IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Stara Tawerna

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Undyne
Anime is f*cking REAL?!
avatar

Liczba postów : 122
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Szef potworzej policji
Ekwipunek : Opaska na oko, portfel, telefon w kształcie dorsza, klucze do domu
Join date : 14/04/2018

PisanieTemat: Re: Stara Tawerna   Sob Lis 24, 2018 9:55 pm

Jeśli teraz miał się przejmować, mógł równie dobrze w pierwszej kolejności nie doprowadzać jej do stanu, gdzie gotowa była wypluć własne płuca! Znaczy się... Nie posiadała płuc, ale metaforycznie nadal miało to sens. Ugh, wyglądało zresztą na to, że nadal miał zamiar kontynuować wygadywanie bzdur. Dzieciaki w tych czasach były z pewnością przerażające na wiele sposobów. O ile rzeczywiście mogła tak nadal nazywać Lingarda.
Mimo wszystko, kolejny przytyk potraktowała z dużo większym dystansem. W porównaniu do poprzednich porównań, "wrażliwiec" nie brzmiał wcale aż tak źle. Nie zapominając zresztą o wypowiedzianym wcześniej życzeniu, które jakimś cudem zdołało nie zawstydzić samego życzącego, skrzywiła się tylko w momencie uderzenia czubkiem stopy o ławę. Całe szczęście, że nie udało jej się przerzucić emocjonalnego kopniaka na rzeczywistego. Inaczej Johnny naprawdę mógłby skończyć na drugim końcu sali razem z ławą lub leżąc pod jej resztkami. W obu przypadkach groziło to połamaniem członków.
- Hmm~ - wydała z siebie wreszcie pomruk zainteresowania, momentalnie zmieniając postawę na dużo bardziej wyluzowaną. - A więc to tak mnie dotąd postrzegałeś? Wyrachowana i niewrażliwa Kapitan Undyne? - uniosła wyżej prawą brew. - Jasne, że nie jestem z kamienia! Chociaż mogę na taką jak najbardziej wyglądać! - z dumą uniosła lewe ramię i napięła mięśnie, poklepując je z uczuciem drugą ręką, zanim pozwoliła sobie na krótki wybuch śmiechu. - Poważnie! Jestem pod cholernym wrażeniem, punku! Nazywasz mnie wrażliwcem, ale popatrz tylko na siebie!- podparła się łokciami o blat i lekko wychyliła w jego stronę, piorunując spojrzeniem. - Absolutnie bezwstydnie wyskakujesz z życzeniem przyniesienia ulgi potworom, w tym podkreślając MNIE samą! Prawdziwy romantyk! Liczysz na buziaka od Pani Wrażliwej? Dorzucić ekstra, razem z biletem na romantyczny, Dziki Zachód?
Undyne nie zamierzała być jedyną, z której stroją sobie żarty. Dobrze wiedziała jak się odpłacać po swojemu. Podejrzewała, że Johnny prędzej spodziewałby się po niej odgryzienia twarzy niźli pojedynczego całusa.

_________________
Karta postaci | Kufer Undyne
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Wyrewolwerowany Rewolwerowiec
avatar

Liczba postów : 260
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Stara Tawerna   Nie Lis 25, 2018 8:07 pm

Czy faktycznie miał się czego wstydzić, jeśli chodzi o swoje życzenia? Cóż, jego zdaniem, tak nie było. Właściwie, to był z nich mimo wszystko poniekąd dumny! Szczególnie z tego drugiego! W końcu z wypiętą piersią reprezentował powoli wymierający naród fanów wszystkiego, co było powiązane z zachodnią częścią terenów Stanów Zjednoczonych! Może i nie nosił już swojego ukochanego kowbojskiego kapelusza, ale to nie znaczyło, że tak łatwo odpuścił sobie bycie fanboy'em Dzikiego Zachodu! A co się już tyczy pierwszej części, to nie ważne, jakie życie wiódł, nie ważne, jak bardzo się odciął od rasy byłych mieszkańców Podziemia, nie ważne, jak bardzo było to sprzeczne z jego planami na przyszłość, dalej cenił potwory milion razy bardziej ponad ludzi. Może i wstrzymywał się od czegokolwiek, jeśli chodzi o działanie przeciw rasistowskiemu traktowaniu tejże rasy, lecz nie znaczyło to, że zapomniał o prawdopodobnie najciekawszym czasie spędzonym w swoim całym dotychczasowym życiu. Próbować próbował, owszem, ale za nic nigdy nie udało mu się wyprzeć tego, co wbiła mu do głowy siedząca przed nim chutliwa pirania! Przecież rzekomo liczy się wnętrze, huh? Przynajmniej jakoś tak szło ów powiedzonko! Tylko nie mówcie Undyne! Trzeba trzymać swój image, dzieciaki!
Pff! – prychnął i zadarł nos do góry, przymykając przy tym zdrowe oko oraz zakładając ręce na pierś w reakcji na złośliwy komentarz potworzycy, dotyczący jego pragnień. – Nie musisz się trudzić. Chciałbym wrócić dzisiaj do domu z całą twarzą, dziękuję bardzo. – odmachał przecząco ręką na boki, słysząc niezwykle pociągającą propozycję buziaka od Pani Wrażliwej. – Nie licz na to, że jesteś jakimś specjalnym wyjątkiem, ruda! Ciesz się, że przynajmniej tutaj nie zawaliłaś jako nauczyciel! – poderwał się z siedzenia do góry, gwałtownie wskazując na piranię palcem. Nikt nie będzie wyśmiewał jego sympatii do potworów! NIKT! - A! I wara od Dzikiego Zachodu! – dodał, jakby właśnie została urażona jego głęboka i niezaprzeczalna wiara, po czym siadł z powrotem na ławce.

_________________

Prowadzone sesje:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Undyne
Anime is f*cking REAL?!
avatar

Liczba postów : 122
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Szef potworzej policji
Ekwipunek : Opaska na oko, portfel, telefon w kształcie dorsza, klucze do domu
Join date : 14/04/2018

PisanieTemat: Re: Stara Tawerna   Pon Gru 03, 2018 12:06 am

W trakcie gdy ich dwójka przekomarzała się w najlepsze, nie wiadomo kiedy do knajpy wkroczyła nowa grupa ludzi. Mocno umalowana kobieta w raczej obcisłej i odsłaniających co nieco fatałaszkach, miała zgrabnie upięte w luźny kok włosy. Ciemne oczy świeciły rozbawieniem, a czerwone usta częstowały każdego bywalca, na którego tylko miała okazję spojrzeć, pełnym pewności siebie, uwodzicielskim wręcz uśmieszkiem. Otaczało ją grono czterech, dużo luźniej i skromniej, acz całkiem czysto ubranych mężczyzn. Każdy z nich wniósł ze sobą instrument, a już niedługo, wszyscy, jak jeden mąż wkroczyli na niewielką scenę, rozstawiając się i szykując wszystko powoli do zabawienia coraz liczniej napływających gości. Jeden z "artystów", jak się okazało, tachał za sobą... Ogon. Po bliższym przyjrzeniu, jego cera okazała się czerwonawa i gdzieniegdzie nakrapiana w brunatne cętki, a z czarnego melonika, który nosił na głowie, wystawały ukośnie dwa rogi. Gdy światło odpowiednio na niego padło, nawet pozbawione białek, bo w całości czarne oczy dało się dostrzec z ich stolika.
Praktycznie zaraz po tym, jak grupa muzyków poczęła się przygotowywać, wrócił do nich ponownie barman. Tym razem w towarzystwie kogoś, kto mógł być jego pomocnikiem. Obaj postawili zarówno przed Undyne jak i Johnnym po trzy, porządne kufle piwa. Teraz już do Lingarda mogło dotrzeć, co oznaczały trzy palce, które wcześniej pokazała nad głową w stronę baru. Wspominał, że na trzeźwo nic nie wyśpiewa? Cóż~
Undyne przyklasnęła w dłonie i podziękowała obu mężczyzną uniesionym kciukiem pełnym aprobaty.
- Mów co chcesz! Po prostu nadal mnie podziwiasz i masz do mnie zwyczajną słabość! - rozłożyła ręce na boki, niby to w bezradności dla całej sprawy. - Nie musisz nic dodawać, absolutnie to rozumiem! I co to niby za komentarz? ZAWSZE BYŁAM ŚWIETNYM NAUCZYCIELEM! - co do tego nie miała najmniejszych wątpliwości. Nikt kto twierdziłby inaczej, nie pożyłby dostatecznie długo, aby miała szansę go przekonać do swoich racji. Ale mniejsza o szczegóły. Zaczepkę o ukochany, Dziki Zachód postanowiła zgrabnie zignorować.

_________________
Karta postaci | Kufer Undyne
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Wyrewolwerowany Rewolwerowiec
avatar

Liczba postów : 260
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Stara Tawerna   Pon Gru 03, 2018 1:20 am

Cholera... Masz mnie! To te wszystkie twoje uniformy i mięśnie tak na mnie działają! – syknął sarkastycznie w odpowiedzi na prowokację piranii. - Dalej nie wiem, jakim cudem się jeszcze w tobie nie zabujałem! – dodał, posyłając dorszowi arogancki uśmieszek godny prawdziwego chujka. – Rany... Ty mnie kiedyś na serio wykończysz. – pokiwał rezygnacyjnie głową na boki, przy tym się wreszcie prostując. Sama myśl o tym, że wypowiedziane przez Johnny'ego słowa były lub mogłyby okazać się przeciwieństwem najgorszej bujdy, była iście przerażająca. Niemniej jednak w żartobliwym tekściku rudzielca było trochę prawdy. Niech świat osądzi, która jego część najbardziej się z nią zetknęła.
Na widok postawionych przed nim trzech dosyć sporych piw, zaczął kilkukrotnie spoglądać z niekrytym zmieszaniem to na Undyne, to na piwo, to na barmana, aby po chwili przewrócić oczami i przy tym odchrząknąć. Ona go tu naprawdę próbuje schlać? Jeśli tak, to dzisiejszym codziennym sukcesem będzie, jeśli uda mu się dotrzeć do domu. Nie żeby narzekał... Są rzeczy, jakimi za żadne skarby na świecie nie pogardzi nawet taki chorobliwy sknerus, jak on. No, może nazwanie go sknerusem jest lekką przesadą, ale przekaz był, jest i będzie jak najbardziej słuszny i iście trafny.
ŻARTUJESZ SOBIE, PRAWDA?! – parsknął stosunkowo głośno śmiechem z zabawną pretensjonalnością w głosie, jednak nie na tyle donośnie, aby przeszkodzić innym w na razie spokojnym spędzaniu czasu w tejże tawernie. – BYŁAŚ POTWORNA! JAKI NORMALNY NAUCZYCIEL RZUCA PIEPRZONYMI WŁÓCZNIAMI W SWOJEGO UCZNIA?! – zaczął uderzać energicznie wierzchem jednej dłoni o wnętrze drugiej. – DO DZISIAJ MAM PRZEZ TO TRAUMĘ! - dodał, przypominając sobie te wszystkie momenty, kiedy Undyne rzucała sobie w niego znienacka swoim magicznym sprzętem zagłady. Może i nie mógł narzekać na to, co wbiła mu do głowy, ale było przeciwnie z tym, co zostało mu wbite wszędzie indziej!
Koniec końców złapał za jeden z nowo doniesionych kufli piwa, aby oczywiście pociągnąć z niego kilka łyków, odstawić go i przy okazji prowizorycznie zaczesać dłonią swoje włosy z czoła do tyłu. Niefortunnie przypomniał sobie o rzeczach, jakie miał dzisiaj jeszcze zrobić i chyba gdzieś bardzo, bardzo, baaaardzo głęboko w środku zaczynał się cieszyć z tego, że ma przynajmniej na aktualną chwilę spokój od swoich obowiązków. Ostatnio za nic nie potrafił się zrelaksować i solidnie odpocząć we własnych czterech ścianach, więc ten cały wypad z potworzym śledziem mógł nie być aż takim niewypałem, jaki mu się początkowo wydawał.

_________________

Prowadzone sesje:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Undyne
Anime is f*cking REAL?!
avatar

Liczba postów : 122
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Szef potworzej policji
Ekwipunek : Opaska na oko, portfel, telefon w kształcie dorsza, klucze do domu
Join date : 14/04/2018

PisanieTemat: Re: Stara Tawerna   Sob Gru 08, 2018 8:29 pm

Gdyby nie to, że uśmiech Undyne za bardzo upodabniał ją do rekina czy innej, rybiej maszynki do mielenia mięsa wraz z kośćmi, być może dałoby się nazwać jej uśmiech "promiennym".
- Hahaha! A na kogo nie działają?! - zapytała na tyle głośno, by usłyszała ją przynajmniej połowa sali. Z kilku stron również dobiegły ich cichsze lub głośniejsze śmiechy. Tak. Naprawdę lubiła to miejsce. - Nie martw się, nie planuję wykańczać cię zbyt szybko. - dodała wyniośle, dokańczając kolejne piwo, aby głodnym wzrokiem zacząć przyglądać się świeżo doniesionym kuflom. Czy już wspominała jak bardzo uwielbiała to miejsce?! Okej, nadal nie przepadała za ludźmi, ale tych tutaj mogła spokojnie tolerować w ramach okazania swojej przychylności obsłudze oraz bywalcom. Swoją droga minęło sporo czasu, odkąd mogła pozwolić sobie na tyle swobody w piciu. Ile to już będzie... Rok? Może trochę mniej. W każdym razie mocno okazjonalnie.
Przysuwając sobie po blacie pełne po brzegi naczynie, staksowała Lingarda wzrokiem, po czym tym razem to ona wywróciła zdrowym okiem.
- Nie bądź już taki dramatyczny! - wyśmiała jego utyskiwania. - Prawdziwy facet powinien wręcz PĘKAĆ Z DUMY, że udało mu się wziąć udział i przetrwać najbardziej efektowny kurs szkoleniowy na strażnika pod okiem samej kapitan! DOCEŃ! To ostatni, jaki miałam okazję przeprowadzić, skubany niewdzięczniku!
Nie mówiąc nic więcej, wróciła do przyglądania się prawie zapomnianemu ciastku, aby już w następnej chwili zdmuchnąć wesoło tańczący płomień pojedynczej świeczki.

_________________
Karta postaci | Kufer Undyne
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Wyrewolwerowany Rewolwerowiec
avatar

Liczba postów : 260
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Stara Tawerna   Nie Gru 09, 2018 12:40 pm

"Nie martw się, nie planuję wykańczać cię zbyt szybko"...? To zabawne, ale Johnny odniósł całkowicie inne wrażenie przez jej ostatnie wybryki. I miał do tego wiele powodów. Największym z nich był całokształt siedzącej przed nim osoby.
Co się tyczy potwornego szkolenia, jakie mu sprawił rudzielec, to fakt, był po części dumny z tego, że udało mu się je przeżyć i zdać z jakimś tam przyzwoitym wynikiem, ale jednak pozostał po tym wszystkim pewien niesmak przez niespełnione marzenia. Miał zostać dumnym strażnikiem, a skończył jako pierwszy lepszy przydupas w cholernej kawiarni. Zabawne, jak potoczył się jego los.
W momencie, gdy pirania zdmuchnęła płomień z urodzinowego wypieku, młodego Lingarda wypełniła w środku mała, bo mała, ale jednak satysfakcja. Undyne najwyraźniej zapomniała o jego monologu na temat łatwowierności. Tylko utrzymała go w przekonaniu co do swojej śladowej rozczulającej niewinności, na której odkrycie tak burzliwie zareagowała. Właściwie, to nie było się z czego śmiać. Dobrze było wiedzieć, że nawet ona nie jest w stu procentach taka, na jaką się kreowała. Może plotka, o której usłyszał jeszcze w Podziemiu, że rzekomo Pani Kapitan dawała lekcje gry na pianinie innym potworom, była prawdą? To by był dopiero powód do nabijania się z niej! Undyne ze swoją miniaturową kobiecością na ramieniu i gra na pianinie! To przecież jakby powiedzieć, że ryby pływają w ogniu! Fakt, mógłby się po niej spodziewać dosłownie wszystkiego, ale żeby nawet i czegoś takiego? ...naaah!
Właśnie...! – wreszcie przypomniał sobie o pewnej sprawie, z jaką miał nadzieję uderzyć do dorsza przy następnym niefortunnym i wymuszonym przez nią spotkaniu. Energicznie zaczął przeszukiwać swoje kieszenie w spodniach, aby po chwili coś z nich wyciągnąć i bez pardonu odrzucić danym przedmiotem w stronę potworzycy. Był to stosunkowo mały, błyszczący na niebiesko kamyk. – Zabierz jak najdalej ode mnie to dziadostwo. Najlepiej do Alphys. Przynajmniej będziesz miała wymówkę, aby do niej wpaść. – syknął, posyłając przedmiotowi niezbyt przyjemne spojrzenie. W końcu ciężko o to, aby pałał do niego jakąkolwiek sympatią, zważywszy na pewne wydarzenia, jakie odbyły się jakiś czas temu z jego udziałem.

_________________

Prowadzone sesje:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Undyne
Anime is f*cking REAL?!
avatar

Liczba postów : 122
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Szef potworzej policji
Ekwipunek : Opaska na oko, portfel, telefon w kształcie dorsza, klucze do domu
Join date : 14/04/2018

PisanieTemat: Re: Stara Tawerna   Nie Gru 16, 2018 8:31 pm

W porównaniu do tego, na co mogła sobie pozwalać i na co oczywiście pozwalała sobie w Podziemiu, Undyne była obecnie dużo bardziej wstrzemięźliwa. Nawet jeśli jej "dużo bardziej" nadal nie świadczyło o nie wiadomo jak kolosalnej różnicy między wcześniej, a teraz.
Nie czekając na żadne, specjalne zaproszenie ze strony solenizanta, chwyciła ciasto i zaczęła je przełamywać na drobniejsze kawałki. Starała się uważać na śladowe ilości jagodowej marmolady, która była w środku.
- Mm? - mruknęła pytająco, podnosząc wzrok na nagle dziwnie podnieconego ni z tego ni z owego nastolatka. Akurat skończyła dzielić wypiek na mniejsze porcje i bez specjalnej obawy o maniery zaczęła oblizywać palce, kiedy Johnny wyciągnął, a następnie rzucił w jej kierunku jakiś iskrzący przedmiot. - Woah! - wydała z siebie, w ostatniej chwili łapiąc twardą bryłkę o kanciastych brzegach. - Eh? Co znowu...?- nie dokończyła jednak swojego średnio pozytywnie brzmiącego komentarza. Gdy jej wzrok padł na kamień, który w bladym świetle pomieszczenia pięknie połyskiwał od czasu do czasu, poczuła coś bardzo dziwnego na wysokości mostka, a później skroni. Odruchowo dotknęła boku swojej głowy wolną ręką, marszcząc przy tym brwi.
- Ty... W jaki sposób udało ci się dorwać coś takiego?

_________________
Karta postaci | Kufer Undyne
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Wyrewolwerowany Rewolwerowiec
avatar

Liczba postów : 260
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Stara Tawerna   Yesterday at 6:59 pm

Wiesz... Może lepiej się w to za długo nie wpatruj? – odrzekł z niepokojem, widząc zadumę rudzielca wywołaną osobliwym przedmiotem. Zapewne ostatnim, czego się dzisiaj spodziewała, było dorwanie się do pieprzonego magicznego kamienia. – Potrafi nieźle namieszać w głowie, jeśli będziesz to za długo robić, serio. Nie mam zamiaru odnosić cię wyautowaną z powrotem do domu. – stwierdził, dzierżąc na plecach niemały bagaż doświadczeń. Dobrze wiedział, o czym mówił.
Ciężko było oczekiwać od Undyne, że odpuści sobie pytanie o pochodzenie tegoż obiektu. Raczej za żadne skarby nie pozwoliłaby mu na wymiganie się od odpowiedzi, szczególnie w tak stosunkowo ważnym oraz niepokojącym temacie. Równie dobrze mógł zacząć krzyczeć do kamienia, aby ten się przesunął w którymś tam kier... Oh wait.
Johnny pociągnął parę łyków z kufla piwa, aby następnie go odstawić i skrzyżować swoje ramiona na piersi.
Powiedzmy, że jakiś czas temu przypadkowo wpadłem na pewną grupkę nieodpowiedzialnych potworów. Nie ukrywam, nadepnęli mi nieźle na odcisk, ale wreszcie wybiłem im z głów dalsze wybryki, a ci oddali mi ten cały cholerny kamień i obiecali, że od teraz będą grzeczni. – zaczął opowiadać delikatnie przekolorowaną historię w nieco łagodniejszej wersji. – Khm, naprawdę nie mam ochoty o tym gadać, a ty wolałabyś o tym nie słuchać. Po prostu zaufaj mi w tej sprawie. – złapał się dłonią za kark, aby następnie zacząć go nią pocierać, przy tym mimowolnie odwracając wzrok w bok. Nie było sensu bardziej psuć i tak dziwacznego nastroju ujawnianiem potworzycy dalszych wydarzeń. Tylko tego mu brakowało, żeby wpadła w szał, albo ponownie zaczęła narzekać na to, jakimi ludzie są skurwielami. Poza tym dalej był zdecydowanie aż zanadto przewrażliwiony na punkcie powierzonego rybie artefaktu. Nie ma co, nie wiązał z nim najprzyjemniejszych wspomnień. Najchętniej już dawno by się go pozbył, ale nie był aż na tyle idiotą, aby wyrzucić go w pierwszym lepszym śmietniku.

_________________

Prowadzone sesje:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Stara Tawerna   

Powrót do góry Go down
 
Stara Tawerna
Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Welcome to the Surface! :: Powierzchnia :: Miasto Ebott - Slumsy-
Skocz do: