IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Życie to nie iluzja - Quest Johnny'ego

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 297
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Życie to nie iluzja - Quest Johnny'ego   Pon Wrz 10, 2018 8:00 pm

Szczurzyca przyodziana jak ten książkowy, wypisz-wymaluj, przykład skrytobójcy rodem z gier rpg, z nieskalanym żadnym głębszym wyrazem pyskiem, lustrowała cię swoim przeszywającym wzrokiem ciemnych, szklistych oczu. Twoje słowa nie zdawały się robić na niej większego wrażenia. Słuchała uważnie, o czym mogły poświadczyć przekręcone w twoją stronę, wysoko postawione uszka, owszem, ale na tym najwyraźniej kończyła się jej rola słuchacza. Słuchała, lecz nie wydawała się chętna do okazania zrozumienia. Być może miała po prostu dobre powody, żeby nie dawać wiary twoim słowom. Co innego miśkowaty potwór, który już wcześniej zdawał się odrobinę zaniepokojony możliwością pomyłki.
- To może nie być taki głupi pomysł! - wtrącił się, podchodząc znowu nieco bliżej waszej dwójki. - Haha... Sama przyznałaś, że ludzie są do siebie podobni i ciężko nam ich czasami odróżnić, więc może Galan... - przerwał jednak, gdy łapka wolna od błyszczącego kamienia łapka powędrowała w górę, w uciszającym geście. Nos szczurzycy nieco się zmarszczył.
- Czas - zgodny. Miejsce - zgodne. Trasa - zgodna. Ciemne włosy, młody, z niebezpiecznym spojrzeniem. Słowa Galana. - opuściła dłoń i zbliżyła połyskujący błękitem kamień do twojej twarzy, do punktu między oczami. Poczułeś niebezpieczne ćmienie i rosnące uczucie lekkości. - Galan nie będzie rozmawiał z mordercą. Mordercą narzeczonej. I ja nie będę. Kłamcy i zdrajcy. Wszyscy ludzie tacy sami. - uczucie lekkości nasiliło się, podobnie jak nieprzyjemne ćmienie. Twój wzrok zaczął tracić ostrość, ale z jakiegoś powodu zarówno blask kamienia jak i skupiony na twojej twarzy wzrok potworzycy widziałeś zaskakująco wyraźnie.
- Nie potrzebuję słów człowieka. Nie potrzebuję kłamstw. Zobaczę własnymi oczami. Twoje winy. Twoje grzechy. Dusza nie potrafi kłamać.
Zaczynało robić się gorąco. Dosłownie i w przenośni. Czułeś jak coś się w tobie rwie. Coś, czego nie czułeś od czasu opuszczenia Podziemia. I nie miało to nic wspólnego z kołaczącym coraz mocniej sercem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com
Johnny
She doesn't want yellow...
avatar

Liczba postów : 242
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Życie to nie iluzja - Quest Johnny'ego   Wto Wrz 11, 2018 8:57 pm

Pomimo mnogości rzeczy, za które można by było posądzić Johnny'ego i uznać go za nie winnym, mordowanie niewątpliwie do ów listy kompletnie nie należało. Częste bycie dupkiem w stosunku do innych, porzucenie swoich towarzyszy z Podziemia, lekceważenie swoich obowiązków dotyczących bronienia gatunku potworów - Owszem. Zabijanie mniej lub bardziej niewinnych - Odpada. Wiele osób bez problemu mogłoby stwierdzić, że jego ego jest solidnie rozdmuchane, lecz tak po prawdzie, nie było ono na tyle nadęte, aby sprawiać, że czułby się w porządku z odbieraniem życia innym. Nawet jeśli na chwilę zapomnieć o jego podejściu do zabijania, czy ogólnej pasywności względem dosłownie wszystkiego, pomimo tego, że jego zdaniem niewątpliwie naprawdę bardzo wiele osób zasługiwało na śmierć, to nie mu było o niej decydować. Nie był pieprzonym batmanem, który karmił tych "złych" wpierdolem sprawiedliwości ku szczytnemu celowi, jakim jest oczyszczanie świata z brudu. Dziewiętnastolatek był przekonany, że i tak koniec końców los pokara ich wszystkich. Każdy bez wyjątku dostanie to, na co zasłużył. Nigdy w swoim życiu nie twierdził ani nigdy nie będzie twierdzić, że los jest po jego stronie, jednak po kosmicznej ilości problemów, jakich mu sprawił, był świadom tego, jak działał w określonych sytuacjach. W końcu już nie raz dostał od niego po dupie. "Znaj swego wroga", czy jakoś tak, huh?
Kiedy potwór zakończył swoją wypowiedź i przystawił do jego głowy jakiś dziwny, błyszczący niebieski kryształ, Johnny miał ochotę przywalić niego z całej siły czołem. Co za pieprzone brednie! Przecież nikt nie może tak po prostu dzięki jakiemuś kamykowi dostać się do cudzych wspomnień! To by było niedorzeczne... Prawda...?
Uczucie, jakiego doświadczył przez trzymany zaraz przed jego oczami przedmiot, było... Przytłaczające. Delikatnie powiedziawszy. Dosłownie czuł, jakby ktoś majstrował w jego duszy. Za nic nie mógłby tego opisać słownie, czy po prostu wyjaśnić takie rzeczy się po prostu wie i rozumie, albo nie.

_________________

Prowadzone sesje:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 297
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Życie to nie iluzja - Quest Johnny'ego   Czw Wrz 13, 2018 7:28 pm

- M-Mal? - dotarł do ciebie głos misiowatego potwora, choć z jakiegoś powodu wydawał ci się niesamowicie niewyraźny. Jakby wcale nie dobiegał z zaledwie pół metra od ciebie. Wypowiedziane słowo mogło być imieniem szczurzycy, jej przydomkiem lub też czymś zupełnie oderwanym od rzeczywistości. Raczej nie miałeś okazji do skupienia się na tym drobnym detalu, ponieważ już wkrótce wszystko dokoła stało się tak samo niewyraźne i odległe. Odgłosy, obrazy i ty sam. A jednak obraz humanoidalnego futrzaka przed tobą pozostawał czysty i nierozmazany. Tak samo jak wrażenie czegoś, co rwało się w tobie w bezgłośnym proteście. Wrażenie bardzo niezadowolonej duszy, na którą wpływała magiczna moc, czy cokolwiek właśnie stosowała na tobie potworzyca.
- Twoje wspomnienia są moimi. Twoja wiedza należy do mnie. - odezwała się wyraźnie i dobitnie. Czułeś, że nie zdołasz odwrócić wzroku od oczu, które już wkrótce stały się tak samo jarząco błękitne, jak trzymany przy twojej głowie kamień. - Twoje winy są moimi. Twoje sekrety należą do mnie. - wraz z kolejnymi słowami, twój niepokój zaczął z jakiegoś powodu tracić na znaczeniu. Liczył się tylko nieskalany błękit, w którym zacząłeś się zatapiać. Uczucie gorąca stało się jedynie przyjemnym ciepłem, które przebiegało po tobie falami.
- Twoje wspomnienia są moimi. Twoja dusza-...
Bez żadnego ostrzeżenia, wszystko ucichło. Nieskończone morze błękitu zalało twój wzrok i poczułeś, jakby wrzucono cię do głębokiej wody, w której twoje ciało mogło co najwyżej bezradnie dryfować. I nagle nastąpiło szarpnięcie. To ty sam zerwałeś się do siadu, czując powiew wiatru na twarzy.
Nie byłeś już w żądnej piwnicy, a powietrze dookoła nie pachniało stęchlizną. Siedziałeś na ziemi, w wysokiej trawie. Niebo nad tobą było tak samo czyste i błękitne, jak wspomnienie kamienia i szczurzych oczu. To był wyjątkowo piękny i słoneczny dzień. W pobliżu rosło kilka drzew. Znajomych drzew. Czy to nie jabłonie?
- Johnny! Jo-... Ah! Tutaj jesteś, łobuzie!
Zanim dobrze zorientowałeś się w sytuacji, w twoim kierunku biegła lekkim truchtem kobieta, przytrzymując z jednej strony rąbek długiej spódnicy. Mogłeś ją poznać po głosie, którego przecież nie słyszałeś od tak dawna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com
Johnny
She doesn't want yellow...
avatar

Liczba postów : 242
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Życie to nie iluzja - Quest Johnny'ego   Czw Wrz 13, 2018 8:34 pm

Jeśli chodzi o to, jak się w tamtej chwili czuł młody Lingard, to prawdopodobnie, gdyby zadano mu na ten temat takie pytanie, to stwierdziłby, że podobnie do momentu osiągnięcia wszystkim nam dobrze znanego stanu upojenia alkoholowego, tyle że będącego poniekąd jego przeciwieństwem w pewnych bardzo ważnych kwestiach, pomijając już sam kompletnie niesatysfakcjonujący sposób jego osiągnięcia oraz brak tego szczególnego i charakterystycznego uczucia, które zna każdy, kto przynajmniej raz sobie solidnie popił. Niby nadszedł także moment, który przysłowiowo nazywa się "urwaniem filmu", lecz i jemu brakowało tej wcześniej wspomnianej, bardzo istotnej rzeczy.
Ciężko mu było samemu zdefiniować stan, w którym się aktualnie znajdował. Wydawało mu się, że śni, lecz był poniekąd w pełni świadomy pomimo otaczającej go niebieskiej otchłani. Wszystko, co zdarzyło się w przeciągu paru ostatnich minut, zdawało się nie mieć już dla niego żadnego znaczenia. Można to porównać do pójścia spać po naprawdę irytującym i wyczerpującym dniu. Całe doświadczenie było na swój sposób nawet przyjemne. Oczywiście do czasu, gdy poczuł pod sobą grunt i... Trawę?!
Huh...? – mruknął cicho, szybko, lecz ostrożnie unosząc swój tułów do góry. Słoneczne światło niemiłosiernie raziło go w oczy, zupełnie tak, jakby wyszedł na ciepły i słoneczny dzień po całej dobie siedzenia przed komputerem w kompletnie ciemnym pomieszczeniu. Gorliwie zaczął przeczesywać wzrokiem okolicę. Nie mógł pozbyć się wrażenia, że kiedyś już tutaj był. – Co tu się... – przerwały mu krzyki kobiety dochodzące zza jego pleców.
Jedno jest pewne. Prawdopodobnie jeszcze nigdy nie doznał tak silnych dreszczów na swoich plecach. Za żadne skarby nie mógł uwierzyć w to, co się właśnie działo. W stronę Johnny’ego zmierzała jego własna matka. Trzeba przyznać, że chwilę mu zajęło zdanie sobie sprawy z zaistniałej sytuacji. Przez sam jej widok w jego oczach zaczęły się zbierać łzy, których nie doświadczył już od bardzo, bardzo dawna. Nie były one wywołane smutkiem, lecz jego zupełnym przeciwieństwem oraz złudną nadzieją. Swoją rolę zapewne także odegrało skołowanie i poniekąd sumująca wszystko, silna frustracja. Sam wyraz twarzy chłopaka sprawiał wrażenie, jakby ten dosłownie zobaczył ducha. Nie malowało się na nim przerażenie, lecz ot zwyczajne, cholernie wyraziste zdziwienie.

_________________

Prowadzone sesje:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 297
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Życie to nie iluzja - Quest Johnny'ego   Sob Wrz 15, 2018 7:10 pm

Krótkowłosa brunetka o pucułowatej, lekko przyrumienionej na policzkach twarzy, szybko znalazła się przy twoim boku. Wyglądała na lekko zgrzaną i jak najbardziej PRAWDZIWĄ. W pierwszym, dobrze ci kiedyś znanym odruchu, oparła dłonie na bokach bioder, przybierając przy tym surowy wyraz. Była wyraźnie przygotowana do zwymyślania cię.
- Doprawdy! Jesteś już dużym chłopcem. Mógłbyś w końcu nauczyć się nosić ze sobą zegarek! Obiad kompletnie... wystygł...? - głos kobiety stopniowo zszedł z tonu. Błyszczące żywo, ciemne oczy lustrowały cię przez chwilę w skupieniu. Nie ma mowy, żeby cokolwiek zdołało się ukryć przed wzrokiem matki!
Pomimo wyraźnej, pierwszej konsternacji, przykucnęła ostatecznie tuż obok i sięgnęła palcami do twojego lewego policzka.
- Popatrz tylko na siebie. Cały jesteś umazany ziemią. - z łagodnym uśmiechem wykwitającym na ustach, poczęła kciukiem natrętnie pocierać jeden punkt na skórze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com
Johnny
She doesn't want yellow...
avatar

Liczba postów : 242
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Życie to nie iluzja - Quest Johnny'ego   Sob Wrz 15, 2018 10:12 pm

Wzrok go nie mylił. Bez wątpienia była to ona! Chyba już od dawna tak bardzo nie zmagał się z własnymi myślami. Z jednej strony był świadom tego, że jego rodzicielka dawno już odeszła z tego świata i że jest to prawdopodobnie jakiś durny sen, lecz z drugiej zwyczajnie nie mógł być wobec niej obojętny lub zimny. Po prostu nie potrafił tego zrobić. W końcu kto mógłby się na coś takiego zdobyć? Same jej słowa sprawiały, że miał chęć dosłownie się rozryczeć jak ostatni przewrażliwiony bachor. Tak dawno nie słyszał jej głosu. Dla niego minęły pieprzone cztery lata, kiedy dla niej faktycznie minęłoby przynajmniej sześć razy więcej, gdyby dalej była pośród żywych.
Kiedy spuścił swój wzrok w dół, kompletnie go zatkało. Wyglądał jak... DZIECIAK! Dosłownie! Pomijając to, że faktycznie był cały ubrudzony, całe jego ciało zupełnie się skurczyło, jakby cofnął się co najmniej o dziesięć lat wstecz. Koszulka i spodenki jak dla karła, małe rączki i buty. Wydawało mu się to nawet i poniżające.
... – nie mógł wydusić z siebie ani jednego słowa, gdy kobieta przy nim przykucnęła i zaczęła troskliwie wycierać jego policzek. Miał sobie poniekąd za złe takie rozczulanie się nad samym sobą, szczególnie pomimo świadomości, że to wszystko nawet nie było realne... A przynajmniej w to chciał wierzyć, aby przypadkiem kompletnie nie zwariować. – Przepraszam... – wymamrotał cicho, lekko się pochylając i impulsywnie oraz odruchowo roniąc parę łez, które to szybko spłynęły po jego dziecięcych policzkach. – Przepraszam, że się spóźniłem... Robiłem, co tylko mogłem... – dla jego domniemanej mamy mogło to bardziej zabrzmieć jak nieskładne szlochanie, niż jak faktyczna wypowiedź. W zależności od perspektywy można było uznać to za pełną skruchy odpowiedź, lecz tak naprawdę chodziło mu o coś, czego nie zrobił dwa lata temu. O to, za co prawdopodobnie będzie miał sobie za złe do końca swoich marnych dni.

_________________

Prowadzone sesje:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 297
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Życie to nie iluzja - Quest Johnny'ego   Wto Wrz 18, 2018 8:45 pm

Twoja konsternacja była jak najbardziej na miejscu. O ile znaleźliby się tacy, którzy z pewnością uznaliby twój obecny stan za iście fascynujący, tak u większości dorosłych niezapowiedziane trafienie do ciałek swoich dziecięcych wersji, wzbudzałoby co najmniej ostrą kontrowersję. Że o zwyczajnym wpadnięciu w panikę nie wspominając.
- Synku? - w miękkim głosie matki mogłeś usłyszeć niepokój wywołany twoim, zapewne niecodziennym, jak na ten okres twojego życia, zachowaniem. Byłeś przecież takim energicznym i wiecznie uśmiechniętym chłopcem! Nic dziwnego, że na twoim policzku już wkrótce znalazła się cała dłoń, a nie tylko palec. Biło od niej przyjemne ciepło. Z dawna zapomniane ciepło. A może to tylko twoje ciało zmarzło od leżenia na gołej ziemi? - Jeśli jest coś, co cię boli, chciałabym, żebyś mi o tym powiedział. Nie będę zła nawet jeśli boli, bo coś przeskrobałeś.
Nie ma dla matki gorszej rzeczy, niż niemoc wobec nieszczęścia własnego dziecka. Ponieważ jednak musiała dostrzec twoje zagubienie, nie chciała zbytnio naciskać. Zamiast tego, przyciągnęła cię do siebie i przytuliła. Pomimo iż sama była drobna, jej uścisk był mocny i pewny, zaś palce, które już za chwilę poczęły przeczesywać twoje włosy, niosły z sobą niezwykle kojące uczucie.
- Już dobrze. Mój dzielny kowboj zawsze robi co w jego mocy. - zaśmiała się lekko, pozwalając ci się odsunąć, jeśli tylko poczułeś taką potrzebę. - Dlatego zrobiłam napraaawdę męskie hamburgery ze stekami, które powinny pomóc temu kowbojowi nabrać sił. Co ty na to?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com
Johnny
She doesn't want yellow...
avatar

Liczba postów : 242
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Życie to nie iluzja - Quest Johnny'ego   Sro Wrz 19, 2018 4:29 pm

Nie mógł zaprzeczyć temu, że znalazł się w sytuacji, w której chciałby trwać jeszcze przez naprawdę długi czas. Tak dawno nie doświadczył matczynego tulenia, że zdołał już o nim najzwyczajniej w świecie zapomnieć, lecz tak to właśnie jest, prawda? Prawdziwie docenić można coś tylko po utracie tejże rzeczy.
Kiedy tylko poczuł, że jego domniemana matka zaczynała zwalniać swój uścisk, sam od niej odstąpił na parę kroków w tył. Uderzyło go to, jak łatwo dał się omotać pod wpływem chwili i silnych emocji. Przez chwilę zupełnie zapomniał o poprzednich wydarzeniach i prawdopodobnym powodzie wylądowania tutaj. Nie ważne jak bardzo by tego chciał, to, co go otaczało, nie było realne. On nie był małym gówniarzem, a jego matka już dawno nie żyła. W końcu tamten potwór chciał się dobrać do jego wspomnień, czyż nie? Może to właśnie o to się tu rozchodzi? Jedno jest pewne – Nie ważne, jakie płynęły dla niego korzyści z zaistniałej sytuacji, nie miał zamiaru komuś dobrowolnie pozwalać na mieszanie w swojej głowie, ani tym bardziej kombinować z tym, jak zapamiętał swoją przeszłość.
Johnny wnet uniósł swoją dłoń, aby przysłowiowo dać sobie samemu z liścia ze wszystkich swoich aktualnie dziecięcych sił.
OBUDŹ SIĘ DO CHOLERY! – uniósł nieco przesadnie swój głos, ponawiając poprzednie uderzenie inną ręką w drugi policzek w akcie niezaprzeczalnej desperacji.
Pomimo tego, że zapewne dalej wyglądał na nieźle rozbitego, wreszcie od czasu pojawienia się w tym miejscu był w pełni przekonany co do jednej rzeczy. Nie będzie pozwalał nikomu na taką manipulację.

_________________

Prowadzone sesje:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 297
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Życie to nie iluzja - Quest Johnny'ego   Czw Wrz 20, 2018 2:22 pm

Ile odwagi musiał wymagać w sobie akt, którego właśnie dokonałeś, wiedziałeś tylko ty sam. Nawet jeśli było coś istotnie szalonego w świecie dookoła oraz jego kreacjach, z pewnością niełatwo było do końca przeciwstawić się pokusom jakie z sobą niosły. Niezależnie od tego ile było w nim prawdy, a ile fikcji, stanowił piękny obrazek będący w stanie oszukać wszystkie zmysły. A choć odniosłeś wrażenie, jakby otoczenie dookoła ciebie zadrgało przez moment, kobieta będąca twoją matką lub też tworem na jej podobieństwo, patrzyła na ciebie absolutnie zszokowana, nie mogąc zareagować bardziej naturalnie na podobne zachowanie. Z pewną desperacją wyciągnęła do ciebie ręce, łapiąc lekko lecz stanowczo za twoje nadgarstki.
- Johnny! Opanuj się! Co w ciebie wstąpiło?! - w jej nieco podniesionym głosie było więcej obawy niż jawnej złości. Obawy, które niedługo mogły przejść również na ciebie, bo jakże pięknie by było, gdyby jednak nie był to tylko efekt cudzej ingerencji, a... być może... jedynie kolejny Reset?
- ...czemu musisz się tak zachowywać? - odezwał się tymczasem inny głos. Równie znajomy co głos matki, choć zdecydowanie wzbudzał dużo sprzeczniejsze emocje. Brzmiał bowiem dokładnie tak samo jak twój własny, a przynajmniej te x lat wstecz, gdy wciąż byłeś gnojkiem.
Matka wciąż trzymała twoje ręce. Tym razem już nie ręce dziecka, a ręce mężczyzny, którym powinieneś być. W oka mgnieniu powróciłeś do swojej normalnej wersji siebie, za to tuż za plecami młodej brunetki, stał niewysoki chłopiec w kowbojskim kapeluszu. Jego postać różniła się od wszystkiego co was otaczało. Była... wyblakła. I szara. Zdecydowanie tutaj nie pasował.
- Czemu znowu musisz sprawiać jej przykrość...?! - odezwał się znowu chłopiec, podnosząc na ciebie ponury, rozeźlony wzrok. Kobieta zdawała się nie zauważać jego obecności ani nie słyszeć głosu.
- Posłuchaj... Jeśli nie chcesz ze mną o tym rozmawiać, ojciec na pewno cię wysłucha. Tylko żadnego więcej bicia się po twarzy, tak? Naprawdę... Przez chwilę poważnie mnie przestraszyłeś! Chcesz żebym w takim wieku twoja własna matka padła na zawał? - kontynuowała już spokojniej, wyraźnie usiłując jakoś do ciebie dotrzeć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com
Johnny
She doesn't want yellow...
avatar

Liczba postów : 242
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Życie to nie iluzja - Quest Johnny'ego   Pią Wrz 21, 2018 6:36 pm

Zaiste prawdopodobnie wiele osób sporo by oddało, aby być teraz na jego miejscu, zarówno jeśli chodzi o możliwość spotkania dawno zmarłego członka rodziny, jak i opcji przywalenia Johnny'emu kilka razy po mordzie. No co? Zaszedł za skórę dosyć sporej ilości osób. Cóż, mu niestety nie było zbytnio do śmiechu w ani pierwszej, ani drugiej kwestii. Prawdę mówiąc, to był solidnie obesrany. Drżące, wręcz nierealne otoczenie także grało w tym swoją rolę. Ludzie niby często mają problem z odróżnieniem snu od rzeczywistości, a co Lingard teraz ma powiedzieć? Coraz bardziej przypominało to koszmar niż niesamowicie osobliwy sen z ukochaną i troskliwą mamusią. Niemniej jednak nie miał zamiaru się dalej oszukiwać. Był świadom tego, że im więcej będzie dawał się robić nieświadomie w konia, tym ciężej mu będzie po powrocie do rzeczywistości. Nawet jeśli bolało go to jak diabli.
Pomimo zamiaru dalszego okładania się po buźce, nie mógł dalej wykonywać tejże czynności przez szybką reakcję zaniepokojonej kobiety. Chłopak zgłupiał jeszcze bardziej, kiedy zdał sobie sprawę z tego, że jego ciało przynajmniej względnie wróciło do normalności. Zdawało mu się, że zaczyna zwalczać to szaleństwo, które się tam właśnie działo, lecz odbijający się echem głos w głowie, który właśnie dotarł jego uszu, szybko przegonił tę myśl.
Zimne, spływające po plecach krople potu bynajmniej nie były wynikiem siłowania się z matką, lecz widokiem znanej mu osoby, stojącej za plecami jego rodzicielki. Jak ciągle do tej pory starał się wyrwać z chwytu swojej mamy, tak w tamtym momencie zwyczajnie zamarł w bezruchu, gwałtownie jeszcze bardziej blednąc na twarzy.
Bezustannie przenosił swój wzrok to na matkę, to na... Siebie. Starego, albo raczej bardzo młodego siebie. Czuł jak jego ręce oraz nogi coraz bardziej drętwieją. Nie mógł z siebie wydusić ani słowa.

_________________

Prowadzone sesje:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 297
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Życie to nie iluzja - Quest Johnny'ego   Sro Wrz 26, 2018 2:12 pm

- Johnny. JOHNNY! - drobne dłonie, które już nie były nawet w stanie w pełni objąć twoich nadgarstków, zwolniły swój uścisk tylko po to, aby tym razem objąć twarz. - Co się dzieje? Jesteś blady... Spadłeś z jakiegoś drzewa? Uderzyłeś się w głowę?
Nie dając za wygraną, brunetka usilnie starała się dojść do sedna problemu. To była dobra kobieta. Szorstka i stanowcza gdy trzeba, ale z całą pewnością nigdy nie brak jej było troskliwości.
- Nawet jeśli krzyczała, kiedy zrobiliśmy coś niewłaściwego, nigdy nas nie uderzyła i ostatecznie po zaakceptowaniu skruchy, potarmosiła tylko włosy albo pociągnęła za nos. Jej obiady były najlepsze, a dłonie zawsze ciepłe... - twoja młodsza wersja sięgnęła palcami do ronda kapelusza, na którym je z wolna zacisnęła. - Co ci się w tym nie podobało...?
Zanim jednak zdołałeś odpowiedzieć, w powietrzu zawibrował nowy głos. Głos należący do mężczyzny wyraźnie spieszącego w waszym kierunku.
- Wasze krzyki słuchać aż pod domem! - odezwał się głośno, pocierając dłonią szorstki od lekkiego zarostu podbródek. Był wysokim szatynem z niemalże wiecznie rozleniwionym wyrazem twarzy. Nic dziwnego, że było coś intrygującego w jego obecnym zaniepokojeniu. - Coś się stało? Nie strofujesz chyba chłopaka zbyt ostro?
- Kochanie... - matka przekręciła z oporem głowę, by wreszcie spojrzeć z nadzieją na swojego męża. - Johnny dziwnie się zachowuje. Nie ma gorączki, ale wydaje się, jakby majaczył.
Wyblakła postać chłopca również zwróciła oczy na męża kobiety. Na ojca. Twojego ojca. Waszego ojca.
- Tata nigdy nie zrobił nic, za co moglibyśmy być na niego źli. Uspokajał mamę, kiedy była na nas zdenerwowana, pozwalał czasami potrzymać swoją wiatrówkę i oglądał z nami filmy o dzielnych kowbojach. Chodził nawet na wywiadówki, kiedy dostaliśmy ocenę, o której nie chcieliśmy mówić mamie. I tak się później jakoś dowiadywała... - głos chłopca zadrżał pod koniec. Patrząc na jego profil, mogłeś dostrzec, jak na chwilę mocniej zacisnął usta, zanim wykrzywił je w nowym grymasie pełnym złości. - Nie zrobił niczego źle. Nigdy nie zrobił niczego źle! - zrywając kapelusz z głowy, przekręcił się z powrotem w twoim kierunku. Z całej jego postawy biła bezsilna złość i frustracja.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com
Johnny
She doesn't want yellow...
avatar

Liczba postów : 242
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Życie to nie iluzja - Quest Johnny'ego   Sro Wrz 26, 2018 6:15 pm

Jak młody Lingard rzadko kiedy w pełni polegał i wykonywał czyjeś polecenia, tak w tym momencie z chęcią wysłuchał i bez żadnego namysłu postąpił wedle narzuconego mu przez inną osobę pomysłu czy propozycji. Już dawno nie był w taki stosunkowo nieprzyjemny sposób oszołomiony. Był taki moment, kiedy nie mógł wydusić z siebie ani jednego słowa, pomimo chęci do popełnienia tego czynu. Z otumanienia nie mogła wytrącić go ani jego matka, ani nagłe pojawienie się jego domniemanego taty. Tutaj także nie wiedział, jak powinien zareagować. Cieszyć się, czy martwić, czy może się bać tym, co ma zaraz nastąpić?
Czym ty jesteś...? – zapytał z silną niepewnością i skołowaniem w głosie. Jego twarz nabrała trochę bardziej gniewnego wyrazu, a powieki nieznacznie się zwęziły.
Ciężko mu było zaufać czemukolwiek, co widział. Zazwyczaj dobrze widoczna granica między rzeczywistością, a fikcją, kompletnie się w jego oczach zatarła. Najgorsze w tym wszystkim było to, że nie wiedział już nawet, czy może dalej zaufać samemu sobie, zarówno jeśli chodzi o tego Johnny'ego za matką, jak i samego siebie-siebie. W końcu już raz bez swojej wiedzy zamienił się w małego gnojka. Cholera wie, co może się jeszcze mu następnie wydarzyć.

_________________

Prowadzone sesje:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 297
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Życie to nie iluzja - Quest Johnny'ego   Sro Wrz 26, 2018 7:28 pm

Gdy cała twoja uwaga skoncentrowała się na mniejszej wersji ciebie, otaczająca cię rzeczywistość zafalowała raz kolejny. Zafalowała, a następnie stopniowo zaczęła się rozmazywać. Rozpływać. Podobnie jak głosy dyskutujących na twój temat rodziców. Choćbyś próbował, nie byłbyś w stanie dłużej usłyszeć ani jednego słowa, które brzmiałoby dla ciebie zrozumiale. Jedynymi elementami, które nie uległy zmianie, byłeś ty oraz stojący przed tobą chłopiec.
Poruszony w jakiś sposób twoim pytaniem, mały Johnny tupnął nogą. A choć nie wyglądało na to, aby włożył w to wiele siły, ziemia pod jego stopą rozprysnęła się i popękała, przybierając ten sam wyblakły, szary odcień, którym charakteryzowała się cała jego osoba.
- Hmpf! Jeśli nie potrafisz sam sobie na to odpowiedzieć, nie będę ci w tym pomagał, głuuupku! - prychnął i z zachowaniem pierwszej klasy krnąbrności wystawił ci język, nie przestając przy tym miętolić ronda kapelusza. Tymczasem postaci rodziców przestały się poruszać, gdy dotarła do nich ciągle rozprzestrzeniająca się i pochłaniająca świat szarość.
- Jesteś pewien, że nie wiesz? W takim razie może sam mi najpierw powiesz kim TY jesteś! - wycelował w ciebie palcem. Gest był wyjątkowo oskarżycielski z jakiegoś powodu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com
Johnny
She doesn't want yellow...
avatar

Liczba postów : 242
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Życie to nie iluzja - Quest Johnny'ego   Czw Wrz 27, 2018 3:09 pm

Pomimo tego, że już od chwili nie przykładał do swojego otoczenia zbytniej uwagi, to z łatwością czuł, jak ono nieustannie się zmienia. Porównać to można było do momentu, kiedy solidnie się zamyślimy nad daną, znajdującą się przed nami rzeczą. Zarówno miejsce, w którym aktualnie przesiadujemy, jak i opcjonalni towarzysze są na krótką chwilę wyłączeni przez nas umysł, będąc uznanymi za coś mniej ważnego. Może się nam wydawać, że dalej gdzieś tam są, lecz i tak w efekcie nie wydają się przez tę chwilę niczym na tyle ważnym, aby się wyrwać z zamyślenia.
Nie pogrywaj ze mną! – warknął do młodszej wersji siebie.
W momencie gdy przytłaczający szary odcień zaczął spowijać jego rodziców, a postać będąca odpowiednikiem jego mamy zwyczajnie zamarła w bezruchu, Johnny bez większego problemu wreszcie wyzwolił się z jej chwytu na jego nadgarstkach. Nie wiedział, czy powinien poczuć, chociażby w najmniejszym stopniu ulgę, czy wręcz przeciwnie, zacząć się jeszcze bardziej zamartwiać.
Kim ja jestem...? Żartujesz?! – przerwał sam sobie wypowiedź, szybko potrząsając głową. Szybko się odwrócił, aby ponownie rozejrzeć się po okolicy, jakby szukając drogi ucieczki, czy ot najzwyczajniejszej pomocy w wydostaniu się z tego niedorzecznego snu.

_________________

Prowadzone sesje:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 297
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Życie to nie iluzja - Quest Johnny'ego   Nie Wrz 30, 2018 6:32 pm

Czy to przez swoje skupienie czy też uwagę, jaką poświęcałeś temu co działo się w twoim otoczeniu, z całą pewnością miałeś swój własny wkład w zachodzące zmiany. Zarówno ty, jak i drugi Ty.
Świat zaczął się szybko zmieniać. Zniknęły łąka, drzewa, pola oraz widoczne wcześniej w oddali, pojedyncze domki. Zniknął także błękit nieba, słońce oraz towarzyszące pogodnej pogodzie wrażenia. Zanim w ogóle zdążyłeś się zorientować, zniknęli także i rodzice, choć może lepszym określeniem byłoby: rozpłynęli się? Cały proces przebiegał od tego momentu dużo szybciej. Pod twoimi stopami zarysowywały się deski podłogi, a dookoła wyrastały ściany oraz meble. Pomieszczenie w którym stałeś, z sekundy na sekundę przeobrażało się w salon.
- Jedyny żart jaki widzę, puszy się jakby był nie wiadomo kim! - odezwała się twoja młodsza ze złośliwością w głosie, lecz gdy tylko zdecydowałeś odwrócić się do niej plecami, dopadła do ciebie w ułamku sekundy, łapiąc za dłoń prawej ręki. Jeśli zdecydowałeś się spojrzeć w dół, mógłbyś zobaczyć wlepione w ciebie, wypełnione złością i strachem oczy. - Nie odwracaj się do mnie plecami! - krzyknął z nuta paniki w głosie. - Tchórzu! Ty piekielny tchórzu! Przestań wreszcie udawać, że nic cię nie obchodzi, kiedy tak nie jest! - szarpnął twoją rękę, a ty mogłeś poczuć, jak przebiega przez ciebie jego frustracja. - Niczego już nie potrafisz zmienić! Nic się nie zmieni! Wszystko zniszczyłeś, a teraz nie chcesz nawet próbować tego naprawiać! Tchórz! CHOLERNY TCHÓRZ! - krzyczał nadal, okładając cię przy okazji drobną piątką drugiej ręki po twoich lędźwiach i prawym boku, bo był za mały, żeby sięgnąć gdzieś wyżej. Tymczasem pokój w którym przebywaliście nabrał kolorów. Tak samo żywych, jak wcześniej łąka. Przy biurku siedział twój ojciec, zawalony stosami jakichś dokumentów. Najwyraźniej znowu pracował do późna. Tak... Musiało być późno. Za oknem widać było rozgwieżdżone niebo.

/możesz wykonać rzut na próbę rozproszenia nowej projekcji, jeśli postanowisz ignorować otoczenie dookoła siebie lub na odepchnięcie od siebie chłopca
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com
Johnny
She doesn't want yellow...
avatar

Liczba postów : 242
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Życie to nie iluzja - Quest Johnny'ego   Nie Wrz 30, 2018 8:00 pm

Od zawsze nienawidził zwykłych snów, czy koszmarów i tego, jak zawsze wpływają na ludzi, mieszając im w trakcie, czy po w głowach. Po uformowaniu się nowego otoczenia był już w stu procentach pewien tego, że to wszystko dzieje się w jego umyśle. Niby szansa na to, że to wszystko dzieje się w rzeczywistości, była mała, lecz nigdy nie zaszkodzi być pewnym, prawda?
Każde wypowiedziane przez małego Johnny'ego słowo wydawało mu się znajome i raczej ciężko było się temu dziwić. W końcu były to rzeczy, o jakie nieustannie sobie zarzucał i się nimi obwiniał. Pomimo tego, że dzieciak niesamowicie go denerwował, prawdziwy Lingard zwyczajnie nie potrafił się obronić przed jego słowami. Czy to jest to, kim się stał? Kimś kompletnie obcym i znienawidzonym dla samego siebie? Kimś, kto w pewnym sensie uciszł, a nawet zabił dawnego siebie, aby móc przetrwać?
Uspokój się wreszcie! – podniósł głos do młodszej wersji siebie, starając się przy tym złapać go za nadgarstek dłoni zaciśniętej w pięść, którą to tak rozpaczliwie uderzał w dół jego ciała. Jeśli udało mu się to z jednym, jak najszybciej przykucnął, aby unieruchomić drugą rękę młodego. – Nie będę się użerał z twoimi humorkami, jasne?! Nie możesz zmienić przeszłości, więc wreszcie przestań!

Rzut na unieruchomienie kurwia

_________________

Prowadzone sesje:


Ostatnio zmieniony przez Johnny dnia Nie Wrz 30, 2018 8:00 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 297
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Życie to nie iluzja - Quest Johnny'ego   Nie Wrz 30, 2018 8:00 pm

The member 'Johnny' has done the following action : Kostki


'Kostka' : 11
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 297
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Życie to nie iluzja - Quest Johnny'ego   Wto Paź 02, 2018 10:29 pm

Nawet jeśli z całych sił usiłował się miotać i szarpać, demonstrując przy tym całą swoją zajadłość, tamten Johnny wciąż był tylko dzieckiem z mlekiem pod nosem. Zdeterminowanym, ale jeszcze zbyt słabym, żeby móc stanowić godnego przeciwnika. Nic dziwnego, że sprawnie i bez problemu udało ci się go unieruchomić. Mocny uścisk męskich dłoni na chłopięcych nadgarstkach w zupełności wystarczył, żeby stracił nieco ze swojego pierwszego zapału. Przynajmniej na moment.
Spoglądając na ciebie zaszklonymi oczami, obnażył zęby w brzydkim grymasie.
- Nie porównuj mnie do siebie! To ty straciłeś wiarę w przyszłość! To ty nie potrafisz zdecydować czego naprawdę chcesz! To twoja wina, że taki jestem!!! - wykrzyczał wreszcie, bezradnie próbując kręcić nadgarstkami, jakby licząc na to, że zdoła wyślizgnąć ręce. Co rzecz jasna nie zapowiadało się ziścić. - To twoja... W-Wszystko twoja-... - głos wreszcie został zdławiony przez nieoczekiwany szloch. Nie był to w każdym razie jedyny dźwięk, który dotarł do twoich uszu. Bo choć nie umiałeś określić skąd dochodził dźwięk, z pewnością usłyszałeś coś, co mogłeś przyrównać do pękającej pod nogami warstwy cienkiego lodu.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com
Johnny
She doesn't want yellow...
avatar

Liczba postów : 242
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Życie to nie iluzja - Quest Johnny'ego   Sro Paź 03, 2018 5:44 pm

Wiele osób przynajmniej raz zastanawiało się lub dopiero będzie się zastanawiać nad tym, co by powiedziało do o wiele młodszego siebie, jeśli istniałaby możliwość wykonania takiej konwersacji. Lingard był w pełni świadom tego, że nie powinien brać tego aż w takim stopniu na serio, ale w środku czuł, że jest coś winien tej części siebie, którą to tak nieustannie tłamsił przez ostatnie lata. Nawet pomimo tego, że ta rozmowa zapewne nie będzie miała chociażby najmniejszego wpływu na rzeczywistość.
Może tak będzie lepiej, huh...? – westchnął cicho pod nosem, kompletnie zwalniając chwyt na nadgarstkach swojej młodszej wersji. – Nigdy nie obwiniaj siebie. – położył na kapeluszu dłoń, aby go bardziej wcisnąć na głowę małego Johnny'ego. – Za wszystko, co się stało i stanie, wiń mnie. – na twarzy dwudziestolatka zawitał uśmiech, lecz nie był o wszystkim dobrze znanym, standardowym wykrzywieniem ust. Był on godzien pożałowania. Więcej było w nim smutku, niż radości, jaką w domyśle powinien zawsze przedstawiać, ale czy to właśnie nie tak powinno być? Czy to nie jest jedyny sposób, aby móc przynajmniej szczątkowo obronić starego siebie od zła tego świata? Pozwolić mu na istnienie, lecz kompletnie go przy tym ignorować i na sam koniec o nim zupełnie zapomnieć? Pozwolić mu zniknąć?

_________________

Prowadzone sesje:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 297
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Życie to nie iluzja - Quest Johnny'ego   Sob Paź 20, 2018 5:22 pm

Puszczony, dzieciak nie próbował dłużej walczyć. Zamiast tego, sam chwycił za kraj ronda z przodu, by ukryć nim twarz. Przez parę długich sekund drobną sylwetką wstrząsały lekkie spazmy, co przede wszystkim dostrzec się dało po spiętych ramionach.
- Co... - zaczął wreszcie, z trudem łącząc słowa pomiędzy zduszanym łkaniem. - Co w takim razie... C-Co według ciebie p-powinienem zrobić...? - wydusił z siebie, podnosząc przy tym do ukrytej pod kapeluszem twarzy zaciśniętą w pięść dłoń. Zapewne usiłował pozbyć się wszelkich śladów po łzach, których nie chciał pokazać nawet samemu sobie. - Co-... Co chcesz... z nami zrobić? Żyć żałośnie dla samego życia...? Spędzać dni w ten sam monotonny sposób, użalając się nad sobą...? Przez kogo stałem się ledwie cieniem pozbawionym kolorów-... potrafisz mi na to odpowiedzieć?
Słowa młodszej wersji Lingarda zaczęły ponownie nabierać płynności, choć coraz bardziej przypominały teraz mamrotanie osoby ogarniętej gorączką. Ponownie mogłeś też usłyszeć dźwięk przywodzący na myśl trzaskający pod stopami lód. Możesz spróbować się rozejrzeć w poszukiwaniu jego źródła, lub nadal skupiać się na stojącym przed tobą dziecku. Do tej pory powinieneś mieć już świadomość, że w zależności od tego na czym się koncentrujesz, wpływa to na otoczenie wokół ciebie.
-Boisz się zniknąć, ale pozwalasz znikać samemu sobie. Czy to nie głupie?

/bez względu na dokonany przez siebie wybór, rzuć kością
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com
Johnny
She doesn't want yellow...
avatar

Liczba postów : 242
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Życie to nie iluzja - Quest Johnny'ego   Sob Paź 20, 2018 7:59 pm

Jeśli zajdzie taka potrzeba, to tak. – stwierdził beznamiętnie, dalej utrzymując swoją rękę na kapeluszu chłopaka. – Słuchaj smarkaczu... Nie ważne co, mam zamiar dalej utrzymywać nas przy życiu, a ty będziesz musiał to znieść. Dokładnie tak, jak robiłeś to do tej pory. Dalej żyj swoją przeszłością. Dalej bądź sobą. Rób to, na co ja nie mogę sobie już więcej pozwolić. – powiedział ze stanowczością w głosie. – W końcu nikt nie mówił, że będzie lekko. Będziesz musiał na mnie polegać.
Lingard w ciszy nieustannie spoglądał prosto na swoje młodsze odbicie. Zdał sobie sprawę, że obaj powinni byli umrzeć już dawno temu. Wtedy, po Asgorze. To chyba już właśnie wtedy zaczynał powoli znikać. Bo w końcu tak właśnie miało być. Na tym miała się skończyć jego mała krucjata. Gdyby tak się stało, to zaoszczędziłby sobie naprawdę wielu problemów... Ale na swoje nieszczęście dalej tutaj był. Dalej musiał coraz bardziej brnąć samemu w te bagno. Dalej codziennie zderzać się z ponurą rzeczywistością. Dalej mieć sobie za złe, że pozwolił na wydarzenie się tylu złych rzeczy. Dalej użerać się z tym pokręconym światem.
Dwudziestolatek wyraźnie się zaśmiał na ostatnie słowa swojej młodszej wersji siebie. Ironia zawarta w słowach tego gnojka wydała mu się po prostu zabawna. Zapewne było to także spotęgowane przez zawartą w nich smutną prawdę.
Bardzo głupie. – przestał wywierać nacisk na kowbojski kapelusz dzieciaka, samemu się przy tym wycofując o parę kroków. – Przykro mi, ale to właśnie tutaj zostaniesz. I to tym razem na dobre.
Chyba jeszcze nigdy od czasu ponownego wydostania się na powierzchnię, nie był jeszcze tak pewny jednej rzeczy. Nie miał zamiaru pozwolić sobie już nigdy na utratę kontroli nad własnym życiem. Nawet swojemu losowi, czy tak zwanemu przeznaczeniu. Dopiero teraz był gotów na ten ostatni powrót do rzeczywistości.
Żegnaj, Johnny.

_________________

Prowadzone sesje:


Ostatnio zmieniony przez Johnny dnia Sob Paź 20, 2018 8:01 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 297
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Życie to nie iluzja - Quest Johnny'ego   Sob Paź 20, 2018 7:59 pm

The member 'Johnny' has done the following action : Kostki


'Kostka' : 10
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 297
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Życie to nie iluzja - Quest Johnny'ego   Nie Paź 21, 2018 7:51 pm

Dzieciak milczał, po raz pierwszy chyba wysłuchując twoich słów w ciszy i spokoju aż do samego końca. Dopiero gdy cofnąłeś rękę, poprawił kapelusz, nasuwając go z powrotem we właściwy sposób, z rondem wysoko uniesionym. Gdy tym razem na ciebie spojrzał, jego oczy były puste, beż życia i blasku, a mimo to po twarzy błąkał się blady uśmiech. Z początku mogłeś odnieść wrażenie, że jest to uśmiech pełen smutku, lecz szybko dotarło do ciebie, że było w nim zawarte głównie współczucie.
- Nawet jeśli teraz tak mówisz, będę nadal czekał aż zmądrzejesz. - opuścił po sobie wątłe ramiona, a ty mogłeś dostrzec pojawiające się za jego plecami cienie dwóch, dużo wyższych od niego postaci. Były zaledwie ciemnymi zarysami. - W końcu ja także jestem upartym idiotą. - jego pozbawiona kolorów sylwetka również zaczęła czernieć oraz tracić wyrazistość od stóp w górę. - Dobrze wiem, że nie chcesz skończyć tak jak ja! Ogarnij się więc wreszcie i zdaj sobie z tego sprawę samemu! - podniósł na chwilę głos, najwyraźniej nie mogąc się powstrzymać, aby ostatnie słowo nie należało do niego. Nic dziwnego, był przecież tobą! - Do zobaczenia, dorosły Ja. - pomachał do ciebie sczerniałą dłonią, a ty poczułeś, jak grunt pod twoimi nogami gwałtownie pęka. Dokładnie tak jak wszystko dookoła już od jakiegoś czasu.
Z głośnym trzaskiem nicość pociągnęła cię w dół.

- ...-czy. Słyszysz mnie? Musisz otworzyć oczy. Teraz. - ostatnie słowo zabrzmiało niczym komenda pomimo iż wypowiadane było raczej łagodnie choć nieco nerwowo. Chłodny dotyk miękkiej łapki na prawym policzku momentalnie sprowadził cię na ziemię. Wrócił również piwniczny zapach. Gdy zaś otworzyłeś oczy, w dużo jaśniejszym niż to zapamiętałeś pomieszczeniu, pochylała się nad tobą szczurzyca. Jej beznamiętny wyraz pyszczka z wcześniej ustąpił skrępowaniu. A skoro już o tym mowa... Za plecami ktoś właśnie gmerał przy unieruchamiających twoje ramiona więzach.
- Właśnie dlatego powinniśmy od początku zaczekać na Galana! - pisnął kręcący się za jej plecami, wężowaty potwór. Był wyraźnie spanikowany. - T-To było złe! T-To co zrobiliśmy, było-...
- Wiem... Widziałam. - wtrąciła się pomrukiem szczurzyca, uważnie i z zaskakującym zatroskaniem obserwując twoją twarz ze zbyt BLISKA. - Ja... Błąd popełniłam. Przepraszam...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com
Johnny
She doesn't want yellow...
avatar

Liczba postów : 242
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Życie to nie iluzja - Quest Johnny'ego   Nie Paź 21, 2018 9:12 pm

Gdyby miał słownie opisać to, jak się czuł zaraz po gwałtownym przebudzeniu z tego osobliwego snu, to zapewne miałby z tym spory problem. W jego głowie kłębiła się mieszanina przeróżnych, niekoniecznie pozytywnych uczuć. Należały do nich między innymi smutek, poddenerwowanie, a także solidne zmieszanie wywołane nieudolnymi próbami poskładania całej tej afery w logiczną całość. Towarzyszyło mu uczucie podobne do tego, jakie można doświadczyć po wyśnieniu naprawdę dziwnego oraz także smutnego, czy też ponurego snu, o którym wspomnienia właśnie zostały odesłane bezpowrotnie w eter. Niemniej jednak bardzo dobrze wszystko pamiętał, jakby całe zawarte w nim wydarzenie zakończyło się parę chwil temu, co poniekąd było po części prawdą, wykluczając element jakiejkolwiek rzeczywistości. Ciężko było mu uwierzyć w realność tego, co odbyło się prawdopodobnie w jego głowie.
Brak wiedzy o tym, co właśnie zaszło, silne kłucie w głowie oraz ogólne odrętwienie ciała przez nałożone na nie więzy i tkwienie w jednej pozycji przez jakiś czas solidnie dawało mu się we znaki, ciągle wzmagając frustrację młodego dorosłego. Lingard nawet nie zwracał uwagi na swoje otoczenie ani na kwestie wypowiadane przez przerażone potwory. Sam widok bliskości szczurzego pyska jednej z istot wydawał mu się iście prowokujący. Nie da się ukryć, że tliła się w nim silna chęć przygrzmocenia potworzycy w czerep z całej siły, ale dwudziestolatek dobrze wiedział, że nic by to mu tak naprawdę nie dało, prócz chwilowego wyładowania napięcia.
Nie miał bladego pojęcia, jak zareagować. Miał być na nich zły? Może powinien był im wybaczyć? Za bardzo wszystko mu się mieszało we łbie, aby mógł pewnie podjąć taką decyzję. Fakt powrócenia do żywych niczego nie ułatwiał, a wręcz przeciwnie, wydawał się bardzo... Zawodzący.
Co wyście do cholery zrobili...? – jęknął cicho pod nosem, spuszczając głowę w dół. – Co widziałaś? – dodał z wyraźną konsternacją. – Gadaj. Teraz. – powiedział twardo i zadziwiająco wrogo, jak na swój aktualny stan, dalej utrzymując przy tym stosunkowo cichy ton głosu.

_________________

Prowadzone sesje:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 297
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Życie to nie iluzja - Quest Johnny'ego   Nie Paź 28, 2018 6:51 pm

Zawroty głowy, oszołomienie, rozkojarzenie... Były to jak najbardziej oczekiwane objawy po wszystkim, czego doświadczyłeś. Umysł, zwłaszcza umysł ludzki, stanowił formą wyjątkowo złożoną i skomplikowaną. Być może dlatego na wszelkie odstępstwa od norm i przyzwyczajeń potrafił reagować wyjątkowo impulsywnie. Z lewej strony czaszki mogłeś poczuć ból - promieniujący od skroni. W uszach także nieco ci dudniło, choć nie aż tak natrętnie i głośno, aby utrudnić komunikację ze światem rzeczywistym.
Dostrzegając twój dyskomfort, szczurzyca cofnęła nie tylko łeb, ale również i odwróciła wzrok. W porównaniu do tego co prezentowała sobą przy waszym pierwszym spotkaniu, w chwili obecnej wydawała się niemalże inną istotą - mogąca odczuwać wyrzuty i zawstydzenie, które wcześniej nie przyszłoby ci do głowy.
Zanim ponownie otworzyła szczęki, twoje ręce bezładnie opadły wzdłuż ciała. Wyglądało na to, że twoje ramiona zostały uwolnione od krępujących je więzów. Były jednak zbyt odrętwiałe, aby móc je unieść, ba, aby nimi jakkolwiek poruszać! Więzy krepujące nogi oraz tułów rozluźniły się w ślad za nimi.
- Ja... - zaczęła i ucięła na dobre pięć, może nawet dziesięć sekund, zanim ponownie zdecydowała się kontynuować. - Wiele. Widziałam... wiele. Rzeczy, których żałowałeś. Rzeczy, których żałujesz. Błędnych decyzji. Decyzji, z których nie jesteś szczęśliwy. Wyborów... Trudnych wyborów... - ucięła ponownie, marszcząc brwi i ni z tego ni z owego, cofnęła się, a następnie nisko pochyliła głowę wraz z połową swojego ciała. - Błąd. Mój błąd. Przepraszam. Nie jesteś tą osobą. Nie jesteś złą osobą. Osobą, która zabija... Proszę... o wybaczenie.
Wężowaty stojący tuż za nią, wyraźnie spanikowany zachowaniem wyższej od siebie statusem potworzycy, praktycznie padł na swoje gumowate kolana, przyciskając pysk do podłoża.
- Ughh... - ni to burknął, ni jęknął osobnik zajmujący się do tej pory sznurami, stojący nieco za twoimi plecami. Rzecz jasna był to przerośnięty pluszak.


/ możesz rzucić kością na szybsze pozbycie się oszołomienia LUB pozbycie się odrętwienia ciała
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Życie to nie iluzja - Quest Johnny'ego   

Powrót do góry Go down
 
Życie to nie iluzja - Quest Johnny'ego
Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Will
» Kroniki Hogwartu
» Akademia Fiore
» Johnny Blaze - Ghot Rider
» Życie jest jak pudełko czekoladek - nigdy nie wiesz, co ci się trafi.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Welcome to the Surface! :: Komu w drogę... :: World of Quest-
Skocz do: