IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Słoneczna polana

Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 275
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Słoneczna polana   Czw Sty 18, 2018 9:49 pm

Szeroka połać zieleni, otoczona dookoła drzewami lecz sama przez nie nie jest zarośnięta. Zamiast drzew, polanę w wielu miejscach gęsto porastają kwiaty najróżniejszych kolorów oraz rodzajów. Trawa nie jest tu nadmiernie wysoka, co sprawia, iż miejsce to jest wręcz idealne na piknik. Jedynym problemem może okazać się to, że znajduje się ona w stosunkowo odległym zakątku lasu. 


Ostatnio zmieniony przez Admin dnia Wto Lip 10, 2018 12:04 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com
Shin
Edgy Tentacle
avatar

Liczba postów : 41
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Brak
Ekwipunek : Płaszcz Ciemności
Join date : 03/07/2018

PisanieTemat: Re: Słoneczna polana   Sro Lip 04, 2018 8:39 pm

//04.07.2119r., noc//

Shin lubił przychodzić w to miejsce nocą. Miało w sobie pewien urok, kiedy nie było pełne słońca i innego syfu. Dało się tu w spokoju pomyśleć, popatrzeć na gwiazdy przez odsłonięte niebo, wsłuchać się w życie leśne powoli budzące się do życia. Drapieżniki wychodziły ze swoich siedzib, poszukując łatwych zdobyczy. Wszystko tutaj toczyło się swoim życiem, mimo cichej wojny odbywającej się kilka kroków stąd. Tutaj zwierzęta miały w dupie że dalej jakiś potwór ledwo ciągnie swoje życie, mieszkając w slumsach w których jest traktowany często gorzej niż mieszkańcy tego lasu. Im nikt nie mówi że są gorsze bo są inne niż ludzie. A nawet jeśli by im to mówiono, to i tak by to po nich spłynęło.
Leżał sobie na środku polany, z dłońmi założonymi pod głowę. Wpatrywał się w piękne nocne niebo.
Był jeszcze jeden powód jego przywiązania do tej polany. Niedaleko stąd, tylko trochę bardziej w las, był grób jego siostry. Do tego rzadko kto tu przychodził. Idealne miejsce dla spaczonego nienawiścią potwora.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
She doesn't want yellow...
avatar

Liczba postów : 215
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Słoneczna polana   Czw Lip 05, 2018 9:00 am

Raczej każdy w swoim życiu doświadczył lub jeszcze doświadczy bezsenności, prawda? Tego wieczoru o dziwo zaznał jej pewien dziewiętnastoletni młody dorosły, lubujący się w Dzikim Zachodzie i alkoholu. Zdarzało mu się to ostatnio coraz częściej, co potrafiło być niekiedy cholernie upierdliwe. Ów problemy ze snem są najczęściej powodowane dużymi ilościami stresu, nadmiernym przemęczeniem, natłokiem myśli lub nawet czymś tak prostym, jak ból zarówno fizyczny, jak i ten psychiczny. Dziś do "problemu" Johnny'ego nie można było przypisać żadnego z wcześniej wymienionych powodów. Po prostu ciężko było mu zasnąć, kiedy jego stary sąsiad-skurwiel wiercił coś bezustannie w ścianie przez ostatnie dwie godziny. Zanim zapytacie, tak, walenie w ścianę i w drzwi do jego mieszkania gówno pomagało. Na klatce zdążyła się już nawet zebrać całkiem spora grupka już nieźle w tym momencie zdenerwowanych mieszkańców bloku i dwóch policjantów.
Jako że zbiorowisko i grupowe linczowanie dziada gówno dawało, posiadacz duszy sprawiedliwości postanowił się na szybko przebrać, zapakować do plecaka parę szklanych butelek i puszek piwa, a następie dać nogę z budynku i ruszyć gdzieś w pizdu, mając nadzieję, że zwierzęta, z którymi chcąc nie chcąc mieszkał, ogarną się i skończą robić raban na połowę miasta.
Raczej nie jest trudno się domyślić, gdzie jakimś cudem dotarł po minionej pół godzinie marszu. Na swoje nieszczęście nikogo nie dostrzegł nawet pomimo blasku księżyca i gwiazd. Już nie raz trafiał w tego typu okolice, idąc tam, gdzie go nogi poniosą. Poza tym musiał znaleźć trochę bardziej oddalone miejsce, w którym mógłby się w spokoju napić bez obawy, że jakaś część napędowa roweru z policji zacznie go nękać za picie w miejscu
Z racji tego, że ciężko było mu wymyślić bardziej konstruktywne zajęcie, usiadł pod pierwszym lepszym drzewem, kładąc obok siebie wypełniony płynnym szczęściem plecak. Po chwili otworzył go i wyciągnął z niego puszkę, którą to bezzwłocznie postanowił otworzyć. Następstwem jego działań było zadziwiająco głośne syknięcie, które beztrosko rozniosło się po okolicy, sygnalizując tym otwarcie blaszanego pojemnika z piwem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shin
Edgy Tentacle
avatar

Liczba postów : 41
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Brak
Ekwipunek : Płaszcz Ciemności
Join date : 03/07/2018

PisanieTemat: Re: Słoneczna polana   Czw Lip 05, 2018 1:46 pm

Jego spokój i ciszę w tym świętym wręcz dla niego miejscu zakłócił dźwięk jednocześnie tak znajomy, jak i niepasujący do obecnej sytuacji, że Shin aż podskoczył. Rozejrzał się po polanie, szukając źródła odgłosu otwieranego piwa. Nie mógł uwierzyć własnym oczom, kiedy pod jednym z drzew napotkał swoim wzrokiem... Człowieka. Syknął przeciągle, i spojrzał na niego spode łba z pełnym nienawiści spojrzeniem.
-Czego tu szukasz, łysa małpo? Zapraszał cię tu ktoś? Spieprzaj do swojego przytulnego mieszkanka w centrum miasta, tam na pewno z chęcią i radością cię przyjmą.
Założył ręce na klatce piersiowej, i gęsto splunął w bok.
Ze wszystkich możliwych problemów, tego spodziewałem się najmniej. Co tu robi jebany człowiek? I co jest z tym strojem? Z westernu się cholera urwał? Może jeszcze zaraz wyjmie rewolwer i stwierdzi że jest najszybszą ręką na dzikim zachodzie? Rzygać mi się chcę na samą myśl.
Rozmyślał sobie tak, czekając na jakąkolwiek reakcje czy odpowiedź nieznajomego. Wokół jego głowy powoli zaczynały pojawiać się czarne wstążki, na razie w liczbie dwóch, co symbolizowało fakt, iż był aktualnie cholernie zły.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
She doesn't want yellow...
avatar

Liczba postów : 215
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Słoneczna polana   Czw Lip 05, 2018 6:31 pm

Niewątpliwym plusem zaistniałej sytuacji było to, że stosunkowo niedawno rozpoczęło się lato, a co za tym idzie - było całkiem ciepło nawet pomimo dosyć późnej pory. Przynajmniej nie pizgało chłodem i można było się w spokoju napić wciąż zimnego piwa, co niejednokrotnie potrafiło być zbawienne w ostatnie upalne dni. Nocne urokliwe niebo pełne gwiazd także pełniło w pewnym sensie dodatkową "atrakcję". Pewnie, gdyby ciągnęło go do kogokolwiek, to właśnie tutaj przyprowadziłby swoją drugą połówkę. Ów widok go osobiście jakoś specjalnie nie ruszał, lecz chłopak był świadom tego, że niektórzy wręcz uwielbiają tego typu pierdółki.
Niemniej jednak Johnny zdziwił się, gdy znikąd pojawił się przed nim niekoniecznie pozytywnie nastawiony do niego mężczyzna. Nie trzeba było być znawcą, żeby domyślić się tego, że ów postać jest byłym mieszkańcem Podziemia, w którym to on też przez pewien czas przebywał, a nawet zginął. Pomijając jego zachowanie, już na samym początku coś chłopakowi w nim nie pasowało. Nie chodziło tu o jego wygląd, który na dobrą sprawę przypominał jakiś nieudolny cosplay stereotypowego demona czy innego diablika z rogami, tylko o aurę, którą potwór wokół siebie roztaczał. Sprawiała, że zaczynał się czuć w pewnym sensie niekomfortowo.
- ... - zatkało go, kiedy usłyszał wypowiedź nieznajomego. Mimo wszystko nie był zdziwiony jego podejściem do nieznanego mu człowieka. Nie miał zamiaru się burzyć ani tym bardziej się stąd zabierać. Gdyby obchodziło go zdanie każdej przypadkowej osoby, to już zapewne dawno by się pochlastał. - Łysa małpo, huh...? Całkiem niezły sposób na powitanie. - odrzekł wreszcie z delikatnym zaciekawieniem w głosie. - Nie miałem pojęcia, że ktoś tu jeszcze jest. Musisz mieć w cholerę wolnego czasu, skoro z taką chęcią marnujesz go na użeranie się z człowiekiem, co?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shin
Edgy Tentacle
avatar

Liczba postów : 41
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Brak
Ekwipunek : Płaszcz Ciemności
Join date : 03/07/2018

PisanieTemat: Re: Słoneczna polana   Czw Lip 05, 2018 9:08 pm

Shina kręciło w uszach od samego słuchania ludzkiej mowy. Każde słowo nieznajomego doprowadzało go do porzygu. Najchętniej naplułby mu na ryj i dodał dokładkę do piwa, ale po pierwsze, piwo rzecz święta, po drugie, może okażę się zaraz że jest jakimś pieprzonym terminatorem który jedną ręką złamie go sobie na kolanie i wyrzuci w krzaki. A jeśli jednak będzie tylko jakimś słabiakiem który zgubił się w lesie... No to cóż. Dawno już nie karmił swoich przyjaciół z mroku.
To był ten jeden problem magii opartej na ciemności. Zawsze czujesz jej dotyk na twoim karku. Zawsze czujesz, że jesteś krok od szaleństwa, od utraty władzy. Zawahaj się raz, a macki nie polecą do twojego przeciwnika, a prosto do ciebie. Im dłużej nikogo nie zranisz, tym głośniejsze są ich głosy. "Nakarm nas. Nakarm nas. Nakarm nas."
A tak naprawdę to Shin przed przyjściem tutaj był w barze i już swoje wypił, więc teraz lekko siada mu na banie. Co nie powstrzymało go przed wyjęciem spod marynarki skromnej setki.
-Uwierz mi, człowieczku, wolałbym marnować go na zastanawianie się którą kończynę teraz ci oderwać, ale niestety nie zawsze mamy to co chcielibyśmy mieć, nieprawdaż? No więc zadam ci pytanie. Co ty tu jeszcze robisz? Wynoś się tam gdzie twoje parszywe miejsce, śmieciu. Nie brzydzi cię fakt, że przed tobą mógł tutaj spać jakiś potwór, ty pierdolony, rasistowski gnoju?!
Przy ostatnich słowach jednocześnie podniósł głos, jak i trochę się zatoczył. Następnie odkręcił szybko nakrętkę ze swojej nowej przyjaciółki i wypił ją na hejnał, upuszczając szklaną butelkę obok swojej nogi. Potem się sprzątnie.
No więc pytam, gnoju. Co jaśnie pan człowiek jeszcze tutaj robi?!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
She doesn't want yellow...
avatar

Liczba postów : 215
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Słoneczna polana   Pią Lip 06, 2018 7:10 pm

- Jak już chciałbyś mi coś odrywać, to najlepiej nogi. - westchnął rezygnacyjnie, drapiąc się dłonią w tył głowy i przymykając przy tym zdrowe oko, aby następnie po chwili wreszcie pociągnąć z puszki parę solidnych łyków upragnionego piwa. - Przynajmniej miałbyś stuprocentową pewność, że jakimś cudem bym Ci nie nawiał. - dodał, poprawiając przy okazji swoją pozycję, w której siedział, aby jeszcze wygodniej się usadowić. Koniec końców podsumował swoją wypowiedź głośnym westchnięciem.
Czuł, że powinien mieć nieznajomemu za złe to, jak się do niego odzywa, ale zwyczajnie nie potrafił. Prawdopodobnie za bardzo rozumiał to, jak może się aktualnie czuć lwia część potworzej społeczności. W końcu spędził z nimi w Podziemiu całkiem spory kawałek czasu. Ba! Miał im nawet kiedyś w przyszłości służyć jako członek królewskiej straży i pewnie by nim wtedy został, gdyby nie doszło do zniszczenia bariery. Cholernie się z nimi zżył i nawet po tych dwóch latach woli ów mieszkańców góry Ebott od większości swojej własnej rasy.
- Nigdzie się nie wybieram. Na razie nie mam zamiaru wracać do tego pierdolnika. - stwierdził po krótkiej chwili ciszy, skinając przy tym głową w stronę widniejących za drzewami budynków oddalonego miasta. - Nie zmienia to jednak faktu, że dalej TY nie podzieliłeś się tym, co tutaj robisz. - powiedział, licząc na to, że uda mu się przynajmniej częściowo zmienić temat rozmowy z obrażania go na coś przynajmniej trochę przyjemniejszego, chociaż zdecydowanie wolałby, aby koleś dał sobie z nim siana i zwyczajnie odszedł.
Bezapelacyjnie ostatnią rzeczą, o której myślał był powrót do domu, lecz nie miał ochoty na żadne bójki. Po cichu liczył na to, że potwór da wreszcie za wygraną i mu odpuści. Może uda mu się do niego dotrzeć w inny sposób.
- Siedzący przed tobą "rasistowski gnojek" ma propozycję. - odrzekł Johnny, po czym sięgnął do wnętrza plecaka i wyciągnął kolejną puszkę piwa, aby po chwili bez słowa rzucić ją stojącemu przed nim gościowi. - Piwo za rozejm. Co ty na to, hmm?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rana
WinRAR
avatar

Liczba postów : 40
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Pomoc w bibliotece, student Kryminologii.
Ekwipunek : Portfel, miętówki, nieśmiertelnik, pęk kluczy od mieszkania i roboty, gaz pieprzowy, bo przecież zawsze warto mieć coś na rezerwie.
Join date : 18/04/2018

PisanieTemat: Re: Słoneczna polana   Sob Lip 07, 2018 9:46 pm

Miało być tak spokojnie, a dzisiejszej nocy, gdyż tuż po zakończeniu pracy, Rana wybrała się do marketu, by właśnie wracać z niego z siatką foliową wypełnioną paczką czterech kartoników soku pomarańczowego, dwoma ciepłymi hotdogami i butelką wody. Na świecie było jedno takie miejsce, w które uwielbiała się zatoczyć, kiedy chciała w spokoju spędzić kawałek nocy bądź wieczoru, bez szmerów centrum miasta bądź slumsów. Kompletne odludzie, do którego zaglądało raptem może kilka osób. Polana zwana słoneczną nie przypominała obecnie tego, co mogłoby przyjść na myśl typowej osobie. Ciemno jak w dupie, pojedyncze światła oświetlały drogę tego miejsca, z którego już na dłuższą odległość dało się usłyszeć przyjemny szum trawy i liści drzew, który koił uszy długowiecznej. Ciche dźwięki foliowej siatki obijającej się o jej udo, jak i powolne, typowo spacerkowe kroki można było usłyszeć całkiem nieopodal, chociaż Rana nie spodziewała się, że dzisiejszej nocy w swoim spokojnym miejscu znajdą się aż dwie osoby. Zwyczajnie byłaby paranoicznie ostrożna, by nie wydawać żadnego dźwięku, jednak teraz nie miało to dla niej żadnego znaczenia. Nie świadoma obecności innych po prostu szła przed siebie, zbaczając po chwili z oświetlonej ulicy, by wcisnąć się gdzieś między krzaki na polanke.
Gdy w końcu przebiła się przez gęsty gąszcz krzaków i drzewa momentalnie zamarła w miejscu. Głośne krzyki jakiegoś mężczyzny i spokojne odpowiedzi drugiego od razu spotkały się z jej bębenkami usznymi. Oba głosy były znajome, a jeden, ten spokojny rozpoznała od razu. Johnny, w sumie widziała go tu kilkukrotnie, kiedy ten ćwiczył sobie strzelanie na butelkach, bądź po prostu spędzał spokojnie czas. Nigdy mu nie przerywała, momentami nawet go unikała, w końcu nie chciała mieszać mu w głowię swoją osobą, nie chciała mu też przerywać błogiego spokoju, który bardzo szanowała. Dalsze krzyki drugiej osoby sprawiły, że dziewczyna skrzywiła się wyraźnie i zmarszczyła brwi, a jej odziana w rękawiczke dłoń mocniej zacisnęła się na rączkach siatki. Cóż, dzisiaj najwyraźniej będzie miała towarzystwo. Potworzyca zrobiła krok przed siebie, tym samym pokazując się na oczy zgromadzonym. Tym razem nie miała swoich przeciwsłonecznych okularów z tak wielkimi szkłami, że zakrywały one jej inne oko, znajdujące się nieco niżej pod lewym, więc to, jakiej rasy jest można było określić po jednym spojrzeniu. Dziewczyna bacznie rozejrzała się po obu mężczyznach, a drącego pizde agresora rozpoznała dopiero po tym, jak przyjrzała mu się nieco bardziej. Chyba rozmawiała z nim kilkukrotnie na przestrzeni lat, ale jedyne co znała, to jego imię i irytujący ją temperament. Westchnęła głośno i podparła się ręką o biodro. Siatka zatrzeszczała.
- Nie możesz głośniej? - spytała wyraźnie poirytowana, przy okazji wywracając teatralnie oczami. - Na boga, nigdzie nie można spokojnie posiedzieć, bo zaraz znajdzie się jakiś agresor rzucający się do zwyczajnej obecności innej osoby. - dodała do samej siebie pod nosem, już z kompletnego niechcenia, co można było wyraźnie zauważyć po jej skrzywionym wyrazie twarzy, jak i nieco oschłym, opryskliwym tonie. Widząc jednak, jak Johnny zachował się wobec rzucającego się do niego potwora uniosła brew w geście podziwu. Sama pewnie na jego miejscu zareagowała siłą, bądź po prostu odpuściła i poszła w piździec, ale najwyraźniej nie tylko jej zależało dzisiaj na spokojnej nocy spędzonej na "słonecznej" polanie.

_________________
|| Karta Postaci | Posty fabularne: 11 | Motyw muzyczny ||

|| --- | Most (15.08) | --- ||
Kolorek: #6A287E
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shin
Edgy Tentacle
avatar

Liczba postów : 41
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Brak
Ekwipunek : Płaszcz Ciemności
Join date : 03/07/2018

PisanieTemat: Re: Słoneczna polana   Nie Lip 08, 2018 10:21 pm

Zirael tylko prychnął na pierwsze słowa tego nędznego człowieczka. Nie martw się, sam sobie wybiorę co ci urwę. Tak jakbym w ogóle potrzebował upewnienia że nie uciekniesz. I tak nie masz na to żadnych szans!
Wszędzie wokół demona były teraz jego nierozłączni towarzysze w gniewie, czarne pasemka spowodowane jego wściekłością. Był teraz tak spięty, że na niespodziewany ruch człowieka lekko podskoczył i przeciągle syknął. Poczuł jak jeżą mu się włosy na głowie. Sukinsynu. A żebyś siedział na gównie, brudna małpo. Wypieprzaj do swojego oślizgłego gniazda, a nie ludziom w żałobie zawracasz głowę, żesz w dupę Asgore'a.
I wtedy usłyszał to bardzo, bardzo ciekawe zdanie wypadające z ust nieznajomego.
-Ohoh, hohohoho, hohohohohohohohohohohohho! Czyżbym się przesłyszał? Czyżby mi się przywidziało? A cóż to, człowieczku, plujesz na własną rasę? Przecież jesteście istnymi panami świata, kurwa wasza mać! Co, jednak nie podoba się wam to wasze śmierdzące miasto? A może to po prostu swąd potworów ze slumsów godzi w twoją godność, co? Wiesz co ci powiem? Wasza część jebie jeszcze bardziej. Wami.
No i oczywiście musiał, po prostu musiał znowu siarczyście splunąć na ziemię.
Normalnie pewnie nie odpowiedziałby na pytanie człowieka, ale że był już trochę podpity, i właśnie poczuł efekty wypitego przed chwilą alkoholu, to trochę się otworzył. Minimalnie.
-Oh, co ja tu robię? Niech no pomyślę. Siedzę sobie, marzę, patrzę w niebo, i opłakuję pochowaną w tym lesie siostrę którą bez cienia wątpliwości zasztyletowały ludzkie bachory. Moją małą kruszynkę. Moje małe oczko w głowie.- Z jego oczu zaczęły lecieć łzy. Chyba otworzył się trochę za bardzo. O wiele za bardzo. Ale tak to jest, jak pierwszy raz od śmierci siostry mówił o tym na głos. -I nawet w żałobie nie mam spokoju, bo przerywa mi ktoś z rasy jej zabójców! Twoja obecność wręcz bezcześci jej grób, rozumiesz? Wszyscy powinniście po prostu zdechnąć w najgorszy możliwy sposób. I mam nadzieję że tym sposobem będę J A ! Ostatnie zdanie wręcz wykrzyczał przez łzy i płacz.
I wtedy ją usłyszał. Znany, choć nieznany głos pochodził z innej części polany i wyraźnie się zbliżał. Shin szybko odwrócił się w stronę nieznajomej, którą w pierwszej chwili wziął za człowieka.
-Kurwa, wręcz idealnie! Nieszczęścia po prostu chodzą parami, no nie? Już jeden człowiek na tej polanie to za dużo, co dopiero...-i tu spostrzegł oczy na twarzy dziewczyny. Dużo oczek. Za dużo. -Oh, jesteś potworem. No to po prostu spierdalaj i mnie nie irytuj. Chyba widać w jakim jestem stanie. Haha, kiedyś wielki lord, teraz piedrdolony, schlany menel, co nie człowieczku? Hahaha.... Zaraz, czy my się nie znamy kobietko? Skądś cię kojarzę...-z rozmyślań i pijackiego pierdolenia wyrwała go propozycja pierwszego intruza.
Jeśli myślisz że przekupisz mnie jednym piwem, ty podstępna niższa formo życia...-złapał posłany mu pocisk, zgrabnym ruchem otworzył i wypił kilka łykówTo niestety masz rację. Masz szczęście że jestem w dobrym humorze. I że jestem zmęczony. I że mielibyśmy świadków zabójstwa.
Shin pieprznął się obok Johnny'ego, uważając by nie wylać piwa. Następnie odstawił je na chwilę na ziemię, głęboko westchnął, po czym podał Johnny'emu swoją ostatnią setkę.
-Chujem nie jestem, mam swój honor. Masz. Jak pić to pić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
She doesn't want yellow...
avatar

Liczba postów : 215
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Słoneczna polana   Pon Lip 09, 2018 3:09 pm

Zapewne każda normalna osoba by się przejęła, a nawet przeraziła tego typu "planami i obietnicami", które to Shin tak ochoczo przedstawiał siedzącemu przed nim dziewiętnastolatkowi, lecz ów chłopaka na swój dosyć chory sposób to... bawiło? Może to zbyt arogancie określenie, ale chcąc nie chcąc, tak właśnie było. Miałby się bać jakiegoś rogatego, kompletnie przypadkowo spotkanego gościa, który i tak wyglądał przynajmniej po części, jak człowiek?! Jeszcze czego! Mógł mu za cholerę nie ufać i w sumie tak właśnie było, ale przeszedł zbyt wiele w swoim życiu, aby się wystraszyć jakiegoś zadufanego w sobie chłystka-alkoholika, który prawdopodobnie obesrałby się gównem, czy czym tam potwory srają, od stóp do głów na widok gotowego do walki z nim Koziego Króla. Oczywiście nie wspominając już o tym, że obelgi i próby wywołania kłótni i bójek przez losowo napotkanych nieznajomych obchodziły go tyle, co zeszłoroczny śnieg. Cholera, jakby się nad tym zastanowić, to miał nieźle posrane i beznadziejne życie odkąd trafił do Podziemia! Już na samym wstępie stracił tam oko, a potem został zarżnięty jak jakieś zwierze osobiście przez samego króla potworów, aby po tym przegnić około dwudziestu lat w trumnie. Brzmi to, jak najwspanialsze wakacje dla masochistów, nie ma co.
Co do wypełnionej zapewne udawanym zdziwieniem i rozbawieniem wypowiedzi rogacza na temat "plucia na własną rasę", Johnny ledwo powstrzymał się od parsknięcia śmiechem i na szczęście skończyło się tylko na ledwie widocznym w ciemności nocy uśmieszku. Plucie? Ha! To mało powiedziane! Pogarda? To już bardziej pasowało do jego zdania na temat większości ludzkości żyjącej na tym popieprzonym świecie.
- Moje kondolencje... - westchnął bez krzty współczucia w głosie, masując się dłonią po karku i po chwili biorąc kolejny już łyk piwa. Jakiś czas temu obiecał sobie, że nie będzie się specjalnie angażował w cudze sprawy i właśnie tego zamierzał się trzymać. - I tak, owszem, powinniśmy zdechnąć już dawno temu. Zapewne lepiej by było, gdybyśmy to my wtedy przegrali z wami wojnę i trafili do Podziemia. Może wyszłoby to przynajmniej większości ludzkości na dobre. - dodał zadziwiająco spokojnie tak, jakby była to rzecz wręcz obrzydliwie oczywista.
Trzeba przyznać, że dawno go nic tak nie zdziwiło, jak ów nagłe wyżalenie się i płacz potwora o białych włosach na temat śmierci jego siostry, który zapewne był wywołany spożyciem w ostatnich godzinach zbyt dużych ilości alkoholu. Przecież nie od dziś wiadomo, że ludzie często się przez to solidnie otwierają i przy okazji wyrzucają z siebie wszystko, co ciąży im na wątrobie. Dosłownie i w przenośni. Niestety doskonale znał ten stan. Niemniej jednak potwierdziło się to, w co Johnny wierzył od swojego drugiego, mniej ponurego spotkania z Asgore'em bez rozlewu głównie jego krwi: W przeciwieństwie do ludzi, NIE MA złych potworów. Są tylko te, które wiele, a może nawet zbyt wiele przeszły.
Kiedy Lingard już miał zamiar zadać pytanie dotyczące tego, co stało się z tamtymi szczeniakami nawet, pomimo że po części spodziewał się tego, jaka padnie odpowiedź, nieznany mu głos dochodzący z oddali szybko oderwał go od tego pomysłu. W momencie, gdy Johnny skierował swój wzrok w kierunku, z którego nadchodziły ów słowa, ujrzał... Kogoś, kto tak, jak chutliwy Shin przynajmniej epizodycznie wyglądał na człowieka, lecz aparycja tej postaci zdecydowanie o wiele bardziej odbiegała od tego, do czego przyzwyczaiły nas dzisiejsze ludzkie standardy dotyczące wyglądu. Na pewno w ich skład nie wchodziły wręcz upierdliwie świecące czworo oczu... Chyba. W tych czasach chuj wie, czy coś takiego według dzisiejszych nastolatek nie byłoby modne.
- Znacie się? - zapytał ze zmieszaniem, łapiąc lecącą w jego stronę setkę i z niekrytą ulgą śledząc wzrokiem siadającego obok niego odzianego w garnitur potwora.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rana
WinRAR
avatar

Liczba postów : 40
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Pomoc w bibliotece, student Kryminologii.
Ekwipunek : Portfel, miętówki, nieśmiertelnik, pęk kluczy od mieszkania i roboty, gaz pieprzowy, bo przecież zawsze warto mieć coś na rezerwie.
Join date : 18/04/2018

PisanieTemat: Re: Słoneczna polana   Sro Lip 11, 2018 4:22 pm

Dziewczyna warknęła pod nosem z irytacji, jaką została przepełniona przez obecną sytuację. Shin ją kojarzył, co nie było zbyt dobrym znakiem, ale na szczęście Johnny nie miał kompletnie pojęcia o istnieniu jej osoby. Może doglądała ich po kryjomu kiedy wszyscy byli w śpiączce, ale finalnie przy nikim nie była gdy ten się budził, a unikając dusz cały czas nikt nie zdążył z nią złapać jakoś lepszych kontaktów. Rana wyjęła ze swojej siatki jeden soczek pomarańczowy czując atmosfere do picia. Sama by się teraz pokusiła na alkohol, kiedy ta dwójka rzucała w siebie piwami i wódką, jednak nie chciało się jej wracać tyle do marketu po jakieś procenty, a nie będzie też od nich wyzyskiwać. Sok pomarańczowy i woda powinny ją jakkolwiek zaspokoić. Najwyżej w domu złapie za jakąś butelkę.  Wywróciła oczami spoglądając na Shina, będąc zmuszoną odkręcić całą tą zaistniałą sytuację.
- Śmiem wątpić w to, czy się znamy. Co najwyżej mogłeś mnie spotkać na ulicy albo dostałeś jakiegoś udaru słonecznego i chcesz się bratać ze wszystkim co popadnie. - warknęła pod nosem w stronę obu mężczyzn i odgarnęła lecące na jej twarzyczkę włosy. Za wcześniejsze potraktowanie jej przez Shina jak szmaty zwracając się do niej słowami "No to po prostu spierdalaj" kusiło ja aż, by doskoczyć do niego i sprzedać mu siarczystego lepa w policzek, jednak wolała już nie psuć i tak napiętej atmosfery. Sama przyszła tu posiedzieć w spokoju, a kiedy wojenka między Johnnym a Shinem w końcu ustała to mogła przyznać szczerze, że była to dla niej swego rodzaju ulga. Westchnęła głośno i wbiła plastikową rurkę w odpowiednie miejsce w kartoniku. Jej świecące ślepia wciąż rozświetlały okolice, skupiając się głównie na dwójce mężczyzn. Wyglądało to trochę hm, no na pewno niezbyt przyjemnie, kiedy ktoś w milczeniu popija soczek w kartoniku patrząc się na ciebie z miną zimnego seryjnego mordercy. Przynajmniej był spokój i mogła odpocząć, a stać i gapić się w innych raczej nikt jej nie zabroni.

_________________
|| Karta Postaci | Posty fabularne: 11 | Motyw muzyczny ||

|| --- | Most (15.08) | --- ||
Kolorek: #6A287E
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shin
Edgy Tentacle
avatar

Liczba postów : 41
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Brak
Ekwipunek : Płaszcz Ciemności
Join date : 03/07/2018

PisanieTemat: Re: Słoneczna polana   Pią Lip 13, 2018 12:56 am

Shin siedział pod drzewem i po prostu sączył powoli piwo. Miał już dość na dzisiaj. On, wielka ręka sprawiedliwości, pije alkohol pod drzewem z człowiekiem. Jaki to jest wstyd! Ale nie mógł mu tak po prostu odrzucić piwem w twarz. Znaczy, mógł, ale są pewne rzeczy ważniejsze niż wszystko inne. Na przykład szacunek do alkoholu.
Szczególnie darmowego.
Rozmowa z dwoma osobami na raz okazała się najmniej przyjemnym przeżyciem w jego życiu. Sam już nie wiedział na co pierwsze odpowiadać, więc wybrał sobie na pierwszy ogień wypowiedź potworzycy. Była krótka i nudna, toteż nie było zbytnio co na nią dużo gadać.
-Phi. Skoro uważasz sama siebie za "wszystko co popadnie", to chyba słabo u ciebie z samooceną, bidulko. Klapnij sobie z nami pod drzewkiem, nawet wygodnie jak przywykniesz do zapaszku koleżki obok.
Tu ostentacyjnie pociągnął nosem dwa razy i puścił krótki uśmieszek. Wziął ciutek większy łyk piwa, i skupił się na poprzedniej wypowiedzi człowieka.
-Człowiek który nie lubi ludzi. Czego to się nie spotyka po pijaku. No po czymś takim to już musisz mi opowiedzieć streszczenie swojej historii, i zakreślić mi ładnie w którym miejscu zmądrzałeś na tyle by zauważyć jakimi śmieciami jesteście.
Znowu pociągnął piwo i głęboko westchnął. Ehh, życie w Podziemiu było o wiele spokojniejsze i prostsze. Nie musiał się o nic martwić, i na pewno nie musiał dzielić swojej przestrzeni osobistej z dwójką nieproszonych gości. Najchętniej to albo urwałby łby im albo sobie, żeby mieć święty spokój, ale kto by wtedy walczył za sprawę potworów w taki sposób jak on? Nikt! Więc po prostu siedział pod tym drzewem, popijał piwo i wyczekiwał odpowiedzi jego przymusowego druha w piciu.


Ostatnio zmieniony przez Shin dnia Pią Lip 13, 2018 12:59 am, w całości zmieniany 1 raz (Reason for editing : Nie umiem pisać na zaspanego)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
She doesn't want yellow...
avatar

Liczba postów : 215
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Słoneczna polana   Pią Lip 13, 2018 6:56 pm

Nie da się ukryć, że zdaniem Johnny'ego, zaistniała sytuacja zaczynała się robić zdecydowanie zbyt krępująca, a nawet także do pewnego stopnia wręcz upierdliwa. Miało być tak pięknie, cicho i spokojnie. Noc, alkohol i samotny odpoczynek w lesie z dala od zapewnianego przez ludzi bullshitu 24/7, a tu proszę. Natrafił na dwójkę potworów, które zachowywały się dokładnie tak, jakby były jakimś starym małżeństwem zaraz po rozwodzie, które dalej zażarcie walczy o jak najkorzystniejszy dla siebie podział całego i dotychczas wspólnego majątku. I tak wciąż lepsze było to od wymuszonej konwersacji z dwójką innych ludzi. Raz musiał tydzień odchorowywać udawanie miłej dla obcych osoby przez aż ponad dwie godziny. Co tu dużo mówić... Trzeba przynajmniej zachować pozory tego, że jest się przeciętnym i czystym jak łza szaraczkiem.
- Nie mam zamiaru. - odrzekł równie chłodno, co krótko na prośbę o przedstawienie streszczenia historii swojego dosyć srogo pokręconego od paru lat życia. Johnny w przeciwieństwie do białowłosego potwora, którego imienia dalej nie było mu dane poznać, nie wypił tego wieczoru na tyle alkoholu, aby tak samo, jak on ze łzami w oczach gwałtownie wyznać coś, co normalnie każdy zapewne wolałby zachować dla siebie. - Zasmucę cię, ale nie przeżyłem nic na tyle ciekawego, aby o tym opowiadać. Tak czy siak zanudziłbyś się. Po prostu taki jestem. - dopowiedział zapobiegawczo, naginając "lekko" prawdę, żeby ewentualnie zapobiec wybuchowi niezadowolenia Shina.
Widząc to, jak czterooka przedstawicielka rasy, która do niedawna zamieszkiwała podziemia Góry Ebott wyciąga karton soczku, aby następnie się z niego napić, zrobiło mu się jeszcze bardziej głupio niż dotychczas. Niestety ów poczucie zażenowania tym, co się teraz dzieje zmusiło go do ponownego, tym razem odruchowego sięgnięcia do plecaka po kolejną już puszkę piwa. Cicho westchnął na następnie wyciągnął blaszany pojemnik z plecaka i skierował go powoli w stronę stojącej przed nimi Rany.
- Jestem Johnny. - wreszcie przedstawił się dwójce towarzyszących mu istot. - Siadaj i pij. Przecież widzę, że chcesz. - dodał tym razem bezpośrednio do aktualnie dosyć humorzastej potworzycy, kierując swój wzrok gdzieś w bok.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rana
WinRAR
avatar

Liczba postów : 40
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Pomoc w bibliotece, student Kryminologii.
Ekwipunek : Portfel, miętówki, nieśmiertelnik, pęk kluczy od mieszkania i roboty, gaz pieprzowy, bo przecież zawsze warto mieć coś na rezerwie.
Join date : 18/04/2018

PisanieTemat: Re: Słoneczna polana   Czw Lip 26, 2018 9:35 pm

Dziewczyna prychnęła ignorancko pod nosem. Obecność tego irytującego ją pod każdym aspektem potwora powoli działała jej na nerwy i nawet nie chciała się z tym kryć, a otwarcie pokazywała to swoją mimiką i zachowaniem. Jej samoocena nie należała może do najlepszych, ale też nie uważała się za gówno, tak więc na wypowiedź Shina jej powieka drgnęła, a kości w nadgarstku wyraźnie i głośno strzeliły.
- Nie muszę przywykać, w przeciwieństwie do ciebie nie zachowuje się jak dzikus i od lat żyje w pokoju z ludźmi. Wielu lat. - warknęła pod nosem i na ślepo próbowała trafić rurką picia w usta. Cóż, przez moment wyglądało to dość zabawnie, gdyż dwukrotnie zamknęła usta na samym powietrzu, ale w końcu wtrafiła i pociągnęła duży łyk soczku. Kartonik spłaszczył się na maksa, można było rzec, że nie znajdzie się w nim nawet kropelki napoju. Wypowiedzi Shina irytowały ją z chwili na chwilę. Po co mu znać życie Johnnego? Znają się najpewniej od kilku minut, bo przecież chwile temu białowłosy wydzierał się w niebogłosy o jego ciężkim życiu, a jeszcze wcześniej chyba chciał zaatakować "niewinnego" człowieka. Dziewczyna westchnęła i wrzuciła pusty kartonik do siatki z zakupami, po czym wywróciła oczami. Odpowiedź Johnnego odpowiednio ją usatysfakcjonowała. Archiwum miała aż ochotę popatać go po głowie, ale nie był przecież małym chłopcem, więc po prostu została na swoim miejscu, wpatrując się w nich z kamienną miną. Słowa, które dopowiedział chłopaczyna urwany z Westernu wprawiły Ranę w lekkie rozbawienie, gdyż kompletnie mijały się z prawdą. Jego życie było bardzo ciekawe, a przynajmniej jego poprzednie wyczyny, no i to, co zdołała zaobserwować na przestrzeni lat. Biedny Shin, nie wie jak wiele zajebistych opowieści omija go w tej chwili tylko dla tego, że jest niedyskretny i... denerwujący. Gestu wystawienia w jej stronę puszki piwa Rana na pewno się nie spodziewała. Uniosła wysoko brwi, ale przyjęła grzecznie to, co dawał jej w tej chwili chłopaczyna i powoli usiadła obok nich. Może w końcu nie wyjdzie na niemiłą.
- Może chcę, może nie. W każdym razie, em, dzięki. - mruknęła pod nosem i otworzyła puszkę piwa. Głośny syk rozległ się po całej okolicy, a kąciki jej ust powędrowały do góry. Szczery uśmiech, to da się u niej zauważyć chyba tylko przy alkoholu. - Rana. - odpowiedziała krótko i zwięźle, po czym upiła łyk piwa z puszki. Średnio schłodzone, czuć było, że dawno wyjęte zostało ono z lodówki. Nie mogła jednak wybrzydzać. Był to swego rodzaju prezent. Sama postanowiła dać coś od siebie, żeby w końcu nie wyjśc na dzikusa. Odłożyła więc piwo stawiając je obok kolana i sięgnęła do siatki wyjmując z niej dwa letnie już hotdogi. Miała to być jej kolacja, ale najwyżej odda ją nowym towarzyszom. Jednego wystawiła w stronę Johnnego, drugiego zaś w stronę Shina, bo mimo wszystko był także w ich małej grupce spierdolenia.
- Bierzcie, ja mam jeszcze jednego w torbie. - rzekła chłodno, oczekując, aż w koncu wezmą to, co im dawała. Fakt, że miała jeden dla siebie był kłamstwem, bo jakby się dowiedzieli, że to jej ostatnie jedzenie, jakie dzisiaj ma okazje zjeść, to pewnie odmówiliby w tym samym czasie.

_________________
|| Karta Postaci | Posty fabularne: 11 | Motyw muzyczny ||

|| --- | Most (15.08) | --- ||
Kolorek: #6A287E
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shin
Edgy Tentacle
avatar

Liczba postów : 41
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Brak
Ekwipunek : Płaszcz Ciemności
Join date : 03/07/2018

PisanieTemat: Re: Słoneczna polana   Sro Sie 01, 2018 6:20 pm

Shin siedział pod drzewem i patrzył w niebo. Znudziło mu się słuchanie tej dwójki. Od dłuższej chwili zastanawiał się czy ich po prostu nie zabić, ale nie miał na to siły. Za dużo już dzisiaj wypił żeby bawić się jeszcze w leśne walki. Dopił piwo rzucone mu przez Johny'ego i wstał spod drzewa. Było to bardzo wymagające zadanie, trzeba przyznać, ale w końcu mu się udało. Odszedł kilka kroków i złapał się za głowę. Cały świat mu zawirował przez oczami, ale na szczęście tak szybko jak się zaczęło tak i się skończyło. Demon spojrzał tylko na swoje dłonie i zadał sobie jedno pytanie. Co ty odpierdalasz? Masz za plecami swojego największego wroga. To przez takich jak on ona nie żyje. A ty się z nim bratasz? Jesteś żałosną kurwą, Lucius. Żałosną kurwą która dużo mówi a mało robi. A teraz weź sprawy w swoje ręce.
Zrobił jeszcze dwa kroki i obrócił się na pięcie. Na jego twarzy pojawił się naprawdę głęboki smutek i ból, bo jednak przed chwilą pił z nim alkohol, ale nie mógł tego dalej ciągnąć. To nie taki miał być, to nie to miał robić. Wyciągnął tylko przed siebie dłoń i powiedział ciche "przepraszam". Następnie wystrzelił prosto w Johny'ego za pomocą pocisku z ciemności. Następnie zwrócił twarz do drugiego potwora na tej polanie i syknął tylko żeby stąd w tej chwili spierdalała, albo i jej się oberwie.



Pierwszy rzut na Kulę drugi na Zastraszanie na Rane
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 275
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Słoneczna polana   Sro Sie 01, 2018 6:20 pm

The member 'Shin' has done the following action : Kostki


#1 'Kostka' : 2, 3

--------------------------------

#2 'Kostka' : 12, 4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com
Papyrus
Paściarz
avatar

Liczba postów : 158
Zamieszkanie : Dom Sansa I Papyrusa
Praca/Zawód : Kucharz
Ekwipunek : Czerwona peleryna Papyrusa, telefon, prawdopodobnie spaghetti
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Słoneczna polana   Pią Sie 03, 2018 1:36 pm

Kula, którą rzucił Shin okazała się mieć inne zdanie, co do swojego celu i zamiast trafić Johnny'ego, przygrzmociła w losowy, nieistotny w tej opowieści punkt krajobrazu.
Rana widząc aurę potwora oraz jego chcęć mordu w oczach, doznała coś, czego bardzo dawno nie doświadczyła. Strachu.
Zamiast uciec, stała jak wryta. Nie mogła się ruszyć żadną kończyną.
Rana: Paraliż na 1 post. Po tym efekcie: -3 do jakichkolwiek akcji wymagających rzutu kością. Efekt będzie słabnąć o jeden co post.

_________________

NYEH HEH HEH!
Chatki Rybackie (23.08.2018)|Dzika plaża (07.08.2018)|Park(03.08.2018)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
She doesn't want yellow...
avatar

Liczba postów : 215
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Słoneczna polana   Sob Sie 04, 2018 9:08 pm

W przeciwieństwie do zdania Rany, dla Johnny'ego słowo "zajebiste", to ostatni przymiotnik, jaki nadałby swojemu życiu, jeśli miałby je bardzo krótko opisać. Nie mógł powiedzieć, że całemu jego żywotowi w Podziemiu towarzyszyły tylko i wyłącznie złe chwile, ponieważ by w ten sposób skłamał, jednak te gorsze momentami o wiele bardziej górowały nad tymi dobrymi. Fakt faktem poznał tam naprawdę wiele niesamowitych osób, których nawet do tej pory uznaje poniekąd za swoją rodzinę oraz przeżył kilka całkiem ciekawych i emocjonujących przygód. Zapewne, gdyby był jakimś niewyżytym, masochistycznym i spragnionym wrażeń nastolatkiem, to nawet nie przeszkadzałyby mu te "niemiłe" wydarzenia, w jakich niestety dane mu było wziąć udział. Jednak wracając już do teraźniejszości, dawno nie znalazł się w tak okropnej sytuacji, jak ta. Przez bite dwa lata dokładał wszelkich starań, aby unikać najlepiej, jak mógł wszystkich potworów, a teraz gdzie się tylko nie ruszy, to bezustannie natrafia na takowych przedstawicieli tej rasy istot. Tego wieczoru nawet znalazł się pomiędzy nimi i dzielił się alkoholem pod drzewem na jakimś zadupiu.
Powiedzmy sobie szczerze, los nigdy mu nie sprzyjał, lecz teraz najwyraźniej zaczął już się z niego otwarcie i dosyć konkretnie nabijać. Miał nawet zaraz dostać hot-doga od jednej osoby z ich uzależnionej od alkoholu trójcy spierdolenia, którego miał zamiar bez owijania w bawełnę wszamać, ponieważ dla każdego faceta żarcie w takich chwilach jest rzeczą świętą, lecz gwałtowne zerwanie się Shina na nogi pokrzyżowało jego plany.
- Huh...? - bąknął zaskoczony nagłym pobudzeniem się rogacza. - Będziesz rzygał, czy co? - dodał z niepewnością, nie wiedząc, czy sam nie powinien wstać i cofnąć się od niego parę kroków, aby uniknąć przypadkowego "ubrudzenia" swoich ciuchów jego haftem.
W momencie, gdy białowłosy potwór wystrzelił w jego stronę pocisk z jakiejś czarnej magii po uprzedzających to cichych przeprosinach, jego twarz przybrała momentalnie zadziwiająco poważny wyraz, mimo tego, że chwilę wcześniej wyglądał tak, jakby miał zamiar po ciężkim dniu solidnie najebać się wódą i zejść jeszcze tej samej doby przez zbyt dużą ilość promili we krwi. Następne parę chwil było dla dziewiętnastolatka niczym ułamek sekundy. Sam nie wiedział, co sprawiło, że momentalnie chwycił leżący obok siebie plecak, w którym znajdowały się jeszcze dwie szklane butelki piwa, poderwał się równie szybko na nogi, a następnie cisnął nim z pół obrotu w stronę atakującego go, byłego towarzysza w piciu, aby spróbować go, chociaż na chwilę zdezorientować.
Na szczęście kula, którą wytworzył, kompletnie go ominęła. Najwyraźniej musiał już być srogo podpity. Niezależnie od wyniku jego rzutu, bezzwłocznie zaszarżował na Shina, żeby powstrzymać go przed wyprowadzeniem kolejnego ataku. Kiedy tylko udało mu się do niego zbliżyć, zdecydował, że wypróbuje sztuczkę, którą udało mu się już jakiś kawałek czasu temu nauczyć od jednego gościa z siłowni, na którą on także uczęszczał. Miał zamiar wyprowadzić z całej siły kopnięcie w przód jego kolana, co mogło spowodować niezły ból i wytrącenie z równowagi, aby następnie złapać go za ramię i cisnąć nim o ziemię. Fakt, było to ryzykowne, lecz także możliwie nadwyraz skuteczne. W razie powodzenia postanowił go przygwoździć do ziemi, siadając mu na plecach i stosując na jednym z jego ramion klasyczną dźwignię.

//kość na ogłuszenie Shina plecakiem, kopniak w jego kolano i przygwożdżenie go do ziemi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 275
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Słoneczna polana   Sob Sie 04, 2018 9:08 pm

The member 'Johnny' has done the following action : Kostki


'Kostka' : 9, 12, 12
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com
Rana
WinRAR
avatar

Liczba postów : 40
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Pomoc w bibliotece, student Kryminologii.
Ekwipunek : Portfel, miętówki, nieśmiertelnik, pęk kluczy od mieszkania i roboty, gaz pieprzowy, bo przecież zawsze warto mieć coś na rezerwie.
Join date : 18/04/2018

PisanieTemat: Re: Słoneczna polana   Wto Sie 07, 2018 11:48 am

Szybkie podniesienie się Shina do góry od razu dało Ranie do myślenia. Ostatnimi czasy zmarła mu siostra, w dodatku nigdy nie znała go od tej stabilnej strony. Pewnie jakiś border czy inne pierdoły, ale samym ważnym faktem było, iż ta chyba obecnie jako jedyna wiedziała, że jego niestabilność nie jest spowodowowana chwilowo z powodu alkoholu. Wyprostowała się i odłożyła szybko piwo na ziemie, dopite niestety tylko w połowie, nad czym mogła mocno ubolewać. To nie będzie spokojny wieczór. Jak zaobserwowała, to Johnny też był zdziwiony jego raptowną reakakcją. Jego pytanie rzucone w stronę Shina było zrozumiałe, w końcu gdyby nie miała w głowie egzystencji wielu osób, sama myślałaby w podobną stronę. Spojrzała na potwora poważnie, ukradkiem przed wszystkim szepcząc do Johnnego.
- Jest niestabilny. Emocjonalnie. - tyle zdążyła mu podrzucić, bo kiedy wstała razem z resztą, Shin wymierzył pocisk w stronę chłopaka, a samą Ranę sparaliżował... strachem? Sama nie mogła tego opisać, nie odczuwała tej emocji od wielu, wielu lat. Stanęła jak wryta, uświadamiając sobie, ile LOVE na koncie musi mieć ten przebrzydły idiota. Ten strach nie był jednak bardziej spowodowany tym, co do niej powiedział, jak silny był, a bardziej tym, że aktualnie sama była bezsilna. Co by nie zrobiła, i tak wyszłaby w tym niezbyt dobrze. Zero broni, zero umiejętności, w dodatku strach o życie przebywającego z nimi człowieka. Najzwyczajniej w świecie ją zatkało, sparaliżowało. Nie umiała poruszyć nawet sprawną lewą stroną ciała, nie mówiąc już o prawej, której i tak w większości nie czuła. Jej oczy wędrowały z prawej do lewej, obserwując całą sytuacje. Dlaczego stała w miejscu, nie reagowała? Mogła jakkolwiek pomóc, ale nie dała rady. Pocisk Shina, który wylądował w jakimś drzewie przyprawił ją o zmrużenie oczu, ale nie miała nawet jak zasłonić sobie twarzy. Co jest kurwa... - pomyślała i skrzywiła się lekko, zaczynając się też wewnętrznie obwiniać o całą te sytuację. Mogła siedzieć w ukryciu, tak jak z resztą planowała, a najwyżej zareagowałaby w tej chwili bez trudu. Obiecała samej sobie, że nie będzie ingerować w życie osób, które kiedyś znała, a teraz... Wpierw Mari, teraz Johnny, po części też Shin. Skoro złamała własną obietnice, to jak ma dotrzymać obietnic nadanym innym? Rana zacisnęła mocno powieki, pozbywając się na siłę niechcianych myśli, zastępując je małym planem, na chociażby uspokojenie bądź unieszkodliwienie atakującego ich potwora. O ile będzie sama na siłach, to powinno zadziałać.

_________________
|| Karta Postaci | Posty fabularne: 11 | Motyw muzyczny ||

|| --- | Most (15.08) | --- ||
Kolorek: #6A287E
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Papyrus
Paściarz
avatar

Liczba postów : 158
Zamieszkanie : Dom Sansa I Papyrusa
Praca/Zawód : Kucharz
Ekwipunek : Czerwona peleryna Papyrusa, telefon, prawdopodobnie spaghetti
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Słoneczna polana   Wto Sie 07, 2018 3:08 pm

Sztuczki Johnnego okazały się skuteczne. Na tyle, że pewnie przewyższały jego najśmielsze oczekiwania! Plecak z gracją poszybował w stronę Shina i uderzył go prosto w czoło, dzięki czemu Potwór przez chwilę widział gwiazdki wirujące mu nad głową. Cios w kolano okazał się także nazbyt efektywny, bo nie sprawił tylko ból, lecz także na stałe uszkodził atakowaną kończynę. Rzut na ziemie był już tylko formalnością, ale i on był wykonany wręcz po mistrzowsku. Rogacz upadł prosto na twarz, wybijając przy tym dwa zęby.

Shin: 60/100 HP (- 40 HP) Efekty: Stałe uszkodzenie kolana. -1 do kości przy każdym rzucie z ruchem, do czasu wyleczenia. Ogłuszenie na 1 post. Po tym efekcie: -3 do jakichkolwiek akcji wymagających rzutu kością. Efekt będzie słabnąć o jeden co post

_________________

NYEH HEH HEH!
Chatki Rybackie (23.08.2018)|Dzika plaża (07.08.2018)|Park(03.08.2018)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shin
Edgy Tentacle
avatar

Liczba postów : 41
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Brak
Ekwipunek : Płaszcz Ciemności
Join date : 03/07/2018

PisanieTemat: Re: Słoneczna polana   Sro Sie 08, 2018 1:39 am

Jego pocisk niestety nie trafił. No nic, był najebany, do tego jego magia nie zawsze działała bez zarzutu. No, żadna magia nie działa bez zarzutu. W końcu to magia, magii nie da się opanować w całości. Nawet kiedy wydaję się nam że mamy ją na własność, to dostajemy mocnego kopa od życia który przypomina nam jaka jest prawda. Najczęściej tym kopem jest utrata dłoni czy innej kończyny. Czego natomiast się nie spodziewał, to plecak uderzający go nagle znikąd w mordę. No, nie do końca znikąd.Doskonale widział jak Johnny w niego rzucał, ale byli zbyt blisko aby zdołał odskoczyć, zrobić unik, zasłonić się macką. Gdyby chociaż przewidział coś takiego, miałby wtedy najlepiej wykonać jakąkolwiek akcje zapobiegawczą.
A znowuż jeśli wykonałby takową, nie poczułby zaraz tego ogromnego bólu w kolanie. Czuł jak coś co nie powinno raczej przeskakiwać nagle przeskoczyło, jak leci jak głupi na mordę, poczuł krew gdzieś w tylnych okolicach jamy ustnej. Niestety nie na tyle tylnej aby nie było potem widzieć ubytków.
Ożesz w kurwę. Mam nadzieję że przy odpowiedniej opiece medycznej czy też jakiejś magii leczniczej odrosną. I że ktoś nastawi mi to kolano. A teraAAAAAAAAA
Zacisnął mocno zęby kiedy Johnny wykręcił mu za plecami rękę.
-A bodajby cię sam szatan rogami ruchał w dupę! Kurwwwww
Syczał przez zaciśniętą szczękę. Nie mógł się ruszyć, żelazny chwyt człowieka i paraliżujący ból w świeżo rozjebanym kolanie były razem nie do pokonania. Zajebałby mu z macki gdyby nie to że ciągle kręciło mu się w głowie. Na ten moment był na łasce człowieka. Przynajmniej potworzyca się do tego nie mieszała. Nie miał zamiaru w żaden sposób krzywdzić kogoś z jego rasy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
She doesn't want yellow...
avatar

Liczba postów : 215
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Słoneczna polana   Sro Sie 08, 2018 12:07 pm

Dawno już tego nie czuł, a przecież koniec końców bardzo dobrze znał ów nachodzące go właśnie uczucie. Było to dokładnie tak, jakby coś próbowało się wydrzeć ze wszystkich swoich sił z jego klatki piersiowej i przeć do przodu pomimo wszelkich przeciwności. Zawalczyć o coś przynajmniej ten ostatni raz. Tak, jakby odzyskał przynajmniej na chwilę coś dla siebie niezwykle ważnego. Część siebie, którą dawno temu utracił. Potrzeba nagłego zerwania się do boju i robienia tego, co uważa się za słuszne, towarzyszyła mu w Podziemiu zbyt wiele razy, aby mógł te wszystkie chwile zliczyć. Zazwyczaj odczuwał ją przy poważniejszych walkach, czy bardziej żarliwych rozmowach. To nie pierwszy raz, gdy poczuł to jeszcze na powierzchni, po wydostaniu się z Podziemia, lecz zazwyczaj było to przez niego kompletnie ignorowane, a momentami nawet znienawidzone, zważywszy na sytuację, w której się aktualnie od bitych dwóch lat znajdował. Sam zadecydował nazywać to swoim przejawiającym się co jakiś czas, swoim "chwilowym ożywieniem zwłok", ponieważ, nie da się ukryć, poniekąd tak mogło chwilami to wyglądać dla obserwatorów zamieszania, jakie mogło to sprawić. Nie zmienia to jednak faktu, że próbował wielokrotnie z nim walczyć, lecz najwidoczniej potrzeba działania została w nim za bardzo zakorzeniona, aby mógł ją tak po prostu stłamsić. Undyne prawdopodobnie mogłaby być z niego dumna.
Pomimo tego, że nie chciał aż tak dosadnie przetrzebić Shinowi skóry, dziewiętnastolatek stwierdził, że prawdopodobnie dobrze, że tak to mimo wszystko wyszło. Przynajmniej potwór został na jakiś czas uziemiony. Może uda mu się przynajmniej przemówić mu do rozumu.
- CZY MOŻESZ WRESZCIE SKOŃCZYĆ ZACHOWYWAĆ SIĘ JAK ZWIERZĘ, ZA KTÓRE MAJĄ CIĘ INNI LUDZIE?! – ryknął, nakładając jeszcze większy nacisk swoim ciałem na rogacza. – ZWISA MI TO, CO CIĘ SPOTKAŁO, TY SAMOLUBNY, ŚLEPY IDIOTO! NAPRAWDĘ MYŚLISZ, ŻE JESTEŚ JEDYNĄ OSOBĄ NA ŚWIECIE, KTÓRA UTRACIŁA KOGOŚ WAŻNEGO?! – w tym momencie zdecydował się przygrzmocić z całej siły pięścią w jego biały łeb. – PRZYJACIELE! RODZINA! WSZYSCY! LUDZIE I POTWORY GINĄ CODZIENNIE I NIC Z TYM NIE MOŻNA ZROBIĆ, ALE TY OCZYWIŚCIE MUSISZ SIĘ BAWIĆ W JAKIEGOŚ PIEPRZONEGO MĘCZENNIKA, NO NIE?! TWOJA SIOSTRZYCZKA MUSI BYĆ Z CIEBIE DUMNA, WIDZĄC TAM NA GÓRZE, W JAKIEGO DUPKA SIĘ ZAMIENIŁEŚ, GRATULACJE!
No i wybuchł. Może było to spowodowane tym, że sam całkiem niedawno utracił swoich rodziców, a może po prostu miał już dość pierdolenia Shina. Cholera wie. Nie należy wykluczać połączenia obu opcji. Jedno jest pewne – Powinien skończyć go już okładać, bo nie miał zamiaru go potem odprowadzać do szpitala i się tam tłumaczyć, dlaczego pobił potwora.
- ... – zamilkł na chwilę, luzując przy tym swój chwyt. – Daj sobie spokój z zachowywaniem się jak obrażony na zło tego świata bachor i przestań przynosić swoim bliskim wstyd. – wreszcie odrzekł, tym razem bez darcia mordy, jakby starając się pomimo zaistniałej sytuacji, brzmieć ugodowo.

//rzut kostką na cios w łeb Shina


Ostatnio zmieniony przez Johnny dnia Sro Sie 08, 2018 12:08 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 275
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Słoneczna polana   Sro Sie 08, 2018 12:07 pm

The member 'Johnny' has done the following action : Kostki


'Kostka' : 11
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com
Rana
WinRAR
avatar

Liczba postów : 40
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Pomoc w bibliotece, student Kryminologii.
Ekwipunek : Portfel, miętówki, nieśmiertelnik, pęk kluczy od mieszkania i roboty, gaz pieprzowy, bo przecież zawsze warto mieć coś na rezerwie.
Join date : 18/04/2018

PisanieTemat: Re: Słoneczna polana   Sro Sie 08, 2018 12:41 pm

Zbyt wielka burza emocji, tyle przemocy centralnie przed jej twarzą. Oboje zaszli za daleko. Najwidoczniej prowadzenie spokojnego życia nie było jej dane nawet po barierze. Już miała dość ciągłego zabijania, wylewu krwi, agresji i smutku innych, choć po tylu latach powinna już do tego przywyknąć, gdy codziennie do jej głowy napływały nowe zakończone egzystencje. Paraliż spowodowany dziwnym uczuciem już powoli mijał, a Archiwum mogła się poruszać, choć samej z siebie jakby odeszły jej siły. Czuła się bezradna, nie mogąc nawet kiwnąć palcem pomimo możliwości ruchu. Bezużyteczna. Dopiero gdy Johnny zaczął krzyczeć w niebogłosy, dziewczyna "wybudziła się" ze swojego dziwnego transu, który przyprawił ją aż o zawroty głowy. Jego słowa jak i uderzenia, które słyszała dudniły jej we łbie, latały z jednej strony na drugą, odbijając się po ściankach jej świadomości. Rana zrobiła krok do przodu, potem następny, aż w końcu szybko pojawiła się tuż za Johnnym, dokańczającym swój monolog. Może to wszystko nie było zwrócone do niej, ale fragment o utracie kogoś ważnego wyraźnie ją dotknął. Stanęła z boku i spojrzała pustym wzrokiem na twarze chłopaków, jakby właśnie biła od niej jedynie czysta pogarda. Fakt, była poirytowana i rozgniewana z powodu ich zachowania. Jeden jak zwierze, z dziwną ideologią nakazującą mu ranić wszystkich ludzi, drugi zaś bez pochamowania gniewu okładający leżącego po twarzy. Nie wiedziała już po czyjej stronie ma stanąć, o ile nie pozostać wiecznie bezstronną. Mimo wszystko to białowłosy zaczął rujnować ich spokojny wieczór. Dziewczyna położyła delikatnie dłoń na ramieniu Johnnego, jeżdżąc po nim palcami, jakby chciała go uspokoić, co też chwilę potem postanowiła zrobić słownie.
- Johnny, koniec. Oboje zaprzestańcie, choć szczerze gówno wam zrobią moje słowa. Nie mam daru przekonywania, jedynie moge spróbować przemówić i jednemu i drugiemu do rozsądku ale chociaż spójrzcie na swoje zachowanie, w szczególności ty, Shin. - burknęła z niechęcią pod nosem i wystawiła dłoń w jego stronę. Nie zrobiła tego po to, by mu ją podać, a by chwilę później spróbować wyświetlić z niej mały ekranik, hologram ze swego rodzaju nagraniem. Powinien być jasny i doskonale widoczny, a w nim zaś widoczna być powinna jego zmarła siostra. Wesoła, szczęśliwa, siedząca na ramionach potwora zwanego jej bratem. Archiwum spojrzała z powagą na poturbowanego już potwora, przy okazji lekko odpychając Johnnego, jakby dając mu znak, że powinien już skończyć i zejść z niego dając nieco wytchnienia.
- Bezkonfliktowa, ciesząca się życiem. Myślisz, że Melodia popierałaby twoje zachowania względem ludzi? Chęć wiecznego mordu, popierdolonego odwetu? Zamieniasz się w osoby, które niegdyś skrzywdziły ci ją, a czy na pewno tego chcesz? Co, jeśli ona właśnie patrzy, płacze nad twoimi czynami, nie mając niestety możliwości cię zatrzymać? - rzekła zimnie, z okropną powagą w jej tonie głosu, przeszywając go spojrzeniem na wylot, o ile jeszcze był w stanie utrzymywać swoją przytomność. Nie wspomniała wcale o tym, że w ogóle znała jego siostrę, gdyż sam fakt tego, ile o niej wie oraz obraz wyświetlany z jej dłoni powinien zrobić swoje. Nie potrzebuje się tłumaczyć z tego, co robi. Rana zeknęła jeszcze na Johnnego, przerywając baczne obserwowanie Shina, chcąc jakby zobaczyć, czy wszystko z nim w porządku.

//rzut kostką na samo działanie + jakość hologramu, szok emocjonalny wywołany hologramem, siłe odepchnięcia Johnnego przez Rane

_________________
|| Karta Postaci | Posty fabularne: 11 | Motyw muzyczny ||

|| --- | Most (15.08) | --- ||
Kolorek: #6A287E


Ostatnio zmieniony przez Rana dnia Czw Sie 09, 2018 5:29 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Słoneczna polana   

Powrót do góry Go down
 
Słoneczna polana
Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Polana
» Polana
» Polana jednorożców
» Jasna Polana
» Polana za rzeczką

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Welcome to the Surface! :: Powierzchnia :: Okoliczne lasy-
Skocz do: