IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Stara Tawerna

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Undyne
Anime is f*cking REAL?!
Undyne

Liczba postów : 148
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Szef potworzej policji
Ekwipunek : Opaska na oko, portfel, telefon w kształcie dorsza, klucze do domu
Join date : 14/04/2018

PisanieTemat: Re: Stara Tawerna   Sob Lis 24, 2018 9:55 pm

Jeśli teraz miał się przejmować, mógł równie dobrze w pierwszej kolejności nie doprowadzać jej do stanu, gdzie gotowa była wypluć własne płuca! Znaczy się... Nie posiadała płuc, ale metaforycznie nadal miało to sens. Ugh, wyglądało zresztą na to, że nadal miał zamiar kontynuować wygadywanie bzdur. Dzieciaki w tych czasach były z pewnością przerażające na wiele sposobów. O ile rzeczywiście mogła tak nadal nazywać Lingarda.
Mimo wszystko, kolejny przytyk potraktowała z dużo większym dystansem. W porównaniu do poprzednich porównań, "wrażliwiec" nie brzmiał wcale aż tak źle. Nie zapominając zresztą o wypowiedzianym wcześniej życzeniu, które jakimś cudem zdołało nie zawstydzić samego życzącego, skrzywiła się tylko w momencie uderzenia czubkiem stopy o ławę. Całe szczęście, że nie udało jej się przerzucić emocjonalnego kopniaka na rzeczywistego. Inaczej Johnny naprawdę mógłby skończyć na drugim końcu sali razem z ławą lub leżąc pod jej resztkami. W obu przypadkach groziło to połamaniem członków.
- Hmm~ - wydała z siebie wreszcie pomruk zainteresowania, momentalnie zmieniając postawę na dużo bardziej wyluzowaną. - A więc to tak mnie dotąd postrzegałeś? Wyrachowana i niewrażliwa Kapitan Undyne? - uniosła wyżej prawą brew. - Jasne, że nie jestem z kamienia! Chociaż mogę na taką jak najbardziej wyglądać! - z dumą uniosła lewe ramię i napięła mięśnie, poklepując je z uczuciem drugą ręką, zanim pozwoliła sobie na krótki wybuch śmiechu. - Poważnie! Jestem pod cholernym wrażeniem, punku! Nazywasz mnie wrażliwcem, ale popatrz tylko na siebie!- podparła się łokciami o blat i lekko wychyliła w jego stronę, piorunując spojrzeniem. - Absolutnie bezwstydnie wyskakujesz z życzeniem przyniesienia ulgi potworom, w tym podkreślając MNIE samą! Prawdziwy romantyk! Liczysz na buziaka od Pani Wrażliwej? Dorzucić ekstra, razem z biletem na romantyczny, Dziki Zachód?
Undyne nie zamierzała być jedyną, z której stroją sobie żarty. Dobrze wiedziała jak się odpłacać po swojemu. Podejrzewała, że Johnny prędzej spodziewałby się po niej odgryzienia twarzy niźli pojedynczego całusa.

_________________
Karta postaci | Kufer Undyne
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Wyrewolwerowany Rewolwerowiec
Johnny

Liczba postów : 286
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Stara Tawerna   Nie Lis 25, 2018 8:07 pm

Czy faktycznie miał się czego wstydzić, jeśli chodzi o swoje życzenia? Cóż, jego zdaniem, tak nie było. Właściwie, to był z nich mimo wszystko poniekąd dumny! Szczególnie z tego drugiego! W końcu z wypiętą piersią reprezentował powoli wymierający naród fanów wszystkiego, co było powiązane z zachodnią częścią terenów Stanów Zjednoczonych! Może i nie nosił już swojego ukochanego kowbojskiego kapelusza, ale to nie znaczyło, że tak łatwo odpuścił sobie bycie fanboy'em Dzikiego Zachodu! A co się już tyczy pierwszej części, to nie ważne, jakie życie wiódł, nie ważne, jak bardzo się odciął od rasy byłych mieszkańców Podziemia, nie ważne, jak bardzo było to sprzeczne z jego planami na przyszłość, dalej cenił potwory milion razy bardziej ponad ludzi. Może i wstrzymywał się od czegokolwiek, jeśli chodzi o działanie przeciw rasistowskiemu traktowaniu tejże rasy, lecz nie znaczyło to, że zapomniał o prawdopodobnie najciekawszym czasie spędzonym w swoim całym dotychczasowym życiu. Próbować próbował, owszem, ale za nic nigdy nie udało mu się wyprzeć tego, co wbiła mu do głowy siedząca przed nim chutliwa pirania! Przecież rzekomo liczy się wnętrze, huh? Przynajmniej jakoś tak szło ów powiedzonko! Tylko nie mówcie Undyne! Trzeba trzymać swój image, dzieciaki!
Pff! – prychnął i zadarł nos do góry, przymykając przy tym zdrowe oko oraz zakładając ręce na pierś w reakcji na złośliwy komentarz potworzycy, dotyczący jego pragnień. – Nie musisz się trudzić. Chciałbym wrócić dzisiaj do domu z całą twarzą, dziękuję bardzo. – odmachał przecząco ręką na boki, słysząc niezwykle pociągającą propozycję buziaka od Pani Wrażliwej. – Nie licz na to, że jesteś jakimś specjalnym wyjątkiem, ruda! Ciesz się, że przynajmniej tutaj nie zawaliłaś jako nauczyciel! – poderwał się z siedzenia do góry, gwałtownie wskazując na piranię palcem. Nikt nie będzie wyśmiewał jego sympatii do potworów! NIKT! - A! I wara od Dzikiego Zachodu! – dodał, jakby właśnie została urażona jego głęboka i niezaprzeczalna wiara, po czym siadł z powrotem na ławce.

_________________

Prowadzone sesje:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Undyne
Anime is f*cking REAL?!
Undyne

Liczba postów : 148
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Szef potworzej policji
Ekwipunek : Opaska na oko, portfel, telefon w kształcie dorsza, klucze do domu
Join date : 14/04/2018

PisanieTemat: Re: Stara Tawerna   Pon Gru 03, 2018 12:06 am

W trakcie gdy ich dwójka przekomarzała się w najlepsze, nie wiadomo kiedy do knajpy wkroczyła nowa grupa ludzi. Mocno umalowana kobieta w raczej obcisłej i odsłaniających co nieco fatałaszkach, miała zgrabnie upięte w luźny kok włosy. Ciemne oczy świeciły rozbawieniem, a czerwone usta częstowały każdego bywalca, na którego tylko miała okazję spojrzeć, pełnym pewności siebie, uwodzicielskim wręcz uśmieszkiem. Otaczało ją grono czterech, dużo luźniej i skromniej, acz całkiem czysto ubranych mężczyzn. Każdy z nich wniósł ze sobą instrument, a już niedługo, wszyscy, jak jeden mąż wkroczyli na niewielką scenę, rozstawiając się i szykując wszystko powoli do zabawienia coraz liczniej napływających gości. Jeden z "artystów", jak się okazało, tachał za sobą... Ogon. Po bliższym przyjrzeniu, jego cera okazała się czerwonawa i gdzieniegdzie nakrapiana w brunatne cętki, a z czarnego melonika, który nosił na głowie, wystawały ukośnie dwa rogi. Gdy światło odpowiednio na niego padło, nawet pozbawione białek, bo w całości czarne oczy dało się dostrzec z ich stolika.
Praktycznie zaraz po tym, jak grupa muzyków poczęła się przygotowywać, wrócił do nich ponownie barman. Tym razem w towarzystwie kogoś, kto mógł być jego pomocnikiem. Obaj postawili zarówno przed Undyne jak i Johnnym po trzy, porządne kufle piwa. Teraz już do Lingarda mogło dotrzeć, co oznaczały trzy palce, które wcześniej pokazała nad głową w stronę baru. Wspominał, że na trzeźwo nic nie wyśpiewa? Cóż~
Undyne przyklasnęła w dłonie i podziękowała obu mężczyzną uniesionym kciukiem pełnym aprobaty.
- Mów co chcesz! Po prostu nadal mnie podziwiasz i masz do mnie zwyczajną słabość! - rozłożyła ręce na boki, niby to w bezradności dla całej sprawy. - Nie musisz nic dodawać, absolutnie to rozumiem! I co to niby za komentarz? ZAWSZE BYŁAM ŚWIETNYM NAUCZYCIELEM! - co do tego nie miała najmniejszych wątpliwości. Nikt kto twierdziłby inaczej, nie pożyłby dostatecznie długo, aby miała szansę go przekonać do swoich racji. Ale mniejsza o szczegóły. Zaczepkę o ukochany, Dziki Zachód postanowiła zgrabnie zignorować.

_________________
Karta postaci | Kufer Undyne
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Wyrewolwerowany Rewolwerowiec
Johnny

Liczba postów : 286
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Stara Tawerna   Pon Gru 03, 2018 1:20 am

Cholera... Masz mnie! To te wszystkie twoje uniformy i mięśnie tak na mnie działają! – syknął sarkastycznie w odpowiedzi na prowokację piranii. - Dalej nie wiem, jakim cudem się jeszcze w tobie nie zabujałem! – dodał, posyłając dorszowi arogancki uśmieszek godny prawdziwego chujka. – Rany... Ty mnie kiedyś na serio wykończysz. – pokiwał rezygnacyjnie głową na boki, przy tym się wreszcie prostując. Sama myśl o tym, że wypowiedziane przez Johnny'ego słowa były lub mogłyby okazać się przeciwieństwem najgorszej bujdy, była iście przerażająca. Niemniej jednak w żartobliwym tekściku rudzielca było trochę prawdy. Niech świat osądzi, która jego część najbardziej się z nią zetknęła.
Na widok postawionych przed nim trzech dosyć sporych piw, zaczął kilkukrotnie spoglądać z niekrytym zmieszaniem to na Undyne, to na piwo, to na barmana, aby po chwili przewrócić oczami i przy tym odchrząknąć. Ona go tu naprawdę próbuje schlać? Jeśli tak, to dzisiejszym codziennym sukcesem będzie, jeśli uda mu się dotrzeć do domu. Nie żeby narzekał... Są rzeczy, jakimi za żadne skarby na świecie nie pogardzi nawet taki chorobliwy sknerus, jak on. No, może nazwanie go sknerusem jest lekką przesadą, ale przekaz był, jest i będzie jak najbardziej słuszny i iście trafny.
ŻARTUJESZ SOBIE, PRAWDA?! – parsknął stosunkowo głośno śmiechem z zabawną pretensjonalnością w głosie, jednak nie na tyle donośnie, aby przeszkodzić innym w na razie spokojnym spędzaniu czasu w tejże tawernie. – BYŁAŚ POTWORNA! JAKI NORMALNY NAUCZYCIEL RZUCA PIEPRZONYMI WŁÓCZNIAMI W SWOJEGO UCZNIA?! – zaczął uderzać energicznie wierzchem jednej dłoni o wnętrze drugiej. – DO DZISIAJ MAM PRZEZ TO TRAUMĘ! - dodał, przypominając sobie te wszystkie momenty, kiedy Undyne rzucała sobie w niego znienacka swoim magicznym sprzętem zagłady. Może i nie mógł narzekać na to, co wbiła mu do głowy, ale było przeciwnie z tym, co zostało mu wbite wszędzie indziej!
Koniec końców złapał za jeden z nowo doniesionych kufli piwa, aby oczywiście pociągnąć z niego kilka łyków, odstawić go i przy okazji prowizorycznie zaczesać dłonią swoje włosy z czoła do tyłu. Niefortunnie przypomniał sobie o rzeczach, jakie miał dzisiaj jeszcze zrobić i chyba gdzieś bardzo, bardzo, baaaardzo głęboko w środku zaczynał się cieszyć z tego, że ma przynajmniej na aktualną chwilę spokój od swoich obowiązków. Ostatnio za nic nie potrafił się zrelaksować i solidnie odpocząć we własnych czterech ścianach, więc ten cały wypad z potworzym śledziem mógł nie być aż takim niewypałem, jaki mu się początkowo wydawał.

_________________

Prowadzone sesje:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Undyne
Anime is f*cking REAL?!
Undyne

Liczba postów : 148
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Szef potworzej policji
Ekwipunek : Opaska na oko, portfel, telefon w kształcie dorsza, klucze do domu
Join date : 14/04/2018

PisanieTemat: Re: Stara Tawerna   Sob Gru 08, 2018 8:29 pm

Gdyby nie to, że uśmiech Undyne za bardzo upodabniał ją do rekina czy innej, rybiej maszynki do mielenia mięsa wraz z kośćmi, być może dałoby się nazwać jej uśmiech "promiennym".
- Hahaha! A na kogo nie działają?! - zapytała na tyle głośno, by usłyszała ją przynajmniej połowa sali. Z kilku stron również dobiegły ich cichsze lub głośniejsze śmiechy. Tak. Naprawdę lubiła to miejsce. - Nie martw się, nie planuję wykańczać cię zbyt szybko. - dodała wyniośle, dokańczając kolejne piwo, aby głodnym wzrokiem zacząć przyglądać się świeżo doniesionym kuflom. Czy już wspominała jak bardzo uwielbiała to miejsce?! Okej, nadal nie przepadała za ludźmi, ale tych tutaj mogła spokojnie tolerować w ramach okazania swojej przychylności obsłudze oraz bywalcom. Swoją droga minęło sporo czasu, odkąd mogła pozwolić sobie na tyle swobody w piciu. Ile to już będzie... Rok? Może trochę mniej. W każdym razie mocno okazjonalnie.
Przysuwając sobie po blacie pełne po brzegi naczynie, staksowała Lingarda wzrokiem, po czym tym razem to ona wywróciła zdrowym okiem.
- Nie bądź już taki dramatyczny! - wyśmiała jego utyskiwania. - Prawdziwy facet powinien wręcz PĘKAĆ Z DUMY, że udało mu się wziąć udział i przetrwać najbardziej efektowny kurs szkoleniowy na strażnika pod okiem samej kapitan! DOCEŃ! To ostatni, jaki miałam okazję przeprowadzić, skubany niewdzięczniku!
Nie mówiąc nic więcej, wróciła do przyglądania się prawie zapomnianemu ciastku, aby już w następnej chwili zdmuchnąć wesoło tańczący płomień pojedynczej świeczki.

_________________
Karta postaci | Kufer Undyne
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Wyrewolwerowany Rewolwerowiec
Johnny

Liczba postów : 286
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Stara Tawerna   Nie Gru 09, 2018 12:40 pm

"Nie martw się, nie planuję wykańczać cię zbyt szybko"...? To zabawne, ale Johnny odniósł całkowicie inne wrażenie przez jej ostatnie wybryki. I miał do tego wiele powodów. Największym z nich był całokształt siedzącej przed nim osoby.
Co się tyczy potwornego szkolenia, jakie mu sprawił rudzielec, to fakt, był po części dumny z tego, że udało mu się je przeżyć i zdać z jakimś tam przyzwoitym wynikiem, ale jednak pozostał po tym wszystkim pewien niesmak przez niespełnione marzenia. Miał zostać dumnym strażnikiem, a skończył jako pierwszy lepszy przydupas w cholernej kawiarni. Zabawne, jak potoczył się jego los.
W momencie, gdy pirania zdmuchnęła płomień z urodzinowego wypieku, młodego Lingarda wypełniła w środku mała, bo mała, ale jednak satysfakcja. Undyne najwyraźniej zapomniała o jego monologu na temat łatwowierności. Tylko utrzymała go w przekonaniu co do swojej śladowej rozczulającej niewinności, na której odkrycie tak burzliwie zareagowała. Właściwie, to nie było się z czego śmiać. Dobrze było wiedzieć, że nawet ona nie jest w stu procentach taka, na jaką się kreowała. Może plotka, o której usłyszał jeszcze w Podziemiu, że rzekomo Pani Kapitan dawała lekcje gry na pianinie innym potworom, była prawdą? To by był dopiero powód do nabijania się z niej! Undyne ze swoją miniaturową kobiecością na ramieniu i gra na pianinie! To przecież jakby powiedzieć, że ryby pływają w ogniu! Fakt, mógłby się po niej spodziewać dosłownie wszystkiego, ale żeby nawet i czegoś takiego? ...naaah!
Właśnie...! – wreszcie przypomniał sobie o pewnej sprawie, z jaką miał nadzieję uderzyć do dorsza przy następnym niefortunnym i wymuszonym przez nią spotkaniu. Energicznie zaczął przeszukiwać swoje kieszenie w spodniach, aby po chwili coś z nich wyciągnąć i bez pardonu odrzucić danym przedmiotem w stronę potworzycy. Był to stosunkowo mały, błyszczący na niebiesko kamyk. – Zabierz jak najdalej ode mnie to dziadostwo. Najlepiej do Alphys. Przynajmniej będziesz miała wymówkę, aby do niej wpaść. – syknął, posyłając przedmiotowi niezbyt przyjemne spojrzenie. W końcu ciężko o to, aby pałał do niego jakąkolwiek sympatią, zważywszy na pewne wydarzenia, jakie odbyły się jakiś czas temu z jego udziałem.

_________________

Prowadzone sesje:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Undyne
Anime is f*cking REAL?!
Undyne

Liczba postów : 148
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Szef potworzej policji
Ekwipunek : Opaska na oko, portfel, telefon w kształcie dorsza, klucze do domu
Join date : 14/04/2018

PisanieTemat: Re: Stara Tawerna   Nie Gru 16, 2018 8:31 pm

W porównaniu do tego, na co mogła sobie pozwalać i na co oczywiście pozwalała sobie w Podziemiu, Undyne była obecnie dużo bardziej wstrzemięźliwa. Nawet jeśli jej "dużo bardziej" nadal nie świadczyło o nie wiadomo jak kolosalnej różnicy między wcześniej, a teraz.
Nie czekając na żadne, specjalne zaproszenie ze strony solenizanta, chwyciła ciasto i zaczęła je przełamywać na drobniejsze kawałki. Starała się uważać na śladowe ilości jagodowej marmolady, która była w środku.
- Mm? - mruknęła pytająco, podnosząc wzrok na nagle dziwnie podnieconego ni z tego ni z owego nastolatka. Akurat skończyła dzielić wypiek na mniejsze porcje i bez specjalnej obawy o maniery zaczęła oblizywać palce, kiedy Johnny wyciągnął, a następnie rzucił w jej kierunku jakiś iskrzący przedmiot. - Woah! - wydała z siebie, w ostatniej chwili łapiąc twardą bryłkę o kanciastych brzegach. - Eh? Co znowu...?- nie dokończyła jednak swojego średnio pozytywnie brzmiącego komentarza. Gdy jej wzrok padł na kamień, który w bladym świetle pomieszczenia pięknie połyskiwał od czasu do czasu, poczuła coś bardzo dziwnego na wysokości mostka, a później skroni. Odruchowo dotknęła boku swojej głowy wolną ręką, marszcząc przy tym brwi.
- Ty... W jaki sposób udało ci się dorwać coś takiego?

_________________
Karta postaci | Kufer Undyne
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Wyrewolwerowany Rewolwerowiec
Johnny

Liczba postów : 286
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Stara Tawerna   Pon Gru 17, 2018 6:59 pm

Wiesz... Może lepiej się w to za długo nie wpatruj? – odrzekł z niepokojem, widząc zadumę rudzielca wywołaną osobliwym przedmiotem. Zapewne ostatnim, czego się dzisiaj spodziewała, było dorwanie się do pieprzonego magicznego kamienia. – Potrafi nieźle namieszać w głowie, jeśli będziesz to za długo robić, serio. Nie mam zamiaru odnosić cię wyautowaną z powrotem do domu. – stwierdził, dzierżąc na plecach niemały bagaż doświadczeń. Dobrze wiedział, o czym mówił.
Ciężko było oczekiwać od Undyne, że odpuści sobie pytanie o pochodzenie tegoż obiektu. Raczej za żadne skarby nie pozwoliłaby mu na wymiganie się od odpowiedzi, szczególnie w tak stosunkowo ważnym oraz niepokojącym temacie. Równie dobrze mógł zacząć krzyczeć do kamienia, aby ten się przesunął w którymś tam kier... Oh wait.
Johnny pociągnął parę łyków z kufla piwa, aby następnie go odstawić i skrzyżować swoje ramiona na piersi.
Powiedzmy, że jakiś czas temu przypadkowo wpadłem na pewną grupkę nieodpowiedzialnych potworów. Nie ukrywam, nadepnęli mi nieźle na odcisk, ale wreszcie wybiłem im z głów dalsze wybryki, a ci oddali mi ten cały cholerny kamień i obiecali, że od teraz będą grzeczni. – zaczął opowiadać delikatnie przekolorowaną historię w nieco łagodniejszej wersji. – Khm, naprawdę nie mam ochoty o tym gadać, a ty wolałabyś o tym nie słuchać. Po prostu zaufaj mi w tej sprawie. – złapał się dłonią za kark, aby następnie zacząć go nią pocierać, przy tym mimowolnie odwracając wzrok w bok. Nie było sensu bardziej psuć i tak dziwacznego nastroju ujawnianiem potworzycy dalszych wydarzeń. Tylko tego mu brakowało, żeby wpadła w szał, albo ponownie zaczęła narzekać na to, jakimi ludzie są skurwielami. Poza tym dalej był zdecydowanie aż zanadto przewrażliwiony na punkcie powierzonego rybie artefaktu. Nie ma co, nie wiązał z nim najprzyjemniejszych wspomnień. Najchętniej już dawno by się go pozbył, ale nie był aż na tyle idiotą, aby wyrzucić go w pierwszym lepszym śmietniku.

_________________

Prowadzone sesje:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Undyne
Anime is f*cking REAL?!
Undyne

Liczba postów : 148
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Szef potworzej policji
Ekwipunek : Opaska na oko, portfel, telefon w kształcie dorsza, klucze do domu
Join date : 14/04/2018

PisanieTemat: Re: Stara Tawerna   Sro Gru 19, 2018 11:31 pm

Ignorując wszelkie ostrzeżenia, co w jej wypadku nie powinno wcale dziwić, Undyne obracała kamień w palcach, oglądając go dokładnie pod każdym kątem. Nie była specem od tego typu rzeczy i świetnie zdawała sobie sprawę, że mimo bycia istotą magiczną, która posiadała przy tym całkiem spory jej zapas, jej osobiste wyczucie oraz wrażliwość na energię magiczną były raczej toporne. Właśnie dlatego uznała za jeszcze bardziej podejrzane wejście Johnnego w posiadanie czegoś, co nawet ktoś taki jak ona potrafi odróżnić od podrzędnego świecidełka.
Mimo ewidentnego zainteresowania artefaktem, prychnęła z pogardą na aluzje, jakoby coś takiego miało ją posłać na glebę. Dobre sobie!
- Sądzisz, że coś takiego byłoby mnie w stanie położyć?! Ha! Poza tym... - tu urwała i wyszczerzyła się bezczelnie. - Jeśli aż tak bardzo chcesz się do mnie wprosić, wystarczy poprosić!
Nie mogła się z nim nie droczyć, zwłaszcza teraz, gdy był już starszy, w oczach ludzkiego prawa wręcz dorosły, dzięki czemu mogła darować sobie gryzienie się w język ze względu na czystą przyzwoitość. Wracając jednak do sedna sprawy... Magiczny kamień, który był w stanie namieszać w głowie, huh? Brzmiało niebezpiecznie. Byłoby dobrze, gdyby Alphys mogła się temu przyjrzeć. Ah. Zazwyczaj przy podobnych sposobnościach niemalże gotowa była tańczyć kankana na golasa, jednak teraz w ogóle nie czuła ekscytacji z nie tak znowu dalekiej przeszłości.
- "Nadepnęły na odcisk", co? - uniosła wyżej prawą brew. - Gdyby była mowa o ludziach, w ogóle by mnie to nie zdziwiło, ale potwory? - schowała kamień do kieszeni spodni, gdzie nieco wbijał jej się w udo, ale przynajmniej dzięki temu wiedziała, że cały czas tam był. - Prędzej czy później mi opowiesz! - poinformowała Lingarda z uśmiechem, chwytając za kolejny kufel i unosząc go jak do toastu. W tym samym momencie kapela zaczęła wygrywać pierwsze nuty. - Niepotrzebnie to komplikujesz!

_________________
Karta postaci | Kufer Undyne
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Wyrewolwerowany Rewolwerowiec
Johnny

Liczba postów : 286
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Stara Tawerna   Czw Gru 20, 2018 3:59 pm

Ja nie sądzę. Ja to wiem. – stwierdził chłodno, widząc nadmierną pewność siebie byłego kapitana Królewskiej Straży. Tak po prawdzie, to zupełnie go ona nie dziwiła. W końcu Undyne, to Undyne. Ciężko było od niej oczekiwać pełnej powagi i ostrożności, jeśli chodziło o tego typu niewinnie wyglądające przedmioty. Pewnie sam w takiej sytuacji by wyśmiał osobę ostrzegającą go przed NIEZWYKLE POTĘŻNYM KAMIENIEM UMYSŁÓW ZDOLNYM DO NATYCHMIASTOWEJ DESTRUKCJI ŚWIATA, ale nawet mimo tego, po kryjomu go mierziło gdzieś u boku lekceważenie potencjalnego zagrożenia dorsza. Za żadne skarby nie życzyłby sobie powtórki z rozrywki z udziałem tego tałatajstwa. – Jeśli obiecasz mi, że już nigdy go nie zobaczę, to równie dobrze możesz to diabelstwo spuścić u siebie w kiblu. Twoja sprawa. – wzruszył rezygnacyjnie ramionami z dozą speszenia w głosie.
Prowokujący przytyk ryby dotyczący domniemanego wpraszania się Johnny’ego do jej miejsca zamieszkania, posiadacz duszy sprawiedliwości postanowił zlać ciepłym moczem. Gdyby ów kwestię wypowiedziała jakakolwiek inna na świecie przedstawicielka płci pięknej, najpewniej by się tym co najmniej zaniepokoił, ale skoro taką gadkę zapodała mu sama Undyne w swym własnym blasku chały, to raczej nie było po co się nawet produkować i zamartwiać odpowiedzią.
Nieodpowiedzialne potwory. – niemalże natychmiastowo potwierdził oraz poniekąd poprawił rudzielca, aby następnie przymrużyć oczy i kilkukrotnie pokiwać głową na znak aprobaty dla swoich własnych słów. Co się tyczy "niepotrzebnego komplikowania", to jeśli tak właśnie nieświadomie nazwała ona wielce, lecz nijaką, dobroduszną chęć podjęcia próby uniknięcia wywołania gównianej atmosfery, to pewnie, czemu nie! – Za to dla ciebie wszystko jest cholernie proste, huh? – mruknął z wyraźnym przekąsem. Dało się wyczuć w jego słowach coś silnie pretensjonalnego. Czasami iście nie znosił jej optymistycznego i luźnego podejścia do niektórych spraw. Nie tyczyło się to tylko aktualnego tematu, ale także i ogółu spędzonych z nią licznych godzin, ale tak to chyba po jakimś czasie właśnie jest, jeśli ktoś ma coś, czego nam brakuje.

_________________

Prowadzone sesje:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Undyne
Anime is f*cking REAL?!
Undyne

Liczba postów : 148
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Szef potworzej policji
Ekwipunek : Opaska na oko, portfel, telefon w kształcie dorsza, klucze do domu
Join date : 14/04/2018

PisanieTemat: Re: Stara Tawerna   Czw Gru 20, 2018 6:41 pm

Lewy kącik ust Undyne zadrgał w nerwowym tiku.
- Bezczelny gówniarzu... Aż tak bardzo chcesz zatańczyć na tamtej scenie z moją włócznią, eh??? - rzuciła wyzywająco i z żywym ogniem w żółtawych ślipiach, podpierając się na łokciach. Nie to, żeby faktycznie chciała prowokować jakieś mordobicie. To znaczy... Było na to przecież o wiele za wcześnie! I nadal stało przed nimi sporo piwa! Ale pewnych uwag znosić nie zamierzała, nawet jeśli, a może WŁAŚNIE DLATEGO, że rzucane były przez Johnny'ego. Żeby też porównywać jego mizerną odporność na magię z odpornością typowego przedstawiciela potworzej rasy! Hmpf! Oczywiście wysokie mniemanie o sobie było dla niej zwyczajnie naturalne, dlatego niezależnie od poziomu rzeczywistej odporności, jej ego nie pozwalało przyjmować tego typu komentarzy bez odzewu.
Klejnot istotnie mógł być magiczny, może nawet mógł mieszać w głowach... Ale do tego potrzeba by go jeszcze aktywować, tak? W każdym razie tak to zazwyczaj działało. Alphys pewnie będzie w stanie powiedzieć na ten temat coś więcej.
Prychając ostentacyjnie, wróciła do poważnego uszczuplania zawartości swojego kufla.
- I pomyśleć, że zamierzałam ci oddać to twoje żelastwo. - cedziła przez zęby partiami pomiędzy kolejnymi łykami. Lingard niestety nigdy nie wyszedł na tak obowiązkowego i ugłaskanego jak tego chciała. Był jedynym przypadkiem, którego nie potrafiła właściwie utemperować. Pewnie kwestia różnicy rasowej.
Wydała z siebie za to pełen zaciekawienia pomruk, gdy chłopak zdawał się jej coś zarzucać.
- Jeśli jest coś, co chcesz powiedzieć, po prostu to z siebie wypluj.

_________________
Karta postaci | Kufer Undyne
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Wyrewolwerowany Rewolwerowiec
Johnny

Liczba postów : 286
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Stara Tawerna   Nie Gru 23, 2018 12:40 pm

Może nie powinien w takim momencie wyciągać tej jednej mierżącej go rzeczy? Cholera, sam już nie miał bladego pojęcia, co powinien zrobić, a co nie, w tej sytuacji. Wszystko trafił szlag od kiedy tylko dał się zaciągnąć przez rudą do tejże tawerny. Ta to dopiero potrafiła być chodzącym wrzodem na dupsku. Wychodzi na to, że jego wcześniejsze słowa dotyczące własnego domniemanego końca sprowadzonego przez Undyne, mogą być aż zanadto trafne.
Że to niby ja tutaj jestem bezczelny?! – rzucił do piranii z dozą wyrzutu i niedowierzania. – Ty cholerna... – zaczął mamrotać pod nosem tylko mu wiadome przymiotniki, jakie z chęcią by nadał rybie, przecierając w trakcie energicznie jedną ręką powieki, a drugą łeb, lekko się przy tym pochylając nad stołem. Chyba nie było drugiej osoby na świecie, która by tak skutecznie go prowokowała, jak siedząca przed nim potworzyca. Zupełnie by się nie zdziwił, jeśli okazałoby się, że prawdziwym celem sprowadzenia go tu byłoby dalsze wkurwianie posiadacza duszy sprawiedliwości przez tą łuskatą babę.
CZY TY KIEDYKOLWIEK ZDASZ SOBIE SPRAWĘ Z TEGO, JAK BARDZO JESTEŚ, KURWA, NIEMOŻLIWA?! – zupełnie bez żadnego ostrzeżenia rąbnął łapami o stół, gwałtownie podnosząc się z ławki, na której do tej pory siedział. Zupełnie nie usłyszał o kwestii dotyczącej jakiegoś żelastwa. – ZERO JAKIEGOKOLWIEK TAKTU, CZY PIEPRZONEGO MYŚLENIA! – ryknął, aby za moment jedną dłoń położyć na swoim biodrze, a drugą złapać za tył łba i zasymulować istnienie tam jakichkolwiek związanych włosów. – YYYYY... TY BESCELNY GÓWNIAZU... AS TAK BALDZO CHCES ZATANCZYC NA SCENIE Z MOJOM WŁÓCZNIOM?! – zaczął wywijać swoimi biodrami i tyłkiem na boki, umyślnie przy tym sepleniąc i szczerząc zęby tak, jak w zwyczaju to miała Undy. Całości wypowiedzi nadał taki wydźwięk, jakby miał autyzm najwyższego stopnia. W najlepszym przypadku oczywiście. – CZY TY NAPRAWDĘ DALEJ JEDYNE, CO NA MNIE MASZ PO TYCH WSZYSTKICH LATACH, TO TYLKO GROŹBY Z TYMI ZASRANYMI WŁÓCZNIAMI W ROLI GŁÓWNEJ?! – ponownie rąbnął rękoma o blat, a z wypełnionych, stojących obok dodatkowych kufli wylało się trochę piwa. Po chwili wyciągnął wskazujący palec, przeciągając się przy tym przez cały stół i niemalże dotknął nim miejsca u rudzielca, gdzie w domyśle powinien być nos u człowieka. – BÓG MI ŚWIADKIEM, ŻE PRÓBOWAŁEM, ALE Z TOBĄ SIĘ PO PROSTU NIE DA NORMALNIE POGADAĆ. ZAWSZE MUSISZ COŚ ODPIERDOLIĆ! – oderwał się z powrotem na swoją stronę, aby złapać za nowy kufel piwa i wypić z niego jednym ciurkiem mniej więcej połowę zawartości. – Wyjebane. – odmachnął ręką w stronę dorsza i kompletnie odszedł od stołu, aby zacząć obok niego krążyć, stukając przy tym raz po razie palcami o naczynie. – Zrozumiesz kiedyś, że nawet ty nie jesteś wszechwiedząca i niezniszczalna? – dodał, wyraźnie wypompowany poprzednim wybuchem.

_________________

Prowadzone sesje:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Undyne
Anime is f*cking REAL?!
Undyne

Liczba postów : 148
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Szef potworzej policji
Ekwipunek : Opaska na oko, portfel, telefon w kształcie dorsza, klucze do domu
Join date : 14/04/2018

PisanieTemat: Re: Stara Tawerna   Czw Gru 27, 2018 10:57 pm

Popijając swoje piwo, bez cienia zawahania mruknęła na potwierdzenie. Przecież nie nazywałaby go bezczelnym, gdyby taki nie był, nie? Zawsze mówiła dokładnie to co myślała, chyba że... No tak... Chyba że w pobliżu byli ludzie, przy których należało bardzo uważać na słowa. W gruncie rzeczy mało przy jakim człowieku nie należało. Drańska rasa lubiła wbijać noże w plecy i mogła to już potwierdzić z najprawdziwszego, osobistego doświadczenia.
Nie przejęła się oburzeniem Johnny'ego ni słowami, jakimi mógł ją sobie dowolnie obsmarowywać. Była w zbyt dobrym nastroju, który pięknie podtrzymywał alkohol powoli płynący w jej żyłach~ To jest, płynąłby w żyłach, gdyby takie miała. Powinna więc chyba po prostu powiedzieć, że płynął w jej ciele. Eee, a może raczej w magicznej energii tworzącej jej-... OH, NIEWAŻNE! SZKODA CZASU I DOBREGO PIWA NA TAKIE GŁUPOTY!
Nagły wybuch, któremu niektórzy bywalcy zajmujący inne stoliki w ich sąsiedztwie zaczęli się mniej lub bardziej dyskretnie przysłuchiwać i przyglądać, nie zaskoczył jej już aż tak bardzo. Nie raczyła prawdę powiedziawszy choćby odstawić kufla. W innych warunkach i w swoim normalnym, codziennym stanie umysłu gdzieś w połowie przerwała by chłopakowi, zwyczajnie wywalając na niego stół, który niby tak szczęśliwie ich od siebie oddzielał. Ale że obecnie była już dużo bardziej zrelaksowana, a na dodatek miała świadomość, że absolutnie celowo sprowokowała go do tego i co więcej, oczekiwała jakiejś ciekawej, szczerej reakcji, nie mogła tylko patrzeć nań, w dalszym ciągu popijając i starając się tylko nie trzasnąć go przy tym całym seplenieniu. Od kiedy to niby sepleniła jak bachor?! Może to wina zbyt dużej ilości browarów? Johnny mógł być równie dobrze patetycznie nieodporny. Cholera go wiedziała. Tak czy inaczej uczucia były mocno mieszane. Nadal chciała go trzepnąć, a jak! Z drugiej strony jego żale były w sumie zabawne! Niczego nie próbował nawet precyzować. Po prostu stwierdzał, że była niemożliwa lub że odpierdala. Bez konkretów. Czy coś tutaj odpierdoliła dzisiaj? A skąd! Jeszcze nie zdążyła! Oh cóż, chłopak się wyszczekał jak na szczeniaka przystało.
Pod koniec wrzasków, Undyne ponownie napiła się piwa.
- To było głośne! Ale tylko tyle. Twoje argumenty są beznadziejne i dziecinne! Nawet nie łapię, czego dokładnie się czepiasz! - przyznała śmiało, wydając się jednak z jakiegoś powodu jeszcze bardziej rozluźniona niż dotychczas. - Jak na moje, gadam zupełnie normalnie. Zastanawiałeś się może, czy to z twoim nastawieniem nie jest coś nie tak? Samotniku Johnny?
Z tą wszechwiedzą trochę przesadził, ale co będzie go z błędu wyprowadzać! Hahaha! Za to ta druga część...  
- Poza tym jeśli zacznę postrzegać świat twoimi oczami, mogę stać się równie apatyczna co ty! - podążyła za nim wzrokiem, nie ruszając się z własnego siedzenia. - Masz tendencje do zbytniego dramatyzowania, brania wszystkiego na serio i robienia z igły widły, taki jest twój problem! - tym razem to ona uderzyła pięścią w stół, który niebezpiecznie zajęczał. Deska na którą trafiła chyba nawet się zakrzywiła. - Dlatego mówiłam ci wiele razy, żebyś nie trzymał tego w sobie. Nie mam ochoty patrzeć jak czerwona lura cię zalewa z przegrzania czerepu!
Odnośnie czerwonej lury miała rzecz jasna na myśli krew.

_________________
Karta postaci | Kufer Undyne
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Wyrewolwerowany Rewolwerowiec
Johnny

Liczba postów : 286
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Stara Tawerna   Pią Gru 28, 2018 1:33 am

Damn. Chyba nie eksplodował tak od bardzo dawna. Oczywiście zakładając, że kiedykolwiek przyszło mu dokonać tak nieodpowiedzialnego i czysto szczeniackiego czynu w całym swoim dotychczasowym życiu. Nawet zdziwienie, rozbawienie, czy zaniepokojenie przesiadujących w tym samym pomieszczeniu gapiów, nie było w stanie go wówczas powstrzymać. Wina alkoholu? Być może. No to w takim razie duszone w sobie negatywne emocje? Być może! Przesadzanie, branie na poważnie zbyt wielu rzeczy i dramatyzowanie? BARDZO PRAWDOPODOBNE! Jakby się nad tym zastanowić, to każdy z tych wymienionych elementów dzisiejszego wieczoru zapewne dołożył do tejże akcji swoją wypełnioną wyrzutami i czystym gniewem cegiełkę.
Trzeba przyznać, że gdyby nie było mu szkoda utraty tak wyśmienitego trunku, jaki spoczywał w naczyniu znajdującym się w jego dłoni, to prawdopodobnie w momencie, kiedy Undyne rozpoczęła swoją słowną orkiestrę ignorancji, niepotrzebnego snobowania i czystego prowokowania na miarę pstrykania w złamany nos osobie przytwierdzonej do łóżka bez możliwości jakiegokolwiek najmniejszego ruchu, Johnny z całą pewnością strzaskałby kufel z piwem na tym durnym rudym łbie z pełną satysfakcją i kotlącym się w nim gniewie. Jeśli ustawiło się pod odpowiednim kątem, to z łatwością dało się dostrzec coś na kształt uchodzącej pary z jego... Khm, zaduszonej i zadziwiająco czerwonej głowy, wyraźnie "sfrustrowanej" ów wypowiedziami dorsza na szczudłach. Co jak co, ale mogła to sobie darować, bo nawet w jego kaprawych oczach było to równie przytłaczająco zawodzące, co żenująco śmieszne i niepotrzebne. Same dwa nieustannie odbijające się później po jego łbie słowa "Samotniku Johnny", bez najmniejszego problemu sprawiły, że lewa powieka jego oka niemiłosiernie mocno zadrżała, a usta się lekko rozdziawiły.
Przez następne kilka chwil zdawać by się mogło, że górną część twarzy posiadacza duszy sprawiedliwości pokrywa nienaturalny cień. To był chyba pierwszy raz, kiedy potworzycy udało się wywołać w nim taką burzę, a nawet i po części agresję! Można to i nawet nazwać pewnym osiągnięciem, zważywszy na staż, jaki do tej pory posiadała w prowokowaniu i drażnieniu Lingarda.
Więc może to pora, abyś dla odmiany to ty wzięła coś bardziej na poważnie...? – powoli zbliżył się do stołu, opierając się o niego z dozą niesmaku. Nie przekroczył swoim tułowiem i ramionami nawet połowy jego szerokości w stronę ryby. Sama jego wypowiedź zabrzmiała naprawdę niepokojąco. – Nawet nie masz pojęcia, jak bardzo mi w tym momencie zwisa to, czy bierzesz lub kiedykolwiek brałaś moje słowa na serio. – zadziwiająco cicho syknął. – Chcę, żebyś zrobiła tą jedną ostatnią rzecz. Pozbądź się tego magicznego ścierwa i nie wspominaj o nim już nigdy więcej w mojej obecności. – wyraźnie zawiało pogardą w wypowiedzianej przez niego kwestii. Najwidoczniej był to dzień bicia rekordów, ponieważ on sam także jeszcze nigdy nie zwrócił się do piranii takim tonem. Cholera wie, czy brakowało mu kiedyś do tego cohones, czy zwyczajnie nie było do tego aż takiej potrzeby. – Nie jestem już żadnym "punkiem", uczniem, szczeniakiem, czy kimśtam, za kogo mnie uważasz. Twierdzisz, że to z moim nastawieniem jest coś nie tak? – prychnął. – W takim razie możesz skończyć się za mną wreszcie uganiać, ponieważ nie mam dłużej zamiaru się z tobą użerać i, co więcej, zmieniać wedle twojego widzi-mi-się. – narastające w nim napięcie było równie wyczuwalne, co te w dupskach oglądających ich osób. Nawet przygrywająca kapela tak jakby ucichła. – Mogę sobie tam być jakimś apatycznym samotnikiem, dramatyzatorem, czy co tam sobie jeszcze wymyślisz. Ciebie to już nie dotyczy. – powoli osunął się z powrotem na ławkę z lekko opuszczoną głową. Pomimo dominującej w nim lawiny niepewności i zdenerwowania, gdzieś pomiędzy nimi odnalazł dziwną ulgę. – Wynoś się z mojego życia. Sprawisz sobie samej tym jeszcze większą przysługę, niż mi.
Młody dorosły był w pełni świadom tego, że Undyne za cholerę może nie pojąć, dlaczego aż tak bardzo porusza go temat tegoż artefaktu i niby czemu w tak nerwowy sposób reaguje na jego lekceważenie, lecz za nic nie palił się do tego, aby jej wszystko wyjaśniać. Co się tyczy reszty... Zbierana w nim od paru lat frustracja musiała wreszcie znaleźć swoje ujście. Nieszczęśliwie padło na rudą.

_________________

Prowadzone sesje:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Undyne
Anime is f*cking REAL?!
Undyne

Liczba postów : 148
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Szef potworzej policji
Ekwipunek : Opaska na oko, portfel, telefon w kształcie dorsza, klucze do domu
Join date : 14/04/2018

PisanieTemat: Re: Stara Tawerna   Pią Sty 04, 2019 6:31 pm

Podczas gdy promile wesoło wchłoniętego przez ciało alkoholu zdołały więcej niż ostro załagodzić temperament Undyne do stopnia, w którym nie czuła potrzeby bezsensownego złoszczenia się o byle pierdołę, jej towarzysz zdawał się reagować w sposób odwrotny. Może nie powinien pić? Z tego co już zauważyła, alkohol w wielu potrafił wzbudzać agresję. Z drugiej strony - żeby do tego stopnia? Bo przecież to NA PEWNO NIE Z JEJ WINY AŻ TAK SIĘ WKURZAŁ. Yup, tak właśnie myślała Undyne, brawa dla tej pani w błękicie! O ile wygodniej było sądzić, że chłopak najzwyczajniej w świecie był przewrażliwiony? O ile wygodniej było uznać, że ma jeszcze większe problemy z panowaniem nad sobą niż ona sama? Bardzo wygodnie. Dlatego też nie brała jego słów do siebie do tego stopnia, do jakiego powinna. Być może naprawdę obu zrobiłoby lepiej, gdyby zwyczajnie dali sobie po mordach?
Rzecz jasna to, że nie brała jego słów do siebie, nie znaczyło tym samym, że zamierzała je ignorować lub nie traktować poważnie. Nie była jeszcze na tyle pijana, żeby zacząć wpuszczać słowa innych jednym, błoniastym uchem, a wypuszczać drugim. Bez przesady! Że nie wspominając już o tym bardziej niemożliwych do zignorowania gestach, sposobie wypowiedzi czy mimice Johnny’ego! Niejeden przez chwilę lub dwie zdolny byłby wziąć go za cholernego psychola, ale to akurat zrobiło na niej całkiem pozytywne wrażenie.
Tak czy inaczej, pozwoliła mu się wygadać, marszcząc od czasu do czasu brwi i czekając, dopóki Lingard ponownie nie usadził szanownego zadka na ławie.
- Gdyby moje słowa rzeczywiście cię nie obchodziły, dawno wyszedłbyś stąd bez słowa - stwierdziła, odczekawszy wpierw stosowną chwilę, którą mogła wykorzystać na dokończenie kolejnego z rzędu kufla. - Nie zrozum mnie źle, nie miałam w planie psuć ci krwi do tego stopnia. Drobne wybuchy oczyszczają atmosferę! Co jest? Nie powiesz mi, że trochę tej paskudnej frustracji z ciebie nie zeszło? - obnażyła zęby w uśmiechy półgębkiem. Taaa, Johnny był kurewsko bezczelny, wyskakując na nią z mordą, ale to nadal gnojek, którego przytłaczał własny temperament. W to właśnie wierzyła i tego się trzymała. - Biorę sprawę dostatecznie poważnie. Spokojna twoja rozczochrana. Nawet jeśli nie łapię dlaczego chcesz odgrywać się na zwykłym kawałku magicznego kamienia, nie zamierzam po prostu wrzucić go sobie do akwarium w formie dodatkowej ozdoby dla mojej rybki!
Co prawda trochę przegiął z tym twierdzeniem, że się za nim ugania, a jeszcze bardziej dramatyzując w kółko, jak to powinna wynosić się z jego życia i nigdy nie pojawiać przed jego światłym obliczem. Undyne miała i na ten temat własne zdanie (co za niespodzianka!), którego nie spieszyło się jej zmieniać.
I podczas gdy cała knajpa zdawała się czekać w ciszy i napięciu na dalszy przebieg zdarzeń, tym razem to ona podniosła się ze swojego miejsca. Odstawiając co tylko miała aktualnie w rękach, okrążyła stół. W jej głowie pojawiła się głupia, pijacka sugestia. Choć może nie aż tak głupia. Lekka, ale drażniąca i wyjątkowo nieprzyjemnie drążąca jej dziurę w brzuchu irytacja rozbudziła się na nowo. Łagodnie, jak na jej możliwości, ale dostatecznie wyraźnie.
- Tak, tak! Będzie tego! Oboje mamy siebie dość! ŁAPIĘ!
Chwytając go za poły ciuchów na plecach, szarpnęła i zmusiła do ruchu, lub też zamierzała i wlec za sobą, jeśli taka wola. Kroki ewidentnie kierowała do wyjścia.

_________________
Karta postaci | Kufer Undyne
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Wyrewolwerowany Rewolwerowiec
Johnny

Liczba postów : 286
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Stara Tawerna   Pią Sty 04, 2019 10:41 pm

Tak po prawdzie, to sam nie wiedział, co dalej robił w tej diabelnej tawernie. Tak, jak Undyne słusznie zauważyła, dwudziestolatek sobie pokrzyczał, pozłościł się oraz z pewnej perspektywy zrobił z siebie bałwana w poniekąd dosyć niepokojący sposób i raczej to tyle. O dziwo. Najzabawniejsze jest to, że sam za nic w świecie nie wiedział, na co tak właściwie teraz liczył. Może miał gdzieś bardzo głęboko w sobie cichą nadzieję na to, że nagle pojawi się w domu, całe poprzednie wydarzenia tego dnia zostaną wymazane z powierzchni planety włącznie z jego wszystkimi starymi znajomościami, a na koniec pójdzie spać, jak gdyby nigdy nic, aby nazajutrz ponownie zakręcić niesławną karuzelą spierdolenia i znowu rzucić się we wręcz nieznośnie nudne i szare życie? Nie żeby tego jakoś żałował. Przynajmniej miał okazję się wyładować, na co nie mógł sobie zazwyczaj pozwolić. Była to ot kolejna rzecz, w której ryba miała słuszność. Po zakończeniu sesji będzie trzeba zajrzeć do jego karty postaci, aby się upewnić, czy aby na pewno nie zmienił szybciorem płci na tę silną i niezależną, kiedy to akurat nikt nie patrzył, bo właśnie na to powoli zaczynały dwuznacznie wskazywać niektóre z jego zachowań.
... – zmierzył potworzycę spojrzeniem, widząc jej uśmiech, który nastąpił zaraz po aż momentami sztucznie przyjaznej odpowiedzi. Nie miał bladego pojęcia, czy powinien był ją właśnie w taki oto sposób odebrać, czy może uznać, że ponownie nie bierze go na poważnie, co po prawdzie nie byłoby niczym nowym i niespotykanym. Przynajmniej po części zapewniła go o tym, że nie zawali, jeśli chodzi o załatwienie sprawy z magicznym artefaktem. Zawsze to jakiś plus. W końcu wielokrotnie udowadniała mu to, że jeśli powie, że coś zrobi, to tak właśnie będzie.
Coś ty znowu wymyśliła...? – syknął z lekkim wyrzutem oraz niepokojem, kiedy ta ni z gruchy, ni z pietruchy stwierdziła, że wyprowadzi go na zewnątrz. Nie miał nawet zamiaru protestować ani zbytnio się szarpać. Może tak by było faktycznie lepiej, jeśli istniała szansa, że po wyjściu z lokalu dla odmiany to ona sobie na niego nakrzyczy, poszarpie i każe mu spieprzać w diabły. Właściwie byłby to bardzo pozytywny rozwój wypadków względem tego, co starał się między innymi osiągnąć, a nawet jeśli skończyłby dodatkowo z paroma sińcami, dalej by wychodził na plus, albo przynajmniej twarde i dumne zero. W końcu nie można mieć wszystkiego.

_________________

Prowadzone sesje:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
Bożyszcze tłumów
Admin

Liczba postów : 347
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Stara Tawerna   Nie Sty 06, 2019 8:27 pm

The member 'Admin' has done the following action : Kostki


'Kostka' : 7
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com
Undyne
Anime is f*cking REAL?!
Undyne

Liczba postów : 148
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Szef potworzej policji
Ekwipunek : Opaska na oko, portfel, telefon w kształcie dorsza, klucze do domu
Join date : 14/04/2018

PisanieTemat: Re: Stara Tawerna   Nie Sty 06, 2019 8:29 pm

Gnojek współpracował. Gnojek. Wreszcie. Współpracował! ZNA-KO-KURWA-MICIE! Chociaż raz! Wielka szkoda, że nie dało się tak wcześniej, ale jak to mawiają, nie można mieć przecież wszystkiego.
Ignorując gwizdy zawodu od tych, którzy oczekiwali mordobicia oraz wiwaty tych, którzy wciąż sądzili, że do niego dojdzie, Undyne wyciągnęła Johnny'ego przed bar. Niektórzy bywalcy ruszyli z zachowaniem bezpiecznej odległości w ślad za nimi, chcąc niby to tak dyskretnie wychylać łby przez drzwi bądź ona, by móc do końca obserwować przebieg ewentualnych wydarzeń. Ci natomiast, dla których nie zostało już miejsca do zapuszczania żurawi, wrócili do własnych spraw oraz kufli i chwała niech im za to będzie! Undyne w gruncie rzeczy nie przejmowała się ani widownią, ani też jej brakiem. Gdzieś za to chodziło za nią, że będzie musiała uregulować rachunek, ale te akurat przyjemność mogła szczęśliwie odłożyć póki co w czasie. Zawsze płaciła.
- SPRAWIAM NAM OBU PRZYSŁUGĘ! - odpowiedziała głośnym okrzykiem dopiero wtedy, gdy jej wzrok padł na iskrzącą się od światła księżyca, gwiazd oraz pobliskich budynków rzekę. Wtedy też chwyciła Lingarda i drugą ręką za fraki, a następnie, nie żałując sobie siły, szarpnęła się ostro dwa kroki do przodu całym ciałem, wykręciła w półobrocie i spróbowała cisnąć chłopakiem do wody. Jak kamieniem! Byle daleko i do celu.

/wynik powyżej >D

_________________
Karta postaci | Kufer Undyne
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Wyrewolwerowany Rewolwerowiec
Johnny

Liczba postów : 286
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Stara Tawerna   Nie Sty 06, 2019 8:48 pm

Widok podążających za nim i piranią gapiów wydał mu się troszeczkę upierdliwy, ale też nie mógł żadnego z nich winić za to, że są ciekawi tego, jak cała sytuacja koniec końców się rozwiąże, a pewnie po przedstawieniu, jakie im sprawił tego wieczora, ekscytacja mogła zostać już do tej pory podwojona. Mniejsza z gwizdami, na które młody dorosły miał ochotę odpowiedzieć wysoko uniesionym środkowym palcem dłoni, ale stwierdził, że wystarczyło mu już pajacowania na ten dzień.
Zajmijcie się swoimi sprawami! – warknął przez ramię, próbując nadążyć za Undyne, aby przypadkiem nie pozwolić jej na sunięcie sobą po podłodze jak ciężkim workiem kartofli. Cóż, lepsze było to, od tego, jak nosiła go w Podziemiu na cholernym ramieniu. Teraz nawet jej by to zapewne sprawiło problem przez gabaryty dwudziestolatka.
Nie da się zaprzeczyć, że odczuwał lekki niepokój przez to, że siłą rzeczy domyślał się tego, co może za chwilę nastąpić. Spodziewał się jakiegoś niezapowiedzianego ciosu w pysk, łokieto w kark, czy nawet i kolankiem w klejnoty Adama. Taki scenariusz było najrozsądniej przypuszczać i dlatego też był na to po części gotowy zarówno mentalnie, jak i fizycznie. Niestety potworzyca z łatwością rozwiała jego wszelkie domysły paroma prostymi ruchami.
W momencie, kiedy stopy Johnny'ego oderwały się od ziemi, ten gwałtownie spróbował złapać się możliwie najbliższej stabilnej rzeczy, którą jak to na złość był nadgarstek osoby będącej sprawcą jego niezapowiedzianego lotu o trasie grunt - woda. Po tymże desperackim akcie, na jego twarzy zagościł ledwie widoczny arogancki uśmieszek. Zgadza się! Po cholerę iść na dno samemu, jeśli można dodatkowo kogoś ze sobą pociągnąć?! Koniec końców wyglądało to niczym scena z prawdziwego filmu akcji. Tyle że bez spowolnionego tempa, czy eksplozji i pościgów.

Rzut na pociągnięcie ze sobą Undyne do wody.

_________________

Prowadzone sesje:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
Bożyszcze tłumów
Admin

Liczba postów : 347
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Stara Tawerna   Nie Sty 06, 2019 8:48 pm

The member 'Johnny' has done the following action : Kostki


'Kostka' : 12
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com
Undyne
Anime is f*cking REAL?!
Undyne

Liczba postów : 148
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Szef potworzej policji
Ekwipunek : Opaska na oko, portfel, telefon w kształcie dorsza, klucze do domu
Join date : 14/04/2018

PisanieTemat: Re: Stara Tawerna   Wto Sty 08, 2019 8:29 pm

Undyne z pewnością nie mogła nazywać się najszczęśliwszą osobą na tej ziemi. Gwoli ścisłości - odkąd jej stopa postała na Powierzchni, odnosiła coraz mocniejsze wrażenie, a towarzyszące okoliczności tylko to potwierdzały, że szczęście opuszcza ją z tygodnia na tydzień i miesiąca na miesiąc, zaś to co zdawało się na pierwszy rzut oka działać na jej korzyść, koniec końców niosło za sobą jedynie szereg kolejnych, ferelnych wypadków i katastrof. Wystarczyło tylko spojrzeć na sytuację jawiącą się tu i teraz przez oczami wszystkich, którzy tylko chcieli patrzeć!
Rybia potworzyca wiedziała co się święci od momentu, w którym rzeczywistość dookoła niej nienaturalnie zwolniła. Rzecz jasna było to coś, czego tylko i wyłącznie ona była świadoma. Coś, czego tylko ona mogła doświadczyć, bo tę iluzję wytworzył jedynie jej umysł. Zabawna sztuczka, swoją drogą. Mózg z pewnością był fascynujący, nawet jeśli tworzyła go czysta magia, a nie konkretny organ! Zdaje się, że to był jeden z tych krytycznych momentów, gdzie usiłował gromadzić ogromną ilość informacji w minimalnym czasie. Dla Undyne, większość z nich tyczyła się uścisku na nadgarstku.
Impet oraz siła włożona przez potworzycę okazały się równie potężne, co i determinacja Johnny'ego, aby pociągnąć ją za sobą. I tym też sposobem, obydwoje zostali oderwani od twardego gruntu, a następnie posłani dobre kilka metrów od brzegu, zanim wylądowali twardo w wodzie.
Lekko rozkojarzona, ale i też szybko z tego rozkojarzenia otrzeźwiona za sprawą chłodu wody. Undyne chwyciła drugą ręką za tę, która zaciskała się na jej własnej, po czym zaczęła przebierać długimi nogami, ciągnąć Lingarda w dół i głębiej pod wodę! A jakże!

//rzut na wciągnięcie Johnny'ego głębiej!

_________________
Karta postaci | Kufer Undyne
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
Bożyszcze tłumów
Admin

Liczba postów : 347
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Stara Tawerna   Wto Sty 08, 2019 8:29 pm

The member 'Undyne' has done the following action : Kostki


'Kostka' : 8
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com
Johnny
Wyrewolwerowany Rewolwerowiec
Johnny

Liczba postów : 286
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Stara Tawerna   Wto Sty 08, 2019 11:48 pm

Nie ma co, nagłe wyrżnięcie bokiem o taflę wody, aby zaraz po tym powędrować jeszcze głębiej przez spadającą na niego potworzycę z ogromnym cielskiem, nie było najprzyjemniejszym doświadczeniem, jakiego kiedykolwiek przyszło mu doświadczyć. Nawet nie zdążył przed upadkiem zaczerpnąć głębszego oddechu w obawie, że nie wystarczy mu na to w pełni czasu i przez przypadek zachłyśnie się legendarną, owianą niezbyt pozytywną sławą wodą z miasta Ebott. Chyba już lepiej byłoby się napić wody z dwudniowej kałuży niż z właśnie tejże rzeczki. Serio.
Tak po prawdzie, to tego typu nurkowanie było marnym orzeźwieniem, a już, szczególnie że Johnny był w pełni świadom tego, do jakiego bagna się wpakował. Dwudziestolatek nawet chciał podkreślić swój szok i niezadowolenie, lecz jedynym, co był w stanie z siebie wydobyć, był stłumiony bulgot.
Serce Lingarda zaczęło bić jeszcze szybciej, kiedy zdał sobie sprawę, że jest ciągnięty na dół. Długo mu nie zajęło, aby się domyślić, co, albo raczej, kto jest tego powodem, a zrobił to przecież na czuja, bo za żadne skarby nie odważył się otwierać oczu w mętnej i szarej wodzie. I tak prawdopodobnie nic by nie zobaczył za sprawą sprowadzonej przez wieczór ciemnicy. Niemniej jednak tylko jedna franca mogła być do tego zdolna. No i raczej mało prawdopodobne było, że akurat znalazł się tam z nimi jakiś inny dupek, który byłby zdolny do takiego czynu.
Nie mając dużej ilości czasu na zastanowienie, czy przemyślenie swoich dalszych działań, bez żadnego mentalnego oporu posiadacz duszy sprawiedliwości spróbował zaserwować piranii parę solidnych kopów, starając się celować mniej więcej w miejsce, gdzie prawdopodobnie znajdowała się reszta łuskatego ciała Undyne. Zamierzał tak długo w nią naparzać, aż ta go nie puści.

Pierwszy rzut na serię kopniaków w rybę, drugi na uwolnienie się i wypłynięcie.

_________________

Prowadzone sesje:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
Bożyszcze tłumów
Admin

Liczba postów : 347
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Stara Tawerna   Wto Sty 08, 2019 11:48 pm

The member 'Johnny' has done the following action : Kostki


'Kostka' : 11, 5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com
Undyne
Anime is f*cking REAL?!
Undyne

Liczba postów : 148
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Szef potworzej policji
Ekwipunek : Opaska na oko, portfel, telefon w kształcie dorsza, klucze do domu
Join date : 14/04/2018

PisanieTemat: Re: Stara Tawerna   Czw Sty 10, 2019 9:12 pm

Jakkolwiek nieoczekiwana i nieplanowana była ta kąpiel, Undyne nie mogła powiedzieć, żeby styczność z wodą stanowiła dla niej choćby w minimalnym stopniu problem. Owszem, może i nie widziała w tych ciemnościach dużo więcej, niż zobaczyłby Johnny, gdyby zechciał tylko otworzyć oczy, ale pomijając ten drobny i średnio istotny dla niej szczegół, czuła się jak ta ryba w wodzie! Dosłownie i w przenośni.
Zabawa w podtapianie mogła się nie skończyć najszczęśliwiej. W chwilach jak ta, przeciętnemu potworowi jej pokroju łatwo było zapomnieć, że ludzie nie oddychają pod wodą, a i ich ciała lubią ulegać wychłodzeniom. Na dobre zatem wyszła szarpanina Lingarda, który pod wpływem naturalnej paniki poczęstował Undyne serią kopnięć, które choć niezbyt szybkie i mocne przez stawiany przez wodę opór, okazały się zaskakująco celne. Głowa, kark i ramiona oberwały najbardziej. Pewnie jeszcze zostanie jakiś paskudny guz!
Johnny nie potrzebował się wcale wyszarpywać, bo gdy kolejny kopniak trafił rudzielca w potylicę, ta ostatecznie odpuściła, bulgocąc pod wodą w złości. Powolnymi ruchami rozcierała obolały łeb, pozostając wciąż stosunkowo głęboko pod wodą.

_________________
Karta postaci | Kufer Undyne
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Stara Tawerna   

Powrót do góry Go down
 
Stara Tawerna
Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Welcome to the Surface! :: Powierzchnia :: Miasto Ebott - Slumsy-
Skocz do: