IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Życie to nie iluzja - Quest Johnny'ego

Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 297
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Życie to nie iluzja - Quest Johnny'ego   Nie Sie 19, 2018 12:23 am

Słońce powoli chowało się za horyzont, kiedy odrobinę bardziej zmachany niż zazwyczaj wracałeś do domu po swoim rutynowym wypadzie na siłownie. Wysiłek jaki włożyłeś w dzisiejszy trening sprawił, że kiszki wyjątkowo natrętnie grały ci marsza. Akurat gdy ssanie oraz burczenie zaczynało powoli stawać się nie do zniesienia, a do twojego bloku wciąż został kawałek drogi, poczułeś w powietrzu wyjątkowo smakowity zapach - intensywny i kojarzący się z prawdziwie domową kuchnią, na której skosztowanie właśnie w tej chwili miałbyś niewysłowioną ochotę. O dziwo nie dochodził on z żadnego miejsca, które mogłoby wyglądać jak restauracja bądź pub. Nie był również efektem otwartego okna prowadzącego do czyjejś kuchni. Dochodził z bocznej uliczki, którą akurat mijałeś po swojej prawej stronie. Była to jedna z licznych uliczek w tej dzielnicy, prowadzących do rozległej ilości dobrze prosperujących kamienic.
Kompletnie nie potrafiąc powiedzieć dlaczego właśnie akurat ten konkretnie zapach powodował u ciebie niewysłowioną chęć odnalezienia jego źródła, poczułeś jak nogi same usiłują sprowadzić się na właściwą drogę. Gdzieś w tyłu głowy słyszałeś ostrzegawczy głosik rozsądku, ale ślinka zbierająca ci się w ustach i wizja zaspokojenia obecnie najbardziej doskwierającej potrzeby, okazywała się silniejsza.
Wystarczyło, że zwróciłeś się w tamtym kierunku, dostrzec niewysoką, wątła postać, która właśnie wychodziła ci naprzeciw. Dostrzeżenie jej twarzy było niemożliwe przez wzgląd na kaptur, który narzucony miała na głowę.
- O matulu złota! Haha... Przestraszyłeś mnie, młodzieńcze! Nie wyrastaj starszej kobiecie przed oczami, jak ten grzyb po deszczu! - mogłeś usłyszeć głos, który z pewnością należał do starszej kobiety. Wszystko by się zgadzało. Drobna, przygarbiona starowinka, która... Która z pewnością była źródłem wabiącego cię zapachu! Czy może raczej było nim coś, co trzymała przed sobą między pulchnymi dłońmi przybranymi w beżowe rękawiczki. To coś wyglądało jak koszyk. Wiklinowy koszyk, z którego lekko parowało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com
Johnny
She doesn't want yellow...
avatar

Liczba postów : 242
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Życie to nie iluzja - Quest Johnny'ego   Nie Sie 19, 2018 11:14 pm

Jak zazwyczaj powinno się mówić według ustalonego schematu "Kiedyś to było!", tak dzisiaj Johnny mógł bez problemu powiedzieć "Dzisiaj to się działo!". Powiedzmy sobie szczerze, dawno tak porządnie nie zatyrał się na siłowni. Pomijając to, że od jakiegoś czasu faktycznie ją sobie odpuszczał, tego dnia za karę postanowił dać z siebie więcej niż sto procent. Iście masochistycznie, czyż nie? Udało mu się nawet ponownie natrafić na swojego pseudo mentora, od którego nauczył się paru technik walki wręcz. Kiedy się dowiedział o nieobecności nastolatka, postanowił sprawić mu taki trening, że zapamięta go do końca swojego życia.
Kiedy Johnny powoli kierował się do domu, a dotychczas błękitne i bezchmurne niebo zdążyła zalać ciemność, gdzieś w połowie trasy poczuł nieziemski zapach, który kilkukrotnie spotęgował burczenie żołądka, wywołane potrzebą uzupełnienia jego zawartości. Było w nim coś przyjemnie znajomego, lecz za nic nie mógł na podstawie swojego węchu wywnioskować tego, co takiego wydobywa z siebie taki aromat. Prawdopodobnie dlatego przykuł on tak bardzo jego uwagę.
Być może mogło się to wydawać cholernie głupie, lecz postanowił na chwilę nadłożyć drogi, aby z czystej ciekawości sprawdzić źródło ów zapachu. Będąc nim niemalże prowadzonym, natrafił na nieznaną mu niską personę o dziwacznie wychudzonej sylwetce. Po samych wypowiedzianych przez nią słowach, Lingard był w stanie wywnioskować to, że jest ona pewną zgarbioną staruszką. Jego uwadze także nie umknęło to, że prawdopodobnie zawartość niesionego przez nią koszyka była tym, za czym od dłuższej chwili podążał.
Umm... – bąknął wyraźnie skołowany przez poniekąd dosyć niezręczną sytuację, w jakiej się aktualnie znalazł. – Dobry wieczór...? – nie miał bladego pojęcia co dalej powiedzieć.
No to nieźle się chłopak wkopał!

_________________

Prowadzone sesje:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 297
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Życie to nie iluzja - Quest Johnny'ego   Pon Sie 20, 2018 8:51 pm

Starsza kobitka zaśmiała się nieco ochryple, mocniej przyciskając do piersi koszyk. Gdybyś spróbował się mu dokładniej przyjrzeć bądź też zwyczajnie zarzucić żurawia dla dostrzeżenie zawartości, dostrzegłbyś jedynie narzuconą na wierzch serwetkę, która ci to skutecznie uniemożliwiała.
- Bardzo dobry, złociutki! Bardzo! - chichotała dalej starowinka z tylko jej znanego powodu, choć na sam koniec wymsknęło się jej dość wyraźne westchnienie. - A byłby prawdę powiedziawszy jeszcze lepszy, gdybyś mógł mi wskazać drogę. Bo widzisz... - drobna postać poruszyła z manierą wskazującą na głębsze zakłopotanie. - Obawiam się, że troszeczkę się zgubiłam. Próbuję dotrzeć pod numer 124. Ulica Słoneczna. Próbuję odwiedzić starych przyjaciół, ale pamięć już nie ta, a wzrok... Moje okulary to prawdziwe denka od butelek, kochaniutki! - zakończyła ponownym westchnieniem, rozpraszając twoją uwagę zapachem, który nadal unosił się znad koszyka. Jeśli dobrze znałeś topografie tutejszej okolicy, mogłeś śmiało powiedzieć, że ulica z której dopiero co wyszła staruszka, była dokładnie tą, której szukała!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com
Johnny
She doesn't want yellow...
avatar

Liczba postów : 242
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Życie to nie iluzja - Quest Johnny'ego   Wto Sie 21, 2018 11:26 am

W stojącej przed nim kobiecie było jego zdaniem coś niepokojącego. Zdrowy rozsądek próbował go niemalże wyrwać z tamtego miejsca i nakazać spokojny powrót do domu. Dawno już nie doświadczył tego uczucia. Fakt, nigdy nie miał jakoś specjalnie wyczulonego zmysłu odpowiadającego za unikanie zagrożeń, więc tym bardziej, jeśli jego żółta intuicja dawała mu znać o tym, że jest coś nie tak, to zazwyczaj się jej słuchał. Przynajmniej od zawsze uważał, że powinien tak robić. Zwyczajnie nie dawało mu spokoju to, jak obnosi się ona ze swoim koszykiem dokładnie tak, jakby chciała go nim zmanipulować. Nie miał bladego pojęcia jak na to zareagować.
Sam nie wiedzieć czemu poczuł dziwne deja vu. Osoba podeszłego wieku, prosząca go o pomoc w dotarciu do pewnego miejsca, huh...? W Podziemiu wiele razy był proszony o tego typu przysługi, lecz to już nie jest Podziemie, czyż nie? Nie zmienia to jednak faktu, że mimo wszystko nie wypada odmówić staruszce w potrzebie.
- Ulica Słoneczna, huh...? - powtórzył z konsternacją w głosie, zerkając na ogromną tabliczkę przytwierdzoną do ściany obok z nazwą wcześniej wspomnianej ulicy. - Wydaje mi się, że to tutaj. - odrzekł, wskazując palcem za babcię, odruchowo przy tym wymuszając śmiech.

_________________

Prowadzone sesje:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 297
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Życie to nie iluzja - Quest Johnny'ego   Wto Sie 21, 2018 6:30 pm

Starsza kobiecina sięgnęła jedną ręką pod kaptur i przekręciła głowę w kierunku, który jej wskazałeś. Usłyszałeś ciche kliknięcie.
- Jak świętej pamięci babkę kocham...! Masz rację, chłopcze! Wzrok już nie ten... - wysunęła spod kaptura okulary, które zdawała się oglądać ze wszystkich stron, zanim z powrotem zniknęły pod nakryciem głowy. - Dziękuję, kochaniutki! Potwór na starość robi się ślepy jak kret, huhuhu~ - zaśmiała się nieco ochryple, poklepując bok swojego koszyka. - Przepraszam, że pozwolę sobie zapytać, ale czy nie jesteś przypadkiem głodny? Twój brzuch od jakiegoś czasu wydaje... bardzo ciekawe odgłosy. - zachichotała ponownie. Najwyraźniej byłeś tak rozkojarzony nieoczekiwanym spotkaniem i swoimi podejrzeniami odnośnie całej sytuacji, że w ogóle zapomniałeś o tym, jak głośno nadaje twój żołądek. Dostatecznie głośno, by usłyszała je garbata kobitka przed twoim obliczem.
- Mam ze sobą parę smakołyków! Skusisz się? - zaproponowała hojnie i jak na zawołanie, w brzuchu wręcz cię skręciło od nasilenia się smakowitego zapachu.


/rzuć na siłę woli
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com
Johnny
She doesn't want yellow...
avatar

Liczba postów : 242
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Życie to nie iluzja - Quest Johnny'ego   Sro Sie 22, 2018 9:09 am

Kiedy wydało się to, że ów stojąca przed nim "niewinna" stara babunia jest potworem, powieka jego lewego oka wyraźnie zadrżała. On to ma szczęście, huh? Co taki przedstawiciel drugiej rasy mieszkańców miasta Ebott robił w centrum? Nie wyglądała ona na szczególnie bogatą, ale z drugiej strony czort wie, ile kasy trzyma w swojej portmonetce.
Zabawne było to, że przez ów przemyślenia na temat pobytu starszej kobiety w tej części miasta, Johnny'emu przypomniała się jego własna babcia. Była iście "do rany przyłóż". Nie była dla niego jedynie stereotypową babulką, która zawsze dawała stówkę na lody, czy czekoladę, tylko w pewnym sensie nawet i przyjacielem. Ba! Była dla niego prawdziwą ZIOMÓWĄ, z którą mógł pogadać na każdy temat. Nie raz żartowali sobie z rodziców chłopaka, razem znikając i jedynie pozostawiają wiadomość, że idą handlować narkotykami i bronią palną, kiedy w rzeczywistości wyjeżdżali gdzieś do wujków, ciotek i kuzynów wtedy małego Lingarda. Przez odwalanie tego typu akcji, mama chłopaka naprawdę myślała, że jej teściowa jest jakimś przywódcą mafii.
... – zamilkł, nieco zawstydzony zdradą swojego własnego brzucha. Przecież nie będzie brał niczego od kompletnie obcej mu osoby. Bez przesady. Nie był w żadnej tandetnej kreskówce. – To miło z Pani strony, ale właściwie to będę się już zbierał. – odrzekł nerwowo, wskazując za siebie kciukiem.

Rzut na nieulegnięcie ciemnej stronie mocy

_________________

Prowadzone sesje:


Ostatnio zmieniony przez Johnny dnia Sro Sie 22, 2018 9:15 am, w całości zmieniany 6 razy (Reason for editing : Mam autyzm)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 297
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Życie to nie iluzja - Quest Johnny'ego   Sro Sie 22, 2018 9:09 am

The member 'Johnny' has done the following action : Kostki


'Kostka' : 7
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 297
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Życie to nie iluzja - Quest Johnny'ego   Czw Sie 23, 2018 6:13 pm

Starowinka zdawała się absolutnie nie przejawiać niepokoju odsłonięciem swojej tożsamości. Trudno powiedzieć, czy w ogóle zdawała sobie z tego sprawę, a jeśli tak, to albo jej to faktycznie nie przeszkadzało, albo naprawdę świetnie się maskowała. Jakakolwiek nie była prawda, przynajmniej twoja determinacja by oprzeć się pokusie oraz koszmarnemu ssaniu w brzuchu sprawiła, że ponętny zapach najpierw jakby ustąpił, a następnie zniknął, jakby nigdy nie istniał. To musiało być dopiero dziwne!
- Ojej! - w głosie starowinki zabrzmiało coś na pograniczu zdziwienia jak i żalu. - Rozumiem, rozumiem. Przepraszam, że zabrałam ci czas, młodzieńcze. Oh! W takim razie... - jedną ręką puściła koszyk i sięgnęła do kieszeni płaszcza. Gdy ją z powrotem wyswobodziła, wyciągnęła nieco w twoją stronę i rozłożyła palce po uprzednim skierowaniu dłoni wnętrzem do góry. Mogłeś dostrzec na niewielką kupkę skrzącego się proszku.
- Proszę. Wraz z moimi skromnymi podziękowaniami. - tym razem ton babuleńki wydawał się smutny. Zanim jednak zdołałeś ponownie odmówić, czy może wręcz przeciwnie, podziękować i przyjąć oferowany pył, potworzyca wychyliła się do przodu i dmuchnęła weń mocno, częstując nim tym samym twoją osobę tą czy inną drogą. Aż zakręciło cię w nosie! W każdym razie początkowo tylko w nosie. Później zaczęło kręcić ci się także w głowie...
- Dziękuję, że przynajmniej udawałeś uprzejmego, chłopcze. - westchnęła z lekką rezygnacją, odsuwając się z wolna.


/wykonany zostaje rzut na siłę efektu. Możesz rzucać na próbę jego osłabienia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 297
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Życie to nie iluzja - Quest Johnny'ego   Czw Sie 23, 2018 6:13 pm

The member 'Admin' has done the following action : Kostki


'Kostka' : 8
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com
Johnny
She doesn't want yellow...
avatar

Liczba postów : 242
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Życie to nie iluzja - Quest Johnny'ego   Pią Sie 24, 2018 2:51 pm

Johnny spojrzał na potworo-staruszkę pytająco, kiedy ta ukazała mu na swojej dłoni... Proszek. Tak. Proszek! To nie żadna metafora. Taki proszkowaty proszek, który się... Błyszczał. Być może myśl o babci dilerce nie była aż tak bezsensowna, jak mogło się to początkowo wydawać. Zabawne, jak pozornie pierdołowate i małoznaczące wydarzenia mogą zacząć przekształcać się w coś o wiele poważniejszego, czyż nie?
Huh...? – wymamrotał do siebie, ze zdzwieniem przybliżając głowę do swojego "prezentu" i przyglądając się z niewątpliwą konsternacją na twarzy temu, co oferowała mu stojąca przed nim starowinka, która najwidoczniej wzięła go za jakiegoś ćpuna. Było to dla niego poniekąd upokarzające. – Ja... – nie zdążył nawet wypowiedzieć początku zdania, gdy przerwało mu nagłe poderwanie się pyłu z dłoni potworzycy, wywołane jej dmuchnięciem w swoją rękę i ów malutkie, skrzące się drobinki. Zawędrował on prosto do jego nozdrzy, nie dając mu nawet możliwości na jakąkolwiek obronę.
Ledwo dotarły do niego ostatnie słowa istoty, którą do tej pory miał za pocieszną, bezbronną i nieszkodliwą potworzą babcię.
Co to do cholery... – wydał z siebie głośne kichnięcie, aby po tym nerwowo zacząć przecierać swój nos. – Coś ty zrobiła?! – warknął, stawiając kilka kroków w stronę odsuwającej się kobiety starej daty.

Rzut na osłabienie efektu

_________________

Prowadzone sesje:


Ostatnio zmieniony przez Johnny dnia Wto Wrz 11, 2018 8:51 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 297
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Życie to nie iluzja - Quest Johnny'ego   Pią Sie 24, 2018 2:51 pm

The member 'Johnny' has done the following action : Kostki


'Kostka' : 4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 297
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Życie to nie iluzja - Quest Johnny'ego   Sob Sie 25, 2018 2:50 pm

Zawroty nabrały na sile do tego stopnia, że nie byłeś już w stanie skoordynować swoich ruchów i mimo wszelkich chęci skierowania się w stronę starszej potworzycy, nogi zdradliwie zniosły cię ostro w prawo. Twój błędnik zdawał się kompletnie oszaleć. Jakby tego było mało, pojawił się natrętny szum w uszach oraz wrażenie, jakby i sama ziemia się pod tobą kołysała. Niezależnie od tego jak bardzo chciałeś z tym walczyć, ostatecznie musiałeś stracić grunt pod nogami.
- ...mamy go? - odezwał się jakiś nowy, męski głos z... cóż, nawet gdybyś chciał, nie potrafiłeś ustalić kierunku. Świat tańczył ci przed oczami, a kolory zlewały się i rozlewały, rzecz jeśli byłeś dość odważny, by nadal mieć je otwarte. Może to i dobrze, że niczego nie jadłeś? Inaczej istniałaby realna szansa na zwrócenie zawartości żołądka.
- Nie-... ...my go przypadkiem-... ...uliczki? - ten sam głos? A może już inny? Oh, przynajmniej światło okolicznych latarni przestało cię już męczyć. Wszystko dookoła zaczęło tonąć w coraz głębszym mroku.
- Zab-... ...my go-... ...tąd.
Głosy ludzi, potworów czy ktokolwiek inny by to miał być, również cichły z każdą sekundą. Do momentu, w którym nie słyszałeś już absolutnie nic poza własnym, przyspieszonym biciem serca. Jeszcze chwilę czułeś tylko, jak ktoś lub coś chwyta cię pod ramiona. Zanim kompletnie utonąłeś w mroku i ciszy, nastąpiło jeszcze tylko to zabawne wrażenie niebywałej lekkości.


/rzuć na to, z jaką siłą upadłeś
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com
Johnny
She doesn't want yellow...
avatar

Liczba postów : 242
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Życie to nie iluzja - Quest Johnny'ego   Sob Sie 25, 2018 9:54 pm

Nogi Johnny'ego się pod nim uginały, a w jego łbie niemiłosiernie szumiało. Była chwila, kiedy myślał, że zaraz puści srogiego bełta przez ten mentalny rollercoaster. Ostatni raz się tak czuł, kiedy Undyne kazała mu wypić pewien koktajl, który rzekomo miał pomóc mu w jego treningu z jej potworzo-rybią osobą. Efekt był... Podobny. W pewnym sensie. No dobra, był nawet jeszcze gorszy. Do wyżej wymienionych statusów, w których skład wchodziły między innymi zawroty głowy, dochodził naprawdę bolesny ból brzucha, makówki i... Zębów. TAK! ZĘBÓW. Cholera wie, co ona tam do ów mieszanki różnych składników załadowała. Na pewno nie były to żadne dobrze mu znane owocki z powierzchni.
Nie miał nawet możliwości utrzymać się w pionie. Zwyczajnie po chwili zarył całym ciałem o ziemię. Ledwo usłyszał wypowiedzi dochodzących jakby z oddali, nowych głosów, których i tak praktycznie nie udało mu się zrozumieć. Chyba jeszcze nigdy nie był w takim szoku. Nie miał żadnego wpływu na to, co się z nim dzieje. Uczucie bezsilności go kompletnie przytłoczyło.

Rzut na dupnięcie o grunt

_________________

Prowadzone sesje:


Ostatnio zmieniony przez Johnny dnia Sob Sie 25, 2018 9:54 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 297
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Życie to nie iluzja - Quest Johnny'ego   Sob Sie 25, 2018 9:54 pm

The member 'Johnny' has done the following action : Kostki


'Kostka' : 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 297
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Życie to nie iluzja - Quest Johnny'ego   Wto Sie 28, 2018 8:26 pm

Szczęściem w nieszczęściu, jeszcze zanim gruchnąłeś o ziemię, twoje ciało zdążyło się jako tako rozluźnić, dzięki czemu nie odniosłeś nadmiernych obrażeń. Gdyby nie utracona wkrótce potem świadomość, mógłbyś sobie jeszcze pogratulować.

Nie byłeś pewien ile czasu minęło, zanim świadomość zaczęła do ciebie wracać, niemniej uczucie komfortowej pustki powoli mijało, zastępowane tępym bólem głowy oraz wrażeniem odrętwienia. Prawy bok nieco pobolewał, choć wcale nie doskwierał aż tak mocno, jak odrętwienie w ramionach, nogach i karku. To ostatnie zapewne spowodowane było tym, że pomimo przebywania w pozycji siedzącej, głowa opadała ci luźno na klatkę piersiową. Jeśli spróbowałeś sobie jakoś ulżyć, szybko dotarło do ciebie, że twoje ciało musiało być skrępowane i tylko głową, stopami oraz palcami dłoni mogłeś poruszać w miarę swobodnie. Inna sprawa, że ręce miałeś wykręcone za plecy, co komfortu również nie dodawało.
- ...działa? - odezwał się ktoś, kto musiał znajdować się niedaleko. Głos miał miękki, choć z pewnością należał do mężczyzny.
- Na pewno! Zioła babci zawsze działają! - odpowiedział jakiś inny mężczyzna, dużo bardziej pewny siebie, sądząc po tonie oraz mocy jaką wkładał w swoje słowa. - Poczekaj no... - mruknął głos, tym razem blisko twojej twarzy, na której zaraz potem poczułeś poklepywanie. Dokładniej - poklepywanie po policzku. Nie było wyjątkowo niedelikatne, ale też dostatecznie natrętne. - Zbudź się, zbudź, księżniczko~
O ile zechciałeś wreszcie otworzyć oczy, pierwsze co mogłeś dostrzec, drażniący cię w panującym półmroku blask świecy lub czegoś do niej podobnego.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com
Johnny
She doesn't want yellow...
avatar

Liczba postów : 242
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Życie to nie iluzja - Quest Johnny'ego   Wto Sie 28, 2018 9:14 pm

Niby powinien się cieszyć z tego, że nie zarył aż tak mocno o ziemię podczas swojego upadku, no nie? Niestety nie miał nawet do tego jakoś okazji.
Dziewiętnastolatka wybudziła rozmowa prawdopodobnie dwóch mężczyzn i klepanie go ręką po jego niezbyt uroczej facjacie. Chłopak instynktownie otworzył oczy, aby jak najszybciej spróbować pojąć, co się do cholery stało. Pierwszą rzeczą, jaką ujrzał, było drażniące jego lewe, naturalne oko światło nieopodal znajdującej się świecy. Pomimo że nie było ono jakieś niesamowicie nieznośne, to mogło być dla niego w tamtej sytuacji porównywalne do odpalenia przez samą gębą latarki w środku nocy, uprzednio przesiadując parę minut w całkowitej ciemności. Poza nią widział praktycznie tylko mrok. Znacie to uczucie, kiedy podczas wielogodzinnej podróży w stosunkowo ciasnym pojeździe z osobą na siedzeniu obok po lewej stronie i oknem po prawej, uda wam się zdrzemnąć na parę godzin, opierając się o ów szybę? Coś takiego właśnie odczuwał nasz Johnny, tylko że jakby kilkukrotnie bardziej nasilone, niż faktycznie powinno być. Wydawało mu się, jakby ktoś przygrzmocił mu z całej siły patelnią w łeb, a wszystkie kończyny wreszcie zwolnił po ich kilkudniowym unieruchomieniu.
Pierwsze, co zrobił, kiedy tylko dotarło do niego, co się stało, to szybko rozejrzał się po otoczeniu, starając się zlokalizować prawdopodobnych napastników oraz miejsce, w którym się znajdował. Nie miał zamiaru JESZCZE próbować się stąd wyrwać. Pierw chciał zrozumieć, co się tak naprawdę wydarzyło.

Rzut na spostrzegawczość

_________________

Prowadzone sesje:


Ostatnio zmieniony przez Johnny dnia Wto Sie 28, 2018 9:14 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 297
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Życie to nie iluzja - Quest Johnny'ego   Wto Sie 28, 2018 9:14 pm

The member 'Johnny' has done the following action : Kostki


'Kostka' : 8
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 297
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Życie to nie iluzja - Quest Johnny'ego   Sro Sie 29, 2018 7:19 pm

- O! Kto by pomyślał! Zadziałało! - ucieszyła się przemawiająca do ciebie chwilę wcześniej postać, wycofując nieco i tym samym tworząc odrobinę więcej swobodnej przestrzeni między wami. Jakkolwiek swobodną można było nazwać tę iście KRĘPUJĄCĄ sytuację...
Oślepiające cię z początku źródło światła, poruszyło się wyraźnie na tle coraz to wyraźnych kształtów otoczenia. Całe szczęście dla ciebie oraz twoich oczu, resztę pomieszczenia wciąż zasnuwał dużo bardziej przystępny półmrok. Dużo mniej szczęśliwie, wszystko co znajdowało się dookoła wraz z dusznym zapachem stęchlizny podpowiadało, że miejsce przetrzymywania twojej osoby najpewniej jest piwnicą.


W gruncie rzeczy niewiele było tu do zobaczenia. Większą część ściany po twojej prawicy zajmował spory, żelazny regał. Liczne, zalegające na jego półkach przedmioty, przypominały ci kształtami butelki, puszki oraz kartony wszelkich rozmiarów. Twoją uwagę mógł przykuć dużo większy kształt zajmujący miejsce tuz pod regałem. Był nieregularny, garbaty i od czasu do czasu zdawał się poruszać.
Przestrzeń po lewej oraz za twoimi plecami zajmowały w głównej mierze kartony oraz sprawiające wrażenie ciężkich kontenery. Nic nadzwyczajnego, nic na czym warto było zawiesić oko, a przynajmniej dopóki nie posiadało się umiejętności prześwietlania przedmiotów w celu dojrzenia zawartości.
To co rzeczywiście warte było dokładnemu przyjrzeniu się, to na pewno dwóch osobników jawiących się tuż przed tobą, oddzielających cię od jedynego wyjścia jakie mogłeś znaleźć. Jednym z prawdopodobnych porywaczy był smukły potwór, którego rzeczywistą wysokość trudno było określić przez fakt, że siedział on z niepokojąco dziwacznie poskręcanymi kończynami na niewielkim stoliku. Miał niewielką głowę o krótkim, gadzim pysku, trzymającą się na groteskowo długiej szyi. Jeśli jednak myślałeś, że to jego szyja jest nieproporcjonalnie długa, wręcz oniemieć mogłeś na widok kończyn! Poplątane pod drobnym torsem, wyglądały jakby ktoś przypadkiem pozbawił je kości. Jedna z zakończonych krótkimi pazurami stóp, wystawała spomiędzy plątaniny pod absolutnie niepoprawnym kątem. Między palcami nieco krótszych, acz wciąż niestosownie zbyt długich rąk, potwór trzymał świecę. Mimo iż nie płonęła, to właśnie ona sama w sobie stanowiła źródło rozświetlającego mrok blasku. Gad nerwowo popatrywał w twoim kierunku. Pokryty był lekko połyskującymi w świetle, srebrzystymi łuskami.
- Patrzcie go! Łypie dziko na prawo i lewo tymi ślipiami niby jakiś kameleonowaty potworzyna. Jesteś pewien, że to aby na pewno człowiek, hm? - zakpił sobie z ciebie jego towarzysz, który mimo iż szerokiej i muskularnej postury, nie był wiele wyższy od ciebie. Rzecz jasna... SIEDZĄCEGO W KRZESLE ciebie. Jego niedźwiedziowaty pysk znajdował się na idealnym dla ciebie poziomie. Pokryty grubym, puchatym futrem, mógłby przypominać idealną maskotkę. "Mógłby", gdyby jego kosmicznie grube brwi, jarzące się czerwienią oczy oraz pysk uzbrojony w bardzo ostre zęby, nie nadały mu raczej wyglądu małego, sennego koszmaru.
- Ja... - odezwał się łagodnie i nieśmiało gadopodobny. - Ja jestem pewien...
- Hmmm~? - misiek wydał z siebie gruby pomruk pełen jawnego powątpiewania. - Związany wcale nie wygląda specjalnie groźnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com
Johnny
She doesn't want yellow...
avatar

Liczba postów : 242
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Życie to nie iluzja - Quest Johnny'ego   Sob Wrz 01, 2018 7:37 pm

Johnny'emu w swoim życiu udało się już wielokrotnie przeżyć zamachy na jego bytowanie, ale o dziwo porwania nigdy jeszcze na szczęście, albo w tym przypadku nieszczęście, ponieważ może by bardziej wiedział, co powinien w takiej sytuacji zrobić, do dnia dzisiejszego nie doświadczył, chyba że można uznać za ów czasowe ubezwłasnowolnienie dosyć brutalne rozdzielenie pewnym ogromnym i czerwonym kozim widelcem jego żółtej duszy i nieżółtego ciała, a następnie osobne zapakowanie ich do słoika oraz trumny. Patrząc przez pryzmat tego niekoniecznie mile przez niego wspominanego wydarzenia, faktycznie można by było się wykłócać z wcześniej wystawionym stwierdzeniem.
Dziewiętnastolatek być może nie uznawał się za jakiegoś wielkiego podziemnego szeryfa w służbie ludu potworów, jednak nie zmienia to faktu, że wiadomość o tym, że jego porywaczami SĄ potwory, nie napawała go pozytywnymi odczuciami. W końcu były to istoty, z którymi przebywać tak po prawdzie preferował bardziej od robienia tego z przedstawicielami swojego własnego gatunku, a przynajmniej ze znaczną ich większością. Chyba wolałby, gdyby nie wiedzieć czemu uprowadziliby go ludzie, a nie potwory, którym tak na dobrą sprawę niegdyś miał zamiar służyć.
... – zamilkł, przysłuchując się wypowiedziom pseudo gada i niepluszowego pluszaka oraz rozglądając się ukradkiem po pomieszczeniu. Niestety poza wysokim prawdopodobieństwem tego, że znajdował się w piwnicy, nic raczej nie mogło mu na aktualną chwilę pomóc. – Co wy do cholery wyprawiacie...? – syknął cicho do znajdujących się przed nim magicznych istot.

_________________

Prowadzone sesje:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 297
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Życie to nie iluzja - Quest Johnny'ego   Pon Wrz 03, 2018 6:05 pm

Podczas gdy przerośnięty pluszak zaczął cię okrążać, przyglądając się twojej osobie ze wszystkich stron, jego gadowaty kolega ledwie ośmielał się rzucić ci choćby pojedyncze spojrzenia. Jeśli spojrzałbyś na dłonie potwora, między którymi ciągle trzymał tajemniczą świecę, dostrzegłbyś, że przez cały czas lekko się trzęsą. Wyglądało na to, że czuł się w obecnej sytuacji równie niekomfortowo co ty, nawet jeśli nie był niczym spętany.
- Nie chcę patrzeć... - mruknął znowu, tym razem jeszcze ciszej, nerwowo kręcąc się przy tym w miejscu. Jego nogi trochę obrzydliwie poruszyły się razem z nim w iście wijowaty sposób. - Nie potrafię... Przepraszam...
Misiek przystanął, znajdując się akurat po twojej prawicy. Gdy kierował wzrok na swojego towarzysza, jego pysk przybrał niespodziewanie współczujący wyraz. Coś ewidentnie było na rzeczy.  
- Nie. To ja przepraszam. Nawet jeśli będę grać "złego glinę", w tej sytuacji i tak nie dasz rady robić za "dobrego", a ja... Eh. Ja nie umiem zbyt długo być draniem. Nawet dla takich jak on. - niski futrzak podrapał się pazurami za uchem. Jeszcze do niedawna krwiście czerwone ślepia, w szybkim tempie poczęły blaknąć, przybierając matowy, bordowawy kolor. Gdy ponownie skierował na ciebie wzrok, wydawał się zupełnie innym potworem. Nie tylko oczy, ale również mimika zmieniła się nie do poznania. Teraz wyglądał na zmęczonego i jakby ... starszego? Trudno było ci znaleźć na to lepsze określenie. 
- Wydaje ci się, że jesteś w pozycji do zadawania pytań, człowieku? - grube brwi zmarszczyły się, ale misiek tylko pokręcił z rezygnacją głową, po czym wskazał nią w stronę gada. - Przyjrzyj mu się dobrze, a sam zrozumiesz. Jestem pewien, że już wcześniej widziałeś kogoś, kto był do niego bardzo podobny. Nie mylę się?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com
Johnny
She doesn't want yellow...
avatar

Liczba postów : 242
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Życie to nie iluzja - Quest Johnny'ego   Pon Wrz 03, 2018 8:12 pm

Zachowanie wężowatego potwora szczególnie przykuło uwagę dziewiętnastolatka. To, co mówił i robił, jednoznacznie wskazywało na to, że niekoniecznie był dumny ze swojej obecności w tym miejscu i najchętniej by się stąd zawinął, w przeciwieństwie do drugiego, bardziej miśkowatego osobnika, który pozornie wręcz rwał się do kłótni z chłopakiem. Ku jego zdziwieniu pluszak po chwili zmienił swoje podejście, jakby na chwilę zapominając o jego obecności w tym pomieszczeniu. Poza tym, o co do jasnej cholery chodziło z tą ich całą gadką?!
Dobry i zły glina... – powtórzył niewątpliwie skonsternowany, na zmiennie przenosząc swój wzrok to na gada, to na pluszaka z horroru. – To niby jakieś przesłuchanie...? Coś zrobiłem nie tak? – zaczął zadawać kolejne pytania, wyraźnie coraz bardziej skołowany.
Fakt, mógłby się zacząć rzucać i wykrzykiwać, co oni przysłowiowo odpierdalają, ale coś mu mówiło, że prawdopodobnie agresja jest na ten moment najgorszym możliwym rozwiązaniem. Szczególnie jeśli w grę wchodziła rozmowa z potworami, które, przynajmniej z tego, co było mu wiadomo, z natury są łagodne i zwyczajnie dobre. Niestety nawet pomimo swojego naturalnego usposobienia, często były zmuszone robić rzeczy, które były sprzeczne z ich rasową mentalnością.
Dobra... – zaczął ostrożnie, jakby skupiając się na tym, żeby nie palnąć niczego głupiego. – Jesteście pewni, że mnie z nikim nie pomyliliście? – zapytał dla pewności, szukając jakiegokolwiek powodu, dla którego mógłby wylądować w tak... Niewygodnej sytuacji. - Nie przypominam sobie, abym zrobił ostatnio coś, co by sprawiło, że zasłużyłbym na swoich własnych porywaczy.

_________________

Prowadzone sesje:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 297
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Życie to nie iluzja - Quest Johnny'ego   Sro Wrz 05, 2018 10:49 pm

Gadzi potwór na pewno nie poczuł się lepiej ani pewniej tym bardziej, kiedy jego kompan zwrócił na niego twoją uwagę. Świeca nazmiennie traciła i odzyskiwała swój blask w objęciach chudych palców, a sam ich właściciel uniósł ją wyżej do swojej twarzy, zupełnie jakby chciał się za nią ukryć. Tym razem całym jego ciałem wstrząsnął lekki dreszcz, lecz za sprawą zmęczonego westchnienia miśkowatego, całkiem szybko ponownie ją opuścił. Tym razem na jego pysku malował się po prostu wyraz bezradnego zawstydzenia.
- Być do tego stopnia zdemoralizowanym, żeby jeszcze pytać... - potwór-pluszak rzucił ci spojrzenie, w którym łatwo było dostrzec zgorszenie, lecz przede wszystkim przeważał w nim jednak smutek. - Twoja gra na nic się tutaj nie zda! Tacy jak ty...! Tacy jak ty powinni-...! - urwał w połowie, skrzywił pysk w bolesnym grymasie i wreszcie wydał z siebie całkiem przyzwoity, godny potężnego niedźwiedzia grizzly ryk, skierowany prosto w twoją twarz. Jeśli nos cię nie mylił, jego oddech pachniał miodem i goździkami.
Potwór uspokoił się natomiast całkiem szybko, kiedy zarzuciłeś możliwość pomyłki. Ba! W jego oczach zaćmiło się światełko nowej, nieco innej obawy. Wreszcie odstąpił pół kroku.
- To... - zaczął niepewnie, lecz wtedy coś zaszeleściło wyraźnie po twojej prawej stronie. Wszystkie odgłosy niosły się po wybetonowanej piwnicy ze zdwojoną siłą.
Zarówno misiowaty, jak i wężowaty zwrócili głowy synchronicznie w tamtą stronę. Jeśli i ty zdecydowałeś się to zrobić, dostrzegłeś, że nieregularny, ciemny kształt, na który wcześniej nie widziałeś zapewne potrzeby zwracać uwagi, podniósł się z podłogi i właśnie otrzepywał płaszcz. Choć odległość między wami nie była wielka, światło zbyt słabo docierało do zaciemnionego obszaru w którym stała nowa postać, żeby móc dostrzec jak dokładnie wygląda. Mogłeś co najwyżej być pewien, że jest wyższa od miśka.
- Człowiek sprytny. Mąci. Wszyscy podobni. Potwory... mają problemy. Często. - odezwała się nowy, tym razem żeński, nieco charczący od chrypki głos. Słuchając sposobu w jaki postać się wysławiała, człowiek mógłby zacząć się zastanawiać, czy przypadkiem nie należy do osoby zza granicy. Wyraźnie bowiem miała problem z zakrojonym słownictwem. Z drugiej strony może na co dzień zwyczajnie nie używała głosu do porozumiewania się? Kto to mógł wiedzieć!
- Ludzie zbyt podobni. Jeden do drugiego. - kontynuowała spokojnie. - Ale Galan śledził. Śledził i wyśledził. Galan... Przyjdzie. Niedługo. Nie trzeba czekać. Galan dobrze tropi. Wytropił. Potwierdzi, gdy wróci. Gdy wróci, my już skończymy. - zakończyła hardo prawdopodobna potworzyca, w dalszym ciągu trzymając się z dala od światła. Pozostali spojrzeli po sobie z dużo większym spokojem. Kimkolwiek była ta osoba, niezależnie od swoich miernych zdolności w porozumiewaniu się, musiała wzbudzać spory szacunek.
- Człowiek siedzi. Nie mąci. My nie bestie. Nie jak ludzie. Nie skrzywdzimy, chociaż powinniśmy. Człowiek zapłaci za to co zrobił. My uwolnimy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com
Johnny
She doesn't want yellow...
avatar

Liczba postów : 242
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Życie to nie iluzja - Quest Johnny'ego   Sob Wrz 08, 2018 9:18 pm

Moja gra? – powtórzył z jeszcze większym zdziwieniem w głosie.
Błyskawicznie zaczął zagłębiać się coraz bardziej w ciemne zakamarki swojego umysłu, aby być w stu procentach pewnym tego, że nie ma sobie nic specjalnego do zarzucenia. Oczywiście jego wysiłki spełzły na niczym. Nie miał bladego pojęcia, dlaczego znalazł się w tak osobliwej sytuacji. Do tego wszystkiego dochodziły zagadnienia na temat tego, jak powinien w tej sytuacji się zachować. Zareagować agresywnie, żarliwie się broniąc, że nie zrobił nic złego? Pokojowo przekonać potwory do ponownego, bardziej spokojnego przemyślenia swoich działań? Może powinien zaczekać i zobaczyć rozwój wypadków lub oczekiwać równie niespodziewanego ratunku? Nie... O tym mógł zapomnieć. Raczej mało prawdopodobne było to, że ktoś wpadnie nagle do akurat tej piwnicy z zamiarem uratowania go oraz zaprowadzenia ładu i sprawiedliwości. Niejedna osoba mogłaby stwierdzić, że miał wiele możliwości, lecz tak niestety patrząc bardziej realistycznie nie było. Dziewiętnastolatek był świadom tego, jak bardzo niektóre persony potrafią być uparte w swoich przekonaniach. Sam był tego całkiem niezłym przykładem.
Kiedy misiek na niego ryknął, Johnny gwałtownie cofnął głowę. Nie było to spowodowane strachem, czy nawet kompletnym przerażeniem, które mógłby praktycznie każdy poczuć na jego miejscu, lecz ów nagły odruch był bardziej skołowaniem czymś tak niespodziewanym.
W momencie, gdy usłyszał kolejny głos, nie wiedzieć czemu poczuł zadziwiająco silne dreszcze na swoich plecach. Z chwili na chwilę, coraz bardziej mu się to wszystko nie podobało. Z każdym kolejnym słowem wypowiedzianym przez trzecią to już istotę, jeszcze bardziej mrużył oczy, starając się jej przyjrzeć. Niestety z tych prób także nic nie wyszło.
Zapłaci...? – bąknął niespokojnie pod nosem, zważywszy na to, że jedyne, co dostawał, to kolejne pytania. – Pierwsze słyszę o jakimś Galanie. – odrzekł, tym razem głośniej, aby wszyscy go bez problemu usłyszeli. – Powiecie przynajmniej za co ma mi się oberwać...? – dodał rezygnacyjnie, z lekka opuszczając głowę.

_________________

Prowadzone sesje:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 297
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Życie to nie iluzja - Quest Johnny'ego   Sob Wrz 08, 2018 11:26 pm

Postać ukryta w cieniu poruszyła się lekko na boki, jakby przestępowała z nogi na nogi czy też łapy na łapę.
- Zapłaci. Za zbrodnie. Za zabójstwo. - odpowiedziała krótko, zdawkowo i dobitnie. Nawet jeśli jeszcze nie mogłeś dostrzec zbyt wiele ponad kształtami rozmówczyni, wyraźnie dostrzegłeś jak podnosi rękę i wskazuje nią w stronę gadziego potwora, który kompletnie zesztywniał na dźwięk jej słów. - Za zabójstwo siostry. - dodała zdawkowo, lecz najwyraźniej nie uznała, że trzeba tu cokolwiek więcej tłumaczyć. Sytuacja zaczynała robić się coraz dziwniejsza i bardziej niepokojąca z chwili na chwilę. Jakby nie było, właśnie zostałeś oskarżony o morderstwo. Z takich rzeczy niełatwo się wykręcić, zwłaszcza gdy usiłowało się tłumaczyć swoją niewinność osobom przekonanym o twojej winie, a dodatkowo jeszcze bezpośrednio związanym ze sprawą emocjonalnie. Na domiar złego nowa osobistość sprawiała wrażenie niezachwianej i pewnej swojego.
- Wiemy wszystko. Galan widział. Widział z ukrycia. Za późno na pomoc.
Na chwilę zaległa cisza. Bardzo ciężka cisza, podczas trwania której pozostała dwójka potworów z zacięciem wlepiała oczy w randomowe punkty w podłodze.  
- Koniec rozmów. - zarządziła wreszcie postać ostro, wreszcie zbliżając się w waszym, a raczej twoim kierunku. Poruszała się niemalże bezszelestnie, gdyby nie krótki płaszcz. - Potrzebujemy informacji. Człowiek nie był sam. Nie działał sam. Zabierzemy informacje. Ważne wspomnienia. Ukarzemy... i wypuścimy. Nie zabijemy.
Wężowaty potwór szybko sprawił, że świeca nieco przygasła. Pojawił się za to nowy obiekt, rozświetlający nieco spowijający was mrok. Wyciągnęła go stająca teraz przed tobą potworzyca, której wreszcie mogłeś się lepiej przyjrzeć. Nic dziwnego zresztą, że tak trudno było cokolwiek wcześniej dostrzec, skoro nie tylko ubrana była na czarno, ale jeszcze pokrywało ją czarne futerko!



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com
Johnny
She doesn't want yellow...
avatar

Liczba postów : 242
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Życie to nie iluzja - Quest Johnny'ego   Nie Wrz 09, 2018 9:58 am

Do głowy posiadacza duszy sprawiedliwości przybył jeszcze jeden pomysł. Skoro niegdyś szkolił się na Królewskiego Strażnika pod okiem wszystkim dobrze znanej Undyne, dlaczego nie miałby ów faktu wykorzystać i użyć go jako głównego argumentu, który pomógłby mu przemówić potworom do ich rozumów? Niestety był sobą i szybko porzucił ten pomysł. Na jego decyzję podziałało parę czynników. Do głównych między innymi należała niechęć do ponownego polegania na czymś, co tak usilnie starał się porzucić. Zapewne w tej kwestii jego żółta duma miała bardzo wiele do powiedzenia.
Kolejną rzeczą, która odciągała go od tej idei, to świadomość tego, że niekoniecznie może mu ktokolwiek tutaj uwierzyć. Gdyby dalej miał 16 lat i wyglądał dokładnie tak, jak kiedyś oraz w dalszym ciągu nosiłby na swojej głowie charakterystyczny kapelusz, to kto wie? Może któryś z nich by go skojarzył. W końcu czymże są dla potwora trzy lata, w obliczu pieprzonej długowieczności, jaką posiadał, czyż nie? Z doświadczenia wiedział, że są pamiętliwymi skurczybykami.
Nigdy NIKOGO nie zabiłem, choć miałem ku temu parę okazji. – syknął niemal od razu na postawione mu zarzuty, specjalnie podnosząc przy tym głos. – Może poczekamy na tego waszego Galana? Chętnie sobie z nim pogadam. – dodał, z wyraźnie coraz bardziej widniejącym na jego twarzy ponurym oraz nieco gniewnym wyrazem. Zapewnienia potworów o tym, że przeżyje, jakoś niezbyt podnosiły go na duchu. Ciekawe dlaczego, huh? Nie miał zamiaru dostawać po tyłku za czyjąś pomyłkę.
Johnny ponownie zmrużył oczy, będąc uprzednio już przyzwyczajonym do nikłego światła świecy. Widok przerośniętego szczura niezbyt go poruszył. Niewiele to zmieniało, a też nie można zaprzeczyć, że wiele już zdążył zobaczyć, jeśli chodzi o tysiące różnych odmian istot do niedawna zamieszkujących podziemia góry Ebott. Jego uwagę za to zdołał zwrócić pewien niebieski kryształek, który potworzyca trzymała w swoich łapkach.
Wspomnienia...? – powtórzył wyraźnie zaniepokojony. Raczej mało kto by się cieszył z faktu, że ktoś chce grzebać w jego makówce, a tym bardziej ów młody mężczyzna, który niekoniecznie lubił dzielić się z kimkolwiek swoimi przeżyciami. – Nie sądzę, żebyście znaleźli coś satysfakcjonującego lub ciekawego. – stwierdził krótko, po czym nerwowo parsknął śmiechem. – Powtórzę się jeszcze raz... NIE WIEM, o co wam do cholery chodzi. NIKOGO nie zabiłem, a na pewno nie ukatrupiłbym ŻADNEGO potwora. – coraz bardziej podnosił swój głos tak, jakby odpowiadał na jakieś cholernie niedorzeczne i zwyczajnie kompletnie idiotyczne pytania.

_________________

Prowadzone sesje:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Życie to nie iluzja - Quest Johnny'ego   

Powrót do góry Go down
 
Życie to nie iluzja - Quest Johnny'ego
Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Will
» Kroniki Hogwartu
» Akademia Fiore
» Johnny Blaze - Ghot Rider
» Życie jest jak pudełko czekoladek - nigdy nie wiesz, co ci się trafi.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Welcome to the Surface! :: Komu w drogę... :: World of Quest-
Skocz do: