życzenie. Z drugiej strony, po zmroku wszędzie mogło być niebezpiecznie.
Na wspomnienie o jego przydziale wyprostował się, jakby chcąc lepiej prezentować się w mundurze. Nie była to może zbroja gwardii króla, ale wciąż wyglądał całkiem nieźle!
- Porządek musi panować w całym mieście. - Odezwał się poważnym głosem. - Teren potworów nie jest wyjątkiem.

_________________

Hey, brother, what you thinking?
KP
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Namide

avatar

Liczba postów : 57
Zamieszkanie : slumsy
Praca/Zawód : starszy sierżant policji
Ekwipunek : pistolet krótki, sprzęt policyjny (odznaka, paralizator, kajdanki, gaz pieprzowy etc.), klucze, piniondze, rzeczy osobiste
Join date : 12/04/2018

PisanieTemat: Re: Wejście do Slumsów    Pon Maj 07, 2018 12:24 pm

Czy miała coś przeciwko potworom w policji? W kwestii pracy Namide bardziej od tego, kto kim jest, obchodziło ją, czy dobrze odwalał swoją robotę czy nie. Służby były w końcu mniej więcej od tego, by każdemu, niezależnie od rasy, dać porządną nauczkę w razie nie przestrzegania prawa, nie powinno się zatem rozpraszać w tym zadaniu na boki na jakieś utarczki na płaszczyźnie rasizmu. Nie oznaczało to jednak, że sierżant pozostawała zawsze i wszędzie uśmiechnięta, tolerancyjna oraz poprawna politycznie.
Potwory zalęgły się tu jak szkodniki. Zniszczyły obraz miasta, które zapamiętała z dzieciństwa i do którego, zaczynając ścieżkę policjanta, chciała wrócić. Teraz slumsy przywodziły jej na myśl żywego trupa, przeżartego przez obce, niechciane, inne. Przez to sam widok sprawców tej tragedii przyprawiał kobietę o ryzykowne nadszarpnięcie jej cierpliwości. Ale jak zostało wspomniane wcześniej, dopóki bestie wyraźnie nie działały przeciwko mieszkańcom, dopóki robiły to, co należy robić ku temu, by pasożyt zapracował na swoją pokutę - nie reagowała agresywnie. A to, że kogoś mogła porządnie obrazić lub po pijanemu nawet złoić (dawno i nieprawda), było tylko kwestią tak zwanej słabości. Najlepiej panowała nad sobą w przypadku potworzej policji. Jakby to powiedzieć, tym prawdziwym funkcjonariuszom, nie oddającym się pustej degeneracji, najbardziej ufała w tej swojej nieufności i nienawiści. Wydawało jej się, iż to im najdalej było od obrazu szkodnika żerującego na jej starym, dobrym świecie.
- Bo może tak rzeczywiście jest, funkcjonariuszu - nie rozumiała tych dziwnych, wręcz opiekuńczych stwierdzeń. Ba, nawet ją trochę wnerwiały. - Znam to miasto od dziecka. Widziałam w nim już wszystko, co mogłam zobaczyć. Ten "ktoś", o którym mówicie, musiałby się nieźle napracować, żeby mnie dopaść. Obojętne, w jakim zaułku bym się znalazła.
Rozbawiła ją trochę dumna postawa mężczyzny; przystanęła na chwilę, przyglądając się mu. Chyba wcześniej też wykazywał taką idealistyczną postawę, nie spodziewała się jednak że zachowa się ona do dzisiaj w takich warunkach. Oparła ramię z papierosem na barierce, raz na jakiś czas obserwując błyszczącą rzekę.
- Rzeczywiście, nie jest - powiedziała, jakby do siebie. - Chociaż do prawdziwego "porządku" raczej nigdy nie dojdziemy - dodała.
Od kiedy z niej taka sentymentalistka? Chyba się starzała.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rex

avatar

Liczba postów : 20
Zamieszkanie : Obszar centralny
Praca/Zawód : Policjant
Ekwipunek : Nóż wojskowy
Join date : 01/01/2018

PisanieTemat: Re: Wejście do Slumsów    Wto Maj 08, 2018 11:10 pm

Lepiej było być potworem na usługach policji, czy też jakiejkolwiek organizacji służącej pilnowania przestrzegania prawa, niż kolejnym nieszczęśnikiem kręcącym się po slumsach w poszukiwaniu król Asgore raczy wiedzieć czego. Rex uważał, że większość potworów nie jest szczęśliwa na powierzchni i stąd brały się problemy. Gdyby to od niego zależało, chętnie wskoczyłby z powrotem w zbroję i wrócił tam, skąd przyszli. Świat ludzi miał być obiecanym rajem - dla sporej części istnień okazał się być przeciwnością.
Rex musiał zadbać o swoich pobratymców. By to zrobić, najpierw chciał poprawić obraz potworów w oczach ludzi. Z drugiej strony, w policji robił to, co potrafił najlepiej i w czym miał doświadczenie.
Jako strażnik musiał interesować się tym, co się dzieje w mieście, jak również osobami, które w nim przebywały. Sierżant Namide nie była wyjątkiem.
Spiął się nieco, gdy kobieta odczytała jego intencje w najwyraźniej błędny sposób.
- Jestem przekonany, że nikt na panią nie dybie, sierżancie. - Rzucił szybko, jakby chcąc jednocześnie pokreślić, że on nic o tym nie wie. Sam, nawet jako potwór, nie miał nic przeciwko ludzkim zwierzchnikom. Przy nim Namide była bezpieczna.
- Jeśli są jakieś szczególne uwagi, które chce mi pani przekazać, słucham.
Nie był złośliwy - raczej rzeczywiście chciał usłyszeć od Namide podpowiedzi.

_________________

Hey, brother, what you thinking?
KP
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Namide

avatar

Liczba postów : 57
Zamieszkanie : slumsy
Praca/Zawód : starszy sierżant policji
Ekwipunek : pistolet krótki, sprzęt policyjny (odznaka, paralizator, kajdanki, gaz pieprzowy etc.), klucze, piniondze, rzeczy osobiste
Join date : 12/04/2018

PisanieTemat: Re: Wejście do Slumsów    Sro Cze 20, 2018 8:45 pm

//przepraszam za zwłokę ;w;

Choć nie należała do osób, które łatwo było rozbawić, albo w ogóle wywołać uśmiech na ich twarzach, to poniekąd Rex wzbudzał w niej jakąś sympatię. Przejmował się czymś, co Namide uznawała za nieszczególnie istotne, takie jak małej skali nieporozumienie, a przy tym zachowywał dystans, w którym dostrzegała pewną sztywność. Oczywiście dało się to uargumentować służbowymi relacjami między nimi obojga, ale i tak dla Namide było to coś, czego ona by nie zastosowała wobec drugiego funkcjonariusza. Chyba, że byłby nim ktoś wyższy stopniem... zaraz, to może dlatego Rex się tak zachowywał? Nawet mimo spotkania się w godzinach teoretycznie wolnych od pracy?
W odpowiedzi na jego ostatnie słowa podniosła na niego wzrok ciemnoszmaragdowych tęczówek. Spoglądała na niego przez chwilę, jakby chciała wykryć w psowatym jakąkolwiek złośliwość czy żart, które mogłyby być przyczyną usłyszanej wypowiedzi; w końcu pociągnęła z papierosa i wyprostowała się.
- Robić to, co można zrobić i nie chojraczyć, kiedy nie trzeba. Nigdy nie wiesz, kiedy twój następny krok może być ostatnim - powiedziała, podtrzymując kontakt wzrokowy z Reksem. - To wszystko, co musisz wiedzieć, jeśli o to ci chodzi. Twoje decyzje, twoja sprawa. Improwizujesz albo trzymasz się rozkazów w zależności od sytuacji. To zależy od ciebie. Nie jestem najlepszą osobą do stawiania jakichkolwiek uwag czy rad: większość tego, jakim policjantem chcesz być, tworzysz na podstawie swojego własnego doświadczenia. Więcej ci nie umiem pomóc.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rex

avatar

Liczba postów : 20
Zamieszkanie : Obszar centralny
Praca/Zawód : Policjant
Ekwipunek : Nóż wojskowy
Join date : 01/01/2018

PisanieTemat: Re: Wejście do Slumsów    Pon Cze 25, 2018 12:12 pm

Rex miał przewagę nad większością potworów - przypominał psa. Ludzie zdawali się darzyć psowate szczególną sympatią. Nawet, jeśli mógł wyglądać groźnie, wielu czuło się dobrze nawet w towarzystwie kogoś, kogo zęby mogły z łatwością rozszarpać tchawicę.
Ciemne czoło Rexa zmarszczyło się, gdy Namide zaczęła udzielać mu rad.
- Pewne wartości są uniwersalne, bez znaczenia, czy są stosowane tutaj, czy w naszym dawnym świecie. - Odezwał się powoli. - Ale, pani sierżant, jak mógłbym nie trzymać się rozkazów?
Być może był skrzywiony przez służbę w królewskiej gwardii, gdzie każdy rozkaz był świętością, a może to jego wewnętrzny kodeks podpowiadał mu, że rozkazy wyższych stopniem musiały być bezsprzecznie wykonywane. Więc o czym ta kobieta mówiła?!

_________________

Hey, brother, what you thinking?
KP
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Namide

avatar

Liczba postów : 57
Zamieszkanie : slumsy
Praca/Zawód : starszy sierżant policji
Ekwipunek : pistolet krótki, sprzęt policyjny (odznaka, paralizator, kajdanki, gaz pieprzowy etc.), klucze, piniondze, rzeczy osobiste
Join date : 12/04/2018

PisanieTemat: Re: Wejście do Slumsów    Pon Cze 25, 2018 5:32 pm

Gdyby lubiła się głupio rozgadywać, czekałoby ją wygłoszenie długiego wykładu na temat moralności i takich tam. Ale ponieważ zdecydowanie do takowych nie należała, pociągnęła tylko silniej z papierosa, nie wiedząc czy się załamać czy roześmiać.
Nie mówię, że nie istnieją. Jak powiedziałam, zrobisz co zechcesz – podniosła na niego wzrok. – Zaczynając jako zwykła glina, czasami nie trzymałam się rozkazów, bo widziałam lepszy sposób na rozwiązanie danej akcji. Nie, żeby mi to zawsze wychodziło. Ale zdarzało się i tak – rzuciła niedopałkiem pod nogi i wcisnęła go obcasem w bruk. – Dałam ci takie rady, których działanie jestem w stanie potwierdzić na podstawie swojego własnego doświadczenia. Sam sobie postanowisz, co jest z tego właściwe. Wolny wybór, czy coś – mruknęła.
Szczerze mówiąc, nie wydawało jej się żeby Reks był takim typem, który chciałby zrobić coś takiego. W jej oczach zachowywał się bardziej jak formalista. Trochę szkoda, ale każdy miał przecież swój własny sposób działania. Namide nie zamierzała go siłą namawiać do swoich metod. Ostatecznie był tylko znajomym z pracy, nie interesowało ją specjalnie, w jaki sposób będzie wywiązywał się ze swoich obowiązków.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rex

avatar

Liczba postów : 20
Zamieszkanie : Obszar centralny
Praca/Zawód : Policjant
Ekwipunek : Nóż wojskowy
Join date : 01/01/2018

PisanieTemat: Re: Wejście do Slumsów    Wto Cze 26, 2018 11:36 am

Rex postawił czujnie uszy. Być może nie chciał przepuścić żadnego słowa Namide, a może jej słowa kazały mu być bardziej czujnym?
- Przecież to pogwałcenie przysięgi. - Zaprotestował i choć silił się na spokój, włoski na jego karku i grzbiecie mimowolnie uniosły się. Na szczęście wysoki kołnierz noszonej pod policyjną kamizelką koszuli zakrył tę oznakę niezadowolenia. - To powinno zostać zgłoszone wyżej. Sierżancie Ivaktorov, nie może pani sama decydować, których rozkazów chce przestrzegać, a których nie! - Szczeknął. Nie chciał donosić na kogokolwiek, ale może groźby sprawią, że sierżant pójdzie po rozum do głowy?
Rozkazy były święte, tak w Gwardii Królewskiej, jak i w policji. Po cóż wydawać komendy, jeśli te miałyby nie być przestrzegane? Jeśli kapitan Undyne mówiła "siad" - Rex siadał. Tej samej metody chciał trzymać się na Powierzchni.

_________________

Hey, brother, what you thinking?
KP
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Namide

avatar

Liczba postów : 57
Zamieszkanie : slumsy
Praca/Zawód : starszy sierżant policji
Ekwipunek : pistolet krótki, sprzęt policyjny (odznaka, paralizator, kajdanki, gaz pieprzowy etc.), klucze, piniondze, rzeczy osobiste
Join date : 12/04/2018

PisanieTemat: Re: Wejście do Slumsów    Wto Cze 26, 2018 1:10 pm

Nie przejęła się zbytnio uniesieniem się psowatego. Ba, na chwilę kącik jej warg drgnął w uśmieszku. Zniknął on jednak prawie tak szybko, jak się pojawił. W ostateczności nie należała do osób, które lubiły pokpiwać z takich typków jak Reks. Na jego słowa wzruszyła ramionami.
A jednak jakoś znalazłam się wyżej – mruknęła, opierając się o barierki z rękoma schowanymi w kieszeniach. Przez głowę przemknęła jej szybka myśl, by wyciągnąć kolejnego papierosa, ale uznawszy to za zbyt duże marnotrawstwo, przygryzła tylko usta. – Zresztą, to już dawno i nieprawda. Aktualnie są policjanci bardziej zepsuci ode mnie, na jeszcze wyższych stołkach – ruchem dłoni zrzuciła część rudych włosów na barki. – Ludzie rzadko kiedy są tacy jak ty. Taka jest prawda.
Po chwili podniosła się, mijając lekko Reksa.
–  Pora na mnie. Do zobaczenia na patrolu – rzuciła na pożegnanie. Gdyby mężczyzna jej nie zatrzymywał, wkrótce zniknęłaby w mroku najbliższej uliczki.

[z/t] //thank za sesję :>

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Undyne
Anime is f*cking REAL?!
avatar

Liczba postów : 103
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Szef potworzej policji
Ekwipunek : Opaska na oko, portfel, telefon w kształcie dorsza, klucze do domu
Join date : 14/04/2018

PisanieTemat: Re: Wejście do Slumsów    Sro Wrz 26, 2018 8:49 pm

26.09, późne popołudnie

"JUTRO, PUNKT 17:00 PRZYWLECZ SWÓJ LENIWY ZADEK POD PODANY NIŻEJ ADRES. W INNYM WYPADKU ODWIEDZĘ CIĘ NIEZAPOWIEDZIANIE W TWOJEJ WŁASNEJ RUDERZE!

Undyne!!!"
- wsunięta przez szparę pod drzwiami mieszkania Johnny'ego notka, mogła brzmieć jak realna groźba i w pewnym sensie pewnie nią była, zważywszy na to, kim była jej nadawczyni. Nie żeby ona sama głowiła się jakoś specjalnie nad wypisywaną w tamtym czasie treścią. Minęło trochę czasu od ostatniego spotkania z ludzkim szczylem, a że podejrzewała, że zachęcenie go do ponownego może być trudne, wolała zabrzmieć w swoim krótkim liście dobitnie. Pewnie zbyt dobitnie, ale kto by się przejmował nieistotnymi szczegółami!
Na miejsce dotarła dobrze ponad dwadzieścia minut przed czasem. Jakimś cudem udało jej się wcześniej skończyć i nawet zdążyła skoczyć na mieszkanie dla odświeżenia się i zmienienia ciuchów. Nie chciała w swoich wolnych godzinach przykuwać więcej uwagi, niż to było konieczne.
Powietrze było wilgotne i wyraźnie zbierało się na deszcz. Dni naprzemiennie zmieniały się z ciepłych na chłodne i z chłodnych na ciepłe. Czasami jeszcze dało się poczuć lato, jednak coraz częściej miasto oraz jego okolice nawiedzały chłodne deszcze. Okres przejściowy, który ludzie nazywali potocznie "jesienią". Undyne lubiła tę porę roku. Była dla niej optymalna i przyjemnie DESZCZOWA!
Przyglądając się światłom wysokich budynków piętrzących się po drugiej stronie rzeki, stała oparta bokiem o ścianę wysokiej kamienicy. Mimo powiewom chłodnego tego dnia wiatru, czuła się dobrze w swoim standardowym, krótkim, czarnym topie i szerokich, dżinsowych rybaczkach. Że niby okazja i powinna założyć coś bardziej eleganckiego...? Pffft! Buahahahaha! Mowy nie ma! Jeszcze gnojek pomyślałby, że wyrywa go na jakąś randkę! Choć z drugiej strony na pewno byłby to świetny pretekst do wyśmiania go.

_________________
Karta postaci | Kufer Undyne
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
She doesn't want yellow...
avatar

Liczba postów : 215
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Wejście do Slumsów    Czw Wrz 27, 2018 3:07 pm

Zazwyczaj każdy normalny człowiek po odbębnieniu swoich godzin w pracy zajmuje się przyjemniejszymi czynnościami. Dla jednych może być to spokojne i szczęśliwe spędzanie czasu z własną rodziną, przyjemne zajmowanie się swoimi własnymi zainteresowaniami, a dla innych mogłoby to być nawet zwyczajne leżenie na kanapie przed telewizorem z butelką lub puszką piwa w dłoni i najzwyklejsze w świecie relaksowanie się, czy po prostu ukochane przez lwią część społeczeństwa spanie. Tego dnia Johnny'emu nie było dane wykonywać żadnej z powyższych czynności przez wiadomość od pewnego rybiego rudzielca.
Właśnie to wrócił z pracy do swojego mieszkania, zdając sobie sprawę, że zaraz obok miejsca, gdzie zawsze rzucał buty po powrocie do domu, leżała pewna kartka, której w dalszym ciągu nie podniósł pomimo zauważenia jej poprzedniego dnia. W końcu ciężko o to, aby sama sobie gdzieś poszła, czy nawet się łaskawie wyrzuciła, huh? Chociaż tak na dobrą sprawę, to wszystko jest możliwe. W końcu chłop widział już nawet gadające i poruszające się kamienie. W tym świecie chyba już nic go nie zaskoczy.
Kiedy wreszcie podniósł wcześniej wspomniany kawałek papieru, wnet spojrzał na niego z konsternacją. Już po kilku pierwszych słowach zdał sobie sprawę z tego, kto jest adresatem tego pisemka.
W momencie zakończenia jego lektury Johnny szybko zgniótł kartkę w kulkę i wrzucił ją nerwowo do kibla w toalecie. Mniej więcej kojarzył adres i właśnie to sprawiało, że czuł jeszcze silniejszy niepokój, niż faktycznie powinien.
Przez następne pięć minut stał nieruchomo w miejscu, rozważając wszystkie za i przeciw udania się w wyznaczone przez Undyne miejsce. W teorii miał na dotarcie tam jeszcze około trzydziestu minut i pomimo silnej niechęci jakiegokolwiek zbliżania się do niej, czy slumsów, zdecydowanie ostatnią rzeczą, jaką chciałby tego dnia zobaczyć, to widok niebieskiej piranii taranującej jego drzwi. Niestety widział tylko jedno w miarę rzetelne wyjście z tej sytuacji.
Z niechęcią udał się na wskazane miejsce, narzekając w duchu na ciulową pogodę i przy okazji gorliwie zastanawiając się nad tym, czego ten dorsz może jeszcze od niego chcieć. Z tego, co pamiętał, to podczas ich ostatniego spotkania wyraził się wystarczająco dosadnie na temat zakończenia ich relacji. O tyle dobrze, że miał na sobie swoją biało-szarą bluzę z kapturem. Przynajmniej nie było mu aż tak zimno, a zważywszy na wygląd nieba, szło przewidzieć, że niedługo zapewne zacznie lać. Czym ludziom przeszkadzało ciepełko i słońce, co?!
Cicho westchnął pod nosem, kiedy zaczynał się już zbliżać do podanego przez potworzycę adresu. Szybko zerknął na zegarek, zdając sobie przy tym sprawę, że wciąż miał jeszcze przynajmniej pięć minut.
Widok czekającej na niego jego byłej mentorki skutecznie wywołał delikatny dreszcz przebiegający po plecach, jednak pomimo silnej chęci szybkiego zwrotu w tył i przysłowiowego dania nogi, Lingard niestrudzenie parł naprzód w jej stronę, co jakiś czas podejrzliwie się rozglądając w celu upewnienia się, że dorsz niczego nie kombinuje.
Ty naprawdę nie wiesz, kiedy dać za wygraną, huh? – podniósł głos, kiedy znalazł się wystarczająco blisko. Nie miał nawet ochoty na dalsze kłótnie. Wyraz jego twarzy łatwo zdradzał, że jest zmęczony i lekko poddenerwowany. – Mów szybko czego chcesz. – odrzekł szybko i w miarę spokojnie bez względu na jej reakcję, wreszcie stając naprzeciwko niej. Pomimo sprawianych przez niego pozorów, dało się wyczuć w jego głosie delikatną niechęć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Undyne
Anime is f*cking REAL?!
avatar

Liczba postów : 103
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Szef potworzej policji
Ekwipunek : Opaska na oko, portfel, telefon w kształcie dorsza, klucze do domu
Join date : 14/04/2018

PisanieTemat: Re: Wejście do Slumsów    Nie Wrz 30, 2018 4:20 pm

Lubiła ten spot. Centralna część miasta Ebott wyglądała stąd widowiskowo, zwłaszcza po zmroku. Liczne światła odbijały się w rzece, tworząc ten wyjątkowy, magiczny klimat nieco przesadzonego przepychu. Zwłaszcza gdy akurat stało się między brudnymi, zrujnowanymi budynkami slumsów oraz walającymi się dookoła workami śmieci. Może to i lepiej, że nigdy nie miała zbyt wyostrzonego węchu? Co nie zmieniało faktu, że śmieciary mogłyby odwiedzać to miejsce nieco częściej... Okolicy nie zamieszkiwało zbyt wiele potworów, stąd i mało zainteresowanych utrzymywaniem porządku. I nawet jeśli nie było w jej interesie dbanie o czystość dookoła ludzkich osiedli, o ile przyjemniej byłoby móc nie martwić się o potknięcie o jakąś przypadkową puszkę czy inny śmieć, podczas zwyczajnego spaceru? Odwiedzając Centrum, nigdy nie musiała się o to martwić.
Mrużąc zdrowe oko, przyglądała się w milczeniu panoramie miasta, dopóki z rozmyśleń nie wyrwał jej męski głos - obcy i jednocześnie znany. Chyba nadal miała lekki problem z przyzwyczajeniem się do tego nowego "Johnny'ego". Dorosłego Johnny'ego. W każdym razie z pozoru dorosłego.
- Jo! - przekręciła głowę w stronę zbliżającego się chłopaka, wykonując krótki gest salutowania. - Ciebie też miło widzieć. Nadal ten sam, paskudny wyraz wiecznego niezadowolenia na twarzy. - wyszczerzyła zęby, nie kryjąc rozbawienia jego postawą. Niewiele mogła poradzić na budowanie przez niego dookoła siebie tej idiotycznej bariery, ale jak sama doskonale wiedziała, każdy mur prędzej czy później upadał, jeśli tylko dostatecznie mocno i długo w niego walić!
Przeciągając się niespiesznie, odkleiła ramię od zimnej ściany budynku i schowała ręce do kieszeni spodni. Nic tylko dodać do tego obrazka dresy.
- Mam informacje, którymi byłeś z tego co pamiętam zainteresowany. Serio, mógłbyś być odrobinę milszy dla kogoś, kto z własnej woli wychodzi do ciebie z inicjatywą. Nic dziwnego, że nadal nie masz dziewczyny! Jako gówniarz, miałeś w sobie dużo więcej uroku. - westchnęła, wyciągając prawą rękę z kieszeni. Między niebieskimi palcami trzymała teraz niewielki świstek papieru.

_________________
Karta postaci | Kufer Undyne
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
She doesn't want yellow...
avatar

Liczba postów : 215
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Wejście do Slumsów    Nie Wrz 30, 2018 5:42 pm

Może i wstyd było mu się do tego przyznać, lecz w Slumsach był w swoim życiu tylko dwa razy, z czego ten drugi odbywał się właśnie w tym momencie. Z uporem unikał tego miejsca jak ognia i nie chodziło tu tylko o nieszczęsną możliwość spotkania starych znajomych z Podziemia. Zwyczajnie nie mógł patrzeć na to, jak skończyły potwory względem tego, co miały w Podziemiu. Choćby sam widok tej części miasta wywoływał u Johnny’ego wrażenie, że byłoby dla wszystkich lepiej, gdyby magiczne istoty dalej tkwiły uwięzione głęboko pod powierzchnią ziemi.
Uroku? – powtórzył z udawanym zaciekawieniem. – Czyżbym złamał Ci tym serducho? Cóż, wybacz, że okazałem się dla ciebie tak wielkim zawodem, Un. – dodał, uśmiechając się przy tym kąśliwie i lekko przechylając głowę w bok. – Już nie muszę stosować się do twojego widzi-mi-się.
O ile kiedyś z łatwością dałby się sprowokować swojej byłej rybiej mentorce tego typu tekstami, tak teraz niezbyt go one ruszały. Zapewne było to nieuniknione, zważywszy na czas, jaki niegdyś wykorzystywał na przebywanie oraz trenowanie z Undyne. Do tego swoje parę groszy niewątpliwie dołożyło tak zwane dojrzewanie, które koniec końców dopadnie każdego nastolatka.
Na kolejne kazania piranii pokręcił tylko rezygnacyjnie głową. Nie mógł powiedzieć, że w stu procentach za tym tęsknił, ale nie da się ukryć, że aż poczuł przez to nutkę nostalgii.
Więc... – niemalże od razu przerwał, kiedy zobaczył skrawek papieru wyciągnięty przez niebieskiego dorsza. Popatrzył przez chwilę na niego podejrzliwie, po czym swój wzrok ponownie skierował ku potworzycy. – Co cię wzięło na te cholerne liściki? – zapytał z ironicznym rozbawieniem w głosie. – Pierw u mnie w domu, teraz tutaj i jeszcze ta wzmianka o braku dziewczyny... Przecież sama stwierdziłaś, że nie jestem zbyt dobrym kandydatem na związek. – wyszczerzył się prowokująco.
Nie mógł sobie odmówić odgryzienia się jej za poprzednią gadkę. Niemniej jednak zaczynało go coraz bardziej interesować to, co ryba ma mu do powiedzenia. Raczej nie mogłoby być to niczym niesamowitym, lecz, tak czy siak, nie zaszkodzi posłuchać. Skoro już się tutaj pofatygował, to przynajmniej chce coś z tego mieć.


Ostatnio zmieniony przez Johnny dnia Nie Wrz 30, 2018 8:11 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Undyne
Anime is f*cking REAL?!
avatar

Liczba postów : 103
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Szef potworzej policji
Ekwipunek : Opaska na oko, portfel, telefon w kształcie dorsza, klucze do domu
Join date : 14/04/2018

PisanieTemat: Re: Wejście do Slumsów    Nie Wrz 30, 2018 8:00 pm

Skrzywiła się nieco na nieoczekiwane użycie przez Johnny'ego zdrobnienie, posyłając mu przy tym pełne powątpiewania spojrzenie. Nie do końca potrafiła stwierdzić, czy próbuje ją zawstydzić, obrazić czy może tylko zirytować. Zawsze był wrzutem na dupie, aczkolwiek wrzut w te dwa lata wstecz nie próbował przynajmniej być impertynencki bez dobrego powodu i tak samo nie prowokował bez niego. Być może po prostu za mało obrywał podczas swojego czasu spędzonego między ludźmi? A może obracał się wśród słabeuszy, którzy mu na takie zachowanie pozwalali? Doprawdy, gdyby nie obiecała sobie, że utrzyma dzisiaj nerwy na wodzy, chętnie dałaby mu teraz po pysku.    
- Nieszczególnie. Zwracam jedynie uwagę, że z arogancją wyłącznie na pokaz ci nie do twarzy. Wcześniej miałeś w sobie przynajmniej trochę żywego ognia, kiedy pyskowałeś. - odgryzła się, dodając już tylko w swojej własnej głowie, że domniemane "widzi-mi-się" jeszcze się na nim odbije rykoszetem, bo dobrze się o to postara. Ktoś przecież w końcu będzie mu musiał wytłuc głupoty z łba. Przez swoje zachowanie i odzywki, wydawał jej się dużo bardziej szczeniacki niż faktycznie był za dzieciaka. Forma obrony? Undyne widziała takie rzeczy wcześniej u licznej młodzieży. Tylko obrony przed czym dokładnie? Nadal nie potrafiła się w tym połapać, a drań także nie rozwijał jęzora wtedy, kiedy było trzeba.
- Hahaha! Co to za spojrzenie? - parsknęła, dostrzegając całkiem zabawną reakcję. - Chyba nie myślisz, że potnę ci nim buźkę, albo zmienię go za chwilę we włócznię? To najbardziej niewinny kawałek papieru, jaki trzymałam, możesz mi wierzyć! Hehe, zapewniam, że nie gryzie. - podśmiewując się, wyciągnęła świtek z zapisanymi na nim adresami bardziej w jego kierunku. Mimo wszystko było również coś rozczarowującego w zachowaniu Lingarda. Jak powinna to ująć? Był teraz faktycznie bardziej "człowieczy"...
- Hm? Nic szczególnego? - uniosła brew nad żółtym ślipiem, jakby nie do końca rozumiała sens pytania. - Miałam sprawę, nie było cię w domu, a twój diabelnie uroczy sąsiad prawie dostał zawału, kiedy zapukałam do niego z pytaniem, czy może wie, kiedy zazwyczaj wracasz do domu. - wzruszyła ramionami, pomijając wzmiankę o ciśnięciu w nią krzyżem i licznych epitetach, za które prawie wywlekła go przed blok za szmaty. Chociaż tego krzyża była ciekawa. No bo... dlaczego krzyż? Nie była przecież wampirem i nawet go nie przypominała.
Było jednak coś w doborze słów Johnny'ego, co nie dawało jej spokoju. Liściki, wzmianka o dziewczynie i kandydat do związku...? Do czego on piał?
- ...??? - raz kolejny jej spojrzenie dało do zrozumienia, że kompletnie nie łapie jego toku myślenia, aż wreszcie... Poszła iskra! - ...Oh! - wydała z siebie zaskoczona, z początku robiąc wielkie oko, a następnie wybuchła tak dzikim śmiechem, że jak nic słyszała ją cała dzielnica, o ile nie kilka kolejnych w promieniu kilometra.
- PfffFFFF! BUAHAHAHAHA! Nie wierzę, że na serio to zasugerowałeś! Hahahaha! Zupełnie jak w anime niskich lotów!

_________________
Karta postaci | Kufer Undyne
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
She doesn't want yellow...
avatar

Liczba postów : 215
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Wejście do Slumsów    Nie Wrz 30, 2018 9:07 pm

Uhuh... Równie niewinny, co jego posiadaczka, no nie? Po tobie można się spodziewać dosłownie wszystkiego. – odrzekł ironicznie, odpowiadając na rozbawiony komentarz błękitnego śledzia odnośnie jego reakcji. – Pewnie zamienienie jej we włócznię to akurat najnudniejsze i najbardziej przewidywalne, co mogłabyś faktycznie z nią zrobić. Serio. – stwierdził tak, jakby była to najbardziej oczywista rzecz na świecie. – Nie zdziwiłbym się, gdyby okazał się twoją nową bronią masowej zagłady, czy czymś w tym stylu. – dodał z lekkim rozbawieniem, jakby coś takiego już wielokrotnie miało w ich wspólnej historii miejsce.
Co jak co, ale na ten temat mógłby się całkiem sporo wypowiedzieć, zważywszy na to, że nie raz był świadkiem przeróżnych szalonych akcji, jakie potrafiła odwalić, wykazując się przy tym dosyć niebezpieczną kreatywnością i pomysłowością. Ślady po latających włóczniach na jego pośladkach mówiły same za siebie.
Koniec końców wyciągnął rękę w stronę skrawka papieru, aby go odebrać od Undyne. Nie zdołał jednak od razu zobaczyć tego, co się na niej znajdowało przez nieco opóźnioną reakcję byłej Pani Kapitan Królewskiej Straży z Podziemia. Cóż... Jak to mówią, lepiej późno niż wcale! Chociaż tyle, że załapała, o co chodzi, dzięki czemu udało się im uniknąć typowej dla takich sytuacji niezręcznej ciszy.
Na nieziemsko głośny wybuch śmiechu piranii, Johnny jedynie lekko przymrużył oczy i potrząsnął swoją głową, będąc z lekka przytłoczonym jego stosunkowo... Ekhm... Wysoką głośnością. Była to już kolejna rzecz, do jakiej powinien był się już dawno przyzwyczaić. W końcu Undyne była jedną z najgłośniejszych osób, jakie dane mu było w swoim życiu póki co poznać. Zapewne była jedną z niewielu osób, z których mógłby na ten sposób zażartować. Gdyby zrobił to z kimś innym, to wyrwałby na samym wstępie z liścia i zostałby okrzyknięty nastoletnim zboczeńcem roku.
Huh...? – bąknął pod nosem na wzmiankę o jej ukochanych chińskich bajkach. – A ty dalej męczysz te animce? Znając ciebie, to pewnie nadrobiłaś już z Alphys większość tych bardziej popularnych na powierzchni. – nieznacznie uśmiechnął się pod nosem, wreszcie zabierając się za zbadanie kartki oraz tego, co było na niej zawarte.
Mimo tego, że nigdy nie pojął ich fascynacji tymi tworami filmowymi, to był w stanie je uszanować. Hej, w końcu sam był fanem już dawno porzuconych przez publikę westernów. Dalej miał żal o to, że praktycznie nie wychodziły już żadne nowe filmy z tej kategorii, a jeśli jednak tak się działo, to zawsze były one niesamowitymi gniotami. Nie przeszkadzało mu to w ich oglądaniu, ale niesmak zawsze pozostawał!!!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Undyne
Anime is f*cking REAL?!
avatar

Liczba postów : 103
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Szef potworzej policji
Ekwipunek : Opaska na oko, portfel, telefon w kształcie dorsza, klucze do domu
Join date : 14/04/2018

PisanieTemat: Re: Wejście do Slumsów    Wto Paź 02, 2018 9:43 pm

Pomimo ironii, jaką Johnny usiłował włożyć w swoje kolejne słowa, Undyne była gotowa przyznać, że dużo bardziej nadawałoby się to na dobrą bajerę, niż jego głupawe sugestie, nad którymi czy to człowiek, czy też potwór, musiał się jeszcze wcześniej dobrze zastanowić. Jak sama nazwa wskazywała, sugestie powinny być SUGESTYWNE! A zdaniem przerośniętej ryby, jeśli nie potrafiło się od razu uderzyć w cel, lepiej było w ogóle nie marnować sił na próby! Co nie znaczyło, że nie zaplusował, kiedy połechtał jej ego przyznaniem jej nieobliczalności. Hej, każdego może cieszyć co innego, okej?
Gdy wreszcie emocje opadły, a ona zdążyła się jako tako opanować, rozmasowując przy okazji pobolewające mięśnie brzucha, poczuła wreszcie pewną ulgę. Nie z uwagi na wcześniejszy atak śmiechu, ale prosty fakt, iż przez lekką zmianę tonu Johnny zdawał się na chwilę zapomnieć o swojej skorupie. Podejrzewała, że było to tylko tymczasowe opuszczenie gardy, lecz jeśli się nie myliła, czy nie oznaczało to, że jego zagrywki to dużo bardziej wymuszony teatrzyk niż on sam podejrzewał?
- Aa... Taaaa... Cóż... - przeciągała nieco ostateczną odpowiedź, niezamierzenie przybierając bardziej zakłopotany wyraz. - Alphys jest-... Królowa znalazła jej sporo do roboty. A pomyślałby kto, że to w Podziemiu ciężko było ją oderwać od nerdzenia w labie! - pomimo usilnych prób robienia dobrej miny do złej gry, dało się zobaczyć po niej coś na kształt zawodu. Undyne nie należała do osób, które przykładają uwagę do ukrywania się ze swoimi uczuciami. Wszelkie emocje były u niej zazwyczaj widoczne jak na dłoni. - Rzadko mamy więc ostatnimi czasy okazję do nocnych seansów. Co nie znaczy, że sama nie nadrabiam ich we własnym zakresie! - pochwaliła się w każdym razie na koniec, jakby można być z tego nie wiadomo jak dumnym!

_________________
Karta postaci | Kufer Undyne
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
She doesn't want yellow...
avatar

Liczba postów : 215
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Wejście do Slumsów    Sro Paź 03, 2018 6:10 pm

Postanowił przemilczeć chwilowe otworzenie się Undyne na temat Alphys. W teorii nie powinien nikogo dziwić fakt, że każdy miał swoje własne zajęcia, a już tym bardziej potwory, które niewątpliwie były nieźle zawalone robotą od pamiętnego zniszczenia bariery. Zapewne najbardziej przekichane miała królewska rodzina oraz podlegający jej dinozaurowaty naukowiec. To właśnie na ich głowy spadł ten cały bajzel, który ktoś musiał posprzątać, ale w końcu taka była ich praca. Poprowadzić swoją rasę ku świetlanej przyszłości lub ewentualnie ją zapewnić poprzez naprawę okropnej i brutalnej rzeczywistości. Ludzie postawili przed nimi niezłe wyzwanie, huh? "Przetrwajcie w naszym świecie!" i tak dalej. Może nie dosłownie, ale koniec końców sprowadzało się to do tego samego. Cholera... Pomimo żalu, jaki od siebie odczuwał za to, że nie było go przy nich, kiedy to wszystko się dopiero zaczęło, to po cichu czuł ulgę, że ominął go ten cały pierwszy kontakt. Kto wie? Może sprawy wyglądałyby zupełnie inaczej, jeśli ludzkie dzieciaki nigdy nie zapadłyby w śpiączkę? Nigdy nie wiadomo. Jedyne co można było na ten moment zrobić z tym tematem, to sobie bezowocnie gdybać.
... – delikatnie zwęził powieki, widząc na kartce różne adresy. Co więcej, kojarzył niektóre zapisane na papierze ulice i orientował się, gdzie mniej więcej się znajdują. Z tego, co mu się wydawało, wszystkie były mniej więcej na terenie należącego w pełni do ludzi centrum miasta. Tylko gdzie one niby prowadzą? Mógł się chyba spodziewać wszystkiego. Tak dosłownie wszystkiego. Może wymyśliła sobie miejsca, gdzie chce mu obić mordę, kto wie?
Johnny szybko uniósł swój łeb i skierował pytający wzrok ponownie na Undyne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Undyne
Anime is f*cking REAL?!
avatar

Liczba postów : 103
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Szef potworzej policji
Ekwipunek : Opaska na oko, portfel, telefon w kształcie dorsza, klucze do domu
Join date : 14/04/2018

PisanieTemat: Re: Wejście do Slumsów    Czw Paź 04, 2018 10:13 pm

Temat Alphys był dla Undyne dużo bardziej delikatny, niż można by zakładać. Rybia wojowniczka starała się nie okazywać i nawet we własnym zakresie nie myśleć nadmiernie o rozczarowaniu, które dopadało ją za każdym razem, kiedy tylko natykała się na odmowę spotkania lub, gdy już do takiego dochodziło, trwało zdecydowanie zbyt krótko, żeby mogła nazwać to satysfakcjonującym. Nie chciała jednocześnie ograniczać ani odciągać przyjaciółki od rzeczy, które tak ją pociągały. Powierzchnia dała Alphys nie tylko nowe obowiązki, ale i możliwości. Wreszcie miała dostęp do informacji, do technologii, do środków, do zasobów. Dlatego też Undyne starała się jak tylko mogła, żeby nie wchodzić jej zanadto w drogę. Rolą przyjaciół było przecież wspierać.
Dostrzegając w twarzy Johnny'ego niemy brak zrozumienia, ponownie wyszczerzyła się z wyraźnym zadowoleniem. Miała go o tym poinformować dawno temu, ale że nowe obowiązki zjadały sporo z jej własnego czasu wolnego, aż do teraz ciężko było znaleźć odpowiednią chwilę.
- Od góry - Patience, Iris, Marinette. Nowe adresy zamieszkania świeżo przebudzonej dzieciarni! Szybko trafiły do dobrych, ludzkich rodzin, z tego co słyszałam od królowej.- samozadowolenie ryby wzbiło się na wyżyny wraz ze świadomością, że właśnie uświadamiała Jonnny'ego o powrocie do życia i normalnego funkcjonowania kolejnych, ludzkich dzieci, które pomogły im w powrocie na powierzchnię. Liczyła teraz rzecz jasna na wielkie zdziwienie, może okrzyki niedowierzania? Lepiej, żeby był jej wdzięczny, że tak się fatygowała!

_________________
Karta postaci | Kufer Undyne
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
She doesn't want yellow...
avatar

Liczba postów : 215
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Wejście do Slumsów    Sob Paź 06, 2018 7:49 pm

Przypomniał sobie o tym, jak bardzo ciągłe szczerzenie się Undyne podczas różnych sytuacji działało mu na nerwy. Niby nie było to nic wielkiego, a jednak niekiedy faktycznie potrafiło być poniekąd prowokujące. Przynajmniej w odczuciu Johnny’ego. W teorii powinien się już dawno do tego przyzwyczaić, ale... Jak widać, nie wszystko jest tak proste, jak może się wydawać, a już szczególnie w relacji, albo czymś na jej kształt, ze strojącą przed nim niebieską piranią.
Słowa potworzycy zawierające informacje na temat miejsc zamieszkania reszty dzieciaków z Podziemia i ogólnego powiadomienia o ich przebudzeniu, które już częściowo znał od czasu przypadkowego spotkania Marinette, o dziwo sprawiły, że poczuł się trochę niezręcznie. Zapewne, gdyby ów wiadomość dotarła do niego jakiś czas temu, to rwałby się z duszonego w sobie szczęścia, lecz teraz ciężko by było mu się na coś takiego faktycznie zdobyć.
W dalszym ciągu wiecznie zacofana, co...? – mruknął do siebie, będąc lekko pochylonym nad świstkiem papieru, a kąciki jego ust delikatnie powędrowały do góry. Kilkukrotnie złożył kartkę i schował ją do tylnej kieszeni swoich spodni, będąc pewnym, że jeszcze mu się ona przyda. – Wiedziałem już od jakiegoś czasu... Przynajmniej po części. – odrzekł powoli, jakby starając się nie sprawić kobiecie-dorszowi zbytniego zawodu. – Całkiem niedawno natrafiłem na Mari i nawet jeśli nie rozmawialiśmy zbyt długo, to po prostu wiedziałem, że nie mogła się obudzić tylko ona! – skierował swój delikatnie zawiedziony wzrok w bok na mało znaczące dla tej historii miejsce. – Może dalej nie jesteśmy w komplecie, ale zawsze to jakiś początek, huh? – powiedział zdecydowanie bardziej do siebie, wyraźnie starając się pokrzepić. W końcu darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby, czyż nie? – Dziękuję. – w tym momencie z powrotem skierował wzrok na swoją byłą mentorkę. Ciężko było opisać emocje, jakie teraz widniały na jego już dwudziestoletniej buźce. Niezaprzeczalnie jedną z nich była prawdopodobnie najbardziej widocznie ulga, a nawet szczęście.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Undyne
Anime is f*cking REAL?!
avatar

Liczba postów : 103
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Szef potworzej policji
Ekwipunek : Opaska na oko, portfel, telefon w kształcie dorsza, klucze do domu
Join date : 14/04/2018

PisanieTemat: Re: Wejście do Slumsów    Sob Paź 06, 2018 8:57 pm

Firmowy uśmiech Undyne był jej osobistą wizytówką i kartą przetargową zarazem. Stanowił nieodłączną część jej image'u. Nie szczerząc swoich ostrych, przypominających nieco rekinie zębów, czy to w złości czy też wyrazie głębszego zadowolenia, czy nawet całkiem neutralnym grymasie - nie byłaby sobą. Dobrze więc, że na Powierzchni nikt jej jeszcze tego nie zakazywał ani nie ograniczał. Wystarczająco ciężkim ciosem było ograniczenie możliwości do poruszania się w pełnym, rycerskim rynsztunku. Znaczy... to nie tak, że została zmuszona do porzucenia swojej zbroi, czy coś w ten deseń. Musieli się jednak dopasować do standardów, a że poparła to również królowa-... Undyne niewiele mogła poradzić, jak tylko zgodzić się i przyzwyczaić do prostego, zdecydowanie zbyt lekkiego jak dla niej umundurowania pracowniczego. Obecnie zatem tylko okazjonalnie przywdziewała pełny rynsztunek, no i czasami biegała w nim jeszcze po domu, ale o tym nikt nie musiał wiedzieć.
Nie doczekawszy się wypatrywanej reakcji, skrzyżowała ramiona na wysokości klatki piersiowej, przechylając głowę do boku. I już miała się nawet powtórzyć, zaczynając sądzić, że może chłopak czegoś nie zrozumiał, kiedy wreszcie zdecydował się wyjawić powód swojego miernego poruszenia. Wychodziło na to, że czysty przypadek był szybszy od niej. ... Chętnie wyzwałaby go za to na pojedynek, gdyby tylko mogła.
- Tch! Kiedy wreszcie miałam okazję cię zaskoczyć i zmusić do okazania odrobiny wdzięczności...! - kliknęła językiem o podniebienie, w pierwszej chwili bądź co bądź rzeczywiście zawiedziona. Odrobinę, bo w dalszej części spodziewała się raczej większych złośliwości, niż faktycznych słów podziękowania. Nie można mieć jej w takim wypadku za złe, że lekko uchyliła aż usta z niedowierzania, gdy te jednak pojawiły się na samym końcu. Dobrze, że szybko wzięła się za siebie, odwzajemniając przy tym uśmiech. Rzecz jasna dużo szerszy niż ten Lingarda. Z przyzwyczajenia sięgnęła też niemal automatycznie do tej jego głupiej łepetyny, roztrzepując jego biedne włosy.
- Pewnie! - dumnie wyprostowała się na całą możliwą wysokość. Ah, na serio ją przerósł! To było trochę irytujące... - Na czas czy nie, obiecałam przecież, że dam w razie czego znać! Ale w razie gdybyś kiedyś przypadkiem wpadł na królową, nigdy nic nie pisnęłam na ten temat i nie próbowałam zawracać ci tym tyłka, jasne? No! - cofnęła łapsko tylko po to, żeby chwycić wyrostka za ramię i przekręcić go w stronę alejki prowadzącej do części portu po ich stronie rzeki. - Pierwsza sprawa z głowy! Drugą załatwimy w bardziej przystępnym miejscu!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
She doesn't want yellow...
avatar

Liczba postów : 215
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Wejście do Slumsów    Sob Paź 06, 2018 9:31 pm

...?! – może to zabawne, ale przez pierwszą chwilę wydawało mu się, że Undyne przygrzmoci mu w łeb. Niby możnaby to wyjaśnić tym, że instynkt chciał go powiadomić o ewentualnym zagrożeniu i tak dalej, ale tak naprawdę sam nie wiedział, skąd się to wzięło. Nie da się ukryć, że poczuł się odrobinę zażenowany, gdy rudzielec zaczął czochrać jego włosy. Na początku skutecznie go zatkało. Nie miał za nic pojęcia, jak powinien zareagować, czy co odpowiedzieć na ten czyn. Koniec końców nie zrobił nic, poza żenującym, ledwie dostrzegalnym zaczerwienieniem i zduszeniem w sobie chęci ponownego przywalenia szczerbusowi lub co najmniej odtrącenia jej ręki. Nie da się ukryć, że gdyby zrobił to ktokolwiek mu nieznajomy, dłoń tejże persony powędrowałaby z pomocą Lingarda na ziemię razem z całą resztą ciała domniemanego napastnika w trybie natychmiastowym.
Mogłoby się wydawać zastanawiające to, dlaczego Undyne nie chciałaby, aby Toriel dowiedziała się o jej dzieleniu informacjami na temat miejsc pobytu reszty dzieciaków, lecz Johnny’ego kompletnie to nie dziwiło. Sam na jej miejscu chciałby zapewnić im jak najlepszą ochronę, aby mogli w spokoju ponownie włączyć się do ludzkiego społeczeństwa i na nowo móc poprowadzić swoją własną ścieżkę w życiu. Z jego punktu widzenia, było to po prostu oczywiste. Już sama myśl o tym, że ktoś dowiedziałby się o ich przeszłości, wywoływała dreszcze. Dopiero by wszyscy mieli przekichane. Zarówno dzieciaki, jak i jeszcze bardziej potwory. Wieść o tym, że Asgore mordował te małe grzdyle dla pozyskania ich dusz, raczej nie wpłynęłaby pozytywnie na opinię byłych mieszkańców Podziemia.
O nie, nie, nie, nie... – zaczął powtarzać wyraźnie rozgorączkowany, kiedy ryba zaczęła go ciągnąć w tylko jej znane miejsce, niewątpliwie mając co do niego kolejne niecne plany. – Nie ma mowy. – warknął stanowczo, starając się stawić jej jakikolwiek opór, lecz w efekcie na niewiele mu się to zdało. – Gdzie ty chcesz mnie znowu zaciągnąć?!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Undyne
Anime is f*cking REAL?!
avatar

Liczba postów : 103
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Szef potworzej policji
Ekwipunek : Opaska na oko, portfel, telefon w kształcie dorsza, klucze do domu
Join date : 14/04/2018

PisanieTemat: Re: Wejście do Slumsów    Sob Paź 06, 2018 10:58 pm

Grzmocenie Johnny'ego, jakkolwiek obscenicznie by to nie brzmiało, nie znajdowało się w planie dnia Undyne ani też nie leżało w jej intencjach na ten czas. Tym bardziej, kiedy dostrzegła jego wyraźną konsternację. Zdaje się, że to dla niego już ten wiek, gdy człowiek czuje się za duży lub za dorosły na pewne rzeczy? Nie była pewna, jak to u nich dokładnie z tym bywa, ale z tego co przynajmniej dotychczas zdążyła zauważyć, młodzi ludzie nie różnią się aż tak bardzo od młodych potworów. Jeśli się nie myliła... Hehe~ Mogło być zabawnie!
- Mm! - przytaknęła sama sobie, wydając przy tym pomruk ukontentowania. - Tak lepiej, zdecydowanie tak lepiej!
Johnny nie musiał rozumieć do czego piła. Może to i lepiej, żeby na ten czas nie rozumiał. Dawanie mu zbyt wyraźnie do zrozumienia, że na powrót zaczyna się zachowywać normalnie, mogło odnieść odwrotny skutek do zamierzonego. Undyne robiła się chora na samą myśl o apatii, z jaką się zetknęła przy ich pierwszym spotkaniu. Tak jak teraz, było zdecydowanie po stokroć lepiej! Podobnie jak nieprzyjemności słownych, spodziewała się większej agresji lub przynajmniej zaciętej szarpaniny, gdy tylko spróbuje go dotknąć. A choć nie sposób uznać ją za personę stroniącą od konfliktów i walki, nie znaczy to, że jedynymi metodami jakie znała na rozwiązywanie problemów, była przemoc! ...Wbrew obiegowej opinii. Jasne, nadal miała ochotę nakopać mu do dupska za kilka rzeczy, ale i na to znajdzie się bardziej odpowiedni moment.
- Słowo "NIE", nie wchodzi dzisiaj w grę! - poinformowała stanowczo i dobitnie, ani myśląc puszczać. - Słuchaj no dobrze, punku. - wycelowała w niego palcem wskazującym drugiej ręki. - Zadałam sobie sporo trudu, żeby ustawić ten wieczór wolny! Nie masz nawet pojęcia, ilu psim potworom odmówiłam porzucania patyków! Tylko bez durnego wyszczerzu! - przestrzegła zaradczo. - Wbrew pozorom, jest to dla nich całkiem ważna forma umacniania przywiązania i oddania! I nie bądź dzieckiem, nie próbuję cię porwać!

_________________
Karta postaci | Kufer Undyne
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Wejście do Slumsów    

Powrót do góry Go down
 
Wejście do Slumsów
Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Wejście główne
» Brama wejściowa [Podwórze]
» Wejście do kryjówki Ghosta w piwnicy.
» Hall Wejściowy
» Główne wejście

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Welcome to the Surface! :: Powierzchnia :: Miasto Ebott - Slumsy-
Skocz do: