IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Życie to nie iluzja - Quest Johnny'ego

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 251
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Życie to nie iluzja - Quest Johnny'ego   Pon Wrz 10, 2018 8:00 pm

Szczurzyca przyodziana jak ten książkowy, wypisz-wymaluj, przykład skrytobójcy rodem z gier rpg, z nieskalanym żadnym głębszym wyrazem pyskiem, lustrowała cię swoim przeszywającym wzrokiem ciemnych, szklistych oczu. Twoje słowa nie zdawały się robić na niej większego wrażenia. Słuchała uważnie, o czym mogły poświadczyć przekręcone w twoją stronę, wysoko postawione uszka, owszem, ale na tym najwyraźniej kończyła się jej rola słuchacza. Słuchała, lecz nie wydawała się chętna do okazania zrozumienia. Być może miała po prostu dobre powody, żeby nie dawać wiary twoim słowom. Co innego miśkowaty potwór, który już wcześniej zdawał się odrobinę zaniepokojony możliwością pomyłki.
- To może nie być taki głupi pomysł! - wtrącił się, podchodząc znowu nieco bliżej waszej dwójki. - Haha... Sama przyznałaś, że ludzie są do siebie podobni i ciężko nam ich czasami odróżnić, więc może Galan... - przerwał jednak, gdy łapka wolna od błyszczącego kamienia łapka powędrowała w górę, w uciszającym geście. Nos szczurzycy nieco się zmarszczył.
- Czas - zgodny. Miejsce - zgodne. Trasa - zgodna. Ciemne włosy, młody, z niebezpiecznym spojrzeniem. Słowa Galana. - opuściła dłoń i zbliżyła połyskujący błękitem kamień do twojej twarzy, do punktu między oczami. Poczułeś niebezpieczne ćmienie i rosnące uczucie lekkości. - Galan nie będzie rozmawiał z mordercą. Mordercą narzeczonej. I ja nie będę. Kłamcy i zdrajcy. Wszyscy ludzie tacy sami. - uczucie lekkości nasiliło się, podobnie jak nieprzyjemne ćmienie. Twój wzrok zaczął tracić ostrość, ale z jakiegoś powodu zarówno blask kamienia jak i skupiony na twojej twarzy wzrok potworzycy widziałeś zaskakująco wyraźnie.
- Nie potrzebuję słów człowieka. Nie potrzebuję kłamstw. Zobaczę własnymi oczami. Twoje winy. Twoje grzechy. Dusza nie potrafi kłamać.
Zaczynało robić się gorąco. Dosłownie i w przenośni. Czułeś jak coś się w tobie rwie. Coś, czego nie czułeś od czasu opuszczenia Podziemia. I nie miało to nic wspólnego z kołaczącym coraz mocniej sercem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com
Johnny
She doesn't want yellow...
avatar

Liczba postów : 177
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Życie to nie iluzja - Quest Johnny'ego   Wto Wrz 11, 2018 8:57 pm

Pomimo mnogości rzeczy, za które można by było posądzić Johnny'ego i uznać go za nie winnym, mordowanie niewątpliwie do ów listy kompletnie nie należało. Częste bycie dupkiem w stosunku do innych, porzucenie swoich towarzyszy z Podziemia, lekceważenie swoich obowiązków dotyczących bronienia gatunku potworów - Owszem. Zabijanie mniej lub bardziej niewinnych - Odpada. Wiele osób bez problemu mogłoby stwierdzić, że jego ego jest solidnie rozdmuchane, lecz tak po prawdzie, nie było ono na tyle nadęte, aby sprawiać, że czułby się w porządku z odbieraniem życia innym. Nawet jeśli na chwilę zapomnieć o jego podejściu do zabijania, czy ogólnej pasywności względem dosłownie wszystkiego, pomimo tego, że jego zdaniem niewątpliwie naprawdę bardzo wiele osób zasługiwało na śmierć, to nie mu było o niej decydować. Nie był pieprzonym batmanem, który karmił tych "złych" wpierdolem sprawiedliwości ku szczytnemu celowi, jakim jest oczyszczanie świata z brudu. Dziewiętnastolatek był przekonany, że i tak koniec końców los pokara ich wszystkich. Każdy bez wyjątku dostanie to, na co zasłużył. Nigdy w swoim życiu nie twierdził ani nigdy nie będzie twierdzić, że los jest po jego stronie, jednak po kosmicznej ilości problemów, jakich mu sprawił, był świadom tego, jak działał w określonych sytuacjach. W końcu już nie raz dostał od niego po dupie. "Znaj swego wroga", czy jakoś tak, huh?
Kiedy potwór zakończył swoją wypowiedź i przystawił do jego głowy jakiś dziwny, błyszczący niebieski kryształ, Johnny miał ochotę przywalić niego z całej siły czołem. Co za pieprzone brednie! Przecież nikt nie może tak po prostu dzięki jakiemuś kamykowi dostać się do cudzych wspomnień! To by było niedorzeczne... Prawda...?
Uczucie, jakiego doświadczył przez trzymany zaraz przed jego oczami przedmiot, było... Przytłaczające. Delikatnie powiedziawszy. Dosłownie czuł, jakby ktoś majstrował w jego duszy. Za nic nie mógłby tego opisać słownie, czy po prostu wyjaśnić takie rzeczy się po prostu wie i rozumie, albo nie.

_________________

Prowadzone sesje:
Stara Rana autostrada | ~wolny slot~ | ~wolny slot~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 251
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Życie to nie iluzja - Quest Johnny'ego   Czw Wrz 13, 2018 7:28 pm

- M-Mal? - dotarł do ciebie głos misiowatego potwora, choć z jakiegoś powodu wydawał ci się niesamowicie niewyraźny. Jakby wcale nie dobiegał z zaledwie pół metra od ciebie. Wypowiedziane słowo mogło być imieniem szczurzycy, jej przydomkiem lub też czymś zupełnie oderwanym od rzeczywistości. Raczej nie miałeś okazji do skupienia się na tym drobnym detalu, ponieważ już wkrótce wszystko dokoła stało się tak samo niewyraźne i odległe. Odgłosy, obrazy i ty sam. A jednak obraz humanoidalnego futrzaka przed tobą pozostawał czysty i nierozmazany. Tak samo jak wrażenie czegoś, co rwało się w tobie w bezgłośnym proteście. Wrażenie bardzo niezadowolonej duszy, na którą wpływała magiczna moc, czy cokolwiek właśnie stosowała na tobie potworzyca.
- Twoje wspomnienia są moimi. Twoja wiedza należy do mnie. - odezwała się wyraźnie i dobitnie. Czułeś, że nie zdołasz odwrócić wzroku od oczu, które już wkrótce stały się tak samo jarząco błękitne, jak trzymany przy twojej głowie kamień. - Twoje winy są moimi. Twoje sekrety należą do mnie. - wraz z kolejnymi słowami, twój niepokój zaczął z jakiegoś powodu tracić na znaczeniu. Liczył się tylko nieskalany błękit, w którym zacząłeś się zatapiać. Uczucie gorąca stało się jedynie przyjemnym ciepłem, które przebiegało po tobie falami.
- Twoje wspomnienia są moimi. Twoja dusza-...
Bez żadnego ostrzeżenia, wszystko ucichło. Nieskończone morze błękitu zalało twój wzrok i poczułeś, jakby wrzucono cię do głębokiej wody, w której twoje ciało mogło co najwyżej bezradnie dryfować. I nagle nastąpiło szarpnięcie. To ty sam zerwałeś się do siadu, czując powiew wiatru na twarzy.
Nie byłeś już w żądnej piwnicy, a powietrze dookoła nie pachniało stęchlizną. Siedziałeś na ziemi, w wysokiej trawie. Niebo nad tobą było tak samo czyste i błękitne, jak wspomnienie kamienia i szczurzych oczu. To był wyjątkowo piękny i słoneczny dzień. W pobliżu rosło kilka drzew. Znajomych drzew. Czy to nie jabłonie?
- Johnny! Jo-... Ah! Tutaj jesteś, łobuzie!
Zanim dobrze zorientowałeś się w sytuacji, w twoim kierunku biegła lekkim truchtem kobieta, przytrzymując z jednej strony rąbek długiej spódnicy. Mogłeś ją poznać po głosie, którego przecież nie słyszałeś od tak dawna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com
Johnny
She doesn't want yellow...
avatar

Liczba postów : 177
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Życie to nie iluzja - Quest Johnny'ego   Czw Wrz 13, 2018 8:34 pm

Jeśli chodzi o to, jak się w tamtej chwili czuł młody Lingard, to prawdopodobnie, gdyby zadano mu na ten temat takie pytanie, to stwierdziłby, że podobnie do momentu osiągnięcia wszystkim nam dobrze znanego stanu upojenia alkoholowego, tyle że będącego poniekąd jego przeciwieństwem w pewnych bardzo ważnych kwestiach, pomijając już sam kompletnie niesatysfakcjonujący sposób jego osiągnięcia oraz brak tego szczególnego i charakterystycznego uczucia, które zna każdy, kto przynajmniej raz sobie solidnie popił. Niby nadszedł także moment, który przysłowiowo nazywa się "urwaniem filmu", lecz i jemu brakowało tej wcześniej wspomnianej, bardzo istotnej rzeczy.
Ciężko mu było samemu zdefiniować stan, w którym się aktualnie znajdował. Wydawało mu się, że śni, lecz był poniekąd w pełni świadomy pomimo otaczającej go niebieskiej otchłani. Wszystko, co zdarzyło się w przeciągu paru ostatnich minut, zdawało się nie mieć już dla niego żadnego znaczenia. Można to porównać do pójścia spać po naprawdę irytującym i wyczerpującym dniu. Całe doświadczenie było na swój sposób nawet przyjemne. Oczywiście do czasu, gdy poczuł pod sobą grunt i... Trawę?!
Huh...? – mruknął cicho, szybko, lecz ostrożnie unosząc swój tułów do góry. Słoneczne światło niemiłosiernie raziło go w oczy, zupełnie tak, jakby wyszedł na ciepły i słoneczny dzień po całej dobie siedzenia przed komputerem w kompletnie ciemnym pomieszczeniu. Gorliwie zaczął przeczesywać wzrokiem okolicę. Nie mógł pozbyć się wrażenia, że kiedyś już tutaj był. – Co tu się... – przerwały mu krzyki kobiety dochodzące zza jego pleców.
Jedno jest pewne. Prawdopodobnie jeszcze nigdy nie doznał tak silnych dreszczów na swoich plecach. Za żadne skarby nie mógł uwierzyć w to, co się właśnie działo. W stronę Johnny’ego zmierzała jego własna matka. Trzeba przyznać, że chwilę mu zajęło zdanie sobie sprawy z zaistniałej sytuacji. Przez sam jej widok w jego oczach zaczęły się zbierać łzy, których nie doświadczył już od bardzo, bardzo dawna. Nie były one wywołane smutkiem, lecz jego zupełnym przeciwieństwem oraz złudną nadzieją. Swoją rolę zapewne także odegrało skołowanie i poniekąd sumująca wszystko, silna frustracja. Sam wyraz twarzy chłopaka sprawiał wrażenie, jakby ten dosłownie zobaczył ducha. Nie malowało się na nim przerażenie, lecz ot zwyczajne, cholernie wyraziste zdziwienie.

_________________

Prowadzone sesje:
Stara Rana autostrada | ~wolny slot~ | ~wolny slot~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 251
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Życie to nie iluzja - Quest Johnny'ego   Sob Wrz 15, 2018 7:10 pm

Krótkowłosa brunetka o pucułowatej, lekko przyrumienionej na policzkach twarzy, szybko znalazła się przy twoim boku. Wyglądała na lekko zgrzaną i jak najbardziej PRAWDZIWĄ. W pierwszym, dobrze ci kiedyś znanym odruchu, oparła dłonie na bokach bioder, przybierając przy tym surowy wyraz. Była wyraźnie przygotowana do zwymyślania cię.
- Doprawdy! Jesteś już dużym chłopcem. Mógłbyś w końcu nauczyć się nosić ze sobą zegarek! Obiad kompletnie... wystygł...? - głos kobiety stopniowo zszedł z tonu. Błyszczące żywo, ciemne oczy lustrowały cię przez chwilę w skupieniu. Nie ma mowy, żeby cokolwiek zdołało się ukryć przed wzrokiem matki!
Pomimo wyraźnej, pierwszej konsternacji, przykucnęła ostatecznie tuż obok i sięgnęła palcami do twojego lewego policzka.
- Popatrz tylko na siebie. Cały jesteś umazany ziemią. - z łagodnym uśmiechem wykwitającym na ustach, poczęła kciukiem natrętnie pocierać jeden punkt na skórze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com
Johnny
She doesn't want yellow...
avatar

Liczba postów : 177
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Życie to nie iluzja - Quest Johnny'ego   Sob Wrz 15, 2018 10:12 pm

Wzrok go nie mylił. Bez wątpienia była to ona! Chyba już od dawna tak bardzo nie zmagał się z własnymi myślami. Z jednej strony był świadom tego, że jego rodzicielka dawno już odeszła z tego świata i że jest to prawdopodobnie jakiś durny sen, lecz z drugiej zwyczajnie nie mógł być wobec niej obojętny lub zimny. Po prostu nie potrafił tego zrobić. W końcu kto mógłby się na coś takiego zdobyć? Same jej słowa sprawiały, że miał chęć dosłownie się rozryczeć jak ostatni przewrażliwiony bachor. Tak dawno nie słyszał jej głosu. Dla niego minęły pieprzone cztery lata, kiedy dla niej faktycznie minęłoby przynajmniej sześć razy więcej, gdyby dalej była pośród żywych.
Kiedy spuścił swój wzrok w dół, kompletnie go zatkało. Wyglądał jak... DZIECIAK! Dosłownie! Pomijając to, że faktycznie był cały ubrudzony, całe jego ciało zupełnie się skurczyło, jakby cofnął się co najmniej o dziesięć lat wstecz. Koszulka i spodenki jak dla karła, małe rączki i buty. Wydawało mu się to nawet i poniżające.
... – nie mógł wydusić z siebie ani jednego słowa, gdy kobieta przy nim przykucnęła i zaczęła troskliwie wycierać jego policzek. Miał sobie poniekąd za złe takie rozczulanie się nad samym sobą, szczególnie pomimo świadomości, że to wszystko nawet nie było realne... A przynajmniej w to chciał wierzyć, aby przypadkiem kompletnie nie zwariować. – Przepraszam... – wymamrotał cicho, lekko się pochylając i impulsywnie oraz odruchowo roniąc parę łez, które to szybko spłynęły po jego dziecięcych policzkach. – Przepraszam, że się spóźniłem... Robiłem, co tylko mogłem... – dla jego domniemanej mamy mogło to bardziej zabrzmieć jak nieskładne szlochanie, niż jak faktyczna wypowiedź. W zależności od perspektywy można było uznać to za pełną skruchy odpowiedź, lecz tak naprawdę chodziło mu o coś, czego nie zrobił dwa lata temu. O to, za co prawdopodobnie będzie miał sobie za złe do końca swoich marnych dni.

_________________

Prowadzone sesje:
Stara Rana autostrada | ~wolny slot~ | ~wolny slot~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 251
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Życie to nie iluzja - Quest Johnny'ego   Wto Wrz 18, 2018 8:45 pm

Twoja konsternacja była jak najbardziej na miejscu. O ile znaleźliby się tacy, którzy z pewnością uznaliby twój obecny stan za iście fascynujący, tak u większości dorosłych niezapowiedziane trafienie do ciałek swoich dziecięcych wersji, wzbudzałoby co najmniej ostrą kontrowersję. Że o zwyczajnym wpadnięciu w panikę nie wspominając.
- Synku? - w miękkim głosie matki mogłeś usłyszeć niepokój wywołany twoim, zapewne niecodziennym, jak na ten okres twojego życia, zachowaniem. Byłeś przecież takim energicznym i wiecznie uśmiechniętym chłopcem! Nic dziwnego, że na twoim policzku już wkrótce znalazła się cała dłoń, a nie tylko palec. Biło od niej przyjemne ciepło. Z dawna zapomniane ciepło. A może to tylko twoje ciało zmarzło od leżenia na gołej ziemi? - Jeśli jest coś, co cię boli, chciałabym, żebyś mi o tym powiedział. Nie będę zła nawet jeśli boli, bo coś przeskrobałeś.
Nie ma dla matki gorszej rzeczy, niż niemoc wobec nieszczęścia własnego dziecka. Ponieważ jednak musiała dostrzec twoje zagubienie, nie chciała zbytnio naciskać. Zamiast tego, przyciągnęła cię do siebie i przytuliła. Pomimo iż sama była drobna, jej uścisk był mocny i pewny, zaś palce, które już za chwilę poczęły przeczesywać twoje włosy, niosły z sobą niezwykle kojące uczucie.
- Już dobrze. Mój dzielny kowboj zawsze robi co w jego mocy. - zaśmiała się lekko, pozwalając ci się odsunąć, jeśli tylko poczułeś taką potrzebę. - Dlatego zrobiłam napraaawdę męskie hamburgery ze stekami, które powinny pomóc temu kowbojowi nabrać sił. Co ty na to?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com
Johnny
She doesn't want yellow...
avatar

Liczba postów : 177
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Życie to nie iluzja - Quest Johnny'ego   Sro Wrz 19, 2018 4:29 pm

Nie mógł zaprzeczyć temu, że znalazł się w sytuacji, w której chciałby trwać jeszcze przez naprawdę długi czas. Tak dawno nie doświadczył matczynego tulenia, że zdołał już o nim najzwyczajniej w świecie zapomnieć, lecz tak to właśnie jest, prawda? Prawdziwie docenić można coś tylko po utracie tejże rzeczy.
Kiedy tylko poczuł, że jego domniemana matka zaczynała zwalniać swój uścisk, sam od niej odstąpił na parę kroków w tył. Uderzyło go to, jak łatwo dał się omotać pod wpływem chwili i silnych emocji. Przez chwilę zupełnie zapomniał o poprzednich wydarzeniach i prawdopodobnym powodzie wylądowania tutaj. Nie ważne jak bardzo by tego chciał, to, co go otaczało, nie było realne. On nie był małym gówniarzem, a jego matka już dawno nie żyła. W końcu tamten potwór chciał się dobrać do jego wspomnień, czyż nie? Może to właśnie o to się tu rozchodzi? Jedno jest pewne – Nie ważne, jakie płynęły dla niego korzyści z zaistniałej sytuacji, nie miał zamiaru komuś dobrowolnie pozwalać na mieszanie w swojej głowie, ani tym bardziej kombinować z tym, jak zapamiętał swoją przeszłość.
Johnny wnet uniósł swoją dłoń, aby przysłowiowo dać sobie samemu z liścia ze wszystkich swoich aktualnie dziecięcych sił.
OBUDŹ SIĘ DO CHOLERY! – uniósł nieco przesadnie swój głos, ponawiając poprzednie uderzenie inną ręką w drugi policzek w akcie niezaprzeczalnej desperacji.
Pomimo tego, że zapewne dalej wyglądał na nieźle rozbitego, wreszcie od czasu pojawienia się w tym miejscu był w pełni przekonany co do jednej rzeczy. Nie będzie pozwalał nikomu na taką manipulację.

_________________

Prowadzone sesje:
Stara Rana autostrada | ~wolny slot~ | ~wolny slot~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 251
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Życie to nie iluzja - Quest Johnny'ego   Yesterday at 2:22 pm

Ile odwagi musiał wymagać w sobie akt, którego właśnie dokonałeś, wiedziałeś tylko ty sam. Nawet jeśli było coś istotnie szalonego w świecie dookoła oraz jego kreacjach, z pewnością niełatwo było do końca przeciwstawić się pokusom jakie z sobą niosły. Niezależnie od tego ile było w nim prawdy, a ile fikcji, stanowił piękny obrazek będący w stanie oszukać wszystkie zmysły. A choć odniosłeś wrażenie, jakby otoczenie dookoła ciebie zadrgało przez moment, kobieta będąca twoją matką lub też tworem na jej podobieństwo, patrzyła na ciebie absolutnie zszokowana, nie mogąc zareagować bardziej naturalnie na podobne zachowanie. Z pewną desperacją wyciągnęła do ciebie ręce, łapiąc lekko lecz stanowczo za twoje nadgarstki.
- Johnny! Opanuj się! Co w ciebie wstąpiło?! - w jej nieco podniesionym głosie było więcej obawy niż jawnej złości. Obawy, które niedługo mogły przejść również na ciebie, bo jakże pięknie by było, gdyby jednak nie był to tylko efekt cudzej ingerencji, a... być może... jedynie kolejny Reset?
- ...czemu musisz się tak zachowywać? - odezwał się tymczasem inny głos. Równie znajomy co głos matki, choć zdecydowanie wzbudzał dużo sprzeczniejsze emocje. Brzmiał bowiem dokładnie tak samo jak twój własny, a przynajmniej te x lat wstecz, gdy wciąż byłeś gnojkiem.
Matka wciąż trzymała twoje ręce. Tym razem już nie ręce dziecka, a ręce mężczyzny, którym powinieneś być. W oka mgnieniu powróciłeś do swojej normalnej wersji siebie, za to tuż za plecami młodej brunetki, stał niewysoki chłopiec w kowbojskim kapeluszu. Jego postać różniła się od wszystkiego co was otaczało. Była... wyblakła. I szara. Zdecydowanie tutaj nie pasował.
- Czemu znowu musisz sprawiać jej przykrość...?! - odezwał się znowu chłopiec, podnosząc na ciebie ponury, rozeźlony wzrok. Kobieta zdawała się nie zauważać jego obecności ani nie słyszeć głosu.
- Posłuchaj... Jeśli nie chcesz ze mną o tym rozmawiać, ojciec na pewno cię wysłucha. Tylko żadnego więcej bicia się po twarzy, tak? Naprawdę... Przez chwilę poważnie mnie przestraszyłeś! Chcesz żebym w takim wieku twoja własna matka padła na zawał? - kontynuowała już spokojniej, wyraźnie usiłując jakoś do ciebie dotrzeć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com
Johnny
She doesn't want yellow...
avatar

Liczba postów : 177
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Życie to nie iluzja - Quest Johnny'ego   Today at 6:36 pm

Zaiste prawdopodobnie wiele osób sporo by oddało, aby być teraz na jego miejscu, zarówno jeśli chodzi o możliwość spotkania dawno zmarłego członka rodziny, jak i opcji przywalenia Johnny'emu kilka razy po mordzie. No co? Zaszedł za skórę dosyć sporej ilości osób. Cóż, mu niestety nie było zbytnio do śmiechu w ani pierwszej, ani drugiej kwestii. Prawdę mówiąc, to był solidnie obesrany. Drżące, wręcz nierealne otoczenie także grało w tym swoją rolę. Ludzie niby często mają problem z odróżnieniem snu od rzeczywistości, a co Lingard teraz ma powiedzieć? Coraz bardziej przypominało to koszmar niż niesamowicie osobliwy sen z ukochaną i troskliwą mamusią. Niemniej jednak nie miał zamiaru się dalej oszukiwać. Był świadom tego, że im więcej będzie dawał się robić nieświadomie w konia, tym ciężej mu będzie po powrocie do rzeczywistości. Nawet jeśli bolało go to jak diabli.
Pomimo zamiaru dalszego okładania się po buźce, nie mógł dalej wykonywać tejże czynności przez szybką reakcję zaniepokojonej kobiety. Chłopak zgłupiał jeszcze bardziej, kiedy zdał sobie sprawę z tego, że jego ciało przynajmniej względnie wróciło do normalności. Zdawało mu się, że zaczyna zwalczać to szaleństwo, które się tam właśnie działo, lecz odbijający się echem głos w głowie, który właśnie dotarł jego uszu, szybko przegonił tę myśl.
Zimne, spływające po plecach krople potu bynajmniej nie były wynikiem siłowania się z matką, lecz widokiem znanej mu osoby, stojącej za plecami jego rodzicielki. Jak ciągle do tej pory starał się wyrwać z chwytu swojej mamy, tak w tamtym momencie zwyczajnie zamarł w bezruchu, gwałtownie jeszcze bardziej blednąc na twarzy.
Bezustannie przenosił swój wzrok to na matkę, to na... Siebie. Starego, albo raczej bardzo młodego siebie. Czuł jak jego ręce oraz nogi coraz bardziej drętwieją. Nie mógł z siebie wydusić ani słowa.

_________________

Prowadzone sesje:
Stara Rana autostrada | ~wolny slot~ | ~wolny slot~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Życie to nie iluzja - Quest Johnny'ego   

Powrót do góry Go down
 
Życie to nie iluzja - Quest Johnny'ego
Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Will
» Kroniki Hogwartu
» Akademia Fiore
» Johnny Blaze - Ghot Rider
» Życie jest jak pudełko czekoladek - nigdy nie wiesz, co ci się trafi.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Welcome to the Surface! :: Komu w drogę... :: World of Quest-
Skocz do: