IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Władca żywiołów - Quest Vorbisa

Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Johnny
She doesn't want yellow...
avatar

Liczba postów : 242
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Władca żywiołów - Quest Vorbisa   Sob Sie 25, 2018 9:00 pm

Wracałeś właśnie zawiedziony z głębokich części lasu rosnącego obok miasta Ebott. Parę dni temu dostałeś cynk od pewnego nieznajomego, który usłyszał od swojego brata ciotecznego córki, który dowiedział się od swojego szwagra, że pradziadek jego koleżanki z przedszkola wykupił kiedyś na własność pewną działkę w lesie, na której pracowała pewna pokojówka, która od starego ogrodnika usłyszała, że właściciel posiadłości kazał robotnikom wybudować obok bunkier! Niestety okazało się, że na miejscu nie było żadnego bunkra, tylko jeden wielki pusty dół, ale na twoje szczęście nie jest to główny trzon przygody, jaka miała Cię tego dnia spotkać. Tak, jak napisałem na samym początku tego wywodu, wracałeś właśnie cholernie smutny i zawiedziony faktem, że potencjalne źródło kolejnych wrażeń i możliwość wzbogacenia, okazało się... Delikatnie mówiąc nietrafne. Do tej pory udało Ci się już bezpiecznie powrócić do Slumsów. Twoją uwagę przykuła grupka wyraźnie podburzonych osób, okrążająca pewnego ludzkiego policjanta, próbującego za wszelką cenę uspokoić tłum zarówno ludzi, jak i potworów.

_________________

Prowadzone sesje:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vorbis
Śmiechowa Gwiazda
avatar

Liczba postów : 54
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Pracownik Antykwariatu
Ekwipunek : Telefon komórkowy
Join date : 19/04/2018

PisanieTemat: Re: Władca żywiołów - Quest Vorbisa   Pon Sie 27, 2018 6:40 pm

Głupi ludzie.
Najpierw mówią ci o bunkrze, a później ośmielają się nie budować takiego!
Albo burzą go w straszliwym tempie.
Tak czy inaczej: z emocjonującej eksploracji zakamarków ludzkich nor raczej nie pozostało nic, jak tylko smutek. Nic nie zastał, a jedyne co zdobył, to dodatkowy powód, aby nie ufać "tym lepszym". Gdyby to był Potwór, to na pewno nie byłoby takiej sytuacji.
Zaraz, czy Vorbis właśnie podsycał swój rasizm? A może to po prostu kolejny powód, aby powyzywać tego typa od fałszywych nowinek? Tego pewnie nie wie nawet sam Zakapturzony.
Szedł teraz smętnie przez Slumsy do domu. Miał ze sobą puszkę, którą znalazł po drodze. Kopał ją do przodu, podchodził do niej i znów kopał. Czasami musiał trochę nadrobić drogi, aby położyć puszkę w odpowiednie miejsce, bowiem okazało się, że nie jest najlepszym kopaczem.
Dalej znęcałby się nad puszką, gdyby nie coś, co przykuło jego uwagę. Tłum gapiów.
Każdy kto żyje w slumsach wie, że tłum gapiów oznacza rozrywkę. Czasami jest nią śmieszna małpka grająca na prostym instrumencie, czasami jakiś "czarodziej" pokazujący swoje magiczne sztuczki, a czasami zwłoki.
No nic, może przynajmniej widok śmiesznej małpki rozweseli ponure serce Vorbisa. Po chwili zobaczył policjanta, co zwiastowało brak kolorowych strojów wśród naczelnych. I tak z czystej ciekawości postarał przebić się przez mur ludzi i Potworów. Może przynajmniej morderca był kreatywny.

_________________
KP| Skrytka
Zajęte sloty: 2/3
20.07.2018
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
She doesn't want yellow...
avatar

Liczba postów : 242
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Władca żywiołów - Quest Vorbisa   Wto Sie 28, 2018 12:08 am

Kiedy dołączyłeś do tłumu gapiów, udało Ci się lepiej przyjrzeć policjantowi, który ze wszystkich sił starał się uspokoić przerażonych i domagających się informacji mieszkańców Slumsów. "Informacji na temat czego?", zapytasz? Twojej uwadze nie mogło umknąć, co, a może raczej kto, leżał na ziemi zaraz obok osaczonego przez rozgniewany lud stróża prawa. Był to rybo podobny potwór, swoim wyglądem przypominający coś na kształt połączenia dobrze znanego całej ludzkości morskiego suma i człowieka. Został on do połowy zakryty mało ważną dla tej opowieści szarą narzutą. Nie byłoby w tym nic szczególnie interesującego, gdyby nie wyglądał tak, jakby ktoś wrzucił go do solarium na dosłownie cały dzień. Jego skóra była mocno wysuszona, a oczy przypominały małe, czarne plastikowe kulki, które ktoś cichaczem włożył biedakowi do pustych oczodołów. To by było prawdopodobnie na tyle z zadziwiających elementów jego wyglądu, gdyby nie wręcz lśniący żółtym blaskiem ślad na jego klatce piersiowej, przypominający zwyczajny odcisk dłoni, jaki można zostawić na przykład na mokrym piasku.
Przykra sprawa, huh? – odezwał się zaraz obok ciebie niesamowicie spokojny, jak i zadziwiająco kojący głos. – To ponoć już kolejny atak. – dodał z nutką intrygi.
Jeśli postanowiłeś sprawdzić źródło ów wypowiedzi, mogłeś bez najmniejszego problemu dostrzec ludzkiego, niewątpliwie mocno wyróżniającego się względem otoczenia mężczyznę. Kontrast, jaki wywierał swoim czystym garniturem i ciepłym charakterem ze Slumsami, wręcz raził Cię w gwiazdę. Mimo wszystko sprawiał wrażenie sympatycznej osoby, której po prostu nie można nie lubić.

_________________

Prowadzone sesje:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vorbis
Śmiechowa Gwiazda
avatar

Liczba postów : 54
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Pracownik Antykwariatu
Ekwipunek : Telefon komórkowy
Join date : 19/04/2018

PisanieTemat: Re: Władca żywiołów - Quest Vorbisa   Wto Sie 28, 2018 4:20 pm

Widok wysuszonego Potwora zaintrygował Vorbisa. Jeszcze nigdy nie widział czegoś takiego. Potwory nie chorują, ani nie umierają podobnie jak ludzie, więc te rzeczy należy wykluczyć. Chociaż... dużo ostatnio się wydarzyło. Być może to coś do tej pory niespotykanego? Potworza choroba?!
Jednak z drugiej strony, ten dziwni człowiek wspominał coś o ataku. Czyżby coś wiedział na ten temat?
Ale tak naprawdę czy warto mieszać się w nie swoją sprawę. Przecież to nie Vorbis został tak dziwnie okaleczony, więc tak naprawdę nie ma czym się przejmować.
I prawdopodobnie Zakapturzony po prostu odszedłby w swoją stronę, gdyby nie jeden, dość irytujący element jego charakteru. Ciekawość.
Spojrzał na tajemniczego jegomościa. Wygląda dość elegancko. Można powiedzieć nawet, że kontrastuje na tle wszechobecnego brudu. Potwór miał wrażenie, że tutaj po prostu nie pasuje. Jakby wziąć puzzel z układanki o tęczy i odkryć, że jakimś cudem pasuje do drugiego pejzażu z nocnym niebem.
Zakapturzony miał trochę oleju w głowie, aby nie pytać nieznajomego o głupie rzeczy. "Naprawdę to atak?; Był ktoś przedtem?; Kto to zrobił?". Wszystkie te pytania same sobie odpowiadają. Najlepiej spytać o coś, co ma sens.
- Czy wiadomo chociaż, czy to Potwór, czy człowiek? W sensie ten napastnik. - spytał się, powracając wzrokiem do biedaka.

_________________
KP| Skrytka
Zajęte sloty: 2/3
20.07.2018
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
She doesn't want yellow...
avatar

Liczba postów : 242
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Władca żywiołów - Quest Vorbisa   Wto Sie 28, 2018 7:01 pm

Wiadomo o nim tyle, że także jest potworem i mieszka w centrum naszego miasta pośród ludzi. – odrzekł szybko na twoją odpowiedź, jakby nad czymś intensywnie myśląc. Jego skierowane ku tobie spojrzenie oraz wyraz twarzy bezproblemowo zdradzał to, że jest wyjątkowo zainteresowany twoją osobą. Wpatrywał się w ciebie jak dziecko, które chciałoby zgarnąć lizaka, którego akurat miałeś zamiar skonsumować.
W tym momencie pojawiło się na miejscu zdarzenia ludzkie pogotowie. Cały tłum włącznie z tobą grzecznie się wycofał, aby zrobić miejsce dla profesjonalistów. Zanim jednak zabrali poszkodowanego potwora, jeden z pracowników służby zdrowia odrzekł głośno, że potwór przeżyje. Twojej uwadze nie umknął niezadowolony pomruk niektórych ludzkich gapiów.
Kiedy karetka odjechała z miejsca zdarzenia, a chmara ciekawskich mieszkańców Ebott zaczęła się przerzedzać, mężczyzna złapał cię bezpardonowo za ramię, wydając z siebie przy tym głośne westchnięcie. W tym samym momencie zaczął nerwowo grzebać w kieszeni swoich spodni od garnituru.
Z przykrością muszę stwierdzić, że nie mogę pozwolić Ci odejść. – stwierdził, niekoniecznie ukazując jakąkolwiek skruchę względem wypowiedzianych przez siebie słów. – Jeśli chcesz żyć, od teraz będziesz się mnie słuchał, jasne? – dodał pewnie tak, jakby był przekonany o tym, że po usłyszeniu jego tonu głosu nie będziesz mu sprawiał żadnych problemów.

_________________

Prowadzone sesje:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vorbis
Śmiechowa Gwiazda
avatar

Liczba postów : 54
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Pracownik Antykwariatu
Ekwipunek : Telefon komórkowy
Join date : 19/04/2018

PisanieTemat: Re: Władca żywiołów - Quest Vorbisa   Wto Sie 28, 2018 8:07 pm

Zakapturzony mruknął, kiedy usłyszał odpowiedź człowieka. Czyli to sprawka Potwora? Zakapturzony raczej nie podejrzewałby jednego ze swych pobratymców o takie działania. W końcu Potwory to ci, którzy mieli swoją straż tylko ze względu na ludzi.
No cóż, karetka przyjechała, a ratownicy zajęli się ofiarą. Na szczęście stwierdzono, że będzie żył. Ludzie wokół nie wydawali się zadowoleni, ale tego można się spodziewać po przedstawicielach tej rasy. Jest zabawnie, dopóki dzieje się krzywda, ale nie im. Typowe.
Vorbis już kierował się na wcześniejszą trajektorię, kiedy nagle ten dziwny mężczyzna złapał go za ramię. Aż korciło Zakapturzonego, aby go trochę połaskotać, ale niestety wokół było dużo ludzi. I w dodatku nie przychylnych takim jak biedny Kapturek. Kiedy usłyszał słowa jegomościa, ledwo stłumił swój śmiech.
- Naprawdę? A wyciągniesz telefon z podeszwy buta i zadzwonisz do bazy, czy od razu mnie zabijesz karabinem w szmince? - rzekł z lekką nutką rozbawienia, a następnie wręcz natychmiastowo spoważniał. Kątem gwiazdy widział, że "agent" grzebie sobie coś w kieszeni. I to ewidentnie nie jest zaproszenie na urodziny. Westchnął, a jego gwiazda przybrała fioletowy, poważny odcień.
- To gdzie mnie zabierzesz, Panie Bond? - spytał się sarkastycznie. Zapowiada się ciekawy dzień

_________________
KP| Skrytka
Zajęte sloty: 2/3
20.07.2018


Ostatnio zmieniony przez Vorbis dnia Sro Sie 29, 2018 5:16 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
She doesn't want yellow...
avatar

Liczba postów : 242
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Władca żywiołów - Quest Vorbisa   Wto Sie 28, 2018 8:41 pm

Nie jestem twoim wrogiem, śmiechowa gwiazdo. – syknął w odpowiedzi na twoje zaczepki słowne, po chwili wreszcie wyciągając z kieszeni swoją odznakę, przystawiając Ci ją niemalże do samego łba. Na pierwszy rzut oka wyglądała na w pełni oryginalną. Nie miałeś nawet się do czego przyczepić. – Jestem detektywem i mam podejrzenia, że możesz być jego kolejną ofiarą. – w tym momencie cię puścił. – Nie będę tutaj kłamał, zostaniesz moją przynętą. Sprawca nawet teraz prawdopodobnie nas obserwuje i wierz mi, przyjdzie po ciebie bez zawahania nawet w mojej obecności i właśnie to zamierzam wykorzystać. – dodał z zawartą w swoim głosie pewnością siebie.
Mężczyzna skrzyżował swoje ramiona, przytupując nerwowo co jakiś czas stopą o ziemię, jakby w oczekiwaniu na twoją odpowiedź, lecz prawdopodobnie znał ją już od samego początku. Nie da się ukryć, że nie brzmiało to jak jakaś prośba lub propozycja. Jedno jest pewne – Nie miał zamiaru pozwolić Ci nawiać.
Do tej pory udało mu się dorwać już pięć osób. Wszystkie zawsze kończyły w takim samym stanie. Z moich informacji wynika, że też najsłabsi oni nie byli, co oznacza, że skurwiel musi być silny. – odrzekł, jakby chcąc cię przekonać do swojej racji. – Tylko ja mogę cię uchronić przed podobnym losem, ale nie mogę zrobić tego bez twojej współpracy. – wyciągnął w twoją stronę otwartą dłoń. – To jak będzie?

_________________

Prowadzone sesje:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vorbis
Śmiechowa Gwiazda
avatar

Liczba postów : 54
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Pracownik Antykwariatu
Ekwipunek : Telefon komórkowy
Join date : 19/04/2018

PisanieTemat: Re: Władca żywiołów - Quest Vorbisa   Sro Sie 29, 2018 4:31 pm

Osobnik jest detektywem? Nie podał swojego imienia i nazwiska. Co za brak kultury!
Cała ta gadka o ofiarach, oraz o tym, że ma zostać przynętą... Vorbis tak naprawdę nie miał ochoty w to się bawić. I skąd ta pewność, że to właśnie Zakapturzony jest następnym celem? Przecież nikomu nie wadzi (oprócz menelom, którym zabiera dobra sprzed nosa), a i jakoś nie obnosi się ze swoimi umiejętnościami.
Najwidoczniej Sherlock czekał na jakąś odpowiedź. A co może powiedzieć ktoś, komu właśnie powiedziano, że może w każdej chwili stać się rodzynkiem? Nie patrząc już na to, że ma grać przynętę.
- Ok. Będę przynętą, ale nie za darmo. - Spytał się Vorbis. Nie byłby sobą, gdyby nie wykorzystywał każdej możliwej sytuacji, aby zarobić parę grosza. Mówiąc to zdanie, wykonał uniwersalny gest, polegający na potarciu palca wskazującego, z kciukiem u tej samej ręki.
W jednej kwestii Zakapturzony nie mógł się zgodzić.
Wystarczy, że pójdzie sobie w jakieś ludne miejsce, najlepiej blisko komisariatu. Kimkolwiek ten ktoś jest, na pewno nie zaatakuje przy tylu świadkach.
Ale z drugiej strony, Vorbis sam nie lubi takich miejsc. A napastnik może przerzucić się na inne ofiary. Tak czy siak, to dalej będzie trwało.
Chyba najlepiej to zakończyć tu i teraz. Może też nadarzy się okazja, aby coś zarobić? Wysławić imię Zakapturzonego i zgarnąć trochę grosza. Ta perspektywa była bardziej przekonująca, niż słowa detektywa. I w sumie dzięki niej się zgodził.
- Niech będzie. Ale jeżeli coś mi się stanie, to poproszę o stałą rentę i miłe lokum z widokiem na rzekę. - powiedział, po czym podał rękę człowiekowi.

_________________
KP| Skrytka
Zajęte sloty: 2/3
20.07.2018
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
She doesn't want yellow...
avatar

Liczba postów : 242
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Władca żywiołów - Quest Vorbisa   Pią Sie 31, 2018 10:58 am

Mężczyzna długo nie zwlekał po twojej zgodzie. Na tekst dotyczący chęci uzyskania nagrody za współpracę niechętnie przytaknął. W końcu uratowanie życia powinno wystarczyć, lecz nie miał zamiaru się z tobą w tej chwili wykłócać o takie pierdoły, kiedy musiał złapać ów niebezpiecznego przestępcę.
Detektyw skinął za siebie gestownie głową, aby dać znać, że powinniście się już zbierać oraz przy okazji ukazując kierunek, w którym mieliście się udać.
Byłeś w ciszy prowadzony przez część Slumsów, łączący obie dzielnice most aż do okolicy znajdującego się niedaleko parku dla ludzi w centrum. Nie ważne, jakie pytania zadawałeś podczas marszu, facet zawsze albo milczał, albo odpowiadał, że na miejscu wszystko wyjaśni. Zapewne cała podróż nie była najprzyjemniejsza, zważywszy na pogardliwe i obrzydzone spojrzenia tych lepszych mieszańców miasta Ebott. W końcu byłeś okropnym i najgorszym potworem. Tutaj nawet twoja śmiechowa gwiazda nie mogła pomóc.
Zatrzymaliście się przy ogromnym, co najmniej dwudziestopiętrowym wieżowcu. Prawdopodobnie w swoim nędznym życiu nie widziałeś tak czystej i efekciarskiej klatki schodowej, jaka się przed tobą pojawiła zaraz po przejściu przez frontowe niemagicznie magiczne, automatycznie rozsuwane drzwi.
Mentalny Sherlock Holmes poprowadził cię prosto do windy, wpuszczając cię do niej jako pierwszego, a następnie stuknął palcem przycisk z cyfrą "18" na konsoli mającego was przetransportować metalowego pudła.
Zapadła niezręczna cisza.

_________________

Prowadzone sesje:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vorbis
Śmiechowa Gwiazda
avatar

Liczba postów : 54
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Pracownik Antykwariatu
Ekwipunek : Telefon komórkowy
Join date : 19/04/2018

PisanieTemat: Re: Władca żywiołów - Quest Vorbisa   Sob Wrz 01, 2018 7:31 pm

Jak było powiedziane, Zakapturzony podążał za człowiekiem w milczeniu. Jakoś na razie nie miał ochoty z nim gadać, szczególnie, że miał lepsze zajęcie.
Po pierwsze: skoro ktoś może ich śledzić, to od czasu do czasu Vorbis postanowił popatrzeć się w jakąś szybę, aby spojrzeć za swoje plecy. Pech chciał, że akurat znajdował się w Slumsach, wiec szyby nie były specjalnie czyste.
Po drugie: właśnie obiecano mu pieniądze.
A po trzecie: pomimo pieniędzy, jakoś nie bardzo ufał temu typowi.
Nagle zaczepia Ciebie taki jeden i mówi, że grozi Tobie niebezpieczeństwo. Później zaciąga twą osobę w jakieś bliżej nieokreślone miejsce. Gdyby nieznajomy był ładną kobietą, to Zakapturzony jeszcze przymknąłby na to oko. Ale nie jest.
W końcu dotarli do wieżowca. Te budynki zawsze robiły wrażenie na Potworze. Specjalna technika, oraz technologia sprawiła, że to się trzyma i nie ma zamiaru się zawalić. Za takie rzeczy czasami warto podziwiać ludzi. Za ich umysły i lenistwo. W końcu trzeba zmieścić gdzieś tych wszystkich ludzi w jak najmniejszej przestrzeni.
Najbardziej spodobały mu się automatyczne drzwi. Parę razy przez takie przechodził i za każdym razem robił gest, jakby otwierał je siłą woli. Tak i też było tym razem.
Klatka schodowa też nie była najgorsza. W końcu mieszkali tu ludzie. Co by się stało, gdyby dać Potworom przynajmniej jeden taki budynek. Na pewno byłoby kilka razy czyściej. Ale też zapewne panowałby o wiele większy chaos. W pozytywnym tego słowa znaczeniu.
No cóż, nie zostało nic innego, jak wejść do windy. W końcu nie wypada odmówić, kiedy detektyw taki ktoś, jak ten dziwny gość zaprasza. Jeszcze wyjmie nóż i każe się Zakapturzonemu rozbierać, czy coś.
Vorbis pierwszy raz jechał ludzką windą. Wcześniej miał styczność tylko z windą w Hotland, która była zupełnie odmienna. Stworzona raczej do transportu jak najwięcej osób, oraz stworzona dla działania, nie dla wyglądu. Ta jest elegancka, oraz dziwnie ciasna.
Oraz cicha.
- Ekhm. To co w końcu planujesz? - zapytał się Zakapturzony. Jak lubił ciszę, jakoś ten rodzaj niezmiernie go irytował.

_________________
KP| Skrytka
Zajęte sloty: 2/3
20.07.2018
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
She doesn't want yellow...
avatar

Liczba postów : 242
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Władca żywiołów - Quest Vorbisa   Nie Wrz 02, 2018 8:28 pm

Po usłyszeniu twoich słów, mężczyzna wyciągnął notes z wewnętrznej kieszeni swojej marynarki. Głośno westchnął podczas wertowania swoich zapisków, po czym spojrzał na ciebie z powagą.
Z tego, co wynika z zebranych przeze mnie informacji, każda ofiara umiała posługiwać się jednym żywiołem lub jego odmianą. Ogień, powietrze, ziemia, woda i tak dalej, wiesz, o co mi chodzi. – wreszcie zaczął, aby odpowiedzieć na twoje pytanie w miarę zrozumiale, chcąc wszystko po kolei wyjaśnić. – Ty jesteś w stanie korzystać z błyskawic, prawda? Na twoje szczęście, niewielu jest tobie podobnych, za których mógłby się zabrać ten koleś. – w tym momencie wyjął z drugiej kieszeni długopis i zaczął coś notować na wcześniej wspomnianym notatniku. – Tu wkraczasz ty. – stuknął ostatni raz w kawałek papieru, po czym przeciągnął długopisem linię, jakby coś podkreślając.
Po jego ostatnich wypowiedzianych słowach wrota windy jakby magicznie się otworzyły. Waszym oczom ukazał się... KORYTARZ. Nie musieliście długo po nim łazić, ponieważ drzwi, do których poprowadził cię detektyw były zaraz naprzeciw.
Mam prośbę. – odrzekł konfident, łapiąc za klamkę. – Wszystko musi wypaść naturalnie. Nikt nie może wiedzieć o powodzie, dla którego tu jesteś. – wreszcie stwierdził po chwili ciszy. – Po prostu... Udawaj.
Gdy szatyn lekko uchylił wejście do mieszkania, niemal od razu przez próg wystrzelił na niego mały obiekt, który zwalił go z nóg na podłogę. Nie zajęło Ci długo domyślenie się, że to, co na niego zaszarżowało, prawdopodobnie było małą dziewczynką.
TATUŚ WRÓCIŁ! – wykrzyczała wręcz śpiewająco mała córa szatana, wtulając się w tułów mężczyzny.

_________________

Prowadzone sesje:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vorbis
Śmiechowa Gwiazda
avatar

Liczba postów : 54
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Pracownik Antykwariatu
Ekwipunek : Telefon komórkowy
Join date : 19/04/2018

PisanieTemat: Re: Władca żywiołów - Quest Vorbisa   Sob Wrz 08, 2018 11:12 am

Vorbisa zaintrygowały słowa śledczego. I skłoniły do refleksji.
Potwór ten atakuje inne Potwory posługujące się magią związaną z żywiołami. Jego ofiary wyglądają na wysuszone. Szkoda, że nie mógł sprawdzić czy ten biedak dalej potrafi władać swoimi magicznymi umiejętnościami. Czyli energetyczny wampir, który pragnie posiąść magię wszystkich żywiołów. Cóż, mogło być gorzej.
Nie odpowiedział na słowa człowieka. Bo po co? Nie było czego komentować, ponieważ wygląda na to, że śledczy przedstawił suche fakty. Mruknął tylko, aby ten drugi nie pomyślał, że Zakapturzony go olewa.
A jego prośba... była dość dziwna. Najwidoczniej powoli docierają do kresu swojej wycieczki. Tylko pytanie gdzie został zaprowadzony biedny Potwór. Może właśnie wpada w pułapkę, może idzie spotkać się z innymi policjantami, albo idą się przyszykować na tą głupią akcję, w której Vorbis tak naprawdę nie ma ochoty uczestniczyć.
Albo idą do domu śledczego. Jasne, czemu nie.
Czarny kapturek ciekawską gwiazdą popatrzył na małą istotę wybiegającą na spotkanie detektywowi. Nie mógł uwierzyć, że naraża jeszcze własną córkę! Albo kimkolwiek ona jest dla niego. Tak czy inaczej: powinni iść gdzie indziej.
Jednak Vorbis na razie powstrzymał się od komentarzy. W końcu być może to jest część planu tego dziwnego człeka? Nie pozostało nic innego jak dostosować się do poleceń.
- Hej - przywitał się Potwór.

_________________
KP| Skrytka
Zajęte sloty: 2/3
20.07.2018
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
She doesn't want yellow...
avatar

Liczba postów : 242
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Władca żywiołów - Quest Vorbisa   Sob Wrz 08, 2018 10:11 pm

Z marszu za małą dziewczynką wyszła przez drzwi kobieta. Na pierwszy rzut oka wyglądała na coś około trzydziestki. Miała długie, sięgające łopatek ciemne włosy. Jej uroda strzeliłaby do głowy nie jednemu facetowi. Jedno jest pewne, ciężko spotkać zupełnie przypadkowo na ulicy osobę o takiej urodzie.
Lilly, tato musi być zmęczony. Nie torturuj go bardziej niż to faktycznie konieczne! – nie kryła swojego rozbawienia, pochylając się nad dziewczynką i łapiąc pod ramiona, aby ją podnieść z zapracowanego męża i odstawić gdzieś obok. Wreszcie podała mężczyźnie swoją dłoń, a następnie ciepło go uścisnęła.
Kiedy przedstawicielka silnej i niezależnej płci pięknej zdała sobie sprawę z twojej potworzej obecności dzięki twemu jakże to konstruktywnemu i egzotycznemu przywitaniu, powoli ostrożnie odstąpiła od Pana Detektywa ze skołowaniem wymalowanym na twarzy.
Umm... Dzień dobry? – odparła niepewnie, lekko się do ciebie uśmiechając. – Nie wiedziałam, że dzisiaj zaprosisz do domu jakiegoś kolegę... Nie zdążyłam nawet posprzątać mieszkania! – szybko powiedziała szeptem do swojego partnera.
Nagle poczułeś, że coś ciągnie za dół twojej szaty. Była to jakże nie inaczej ta sama diablica, co parę chwil wcześniej naskoczyła na twojego domniemanego wybawcę od złego. Patrzyła na ciebie z ciekawieniem i wymacywała materiał ciemnego ubioru.
Dziwny jesteś. – stwierdziła niespodziewanie, kiedy skończyła cię obmacywać. – Myślałam, że potwory są straszniejsze.
Na dźwięk słów wypowiedzianych przez małego człowieka, jej rodzicielka szybko do niej podeszła i złapała ją za rękę, wysyłając do niej karcące spojrzenie.
- Przepraszam za to. – lekko się pochyliła w twoją stronę, a następnie zwróciła się ponownie do męża. – Idziemy z Lilly na spacer, a potem do mojej mamy, więc nie będziemy wam przez jakiś czas przeszkadzać. Obiad masz w lodówce. Bawcie się dobrze. – ruszyły obie, machając do was rękoma na pożegnanie.
Wnet dobiegł cię odgłos głośno wydychanego powietrza, który był niewątpliwie oznaką ulgi, jaką odczuł detektyw, kiedy jego rodzina się oddaliła.
Bałem się, że będę musiał ich w to wszystko wciągnąć. – stwierdził dosyć ponuro.

_________________

Prowadzone sesje:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vorbis
Śmiechowa Gwiazda
avatar

Liczba postów : 54
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Pracownik Antykwariatu
Ekwipunek : Telefon komórkowy
Join date : 19/04/2018

PisanieTemat: Re: Władca żywiołów - Quest Vorbisa   Sro Wrz 12, 2018 4:25 pm

Czyli rzeczywiście to jego rodzina. Dość ładna żona i upierdliwe dziecko. Nadawaliby się na amerykańskie show o zmęczonym życiem gościu, który ciągle wplątuje się w kłopoty. Cóż, teraz wplątał się w niezłe szambo.
Potwór odpowiedział zwykłym "dzień dobry". Jakoś nie miał ochoty silić się na specjalne powitania.
Zaskoczony Vorbis odkrył, że jest obmacywany. I to nie przez ładną przedstawicielkę płci przeciwnej, co trochę go zaniepokoiło. Poprawka: to była przedstawicielka płci przeciwnej. A nawet więcej! Upierdliwy dzieciak, który dotyka swoimi brudnymi łapami ubrania kogoś, kto bardzo dba o swój ubiór. Trochę rozdrażniło to Zakapturzonego, jednak postanowił nie bić dziecka swojego domniemanego przyszłego wybawcy i po prostu patrzył na nią, swoją wyzywającą purpurową już gwiazdą. Na szczęście rodzicielka smarkuli szybko ją zabrała, a kolor śmiechowego obiektu wrócił do normy.
- Nie ma za co. - odpowiedział wątpliwie szczęśliwej matce. Dla niego było za co, ponieważ miał tylko jedną czarną szatę! Ale już nie chciał robić problemu kobiecie, która musi użerać się z tą małą mąciwodą.
Pomachał dwój ludzkim samicom na pożegnanie. Nie było to jakieś energiczne machanie, ot formalne lekkie pląsanie ręką... jeżeli taki termin istnieje.
Kiedy dwaj pechowi osobnicy zostali sami, Vorbis pomyślał, że to idealne miejsce na pułapkę. Nikt raczej nie przeszkodzi temu mężczyźnie zabrać się za Kapturka. Oddalił się trochę od detektywa. Na tyle, żeby mieć czas na reakcję. Jeżeli będzie musiał reagować, bo nikt przecież nie powiedział, że to własnie on jest tą energetyczną pijawką. W końcu ludzie nie potrafią tego typu rzeczy. No chyba, że mają odpowiednie przedmioty.
Tak czy siak, dystans warto zachować.
- Ładna rodzina. Szczególnie córka. - starał się ukryć sarkazm, jaki szedł z ostatnimi dwoma słowami. Naprawdę - To co teraz?

_________________
KP| Skrytka
Zajęte sloty: 2/3
20.07.2018
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
She doesn't want yellow...
avatar

Liczba postów : 242
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Władca żywiołów - Quest Vorbisa   Sro Wrz 12, 2018 5:55 pm

Szatynowi nie umknęło to, jak się od niego wycofałeś. Niemniej jednak nie miał Ci tego za złe. Był świadom tego, jak mogła dla ciebie wyglądać zaistniała sytuacja, zważywszy na pewne możliwości wynikające z waszego spotkania w tylko i wyłącznie cztery oczy... Albo raczej dwojga oczu i jedna gwiazda. Cholera. Zaczyna to coraz bardziej brzmieć jak wstęp do filmu pornograficznego dla gwiazdoseksualistów.
Jako że drzwi pozostały uchylone od momentu, gdy pewien gówniak wyskoczył na twojego wybawcę od złego, ten nie musiał się nawet kłopotać z ich otwieraniem, mimo tego, że miał już nawet w ręku klucze do zamka.
Mężczyzna bez chwili zwłoki złapał za klamkę, otwierając wejście na oścież. Stanął obok, a następnie szybkim gestem ręki wskazał Ci, abyś wszedł do środka. Taka kulturka, huh...? Kto by się jej spodziewał od człowieka, czyż nie, Panie wielki i zły Potworze?
Zaraz po przekroczeniu progu uderzyła cię... Czystość i luksusowość jego wychodzi na to dwupiętrowego mieszkania. Ba! Był tutaj nawet fortepian... FORTEPIAN, CZAISZ?! W podłodze można było się dosłownie przejrzeć. Ogólnie biel całego apartamentu wydawała się cholernie oślepiająca. Całość wręcz emanowała zainwestowanymi w ten lokal pieniędzmi i ciężką pracą.
Wszystko fajnie, ale facet nie wydawał się chętny do oprowadzenia cię po swoim przybytku. Kiedy tylko znalazłeś się w środku, ten szybko zatrzasnął drzwi, aby następnie zacząć cię pchać w stronę jednego z pokojów. Okazało się, że ów pomieszczenie było jego gabinetem. Był on zadziwiająco mały oraz niepokojąco z lekka niewyposażony, lecz bez wątpienia miał swój własny urok. Nie było to, czego można by normalnie oczekiwać po miejscu pracy pieprzonego detektywa, to na pewno!
... – zamilkł po wprowadzeniu cię do środka, z głośnym trzaskiem zamykając drzwi, a następnie przylepiając się do nich plecami tak, jakby ktoś miał zaraz je od drugiej strony wyważyć. – Teraz czekamy. – westchnął tajemniczo.

_________________

Prowadzone sesje:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vorbis
Śmiechowa Gwiazda
avatar

Liczba postów : 54
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Pracownik Antykwariatu
Ekwipunek : Telefon komórkowy
Join date : 19/04/2018

PisanieTemat: Re: Władca żywiołów - Quest Vorbisa   Pon Wrz 17, 2018 6:34 pm

No no, niezła chata - pomyślał Zakapturzony, kiedy przekroczył próg domostwa. Nigdy wcześniej nie widział takiej nieskazitelności. No, nie wliczając jego szaty świeżo po wypraniu. Miał szczęście, że akurat dokonał tą czynność niedawno i wyglądał jeszcze jako tako.
Nawet jest fortepian! Vorbis z trudnością oparł się pokusie, aby usiąść na stołku i zagrać parę fałszywych nut. Zawsze można poudawać, że gra się dobrze i wtedy można się nawet nieźle bawić.
Jednak nie czas na te zabawy, albowiem życie Potwora jest zagrożone! Jednak jakoś nie czuć tego zagrożenia. Oczywiście nasz wątpliwy bohater dalej trzymał dystans między sobą, a człowiekiem, jednak nigdzie nie wypatrywał paskudnych Potworów. Oczywiście są sami w mieszkaniu, jednak wokół jest dużo sąsiadów, którzy mogą wezwać odpowiednie służby. Zamachowca musiałby działać po chichu, jednak to wymaga elementu zaskoczenia i odpowiedniego otoczenia. Tutaj niestety też tego brakuje, ponieważ oczywiście oboje pechowcy wiedzą, że zagrożenie jest, oraz właśnie idą do pokoju, gdzie jest tylko jedno wejście. To wszystko sprawia, że ten paskud jest na bardzo złej pozycji. Nawet jeżeli mu się jakoś uda, to raczej daleko nie ucieknie. Człowiek będzie wiedział jak wygląda, a policja na pewno niebawem się zjawi.
Pełen optymizmu Vorbis, poczłapał za swoim przyszłym wybawcą wprost do jego gabinetu. Tutaj także panowała spora czystość oraz prostota idąca w parze z luksusem. Co by Zakapturzony dał, aby mieć podobne mieszkanko dla siebie. Oczywiście szybko zamieniłoby się to w burdel, ponieważ biedny Potwór nie ma czasu na sprzątanie, a niektóre meble można spieniężyć i zastąpić tańszymi odpowiednikami.
Wracając do rzeczywistości: kiedy byli już w tym śmiesznym pomieszczeniu, Przyszła Ofiara podrapała się po kapturze i uwaliła się na krześle przy biurku. Popatrzył chwilę na detektywa. Czy nie mądrzej byłoby stanąć naprzeciwko tych drzwi i celować w nie z pistoletu? O ile ten glina ma pistolet... cóż, najwyżej będą polegać na umiejętnościach Vorbisa.
Tak czekając, Potwór postanowić poruszyć pewien temat:
- Dlaczego twoje mieszkanie? Na pewno jest więcej lepszych miejsc. Co z twoją rodziną?

_________________
KP| Skrytka
Zajęte sloty: 2/3
20.07.2018
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
She doesn't want yellow...
avatar

Liczba postów : 242
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Władca żywiołów - Quest Vorbisa   Wto Wrz 18, 2018 5:02 pm

Jeśli wszystko dobrze pójdzie, to uda nam się go sprowokować do przyjścia tutaj. Dwa mieszkania obok na prawo, oraz dwa na lewo, przyczajona jest łącznie ósemka policjantów. W całym moim domu założone zostały podsłuchy, więc nie ma mowy, aby się do nas zakradł. – odrzekł po uprzednim, głośnym spuszczeniu powietrza ze swoich płuc. – Moja rodzina została już prawdopodobnie cichaczem zgarnięta do radiowozu wedle planu. Zadbałem o to, aby byli w dobrych rękach. – dodał, brzmiąc przy tym niezwykle pewnie.
Na twoje przysłowiowe dupnięcie się na jego fotel, mężczyzna praktycznie nie zareagował w żaden sposób. Przeszedł obok ciebie i stanął przed oknem. Po chwili zaczął wyglądać tak, jakby jego cała pewność siebie wyparowała.
Szedł za nami cały czas, wiesz? Możliwe, że był w tłumie gapiów przy poprzedniej ofierze, kiedy do ciebie zagadałem. Widziałem go nawet za rogiem, gdy wchodziliśmy do budynku. – syknął pod nosem, bez wątpienia na tyle głośno, abyś mógł to bez problemu usłyszeć. – Niezbyt wysoki i prawdopodobnie dobrze zbudowany, trudno powiedzieć. Czarny płaszcz i fedora. Niestety nie miałem okazji się mu dokładniej przyjrzeć... Gość bawi się w pieprzonego mafiozę, czy co...? – w tym momencie się odwrócił w twoją stronę, po czym pośpiesznie usiadł na swoim biurku, uważając, aby niczego przypadkiem nie strącić. – Nienawidzę tej części roboty... Najchętniej już wtedy wyciągnąłbym w jego stronę pistolet i otworzył ogień, ale nie jestem w stu procentach przekonany, że to na pewno był on i do tego dochodzi brak informacji na temat jego siły. – powiedział z niesmakiem, przy okazji potwierdzając twoje domysły, co do posiadanej przez niego broni.

_________________

Prowadzone sesje:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vorbis
Śmiechowa Gwiazda
avatar

Liczba postów : 54
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Pracownik Antykwariatu
Ekwipunek : Telefon komórkowy
Join date : 19/04/2018

PisanieTemat: Re: Władca żywiołów - Quest Vorbisa   Pią Wrz 21, 2018 7:11 pm

Zakapturzony przysłuchiwał się słowom Detektywa, jednocześnie bawiąc się przypadkowymi elementami. Robi się coraz ciekawiej. No, pomijając to czekanie oczywiście.
Potwór przez chwilę myślał nad taktyką człowieka. Nie była zła, ale miała swoje wady. Po pierwsze: gdyby Vorbis byłby tym zabójcą, to na pewno nie lazł by za swoją ofiarą prosto do domu policjanta. Nie mogą przecież pilnować go wiecznie, a nawet jeżeli mogą, to na pewno znajdzie się ktoś inny, kto włada piorunami. I czy naprawdę potrzeba tyłu ludzi? Ma się rozumieć, że typ jest niebezpieczny, jednak wystarczy przynajmniej połowa tego co jest. Oczywiście w grę wchodzi przewaga ogniowa i liczebna, ale przy tylu nerwowych i uzbrojonych ludziach… chociaż cholera wie kogo wybrał. Prawdopodobnie są już zaprawieni w boju. Jednak nawet z takimi może się coś stać. No i nasz pan detektyw wplątał w to swoją rodzinę. Widać, że stawia wszystko na jedną kartę, bowiem jeżeli się nie powiedzie, będzie musiał zamknąć także swoich bliskich. Albo narazić ich na zemstę tej energetycznej pijawki.
Vorbis nic nie powiedział. Po prostu bawił się zszywaczem. Fajny taki zszywacz. W jego antykwariacie takiego nie mają. Znaczy mają, ale jest toporny i ciężki.
Jakoś nie martwił się o swoją skórę. Zakapturzony umie o siebie zadbać. A jeżeli wszystko pójdzie źle, to zawsze ma ze sobą małą niespodziankę.
Ale jak na razie jedyne co zostaje, to czekać.

_________________
KP| Skrytka
Zajęte sloty: 2/3
20.07.2018
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
She doesn't want yellow...
avatar

Liczba postów : 242
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Władca żywiołów - Quest Vorbisa   Pią Wrz 21, 2018 7:56 pm

Czas mijał wam nieubłaganie w oczekiwaniu na pojawienie się waszego przeciwnika. Pan detektyw niespokojnie krążył po pomieszczeniu, co chwilę gorliwie zerkając na swój telefon i na nim pisząc, a czasem zwyczajnie wpatrując się tępo w drzwi lub okno. Niewątpliwie nie był najcierpliwszą osobą, jaką dane było Ci poznać. Jego towarzysze z pracy też nie byli w tym lepsi. Ciągle do niego wypisywali w celu upewnienia się, że wszystko jest na razie w najlepszym porządku.
Gość niedługo pęknie. – nagle stwierdził, kiwając do samego siebie głową w celu potwierdzenia swoich własnych słów. – Musi być albo zdesperowany, albo cholernie pewny siebie, skoro dzisiejszą ofiarę załatwił w biały dzień.
W pewnym momencie gwałtownie przystanął przy szafie, aby po chwili ją otworzyć i zacząć w niej grzebać. Niestety nie miałeś możliwości ujrzenia tego, co jest w środku, ponieważ mężczyzna zwyczajnie częściowo zasłaniał wnętrze.
Uważasz, że ważny cel uświęca wszystkie środki? – nagle znikąd zapytał twoją emo-gwieździstą osobistość.

_________________

Prowadzone sesje:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vorbis
Śmiechowa Gwiazda
avatar

Liczba postów : 54
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Pracownik Antykwariatu
Ekwipunek : Telefon komórkowy
Join date : 19/04/2018

PisanieTemat: Re: Władca żywiołów - Quest Vorbisa   Sob Wrz 29, 2018 6:56 pm

Vorbis czekał i czekał. Nie jest to coś, co chciałby teraz robić ale nie ma wyboru. Jeżeli ta pijawka rzeczywiście sobie teraz wesoło podskakuje w ich stronę, to najlepiej zostać tu, gdzie jest się teraz. Ciszę przerywał tylko zegarek, który wisiał sobie, stał, albo leżał. Zakapturzonego naprawdę nie obchodziło co teraz robi ukryty gdzieś zegar. Obchodziło go to, co teraz robi on sam.
W końcu odezwał się pan detektyw. Potwór też postanowił się odezwać.
- Skąd ta pewność, że przyjdzie?
Już powoli przestaje go obchodzić ten detektyw, ten gościu od rodzynek i ci policjanci. Pewnie się okaże, że to jeden z tych słynnych “pranków” i Zakapturzony wyląduje w jakimś głupim programie.
Drugie pytanie zaciekawiło pechowca. Czemu detektyw miałby je zadawać?
Och
Być może planuje poświęcić Vorbisa. Czy naprawdę w jego wycenie jest tak mało warty, że można użyć go jako robaka na haczyku? Czy ten karp jest naprawdę taki ważny? Cholera wie. Jedyne, czego teraz Potwór jest pewny, to to, że nie warto tutaj ufać nikomu. Ludzie uważają takich jak Zakapturzony za utrapienie. Czemu by nie upiec dwie pieczenie na jednym ogniu i zabić dwoje przedstawicieli tej pod-rasy?
- Zależy jakie to środki - odpowiedział po chwili namysłu - Ludobójstwo w zamian za skrawek ziemi to kiepski interes. Chociaż twój gatunek raczej uważa inaczej, biorąc pod uwagę waszą historię. Czemu pytasz?
Może dowie się o co chodzi temu gościowi. Jak na razie, zostaje mu wystrzelać kolejne opakowanie zszywek do zszywacza.

_________________
KP| Skrytka
Zajęte sloty: 2/3
20.07.2018
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
She doesn't want yellow...
avatar

Liczba postów : 242
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Władca żywiołów - Quest Vorbisa   Sob Wrz 29, 2018 11:15 pm

Jeszcze o to pytasz? – odpowiedział na twoje pytanie kolejnym pytaniem z wyraźnym niedowierzaniem. – Tak, jak powiedziałem... Koleś musi być nieziemsko zdesperowany, pewny siebie lub zwyczajnie niecierpliwy. Od jakiegoś czasu działa nawet za dnia na pieprzonych ulicach pośród innych osób, a pomimo tego zawsze brak jakichkolwiek świadków, czy śladów, które by nas do niego doprowadziły. – zaczął, robiąc sobie krótką chwilę przerwy od grzebania w swoich rzeczach na szybkie podrapanie swojej głowy, dalej stojąc do ciebie tyłem. – Miał tupet, aby cały czas za nami iść. Skoro dokonywanie takiej zbrodni bezpośrednio na jakimś cholernym chodniku mu nie przeszkadza, to tym bardziej powinien się pokusić o załatwienie ciebie w jakimś budynku.
Mężczyzna z chwili na chwilę coraz bardziej nerwowo przeszukiwał szafkę, sprawiając wrażenie, jakby kompletnie zignorował twoją odpowiedź.
Po chwili wydał z siebie pomruk zadowolenia, wyciągając z niej typowy mały, biały plastikowy pojemniczek na tabletki. Z hukiem zamknął szafkę i bez pardonu oparł się o nią plecami tylko po to, aby wnet zsunąć się w dół na podłogę.
Zdawał się myśleć tylko i wyłącznie o wcześniej wspomnianym opakowaniu. Niemalże od razu po zetknięciu się z podłogą je otworzył i wsypał praktycznie CAŁĄ zawartość do swoich ust, bezproblemowo ją przełykając bez żadnego popicia, tak jakby robił to już naprawdę wiele razy i miałby w tym niezłą wprawę.
Po fakcie przymknął oczy i oparł swoją głowę o znajdujący się za jego plecami mebel.

_________________

Prowadzone sesje:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vorbis
Śmiechowa Gwiazda
avatar

Liczba postów : 54
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Pracownik Antykwariatu
Ekwipunek : Telefon komórkowy
Join date : 19/04/2018

PisanieTemat: Re: Władca żywiołów - Quest Vorbisa   Pon Paź 01, 2018 5:02 pm

Skoro jest tak zdesperowany, to niech w końcu przyjdzie. Zszywki się skończyły - pomyślał Vorbis.
Zakapturzony zaczynał powoli przyzwyczajać się do pana detektywa. Szczególnie po tym, jak wziął te dziwne tabletki. Skoro pokazuje swą słabość, odurzając się tymi tabletkami, to prawdopodobnie rzeczywiście nie ma złych zamiarów. Przynajmniej względem właściciela gwiazdy.
Znudzony Potwór postanowił przetestować komputer człowieka. Włączył go i poczekał na uruchomienie. Jeżeli nie było hasła, po prostu poszukał sobie Tetrisa na internecie. Jeśli jednak jest założone, po prostu spytał się o hasło i wytłumaczył, że ma konieczność zagrać w Tetrisa. W razie odmowy postanowi pogrzebać w biurze i poszukać czegoś interesującego.
Kiedy odda się już rozgrywce, albo poszukiwaniom jakiś zdjęć z morderstw, luzem rzuci pytanie w stronę policjanta.
- Jesteś na coś chory? Wy ludzie macie przerąbane z tymi chorobami. Te raki nieboraki, gruźlice i tak dalej…
Czasami współczuł ludziom. Niektóre choroby wydawały się naprawdę paskudne. Szczególnie ta depresja. Ciekawe, czy Potwory też mogą na to zachorować. W końcu to choroba psychiczna, a nie fizyczna. Pewnie już ktoś nad tym pracuje, znając tych paskudnych ludzi. Albo ich cholerny system podatkowy sam sobie z tym poradził.

_________________
KP| Skrytka
Zajęte sloty: 2/3
20.07.2018
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
She doesn't want yellow...
avatar

Liczba postów : 242
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Władca żywiołów - Quest Vorbisa   Wto Paź 02, 2018 1:55 pm

Na twoje nieszczęście, komputer okazał się zablokowany hasłem, co nie mogło być zbytnio dziwne, zważywszy na charakter pracy jego właściciela. Poza tym raczej żadna żyjąca na tym świecie istota nie chciałaby pozostawić swoich prywatnych plików w pełni dostępnych dla każdej przypadkowej osoby, która to akurat postanowiłaby sobie w nich.
Od jakiegoś czasu doświadczam cholernie silnych bólów głowy. – westchnął, trąc swoje skronie palcami. – Mam ważniejsze rzeczy do roboty niż uganianie się z tym do lekarza, więc ciągle jadę na przeciwbólowych. – stwierdził tak, jakby przyjęcie tak dużej dawki leków było czymś zupełnie normalnym i bezpiecznym.
Wszystko było w najlepszym porządku do momentu, aż po całym mieszkaniu rozległ się niesamowicie głośny, gwałtowny huk. Wnet usłyszeliście naprawdę liczne tupanie i agresywne krzyki, które szybko dotarły zamkniętego wejścia do gabinetu, w którym aktualnie przebywałeś z detektywem.
NIE MA DLA CIEBIE DROGI UCIECZKI, PRZESTĘPCO! – wydarł się zza drzwi nieznany Ci głos. – OPUŚĆ POMIESZCZENIE Z PODNIESIONYMI ŁAPAMI ALBO SAMI PO CIEBIE WEJDZIEMY!

_________________

Prowadzone sesje:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vorbis
Śmiechowa Gwiazda
avatar

Liczba postów : 54
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Pracownik Antykwariatu
Ekwipunek : Telefon komórkowy
Join date : 19/04/2018

PisanieTemat: Re: Władca żywiołów - Quest Vorbisa   Wto Paź 02, 2018 5:11 pm

Zakapturzony kiwnął kapturem, na znak, że rozumie problem człowieka. Czasami też go bolała głowa. Szczególnie, kiedy zbyt długo przebywał w gorącym i dusznym pomieszczeniu, albo kiedy było mu to na rękę. Być może jednak Potwory i ludzie aż tak bardzo się nie różnią? Tak naprawdę łączy ich duża ilość problemów. Większość społecznych.
No ale niestety taki system wykreowali. Teraz obie rasy muszą żyć w tym bałaganie.
Wspominając bałagan: chyba ktoś zrobił niezły burdel na zewnątrz. Vorbis nie przejął się tym za bardzo. Spokojnie odłożył przypadkową książkę na swoje miejsce i z wyrzutem rzucił gwiazdą na detektywa. Potwór myślał, że ten wybrał w miarę doświadczonych ludzi, a nie w gorącej wodzie kąpanej młodzików. Oczywiście to mógł być także podstęp. Cholera wie, jaką magią dysponuje wróg.
- Albo to twoi ludzie, albo ten Potwór posługuje się magią iluzji. Może zrób zdjęcie przez dziurkę od klucza?
Z natury podejrzliwy Vorbis mógłby się czuć tutaj jak ryba w wodzie. Gdyby nie fakt, że jego życie jest na szali. Węszenie spisku gdzie się tylko da to jego specjalność.
On sam poszukał czegoś ciężkiego i w miarę poręcznego w pokoju. Nie liczył na wiele, ale być może coś znajdzie. Postara się nie używać magi przy energetycznej pijawce. Nie znał się na tym, ale to nie wydaje się dobrym pomysłem.
Zakapturzony słyszał, że niektórzy ludzie lubią trzymać broń jako ozdoby. Może będzie miał szczęście i ten detektyw okaże się jednym z tych psychopatycznych amatorów zabójczej dekoracji wnętrz?

//Rzut na znalezienie jakiejś broni.

_________________
KP| Skrytka
Zajęte sloty: 2/3
20.07.2018
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 297
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Władca żywiołów - Quest Vorbisa   Wto Paź 02, 2018 5:11 pm

The member 'Vorbis' has done the following action : Kostki


'Kostka' : 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Władca żywiołów - Quest Vorbisa   

Powrót do góry Go down
 
Władca żywiołów - Quest Vorbisa
Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Moc, Magia i Artefakty
» Domy w Hogwarcie
» Luty miesiącem zmian

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Welcome to the Surface! :: Komu w drogę... :: World of Quest-
Skocz do: