IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Życie to nie iluzja - Quest Johnny'ego

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Johnny
Wyrewolwerowany Rewolwerowiec
avatar

Liczba postów : 260
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Życie to nie iluzja - Quest Johnny'ego   Pon Paź 29, 2018 6:05 am

Niedobrze... Nawet BARDZO niedobrze. W głowie Johnny'ego kłębiło się jedno pytanie, które sprawnie dominowało nad innymi, jakie mógłby możliwie w tym momencie zdać. Jak bardzo WIELE widziała? W jakich ramach czasowych Jeśli miała wgląd do tego, co się działo od jego trafienia do Podziemia, to... Wolał nawet o tym nie myśleć. Jakakolwiek, chociażby najmniejsza, możliwość dalszego przekazania wiedzy na temat resetów wydawała mu się dosłownie przerażająca. Nie wspominając o nagłym zmartwychwstaniu sześciorga dzieciaków po uprzednim ich zaszlachtowaniu przez Asgore'a, o którym dalej nie było mu nic wiadomo. Paplanina Frisk o jakimś pieprzonym "czwartym typie linii czasowej", czy jak to tam szło, i innych pierdołach, które niekoniecznie zrozumiał, jakoś go nie przekonywała i co więcej niczego nie tłumaczyła.
Młody Lingard syknął w geście nagłego uciszenia, kiedy potworzyca zaczęła wymieniać fragmenty jego wspomnień, które to rzekomo jakimś cudem widziała przez pieprzony niebieski kamyk. Za dużo dźwięków na raz. Miał wrażenie, że zaraz mu łeb eksploduje od tego bólu, dudnienia w uszach i dodatkowo gadaniny potworzycy. Fakt, że został poniekąd uwolniony z więzów raczej także mało pozytywnie wpłynął na jego żółty komfort. Jego łapska i nogi dalej były cholernie odrętwiałe, ale przynajmniej był w stanie lekko wysunąć swój tułów w przód w celu jakiegokolwiek rozruszania się, przez co po pomieszczeniu rozniósł się odgłos charakterystycznego trzasku.
Wzdrygnął się, kiedy szczurzyca oraz wąż się przed nim skłonili. Ten gest tylko wzmógł rosnący w nim gniew. Naprawdę wydawało im się, że ot tak może im to ujść na sucho dzięki zwykłym przeprosinom?
Kiedy wy, potwory, wreszcie nauczycie się słuchać tego, co się do was mówi?! – warknął bardziej sam do siebie, z chęcią poderwania się na równe nogi, która wnet została stłamszona przez "watowatość" owych kończyn. – Można wam tłumaczyć i tłumaczyć, a wy dalej swoje, uparte osły! – wrzasnął nerwowo, kręcąc przy tym głową. – A co jeśli ktoś was by na tym złapał?! – można było bez większego problemu zobaczyć po oczach chłopaka, że dosłownie w nim wrzało. – I czym jest ten niebieski szajs?! – dodał, przypominając sobie o przedmiocie będącym źródłem całego problemu.

Rzut na pozbycie się odrętwienia.

_________________

Prowadzone sesje:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 331
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Życie to nie iluzja - Quest Johnny'ego   Pon Paź 29, 2018 6:05 am

The member 'Johnny' has done the following action : Kostki


'Kostka' : 8
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 331
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Życie to nie iluzja - Quest Johnny'ego   Wto Paź 30, 2018 9:04 pm

Wężowaty zareagował momentalnym wzdrygnięciem, ale ani ośmielił się podnosić głowy. Wręcz przeciwnie! Niczym struś, przycisnął ją czubkiem łba do kamiennego podłoża.
- M-My... - zaciął się kompletnie, lecz szczurzyca, mimo całej skruchy jaką okazywała mimiką i oraz postawą, szybko się wyprostowała, chwyciła swojego kompana pod długie ramię i siłą postawiła go na nogi. Nawet pomimo przygarbionej postury, dało się teraz dobrze zauważyć, że gad musiał mieć dobre dwa metry, gdyby tylko spróbował się wyprostować na całą długość. Jego ciało było smukłe, ale i bardzo długie! Zupełnie jak na węża przystało.
- My nie jesteśmy dobrzy... - zaczęła, po czym umilkła i zamiotła ogonem ziemię, miękko przestępując z łapki na łapkę. Najwyraźniej ciężko było jej znaleźć dobre słowa. W przeciwieństwie do pozostałych tu obecnych, jej zdania ciągle były tak samo krótkie i proste jak na początku. - ...W kłamstwa? - zakończyła trochę kulawo i niepewnie, marszcząc drobne brwi. - Kłamstwa... Nie należą do potworów? - ponownie się zawahała. - Potwory... Nie muszą kłamać. Rzadko kłamią. Nie potrzebują. Ludzie tak. Ludzie kłamią. Oszukują. Nam trudno odgadnąć. - spojrzała na swoje stopy, potem znowu na ciebie. - Nikt nie potrafi pomóc. Pomagamy więc sobie. Ja... Popełniłam błąd. Chciałam pomóc. Nie pomogłam. Zaszkodziłam... Przepraszam.
Drobne uszy szczurzycy oklapły na jej łbie, lecz podniosły się zaraz po tym, gdy padło pytanie odnośnie kamienia. Kamienia, który ściskała w swojej lewej łapce. Nie jarzył się już tak intensywnie jak poprzednio, ale nadal widać było błękitnawe błyski, które wydostawały się między palcami potworzycy.
- Jest psionikiem. - odezwał się zamiast niej przerośnięty pluszak, który wyszedł wreszcie zza oparcia krzesła, na którym nadal zalegałeś. Całe szczęście odrętwienie szybko przemijało i już niedługo mogłeś doświadczyć pierwszych skurczy w niektórych partiach ciała. Były nieco bolesne, ale wraz z nimi wracało także ogólne czucie oraz możliwość ponownego poruszania kończynami. - Magia kamienia pozwala jej bezpiecznie wędrować w ślad za narzuconą myślą lub emocjami osoby, którą musi prześwietlić. Znajdować powiązane z nią wspomnienia. Wprowadza przy okazji w coś w rodzaju hipnozy, eee, nie jestem zbyt dobry w te klocki, ale wątpię, żeby potrafiła ci to lepiej wytłumaczyć.
Szczurzyca ponownie zamiotła podłogę ogonem. Wyglądało na to, że gorączkowo się zastanawia.
- Szukałam błędów. Twoich błędów i zbrodni. Tego, czego powinieneś żałować. Nawet jeśli nie wiesz, że żałujesz... Żałujesz. Ty widziałeś. Ja widziałam. Widzieliśmy razem. Niekoniecznie to samo. Moja ingerencja... Niewłaściwa. Ja byłam w błędzie. Nie jesteś mordercą. Ty... - zadrapała pazurkami grunt. - Ratowałeś. Wszystkich. Razem z innymi. Dziękuję. Przepraszam.
Misiek westchnął głośno.
- Czyli zbój nadal chodzi sobie jak gdyby nigdy nic, a dzieciakowi zafundowaliśmy złe wspomnienia? - wykrzywił pyszczek boleśnie. - Ale wtopa... Eh, słuchaj... Nie miej żalu. To może niełatwe, ale wszyscy podeszliśmy do tego emocjonalnie i byliśmy pewni swojego... Bardzo pewni.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com
Johnny
Wyrewolwerowany Rewolwerowiec
avatar

Liczba postów : 260
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Życie to nie iluzja - Quest Johnny'ego   Sro Paź 31, 2018 10:03 pm

Po prostu...! – ponownie syknął, coraz bardziej rozdrażniony, kiedy szczurzyca znowu zaczęła kontemplować nad tym, co udało jej się ujrzeć w jego umyśle. - Nic z tego, co widziałaś nie jest twoją sprawą. – nie miał zamiaru słuchać o tym, czego rzekomo żałował, czy co zrobił źle, a już na pewno nie od pieprzonego porywacza, który to nie potrafi nawet dorwać odpowiedniej osoby i polega na swoim widzi-mi-się. – I skończcie wreszcie przepraszać! – powiedział tym razem do całej trójki.
Wszystko wydawało mu się takie... Durne. Po prostu głupie. Okazuje się, że cała ta sytuacja jest... PRZYPADKIEM! Najzwyczajniejszym w świecie przypadkiem! Na jego miejscu równie dobrze mógłby skończyć ktokolwiek inny. Już samo to doprowadzało go do szewskiej pasji. Los często sobie z nim pogrywał, ale dzisiaj postanowił się z nim zabawić jeszcze bardziej niż zazwyczaj.
Niemniej jednak nie miał zamiaru tego tak zostawić. Nie po to trzy lata temu całe Podziemie tak ciężko harowało, aby wreszcie móc wydostać się na powierzchnię, żeby teraz działy się takie akcje. Gdyby każdy potwór, czy człowiek chciałby się za coś mścić, to już dawno wszystko poszłoby w cholerę. Tak po prostu nie mogło być. Żadne odstępstwa nie mogły być tolerowane. Cała rasa uparcie dąży do tego, żeby nawiązać z ludźmi lepsze stosunki, a ta ekipa z chęcią chce to wszystko zaprzepaścić dla swojej prywatnej zemsty? Nie ma takiej opcji.
Nie znam waszej całej historii i tak po prawdzie jakoś mało mnie ona aktualnie obchodzi, ale za to widzę tylko dwa wyjścia. – zaczął ponuro, z wyraźnymi problemami starając się stanąć na równych nogach. – Będziecie dalej robić swoje. Może uda wam się złapać tego całego zbója, może nie. Jest też szansa, że wreszcie natraficie na kogoś, kto zaszkodzi wam jeszcze bardziej od niego. Ja także nie będę was bronił w razie waszej wpadki z kolejnym porwanym, czy nawet i policją. Albo... – przerwał, robiąc dramatyczną pauzę. – Odpłacicie mi się za napsutą dzisiaj krew. Oddacie mi ten kamień, abym miał pewność, że już nigdy z niego nie skorzystacie. Odpuścicie sobie kontynuowanie tej waszej durnej krucjaty i wrócicie do swoich żyć. Tak po prostu. Proponuję wam możliwość uniknięcia przyszłych konsekwencji i możliwej jeszcze większej tragedii. Nie każę wam o wszystkim zapomnieć. Chcę uniknąć kolejnych, zarówno swoich, jak i waszych problemów. – jeśli udało mu się wstać z krzesła, postarał się jeszcze bardziej wyprostować.

Pierwszy rzut na próbę wstania z krzesła, drugi na przekonanie potworów.

_________________

Prowadzone sesje:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 331
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Życie to nie iluzja - Quest Johnny'ego   Sro Paź 31, 2018 10:03 pm

The member 'Johnny' has done the following action : Kostki


'Kostka' : 5, 12
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 331
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Życie to nie iluzja - Quest Johnny'ego   Sob Lis 03, 2018 5:50 pm

Tak jak wcześniej oklapły, drobne uszka podniosły się ponownie jak na sztorc, przyjmując na siebie wszelkie oskarżenia, jakimi Johnny mógł obrzucić szczurzycę.
- Tak. - przyznała mu otwarcie racje, gdy tylko miała okazję. - Nie jest. Nie było. Żałuję.
Niestety jakkolwiek by nie żałowała, co się stało, to się już nie odstanie. Nie można cofnąć raz popełnionego czynu ni błędu i prawdopodobnie wiedziałeś to lepiej niż oni sami. Bardzo możliwe, że po całym tym zajściu jeszcze przez dobre tygodnie będą cię nawiedzać bardzo niepokojące i dodatkowo uprzykrzające życie sny. Nie byłoby w tym w końcu nic dziwnego.
Podczas unoszenia się z krzesła, potrzebowałeś trzech prób, zanim rzeczywiście byłeś w stanie to zrobić. Pomimo odzyskania czucia, mięśnie nadal były ospałe i zastałe. Zwłaszcza w łydkach czułeś to samo nieprzyjemne mrowienie. Wykonywanie gwałtowniejszych ruchów nie byłoby teraz najmądrzejszą rzeczą, jaką mogłeś zrobić.  
- Ty jesteś-...
- Moment! - zaprotestował gwałtownie misiek, wchodząc niespodziewanie w słowo szczurzej panny, która chyba po raz pierwszy pozwoliła sobie zrobić szczerze zdziwioną minę. W porównaniu do jej poprzedniego, chłodnego i pozbawionego emocji nastawienia była to dość miła odmiana. Milsza też na pewno od nerwowego korzenia się. Być może gdyby sytuacja nie skomplikowała się do tego stopnia, dałoby się nawet ją w tej postaci polubić. - Przyznajemy, że popełniliśmy błąd i chętnie ci to zrekompensujemy, ale chyba nie oczekujesz, że naprawdę zapomnimy o wszystkim ot tak?! - czerwone ślepka wbiły się w ciebie z niedowierzaniem. - Nie mamy żadnych dowodów poza jednym świadkiem, którego ludzka policja nawet nie spróbuje wziąć na serio. Nasza jest pod ich protektoratem, więc skutek będzie jak nic podobny! Mamy więc odwrócić wzrok i udawać, że nic się nie stało? Że nasza przyjaciółka nie została bestialsko zamordowana?! - obruszony i przerażony samym pomysłem, tupnął swoją miękka łapką o podłogę. Jak się okazało, "miękka" łapka sprawiła, że podłoga pod nimi aż zadudniła i zadrżała. W tym samym czasie, coś metalowego uderzyło o podłogę na piętrze. Echo dochodziło od strony drzwi usytuowanych w górze schodów, jednak nikt nie spróbował się nawet obejrzeć.
- I co dalej? Mamy odwracać dalej wzrok, kiedy będzie się to powtarzać raz za razem?! My także czujemy! Jak niby-..?! - nie dokończył, zachłystując się zamiast tego powietrzem, gdy szczurzyca niespodziewanie wyciągnęła w twoją stronę łapkę, na której błyszczał niewinnie wcześniej wspomniany, magiczny kamień.
- Dziecko podziemia. Ludzkie dziecko noszące na swoich barkach los ludzi i potworów. Oddaje ci go. - zwróciła się do ciebie poważnie, na powrót narzucając na swój pysk maskę nonszalancji i śmiertelnego opanowania.
- O czym ty...?! - niedźwiedziowaty wybałuszył oczy, cofając się o krok.
- Dusza sprawiedliwości nie nosi w sobie złych intencji. Jest tylko trochę zagubiona. Być może ten kamień pomoże się jej odnaleźć. Być może pomoże... Znaleźć nam inne rozwiązanie? Bez niego? - ostatnie słowa wypowiadała dużo wolniej i z namysłem. - Nie chcemy walczyć. Chcemy ukarać, ale mylimy się. Popełniamy błędy. Jak ludzie. My...
Niestety już nigdy nikt nie dowiedział się, co chciała dodać, choć jej oczy przez chwilę znowu zabłyszczały tym samym błękitem co kamień. Żywo i prawie z nadzieją.
Z dźwięcznym brzdękiem, który powtarzał się niemalże monotonnie, coś staczało się po schodkach prowadzących do piwniczki. Coś owalnego, być może wielkości dłoni dorosłego człowieka zaciśniętej w pięść. Wszystkie potwory jak na sygnał obróciły się w tamtym kierunku i obserwowały jak zahipnotyzowane. Gdy przedmiot wylądował na najniższym ze stopni, z głośnym trzaskiem wystrzelił z siebie kłęby gryzącego nozdrza i oczy dymu. Ktoś, prawdopodobnie wężowaty, krzyknął ze strachu. Szybko zagłuszyło go tupanie nóg. Licznych w przynajmniej pięć lub sześć osób, choć doprawdy trudno było ocenić. Ludzkie sylwetki były ledwie widoczne przez rozchodzący się dookoła dym.


/możesz teraz rzucać kością na próbę chwycenie kamienia, zanim rozpęta się kompletny chaos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com
Johnny
Wyrewolwerowany Rewolwerowiec
avatar

Liczba postów : 260
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Życie to nie iluzja - Quest Johnny'ego   Nie Lis 04, 2018 9:40 am

Johnny był w pełni świadom tego, że nagłe poruszenie Pana Miśka było jak najbardziej na miejscu. W końcu prosił o kompletnie idiotyczną dla ich pozycji rzecz. Na szczęście mógł sobie aktualnie pozwolić na dyktowanie warunków albo przynajmniej tak to samemu sobie tłumaczył, zważywszy na sytuację, w której się wszyscy znajdowali. Jedno jest pewne - nie miał zamiaru im dłużej pozwalać na dalsze szarganie opinii potworów, która swoją drogą i tak JUŻ nie jest w najlepszym stanie, w tak idiotyczny sposób.
Dokładnie tego oczekuję. Proszę was o to, abyście mi zaufali. – przytaknął na słowa pluszaka z pełną powagą, kierując na niego swój wzrok. – No więc jak długo jeszcze pozostaniecie bez żadnych dowodów? Równie dobrze mógłbym zakończyć waszą eskapadę, zwyczajnie idąc z tym na policję, ale zważywszy na naszą wspólną przeszłość, oferuję wam prostsze wyjście z tej sytuacji. – postanowił przemówić do rozumu także trzeciemu, bardziej stawiającemu się potworowi, wiedząc, że jeśli wszyscy nie przystaną na jego rozwiązanie, to wszystkie starania posiadacza duszy sprawiedliwości mogą iść równie dobrze do kosza. – Ja właśnie zmarnowałem czas i nerwy na użeranie się z wami i padanie ofiarą tej idiotycznej gierki. Wy za to nie musicie marnować swojego życia na durne uganianie się za zemstą. Dobrze wiesz, że nie przywróci to jej życia.
Widok szczurzycy wyciągającej w jego stronę łapkę z leżącym na nią magicznym kamieniem wydał mu się poniekąd uspokajający. Lingard może i nie poczuł jakiejś silnej ulgii, ale to był już niezły początek. Dobrze było wiedzieć, że ktoś w tym pokoju prócz niego także ma coś w głowie i potrafi słuchać. Gdyby tylko sobie odpuściła tą całą wyniosłą gadaninę o noszeniu losów obu ras na swoich barkach... No byłoby miło.
Tu nie chodzi o żadne moje intencje, rzekome zagubienie, czy bycie jakąśtam duszą. – odrzekł pokojowo, powoli kiwając głową na boki oraz ostrożnie zbliżając się do przedstawiciela rasy byłych mieszkańców Podziemia. – Tu chodzi o robienie tego, co słuszne. – wyciągnął ociężałą rękę w stronę świecącego przedmiotu.
Kolejne wydarzenia odbyły się aż za szybko. W momencie, gdy Johnny docelowo spróbował zabrać niebieski kamień, po pomieszczeniu rozniósł się wręcz nieznośny dla nosa i oczu gaz, przez który zaczął niemalże od razu kaszleć, kiedy ten dostał się do jego dróg oddechowych. Co to ma być?! Czy on właśnie znalazł się w jakimś pieprzonym filmie akcji?!
Co do... – wykrztusił z trudem, starając się stłumić wydawane przez siebie odgłosy, gdy usłyszał tupanie całkiem sporej ilości nóg.
No i chuj.

Pierwszy rzut na perswazję w przegadaniu miśka, drugi na chwycenie kamienia.

_________________

Prowadzone sesje:


Ostatnio zmieniony przez Johnny dnia Nie Lis 04, 2018 9:41 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 331
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Życie to nie iluzja - Quest Johnny'ego   Nie Lis 04, 2018 9:40 am

The member 'Johnny' has done the following action : Kostki


'Kostka' : 7, 8
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 331
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Życie to nie iluzja - Quest Johnny'ego   Sro Lis 07, 2018 6:43 pm

Słysząc słowa, które mogły być odebrane zarówno jako groźba co i ostrzeżenie, puszyste futerko na ciele misia nastroszyło się niczym u kocura. Że jednak miały one w sobie sporo sensu, a szczurzyca zdawała się zaakceptować kapitulację z sobie tylko znanych powodów, spuścił wzrok nie do końca zadowolony. Wreszcie odezwał się również ten, który w całej sprawie powinien mieć najwięcej do powiedzenia:
- "Nie przywróci"... - powtórzył cicho, lecz dostatecznie wyraźnie aby go usłyszeć gad. - Moja siostra... - uniósł opuszczoną dotychczas nisko, bo wiszącą niemalże nad samą ziemią głowę i uśmiechnął niewyraźnie. - Nawet jeśli ukarzemy oprawcę, ona naprawdę nigdy nie wróci. Nigdy.
Krótkie, ale przepełnione głęboką melancholia westchnięcie wydobyło się z wężowatego pyska. Od samego początku afery nie wydawał się najbardziej przekonanym do całego tego zabiegu z porwaniem. Być może dlatego, gdy tylko pojawiła się możliwość zakończenia sprawy jako tako polubownie, jego ciało wreszcie rozluźniło się w uldze. Na chwilę.
Nie tylko ty, ale także otaczające cię potwory zaczęły kasłać, łapami usiłując zakrywać pyski oraz oczy.
- WSZYSCY NA ZIEMIĘ! NA ZIEMIĘ, ALE JUŻ! - zadudnił rozkazująco gromki, choć dziwnie przytłumiony, męski głos.
Pomimo iż oczy szybko zaszły ci łzami, mogłeś dostrzec niewyraźne sylwetki rozbiegające się po całej piwniczce. Wszystkie były raczej rosłe, barczyste i stuprocentowo ludzkie, jeśli wierzyć kształtom. Jeden z cieni wyrósł tuż po twojej lewicy, co byłeś w stanie dostrzec dosłownie w ostatnim momencie. Mocnym uderzeniem trzymanej w obu rękach broni maszynowej posłał na ziemię krztuszącego się dymem, miśkowatego potwora, a sądząc po dalszych jękach, podobny los spotkał z rąk jego kamratów pozostałą dwójkę. Ciebie natomiast szarpnął niedelikatnie za ramię, odciągając bardziej na bok. Zanim miałeś szansę zaprotestować, założył na twoją twarz maskę. Chronić miała zarówno drogi oddechowe, jak i oczy. Dzięki niej, nawet pomimo obecnego w pomieszczeniu dymu byłeś w stanie zobaczyć trochę więcej niż dotychczas. Piwniczkę oblegało pół tuzina ludzi przyodzianych w kombinezony antyterrorystów."
- Wszystko w porządku. Teraz tylko spokojnie oddychaj. Głębokie wdechy, powolne wydechy. - odezwał się wreszcie trzymający cię za ramię mężczyzna.
- Zakładnik?! - krzyknął ktoś ostro.
- Bezpieczny! - odezwał się głośniej i poważniej człowiek u twojego boku, który nie miał czasu zauważyć magicznego kamienia ukrytego w twojej dłoni. Zaraz po otrzymaniu pozytywnej odpowiedzi, kilka kopniaków zmusiło kończyny leżących na kamiennej posadzce potworów do naturalnego rozłożenia ich w odpowiedniej, bezpiecznej odległości od siebie. Padły rozkazy pozostania w bezruchu pod groźbą otworzenia ognia.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com
Johnny
Wyrewolwerowany Rewolwerowiec
avatar

Liczba postów : 260
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Życie to nie iluzja - Quest Johnny'ego   Sob Lis 10, 2018 9:19 pm

No to ten... Gówno uderzyło w wiatrak, huh?
W głowie Johnny’ego wręcz roiło się od przeróżnych rozszalałych myśli, które koniec końców wszystkie łączyły się w jedną wielką ładną całość... TRZEBA WIAĆ. Nie miał bladego pojęcia, jak miałby tego dokonać, ale ów cel niewątpliwie jasno świecił na horyzoncie. W pośpiechu schował magiczny kamień do kieszeni swoich spodni, przy okazji zakrywając swoje usta i nos przedramieniem, które, tak czy siak, nawet w minimalnym stopniu nie pomogło w zaistniałej sytuacji, jeśli chodzi o docelowe redukowanie ilości dostającego się dymu do jego dróg oddechowych. Całe ciało dwudziestolatka wręcz rwało się do ucieczki z zadymionej gazem piwnicy, przez co postąpił z resztką swoich sił parę kroków ku najbliższym drzwiom. Cała podróż oczywiście nie trwała zanadto długo. Pociemniało mu przed oczami i ponownie zaczynał tracić przytomność poprzez odcięcie od jakiegokolwiek zdatnego do oddychania powietrza. Oczywiście nie wspominając o tym, że kolejną przeszkodą było wkroczenie sił specjalnych.
Lingard sprawnie został powalony na ziemię. Na szczęście jeden z domniemanych antyterrorystów szybko łaskawie podarował mu maskę, która miała mu pomóc w przetrwaniu tej całej akcji.
Nie mógł wykrztusić z siebie ani słowa, łapczywie starając się uchwycić tlen do swoich płuc. O żenujących problemach z uniesieniem własnego tyłka raczej nie trzeba było wspominać, huh? Jakby otrzymanie tytułu ”zakładnika” nie było wystarczająco poniżające, do cholery!
Nie krzywdźcie ich... – donośnie zakasłał, starając się unieść swój tułów do góry i przynajmniej częściowo uratować zadki swoich porywaczy. Autentycznie gorzej już chyba być nie mogło.

_________________

Prowadzone sesje:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 331
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Życie to nie iluzja - Quest Johnny'ego   Sob Lis 24, 2018 6:29 pm

Podczas gdy mundurowy muszący pełnić rolę głównodowodzącego zdawał głośno i wyraźnie raport odnośnie powodzenia zadania oraz odbicia "zakładnika", ty sam zostałeś całkiem sprawnie i szybko asekurowany, aby móc ponownie stanąć na równych nogach. Całe szczęście nie zdążyłeś się nawdycha na tyle dużo gryzącego dymu, żeby nogi odmawiały ci posłuszeństwa, a zawroty uniemożliwiły sprawne poruszanie się. Nogi miałeś trochę jak z waty, a twoje ciało na przemian wydawało się zbyt lekkie lub zbyt ciężkie, lecz przy wsparciu ze strony stojącego obok człowieka, mogłeś bez problemu ustać, a nawet się poruszać. Musiałeś tylko jeszcze przez jakiś czas uważać, aby nie wykonywać zbyt gwałtownych ruchów.
- Odeskortować zakładnika na górę. Masz minutę. - zarządził jeden z oddziału, wykonując przy okazji kilka krótkich gestów w stronę towarzyszy, na co każdy jeden zmienił położenie lufy, mierząc w głowy leżących na ziemi potworów.
- Tak jest! - odezwał się trzymający cię pod ramię mężczyzna, zmuszając przy okazji do ruszenia z miejsca i skierowania kroków w stronę schodów. Czy nie usłyszał, czy może zignorował twoją wcześniejszą prośbę, to już ciężko stwierdzić.
- Rozkaz bezwarunkowego wyczyszczenia obszaru przyjęty i potwierdzony. Czekamy na sygnał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com
Johnny
Wyrewolwerowany Rewolwerowiec
avatar

Liczba postów : 260
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Życie to nie iluzja - Quest Johnny'ego   Nie Lis 25, 2018 5:53 pm

Nie ma co, nadanie mu tytułu zakładnika skutecznie ugrzęzło w jego żółtą dumę. Stał się jakąś księżniczką w opresji, kiedy to akurat nie patrzył, czy jak?! Jak to jest, że jego życie nabrało takiego nieznośnego pędu i nieprzewidywalności przez ostatnie parę miesięcy? Czuł się przez to momentami tak, jakby wrócił ponownie do czasów Podziemia. Miał święty spokój przez prawie dwa lata, a teraz przy każdym wyjściu z domu musi uważać na to, żeby nie wpakować się w jakieś kolejne bagno. A tu jakiś upierdliwy stary znajomy, gdzieś indziej Undyne, która była chodzącą apokalipsą samą w sobie, tam jakieś porwanie, tutaj wkroczenie służb specjalnych. Co jest !@#$%?! Widocznie jego burzliwa przeszłość się mocno trzymała ów wyrewolwerowanego rewolwerowca i niefortunnie raczej nie zamierzała go jeszcze puścić przez najbliższy czas.
Słowa jednego z żołnierzyków z łatwością sprawiły, że jego serce zaczęło bić jeszcze szybciej, niż i tak robiło to dotychczas. Zważywszy na to, że miał na głowie maskę, ciężko było komukolwiek dostrzec, jak bardzo blady się zrobił w ciągu dosłownie paru chwil.
O NIE, NIE, NIE!!! CZEKAJ! JAKIE WYCZYSZCZENIE OBSZARU?! CO WY DO CHOLERY ODPIERDALACIE?! – zaczął się szarpać z asekurującym go mundurowym, aby zatrzymać go przynajmniej na chwilę w miejscu. – PRZECIEŻ NIE STANOWIĄ JUŻ ZAGROŻENIA! – wydarł się z lekka zduszonym przez maskę głosem, słysząc o tym, co było planowane przez ratujące go służby.

Rzut na zatrzymanie hołoty.

_________________

Prowadzone sesje:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 331
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Życie to nie iluzja - Quest Johnny'ego   Nie Lis 25, 2018 5:53 pm

The member 'Johnny' has done the following action : Kostki


'Kostka' : 10
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 331
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Życie to nie iluzja - Quest Johnny'ego   Nie Gru 02, 2018 5:22 pm

Trzymający cię mundurowiec wzmocnił swój uścisk, ostrzegawczo wbijając palce w mięśnie ramienia.
Ktoś kliknął językiem, ktoś jeszcze inny westchnął, co jednak nie było wyraźne przez odrobinę zniekształcające głosy maski. Niektórzy żołnierze popatrzyli po sobie, nawet ośmielili się zerknąć w stronę głównodowodzącego akcją, choć nie trwało długo, zanim w skupieniu wrócili do obserwowania pojmanych i przyszpilonych do zimnej podłogi pomieszczenia potworów.
- Na boga, co on tu jeszcze robi?! Zabierzcie stąd tego cywila! - rozkazał ostro ten, który wcześniej wydawał polecenia, po czym wykonał krótki sygnał w stronę reszty podwładnych, na co tamci automatycznie obniżyli poziom swoich luf.
- Spokojnie. Jesteś w szoku. - odezwał się uspokajająco ten, który założył ci maskę, po czym drugą swoją dłoń umieścił na twoich plecach w taki sposób, aby móc lepiej i pewniej pokierować twoje ruchy w stronę schodów, napierając. - Oczywiście, że nikomu nic się nie stanie, jeśli tylko wszyscy zachowają zdrowy rozsądek i będą współpracować. Tyczy się to obu stron. - tu ponownie włożył więcej siły w nacisk na twoje plecy. - Pomoc medyczna czeka na zewnątrz.
Niezależnie do tego jak bardzo się szamotałeś, zostałeś ostatecznie wyprowadzony. Nigdy nie dobiegły cię odgłosy wystrzałów. Na samej górze schodów czekało kolejnych dwóch, zabezpieczających zapewne tyły antyterrorystów. Mogłeś zauważyć, że piwnica znajdowała się w zrujnowanym magazynie. Nieliczne okna, z których większość została dawno wybita razem z framugami, wpuszczała do wnętrza rozległego, ciemnego pomieszczenia świeże powietrze. Zapach stęchlizny poszedł w zapomnienie. Kolejni mundurowi zabezpieczali cały teren dookoła budynku, co byłeś w stanie zauważyć tylko dlatego, że na zewnątrz wreszcie świtało. Najwyraźniej spędziłeś w piwniczce dużo więcej czasu niż przypuszczałeś.
Gdy wyprowadzono cię na zewnątrz, od razu przejęła cie grupa medyczna specjalistów, opatulając cię folią termiczną. Dopiero teraz, czując na sobie okropnie wręcz ciepłe dłonie obcych ludzi pojąłeś, jak bardzo zdążyłeś się wychłodzić. Szybko uprzedzono cię o zamiarze wprowadzenia ci do organizmu kroplówki dla wzmocnienia i nadrobienia płynów. Nie męczono cię przynajmniej zbyt wieloma pytaniami, jeśli nie wspomnieć o krótkie: "Jak się czujesz?", "Czy coś cię boli?", "Czy czujesz zawroty głowy?" itp.
Kilka długich minut później zaczęto wyprowadzać pojedynczo potwory, które cię uprowadziły. Ręce i nogi miały skute, każdego trzymała za kark i prowadziła para umundurowanych w stronę opancerzonych pojazdów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com
Johnny
Wyrewolwerowany Rewolwerowiec
avatar

Liczba postów : 260
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Życie to nie iluzja - Quest Johnny'ego   Nie Gru 02, 2018 7:11 pm

Jeśli zapobiegł bezwzględnej masakrze, to brawo dla niego, a jeśli niepotrzebnie się zbłaźnił, źle odbierając polecenie głównodowodzącego, to i tak raczej nikt z obecnych o nim nie będzie nazajutrz pamiętał, a tak ma przynajmniej mniej więcej czyste sumienie. Po części na pewno. W końcu to potwory same sprowadziły na siebie taki los i nie ważne, jak bardzo by chciał uniknąć ich krzywdzenia, tak na samo przyskrzynienie niewiele mógł poradzić. Nic dziwnego, że wpadli. Rzadko kiedy tego typu mszczenie się na kimś uchodzi takiej osobie na sucho.
Johnny postanowił się już więcej nie szarpać z mundurowym oraz dał się bezpiecznie przetransportować na powierzchnię. Z ulgą odkrył, że przynajmniej nie wywieźli go na jakieś zadupie, czy może do innego miasta. Dopiero wtedy miałby problem. Oczywiście pomijając to, że i tak przesiedział w podziemiach jakieś przeklętej fabryki przez całą pieprzoną noc!
Dosyć długi czas spędzony w piwnicy solidnie dawał mu się we znaki.
Spokojnie... Wszystko gra... – burknął niemrawo, widząc to, jak nagle zaczęli go obskakiwać przeróżni medycy, jednak nie sprzeciwiał się ich zaleceniom oraz opiece. Fakt, nie był w najlepszej kondycji, ale nie będzie przecież robić z siebie nie wiadomo jakiego mazgaja. No i przynajmniej mógł się trochę ogrzać, bo było mu zimno fest. – Jakoś się trzymam. Prócz zadka od długiego przesiadywania w jednym miejscu, to raczej nic. Lekkie, ale nie jakieś mocno upierdliwe. – odpowiedział od razu po kolei na każde postawione przed nim pytanie, a następnie skwitował to niemrawym aroganckim uśmieszkiem.
Widok odprowadzanych do pojazdu potworów nie wyglądał zbytnio optymistycznie. Bardzo dobrze znał to uczucie niemocy, ale nie ważne, jak bardzo go nienawidził, to nie zmienia to faktu, że był świadomy braku jakiejkolwiek możliwości pomocy dla tychże istot.
A to miał być przecież kolejny zwykły dzień... - pretensjonalnie syknął sam do siebie w myślach, po czym wydał z siebie głębokie westchnięcie.

_________________

Prowadzone sesje:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 331
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Życie to nie iluzja - Quest Johnny'ego   Sob Gru 08, 2018 6:20 pm

Podczas gdy zapakowane w pancerny wóz potwory szybko zostały wywiezione w nieznane ci miejsce, po uprzednim udzieleniu niezbędnej, pierwszej pomocy przy wychłodzeniu i wycieńczeniu, ty sam również zostałeś przetransportowany w dużo cieplejsze i mniej oblegane przez służby miejsce - do najbliższego szpitala. Tam ten miałeś spędzić w spokoju kolejne dwanaście godzin oraz odbyć rozmowę z psychologami, których zadaniem było określić twój stan psychiczny, zanim zezwolono dwóm funkcjonariuszom policji na przepytanie cię w ramach spisania zeznań co do całego zajścia. Okazało się to dużo szybsze i znacznie mniej problematyczne, niż mogłeś się spodziewać. Pytania były proste, raczej zwięzłe, a i żaden z dwójki nie próbował dopytywać, jeśli usiłowałeś dodawać swoje trzy grosze w obronie "porywaczy". Gdy i to miałeś za sobą, po kolejnych dwunastu godzinach mogłeś wreszcie o własnych siłach opuścić szpital z dziwnym wrażeniem, że wszystko zakończyło się znacznie szybciej niż powinno. A przynajmniej tak ci się wydawało aż do momentu, gdy kolejnego dnia wspominano w lokalnych wiadomościach o uprowadzeniu dokonanym przez "zorganizowaną grupę przestępczą potworów", rozbitą w dzień twojego uwolnienia z piwnicy. Według podanych informacji, zakładnik nie odniósł żadnych obrażeń, za to potowory, które na krótko po pojmaniu usiłowały uwolnić się za pomocą magii, atakując przy tym członków oddziału antyterrorystycznego, zostały zabite podczas próby ponownego unieszkodliwienia. W incydencie obrażenia miało odnieść dwóch członków oddziału.
Internety zaczęły huczeć od tego dnia i mało jaki huk wróżył w tym wypadku dobrze opinii tworzonej wokół potworzej rasy.

Dwa dni po powrocie do domu, Lingard znalazł na swojej wycieraczce krótki liścik z przeprosinami. Nikt się pod nim nie podpisał, a jedyne co przykuło jego uwagę, to piękne, ozdobne pismo.


Johnny otrzymuje 8 FD oraz artefakt - Zaklinacz Umysłów (magiczny kamień zabrany potworom). Umiejętności przedmiotu nie zostały jeszcze odkryte.
Sesja zakończona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Życie to nie iluzja - Quest Johnny'ego   

Powrót do góry Go down
 
Życie to nie iluzja - Quest Johnny'ego
Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3
 Similar topics
-
» Will

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Welcome to the Surface! :: Komu w drogę... :: World of Quest-
Skocz do: