IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share
 

 Szpital

Go down 
AutorWiadomość
Admin
Bożyszcze tłumów
Admin

Liczba postów : 421
Join date : 26/11/2017

Szpital  Empty
PisanieTemat: Szpital    Szpital  EmptyNie Sie 12, 2018 6:18 pm

Nowoczesny Zakład Leczniczy w zabytkowych obiektach pawilonowych, rozmieszczonych na terenach parkowych. Niesie pomoc medyczną każdemu potrzebującemu, mogącego wylegitymować się jako człowiek. Pomimo wszelkich chęci, żaden potwór nie otrzyma tu pomocy nie tyle z braku chęci, co wiedzy lekarzy na ich temat.

Leczenie lekkich okaleczeń ciała: 15G
Leczenie średnich ran: 25G
Leczenie ciężkich ran: 35G
Poradnia lekarska: 5G
Poradnia psychiatryczna: 10G

Osoby przetransportowane do szpitala przez zespół medyczny mogą otrzymać 50% zniżki.


*W razie braku większych okaleczeń, wpływających w poważniejszy sposób na stan postaci, raz na miesiąc możliwym jest dla gracza przyspieszone odzyskanie brakującej ilości zdrowia bez obowiązku przeprowadzenia sesji z Mistrzem Gry w szpitalu w zamian za większą ilość płaconej za to waluty. Można tego dokonać zwyczajnie pisząc w temacie post, w którym wybieracie jedną z poniższych dwóch opcji za daną sumę G oraz zaczekać na jego zaakceptowanie przez osobę funkcyjną:

Odzyskanie brakującego HP do maksymalnie 25% - 25G
Odzyskanie brakującego HP w przedziale od 25 do 50% - 35G
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com
Vorbis
Śmiechowa Gwiazda
Vorbis

Liczba postów : 144
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Pracownik Antykwariatu
Ekwipunek : Telefon komórkowy
Join date : 19/04/2018

Szpital  Empty
PisanieTemat: Re: Szpital    Szpital  EmptySro Kwi 10, 2019 10:07 pm

28.03.19r.; popołudnie

Czerwono biały bus, zwany przez niektórych karetką wjechał do szpitala. Dwaj panowie w strojach typowych dla ratowników medycznych wyjęli składane łóżko na kółkach, na którym leżał nie kto inny, jak Roger. Poraniony, pokrwawiony nie mógł obecnie robić nic innego, jak starać się nie umrzeć. Lecz nie tylko on był pasażerem lekarskiego pojazdu. Z niego wysiadła także Marinette, która w przeciwieństwie do swojego towarzysza niedoli, nie wymagała pilnego spotkania ze stołem operacyjnym. Tak naprawdę na pierwszy rzut oka nic jej nie było! Lecz ona sama mogłaby narzekać na ból pośladków.
Dziewczynie nie pozwolono pójść za chłopakiem. Kazano jej zostać w poczekalni przy SORze. Jednak nie zostawiono jej samej, bowiem chwilę później podeszła do niej pielęgniarka.
- Przepraszam, to Ty przyjechałaś z tym chłopakiem, prawda? Czy zechciałabyś się umyć? Jesteś cała w… wiesz czym. Później, jeżeli nie masz nic przeciwko, zbada Ciebie lekarz.
Duszyczka zmyła z siebie większość posoki. Niestety pewna część krwi została na ubraniu, lecz teraz wyglądało to raczej na plamę po soku. Jeżeli Mari zgodziłaś się na badanie, zostałaś wzięta pod opiekę lekarza, który w sumie stwierdził, że masz lekkie stłuczenie i nic ci nie jest. Pociecha jaką zapewnił ci pracownik szpitala sprawiła, że od razu poczułaś się lepiej (odzyskałaś 2 hp), ale jakoż, że to prywatny szpital, musiałaś zapłacić 5 G. Jeżeli odmówiłaś badania, po prostu puszczono cię wolno. W obu przypadkach później mogłaś poczekać na Rogera, albo nie.

Wyżej wspomniany chłopak nie miał tak wesoło, jak jego towarzyszka. Dwójka ratowników wprowadziła go do sali operacyjnej. Sala wyglądała jak… no typowa sala operacyjna. Biały stół na środku, a nad nim lampa świecąca wręcz oślepiającym światłem. Wokół półmrok i szafki z różnymi przyrządami.
Delikatnie postawiono pechowca na stole, przy którym już znajdowały się dwie pielęgniarki i lekarz. Pielęgniarki zaczęły rozcinać nożyczkami ubrania w okolicach ran, a pan doktor wbił się igłą strzykawki w tętnice i wprowadził jakiś środek. Sam operowany nie miał czasu zbytnio zastanawiać się co to jest, bowiem chwilę po wpadł w objęcia Morfeusza.

Roger obudził się po dwóch godzinach. Od razu mógł zauważyć, że mu dużo lepiej. Rana na nodze już prawie nie boli, tak samo nos i ogólnie głową. Chłopak mógł zauważyć, że leży sam w szpitalnej sali z pojedynczym łóżkiem. Na dworze już powoli zaczęło się ściemniać. Na szczęście lampy na suficie świeciły jasno, więc półmrok nie wkradał się do pokoju.
Po chwili do pomieszczenia wszedł lekarz. Najwidoczniej mieli sposoby, aby na odległość sprawdzać, czy ktoś się obudził. Doktor wyglądał na mężczyznę w średnim wieku. Miał na sobie okulary, typowy dla tego zawodu kitel i pojedyncze siwe włosy na czuprynie. Jeżeli pacjent się postarał, mógł sobie przypomnieć, że to właśnie ten człowiek go operował.
Chirurg uśmiechnął się widząc, że jednak żyjesz. Podszedł do twojego łóżka i odrząknął.
- Dzień dobry. Nazywam się Adolf Redspade i jestem lekarzem chirurgiem, który cię operował. Pozwól, że od razu przejdę do sedna. Zszyliśmy twoje rany. Przyznam, że nie było łatwo. Szczególnie z twoim udem. Jednak mogę cię pocieszyć, że będziesz mógł normalnie chodzić. Tylko, że za jakiś czas. Przez najbliższy miesiąc proszę, nie nadwyrężają się. Rana musi mieć czas, żeby się w zupełności zagoić. Dostaniesz leki przeciwbólowe, które pomogą ci normalnie funkcjonować. Aha… i później podjedzie do Ciebie policja. Muszą zapytać się Ciebie co się właściwie stało. Iii chyba jutro zostaniesz wypisany. Musimy Ciebie przynajmniej jeden dzień przytrzymać. Jeżeli chodzi o pieniądze, to zostanie pobrana od Ciebie kwota w wysokości 45 G. No, z mojej strony to tyle. Życzę miłego dnia! - mówiąc ostatnie słowo, lekarz prędko wyszedł z sali. Zostawił jednak otwarte drzwi. Jeżeli Marinette zdecydowała się zostać i na Ciebie poczekać, będzie mogła teraz wejść do twojej sali.

//Roger i Marinette

_________________
KP| Skrytka
Zajęte sloty: 1/3
:|
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Roger

Roger

Liczba postów : 50
Zamieszkanie : Peryferie
Praca/Zawód : Pracownik elektrowni
Ekwipunek : zapalniczka, mały nożyk, muszkiet
Join date : 02/03/2019

Szpital  Empty
PisanieTemat: Re: Szpital    Szpital  EmptyCzw Kwi 11, 2019 10:38 am

Ostre światło jarzeniówki uderzyło w chłopaka zaraz po tym jak powieki jego oczu się rozdzieliły. Odruchowo starał się zasłonić twarz ręką, kiedy zorientował się, że została dołączona do niej jakaś elastyczna rurka, mająca swój koniec w zawieszonej obok łóżka buteleczce, na której widniał napis NaCl.
Nieco ociężale podniósł się z łóżka i teraz, oprócz białego sufitu, mógł zobaczyć, że znajduje się w jakimś pokoju wyposażonym w kilka podobnych szafek, które widział w pomieszczeniu higienistki, kiedy to jeszcze chodził do szkoły, tablicę z zawieszonymi zdjęciami rentgenowskimi i kilka innym przedmiotów. Okazało się również, że jego ubrania zostały podmienione na długi, biały fartuch, który oprócz slipek stanowił jedyną część garderoby.
- Czy ja umarłem i znalazłem się w przedsionku nieba lub piekła? - zastanawiał się. Wprawdzie wszystko wokół było przyobleczone w biel, jednak za oknem panowała szaruga.
Prędko jednak jego domysły zostały rozwiane, kiedy do pokoju wszedł jakiś facet z przewieszonym przez szyję stetoskopem i jakąś teczką z plikiem papierów. Po niedługim czasie chłopak już wszystko wiedział. Wcale nie umarł, a został przewieziony do szpitala, gdzie go połatano.
Wciąż jednak niewiele pamiętał sprzed tego, jak się tu znalazł. Jak przez mgłę przypomniał sobie kilka ostatnich obrazów z początku dnia. Park, ptaki, ławeczka i ładna dziewczyna, a także jacyś faceci i powykrzywiane twarze, to wszystko składało się na nielogiczną, według niego całość. Zupełnie tak, jakby był w realistyczny śnie, choć patrząc na stan w jakim się znalazł, sen ten musiał być niezwykle realistyczny.
Leżąc tak w zamyśleniu, do pokoju weszła jego własna matka, cała we łzach, a na jej ustach był wymalowany wielki uśmiech, który ni jak się wpasowywał w wilgotne oczy. Matka przytuliła go z całych sił i wyjaśniła z grubsza okoliczności, przez które znalazł się w tym miejscu. Do głowy Rogera zaczęły docierać kolejne elementy układanki. Teraz już wiedział przez co, a właściwie przez kogo znalazł się w takim stanie.
Matula miała tylko chwilę na przywitanie się z jedynym synem. Sama bowiem była pracownicom w tym ośrodku i właśnie wezwano ją do kolejnego pacjenta na innym oddziale. Na odchodnym rzuciła, że jest z niego dumna i znikła za drzwiami.

Odprowadziwszy ją oczami, chłopak dostrzegł, że na korytarzu znajduje się kilka osób w niebieskich mundurach i znany już mu lekarz.
- Ciekawe co się stało? - ponownie zadał sobie pytanie. Z opowiadań matki wiedział, że czasem do szpitala trafiają więźniowie, którzy są eskortowani przez dwóch lub więcej strażników. Nigdy jednak nie widział tego na własne oczy, a na ich widok, a właściwie świadomość, że może stać przy nich jakiś recydywista, nieźle chłopakowi podniósł ciśnienie we krwi. Miał tylko nadzieję, że ów więźniowi nie zostanie przydzielony ten sam pokój co jemu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marinette
Ukochane słoneczko forum
Marinette

Liczba postów : 156
Ekwipunek : Medalion z Delta Rune, baletki do tańca, stary telefon, portmonetka z goldem, lizak.
Join date : 15/04/2018

Szpital  Empty
PisanieTemat: Re: Szpital    Szpital  EmptySob Kwi 13, 2019 9:05 pm

Z trudem pojęła, w końcu w jak porypanej sytuacji się znalazła, lecz w duchu modliła się o zdrowie Rogera. Był dla niej zupełnie obcym człowiekiem, aczkolwiek wrażliwość i wiele innych cech czternastolatki nie pozwalały na to, aby pozostała obojętna, zwłaszcza w takiej sytuacji. To, że nie mogła towarzyszyć mężczyźnie dalej, było dla duszyczki zrozumiałe, jednak... nie zamierzała wracać do domu. Nie, dopóki nie dowie się, czy wszystko z nim w porządku!
Zdołała się uspokoić, lecz serce łomotało jak szalone ze strachu. Obawiała się o wiele rzeczy, jednak te, dotyczące tego, co zrobi i co powie rodzicom, gdy wróci do domu były na samym końcu. — Muszę do nich zadzwonić. — to dla dziewczyny wydawało się dobrą opcją w tej chwili, choć dopiero teraz poczuła narastającą gulę na myśl o rozmowie z nimi. — Nie chcę kłamać... — jednak nie czuła się na tyle silna, aby to zrobić. Była w kropce, a jej dłoń nawet nie drgnęła, aby chwycić telefon. Na szczęście z jej natłoku myśli wybudziła ją pielęgniarka.
Tak, chciałabym skorzystać, dziękuję! — powiedziała słabo, choć nieco skrępowana tym. O ile zdrowotnie zbytnio jej nie dolegało, tak ona sama w całej swojej okazałości zdecydowanie odbiegała od normy. Brudny od ziemi i szkarłatnej cieczy z pewnością wzbudziłby u co poniektórych nieme przerażenie. — Myślę, że nie potrzebuję badań, czuję się dobrze. — dodała, deklarując o swoim stanie zdrowia, który nieco odbiegał od faktycznego stanu rzeczy. Nie doznała czegoś poważnego, trochę poboli i przejdzie, a przynajmniej na to liczyła kasztanowłosa.
Balerina była wielce wdzięczna kobiecie za ofertę, miała przynajmniej jedną rzecz z głowy, jak również nie wystraszy ludzi swoim wyglądem! O ile ona miałaby to kompletnie gdzieś, tak niestety musiała dopasować się pod innych. Niestety płaszcz wciąż posiadał plamy, lecz miała nadzieję, że kilka serii prania w pralce sprawi, że jej odzienie będzie bez skazy i „nowe”. Raz jeszcze podziękowała pracowniczy szpitala, po czym zapytała, czy może coś wie o stanie Rogera. Niestety pielęgniarka nie miała żadnych wieści, więc poleciła jej, aby poczekała. Tak też właśnie zrobiła, lecz też w międzyczasie zadzwoniła do Amelii, przekazując jej, że wróci do domu nieco później. Wolała przez telefon nie przekazywać całego zdarzenia, jaki miał miejsce w Wiśniowym pomoście. Preferowała już raban we własnych czterech ścianach, zresztą nie chciała zbyt wcześnie martwić kobietę. Duszyczka integracji już by tego nie wytrzymała!
Od czasu do czasu podbiegając do niektórych lekarzy z tym samym pytaniem, otrzymując niestety podobną odpowiedź co wcześniej, aż w końcu jeden z nich wyjawił miejsce pobytu chłopaka, gdzie ta natychmiastowo we wskazanym kierunku podbiegła. Minęło jednak trochę czasu, nim wejść do środka, a gdy nadarzyła się okazja — po prostu weszła do sali.
Hej... jak się czujesz? — podeszła do niego, chowając swe rączki za plecami. Siliła się na delikatny uśmiech na twarzy, co prawie jej się udało, jednakże nie miał w sobie tyle dziecięcej serdeczności niż zazwyczaj, Wciąż ciążyło na niej sumienie tego, co się stało.

_________________
| KP || Skrytka || Aktualny ubiór || Posty fabularne: 96 || Theme |
Szpital  Y4X90Pl
AKTUALNE SESJE |
| wolne || wolne || wolne |
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Roger

Roger

Liczba postów : 50
Zamieszkanie : Peryferie
Praca/Zawód : Pracownik elektrowni
Ekwipunek : zapalniczka, mały nożyk, muszkiet
Join date : 02/03/2019

Szpital  Empty
PisanieTemat: Re: Szpital    Szpital  EmptyNie Kwi 14, 2019 1:22 pm

Nie minęła chwila, a zaraz po matce Rogera, do pokoju zawitała znana już mu osóbka. Na widok Marinette chłopakowi poprawił się nieco humor. Odetchnął z wielką ulgą, kiedy po szybkich oględzinach panienki, wykazał brak jakichkolwiek nałożonych opatrunków.
- Księżniczko moja! Rad jestem, że nic Ci nie jest. - wypalił nagle z takim entuzjazmem, że kilka znajdujących się w pobliżu pielęgniarek ukradkiem zajrzało do pokoju, podśmiechując się cichutko.
- Pomimo ciężkich ran, Twój rycerz żyje. - dodał z nie mniejszym zadowoleniem. Sądząc po minie dziewczyny i coraz głośniejszego śmiechu dochodzących z korytarza, do chłopaka musiało dojść, że taki rodzaj przywitanie nie był do końca normalny, więc nim zdołał wypowiedzieć kolejne zdanie, ugryzł się w język.
- Wybacz. - rzucił prędko. - Nafaszerowali mnie silnymi środkami przeciwbólowymi i dopiero co wybudziłem się z narkozy. Ludzie czasem tak na te środki reagują. - nieco zakłopotany i zawstydzony próbował się wytłumaczyć z nazbyt śmiałej wypowiedzi.
Przesunął się nieco na drugą stronę łóżka i wskazał dziewczynie, utworzoną w ten sposób na materacu wolną przestrzeń, aby mogła sobie usiąść. Próbując okiełznać narkotyczny efekt wywołany przez leki, chciał podjąć jakiś temat, jednak zobaczywszy, że lekki uśmiech Marii nie był do końca szczery, a i jej przybrana poza dziecka, które właśnie coś zmajstrowało i zostało wezwane przez rodzina na spowiedź, zdradzało, że coś jest nie tak, prędko zmienił początkowe założenia i zaczął mówić zupełnie od rzeczy.
- Wiesz. - Skierował swój wzrok na biały sufit. - Cieszę się, że nic Ci nie jest. Niestety mam to do siebie, że krąży nade mną jakieś fatum. Jak nie zachoruję na coś, to spadnę ze schodów. Jak nie zaatakuje mnie zdziczały pies, to ktoś zacznie mi wymachiwać pięścią przed twarzą. I o ile takie zdarzenie dotyczy tylko mnie, o tyle jest lżej. Natomiast jeśli przez mój pech, ktoś inny cierpi, to czuję się z tego powodu jak najgorszy śmieć. - Przeniósł spojrzenie na poplamioną od krwi sukienkę nowej koleżanki. W jego głowie zaczęła tworzyć się myśl, że to mogłaby być jej krew. Prędko wyrzucił z siebie taką wersję rzeczywistości i z poplamionej odzieży, skoncentrował się na dziecinnej twarzyczce Marii i począł się w nią wpatrywać jak kot, który właśnie przymierzał się do wykonania susła na niczego niespodziewającą się ptaszynę.
- Ale przez tą całą sytuację...coś sobie uświadomiłem. - jego usta znów wykrzywiły się w mały uśmiech i mogłoby się wydawać, że znów zaczyna tracić kontrolę nad własnym językiem.
- Potrzebuję kobitki takiej jak ty, Złociutka. Takiej, z którą mógłbym spędzać mile czas karmiąc ptaki czy głaszcząc wiewiórki, ale i też mordować złych typków. - W tym momencie ktoś na korytarzu zaczął się krztusić, a chichy chichot przerodził się w donośny śmiech wielu osób, przez który chłopak ponownie zdał sobie sprawę, że wygaduje jakieś bzdury, co doprowadziło go do stanu, iż cała jego twarz poczerwieniała, a zęby coraz bardziej wbijały się w niesforny język, karząc go w ten sposób.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vorbis
Śmiechowa Gwiazda
Vorbis

Liczba postów : 144
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Pracownik Antykwariatu
Ekwipunek : Telefon komórkowy
Join date : 19/04/2018

Szpital  Empty
PisanieTemat: Re: Szpital    Szpital  EmptyNie Kwi 14, 2019 8:10 pm

- Mam nadzieję, że z tym mordowaniem mówisz niepoważnie, synu - rzekł gromki, trochę chrapowaty głos. Do pokoju weszło dwóch policjantów. Mieli na sobie typowe mundury funkcjonariuszy służb porządkowych. Jeden z nich wyglądał na człowieka po czterdziestce. Siwizna delikatnie poruszyła mu skronie, a twarz miał spaloną słońcem i prawdopodobnie gorzałą.
Drugi zaś był młodzieńcem, prawdopodobnie około dwudziestki. Okulary na nosie podkreślały jego brązowe oczy, które rzucały dość obojętne spojrzenie.
Właścicielem gromkiego głosu okazał się być ten starszy, bowiem podszedł parę kroków zaczął krótki monolog.
- Witam pana i panią. Nazywam się Steven Quickstep, a to jest Richard Hammond - człowiek przedstawiony jako Richard mruknął potwierdzająco i wyjął notes - Jesteśmy funkcjonariuszami policji w mieście Ebott i przyszliśmy zapytać się Ciebie młody człowieku o twoją wersję wydarzeń. Ciebie młoda damo także poprosimy, żebyś powiedziała jak według Ciebie to wyglądało. Tylko proszę was obu o ograniczenie kłamstw i wyolbrzymień do minimum.
Okularnik skrupulatnie i z zadziwiającą szybkością zapisywał każde słowo wypowiadane przez jego partnera. A starszy policjant skończywszy mówić, przysunął sobie krzesło stojące na uboczu. Usiadł na nim i zmęczonym życiem wzrokiem zbadał waszą dwójkę.

_________________
KP| Skrytka
Zajęte sloty: 1/3
:|
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marinette
Ukochane słoneczko forum
Marinette

Liczba postów : 156
Ekwipunek : Medalion z Delta Rune, baletki do tańca, stary telefon, portmonetka z goldem, lizak.
Join date : 15/04/2018

Szpital  Empty
PisanieTemat: Re: Szpital    Szpital  EmptyWto Kwi 16, 2019 8:02 pm

Zachowanie Rogera całkowicie zbiło dziewczynę z pantałyku. Przez chwilę nie miała pojęcia, jak ma zareagować na jego słowa. Co jak co, ale zwracanie się do niej per Księżniczko było czymś niecodziennym dla młodej Liddell. Nie licząc rzecz jasna Vincenta, który czasem zwracał się do niej z tymże tytułem w ramach żartu, przez co też tak odebrała w tym momencie Marinette, choć ciemniejszy kolor na jej licach świadczył bardziej o nijakim zażenowaniu, a już zwłaszcza, gdy do jej uszu dotarły chichotki pielęgniarek. Przynajmniej im było do śmiechu w przeciwieństwie do czternastolatki, która zbyt długo główkowała nad swoją odpowiedź.
Księżniczka? Rycerz? Brzmi to tak niedorzecznie, ale do tej sytuacji chyba pasuje jak ulał. — odparła zmieszana tym wszystkim, nawet mimo jego wyjaśnień o lekach, które pobudzają go do takiej głupiej paplaniny z jego strony. Jednakże skrycie cieszyła się z tego, iż przynajmniej nijako humor mu dopisuje. Przelotnie podjęła się poszukiwaniu krzesełka, lecz niestety przy łóżku Rogera takowego nie było, co chyba sam mężczyzna zauważył, oferując mu kawałek miejsca na materacu. Brunetka z początku chciała odmówić, chcąc przekazać mu, iż znajdzie jakieś siedzenie dla siebie, lecz nie miała serca też odmówić po tym, co zrobił, więc dziękując mu krótko, zajęła miejsce, jednak zachowując mniej więcej przestrzeń osobistą.
Huh? — spojrzała na niego, gdy ten zaczął swój wywód o tym, że siedzi nad nim fatum, po czym zaśmiała się pod nosem. O tym samym pomyślała w kontekście swojej osoby, lecz jej wcześniejsze potknięcia nie były tak... tragiczne, paskudne w przeciwieństwie do bruneta. Chciała coś powiedzieć na ten temat, lecz po raz kolejny zaskoczył, a bardziej zawstydził tancerkę kolejnymi słowami w przepływie działaniu narkozy, a owacje śmiechu jedynie potęgowały to uczucie. — C-co?! — wydukała, wciąż nie dowierzając temu, co właśnie powiedział na głos. Z pewnością dziewczyny z jej klasy by teraz piszczały z zachwytu, krzycząc jakie to słodkie i kochane, że jest dokładnie tak samo, jak w jakimś fanfikcji z bad boy'em. Niestety Mari nie rozumiała tej dziwnej mody, lecz nie czuła w tym momencie jakoś specjalnie dobrze, o czym świadczyła równie czerwona twarz co u Rogera. — Proszę, nie mów takich rzeczy! Ja naprawdę się o ciebie martwiłam! — niemalże huknęła na niego, spoglądając na niego spod byka, lecz sam poszkodowany mężczyzna mógł dostrzec na jej twarzy przejaw skrępowania niżeli naburmuszenia. Nie była zła, lecz nie podobało jej się to, w jaki sposób się do niej zwraca. W końcu nie znali się dobrze, więc taki rozwój relacji nie mógł mieć nawet miejsca!
Gdy do jej par uszu dotarł zachrypnięty głos, ta momentalnie się speszyła, lecz od razu jej oczy spoczęły na kolejnych ludzi w mundurach. Dzień się jeszcze nie skończył, a moc wrażeń nie było końca, co było w niesmak posiadaczce integracji, która w tej chwili marzyła jedynie o jego zakończeniu. Jej krwistoczerwone oczy skakały raz to na jednego, raz to na drugiego człowieka.
Dobry wieczór. — zdecydowała się wpierw przywitać, będąc wciąż zmieszana tym wszystkim. — Oczywiście, jak najbardziej rozumiem, proszę Pana. — odpowiedziała grzecznie do starszego funkcjonariusza, składając swe drobne dłonie na kolanach. Była niewątpliwie spięta, gdyż jakby nie patrzeć to była jej pierwsza tak bliska styczność z ludźmi piastującymi nad prawem i porządkiem w mieście, nie licząc pewnego momentu. — Wystarczy, że powiesz im wszystko, jak było...

_________________
| KP || Skrytka || Aktualny ubiór || Posty fabularne: 96 || Theme |
Szpital  Y4X90Pl
AKTUALNE SESJE |
| wolne || wolne || wolne |
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Roger

Roger

Liczba postów : 50
Zamieszkanie : Peryferie
Praca/Zawód : Pracownik elektrowni
Ekwipunek : zapalniczka, mały nożyk, muszkiet
Join date : 02/03/2019

Szpital  Empty
PisanieTemat: Re: Szpital    Szpital  EmptyWto Kwi 16, 2019 9:07 pm

Niezręczną ciszę po niezbyt przemyślanych słowach Rogera przerwał głos funkcjonariuszy prawa, na widok, których chłopak nieco przywrócił się do porządku. Odkąd pamiętał, zawsze starał się omijać szerokim łukiem tego typu osoby. Pomimo tego, że nigdy w życiu nie złamał żadnego z przepisu prawa, bliski kontakt z policją zawsze wywoływał u niego poczucie strachu i wyzwalał w nim ogromną dawkę stresu.
- Jasne panie władzo. - zapewnił Quickstepa. - To może ja opowiem pierwszy jak to był, zanim znów, skutki uboczne leków przejmą kontrolę nad moim językiem.   
Zebrawszy myśli, począł powoli wyjaśniać całe zajście. Starał się wszystko opisywać ze szczegółami. Nie było to dla niego łatwe, zwłaszcza, że przez zasadniczą część akcji był pod wpływem czegoś w rodzaju furii lub otępienia, które wraz z naturalnym wygaszeniem, zabrało ze sobą parę fragmentów wspomnień sprzed kilku godzin. Dodatkowo zimny wzrok starszego z funkcjonariuszy nie ułatwiał sprawy, przez co chłopak niejednokrotnie zaczął się jąkać czy powtarzać ten sam element zeznań.
Minuty mijały, a stos karteczek, na których Hammond zapisywał każde słówko, cały czas się powiększał.
W końcu, po długim czasie, jaki Roger spędził na odtwarzaniu całego zajścia, wreszcie mógł ogłosić, że z jego strony to wszystko. Hammond skrótowo przedstawił mu to, co zanotował i upewniwszy się, że chłopak nie ma nic więcej do powiedzenia, skierował swoją uwagę na młodej dziewczynie.
- Chwileczkę. - przerwał nagle Roger. - Jest jeszcze coś. - Wziął głęboki wdech i starał się przedstawić swoje domysły jak najbardziej precyzyjnie. - Otóż, ten facet, który zrobił z mojego uda mielonkę... w nim było coś dziwnego. Normalnie, większość bandziorów nosi takie zabawki dla zwykłego zastraszenia.A nawet jeśli, to po zadaniu jednego ciosu uciekają. W pewnym momencie, zauważyłem, że stracił jakby błysk w oczach, jakby przestał myśleć, a zaczął działać mechanicznie. Wydaje mi się, że wyrobił w sobie ten odruch. Tak więc, sądzę, że jest członkiem jakiejś zorganizowanej grupy przestępczej, zwłaszcza, że jego kompan wydawał się być nowy w tej branży, zupełnie jakby dopiero co opuścił obiekt szkoleniowy. - chłopak wypuścił resztę powietrza z płuc i po kilku płytkich wdechach dokończył myśl. - I na sam koniec. Gdy udało mi się uszkodzić jego kompana. - bojąc się konsekwencji prawnych, celowo uniknął powiedzenia wprost, że wsadził nóż w trzewia drugiego z napastników. - Tamten błyskawicznie porzucił znęcanie się nade mną i popędził drugiemu z pomocą. Sądzę, że mogli być braćmi, zwłaszcza, że na odchodnym, została posłana w moją stronę stanowcza groźba zemsty. - chciał powiedzieć coś jeszcze, ale jego ślinianki przestały pracować, przez co siłą rzeczy musiał zamilknąć, przez co prawo głosu zyskała jego koleżanka.  

_________________
|KP|=|SKRYTKA|=|ZAJĘTE SLOTY: 2/3|
Szpital  Image10
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vorbis
Śmiechowa Gwiazda
Vorbis

Liczba postów : 144
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Pracownik Antykwariatu
Ekwipunek : Telefon komórkowy
Join date : 19/04/2018

Szpital  Empty
PisanieTemat: Re: Szpital    Szpital  EmptySro Kwi 17, 2019 2:24 pm

Richard skrupulatnie zapisywał każde słowo wypowiedziane przez Rogera. Co chwilę przewracał kartkę w swoim notesie, aby błyskawicznie zapisać następną stronę zeznań. Steven natomiast słuchając, jednocześnie bawił się długopisem przypiętym do kieszeni na koszuli munduru. Kiedy poszkodowany skończył mówić, starszy funkcjonariusz westchnął i potarł skronie.
- Zrobiłeś bardzo głupią rzecz, synu. Być może w twoich oczach postępowałeś słusznie, jednak mogło się to skończyć nie tylko na szpitalu. Trzeba było od razu zadzwonić na policję i unikać rękoczynów. Jeżeli chodzi o domysły, zorganizowane… grupy przestępcze i inne rzeczy, to zostaw to nam. Mogłeś tam zginąć chłopcze. Masz szczęście, że ten człowiek, który Ciebie zranił, jest prawdopodobnie niespełna rozumu. Gdyby mu zależało na zabiciu cię, to pogrzebał by nożem nie w nodze, a w gardle. Oczywiście groźby weźmiemy pod uwagę i przez pewien czas będziesz obserwowany - skończywszy swój wywód odrząknął i westchnął. Wyjąwszy długopis z kieszeni, zaczął go dla zabawy rozkładać. Na chwilę zapanowała cisza. Prawdopodobnie policjant chciał, żeby “rycerz” miał czas przyswoić informacje. Nagle skierował swój wzrok ku Marinette. Uśmiechnął się, próbując sprawiać wrażenie przyjaznego. Niestety wyglądało to mniej więcej tak, jakby skrzywił się jedząc cytrynę.
- A Ty młoda damo? Jak to wyglądało z twojej perspektywy? Ktoś cię skrzywdził, albo groził?
Richard na chwilę oderwał wzrok ze swojego notesu i rzucił okiem na ubraniu dziewczyny. Z jego oczów i twarzy trudno było wyczytać jakikolwiek wyraz. Obojętność, niczym maska jakby na stałe zagościła na jego twarzy. Po chwili wrócił do swojej poprzedniej czynności.
Za to jego partner zdawał się jakby nie zauważać ślady krwi. Po prostu od czasu do czasu patrzył prosto w oczy duszyczki, w przerwach od rozkładania i składania długopisu.

_________________
KP| Skrytka
Zajęte sloty: 1/3
:|
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marinette
Ukochane słoneczko forum
Marinette

Liczba postów : 156
Ekwipunek : Medalion z Delta Rune, baletki do tańca, stary telefon, portmonetka z goldem, lizak.
Join date : 15/04/2018

Szpital  Empty
PisanieTemat: Re: Szpital    Szpital  EmptySob Kwi 20, 2019 7:09 pm

Marinette przez cały wywód Rogera nie odważyła się pisnąć choćby słówkiem, nie wbijając się swoimi trzema groszami w zeznaniu, zamiast tego wbiła swój wzrok w podłoże, szukając tam czegoś ciekawego. Zresztą nie miała ku temu powodu, chłopak powiedział wszystko jak było, jak również podzielił się ze swoimi przypuszczeniami, na co młoda Liddell była tymże niemal zaskoczona, że mimo wszystko dostrzegł taki aspekt. Sama była w tamtym czasie zbyt spanikowana, aby zauważyć takie rzeczy, lecz teraz... brunet miał w tych kilku kwestiach rację. Chciała na spokojnie przemyśleć całe to zdarzenie, które miało miejsce w wiśniowym pomoście. Jakby nie patrzeć było to jeszcze na tyle świeże, lecz pamięć mogła płatać figle, czego obawiała się baletnica.
Kiedy nastąpiła jej kolej, przeniosła swe zmęczone oczy na starszym mężczyźnie. Wciąż nie wiedziała jak zacząć, a nie chciała, aby jej zeznania były pomieszane z poplątanym. — Na spokojnie... — słowa otuchy pochodzące od niej zdecydowanie nie pomagały.
To oni zaczepili naszą dwójkę. Starszy z nich chciał nas okraść, to on posiadał nóż, którym nam groził. Młodszy nie poczynił żadnych działań, stał jedynie z boku, przyglądając się temu wszystkiemu. — zaczęła dość niepewnie, z trudem próbując ułożyć jakkolwiek logiczne zdanie. Ze szczegółami opowiedziała moment, w którym to Roger został obezwładniony z nożem przy gardle i jej nagłym działaniu, w którym to chciała ogłuszyć blondyna i wyzwolić z jego łap bruneta, lecz w wyniku jej działań chłopak oberwał ponownie tym razem z jej winy. Wciąż miała przed oczami tego biednego chłopca, który z jej niemej prośby chciał ich rozdzielić, a oberwał rykoszetem. Najgorszy z możliwych efekt motyla, takiego była zdania w tej chwili Marinette. Po chwili zaczęła w nurtem opowiadać od początku do końca, jak to wszystko wyglądało. Ciężko jednak jej było opowiadać o końcu tego całego zdarzenia. — Kiedy u-uciekli podszedł do nas Pan, który usłyszał mój krzyk. Zaraz potem Roger stracił przytomność i z pomocą tego Pana zadzwoniłam po pogotowie... Tam było... tyle krwi... — ponownie zadrżała na myśl o tym, nie chciała ponownie buchnąć łzami, aczkolwiek była ku bliska temu, o czym świadczył płaczliwy ton głosu. Nie chciała wracać do tego, lecz wyrzuty sumienia jej na to nie pozwalały. — O-on chciał ich powstrzymać... a j-ja go naraziłam na takie niebezpieczeństwo. — stęknęła, zasłaniając swymi dłońmi twarz, czując zbierające się ciepło na policzkach i łzy w jej oczach.

_________________
| KP || Skrytka || Aktualny ubiór || Posty fabularne: 96 || Theme |
Szpital  Y4X90Pl
AKTUALNE SESJE |
| wolne || wolne || wolne |
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vorbis
Śmiechowa Gwiazda
Vorbis

Liczba postów : 144
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Pracownik Antykwariatu
Ekwipunek : Telefon komórkowy
Join date : 19/04/2018

Szpital  Empty
PisanieTemat: Re: Szpital    Szpital  EmptySob Kwi 20, 2019 8:44 pm

Starszy funkcjonariusz łaskawie odłożył swój długopis na miejsce, po tym jak Marinette opowiedziała swoją wersję. Westchnął i wstanął ciężko z siedzenia. Podszedł do dziewczyny i kucnął przy niej.
- Wiesz mała, nie możesz się obwiniać za to co się stało. Zachowałaś się naprawdę dzielnie. Mało który człowiek byłby w stanie zrobić tyle co Ty. Tego nie zmienisz, nawet jeżeli ci się wydaje że to błahostki. Te niefortunne wydarzenia nie są twoją winą. Wina leży po stronie tych, którzy was zaatakowali - podczas tej wypowiedzi, głos policjanta stał się łagodniejszy i jakby mniej chrapowaty. Starał się utrzymywać kontakt wzrokowy, a przynajmniej patrzyć w oczy Duszyczki. Bez wątpienia starał się, aby te przykre wydarzenia nie odbiły się na psychice Mari.
Steven poklepał poszkodowaną po plecach i z lekkim trudem wstał. Pogrzebał w swoich kieszeniach, po czym wyjął dwa lizaki. Nie były to jakieś super drogie lizaki. Tak naprawdę nie grzeszyły jakością. Wyglądały na takie, które można spotkać u dziecięcych lekarzy.
Jeden lizak miał wydrukowane na papierki wesołego słonika, a drugi jeszcze weselszego lwa policjanta trzymającego kciuk w górę. Oczywiście oba obrazki były utrzymane w kreskówkowym stylu.
Starszy funkcjonariusz lwa podarował Marinette, a słonika rzucił Rogerowi. Podszedł do swojego partnera i zerknął na notatki. Zadowolony lekko na chwilę się uśmiechnął. Na dosłownie ułamek sekundy.
Po tym ułamku sekund zwrócił się do dwójki poszkodowanych i rzekł:
- To by było z naszej strony na tyle. Jak mówiłem, będziecie pod obserwacją. Jeżeli będziecie chcieli pogadać to do mnie zadzwońcie. Z tyłu papierka od lizaka macie mój numer - to zrobił przerwę na dość dziwny uśmiech - Nie patrzcie się na mnie. To był pomysł Richarda. Tak czy inaczej: ja też od czasu do czasu mogę zadzwonić się spytać co tam u was. No, to my się zbieramy. Trzymajcie się dzieciaczki.
Powiedziawszy ostatnie zdanie, wyszedł w lekkim pośpiechu. Najwidoczniej ma dużo na głowie.
Oczywiście za nim podążył Richard. Skinął wam tylko głową, lekko się uśmiechnął i prawie niewidocznie pomachał, po czym idąc śladami swojego partnera wyszedł.
Zostaliście sami.

_________________
KP| Skrytka
Zajęte sloty: 1/3
:|
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Roger

Roger

Liczba postów : 50
Zamieszkanie : Peryferie
Praca/Zawód : Pracownik elektrowni
Ekwipunek : zapalniczka, mały nożyk, muszkiet
Join date : 02/03/2019

Szpital  Empty
PisanieTemat: Re: Szpital    Szpital  EmptyNie Kwi 21, 2019 8:30 pm

Odmeldowanie się funkcjonariuszy, było dla chłopaka nie lada powodem do odetchnięcia z ulgą.: Gdyby tylko jakiś lekarz podłączył mu aparaturę do mierzenia tętna, z pewnością odczyt byłyby bliski maksymalnej skali, a przez to rzetelność jego zeznań mogłyby być zachwiana.
- Wszystko już dobrze? - zapytał zatroskany kasztanowłosą. Chciał ją w jakiś sposób pocieszyć, udzielić psychicznego wsparcia, ale zupełnie nie wiedział jak ma to zrobić, bowiem sam, mierząc się z mnogością podobnych problemów i przykrych doświadczeń, już jako nastolatek stał się zupełnie uodporniony na tego typu emocje.
- Nie musisz się tym tak zadręczać. Takie sytuacje się zdarzają.- próbował w chłodny i logiczny sposób wyjaśnić jedną z panujących reguł tego świata, ale zdał sobie sprawę, że ma do czynienia z młodą kobietą, w wieku którym, to raczej emocje zdają się przeważać niż logiczne myślenie.Co więcej, nie był też wylewny w słowa, zwłaszcza w te, które mogłyby kogoś pocieszyć.       
Zresztą, zawsze wmawiał sobie, że czyny są znacznie wymowniejsze i dosadniejsze niż mielenie ozorem. W tej sytuacji jednak nie wiedział co ma zrobić. Gdyby Mari była dzieckiem, sprawę jej humoru rozwiązałoby poklepanie po głowie i garść cukierków, natomiast jeśli byłaby równa wiekiem co do niego, nawet słowa, w połączeniu z czasem, załatwiłyby sprawę, ale przez jej aktualny wiek, Roger zupełnie nie miał pojęcia jak ma się do tego zabrać.
W końcu wpadł na pewien pomysł. Nie wiedział jak panna na to zareaguje, ale nic więcej nie przychodziło mu do głowy.
Przysunął się bliżej dziewczyny i objął ją jedną ręką w pasie, druga natomiast położył na jej głowie i przycisnął do własnej piersi, zupełnie tak, jak rodzic, który obejmuje swoje zapłakane dziecko.
- Już wszystko jest dobrze maleńka. Osusz swe oczka, bo nie ma co płakać. - wyszeptał.

_________________
|KP|=|SKRYTKA|=|ZAJĘTE SLOTY: 2/3|
Szpital  Image10
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marinette
Ukochane słoneczko forum
Marinette

Liczba postów : 156
Ekwipunek : Medalion z Delta Rune, baletki do tańca, stary telefon, portmonetka z goldem, lizak.
Join date : 15/04/2018

Szpital  Empty
PisanieTemat: Re: Szpital    Szpital  EmptySro Kwi 24, 2019 6:10 pm

Słowa otuchy ze strony funkcjonariusza z pewnością podniosły dziewczynę na duchu, lecz nie na długo. Mała sądziła, iż wiedziała lepiej, przez co wrażliwość i wyrzuty sumienia zżerały ją niczym najgorsza trucizna. Mimo to, gdy spuściła swe dłonie z twarzy, ta próbowała, choćby delikatnie się uśmiechnąć w ramach podzięki, za te naprawdę mocne słowa, które powinny dać — uwaga — kopa w zad, by przestała być ślimrającym dzieckiem i być dumna z tego, że cokolwiek zrobiła i nie pognała za strachem czy obojętnością.
Aczkolwiek na dobrych słówkach się to nie skończyło, a na jej twarzy pojawił się zmieszany wyraz twarzy, gdy dostała od Stevena lizaka z lewkiem, który w przeciwieństwie do niej posiadał weselszy wyraz twarzy, z motywującym „kciukiem”. Był nadwyraz komiczny, zwłaszcza w tym stroju lwa, co przyczyniło się do tego, że Mari parsknęła cicho pod nosem. Ktoś tu naprawdę miał dobre poczucie humoru, a może po prostu lew był maskotką tejże komendy? Gdyby młoda Liddell miałaby do tego głowę, to by z pewnością zaczęła snuć jakieś śmieszne teorie, albo prosto z mostu — zadałaby jakże adekwatne pytanie w związku z tą sprawą. Ciekawość jednak w tej chwili była wyjątkowo wyciszona. To było coś, czego nigdy by się nie spodziewała, przez co na dłuższy moment przyglądała się starszemu funkcjonariuszowi, po czym jednak przerwała zmowę milczenia.
Dziękuję, to naprawdę miłe. — odparła, wdzięcznym tonem w stosunku do obu panu. Jasne, chciała z początku wycofać się z „podarku”, lecz uznała, iż nie może odmówić takiej życzliwości mężczyzny, więc przez ten czas wciąż trzymała go w swej dłoni. Na ich pożegnanie, ta również skinęła głową, rozumiejąc co miał do przekazania mężczyzna. — Do widzenia, życzę dobrej nocy. — przynajmniej uprzejmość i maniera pozostała wciąż u niej, lecz u niej to norma i oczywistość.
Hm? Tak, wszystko okej... po prostu... — podjęła się próby, by odpowiedzieć Rogerowi na pytanie, aczkolwiek zawiesiła się w tym momencie. Dopiero teraz straciła panowanie nad językiem i nie miała pojęcia co mówić. — Wiem, że się zdarzają, ale nie często się z nimi borykam. — wyjaśniła, lecz w bardzo, bardzo okrojonej wersji. Chciałaby wiele powiedzieć, ale i też przemilczeć czy posiedzieć w ciszy, aby to wszystko przemyśleć. Jej dzień jeszcze się nie skończył, musiała jeszcze wrócić do domu. — Jak ja to wszystko wyjaśnię Amelii i Theodorowi? — doskonale wiedziała, że to nieuniknione, lecz mniej więcej w myślach już kreowała to, jak chciałaby potoczyć z nimi rozmowę. Przez to, że się zamyśliła, znów jej oblicze przybrał markotny wyraz twarzy, lecz trzeźwość umysłu nabrała, gdy brunet zrobił dość lekkomyślny, lecz zaskakujący ruch, dlatego moment nie wiedziała co powiedzieć, ani co zrobić.
Dzięki za ten gest, ale... Wiem, że się o mnie martwisz, jednak naprawdę niepotrzebnie. Dojdę do siebie, spokojnie. Potrzebuję jedynie czasu. — powiedziała to łagodnie, jak tylko potrafiła, odsuwając się od niego, by następnie spojrzeć na Rogera. Chciała brzmieć jak najlepiej, by nie przyczyniać się do kolejnych zmartwień innych osób. Wszyscy wokół byli wobec niej naprawdę troskliwi, więc ta nie chciała dokładać obcym ludziom więcej problemów. — Powiedz mi szczerze... — zaczęła swój dialog, po czym zeszła ze szpitalnego łóżka na stabilniejszy grunt pod nogami, lecz wciąż zachowała kontakt wzrokowy ze swoim rozmówcą. — Jak z nogą? Wciąż cie boli? Co powiedział lekarz? — zapytała, zadając zdecydowanie za dużo pytań, lecz nie kryła w swym głosie jawnej troski o stan zdrowia ciemnowłosego.

_________________
| KP || Skrytka || Aktualny ubiór || Posty fabularne: 96 || Theme |
Szpital  Y4X90Pl
AKTUALNE SESJE |
| wolne || wolne || wolne |
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Roger

Roger

Liczba postów : 50
Zamieszkanie : Peryferie
Praca/Zawód : Pracownik elektrowni
Ekwipunek : zapalniczka, mały nożyk, muszkiet
Join date : 02/03/2019

Szpital  Empty
PisanieTemat: Re: Szpital    Szpital  EmptySro Kwi 24, 2019 7:31 pm

Nagły ruch ze strony chłopaka raczej nie przypadł dziewczynie do gustu, co dało się zresztą wyczuć. Cóż, przytulenie to jedyna sensowna rzecz, jaka przyszła mu do głowy, ale najwyraźniej musiał się nauczyć, a raczej odkryć na nowo różne techniki poprawy humoru, w tym i te, nieco mniej bezpośrednie.
- Ból da się znieść. - przyznał szczerze. - Co prawda będę musiał się przez kilka następnych tygodni oszczędzać i podpierać kulą, ale to wszystko. Lekarz powiedział, że i tak miałem szczęście. Ostrze niemal rozerwało ścianki tętnicy udowej. Gdyby doszło do przerwania naczynia, to po dwóch minutach padłbym martwy z powodu upływu krwi. - zrelacjonował raport doktora wręcz z niebywałym humorem i uśmiechem na ustach, pomimo tego, że najczarniejszy scenariusz prawie się spełnił.
Temat odniesionych obrażeń bardzo go wciągnął i chciał go ciągnąć, ale w pewnym momencie jego empatia dała mu jasno do zrozumienia, że może nie być to odpowiedni motyw do rozmów z nastolatką. Momentalnie zakończył swój wywód na temat różnego rodzaju obrażeń oraz sposobie ich leczenia i skierował rozmowę na zupełnie inne tory.
- Jej, ale późno. - spojrzał na zawieszony w pokoju zegar. - Mam nadzieję, że udało Ci się powiadomić twoich rodziców, gdzie jesteś? - zapytał zatroskany. - Cóż, miejsce, w którym się znaleźliśmy, to poniekąd też i moja wina. Moja mama tutaj pracuje i zaraz skończy zmianę. Jak chcesz, to poproszę ją, aby Cię odwiozła. Niestety, nie mogę zrobić tego osobiście, bo muszę zostać na obserwacji. - mogłoby się zdawać, że propozycja podwózki to tylko zwykła uprzejmość, jednak chłopak miał też i drugi motyw. Wiedział bowiem, że tamci zbrodniarze niestety nie leżeli martwi i gdzieś tam wciąż chodzą po tym świcie, a przynajmniej jeden z nich, wściekły za to, jak jego kumpel został urządzony. Biorąc pod uwagę, że wcześniej czy później ponownie napatoczą się na siebie, Roger wolał, aby prawdopodobieństwo takiej sytuacji było jak najmniejsze, a przynajmniej, żeby Mari ponownie nie musiała przez to przechodzić.
- Więc jak będzie? Zabierasz się z moją matką, bo wątpię, abyś miała ochotę spędzić noc w szpitalu, z nieznajomym facetem.- zapytał się ponownie, w nadziei, że dziewczyna wybierze opcję podwózki.

_________________
|KP|=|SKRYTKA|=|ZAJĘTE SLOTY: 2/3|
Szpital  Image10
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marinette
Ukochane słoneczko forum
Marinette

Liczba postów : 156
Ekwipunek : Medalion z Delta Rune, baletki do tańca, stary telefon, portmonetka z goldem, lizak.
Join date : 15/04/2018

Szpital  Empty
PisanieTemat: Re: Szpital    Szpital  EmptyNie Kwi 28, 2019 7:40 pm

Nie spodziewała się aż takiej wylewności ze strony Rogera, aczkolwiek jakby nie patrzeć sama się o to prosiła. Ma się z czego cieszyć, choć bacząc na to, jak niemalże szczegółowo opisał doznane obrażenia, aż ciarki przeszły jej po plecach. A jego mimika była wręcz... niepokojąca. Sama nie wiedziała jak to odebrać, czy leki wciąż płatały figle, przez co wciąż miał ten specyficzny humor czy też był pod „wrażeniem” tego, że był krok od śmierci. Nie zamierzała brnąć ku ciemniejszej stronie, więc przystanęła przy pierwszej prawdopodobnej opcji. Co nie zmienia faktu, że dziewczynie nie było do śmiechu, a jej milczenie jedynie potwierdzał taki stan rzeczy.
Och, r-rozumiem. — bąknęła, nie mając bladego pojęcia, co mogłaby takiego dodać od siebie, prócz... — Mimo wszystko, cieszę się, że tak się nie stało... Nie wybaczyłabym sobie tego, że przez moje nierozważne zachowanie straciłbyś życie. — dodała już nieco cieplejszym tonem, mimo okropnego poczucia winy. Zdawała sobie sprawę, że gdyby nie zrobiła nic w tamtym momencie, to prawdopodobnie cała sprawa skończyłaby się jeszcze gorzej, jednak mimo to... miała i tak wyrzuty do siebie, iż mogła zrobić więcej i lepiej. Jak to narratorka lubi mawiać — Polak mądry po szkodzie, czyż nie?
Hm? — na słowa bruneta o późnej porze, ta również obróciła gwałtownie swą głowę w tamtym kierunku, widząc ustawienie wskazówek zegara, ta poczuła niemy niepokój. — Mam przechlapane... — przeszło Marinette przez myśl, po czym zwróciła się do bruneta. — Tak, napisałam mojej mamie, że wrócę późno... — odpowiedziała na jego pytanie, po czym sięgnęła po telefon, chcąc sprawdzić, czy dostała wiadomość od swojej matki zastępczej. — Co? Nie, nie! Z pewnością twoja mama się martwi, więc nie miałabym serca. — wyjaśniła w popłochu. Choć faktycznie... w tej chwili chciałaby skorzystać z tej propozycji, gdyż nie miała bladego pojęcia czy jeszcze kursują jeszcze jakieś komunikacje miejskie. W duchu liczyła, że tak. — Ale mimo to, dziękuję za propozycję. — dodała z wdzięcznym uśmiechem, po czym spojrzała na ekran komórki. Przeczucie miała dobre, gdyż faktycznie takowy dostała, a nawet kilka, które ostatnie trzy miały wręcz podobne treści. — Moja niestety odchodzi ze zmysłów... — oznajmiła Rogerowi, gdy je odczytała. Wpierw chciała odpisać, że już jest w drodze do domu, lecz czuła, że to byłoby już srogą przesadą i narobiłaby sobie tym tylko jeszcze większej biedy. — Zadzwonię... — z trudem w swoich myślach to przyznała, aczkolwiek w tej chwili była jej to winna. Nie wyjaśni oczywiście wszystkiego przez telefon, nie da się, jednak miała nadzieję, że w ten sposób ją uspokoi. — To miłe, ale myślę, że sobie poradzę z powrotem do domu. Może jeszcze trafię na jakiś autobus. — powiedziała, chowając elektronikę ponownie do torby, przez chwilę jeszcze rozmyślając ten aspekt. — Zawsze mogę zadzwonić po tatę, by po mnie przyjechał, choć wolałabym tego uniknąć. — wymamrotała, spuszczając wzrok, a na samą myśl, iż miałaby prosić Theodora o przyjazd, to ponownie przeszedł jej zimny dreszcz. Już wystarczająco sobie biedy narobiła. — Nie zamartwiaj się tym, dotrę do domu w jednym kawałku. — palnęła, chcąc przy tym nieco zażartować, choć... było to naprawdę słabe, a przynajmniej Mari takowe miała odczucie. Raz jeszcze spojrzała na mężczyznę, w końcu nadszedł czas pożegnań. — Zatem... Życzę szybkiego powrotu do zdrowia, Roger. I, hah, powinnam to powiedzieć na samym początku, więc... Dziękuję za wszystko. — gdy to powiedziała, uśmiechnęła się szczerzej, po czym dodała, gdy zmierzała w stronę wyjścia. — Dobrej nocy i do zobaczenia!

[z/t]

_________________
| KP || Skrytka || Aktualny ubiór || Posty fabularne: 96 || Theme |
Szpital  Y4X90Pl
AKTUALNE SESJE |
| wolne || wolne || wolne |
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vorbis
Śmiechowa Gwiazda
Vorbis

Liczba postów : 144
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Pracownik Antykwariatu
Ekwipunek : Telefon komórkowy
Join date : 19/04/2018

Szpital  Empty
PisanieTemat: Re: Szpital    Szpital  EmptyNie Kwi 28, 2019 10:16 pm

Za tą wspaniałą sesję otrzymujecie po 1 FD. Nie wydajcie na głupoty.

Marinette: otrzymuje 1 lizaka. Lizak po zużyciu przywraca 3 hp. Na odwrocie papierka jest napisany numer do policjanta Stevena Quickstep. Przez pewien czas będzie obserwowana przez policję.

Roger: traci 45 G. Przywrócone zostało mu 100 HP.
Z powodu gojącej się rany na nodze, otrzymuje - 1 do rzutów kości na akcje ruchowe wyliczające tą kończynę, na czas 3 najbliższych sesji. Otrzymuje 1 lizaka. Lizak po zużyciu przywraca 3 hp. Na odwrocie papierka jest napisany numer do policjanta Stevena Quickstep. Przez pewien czas będzie obserwowany przez policję.

_________________
KP| Skrytka
Zajęte sloty: 1/3
:|
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




Szpital  Empty
PisanieTemat: Re: Szpital    Szpital  Empty

Powrót do góry Go down
 
Szpital
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Welcome to the Surface! :: Powierzchnia :: Miasto Ebott - Obszar centralny-
Skocz do: