IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Kawiarnia "Garten"

Go down 
AutorWiadomość
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 201
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Kawiarnia "Garten"   Czw Sty 18, 2018 9:17 pm

Niewielka, cicha i spokojna kawiarnia, posiadająca w swoim asortymencie pyszny napój z ziaren kawy, najrozmaitsze, robione na świeżo ciasta oraz... Kwiaty. Jej założyciel, sędziwy już Niemiec z wyjątkowym zamiłowaniem do fluorystyki, znany był jeszcze w swoich rodzinnych stronach jako wybitny koneser... KAWY! Jak chętnie opowiada tym, którzy chcą go jeszcze słuchać, pewnego dnia po przybyciu i zamieszkaniu w mieście Ebott, zaczął poważnie zastanawiać się nad otworzeniem własnej działalności. Natchniony zapachem świeżej kawy, popijanej w zaciszu swego domowego ogródka, wpadł wreszcie na pomysł połączenia obu swoich pasji. I czemuż dodatkowo na tym nie zarobić?
Usiądź przy stoliku, napawaj się pięknym, ŻYWYM wystrojem wnętrza lokalu i zrelaksuj przy dźwiękach muzyki.

Menu:


Kawy klasyczne i smakowe - 5G do 15G
"Garten's" special - kawa tygodnia, przygotowana z ziaren sprowadzonych z najdalszych zakątków świata, za jedyne 16G (leczy 8HP i daje niezłego kopa!)
Herbaty różnych smaków - 6G
Gorąca czekolada - 10G
Mrożona czekolada - 10G
Zimne i ciepłe napoje - od 2G do 15G
Szarlotka na ciepło z lodami i bitą śmietaną - 15G (leczy 5HP)
Ciasteczka domowej roboty (leczą 2HP)




Ostatnio zmieniony przez Admin dnia Pon Sie 13, 2018 8:18 pm, w całości zmieniany 5 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com Online
Johnny
She doesn't want yellow...
avatar

Liczba postów : 130
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Garten"   Czw Sie 09, 2018 9:28 pm

09.08.2119r., wieczór

"Jeszcze tylko godzina do zamknięcia". To właśnie te słowa krążyły mu po głowie, gdy wybiła dwudziesta pierwsza. Był po dosłownie całym dniu przyjmowania zamówień, obsługiwania ludzi i ogólnego dbania o interesy przybytku, w którym pracował. W tamtej chwili przysłowiowo zwyczajnie padał już na ryj. Dzień wcześniej dał się wybłagać jednemu ze swoich współpracowników, aby przejął dodatkowo za niego jedyny raz jego zmianę, ponieważ ten zachorował, a dobrze wiedział, że mają ostatnimi czasy braki w personelu. Fakt, może nie brzmi to jakoś niesamowicie wycieńczająco, ale już szesnasta godzina użerania się z klientelą, doprowadziłaby nawet najwytrwalszą osobę do szewskiej pasji. Problemy ze snem, jakie doświadczał już od paru ostatnich dni, też nie sprzyjały utrzymaniu pozytywnego nastroju. Zapewne każdy z nas przynajmniej raz zaznał tego, że nie może usnąć, nawet jeśli następnego dnia musi wcześnie wstać. Zazwyczaj kończy się to mimo wszystko zaśnięciem, prawda? Nie u Johnny'ego.
Dziewiętnastolatek podniósł głowę z blatu barku, uświadamiając sobie, że leżał tak oparty na nim bez kompletnie żadnego kontaktu z rzeczywistością już przez dłuższą chwilę. Lecąca aktualnie z radia klasyczna muzyka oraz ogólna atmosfera wewnątrz sprawiała, że szkoda było nie sprawić sobie drzemki. Z ulgą stwierdził, że jedyna persona, z którą aktualnie się samemu znajdował w lokalu, to pewna nieznośnie głośna, niebieskowłosa dziewczyna, z którą pracował już od ponad roku, w tym momencie zajmująca się sprzątaniem stolików, podlewaniem roślin i zamiataniem. To właśnie z nią na popołudniówki pracował Nick - domniemany, wcześniej wspomniany "kolega". Jak jej tam było...? Liza...? Iza...? Miza...? Cholera wie. Znowu zapomniał. No nic, przynajmniej żaden klient nie zarzuci im całkowitego bumelowania, przylepiając przez jedną lub dwie osoby negatywną łatkę całej kawiarni.
- Potrzebujesz pomocy? - wreszcie odezwał się Lingard, lecz jedną odpowiedzią na jego pytanie było zadziwiająco ciche, zważywszy na jej charakter, przeczące pokręcenie głową. Stwierdził, że nie ma co naciskać i lepiej pozwolić jej wykonywać swoją robotę. W końcu przepracował dzisiaj dwa razy więcej od niej. Skoro dalej ma na tyle wigoru, to po co ją powstrzymywać?
Koniec końców wrócił do punktu wyjścia, ponownie kładąc swój łeb na blat, żywiąc płonną nadzieję na to, że tego wieczoru już nikt więcej nie zagości w ich miejscu pracy.

//Mari =3=

_________________

Prowadzone sesje:
ZAJĘTE | ZAJĘTE | Kawiarnia "Garten" (09.08)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marinette
Ukochane słoneczko forum
avatar

Liczba postów : 88
Ekwipunek : Medalion z Delta Rune, baletki do tańca, stary telefon, portmonetka z goldem.
Join date : 15/04/2018

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Garten"   Pią Sie 10, 2018 7:24 pm

Po oświetlonym przez pobliskie latarnie chodniku truchtała pośpiesznie Marinette, która pięć minut temu wyszła z domu jednej z koleżanek. Nie spodziewała się tego, że ta zdoła ją na tak długo „przetrzymać”. Co tu kryć, po prostu dziewczyny zagadały się niesamowicie, dyskutując o wielu rzeczach. — Jak nic, mam przechlapane! — natomiast brunetka obawiała się najgorszego, zwłaszcza że proszono ją, aby nie siedziała u znajomej do późna. No nie ma co, Mari się popisała przy swoich opiekunach.
Dziewczyna po chwili zwolniła nieco, kiedy jej oczom ukazał się zarys kawiarni „Garten”. Gdy biegła, usłyszała w tle znajome pyknięcie, od razu dobyła do swych rączek swój telefon, przechodząc po dotykowym ekranie na panel z wiadomościami. Na pomarańczowo migała ikonka z nieodczytanym sms'em Theodora, „ojca” Marinette. „Będę tam za 20/30 minut”
Oby nie był na mnie zły... — westchnęła pod nosem, odpisując od razu na sms'a, iż ta już na niego czeka w umówionym miejscu, po czym schowała komórkę ponownie do kieszeni. No cóż, nastolatce nie pozostało nic innego jak grzecznie i cierpliwie na niego poczekać, co też z początku chciała uczynić, póki nie spojrzała na witrynę kawiarni, a następnie na wielką donicę z kwiatami przed jej wejściem. — Jakie śliczne! — pomyślała rozanielona, gdy się im bliżej przyjrzała. Pochyliła się delikatnie do przodu, aby „odurzyć się” ich słodkim zapachem. Widać, że ktoś o nie dba. Dusza integracji uwielbiała kwiaty, a zwłaszcza czerwone róże. W przeszłości zawsze w jej pokoju gościł przyjemny won tychże roślin. U Liddell były one symbolem najszczerszego uczucia i przywiązania, jak również miłości. Niegdyś starała się zapamiętać wszelkiej maści znaczenia kwiatów i ich kolorów, co jak później się okazało, było niemałym wyzwaniem dla młodej.
Bez pośpiechu wyprostowała i spojrzała na drzwi lokalu, bijąc się myślami czy powinna wejść. O takiej godzinie temperatura była nieco niższa niż za dnia, a Marinette nieprzygotowana na takie okoliczności nie miała przy sobie, chociażby swetra, by się nie zaziębić. — Tylko na chwilkę, potem znowu wyjdę na zewnątrz. — choć liczyła również na to, że tatko domyśli się sam, gdzie ta się znajduje. Bez większych ogródek, weszła do środka.
D-dobry wieczór... — odezwała się niepewnie, zastając z początku puste pomieszczenie, a przynajmniej póki w jej oczy nie rzuciły się błękitne włosy i... leniącego się pracownika za ladą. Z początku nie jak ma to skomentować, lecz po szybkiej obiekcji zdecydowała się po prostu przemilczeć, w końcu o takiej godzinie każdy ma prawo zrobić sobie chwilę wolnego. W ciszy podeszła zająć miejsce do jednych z WIELU wolnych stoliczków. Obrała te przy oknie, by móc wypatrywać zbliżającego się rodzica. Z początku nie planowała niczego zamawiać, ale kto wie... może się skusi na wieczorną herbatkę?

_________________
| KP || Skrytka || Aktualny ubiór || Posty fabularne: 42 || Theme |

AKTUALNE SESJE |
| Kawiarnia „Garten” {09.08} || Most {15.08} || Park {03.08} |
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Johnny
She doesn't want yellow...
avatar

Liczba postów : 130
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Garten"   Pią Sie 10, 2018 9:18 pm

Słysząc dzwonek towarzyszący otwieraniu drzwi wejściowych, Johnny lekko uniósł swój skryty w ramionach łeb, aby zobaczyć, kto nowy do nich zawitał. W końcu mało kto wpada na sam koniec dnia do kawiarni, czyż nie? Godziny szczytu są zawsze o porze porannej i popołudniowej i to właśnie wtedy dopiero zaczyna się prawdziwa, przysłowiowa "imba" z obsługiwaniem klientów. Już mieli parę razy z tym problemy, ponieważ czasami potrafiło zwyczajnie zabraknąć miejsc siedzących, a z racji tego, że "Garten" nie jest jakimś w pytkę dużym lokalem, to o to nie ciężko.
Kiedy Johnny zobaczył nastolatkę, która niepewnie się przywitała, postanowił się wyprostować i skinąć głową.
- Witamy w Gart... - jego słowa zagłuszył wręcz ogłuszający pisk, dochodzący ze strony do tej pory sprzątającej pracownicy. Miał on wystarczająco decybeli, aby roztrzaskać leżącą na blacie przed dziewiętnastolatkiem szklankę wody. Mina Lingarda była bezcenna. Malowało się na jego twarzy pierw przerażenie, potem zakłopotanie, a na sam koniec czyste zdenerwowanie. Po chwili zdając sobie sprawę z tego, co właśnie zrobiła, puściła przed chwilą trzymaną w jej dłoniach miotłę, która z głośnym trzaskiem zaryła o panele i zakryła nimi swoje usta.
- JEZUS MARIA, JOHNNY, PATRZ JAKA ONA JEST UROCZA I KOCHANA!!! - ponownie zapiszczała, tym razem o wiele ciszej.
Nie minęła chwila, a posiadacz duszy sprawiedliwości do niej gwałtownie szybkim krokiem podszedł i sprzedał jej klasyczne "ojcowskie" trzepnięcie w tył głowy, a następnie wskazał palcem na miejsce, w którym jeszcze parę sekund temu stała szklanka. Niebieskowłosa dziewczyna spuściła smutno głowę, przeprosiła i pobiegła sprzątać rozbite szkło i ścierać cieknącą w dół mebla wodę.
- Naprawdę za nią przepraszam. Ona tak czasami ma. - zaczął szybko, aby w razie czego móc uspokoić swojego klienta. W tym samym momencie Iza/Miza/Liza, korzystając z tego, że Johnny stoi odwrócony do niej plecami, wystawiła w jego stronę język i palcem pociągnęła w dół dolną powiekę swojego prawego oka. Następnie skrzyżowała ręce i zaczęła się bujać na boki z miną prawdziwego zabójcy, po czym wróciła do swojego zajęcia, a Marinette mogła to wszystko z łatwością dostrzec.
- ... - młody dorosły w ciszy przyglądał się przez chwilę dziewczynie. Nie mógł wyzbyć się wrażenia, że gdzieś ją kiedyś widział. Cholera, był wręcz pewien tego, że skądś ją zna. - Wracając... Witamy w Garten! Życzy sobie Pani czegoś? - wreszcie wypalił, zdając sobie sprawę z tego, że przecież nie każdy lubi to, że ktoś się mu przygląda. Wysilił się nawet na uśmiech, a to już coś!

_________________

Prowadzone sesje:
ZAJĘTE | ZAJĘTE | Kawiarnia "Garten" (09.08)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marinette
Ukochane słoneczko forum
avatar

Liczba postów : 88
Ekwipunek : Medalion z Delta Rune, baletki do tańca, stary telefon, portmonetka z goldem.
Join date : 15/04/2018

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Garten"   Sob Sie 11, 2018 5:24 pm

Nie usłyszała wcześniejszego przywitania jednego z pracowników, ponieważ zagłuszył straszliwy pisk ze strony kobiety. Naprawdę, aż miała ciary, kiedy to usłyszała i pieruńsko kusiło ją, aby zatkać uszy, lecz obyło się bez tego. Co jak co, ale w tak „młodym” wieku nie chciała jeszcze ogłuchnąć przez jakaś randomową osobę, zaś huk miotły posadzkę tylko wymusił u niej by ta spojrzała na dwójkę pracowników z wymalowaną pretensją na twarzy. Jedynie co wydała z siebie to ciężkie westchnięcie i ponownie wróciła do wypatrywania, choć czuła na sobie obce spojrzenie i kierujące nim zainteresowanie, przez co czuła się tym faktem nieco zdenerwowana, choć próbowała stawiać pozory spokojnej. Do czasu, gdy nie podszedł do niej kelner.
Ach, nic się nie stało! Chociaż nie będę ukrywać, że troszkę mnie to zaskoczyło. — przyznała szczerze, serwując przy tym kelnerowi delikatny uśmiech ze swojej strony. Mina jej zrzedła, gdy ta widziała, co takiego wyczyniała pracownica za plecami kolegi z pracy. Z początku miała zszokowany wyraz twarzy, a następnie zaśmiała się pod nosem, gdy ta wróciła do swoich zajęć. Chłopak mógł, przez co nabrać pewnych podejrzeń, aczkolwiek nie liczyła się z tym zbytnio. Oczywiście, początkowe jej zachowanie zdawało się niepokojące, lecz nastolatka uznała to za głupi żart, by odreagować złość, po czym ponownie spojrzała na Johnnego, który przyglądał się dziewczynie w milczeniu. Ponownie poczuła się niekomfortowo z tym faktem, lecz sama nie była w tym lepsza, gdyż ona to samo uczyniła. Lustrowała go, badając jego rysy twarzy, oczy i resztę. Rozum mówił kasztanowłosej, iż ma do czynienia po prostu z nieznajomym człowiekiem, lecz coś innego mówiło wręcz odwrotnie, jednak dziewczyna nie brała tego pod uwagę.
Planowała się odezwać, by wybudzić go z prawdopodobnej zwiechy mózgu, jednakże chłopak sam się ogarnął, na co dziewczyna odwróciła wzrok, speszona, gdy dotarł do niej fakt, co przed chwilą zrobiła. Zbyt długo mu się przyglądała, zdecydowanie za długo.
Huh... poproszę herbatę. — nie wiele myśląc wypaliła, to co pierwsze jej przyszło do głowy. Z początku nie planowała niczego zamawiać, ponieważ nie chciała marnować pieniędzy na takie „przyjemności”, lecz taki krok z pewnością mógłby być niewiarygodnie głupi, zwłaszcza że są tutaj takie pustki i to by — według Marinette — nie przeszło, a tylko dziewczyna by się upokorzyła. — Przynajmniej się troszkę rozgrzeję, zawsze pozytyw. — przynajmniej ujrzała zalety sytuacji, w której się znalazła.
Gdy Liddell ponownie została pozostawiona samej sobie, ta położyłaby swoje skrzyżowane rączki na stół. Wtedy też spojrzała na wazonik ze świeżymi kwiatami, który był tuż przed nią. Nie wie jakim cudem go przegapiła, ale znowu uśmiechnęła się pod nosem, gdy dostrzegła pośród innych roślin jej ulubienicę. — Wyniuchałam cię, kochana! — zażartowała w myślach, po czym zbliżyła dłoń do kwiatka. Z początku dotknęła jej delikatnych płatków, po czym łapiąc za łodyżkę — uważając rzecz jasna na kolce — wzięła ją do ręki. — Ciekawe czy...

_________________
| KP || Skrytka || Aktualny ubiór || Posty fabularne: 42 || Theme |

AKTUALNE SESJE |
| Kawiarnia „Garten” {09.08} || Most {15.08} || Park {03.08} |
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Johnny
She doesn't want yellow...
avatar

Liczba postów : 130
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Garten"   Nie Sie 12, 2018 4:16 pm

Na śmiech klientki zareagował podejrzliwym zerknięciem w stronę, gdzie przed chwilą wędrował jej wzrok. Koniec końców to zlekceważył, lecz teraz wracając już bardziej do teraźniejszości, powiedzmy sobie szczerze, po tej wymianie spojrzeń i wzajemnym wpatrywaniu się w siebie, Johnny najchętniej zapadłby się w tamtej chwili pod ziemię lub ewentualnie schowałby się pod stołem na drugim końcu pomieszczenia. Poza tym, ile ona miała lat? Dwanaście? Trzynaście? Ugh... Nigdy nie był dobry w określaniu czyjegoś wieku za pomocą metody na tak zwanego "czuja", czy "na oko". Pewnego razu rozmawiał z trzydziestolatką, będąc w stu procentach pewien tego, że ma ona maksymalnie szesnaście lub ewentualnie siedemnaście lat. Wygląd niektórych osób potrafi być... Mylący. Bardzo mylący. Tak, jak dzisiaj, raz gadasz z prawdopodobnie najbardziej uroczą czternastolstką, jaką kiedykolwiek widziałeś, aby następnego dnia dowiedzieć się o tym, że miała na imię Grzegorz i była dwa dni po operacji zmiany płci. Przyszło nam żyć w naprawdę mrocznych czasach, oj tak. Nie zmienia to jednak faktu, że było w siedzącej przed nim przy stole dziewczynie o orzechowym kolorze włosów coś w pewnym sensie ujmującego. Coś, co sprawiało, że miało się chęć, a nawet poczucie obowiązku jej bronić przed złem tego świata do upadłego. Dokładnie tak, jakby była jedyną czystą, nieskalaną brudem miasta Ebott osobą na świecie... Tak, zgadza się. Ewidentnie nadgodziny w pracy nie wpływały pozytywnie na tok jego myślenia. Biedna Marinette.
- Herbatę powiadasz, huh? - powtórzył zmieszany, po chwili odwracając się w stronę drugiej pracownicy, żeby skinąć w jej stronę głową na znak, aby ta zajęła się zamówieniem. Dziewczyna akurat już kończąc ogarniać syf, jaki zrobiła, energicznie poderwała się do góry i szczerząc się, wyciągnęła wysoko rękę z uniesionym kciukiem. Kiedy jego współpracowniczka udała się do sąsiedniego pokoju w celu przygotowania herbaty, Lingard sam stanął z powrotem przy barku z zamiarem sprawdzenia, czy aby przypadkiem nie ostał się nigdzie żaden bardziej widoczny kawałek szkła. I tak będzie musiał te miejsce odkurzyć, lecz raczej nie powinien robić tego przy kliencie. - Jeśli mogę zapytać, co tak młodzik, jak ty, robi w naszej kawiarni o tej porze, hm? Proszę, nie zrozum mnie źle, ale rzadko kiedy pojawia się tu ktoś tak... No. Wiesz, o co mi chodzi. A już szczególnie wieczorami. Czekasz tutaj na kogoś? Zgubiłaś się? Może potrzebujesz w czymś pomocy? - zalał małą Liddell serią pytań z lekkim zmartwieniem w głosie, widząc to, jak bardzo zainteresowała się pewną, na pierwszy rzut oka niepozorną różą.
Jak obiecał sobie to, że nie będzie mieszał się w cudze sprawy, tak do dzieci zawsze miał pewną słabość... I nie chodzi o tego typu słabość, perwersy! Zwyczajnie nienawidził, gdy dziecku działa się jakakolwiek krzywda. Niby jego pytania mogły zostać uznane za nachalne, a nawet w pewnym stopniu niepoprawne, lecz robił to głównie przez to jedno, poniekąd dalej z wielu innych, wciąż niewyplewione z siebie przyzwyczajenie.

_________________

Prowadzone sesje:
ZAJĘTE | ZAJĘTE | Kawiarnia "Garten" (09.08)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marinette
Ukochane słoneczko forum
avatar

Liczba postów : 88
Ekwipunek : Medalion z Delta Rune, baletki do tańca, stary telefon, portmonetka z goldem.
Join date : 15/04/2018

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Garten"   Sro Sie 15, 2018 9:08 pm

Bądź co bądź, Marinette nie miała takiego problemu w kwestii zgadywania wieku, gdyż wiele do szczęścia nie było trzeba, jak samo to, iż chłopak jest starszy od niej, a o ile, to już wolała nie zaprzątać sobie tym głowy, choć z pewnością taką informacją by nie pogardziła. Taa, zdecydowanie miała łatwiej, choć można uznać to również za dość lekceważące podejście z jej strony... albo lenistwo! Cóż, pozostaje tylko współczuć Johnnemu, gdyż przed nim siedziała istna enigma.
Gdy w końcu dorwała w swe rączki ukochany kwiat, z początku przyjrzała jej się z bliska. Już z początku wiedziała, że ma do czynienia ze świeżym kwiatem, choć dopiero z bliska dostrzegła, iż ta powoli mizerniała. Mimo to znajoma woń ukoiła jej nerwy, przez co nie czuła się tak skrępowana, jak wcześniej. Niechętnie, ale odstawiła czerwoną różę z powrotem do wazonika. W rękach Liddell z pewnością dłużej by „pożyła”, lecz nie mogła sobie pozwolić na przywłaszczenie roślinki.
Nagła fala pytań ze strony pracownika Garten dość zaskoczyły Marinette, przez co ta na chwilę się zawiesiła, by potem energicznie potrząsnąć głową — typowe w jej przypadku — na ogarnięcie się i wrócić ponownie do pozbawionej kolorów rzeczywistości.
Cóż, to prawa. Nie lubię się szwendać po nocy, ale zasiedziałam się u koleżanki i, hah... Zabrzmi to dość głupio, ale boję się wracać do domu po ciemku. Jestem tutaj nowa i jeszcze nie poznałam na tyle dobrze miasta. — wyjaśniła w dużym skrócie, wolała nie wnikać w każdy najmniejszy szczegół, ponieważ wymusiłoby to na Mari faszerowaniem kolejną osobę swoimi kłamstwami, którymi jak wiadomo, nastolatka się brzydziła. Ciągłe wyrzuty sumienia, że ta okłamuje innych jest istną zmorą dla błękitnej duszy. — Proszę się niepotrzebnie martwić, mój ojciec po mnie przyjdzie, a nie chciałam w zimnie czekać na zewnątrz. — dodała po krótkiej przerwie, w końcu dzieląc się uśmiechem w stronę pracownika. Wciąż Marinette wzmagała się z niebywałą trudnością zwracania się do Theodora per tato. Może już nie był dla niej kimś obcym, lecz mentalna przeszkoda nie pozwala jej poczynić pewnych progresów, jednak musiała mieć nadzieję, że to przejdzie. Aczkolwiek jej uwadze nie umknął szczegół w postaci dozy troski ze strony kelnera. Nie ma co, urzekło ją to, ponieważ już kilka razy spotkała się z ludzką znieczulicą, co też niejednokrotnie smuciło czternastolatkę.
Czyli jak rozumiem, nie często macie o takiej porze klientów? — zapytała niby od niechcenia, lecz kryła się w tym swojaka ciekawość należąca do Marinette. Fakt, nie była dzisiaj specjalnie skora do rozmów, lecz niezręczna cisza w tym przypadku byłaby czymś gorszym, stąd też zagadała. Zadziwiająca pustka w lokaju ją z jednej strony dziwiła, w końcu pewnie ma styczność z dość popularnym miejscem, natomiast z drugiej też nie, w końcu o tej godzinie ludzie też śpią, choć na bank znajdą się wyjątki w postaci imprezowiczów, dla których dzień się zaczyna, o pijakach nie wspominając.

_________________
| KP || Skrytka || Aktualny ubiór || Posty fabularne: 42 || Theme |

AKTUALNE SESJE |
| Kawiarnia „Garten” {09.08} || Most {15.08} || Park {03.08} |
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Johnny
She doesn't want yellow...
avatar

Liczba postów : 130
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Garten"   Czw Sie 16, 2018 4:24 pm

Kiedy dziewczynka zwierzyła mu się z tego, że przez przypadek "zasiedziała" się u koleżanki i aktualnie czeka tutaj na swojego ojca, Johnny uprzednio opierając się o bar, wracając przy tym do poprzedniej pozycji, w której za pierwszym razem zobaczyła go nastolatka, tyle że bez schowanego łba w ramionach, odruchowo na krótką chwilę spuścił ów głowę i cicho wciągnął powietrze przez zaciśnięte zęby, tupiąc parę razy nogą o podłogę, co było praktycznie niemożliwe do zaobserwowania dla Marinette. Jeśli jakimś cudem on by sprawował opiekę nad kimś tak młodym, to gówniarz dostałby za tego typu akcję reprymendę stulecia. Oczywiście mówiąc w naprawdę bardzo delikatny sposób. Młodość młodością, lecz on nie byłby w stanie czegoś takiego tolerować chociażby w najmniejszym stopniu. Nienawidził spóźnialstwa i zawsze patrzył na osoby się nim szczycące z góry. Zapewne odziedziczył to po swojej niestety już od niedawna zmarłej matce, która pomimo łagodnego i troskliwego usposobienia, była niewątpliwie charakterną i wymagającą kobietą, przez co za każde, chociażby paruminutowe opóźnienie w czymkolwiek lub wcześniej nieplanowane wybryki, mały Lingard i jego tata ryzykowali kosmicznym, swojskim opierdolem w całym znaczeniu tego słowa. Lepiej nie wspominać o tym, co się działo, gdy pewnego razu wraz z ojcem bez wiedzy matki pojechał obejrzeć mecz piłki nożnej, w którym brał udział jeden z najlepszych klubów piłkarskich miasta Ebott. To dopiero były czasy, kiedy jego jedynym prawdziwym zagrożeniem życia była rozjuszona do granic możliwości matka, a nie cholerny ogromny kozi król z jeszcze większym od siebie czerwonym trójzębem. Jak to szło...? "Kiedyś to było!", huh? Stare dobre czasy. Wszystko wydawało się wtedy o wiele prostsze. Dalej pamiętał, jak za gówniaka zarzekał się rodzicom, że nie będzie kisił się tak, jak oni w jakiejś nudnej pracy, tylko zostanie najsławniejszym kowbojem na świecie! Niestety widać jak skończył.
Doceniaj i ciesz się każdą chwilą, jaką spędzasz ze swoją rodziną. – westchnął, wyciągając w górę rękę i drapiąc się nią w tył głowy. – Zanim to zrozumiesz, może ich zabraknąć. Nie ma nic gorszego od brnięcia przez życie bez bliskich ci osób, zaufaj mi. – dodał nieco ponuro ze szczyptą sentymentu w swoim głosie. Co jak co, ale to akurat wyśmienicie znał z własnego doświadczenia, z czym ciężko się tutaj sprzeczać.
Smęcenie dziewiętnastolatka i chęć wypowiedzi na temat wieczornych pustek w kawiarni przerwała z powodzeniem druga pracownica niosąca zamówioną przez małą Liddell herbatę. Kobieta wręcz lśniła, a uśmiech, który pojawił się na jej ustach, kiedy tylko znalazła się obok młodocianej klientki zdawał się zadziwiająco promieniujący.
Nie zapytałam się o to, jaką najbardziej lubisz, więc zrobiłam Ci coś NAPRAWDĘ specjalnego! – odezwała się tak, jakby miała za chwilę zemdleć i roztopić się ze szczęścia od tak bliskiego przebywania z Marinette. – Jeśli chodzi o herbatę, to nasz szef tylko taką pi... – przerwał jej wypowiedź głośny huk, jaki wydał podrywający się jak na baczność Johnny. Jego twarz była... Blada. I to bardzo.
Czy ty właśnie... – wymamrotał z niedowierzaniem Lingard, pospiesznie zmierzając w stronę Mari i (prawdopodobnie) Izy. – Nie zrobiłaś tego, prawda?! Nie zabrałaś niczego z jego gabinetu, no nie?! Błagam, powiedz, że nie! – rzucił z naiwną nadzieją i przerażeniem w głosie. Jedyną odpowiedzią na jego pytania było puszczenie przez niebieskowłosą dziewczynę oczka do czternastolatki.
Chłopak czuł się tak, jakby właśnie całe życie przeleciało przed jego oczami. Zaprawdę powiadam, nie ma nic gorszego niż gniew jego niemieckiego pracodawcy, który dowiedział się o tym, że ktoś grzebał w jego miejscu pracy. Już raz przeżył coś takiego. Ledwo. Prawdziwym cudem. Z licznymi uszczerbkami w jego żółtej dumie.

_________________

Prowadzone sesje:
ZAJĘTE | ZAJĘTE | Kawiarnia "Garten" (09.08)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marinette
Ukochane słoneczko forum
avatar

Liczba postów : 88
Ekwipunek : Medalion z Delta Rune, baletki do tańca, stary telefon, portmonetka z goldem.
Join date : 15/04/2018

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Garten"   Sob Sie 18, 2018 10:12 pm

Oj chłopaczyna nawet nie wiedział w jak burzliwy temat dla Marinette wszedł. Natychmiastowo zacisnęła mocniej dłonie, które miała tuż przed sobą, skupiając na nie swój szkarłatny wzrok.
Nie ma nic gorszego, mówisz? — szepnęła do siebie, zgorszona poniekąd jego słowami. Może i jest dzieckiem, lecz była zmuszona zmierzyć się z wieloma przeciwnościami losu. Nawet jeśli ta miała na twarzy wymalowany uśmiech, to nie zawsze świadczył o jej poczuciu szczęścia w różnych aspektach. Tak jest zresztą do teraz. — Mądre słowa. Doceniam, ale myślę, że nie jestem aż taką ignorantką. — odparła z przekąsem, uśmiechając się przy tym słabo. Nie planowała tego, lecz dopuściła do głosu swą własną rozterkę, z którą boryka się już od dłuższego czasu Mari. Słowa Johnnego z pewnością wzięłaby do serca, gdyby ta nie była w podobnej — z pewnymi wyjątkami — sytuacji, co właśnie posiadacz duszy sprawiedliwości. Czy doceniała i cieszyła się każdą chwilą, którą za młodu miała okazję spędzić z rodzicami i bratem? Oczywiście, że tak! Po dziś dzień pamiętała doznany szok, parzący niczym wrzątek ból i smutek. Wylała niezliczoną ilość łez, czując niemiłosierne uczucie tęsknoty za swoją rodziną. I ten bolący fakt, że już nigdy nie zobaczy rodziców ani Vincenta. Wątek rodziny był, jest i będzie dla czternastolatki naprawdę wrażliwym tematem. Niby się pogodziła, lecz tak nie było. Raczej tych boleści szybko się nie wyzbędzie. — Przepraszam, za bardzo się uniosłam. — dodała po chwili już w łagodniejszym tonie, skrycie skrępowana swymi wcześniejszymi słowami, które były dość „szczeniackim” odzewem z jej strony. Wolała pokajać się i przyjąć na siebie winę, gdyż mężczyzna nie miał prawa wiedzieć, skąd nagle zebrała w niej ta fala rozgoryczenia.
Gdy już chwila słabości Marinette zdawała się wyciszać, również planowała pozostać cicho, by więcej nie dać się skompromitować na własne życzenie, lecz euforia ze strony niebieskowłosej pracownicy miała wręcz odmienne od niej plany.
Specjalnego? — powtórzyła pytająco, unosząc wyżej prawą brew. Nie wydawała się dziewczynie aż nadto podejrzana, w końcu każdy ma swoją chwilę dobroci, a najwidoczniej dzisiaj się Marinette taki trafił ze strony pracownicy Garten. — Och, a czy mogłabym wiedzieć co to tak-? — spytała z istną słodyczą w głosie, lecz nagła akcja ze strony Johnnego sprawiła, że się speszyła. Spojrzawszy wpierw na Johnnego z pytającym wyrazem twarzy, a następnie na Izę — czy inną Mizię, Cizię czy kij wie kto jeszcze — jedynie, z czym się spotkała to pseudo „porozumiewawczym” mrugnięciem z jej strony. — Ależeco...? — zakłopotanie, jakie w tej chwili wymalowało się na twarzy baletnicy, było naprawdę przekomiczne, co zaś dla samej zainteresowanej kobieciny z pewnością stanowiło wręcz odwrotną kwestię. Wydała z siebie cichy pomruk niezadowolenia, po czym się odezwała. — Nie bardzo rozumiem, ale czy mogłabym łaskawie dowiedzieć się, o co chodzi? — z początku nie chciała się wtryniać w nie swoje sprawy — bo jeszcze chwile temu ją to nie dotyczyło — ale że przez pewną kłopotliwą jednostkę została wciągnięta w to bagno, więc na jej logikę, ma prawo zażądać do otrzymania konkretniejszych informacji. Ona chciała tylko napić się herbaty i wrócić do domu. Chociaż i tam czeka ją niemały rumor od swoich opiekunów. Między młotem a kowadłem, a niech to pies! — Niech mi Pan powie... — zaczęła, a następnie utkwiła swe karmazynowe oczy na nim. — Jest aż tak źle, że tak gwałtownie zareagowałeś? — spytała, próbując domyślić się, w jak złym położeniu się znalazła wraz z pracownikami. Nie chciała sprawić żadnych kłopotów, ale najwidoczniej trudności lgnęły do niej niczym małe kocięta.

_________________
| KP || Skrytka || Aktualny ubiór || Posty fabularne: 42 || Theme |

AKTUALNE SESJE |
| Kawiarnia „Garten” {09.08} || Most {15.08} || Park {03.08} |
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Johnny
She doesn't want yellow...
avatar

Liczba postów : 130
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Garten"   Yesterday at 3:51 pm

Na samo pytanie zdziwionej wywołanym przez czyjąś herbatę zamieszaniem Marinette, po plechach Johnny’ego przebiegł silny, niekontrolowany dreszcz, który towarzyszył powracającym wietnamskim wspomnieniom właściciela duszy sprawiedliwości.
Jakby to ująć... Nasz szef jest specyficzną osobą. Bardzo specyficzną i straszną. Ceni sobie prywatność i nienawidzi, gdy ktoś wchodzi sobie ot tak do jego gabinetu. – odrzekł powoli dziewiętnastolatek, nerwowo trąc palcami swoje skronie. – Nie wspominając już o wynoszeniu z niego czegokolwiek. – w tym momencie ponownie skierował swój wzrok na Izę, mrużąc przy tym wrogo powieki. – Uwierz mi, nie chciałabyś nigdy zobaczyć go wściekłego. Wyobraź sobie zbiór swoich wszystkich najgorszych koszmarów, jakie Ci się kiedykolwiek śniły i skumuluj je w jednej osobie. Tak. To właśnie jest on. – dodał ostrożnie, zerkając na dziewczynkę, zachowując przy tym pełną powagę.
Pewnego razu, kiedy dopiero rozpoczynał pracę w Garten, potrzebował szybko i bardzo pilnie pewnych papierów z pokoju, w którym pracował zatrudniający go sędziwy już niemiec. Jako że szefa akurat nie było w pracy, ponieważ miał dzień wolny, młody dorosły musiał sam je zdobyć. Czerwonowłosy facet o imieniu Jesse, z którym akurat to był na zmianie, uznał, że porobi sobie z niego żarty i nie ostrzeże go przed możliwymi konsekwencjami tego czynu.
Fakt, udało mu się znaleźć ów papiery, lecz traf chciał, że akurat w momencie opuszczania zakazanego pomieszczenia, w przejściu stanął nikt inny jak Übermensch z Deutschlandu. Kolejne wydarzenia pamięta jak przez mgłę. Sam nie pamięta dobrze, co się dokładnie po tym działo. Ostało się w jego pamięci tylko to, jak wynosił go z pomieszczenia tak, jakby był jakąś szmacianą lalką. Jedno jest pewne, było dużo bicia, krzyczenia, płaczu wcześniej wspomnianego kolegi i dwa tygodnie czystego zapierdolu w pracy. Delikatnie mówiąc. Przez pierwsze parę miesięcy samo wspomnienie o tym zajściu było w stanie wywołać u Johnny’ego i Jesse’ego stany lękowe.
Już tak nie dramatyzuj, Johnny! – współpracowniczka ryknęła beztrosko śmiechem, widząc, jak Lingard przejął się tym wszystkim. – Cały czas mnie tak nim straszycie, a to przecież jest spokojny dziadzio z zamiłowaniem do kwiatów! – odrzekła pewnie, kompletnie lekceważąc jego ostrzeżenia. – Poza tym naszym obowiązkiem jest dopilnować, aby klient był zawsze zadowolony, czyż nie? – złapała bardzo delikatnie małą Liddell za policzek, aby zacząć nim poruszać w prawdopodobnie wszystkie strony świata. – Pij, mała, pij!
W tym momencie chłopak nie wiedział, co może zrobić. Odebranie dziewczynce przygotowanego już napoju nic tutaj nie pomoże. Pozostało mu liczyć na to, że Iza, Ciza, Miza, Hiza, Kiza nie zostawiła po sobie większych śladów. Być może przy odrobinie szczęścia ten zgredziały szwab nie zauważy lekkiego ubytku w opakowaniu swojej ulubionej sypanej herbaty. Johnny sam nigdy jej nie pił, lecz słyszał od byłego pracownika, który wyleciał za jej spróbowanie, że jest "przezajewykurwista", czy coś w ten deseń.
Korzystaj, młoda. – odrzekł, po wydaniu z siebie cichego, najbardziej wymuszonego i okropnego śmiechu, jaki mogła kiedykolwiek usłyszeć czternastolatka. – Szef jest na urlopie. Nie powinien się na szczęście pojawić tutaj jeszcze przez następne dwa tygodnie. – dodał, cicho wzdychając.

_________________

Prowadzone sesje:
ZAJĘTE | ZAJĘTE | Kawiarnia "Garten" (09.08)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Garten"   

Powrót do góry Go down
 
Kawiarnia "Garten"
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Kawiarnia Lacciato
» Kawiarnia 'Petit Appetite'
» Kawiarnia "Kocie Oko"
» Kawiarnia
» Kawiarnia "Termin"

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Welcome to the Surface! :: Powierzchnia :: Miasto Ebott - Obszar centralny-
Skocz do: