IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share
 

 Mieszkanie Undyne

Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Undyne
Anime is f*cking REAL?!
Undyne

Liczba postów : 176
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Szef potworzej policji
Ekwipunek : Opaska na oko, portfel, telefon w kształcie dorsza, klucze do domu
Join date : 14/04/2018

Mieszkanie Undyne Empty
PisanieTemat: Mieszkanie Undyne   Mieszkanie Undyne EmptyWto Sty 29, 2019 2:56 pm

Undyne zamieszkała na samym pograniczu dzielnicy portowej, w miejscu, w którym potworze osiedla wchodziły w bezpośredni kontakt z ludzkimi. I jak na każdym pograniczu tego typu, zwłaszcza w slumsach, lubiło tu dochodzić do regularnych awantur. A choć sąsiadujące budynki w wielu przypadkach odznaczały się wybitymi lub wręcz zabitymi oknami, okolica jako taka sprawiała wrażenie dużo bardziej zadbanej - ewidentny ślad bytności potworzej części społeczności.
Aby dostać się do jej mieszkania, trzeba było zajść na tyły jednego z licznych, postawionych rzędami, ceglanych szeregowców. Budynek był trzypiętrowy, a każde piętro z założenia liczyło w pierwotnym założeniu po trzy mieszkania-klitki. Gdy jednak wprowadziły się tutaj potwory, dzielące je ściany zostały w dużej mierze wyburzone, zaś mieszkania połączone w celu powiększenia przestrzeni życiowej. Poza Undyne, budynek zamieszkiwały jeszcze dwie rodziny z dzieciakami. Rzecz jasna, potworze rodziny.
Jej część mieszkalna znajdowała się na drugim piętrze, mającym również bezpośrednie połączenie z trzecim, będącym tak naprawdę częściowo zawalonym strychem, na którym wszyscy lokatorzy trzymali mniej potrzebne graty. Taka tam ich osobista, skromna złomownia.
Trzy, ciasne ale własne pokoje podzielone były na aneks kuchenny, sypialnie oraz gabinet zasypany książkami oraz stosami piętrzących się dokumentacji.
Połączone w jedno salon i kuchnia nie wyróżniały się niczym szczególnym. Widać było, że znajdujący się tam sprzęt widział lepsze czasy. Stara, wysłużona, ale ciągle zdatna do użytku kanapa, pojedynczy fotel i nieco wgnieciony podnóżek zajmowały część salonową pod oknami i tak naprawdę nie pozostawiały już w swoim sąsiedztwie zbyt wiele miejsca. Undyne udało się niemniej upchnąć jakoś niewielki stolik, taboret i nieco chwiejny, jednoczęściowy segment. Przez ciemne ściany oraz ciągle niewymienione rolety, pomieszczenie sprawiło wrażenie ponurego. Być może udałoby się to nieco zniwelować, gdyby pozbyć się pajęczyn w kilku miejscach, ale rybia potworzyca nie miała duszy do przeganiania pajęczych lokatorów.
Kuchnia jak to kuchnia, nic dodać, nic ująć, czysta i zadbana, ale na pewno nie nowa i pozbawiona jakichkolwiek bardziej zaawansowanych sprzętów. W gruncie rzeczy najbardziej zaawansowane były kuchenka i pralka (jak z czasów PRLu!).
Sypialnia stanowiła prawdopodobnie najciekawszą część domu. Wchodząc do środka, dało się wyczuć, że ktoś naprawdę tutaj mieszka. Najbardziej w oczu rzucało się pianino. Instrument był zadbany, czysty, a drewno połyskiwało, jakby regularnie je polerowano. Undyne zawsze żałowała, że nie mogła nigdzie zmieścić swojego fortepianu z Podziemia. Niestety, swoim kształtem zajmowało o wiele za dużo miejsca, że nie wspominając już o obawie o jego zniszczenie.
Na szafkach, pułkach, komodzie, łóżku, nawet w kominku walały się rozmaite figurki oraz... Zabawki. Tak, zabawki. Głównie maskotki...? Jedne większe, drugie mniejsze, ale nadal nie przywodzące na myśl charakteru kogoś pokroju UNDYNE! O wiele bardziej przypominało to pokój dziecka niż dorosłej, zahartowanej w boju, przerośniętej piranii! Jak to dobrze, że image jeszcze jakoś ratowała zbroja powieszona na manekinie w odległym rogu pokoju, ogromny kufer, z którego wystawało coś ewidentnie ostrego i spore akwarium, w którym pływało coś niepokojącego, co od czasu do czasu wypuszczało z siebie bąbelki i... Powarkiwało.
Łazienka była mała, skromna, z prysznicem zamiast wanny, co niezbyt uszczęśliwiało samą właścicielkę. Kibel przerobiony został na... Małą fontannę?! Tak. Poważnie. Bo po co w potworzej chałupie KIBEL?!

_________________
Karta postaci | Kufer Undyne


Ostatnio zmieniony przez Undyne dnia Wto Sty 29, 2019 3:24 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Undyne
Anime is f*cking REAL?!
Undyne

Liczba postów : 176
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Szef potworzej policji
Ekwipunek : Opaska na oko, portfel, telefon w kształcie dorsza, klucze do domu
Join date : 14/04/2018

Mieszkanie Undyne Empty
PisanieTemat: Re: Mieszkanie Undyne   Mieszkanie Undyne EmptyWto Sty 29, 2019 3:21 pm

Dotarcie do domu spod lokalu w porcie zajmowało zazwyczaj 5 minut nieprzesadnie szybkim marszem. Kilkanaście sekund, jeśli Undyne postanowiłaby się tam przebiec. Tym razem zajęło nieco ponad sześć, ponieważ Johnny okrutnie się trzepał. W gruncie rzeczy i tak była pod wrażeniem, że dał rady za nią nadążyć w swoim cherlawym stanie. A przecież mógł dać się przerzucić jak wór ziemniaków i dać się w trymiga zanieść~
Gdy dotarli pod budynek, Undyne dostrzegła kątem oka jakieś paskudztwa powypisywane na ścianach. ZNOWU. Wulgarne epitety pod kątem mieszkańców, huh? Gdyby chciało jej się przyjrzeć, pewnie znalazłaby też coś na swój własny temat. Dawno jednak minęły czasy, kiedy pieniła się i przejmowałą tylko z powodu takich drobiazgów. Po prostu wstanie z rana i zamaluje to tak, jak to robiła rutynowo za każdym, innym razem. Połamanie rąk sprawcom byłoby najbardziej efektywne, ale jak tego dokonać, kiedy sprawcy dobrze wiedzieli, kiedy nie było jej w domu? Najważniejsze, że ponad wybijaniem szyb i wypisywaniem bzdur, nie próbowali ostatnimi czasy niczego bardziej zdrożnego.
Gdy wpuściła Johnny'ego na korytarz, mogli usłyszeć przytłumione, dziecięce śmiechy. Znajome dźwięki od razu sprawiły, że Undyne poczuła się jak w domu. I to jeszcze zanim wspięli się na drugie piętro, gdzie otworzyła drzwi do swojego mieszkania.
- Właź i staraj się nie zamoczyć wszystkiego po drodze-... Nie. To chyba i tak niemożliwe. - zerknęła na niego przez ramię, zanim zacmokała pod nos-... brakiem nosa. Sama obciekała ciągle wodą.
Zrzucając po drodze buty, ruszyła luźnym krokiem do sypialni, skąd wygrzebała kilka ręczników, by już po chwili wrócić z ich niewielkim, kolorowym stosem z powrotem do salonu. Większość z nich od razu wylądowała na fotelu i tylko jeden bezpośrednio na łbie Lingarda. Ten NAJBARDZIEJ RÓŻOWY!

_________________
Karta postaci | Kufer Undyne
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Wyrewolwerowany Rewolwerowiec
Johnny

Liczba postów : 393
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

Mieszkanie Undyne Empty
PisanieTemat: Re: Mieszkanie Undyne   Mieszkanie Undyne EmptyWto Sty 29, 2019 8:17 pm

Powodem, dla którego Johnny niewątpliwie opóźniał ich drogę do hacjendy dorsza, było to, że podczas marszu uświadomił sobie, że zmoczone ubrania to prawdopodobnie jego najmniejszy aktualny problem. Wówczas zgorączkowany zaczął przeszukiwać swoje kieszenie w obawie przed tym, co mogło ucierpieć wskutek kontaktu z rzeką malowniczego i kolorowego, co sama rzeczka miasta Ebott. Plusem było to, że zostawił w domu całą gotówkę oraz wszystkie dokumenty, prócz dowodu, który nie ucierpiał, bo przecież ciężko zniszczyć w taki sposób plastikową plakietkę, więc nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Gorzej sprawy się miały z jego telefonem, który... Nie chciał się uruchomić. Wspaniale.
Tak właściwie to jeszcze nigdy nie widział żadnej dzielnicy, w której mogłyby jakoś bardziej zamieszkiwać potwory, dlatego też był w lekkim szoku, widząc to, jak prezentował się zamieszkiwany przez jego byłą mistrzynię blok. Ciężko było się temu tak naprawdę dziwić. W końcu w ciągu ostatnich lat na powierzchni, w slumsach był może trzy razy, z czego aktualnie trwało te trzecie podejście, a pierwsze nastąpiło siłą rzeczy przy jego przebudzeniu ze śpiączki. I tak był świadom tego, że owa część miasta wyglądała w tym momencie, tak czy siak lepiej, niż gdy za pierwszym razem znalazły się w niej potwory.
Sama klatka schodowa także nie wyglądała zbyt ciekawie, głównie za sprawą przemiłych malunków miejscowych dreso-artystów, koneserów rozpierdolu i czarowników podbitych oczu, którzy musieli robić sobie przerwy pomiędzy wpierdolem, a wpierdolem. Ryba mogła bez problemu zobaczyć, jak młody dorosły na chwilę przystanął w miejscu, przykuwając wzrok w nienawistne malunki. Patrząc na nie, czuł, jak coś go nieprzyjemnie mierzi w piersi, przez co na krótką chwilę zapomniał o tymże piekielnym chłodzie, jaki nawet w najmniejszym stopniu nie zmalał, odkąd znaleźli się w budynku.
... – przemilczał komendę dotyczącą uniknięcia zamoczenia połowy mieszkania, z której bezsensu na szczęście szybko sobie zdała sprawę ryba, na co niemo sugestywnie przytaknął.
Już przed wejściem zaczął sobie wyobrażać wnętrze gniazdka byłej pani kapitan, ale na szczęście po znalezieniu się w środku, zdał sobie sprawę, że jednak nie jest aż tak źle, jak wydawało mu się, że może być. W końcu Undyne, to Undyne, huh? Mało prawdopodobnym było to, że będzie żyła w jakiejś rozpadającej się ruderze, nie próbując nawet poprawić jej stanu. Nie da się ukryć, że czuł się cholernie niezręcznie. Było to niewątpliwie ostatnie miejsce, w jakie spodziewał się kiedykolwiek trafić. Serio.
Widok różowego ręcznika kompletnie go nie ruszył. Może to dlatego, że sam miał podobny u siebie. No co? Była na taki zniżka to kupił! Poza tym, jaka to różnica, jakim kolorem kawałka materiału się wyciera? Oczywiście częściej korzystał z tego żółtego, ale jednak czasami trzeba zmieniać i prać te dziadostwa! Już odruchowo chciał podziękować, ale na szczęście w miarę szybko przypomniał sobie, że to z jej winy się tu znalazł, więc ponownie powstrzymał się od odpowiedzi i przetarł sobie cały baniak.
Jeez... Zaczynało to wyglądać na to, jakby specjalnie chciał ją traktować atakującą ciszą, samemu stojąc niedaleko drzwi wyjściowych, jak ostatnia sierota, zastanawiając się, co powinien ze sobą zrobić. Nie ma mowy, żeby wytrzymał w przesiąkniętych chłodem i wodą ciuchach, ale przecież nie będzie się tutaj rozbierał. UGH!!! CO ZA DURNA SYTUACJA! I co miał niby powiedzieć? "Hej, Un! Zapodaj jakieś stringi, bo mi też majtasy zmoczyło!"...?! Come on! Może udałoby się skombinować jakąś suszarkę...?

_________________
Mieszkanie Undyne Podpis10

Prowadzone sesje:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Undyne
Anime is f*cking REAL?!
Undyne

Liczba postów : 176
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Szef potworzej policji
Ekwipunek : Opaska na oko, portfel, telefon w kształcie dorsza, klucze do domu
Join date : 14/04/2018

Mieszkanie Undyne Empty
PisanieTemat: Re: Mieszkanie Undyne   Mieszkanie Undyne EmptySro Sty 30, 2019 6:32 pm

Wycierając łeb pospiesznie, w zaledwie kilku, chaotycznych ruchach ręcznika, Undyne nie zauważyła lub też postanowiła nie zwracać chwilowo uwagi na ewidentnie zakłopotanie Lingarda. Jego szczęście! Krótkotrwałe zapewne, ale wciąż warte docenienia. Jej własna sytuacja w tym wszystkim zajmowała ją póki co dużo bardziej.
- Geez... I pomyśleć, że założyłam dzisiaj swoje lepsze ciuchy! - sarknęła pod nosem, zanim z poirytowaniem, jak gdyby nigdy nic i nie przejmując się, że ma przed sobą młodego osobnika płci przeciwnej, nerwowo ściągnęła przez łeb przemoczoną koszulę. Że niby to powinien być dla niej jakiś problem, zostać w samym staniorze? E tam! Przecież i tak sportowy! Zero w tym erotyzmu! A jeśli dodać do tego, że mowa o Undyne? Zero erotyzmu x2.
Od niechcenia odrzuciła ciuch na oparcie zajętego przez ręczniki fotela i dopiero ponownie spojrzała na Johnny'ego ponownie. Zdecydowanie milczał za długo. To było wręcz nienaturalne.
- Długo jeszcze zamierzasz stać tam jak ta kłoda? Nogi ci przyrosły do podłogi, czy coś w tym guście?
Wywróciła okiem, a następnie siłując się z guzikiem spodni, podeszła do segmentu. Z najniższej szafki wyciągnęła kilka par dresów, w których lubiła chodzić po domu lub wybywać na kilkugodzinne maratony w dni wolne.
- Nie zamierzam ci pomagać w zdejmowaniu ciuchów!

_________________
Karta postaci | Kufer Undyne
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Wyrewolwerowany Rewolwerowiec
Johnny

Liczba postów : 393
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

Mieszkanie Undyne Empty
PisanieTemat: Re: Mieszkanie Undyne   Mieszkanie Undyne EmptySro Sty 30, 2019 8:47 pm

Masz gdzieś jakąś suszaaaa... Eee... – po chwilowym zacięciu momentalnie przerwał widząc Undyne ściągającą z siebie mokre ciuchy, na co pierw zamrugał ze skołowaniem, a na jego twarzy pojawiło się kosmicznie zmieszanie. W następnej chwili także niemalże od razu odwrócił się w przeciwną stronę, jakby właśnie otrzymał rozkaz zwrotu na wojskowej musztrze. Nie był to pierwszy raz, kiedy odwalała podobne cudactwa w jego obecności, ale hej, to co się działo w Podziemiu, zostaje w Podziemiu. Nie zmienia to jednak faktu, że było w tym coś dziwnie nieprzyjemnego. Być może głównym powodem był element zaskoczenia. Może i zdecydowana większość osób nie miałaby nic przeciwko zaistniałej sytuacji, a nawet by o nią zabiła, ale nawet sam Johnny miał pewne opory przed "obczajaniem" i podglądaniem osoby, która jeszcze do niedawna była czymś na kształt jego autorytetu. Może nie we wszystkich kwestiach, ale jednak. Nie zawaliło to jeszcze bardziej jego wypalonego światopoglądu, ale jednak wszystko zdawało się ku temu zmierzać. – Ja... Uhh... – zająknął się, nie wiedząc, co odpowiedzieć.
Aby wyrwać się z przytłoczenia świecącą cielskiem rybą, dwudziestolatek postanowił zdjąć buty, aby następnie zapakować do nich zmoczone skarpety. Może i nie zdawał sobie z tego sprawy, ale na jego twarzy zagościło coś na kształt rumieńca. Nie był on może jakiś bardzo widoczny, jak te u przez niego znienawidzonej Chary, ale jednak były. Cóż, równie dobrze można uznać, że były one skutkiem dłuższego wystawienia się na chłód po niezaplanowanej kąpieli. Albo przynajmniej właśnie w to chciałby wierzyć, gdyby był świadom ich istnienia.
Starając się ukryć swój stan będący gdzieś pomiędzy poirytowaniem a zawstydzeniem, młody dorosły jak gdyby nigdy nic ściągnął z siebie swoją bluzę, aby po chwili cisnąć ją obok butów, ciągle powtarzając sobie przy tym w myślach formułkę: "Nie mam dziesięciu lat, a ona jest rybą. Nie mam dziesięciu lat, A ONA JEST RYBĄ!". I nie, dalej miał na sobie koszulkę, która była pod spodem, cholera!
Obejdzie się. – bąknął niemrawo, choć nie zabrzmiało to w żaden sposób chłodno, czy chamsko, albo chociażby zdystansowanie, jak pierwotnie powinno ze względu na treść wypowiedzi. – Khm... Daj mi suszarkę i parę minut, a zaraz się zabiorę. – odchrząknął, po czym dokończył swoją poprzednią kwestię, która została wstrzymana przez niecne i niechlubne czyny potworzycy.
Nie da się ukryć, że miał opory przed jakimkolwiek przemieszczeniem, obawiając się nadciągającego opierdolu od dorsza za wywołanie mini powodzi w jej chałupie, chociaż znając ją, i tak każe mu na kolanach potem wszystko czyścić.

_________________
Mieszkanie Undyne Podpis10

Prowadzone sesje:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Undyne
Anime is f*cking REAL?!
Undyne

Liczba postów : 176
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Szef potworzej policji
Ekwipunek : Opaska na oko, portfel, telefon w kształcie dorsza, klucze do domu
Join date : 14/04/2018

Mieszkanie Undyne Empty
PisanieTemat: Re: Mieszkanie Undyne   Mieszkanie Undyne EmptySob Lut 02, 2019 7:59 pm

Że Undyne nie należała do najbardziej wstydliwych osób na tej planecie, tego nie trzeba było nikomu powtarzać dwa razy. Wystarczyło spędzić z nią dzień, góra dwa. Potworzyca za nic miała sobie większość rzeczy, które inni mogliby uznać bez dwóch zdań za przypałowe bądź bezwstydne. I to nie tak, że wstydu była zupełnie pozbawiona, niemniej jej poziom tolerancji dla pewnych zachowań poważnie odbiegał od przeciętnej normy. Podobnie było z pojmowaniem przez nią wszelako rozumianej "delikatności". Gdy nie starała się zrozumieć konkretnej jednostki, rzadko przychodziło to samo z siebie. Mimo całkiem wysoce rozwiniętej empatii (wbrew wszelkim pozorom, huh?), musiała ją jeszcze chcieć w danej chwili ukierunkować.
Będąc we własnych, czterech ścianach, nawet nie pomyślała o tym, by spróbować nieco ukrócić zachowania wynikające z przyzwyczajenia. Tylko dlatego, że miała gościa? Pfff! Bez przesady! Przecież mowa tutaj o Johnnym, który nadal widniał w jej oczach, jako tamten nadpobudliwy smarkacz!
- Suszarkę? - zmarszczyła nieco brwi. - Masz na myśli, do włosów? Po co mi niby coś takiego? - nastroszyła się lekko, jakby samo napomknięcie o urządzeniu przywróciło u niej jakieś przykre wspomnienia. - To cholerstwo parzy skórę! - prychnęła, ale zaraz zmieniła swoje nastawienie i spojrzała na chłopaka uważniej, odpuszczając swoim spodniom. W mieszkaniu zawsze było dla niej dostatecznie ciepło. Pomimo przykrego stanu samego budynku, zaraz po wprowadzeniu zamontowali nowy system grzewczy, który zaprojektowała dla nich Alphys. Głównie z uwagi na dzieciaki. Jeśli potrzebowali, mogli sobie zagwarantować każdego rodzaju warunki! Czy to pustynne, czy arktyczne, czy godne tropikalnych lasów deszczowych. Ah, magia, piękna sprawa! Jeśli więc Johnny'emy chciał podeschnąć, Undyne wedle woli mogłaby wyświadczyć mu przysługę i podkręcić nieco temperaturę. Nie to jednak zajmowało teraz jej uwagę.
Lingard był cichy. Wcześniej mogłaby to zrzucić na zziębnięcie lub strojenie fochów, ale teraz jeszcze odwracał się do niej plecami? Aż takiej obrazy majestatu mu nie zagwarantowała. Że nie wspominająć o sposobie w jaki się do niej zwracał. Obrażony lub zły, warczałby, odszczekiwał bądź burczał. Tylko dlatego, że jedno oko nie było na co dzień funkcjonalne, nie oznaczało, że była ślepa!
- ... - popatrzyła po sobie w milczeniu, zanim ponownie podniosła wzrok. Uśmiechając się do samej siebie zdecydowanie zbyt szeroko, na palcach zaszła swojego gościa od tyłu. To było zbyt cenne, żeby sobie darować!
- ...Brak doświadczenia z półnagimi kobietami w jednym pomieszczeniu? - rzuciła mu praktycznie na ucho, usiłując nie ryknąć z miejsca śmiechem. Tak. Jeśli naprawdę było mu głupio do tego stopnia tylko dlatego, że zdjęła z siebie koszulkę, to chłopina musiała mimo wszystko powoli dorastać, huh? Pfffhahaha! Dobre! Naprawdę dobre!

_________________
Karta postaci | Kufer Undyne
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Wyrewolwerowany Rewolwerowiec
Johnny

Liczba postów : 393
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

Mieszkanie Undyne Empty
PisanieTemat: Re: Mieszkanie Undyne   Mieszkanie Undyne EmptySob Lut 02, 2019 10:33 pm

Suszarka tak naprawdę bardzo wiele by mu w tym momencie ułatwiła. Przynajmniej nie musiałby pożyczać od dorsza ciuchów albo dodatkowo, co gorsza, czekać na to, aż same mu one wyschną w bardziej naturalny sposób. Wystarczyłoby się na chwilę zamknąć w klopie, wszystko zasztrumować wydobywającym się z urządzenia ciepłym powietrzem przez parę minut i byłby w stanie się zawinąć z powrotem do siebie. Z drugiej zaś strony może faktycznie głupie było to, że zapytał Undy o jej posiadanie. Niby płeć przeciwna czasami nie potrafi bez nich żyć, ale... No właśnie. Przebywająca z nim w mieszkaniu potworzyca, nie była PO PROSTU przedstawicielką płci przeciwnej. Jakkolwiek to zabrzmi!
To, co zrobił rudzielec, było zupełnie poniżej pasa. Sama treść jej słów wywołała silnie nieprzyjemny dreszcz, który przebiegł po całym ciele posiadacza duszy sprawiedliwości. Może i nie był niesamowicie obyty w tego typu sprawach, albo raczej zupełnie nie był, ale jednak nie zareagowałby w tak szczeniacki sposób na pierwszą lepszą kobietę, która to sobie ot tak zaczęłaby się przed nim rozbierać. I nie, to nie żaden komplement! Tak, jak zostało wyjaśnione to już wcześniej. Jakieś strzępki szacunku jeszcze w stosunku do ryby posiadał, więc to prawdopodobnie właśnie przez nie ruszyło go to bardziej, niż powinno. Ugh... Dawno nie miał tak bardzo turbo posysającego dnia.
...ale niestety na tym się nie skończyło! Jak boga nie kocham, dwudziestolatek oderwał się od podłoża w reakcji na tak zarówno nagły, jak i nieprzyjemny wydźwięk oraz treść słów Undyne, że w momencie, kiedy znów zbliżył się stopami do podłogi po uprzednim wydaniu z siebie czegoś na kształt zduszonego krzyku, niefortunnie nadepnął na swój mokry but, który pod naporem i odpowiednim kątem osunął się do przodu, powodując mimowolny upadek swojego właściciela w tył. Johnny zarył łbem o ścianę i cielskiem o podłogę tak mocno, że prawdopodobnie całe mieszkanie się zatrzęsło.
Ty durna... – chłopak jedną ręką złapał się za swój obolały baniak, a drugą niemalże od razu chwycił drugi but i cisnął nim w byłą przywódczynię potworzej straży. Ogólnie mówiąc, sam rzut był do dupy i nie miał najmniejszego prawa trafić, więc koniec końców część obuwia tylko dupnęła o ścianę za plecami łuskatego łotra. – Nie mogłaś sobie odpuścić?! – zabrzmiał na iście zawstydzonego oraz złego w nieco mniej szkodliwy sposób. – zaczął rozcierać dłonią miejsce, w które przyrąbał. – KTO MÓGŁBY SIĘ WSTYDZIĆ TAKIEJ NIEBIESKIEJ FRAN... – przerwał, uświadamiając sobie, że to właśnie po części on był tym frajerem. Ostatecznie po przerwaniu swojej kwestii, zupełnie z dupy zamknął oczy i wziął parę głębokich oddechów. – Po prostu rzuć mi coś na przebranie, okej...? – rzucił wreszcie zrezygnowany, spoglądając gdzieś w kąt z bardzo wyraźnie poniżonym wyrazem twarzy.

_________________
Mieszkanie Undyne Podpis10

Prowadzone sesje:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Undyne
Anime is f*cking REAL?!
Undyne

Liczba postów : 176
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Szef potworzej policji
Ekwipunek : Opaska na oko, portfel, telefon w kształcie dorsza, klucze do domu
Join date : 14/04/2018

Mieszkanie Undyne Empty
PisanieTemat: Re: Mieszkanie Undyne   Mieszkanie Undyne EmptySob Lut 02, 2019 11:30 pm

Ano nie mogła sobie odpuścić. W tym cała rzecz! Gdyby mogła, prawdopodobnie by to zrobiła. Prawdopodobnie. Nie jej wina, że Johnny zachowywał się jak zachowywał, prowokując ją do działania i przy okazji odbijając sobie za to, czego nie mogła odbić wcześniej w barze z wielu powodów. Inna sprawa, że na pewno nie spodziewała się aż tak gorączkowej reakcji na parę prostych słów. Jakby co najmniej zasugerowała coś makabrycznego bądź niewyobrażalnie niemoralnego i absolutnie niemieszczącego się w głowie. Być może z jakiegoś powodu faktycznie się nie mieściło. Przynajmniej w tej należącej do Lingarda.
W pierwszej odpowiedzi wybuchła histerycznym śmiechem, bo cóż innego jej pozostało, kiedy usłyszała ten bajeczny ni to krzyk, ni to pisk? Dopiero gdy wylądował wyraźnie boleśnie na ścianie, spróbowała pospiesznie zebrać się w sobie na tyle, by nie wyglądało na to, że usiłuje się nad nim znęcać. Khm. Może odrobinkę. Okej, okej! Musiała to przyznać. Zrobiło jej się go trochę szkoda. W pewnym momencie trzeba było przestać być tą niedopowiedzianą "francą" i odpuścić. Przynajmniej dla zachowania zdrowia psychicznego, fizycznego lub resztek godności co najmniej jednej osoby w tym pomieszczeniu. Być może też odrobinę z szacunku dla niczego niewinnego buta, który smętnie i z wilgotnym plaśnięciem uderzył w ścianę za jej plecami. Tch. Później go zgania i obieca, że jeszcze przyjdzie jej to odmalować. W sumie... Generalne malowanie planowała dobrze od ponad pół roku.
Ocierając oko z łez rozbawienia, podeszła do usadowionego pod ścianą, naburmuszonego szatyna i wyciągnęła do niego rękę w geście dobrej woli. Nie potrafiła jednak zmazać błąkającego się na ustach, pełnego satysfakcji uśmieszku.
- Ah??? To nie ja zachowuje się-... - urwała i pokręciła głową, nie kończąc myśli. - Jeśli wyrąbiesz mi łbem dziurę w ścianie, będę mieć spory problem. Ściągnij wreszcie z twarzy tę podkowę. Nie męczy cię to? Nie ma potrzeby aż się denerwować. Dobrze wiem, że ludzie nie maja tendencji przejawiać zainteresowania umięśnionymi babkami, wiec chill, dzieciaku! - wyszczerzyła zęby bardziej i poklepała bordowe dresy, które wcześniej przerzuciła sobie przez ramię. - Oszczędzę ci resztek niewinności i WYJDĘ się przebrać, eh? Masz jakieś dwie minuty, żeby zrobić to samo. Możesz wrzucić mokre ciuchy do pralki albo na kaloryfer do łazienki, jak wolisz.
Czy przyjął jej pomoc czy nie, rzuciła mu dresy i sama ruszyła totalnie zrelaksowana do sypialni. Undyne była jaka była, ale nie nazwałaby się najgorszą gospodynią!

_________________
Karta postaci | Kufer Undyne
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Wyrewolwerowany Rewolwerowiec
Johnny

Liczba postów : 393
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

Mieszkanie Undyne Empty
PisanieTemat: Re: Mieszkanie Undyne   Mieszkanie Undyne EmptyNie Lut 03, 2019 12:38 am

Kiedy potworzyca wyciągnęła w jego stronę rękę, ten niewiele myśląc, po chwili się jej chwycił i podniósł swój zad z wyjątkowo niepokojąco zaczerwienionymi policzkami, lekko zataczając się w miejscu. Może się jakoś za specjalnie nie poobijał, ale coś nieprzyjemnie dźwięczało mu w uszach i raczej nie było się co temu dziwić. Jeśli ktoś nie wierzy, że tego typu akcje nie są za dobre dla zdrowia, to polecam się przekonać na własnej skórze!
Dobrze wiesz, że nie o to mi chodzi...! – postanowił ugryźć się psychicznie w język po tym, jak ryba wyleciała z tekstem dotyczącym nikłej fascynacji mężczyzn względem umięśnionych kobiet. Przenigdy nie sądził, że kiedykolwiek poruszy właśnie taki temat i to jeszcze w dodatku z akurat TĄ personą. Tylko tego brakowało, żeby pomyślała sobie coś durnego, a to dopiero wtedy mogłoby się zrobić prawdziwie niebezpiecznie! Wiadomo, gusta i guściki. Preferencji jest tyle, co ludzi na świecie. Chwila... Jak to się, !?@#$, ma do zaistniałej sytuacji?!?!?! – A zresztą idź w cholerę! – skwitował w momencie, gdy ruda zniknęła za progiem, odmachując nerwowo ręką. – Rany... – syknął w rezygnacji do siebie kręcąc głową, aby po chwili wraz z pożyczonymi ciuchami udać się do toalety, w której docelowo miał się doprowadzić do porządku, przy okazji zgarniając przemoknięte buty. W końcu rzekomo miał całe pieprzone dwie minuty, zanim Undyne zacznie mu znowu zawracać tyłek.
Raczej nie ma co się specjalnie rozdrabniać nad całym przebiegiem wydarzeń, w jakich brał udział Johnny, będąc w pomieszczeniu, które miało docelowo być ostoją spokoju i ciszy każdego domu. Dwudziestolatek zrzucał to po kolei z siebie przesiąknięte syfiastą wodą ubrania, wrzucać je do brodzika kabiny prysznica i po danej części ciała wycierać się ręcznikiem. Gdy mniej więcej ogarnął samego siebie, powykręcał swoje dotychczas noszone elementy garderoby w kabinie, aby potem je zacząć układać na grzejniku. Wychodzi na to, że tyle musiało mu wystarczyć.
Kiedy spojrzał w lustro, cicho zaklął pod nosem. Dawno nie znajdował się w tak żenującym stanie i tylko jedna osoba mogła go faktycznie do niego doprowadzić. Albo przynajmniej właśnie na to wychodziło. Ostatnie wydarzenia, w jakich przyszło mu brać udział, musiały być jakimś naprawdę nieśmiesznym żartem. Szczególnie te aktualne. Pierw to on musiał zaciągać dorsza do siebie, a teraz sam trafił to siedliska koszmaru.
Oczywiście jego uwadze nie umknęło coś, co wyglądało jak połączenie mini fontanny z sedesem. Postanowił, że lepiej będzie pozostawić to bez dalszego komentarza.
Wyszedł z toalety, niewątpliwie diabelnie widocznie czując się nieswojo. Został upokorzony. I to bardzo. Brak gaci niewątpliwie odgrywał w tym swoją rolę.

_________________
Mieszkanie Undyne Podpis10

Prowadzone sesje:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Undyne
Anime is f*cking REAL?!
Undyne

Liczba postów : 176
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Szef potworzej policji
Ekwipunek : Opaska na oko, portfel, telefon w kształcie dorsza, klucze do domu
Join date : 14/04/2018

Mieszkanie Undyne Empty
PisanieTemat: Re: Mieszkanie Undyne   Mieszkanie Undyne EmptyNie Lut 03, 2019 4:38 pm

Nie było tak naprawdę istotne o co rzeczywiście mu chodziło. Undyne uznała za stosowne rozluźnić atmosferę po swojemu, a była to pierwsza rzecz, jaka przyszła jej do głowy i z jakiej mogła sobie zażartować. Proste.
Nie próbując nawet powstrzymywać śmiechu, kiedy ją przeganiał, machnęła nad głową ręką na znak przyjęcia jego słów do wiadomości.
- Idę, idę! - zakrzyknęła i w towarzystwie energicznego tupania o cienkie deski podłogi, przeszła do swojej sypialni, do której raczyła przymknąć drzwi. Już nawet darowała sobie szczekanie za przeganianie jej we we własnym mieszkaniu. Wystarczyło jej radochy. Groteska sytuacji wprowadziła ją w dostatecznie dobry nastrój. Coś jej się w końcu należało po męczeniu się z nastrojami Lingarad w pubie!
Już w pokoju, pomajstrowała trochę przy panelu zainstalowanym nieopodal łóżka. Postanowiła nieco podkręcić temperaturę w łazience i aneksie. Jakoś to przeżyje, później i tak wywietrzy, a dopóki jej gabinet i sypialnia zostaną zamknięte i bez szansy na przesadne ogrzanie się, nawet nie będzie nadmiernie narzekać.
Szybko i bez zbędnych ceregieli zrzuciła z siebie resztę ciuchów i przeskoczyła w nowe. Krótki, czarny top i szorty. Niedługo w mieszkaniu zrobi się i tak za ciepło, jak na jej upodobania. Nie zamierzała dać się usmażyć niczym byle ryba na patelni! Teraz, kiedy miała trochę czasu dla siebie uzmysłowiła sobie, że to pierwszy raz dobrze od roku, kiedy odwiedzał ją ktoś inni niż potworzy sąsiedzi i ich dzieciaki. Rzadko miała czas na tego typu rzeczy. I pomyśleć, że w Podziemiu trudno wręcz było się od tego odpędzić. Życie naprawdę potrafiło się zmienić o 180 stopni, zanim potwór zdoła się zorientować, huh? Obecnie nawet nie było kiedy nacieszyć się dobrą mangą czy anime z wojowniczymi księżniczkami i morderczymi robotami.
Wzruszając ramionami, sięgnęła jeszcze po drodze po szczotkę do włosów i zaczynając atakować nią rozpuszczone, mokre włosy, przeszła z powrotem do salonu i dalej, do kuchni. Dziaciak najwyraźniej zwiał do łazienki. Normalnie kopnęłaby w drzwi, albo zgasiła złośliwie światło, żeby go popędzić, ale zamiast tego postanowiła zaparzyć herbatę. Czuła na sobie zapach mułu z rzeki. Nie przeszkadzało jej to jednak. Później i tak weźmie prysznic. Na razie chciała napić się czegoś gorącego. Bo może i nie przepadała za wysokimi temperaturami, ale ciepłe żarcie zawsze sprawiało jej przyjemność.
- Ochłonąłeś nieco? - zapytała, słysząc ponownie pojawiające się w pobliżu kroki.

_________________
Karta postaci | Kufer Undyne
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Wyrewolwerowany Rewolwerowiec
Johnny

Liczba postów : 393
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

Mieszkanie Undyne Empty
PisanieTemat: Re: Mieszkanie Undyne   Mieszkanie Undyne EmptyNie Lut 03, 2019 6:54 pm

Jedyną reakcją na ciśnięty w jego stronę tekst od Undyne, było zadziwiająco ciche westchnięcie, pokiwanie głową, oparcie się bokiem o próg przejścia do kuchni, oraz niemrawe podrapanie się palcami po brodzie. Jak bardzo by chciał mieć siłę do dalszego żarcia się z rybą, tak nawet on nie posiadał nieskończonych pokładów wymaganych do tego zasobów. Czuł się piekielnie wypompowany już od momentu, kiedy udało mu się jeszcze nie dawno wyjść z miastowej rzeczki, nie wspominając o akcji, która miała miejsce parę minut temu. Dodatkowo dalej był przemarznięty oraz częściowo obolały. Jak widać podkręcenie ogrzewania przez rybę, na wiele się nie zdało i ciężko było się temu dziwić. Nie ważne, jaka magia, raczej mało co byłoby w stanie sprawić, że temperatura w pomieszczeniu się zmieni najgwałtowniej jak to tylko możliwe. Chyba będzie musiał jeszcze trochę poczekać, zanim uda mu się wrócić do tego neutralno-pozytywnego samopoczucia zarówno fizycznego, jak i mentalnego. Oj, wiele by oddał, aby znaleźć się przynajmniej na krótką chwilę w Hotland. Mhm. Zdecydowanie! Chociaż tyle, że ubrania mniej więcej pasowały i nie wyglądał tak, jakby ktoś wcisnął jego dziesięcioletnią wersję w ciuchy o wielkości porozcinanego worka na śmieci, dzięki temu, że i potworzyca, i on, mieli przynajmniej na chwilę obecną podobny wzrost i budowę.
Spodziewałem się, że twoje mieszkanie będzie w pełni wypucowane na błysk bez żadnych skaz. Szczególnie po akcji, jaką ostatnio u mnie odstawiłaś ze sprzątaniem. – skomentował raz po raz wpadające w jego pole widzenia pajęczyny i ślady użytkowania typowe dla mieszkań tego rodzaju dzielnic. – Pełna niespodzianek, jak zawsze, eh? – odrzekł ironicznie. – Chyba nawet ty nie potrafisz zwalczyć wpływu ludzi na swoje otoczenie. – stwierdził smętnie, choć nie dało się wyczuć w jego na pozór zaczepnych słowach prowokacji, czy snobizmu. – Chociaż akurat tego mogłem domyślić po tym, jak zdołali cię jakimś cudem wcisnąć w policyjne ciuchy. – podrapał się szybko w miejscu, którym zarył wcześniej o ścianę, oczekując na jakąś reakcję.

_________________
Mieszkanie Undyne Podpis10

Prowadzone sesje:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Undyne
Anime is f*cking REAL?!
Undyne

Liczba postów : 176
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Szef potworzej policji
Ekwipunek : Opaska na oko, portfel, telefon w kształcie dorsza, klucze do domu
Join date : 14/04/2018

Mieszkanie Undyne Empty
PisanieTemat: Re: Mieszkanie Undyne   Mieszkanie Undyne EmptySro Lut 06, 2019 8:26 pm

Każde pomieszczenie potrzebowało czasu, żeby dobrze się nagrzać. Oczywiście podobnie było i tutaj. Magia może i potrafiła zdziałać cuda, ale mało bezpiecznie było z nią przeginać w każdą stronę. Zwłaszcza, gdy jej namiastkę umieszczało się w jakichkolwiek urządzeniach. I bez ich pomocy Undyne potrafiła zresztą wywołać godnych rozmiarów pożar, dziękujemy bardzo! Dodatkowa pomoc była tutaj zbędna!
Zerknęła krótko przez ramię, zanim wróciła do rozlewania herbaty do pokaźnych rozmiarów kubków, co najmniej dwa razy takich, z jakich pijali przeciętni ludzie.
- Tch! Aaaa, cicho tam! - sarknęła na niego tylko po to, żeby sarknąć. W jej tonie nie było grama realnej irytacji. Głównie dlatego, że dużo lepiej było słyszeć szczekanie Johnny'ego niż znosić jego milczenie. Przynajmniej wreszcie zrobiło się naturalnie. - Nic nie poradzę! Mnie też nie podoba się zaniedbywania podstawowych obowiązków domowych, okej? - prychnęła i odwróciła się, żeby zanieść kubki do śmiesznie drobnego stolika, gdzie odstawiła je nieco ciężko, ale jakimś cudem nawet kropla nie opuściła naczynia. - Wszystko przez waszą zakichaną biurokrację! Masz pojęcie ile tego diabelstwa czeka na mnie każdego, jednego dnia?! - wybuchnęła gwałtownie, ciężko upadając tyłkiem na kanapę. - Dzień w dzień, dzień w dzień! Kiedy myślę, że skończyłam, nagle okazuje się, że ktoś przyniósł nowy stos! A potem odnajduję kolejne papiery tam, gdzie ich być w ogóle nie powinno, nawet pod własnym tyłkiem! Kończy się na tym, że bez zgarnięcia części tego syfu do domu w ogóle nie idzie się obejść! Co jest z wami nie tak, żeby aż tak kochać się w tonach zbędnych informacji?! - wycelowała w niego palcem, ale dostrzegając gest, który wykonał, zaraz opuściła rękę i zmarszczyła brwi. Kapka szaleństwa, która pojawiła się w jej oku przed momentem, zniknęła jak ręką odjął. Nagle ponownie przypomniała sobie, że Johnny faktycznie był człowiekiem.
- Ty... Chcesz trochę lodu, czy czegoś?

_________________
Karta postaci | Kufer Undyne
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Wyrewolwerowany Rewolwerowiec
Johnny

Liczba postów : 393
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

Mieszkanie Undyne Empty
PisanieTemat: Re: Mieszkanie Undyne   Mieszkanie Undyne EmptySro Lut 06, 2019 10:53 pm

Może i faktycznie byłoby lepiej dla ich obojga, gdyby odpuścili sobie gadaniny i zwyczajnie przeczekali te, przynajmniej dla strony Johnny’ego, niezręczne chwile w mieszkanku ryby. Niemniej jednak wiadome dla dwudziestolatka było to, że nawet gdyby podjął próby unikania jakichkolwiek konwersacji z rybą aż do wyschnięcia swoich ubrań, ta z chęcią spróbowałaby pokrzyżować jego plany i utrudnić sam pobyt. Już samo to niezbyt mu się widziało, a myśl, że musiałby przesiadywać w typowej okropnej ciszy, tylko go sprawnie popychała w stronę rozmowy. Poza tym, jego męska duma podpowiadała mu, że zawarcie zmowy milczenia tylko by go upewniło, co do swojej domniemanej przegranej słownej potyczce.
Narzekanie Undyne na ludzką biurokrację było zaskakująco zabawne i satysfakcjonujące do zobaczenia i usłyszenia. Bez wątpienia to, co miała jeszcze za czasów Podziemia i pełnienia funkcji kapitana Królewskiej Straży, ni jak się umywało do tego, czego doświadczała w świecie prawie że łysych małp, jeśli właśnie chodzi o jej ukochaną robotę papierkową. Mimo wszystko nie miał nawet jak tego specjalnie skomentować, czy się wypowiedzieć, ponieważ jego tego typu zabawy ograniczały się aktualnie do płacenia rachunków. Nie żeby narzekał. Właściwie był z akurat tego powodu bardzo zadowolony.
...? – chwilę mu zajęło dojście do tego, o co chodziło rudzielcowi, ale gdy jednak to się stało, Lingard parsknął ni to w pełni śmiechem, ni to prowokacyjnie, będąc częściowo rozbawiony nagłym przejęciem się dorsza oraz z lekka zranionym przez nie na swojej własnej żółtej dumie. – Twój brak wiary boli mnie jeszcze bardziej. – stwierdził, nagle odrywając swój bok od framugi, oraz przemieszczając się w stronę fotela, aby na nim po chwili siąść. Może nie zrobił tego tak dupnie, jak potworzyca z sofą, lecz nie wyglądało to także tak, jakby właśnie siadał na jakimś nowym fotelu za kilkanaście tysięcy. – Przeżyłem twoje szkolenie. Poradzę sobie z jakimś pierdołowatym bólem głowy, czy stłuczeniem. – odrzekł, jakby było to zupełnie nic, czując się urażony brakiem wiary drugiego rozmówcy. Jego ciało było wielokrotnie przebijane (niestety dla właściciela zazwyczaj na wylot), kości łamane, czy skręcane, skóra rozcinana w bardziej lub mniej delikatny sposób, a tej się teraz zebrało na martwienie się jego rąbnięciem łbem o ścianę? Ha! A to ci dopiero!

_________________
Mieszkanie Undyne Podpis10

Prowadzone sesje:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Undyne
Anime is f*cking REAL?!
Undyne

Liczba postów : 176
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Szef potworzej policji
Ekwipunek : Opaska na oko, portfel, telefon w kształcie dorsza, klucze do domu
Join date : 14/04/2018

Mieszkanie Undyne Empty
PisanieTemat: Re: Mieszkanie Undyne   Mieszkanie Undyne EmptyCzw Lut 07, 2019 10:14 pm

Raz kolejny kliknęła językiem o podniebienie i wywróciła okiem. Jeszcze trochę i to wywracanie wejdzie jej w nawyk! Koegzystowanie z ludźmi kończyło się dla niej coraz to nowszymi tikami nerwowymi bądź głupimi, niekoniecznie zdrowymi nawykami. Skoro sama potrafiła to już zauważyć, to coś musiało być na rzeczy! Na pewno jednak nauczyła się przy nich ostrożności. Nie żeby miała jakikolwiek inny wybór. Czasami aż zastanawiała się, która z ras tak naprawdę była tą delikatniejszą. W każdym razie do czasu, aż nie udało jej się przypadkiem zarwać ludzką pięścią w twarz. I jasne, Johnny był kimś ponad przeciętnego człowieka, bo w końcu ilu mu podobnych byłoby w stanie przeżyć jej treningi?! Nigdy nie obchodziła się z nim jak z jajkiem i też nie planowała tego robić ani teraz, ani w przyszłości. Niemniej, znając już pewne przypadki najgłupszych obrażeń, Undyne nabawiła się w takich przypadkach nieco więcej czujności. Dlatego właśnie, przypominając sobie, że jakkolwiek nie było Johnny wciąż pozostawał człowiekiem, wolała nie ignorować czegoś w rodzaju obrażeń głowy. Głupiej głowy, ale ciągle. Miała już tę przyjemność widzieć co mają w jej wnętrzu... I jak dokładnie kończy się urażenie tego paskudztwa. Khm, chociaż ostatnim razem widziała to maziowate obrzydlistwo na ścianie. I nie! Nie była powodem dla którego się tam znalazło!
- W Podziemiu nie groziło mi za więzienie za doprowadzenie do twojego kalectwa! - postanowiła jednak bronić swojej przerośniętej dumy, bo inaczej nie byłaby sobą. W gruncie rzeczy w Podziemiu też na wyciągnięcie ręki była masa potworów, przedmiotów i jedzenia, które mogło pomóc zaleczyć magicznie w sposób błyskawiczny wszelkie obrażenia. Tutaj, na powierzchni, było z tym czasami trudniej. Inaczej. Nie wspominając o tym, jak szybko działały informacje i media. Zanim zdążyłeś naprawić czasami swój błąd, wiedział o tym ktoś, kto wiedzieć nie powinien, ale musiał w oczach prawa.

_________________
Karta postaci | Kufer Undyne
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Wyrewolwerowany Rewolwerowiec
Johnny

Liczba postów : 393
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

Mieszkanie Undyne Empty
PisanieTemat: Re: Mieszkanie Undyne   Mieszkanie Undyne EmptyPią Lut 08, 2019 7:06 am

Spokojnie, obiecuję, że w razie czego cię nie pozwę. – odmachnął kilkukrotnie ręką w powietrzu, aby następnie wygodnie rozłożyć się na swoim siedzeniu. Hm. Przydałby mu się taki fotel w jego własnym mieszkanku... Wtedy nie musiałby nawet specjalnie iść do sypialni, aby się kimnąć, ponieważ mógłby to równie dobrze zrobić właśnie na nim. – Właściwie to zabawnie jest cię widzieć aż tak odciętą od większej władzy i ważniejszej pozycji. – stwierdził, lekko podnosząc kąciki swoich ust, po czym wydupił swoje nogi na podnóżek i przymknął powieki.
Tyle się niegdyś nasłuchał o tym, jak bardzo potwory chciałyby wydostać się na zamieszkiwaną przez ludzi powierzchnię, lecz zapewne rzeczywistość okazała się im nieco mniej kolorowa. Nie da się ukryć, że nie byli już panami na swoich własnych terenach. Musieli się dostosować. Wiadomo, czekały ich ustępstwa, układy, kompromisy... Szkoda tylko, że ludzie się aż tak bardzo do nich nie palili w przeciwieństwie do samych mieszkańców Podziemia.
Szczerze... Było warto? – zapytał wyraźnie ciszej. O dziwo nie zabrzmiał cynicznie, czy sarkastycznie. Po prawdzie to faktycznie był ciekaw zdania ryby. To oczywiste, że można sobie narzekać na daną rzecz, lecz kiedy przychodzi co do czego, ostateczna opinia może się niebywale różnić od tej poprzedniej. Chociaż trzeba przyznać, że był praktycznie pewien tego, że Undyne zaraz się mu przysłowiowo "odpali" i zacznie nagadywać na jego całą rasę. Niekoniecznie niesłusznie.

_________________
Mieszkanie Undyne Podpis10

Prowadzone sesje:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Undyne
Anime is f*cking REAL?!
Undyne

Liczba postów : 176
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Szef potworzej policji
Ekwipunek : Opaska na oko, portfel, telefon w kształcie dorsza, klucze do domu
Join date : 14/04/2018

Mieszkanie Undyne Empty
PisanieTemat: Re: Mieszkanie Undyne   Mieszkanie Undyne EmptySob Lut 09, 2019 7:40 pm

- Czyżby? - spojrzała na niego z poważnym powątpiewaniem. Z jakiegoś powodu potrafiła sobie wyobrazić, że zrobiłby to tylko po to, aby napsuć jej trochę nerwów. CIEKAWE DLACZEGO.
Odciągając kubek od ust, spojrzała z zastanowieniem w jego zawartość.
- Zabawnie, co? - powtórzyła po nim z ironią ewidentnie zawartą w głosie, choć brak typowej irytacji bądź niezadowolenia mógł wprawiać w konsternację. - Ha! Może i tak! W ludzkich oczach moja pozycja musi być warta niewiele więcej od fuchy przeciętnego zamiatacza ulic! - zaśmiała się w głos, rozparła wygodniej w kanapie i odchyliła głowę, spoglądając spod pół-przymrużonej powieki w sufit. Drażnił ją jego kolor. Naprawdę będzie musiała przemalować to cholerne mieszkanie na wiosnę...
Nieważne czy Johnny miał na celu prowokację czy po prostu stwierdzał fakty, Undyne z jakiegoś powodu nie potrafiła się o to tym razem wściekać. Prawda bywała bolesna, niemniej do tej jej części z czasem przywykła na tyle, aby ignorować ukłucia odczuwalne gdzieś poniżej mostka. Bo mogła narzekać, ale swojej obecnej pracy nie zamieniłaby na wiele innych. Potwory jej po prostu potrzebowały. Zbyt dobrze pamiętała, jak wyglądały ich pierwsze miesiące po zamieszkaniu między ludźmi. I owszem, może nie miała nie wiadomo jakich kompetencji, może nie posiadała wszystkich potrzebnych zezwoleń czy uprawnień, ale wciąż miała ich dość, aby ułatwić nieco życie innym, a utrudnić tym, którzy na to zasługiwali. Slumsy były brutalnym miejscem. Niebezpiecznym dla ludzi, co dopiero mówić o potworach!
Palce dłoni luźno ulokowanych na udach, spazmatycznie drgnęły pod wpływem kolejnego pytania. Nie żeby było dla niej czymś nowym. Sama zadawała je sobie wiele razy. Wiele, wiele razy podczas równie licznych, bezsennych nocy.
Dłuższą chwile milczała, zanim zdecydowała odpowiedzieć.
-Nikt nigdy o tym nie mówi, ale czy masz pojęcie, jak wiele potworów zginęło zanim zdołaliśmy przystosować się do życia w mroku? Brak energii, pożywienia, wody... Nawet po rozbudowania i ustabilizowania Królestwa, nasza liczebność z roku na rok jedynie malała. Wiesz dlaczego? - otworzyła szerzej oko i spojrzała w stronę Johnny'ego, prostując się przy okazji w siadzie. - Ponieważ nasza chęć do życia malała z generacji na generację. Tak samo, jak nadzieja na odzyskanie wolności. Potwory nie zostały stworzone do życia w zamknięciu.

_________________
Karta postaci | Kufer Undyne
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Wyrewolwerowany Rewolwerowiec
Johnny

Liczba postów : 393
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

Mieszkanie Undyne Empty
PisanieTemat: Re: Mieszkanie Undyne   Mieszkanie Undyne EmptySob Lut 09, 2019 8:41 pm

A ty dalej swoje... I to niby ja jestem ten przewrażliwiony. – skomentował w odpowiedzi ton ryby, marszcząc przy tym swoje brwi, jednak wciąż pozostając w tej samej pozycji. – Kolejny przykład twojego brania na poważnie wszystkiego, co mówią ludzie... Albo raczej robienia tego w nieodpowiednim momencie. Przyznam, że masz do tego talent. – poprawił się, a w jego głosie wyraźnie dało się usłyszeć rozbawienie wymieszane z dziwnie pouczającym tonem.
Nie, nie miał na celu sprowokowania ryby lub jej wyśmiania. Było to ot zwykłe stwierdzenie, które mógł zachować dla samego siebie. Tyle razy widział rządzącą się Undyne, mającą tak na dobrą sprawę nad sobą tylko i wyłącznie samego Asgore'a, który tak właściwie to nigdy się nie kwapił do stawiania jej do pionu lub wydawania poważniejszych rozkazów. W sumie jakby się teraz nad tym zastanowić to Straż Królewska odstawiała całkiem niezłą samowolkę, ale to może świadczy o nich właśnie dobrze, skoro król pozostawił pilnowanie porządku w ich, głównej mierze psich, łapach? W końcu po kiego grzyba grzebać przy czymś, co sprawuje się na medal, huh?
Słysząc... Albo raczej nie słysząc Undyne, Johnny uchylił zdrowe oko, aby zobaczyć, czy rudzielec, aby na pewno przypadkiem właśnie nie kipiał w ciszy ze złości, która miała zaraz eksplodować mu prosto w pysk. O dziwo, okazało się, że potworzyca była o wiele spokojniejsza niż mogłoby mu się na początku wydawać.
Mhm! Właśnie to chciałem usłyszeć! – oznajmił, a przez jego wypowiedź przebijała się wyraźna duma. Bynajmniej nie dotycząca jego osoby. Wydawał się wyraźnie pokrzepiony pomimo dosyć ponurego podejścia byłej przywódczyni psiej sfory w blaszanych puszkach. – Gdybyś zaprzeczyła, musiałbym ci tak długo spuszczać łomot, aż wreszcie zmieniłabyś zdanie. – stwierdził bez krzty zawahania. – Cholera... W końcu zabraliście nam wszystkim całkiem sporo lat. – zerwał się na chwilę z fotela, kiwając przy tym głową na boki, aby złapać za stojący na stoliku kubko-kufel z herbatą i zaraz ponownie siąść na miejscu. Zdecydowanie brakowało czegoś w jego głosie. Nie było to w nim żadnych wyrzutów, czy złośliwości. Tak właściwie, to zabrzmiał, jak jakiś sentymentalny dziad, który to miał za chwilę opowiedzieć wnukom co nieco o swojej przeszłości. Ciężko zaprzeczyć, że na chwilę zapomniał o tym, że Undyne nie była wtajemniczona we wszystkie-wszystkie szczegóły dotyczące dzieciaków z Podziemia. – Dobrze wiedzieć, że przynajmniej ta jedna rzecz nie poszła na marne. – mruknął, po czym pociągnął ostrożnie z naczynia łyk przygotowanego napoju, który rozprowadził po jego ciele przyjemne ciepełko. – Masz rację, nikt nie zasługuje na to, co was wcześniej spotkało, ale to tylko kolejny powód, który przemawia za tym, że nie wolno wam teraz tego spieprzyć.
Tak, jak powiedział. Nie ważne, jak przykra raz po raz okazywała się rzeczywistość. Nie ważne, ile razy zadawali sobie pytanie, czy było to właściwym rozwiązaniem. Nie ważne, jak bardzo potwory miały pod górkę. Przynajmniej w tym jednym, jedynym aspekcie nie mogli nawalić. Nikt nie miał do tego już więcej prawa. Może i tego typu tok rozumowania był z jego strony diabelnie chłodny, a nawet i po części egoistyczny, lecz za nic nie mógł dopuścić do siebie myśli, że nawet ten dokonany przez wszystkich cholerny trud powiązany z uwolnieniem potworów mógłby okazać się daremny.

_________________
Mieszkanie Undyne Podpis10

Prowadzone sesje:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Undyne
Anime is f*cking REAL?!
Undyne

Liczba postów : 176
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Szef potworzej policji
Ekwipunek : Opaska na oko, portfel, telefon w kształcie dorsza, klucze do domu
Join date : 14/04/2018

Mieszkanie Undyne Empty
PisanieTemat: Re: Mieszkanie Undyne   Mieszkanie Undyne EmptyWto Lut 19, 2019 6:59 pm

Nie wyprychała go w tym wypadku na wstępie za niepowściągliwy jęzor i zbytnie pozwalanie sobie. Akurat teraz nie miała powodu.
- Nie to co mówią. To co robią. - poprawiła go dość poważnie, zanim pozwoliła sobie spuścić z tonu. Nie żeby mogła cokolwiek wyjaśnić bez podawania przykładów, a tego za cholerę robić nie planowała! - Biorę na poważnie, bo bez tego nie utrzymam ani jednego stołka w swojej komendzie. - odparła zamiast tego z nieukrywaną wyniosłością, ale czego niby miałaby się wstydzić? Zapracowała na to co miała i trzymała się tego ręcami i nogami bynajmniej nie dla siebie. Miała prawo być z tego dumna, bo czemużby nie? Gdyby tylko o nią chodziło, o wiele chętniej wyjechałaby do jakiegoś zacisznego, małego miasteczka, gdzie wedle starych, tak odległych obecnie planów może zostałaby tą upragnioną nauczycielką wf'u? Odrobina spokoju i luzu mogłaby jej dobrze zrobić.
Nieoczekiwane słowa aprobaty, zwłaszcza wychodzące od Johnnego i tym bardziej kierowane w jej stronę, przyprawiły Undyne o chwilowe skrępowanie. To tak, jakby nagle powiedział, że dobrze wygląda, czy coś w tym guście! Potwór niemalże mógł odnieść wrażenie, że jest to co najmniej nie na miejscu. Powinna zwęszyć tu jakiś podstęp? Nie, niekoniecznie. Wspomniał przecież zaraz bezczelnie o kopaniu jej zadka. Zamrugała zatem szybko, wyrywając się z transu i tym razem już znajome prychnięcie opuściło jej usta.
- Ha! Sądzisz, że naprawdę dałbyś radę bić mnie dostatecznie długo? Zapomnij!- wyszczerzyła zęby z wyższością. - Może za sto lat, może za dwieście. Przy dobrych wiatrach i jeszcze lepszym szczęściu!
Dopiero po kilku sekundach dotarło do niej, że coś było mocno nie tak w ostatnim zdaniu Lingarda. Coś, co nie pasowało, co nie wkomponywało się w całość. Coś gryzącego uszy.
- Zabraliśmy sporo lat? - powtórzyła więc na głos to, co przykuło jej uwagę. - Nie chciałeś raczej powiedzieć, że było na odwrót? - tym razem pytanie zadała ostrożniej, ale tak, to by miało sens. Gdyby te słowa skierować w stronę człowieka, miałyby sens. Czemu zatem chłopak zabrzmiał w taki sposób, jakby to potwory były coś dłużne ludziom?

_________________
Karta postaci | Kufer Undyne
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Wyrewolwerowany Rewolwerowiec
Johnny

Liczba postów : 393
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

Mieszkanie Undyne Empty
PisanieTemat: Re: Mieszkanie Undyne   Mieszkanie Undyne EmptyWto Lut 19, 2019 7:54 pm

Hah! – parsknął w reakcji na godzące w jego dumę rąbki prowokujących powątpiewań dorsza. – Wydaje mi się, że do tego czasu już dawno będę gryzł piach, ale pewnie, czemu nie. – stwierdził zadziwiająco spokojnie, a nawet i niepokojąco, jak na osobę w jego wieku. Albo właśnie takie przynajmniej powinno się wydać każdej normalnej osobie. Niemniej jednak nie miał tego zwrotu jej za złe. Może nie było to najzdrowszym i promiennym tokiem myślenia, ale już od dosyć dawna żył z widniejącą nad jego łbem gilotyną, pod której postacią kryła się moc pewnego gówniarza, więc siłą rzeczy musiał się przynajmniej po części przyzwyczaić do tego piekielnego fatum. A nie da się ukryć, że początkowo było z tym... Źle. Delikatnie mówiąc. Oczywiście tyczy się to zwyczajnej ludzkiej śmierci, a nie kompletnego wymazania jego egzystencji, bo szczylowi się znudziło i stwierdził, że "A chuj, kurwa, pierdolnę se reset".
Huh...? – początkowo się zakłopotał niezrozumiałym dla niego pytaniem potworzycy, po czym wydał z siebie dźwięk przypominający nieco rąbniętą wymowę słowa "Oh!" – Wiesz... Nie o to mi do końca chodziło. – odrzekł wreszcie po błogosławionym oświeceniu i poznaniu nieskończonych granic swojej głupoty.
Tak właściwie to już dawno postanowił sobie, że będzie się powstrzymywał od dzielenia się informacjami bezpośrednio dotyczącymi grona ich wspólnego ludzkiego kółeczka podziemnej adoracji. To nie tak, żeby ryba nie zasługiwała na poznanie dosyć przykrej prawdy, lecz z drugiej strony po cholerę miałby ją tym teraz zadręczać. Wszyscy mieli swoje własne problemy, które zazwyczaj były w zupełności wystarczające, aby móc odmówić kolejnych należących do innych osób, chcących się nimi atencyjnie podzielić. Szczególnie potwory. Poza tym, jakby miał to powiedzieć? ”Jakiś czas temu Asgore pochlastał nas swoim trójzębem, ale jakoś nam się odżyło po iluśtam dziesiątkach lat spędzonych w trumienkach i tak tu właściwie trafiłem.”? Co tu dużo mówić? Może to właśnie im przyszło pełnić rolę męczenników mierzących się z odkupieniem ludzkości za jej grzechy skierowane w stronę drugiej rasy? Cholera wie. Jedno jest pewne. Zrobiło się poetycko jak skurwysyn.
Zamyśliłem się. Zignoruj to. – odmachnął ręką do Undyne, jakby była bezdomnym kundlem, który prosi o coś do żarcia jakiegoś cholernego samolubnego i aroganckiego panicza z bogatego domu. – WŁAŚNIE! CO SIĘ STAŁO Z RESZTĄ PSIEJ BANDY ZE STRAŻY?! – podniósł gwałtownie głos, poniekąd chcąc zmienić nagle temat, lecz w dalszym ciągu będąc zainteresowany losem swoich byłych-przyszłych kompanów, choć mimo wszystko dało się dostrzec bez większych problemów jego próby odskoczenia od poprzedniego epizodu ich rozmowy.

_________________
Mieszkanie Undyne Podpis10

Prowadzone sesje:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Undyne
Anime is f*cking REAL?!
Undyne

Liczba postów : 176
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Szef potworzej policji
Ekwipunek : Opaska na oko, portfel, telefon w kształcie dorsza, klucze do domu
Join date : 14/04/2018

Mieszkanie Undyne Empty
PisanieTemat: Re: Mieszkanie Undyne   Mieszkanie Undyne EmptyNie Mar 03, 2019 5:55 pm

Całkiem szybko zrozumiała, że to co powiedziała nie miało prawa racji bytu. Okropnym przyzwyczajeniem było postrzeganie Lingarda jako tego "niemalże potwora" i to w najmniej odpowiednich momentach.
Ludzkie życie było krótkie - zwłaszcza w oczach istot długowiecznych. Ani się obejrzeć, a z dziecka robił się nastolatek, z nastolatka dojrzały dorosły, z dorosłego starzec... A potem przychodziła zaskakująco szybka śmierć, którą wcześniej mogły jeszcze przyspieszyć najróżniejsze schorzenia.
Undyne nigdy to zbytnio nie nie frasowało. Nie miała czasu ani potrzeby zastanawiać się nad ulotnością życia, które w jej przypadku mogło trwać dekadami, zaś u potwora pokroju Toriel nawet i tysiącleciami! Nowy system koegzystencjonalny dopiero się dla nich rozpoczął i naturalnie, żaden z ich pobratymców nie miał jeszcze szans doświadczyć na własnej skórze czy też łusce, w jak porażającym tempie gna dla mieszkańców powierzchni czas.
Zdając sobie sprawę z tego, jak niestosownie musiała tym razem zabrzmieć ze swoją arogancką gadką, chyba nawet poczuła się trochę głupio, ale ani myślała dawać tego po sobie poznać. Czy to zresztą jej wina?!
- Brzmisz jakbyś w ogóle nie zamierzał podjąć wyzwania! - postanowiła więc go strofować za przyjętą postawę, skoro inaczej nie mogła z tego wybrnąć. - |Jeśli zamierzasz się poddawać na starcie, będę jedyną, która będzie cię prała tak długo, aż zechce ci się łaskawie zmienić zdanie!
Ponieważ jednak niezręcznie było sobie wyobrażać, że ten głośny i wiecznie robiący dookoła siebie wielkie halo chłystek nagle miałby zejść z tego świata przed dobiciem trzech setek, Undyne postanowiła porządnie dossać się do nowego tematu.
Konfrontacyjnie wbiła w twarz Lingarda spojrzenie zdające się móc wywiercić w nim dziurę.
- Nie do końca, ale jednak? - dociekała uparcie, dostrzegając zbyt wiele interesujących i zarazem niepokojących sygnałów, które nagle zaczął całym sobą przekazywać jej gość. Tym bardziej nie zamierzała zbyt łatwo mu tego popuszczać!
- Prawie wszyscy strażnicy nadal dla mnie pracują. Nie zmieniaj tematu! Co dokładnie miałeś przez to na myśli? Ludzie byli od początku jedynymi, którzy odebrali coś NAM. Czy może mówisz o czymś jeszcze innym?

_________________
Karta postaci | Kufer Undyne
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Wyrewolwerowany Rewolwerowiec
Johnny

Liczba postów : 393
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

Mieszkanie Undyne Empty
PisanieTemat: Re: Mieszkanie Undyne   Mieszkanie Undyne EmptyNie Mar 03, 2019 8:25 pm

Undyne i żałowanie tego, co powiedziała? W jakiejkolwiek nawet najniewinniejszej formie...? HA! Jeszcze czego...! Albo właśnie w taki oto sposób by pomyślał, gdyby ktoś wyjawił mu w tamtym momencie prawdziwe myśli potworzycy i jej postawę w obliczu jego własnego, pokracznego i chwilami naprawdę żenująco nudnego człowieczeństwa. Jakby tego było mało, że każdy normalny mógł sobie co najwyżej pomarzyć o ciśnięciu niewinnym fire ballem, czy zamrożeniem jednym skinięciem ręki, to w dodatku rzadko kiedy udawało im się dożywać wieku ponad osiemdziesięciu, czy dziewięćdziesięciu lat. Nawet jeśli posiadając tyle wiosen na karku, dalsze funkcjonowanie, o ile można to wówczas jeszcze tak nazwać, było bardziej katorgą, niźli czerpaniem z pozornie szarej i powtarzalnej egzystencji pełnymi garściami. I gdzie tu sprawiedliwość? Hm. Prawdopodobnie tam, gdzie była, gdy potwory wylądowały w podziemiach Góry Ebott. Ironiczne, nieprawdaż?
Mogę nawet nie mieć okazji. – stwierdził krótko, odpowiadając na zaczepkę. – Nie mogę się doczekać. – przewrócił z rozbawieniem oczami, gdy użyła jego własnego, co prawda trochę przerobionego, ale jednak tekstu.
Po krótkiej chwili postawił swój kubek z powrotem na stolik i powrócił do poprzedniej pozycji włącznie z kolejnym to już tego wieczoru wywaleniem nóg na podnóżek i założeniem za głowę swoich ramion. Oh jak wiele w tymże momencie by oddał za możliwość ponownego wejścia w posiadanie swojego kapelusza, który aktualnie kurzył się na jednej z półek w jego szafie, aby móc zsunąć go sobie na twarz i przysnąć w oczekiwaniu na wyschnięcie ubrań, do którego w dalszym ciągu była jeszcze długa droga. Inną sprawą jest to, że była kapitan Królewskiej Straży by mu nie pozwoliła na takie wygodnickie wylegiwanie się w jej leżu.
Prawdopodobnie powinien był od samego początku spodziewać się, że szczwany rudzielec nie będzie miał zamiaru mu tak szybko odpuścić, pomijając samą w sobie głupotę, jaką zabłysł, samemu niechcący rozpoczynając ów temat.
Przecież nie możesz być aż tak ślepa, no nie? – zapytał dla pewności, patrząc z powątpiewaniem w oczach na byłą mistrzynię. Zabawne wydawało mu się to, że pirania nawet ani razu do tej pory nie zagadała do niego na ten temat. – Serio...? Nic, a nic ci nie świta? Chyba nie powiesz mi, że nagły wylew ludzkich dzieciaków w Podziemiu parę ładnych lat temu nie wydał się tobie niczym dziwnym, czy niepokojącym, eh? – wolał upewnić się, czy aby na pewno nie zachowywała do tej pory swoich wątpliwości tylko dla siebie. – Chcesz poznać szczegóły? Odnajdź swojego ukochanego króla. Jestem pewien, że wszystko ci opowie. – stwierdził, samemu za cholerę nie dając wiary w swoje słowa i to, że Asgore kiedykolwiek będzie w stanie się przed kimś przyznać do swoich czynów. Bo przecież trzy jebitne szramy na jego klatce piersiowej, które miała okazję jak dotąd parę razy zaobserwować, pojawiły się znikąd, huh?

_________________
Mieszkanie Undyne Podpis10

Prowadzone sesje:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Undyne
Anime is f*cking REAL?!
Undyne

Liczba postów : 176
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Szef potworzej policji
Ekwipunek : Opaska na oko, portfel, telefon w kształcie dorsza, klucze do domu
Join date : 14/04/2018

Mieszkanie Undyne Empty
PisanieTemat: Re: Mieszkanie Undyne   Mieszkanie Undyne EmptyNie Mar 03, 2019 10:18 pm

"Żałować" to trochę zbyt mocne słowo. O wiele lepiej pasowałoby tutaj: "powątpiewać w słuszność" tego co powiedziała. Gdyby żałowała wszystkiego co wypływało z jej ust zanim się nad tym w ogóle wcześniej zastanowiła, jej życie opierałoby się głównie lub nawet wyłącznie na tym. Zawsze była w gorącej wodzie kąpana, a czyny i słowa tylko to na każdym kroku potwierdzały. Potępianie siebie za bycie tym, kim się jest i robienie tego, co się robi, nie należało do najrozważniejszych rzeczy, jakie osoby jej pokroju mogły robić. Co nie znaczyło, że nie zdawała sobie sprawy z licznie popełnianych przez siebie błędów.
- Złych diabli aż tak szybko nie biorą. - skrzyżowała uparcie ramiona na klatce piersiowej, oddalając od siebie ewentualny przebieg wydarzeń, w którym miałaby patrzeć, jak stary i schorowany Johnny Lingard nie jest w stanie już sam o własnych siłach dojść do toalety, podczas gdy jej ledwie włosy podrosłyby o kilkanaście centymetrów. Chore lecz jakże przerażająco realne wyobrażenie!
Długie, błękitne palce oby dłoni zacisnęły się odrobinę zbyt konwulsyjnie na jej ramionach, niemalże boleśnie wbijają w mięśnie, podczas gdy brwi niemal zeszły z sobą w trakcie ich mocnego marszczenia. Nie czytała myśli Lingarda, a tym bardziej nie podążała tym samym tokiem myślowym, więc naturalnie nie mogła mieć pojęcia dokąd zmierzała para puszczona przez niego przypadkiem z ust. Dlatego dopóki nagle nie zaczął nawiązywać do czegoś zupełnie innego niż początkowo podejrzewała, nie potrafiła nijako skojarzyć faktów.
Milcząc, staksowała przesadnie wygodnie rozwalonego na jej meblach mężczyznę i szybko doszła do wniosku, że jednak nie był to temat, który chciała między nimi rozpoczynać. Który chciałaby rozpoczynać z kimkolwiek. Nie był jej on do końca znany, lecz też nie tak zupełnie obcy. I z tego też powodu miała świadomość, że nie spodobają jej się dotyczące go szczegóły. Świadomość... Nie. Raczej przeczucie. Instynkt był u Undyne bądź co bądź całkiem potężnie rozwiniętą zdolnością. Zdolnością, której ufała bardziej niż rozsądkowi.
- Każesz mi szukać odpowiedzi i u kogoś, kto istnieje już praktycznie tylko na kartach potworzej historii? Odważnie. - odezwała się dużo chłodniej niż zamierzała. Ozięble wręcz, podczas gdy w ton jej głosu wkradało się ostrzegawcze powarkiwanie. Całe szczęście złapała się na tym dostatecznie szybko, aby w porę zmienić tor.
Podniosła dłoń do karku i zaczęła go rozcierać, starając się zapomnieć o części dotyczącej Króla.
- Parę rzeczy obiło mi się o uszu. - kontynuowała spokojniej ale z wyraźną niechęcią. - Jakby to powiedzieć... Nie do końca dałam wiarę czemuś, co brzmiało jak bełkot kompletnego świra? Mam na myśli...! - uśmiechnęła się, ale tym razem jej uśmiech wyglądał na wyjątkowo wymuszony. - "Dziwne rzeczy" zawsze odwalają się tam gdzie magia, tak?
...chociaż wstawanie z martwych? Hahaha, to już trochę ponad głupie żarty i magiczne cudactwa, okej? Martwi nie wracali z grobu. Nie znała szczegółów, ale... MARTWI. NIE. WRACALI. DO. ŻYCIA!

_________________
Karta postaci | Kufer Undyne
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Wyrewolwerowany Rewolwerowiec
Johnny

Liczba postów : 393
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

Mieszkanie Undyne Empty
PisanieTemat: Re: Mieszkanie Undyne   Mieszkanie Undyne EmptyPon Mar 04, 2019 5:38 pm

Wymuszony przez dorsza temat wydawał mu się cholernie pusty. Być może to dlatego, że nie ważne, ile się nad nim niegdyś zastanawiał, nigdy nie potrafił znaleźć jednoznacznej i prawdziwej odpowiedzi. Było to cholernie frustrujące. Nikt nic nie wiedział, nikt o nic nie pytał i wszyscy zdawali się z ów sytuacją być w porządku, nie oczekując żadnego jej rozstrzygnięcia. Ot kolejna zagadka od losu, której rozwiązanie już nigdy nie miało ujrzeć światła dziennego.
Patrzył z pożałowaniem na jej miotanie się w tymże stosunkowo ciężkim do zgryzienia temacie. Undyne była jedną z niewielu, którzy powinni znać jego zdaniem prawdę, lecz ostatecznie nigdy nie był w stanie wyjawić jej niepokojącej przeszłości splatającej poszukującego ostatniej nadziei Koziego Króla oraz ludzkie dzieci z przeróżnych czasów.
Sama zaczęłaś drążyć temat. – wzruszył beznamiętnie ramionami, tępo wpatrując się w popękany i nieco bardziej przybrudzony, niż mógłby się początkowo tego spodziewać, sufit. – Nie otrzymasz ode mnie satysfakcjonującej odpowiedzi. Nie mam najmniejszego prawa za wszystkich decydować. Sama uznasz, co jest prawdą, a co fikcją. – choć już samo to, co powiedział, powinno mówić za siebie.
Tak, jak powiedział. Nie mógł pozwolić sobie na tak na aktualną chwilę równie bezsensowne, co niespodziewane rozpowiadanie na temat przeszłości duszyczek, nie pytając ich o żadne zdanie. W końcu już dawno miedzy sobą postanowili, że nie będą rozgadywać tego typu spraw, komu tylko popadnie bez zdecydowanej i bardzo wyraźnej potrzeby, tylko niepotrzebnie mieszając w ich własnej, wykreowanej przez nich samych rzeczywistości.
Nie wszystko jest takie, jakie się wydaje na pierwszy rzut oka. Dowiadujesz się o czymś, a gdy następnego dnia wstajesz z łóżka, nie potrafisz spojrzeć na świat tak, jak przedtem. Tak po prostu. Najpłycej, a zarazem najprościej, jak jestem w stanie to tylko wyjaśnić. – nieustannie spoglądał z niepokojem w bliżej nieokreślone, nieważne dla fabuły miejsce, jakby nad czymś się intensywnie, lecz nadal z krztą dystansu, zastanawiał, nieumyślnie nawiązując do aktualnej sytuacji, z jaką się do tej pory mierzył i zapewne dalej będzie musiał to robić aż do samiuteńkiego końca. – Chyba tak to właśnie musi być.

_________________
Mieszkanie Undyne Podpis10

Prowadzone sesje:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Undyne
Anime is f*cking REAL?!
Undyne

Liczba postów : 176
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Szef potworzej policji
Ekwipunek : Opaska na oko, portfel, telefon w kształcie dorsza, klucze do domu
Join date : 14/04/2018

Mieszkanie Undyne Empty
PisanieTemat: Re: Mieszkanie Undyne   Mieszkanie Undyne EmptySro Mar 06, 2019 10:02 pm

Wydała z siebie coś, co brzmiało jak bardzo osobliwa mieszanina warkotu i westchnienia, mocniej i agresywniej pocierając przy tym kark, na którym wciąż spoczywała jej dłoń. Nie zorientowała się nawet, kiedy zadrapała się po nim ostrymi czubkami paznokci. W gruncie rzeczy pomniejsze zadrapania Undyne odbierała tak samo, jak przeciętny człowiek odbiera ugryzienie komara - czyli najczęściej WCALE. ...Przynajmniej dopóki diabelstwo nie zaczynało pierońsko swędzieć i doprowadzać do odchodzenia od zmysłów, gdy próbowało się nie tego drapać. Rybiej potworzycy jednak podobne rzeczy raczej nie groziły. Co najwyżej straci parę łusek, które i tak zamienią się od razu w pył, nie pozostawiając po sobie śladu.
- Cholera, skąd mogłam wiedzieć, że akurat TO możesz mieć na myśli???
Czy rzeczywiście nie próbowałaby dociekać, gdyby jego słowa przesiąkały od początku oczywistą oczywistością? Szczerze? Wcale nie była tego aż taka pewna. To prawda, że nawet ona czasami starała się nie zauważać pewnych rzeczy i zdarzeń. Nie dostrzegać, jeśli nie miało to bezpośredniego związku z potworzą sytuacją. Zwłaszcza wtedy, w Podziemiu, gdzie dużo istotniejszym było skupienie się na znalezieniu nowej metody wyswobodzenia ich spod ciężkiego jarzma bariery.
...
A równie dobrze wszystko to mogło być tylko wymówką, aby nie dostrzec błędów popełnionych przez wyidealizowanego przez nią Króla. Bo przecież to nie tak, że nigdy nie dostrzegła blizn na ciele Johnny'ego czy Frisk. Na własne nieszczęście nie była kimś, kto nie potrafił rozpoznać śladów po konkretnym rodzaju broni, kiedy je widział. Wciąż zresztą pozostawały zasadnicze pytania: "Jak i dlaczego?". I świadomość, że nie byłą osobą, której ta wiedza wyszłaby na dobre.
Ale teraz nie było króla. Nie było bariery ani Podziemia. Pozostawało tylko zastanowić się, czy warto było dłubać w czymś co było, a nie jest. W czymś, czego nie dało się sklasyfikować, w czymś obcym i totalnie popapranym.
Gdy pieczenie spowodowane pogłębieniem zadrapania na karku zaczęło słabo dawać o sobie znać, rybia potworzyca wreszcie cofnęła rękę. Umieściła w zamian tego na kolanie, ciężko się o nie opierając i jednocześnie prostując w siadzie.
- Myślę, że rozumiem o czym mówisz. W każdym razie tak mi się wydaje. Ale czy uznanie czegoś za prawdę bądź fałsz nie jest dokładnie taką samą formą wyboru, jak zdecydowanie o pójściu na przód bądź ciągłym oglądaniu się za siebie? Mogę nie kumać co dokładnie się wydarzyło ani dlaczego wszyscy jak jedna, wielka plaga ni z tego ni z owego nawiedziliście Podziemia. Mogę sobie wmawiać, że to co usłyszałam od jednego z was było tylko stekiem bzdur, ignorując to, co niektórzy nazwaliby faktami. Ignorując własne, kurewsko dziwne przeczucia. Tą czy inną drogą, był i jest to mój wybór. Tak jak moim wyborem było porzucić polowanie na ludzi. Zrobiłam co zrobiłam, zaakceptowałam to i zostawiłam za sobą bez żalu i wypominania samej sobie. I co z tego, że nie potrafisz spojrzeć na świat w ten sam sposób? - nieco zaschło jej w gardle od zbyt wielu ciężkich słów, a choć jej głos był z początku odrobinę zbyt suchy, z czasem zaczął nabierać mocy. Jak u tego polityka, który rozgrzewał się w trakcie swojej przemowy. Tym sposobem, ostatnie pytanie zadała niemalże gorączkowo, podnosząc się ze swojego miejsca, aby zmusić Johnny'ego do zwrócenia na nią uwagi, jeśli nadal miał czelność wlepiać tępy wzrok gdziekolwiek indziej. - Jedyne co musisz zrobić, to przestać ten fakt roztrząsać. Dać sobie w gębę na otrzeźwienie, jeśli to pomoże! Życie jest i będzie popieprzone na wiele sposobów! - parsknęła krótko. - Każdy dzień sprawia, że patrzysz na to otaczające cię bajoro w nieco inny sposób. To, że czasami zdarzy się coś, co spotęguje to wrażenie i cię o nim boleśnie lub szokująco uświadomi, jest najnormalniejszą częścią przebiegu rzeczy! Im dłużej będziesz to roztrząsać, tym dłużej będziesz stać w miejscu. Nie żal ci na to czasu?

_________________
Karta postaci | Kufer Undyne
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Wyrewolwerowany Rewolwerowiec
Johnny

Liczba postów : 393
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

Mieszkanie Undyne Empty
PisanieTemat: Re: Mieszkanie Undyne   Mieszkanie Undyne EmptyCzw Mar 07, 2019 4:18 pm

Czy ty kiedyś się zamkniesz...? – właśnie te słowa niebezpiecznie rozbrzmiały po całym pomieszczeniu, zaraz po tym, jak Undyne zakończyła swoją pełną w planach motywacji i żarliwości przemowę. Pojawiły się równie bez ostrzeżenia, jak oczekiwany i zapowiadany od lat, lecz jednak wciąż nie nadciągający, koniec świata. Każde wypowiedziane przez rybę słowo, stopniowo coraz bardziej sprawiało, że krew w organizmie Johnny’ego zaczynała wrzeć. – Powiedz mi szczerze, czy naprawdę wydaje ci się, że cokolwiek wskórasz tym ciągłym paplaniem i naciskaniem na mnie? – nie ruszył się nawet o centymetr z miejsca, pozostając w nieruchu, a z jego tonu wręcz dało się wyczuć kipiącą frustrację. – Jeśli szukasz satysfakcji, wygranej, czy cholera wie jeszcze czego, to proszę bardzo. – wreszcie spojrzał dorszowi w oczy, albo raczej oko w oko, rozpościerając ramiona w teatralnym geście, aby następnie oprzeć się łokciami o swoje uda, spleść palce obu rąk i położyć na nich swój rozczochrany łeb, ostatecznie prezentując iście myślicielską pozę. – Tak, mam dość użerania się z tym szambem. Za każdym razem, gdy otwieram rano oczy, zbiera mi się na wymioty i sam zadziwiam się tym, że dalej chce mi się podnosić swój zadek do zrobienia czegokolwiek. Zadowolona? – wypowiedział całą kwestię bez najmniejszego zająknięcia, czy zawahania się, lecz wyraźnie nie miał zamiaru na tym poprzestać. – Twój pogląd na świat, zarozumiałość i ideały wreszcie wpędzą cię do grobu. – stwierdził chłodno, wyraźnie będąc pewien wypowiadanych przez siebie słów. – Chcesz dalej za nimi podążać? Droga wolna. Nie będę cię powstrzymywał, ale zalecałbym ci upewnić się, że należą one do ciebie. – mruknął, nadając wydźwięku swoich słów coraz bardziej ponurą otoczkę. – Jeśli jednak zaczerpnęłaś je od kogoś innego, twoje pragnienie to zwykła fikcja.
Od zawsze uwielbiała to robić. Pokazywać, że wciąż jest jeszcze światełko w tunelu. Nawet jeśli ten był zawalony od jeno diabeł wie ilu lat. Kochała satysfakcję płynącą z ukazywania innym tego, że popełniali dany błąd? Być może! Czuła się dobrze z tym, że przynajmniej próbowała pomóc innym wyjść na prostą? Zdecydowanie! W końcu była to jedna z rzeczy, jakich w niej niegdyś ubóstwiał. Ale właśnie... Niegdyś. Aktualnie wypowiedziana przez nią w jego stronę kwestia wydawała się po prostu pusta i niepotrzebna. Możliwość samodzielnego decydowania za siebie i wolności w podejmowaniu swoich własnych wyborów, jaką przedstawiała ryba, za nic do niego nie przemawiała. Ot kolejne słowne i idealistyczne wypociny osoby nieposiadającej najmniejszej wiedzy o tym, z czym tak naprawdę każdy się mierzył, lecz nie da się ukryć, że nie było to niczym nowym. Od zawsze każdy, nie zważając na rasę, wręcz uwielbiał wypowiadać się na niezbadane przez siebie tematy. Ale czy też miał prawo winić ją za to, chociażby w najmniejszym stopniu? Otóż niekoniecznie. Właściwie winien był jej zazdrościć i tak właśnie przecież było. Ponowna niezłomna wiara w swoje wierzenia i siła do codziennego mierzenia się z szarawą rzeczywistością, doprawdy wydawały mu się zarówno piekielnie kuszące, jak i kosmicznie odległe. Musiał mieć powód do kontynuowania swojej walki, lecz takowy nie istniał już od lat. Udało mu się wydostać na powierzchnię, uwolnić pokrzywdzony potworzy lud, ponownie ujrzeć niebo i... To właściwie było na tyle. W teorii był w stanie odzyskać swoje dawne, utracone życie, lecz ostatecznie pozostał sam z iście przerażającą wiedzą, jakiej nigdy nie powinien był posiąść.
My, ludzie, potrafimy się przyzwyczaić do wszystkiego. Nie ważne, czy to zwykły fizyczny ból, albo wywołany jakąś durną lub poważniejszą sprawą smutek. Potrafimy się przystosować do przeróżnego syfu, aby na sam koniec dnia nazwać to rutyną. – przerwał, wydając się zastanawiać nad tym, czy faktycznie powinien jakkolwiek kontynuować. - Wyobraź sobie, co się dzieje, kiedy jednak komuś się tę rutynę odbierze i udowodni, że nie wszystko jest takie, jak mu się wydaje. Staje się przytłoczony, traci panowanie i wszystko mu się sypie. Zrobi dosłownie wszystko, aby ją odzyskać. Aby przywrócić stary stan rzeczy. – ponownie zamilkł. – Niestety nie zawsze jest to możliwe. Możesz sobie tam być wielką i dumną policjantką, byłą przywódczynią królewskich strażników, albo nawet i cholerną domową rybką, nie obchodzi mnie to. Nadal gówno wiesz o tym, co potrafi zgotować komuś życie, albo raczej, jakie może ci z niego ktoś zrobić piekło. – być może ciężko by było mu się do tego otwarcie przyznać, ale nienawidził jej za to, że posiadała dokładnie to, czego sam rozpaczliwie potrzebował. – Po wszystkim, poświęciłem kolejne lata swojego zasranego życia, aby coś zmienić. Udowodnić sobie, że to, co robię, nie idzie wreszcie mimo wszystko na próżno. Uwierzyć, że osoba, którą widzę przed lustrem, nie jest... Mną. Bezużytecznym, aroganckim, samolubnym i smutnym śmieciem. Widać, jak mi poszło. – powstał z miejsca i zaczął nerwowo kręcić się po pomieszczeniu, w dalszym ciągu unikając kontaktu wzrokowego z dorszem, na który zwyczajnie nie miał odwagi. – Serio myślisz, że komukolwiek może być lub było łatwo żyć ze świadomością tego, że zlało się wszystkie w tym momencie potrzebujące cię osoby, na których ci zależy? Że umyślnie zdradzasz całą pieprzoną rasę, ponieważ wiesz, że nawet nie potrafisz się samemu zebrać do kupy, jak jakiś ostatni zasmarkany bachor? – warknął, kilkukrotnie nerwowo przytupując stopą o podłogę, aby w jakiś sposób odreagować gotującą się w nim złość. – Ale jakimś cudem nadal tu jestem... – głośno i beznamiętnie westchnął. – Po tym wszystkim stoję właśnie tutaj... POŚRODKU, KURWA, NICZEGO! – podniósł głos, jedną dłonią kładąc na swoim karku, a drugą rozcierając swoje powieki.
Bynajmniej nie zbierało mu się na żaden płacz, czy coś w tym stylu. Miał po prostu dość. Był piekielnie zmęczony tak, jak by był każdy na jego nieszczęsnym miejscu, lecz cóż innego mu pozostało? Próbować ”uratować” świat, jakkolwiek dziecinnie by to nie zabrzmiało i zbawić los zarówno swój, jak i wszystkich pozostałych istot na globie? Ów powód nigdy nie mógł być ideałem samym w sobie, ponieważ jeśli faktycznie podążałoby się za ideałem samym w sobie, jedyną rzeczą, jaką będzie się w stanie ocalić, pozostanie tylko i wyłącznie on sam, co może cię koniec końców wyniszczyć. Wszystko zataczało błędne koło, gdyż ostatecznie nie był w stanie ocalić ani siebie, ani nikogo innego. Taka właśnie była wspomniana wcześniej iluzja życia, jaką udało się dostrzec i zrozumieć Johnny’emu Lingardowi. Porzucił marzenia chłystka, jakim był, dodatkowo zainspirowanego pragnieniami i poglądami rudej potworzycy, aby móc przebrnąć przez ten ostatni etap swojego życia.

_________________
Mieszkanie Undyne Podpis10

Prowadzone sesje:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




Mieszkanie Undyne Empty
PisanieTemat: Re: Mieszkanie Undyne   Mieszkanie Undyne Empty

Powrót do góry Go down
 
Mieszkanie Undyne
Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Welcome to the Surface! :: Powierzchnia :: Miasto Ebott - Slumsy :: Osiedla mieszkalne-
Skocz do: