IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Bar Grillby's

Go down 
AutorWiadomość
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 331
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Bar Grillby's   Wto Sty 16, 2018 8:06 pm

Stanowczy numer 1 wśród potworzych barów i bardzo możliwe, że niedługo najlepszy w całych slumsach! Prowadzony jest przez dość gorącego jegomościa, będącego najprawdziwszym żywiołakiem ognia. Spokojnie! Nic nie stanie w ogniu, dopóki panuje spokój i porządek.
Miejsce to jest wyjątkowo popularne wśród członków potworzych służb porządkowych, zwykłych potworów jako takich, a ostatnimi czasy także wśród ludzi. Przyjemna atmosfera oraz jej właściciel, będący także jedynym barmanem przybytku, wspólnie sprawiają, że nawet najgorsi wrogowie gotowi są tymczasowo zakopać topór wojenny, by przy jednym stole stuknąć się szklanicami.
Wygląd knajpki zbytnio się nie różni od swojego pierwowzoru z Podziemia. Prócz paru szczegółów w wystroju, na pewno można zauważyć, że lokal jest większy, a menu bogatsze o ludzkie jedzenie oraz napitki. Idealne miejsce na spędzenie wolnego wieczoru w towarzystwie przyjaciół i talii kart.


Ostatnio zmieniony przez Admin dnia Wto Maj 08, 2018 8:50 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com
Namide

avatar

Liczba postów : 57
Zamieszkanie : slumsy
Praca/Zawód : starszy sierżant policji
Ekwipunek : pistolet krótki, sprzęt policyjny (odznaka, paralizator, kajdanki, gaz pieprzowy etc.), klucze, piniondze, rzeczy osobiste
Join date : 12/04/2018

PisanieTemat: Re: Bar Grillby's   Wto Kwi 17, 2018 5:07 pm

Ciemno. Buro. Slumsy.
Już drugi rok była tutaj. Dwa lata oswajała się z czymś, co kiedyś było jej równie bliskie i potrzebne do życia co powietrze, jakim oddychała. Jako dziecko gubiła się w nim na całą noc, a potem jako wyrostek w ciągu kilku godzin potrafiła wyjść i wrócić do bloku kilkunastoma różnymi ścieżkami. Przychodząc jednak z powrotem do tego zafajdanego, uznanego początkowo na rzecz wspomnień za własne śmieciowisko, szybko zrozumiała, że to już od dawna nie jest to samo, co kiedyś. Stało się... obce. Cudze. I dochodziła do tego samego wniosku każdego kolejnego ranka przywitanego zza podrapanego okienka w swoim obskurnym mieszkaniu. Nieprzerwanie od dwóch lat.
Jako świeżo awansowana starsza sierżant za dobrze odwalaną brudną robotę w tej części miasta nie zmieniła zbytnio swojego nastawienia do potworów, mimo czasu jaki wśród nich spędziła. Rozwiązywała wciąż te same sprawy, robiła te same patrole bardzo podobnym radiowozem (jak już, bo liczba wąskich uliczek oraz prywatne preferencje rudej zachęcały raczej do poruszania się pieszo). Jedyne różnica polegała na tym, iż osoby zamieszane w dane sytuacje były zazwyczaj dosyć... niecodziennego wyglądu oraz umiejętności. Były prawie jak ludzie, stąd Namide nie obdarzała ich szczególnymi profitami. Pozostawała im niechętna prawie równie mocno co do pierwszych mieszkańców slumsów. Aczkolwiek w tych uczuciach tkwiła pewna odmienna cząstka. Był nią cichy, tłumiony, przez to wyjątkowo kąśliwy i jadowity gniew spowodowany byciem zmuszoną do oglądania dzień w dzień, co te kreatury zrobiły z miejscem, do którego przez wszystkie te lata być może gdzieś w środku chciała wrócić. Teraz przez tą odtrącającą inność miała do niego stosunek jak do niechcianego dziecka. Poczucie obowiązku, może sentyment, nic więcej.
Po zwykłym dniu pracy weszła do jednego z kilku barów. Przeszła przez środek sali, rozpinając szeroki płaszcz, a następnie usiadła na krzesełku. Trzasnęła otwartą dłonią w blat, starając się przykuć uwagę kręcącego się nieopodal kolesia z ognistą głową.
- Szkocką - chrypła, gdy podszedł. Gdy po jakimś czasie otrzymała szklankę, poprzyglądała się jej przez chwilę, a następnie przechyliła krótkim, szybkim ruchem. Po wypiciu duszkiem połowy postawiła trunek na swoim miejscu. Patrzyła na dno naczynia z tym samym wzrokiem, co zwykle, kiedy miała nudny, dłużący się patrol: martwo, z przygaszeniem, bardziej wyraźnymi worami pod oczami niż zazwyczaj. Po jakimś czasie jednak jęła trochę rozglądać się po sali, obserwując klientelę tej dziury.

//pap <3

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Papyrus
Paściarz
avatar

Liczba postów : 164
Zamieszkanie : Dom Sansa I Papyrusa
Praca/Zawód : Kucharz
Ekwipunek : Czerwona peleryna Papyrusa, telefon, prawdopodobnie spaghetti
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Bar Grillby's   Wto Kwi 17, 2018 6:33 pm

To był dobry dzień dla Papyrusa. Przez cały dzień przewinęło się dużo klientów, więc szkielet miał ręce pełne roboty. Nikt nie zliczy ile frytek przygotował, nikt nie jest w stanie stwierdzić ile makaronu ugotował. Właśnie ta mnogość pracy pozwoliła Wielkiemu Kucharzowi zrelaksować się i utwierdzić się w przekonaniu że nie ma mu równych! Teraz jednak nastąpiła ta pora, gdzie lokal odwiedzają głównie ci, którzy gustują w trunkach wyskokowych, więc nie ma zbyt wiele roboty dla kucharza. Chodził sobie w te i wewte po kuchni, sprzątał, szykował rzeczy na jutro i robił to co zwykle robi kucharz przed ulotnieniem się do domu. Zostało mu jednak trochę czasu, więc postanowił że sprawdzi jak u Grillbyego. Wyszedł ze swojego kącika i udał się do magicznego miejsca, gdzie każdy barman ma swoje gniazdo. Porozmawiał z nim chwilę, a następnie rozejrzał się po lokum. Większość to byli stali bywalcy, którzy regularnie tu przychodzili po to aby wspólnie napić się procentów. Jednak Papyrus zauważył pewną nieprawidłowość. W barze pojawił się ktoś nowy! Była to ludzka kobieta z imponującymi rudymi włosami. Widać także było że przybyszka była w dość posępnym nastroju, czego szkielet nie mógł znieść. Niewiele myśląc kościej podszedł do nieznajomej w oczywistym celu. Aby się zaznajomić!
- WITAJ CZŁOWIEKU! JA JESTEM WIELKI PAPYRUS! PRACUJĘ TUTAJ JAKO KUCHARZ! WIDZĘ ŻE JESTEŚ SMUTNA, WIĘC MOŻE ZECHCIAŁABYŚ SPRÓBOWAĆ MOJEGO ROZWESELAJĄCEGO SPAGHETTI? OCZYWIŚCIE ZA DARMO! NYEH HEH HEH!

_________________

NYEH HEH HEH!
Chatki Rybackie (23.08.2018)|Dzika plaża (07.08.2018)|Park(03.08.2018)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Namide

avatar

Liczba postów : 57
Zamieszkanie : slumsy
Praca/Zawód : starszy sierżant policji
Ekwipunek : pistolet krótki, sprzęt policyjny (odznaka, paralizator, kajdanki, gaz pieprzowy etc.), klucze, piniondze, rzeczy osobiste
Join date : 12/04/2018

PisanieTemat: Re: Bar Grillby's   Sro Kwi 18, 2018 3:48 pm

Z czasem jak pociemniało na ulicach, do klubów przychodziły coraz to rozmaitsze kategorie gości, aż w końcu ostawali tylko ci najwytrzymalsi... albo tacy, dla których noc się dopiero zaczynała z wielu powodów. Namide chyba należała właśnie do tych ostatnich; patrol nocny nigdy nie należał do najprzyjemniejszych, zwłaszcza gdy nic się na nim nie działo poza paroma pijaczynami burzącymi porządek ciszy nocnej czy wyczyniającymi inne tego typu głupoty. Przychodziła zatem do barów bezpośrednio z komendy najczęściej z poczucia, iż do mieszkania w bloku zawsze było dla niej w takich chwilach niewyobrażalnie daleko niż potrzeby upicia się do nieprzytomności. Aż tak źle, wbrew pozorom, w tej policji jej nie było.
W pewnym momencie z góry usłyszała jakiś wyjątkowo donośny, trzeszczący z lekka głos. Szmaragdem swych oczu wspięła się po dziwnej sylwetce, aż w końcu odkryła, że to tylko jakiś szkielet ją zagadał i bredził coś od rzeczy o jakimś makaronie. Westchnęła, wciąż bawiąc się kieliszkiem.
- Nie jestem głodna - mruknęła, znowu wbijając wzrok w dno naczynia. Po chwili jednak zmarszczyła czoło, a następnie wróciła do, jak to sam siebie określił, kucharza. - Za darmo? Nie ma o tym nic na tablicy... to twoja własna inicjatywa? - spytała po chwili, zerkając dosyć wymownie na ognistego barmana. Na wiszącym ogłoszeniu w stylu "Danie dnia" nie było wzmianki o tym, o czym wspomniał szkielet. Dziwne, zwłaszcza jeśli prawdopodobnie jego szef nie miał o tym kompletnie pojęcia. Chyba, że zdarzało się to wcześniej, nie znała takich szczegółów.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Papyrus
Paściarz
avatar

Liczba postów : 164
Zamieszkanie : Dom Sansa I Papyrusa
Praca/Zawód : Kucharz
Ekwipunek : Czerwona peleryna Papyrusa, telefon, prawdopodobnie spaghetti
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Bar Grillby's   Sro Kwi 18, 2018 6:12 pm

Papyrus raczej wątpił żeby Grillby miał coś przeciwko. Kościej zawsze robił spaghetti ze swoich własnych składników, które brał nie wiadomo skąd. Tak czy siak ognisty barman nigdy nie mówił za wiele i raczej teraz też nie zamierzał. Znał Papyrusa i wiedział że czasami jego podwładny ma takie zachcianki.
Szkielet przyjął swoją dumną pozę. Dopiero co poznał tego człowieka, a ona już zaczęła go doceniać! Dostrzegła w Papyrusie jego wielkość i wspaniałość!
Zadowolony z siebie zaśmiał się cicho i rzekł:
- OCZYWIŚCIE! OBRAŁEM SOBIE ZA CEL POLEPSZENIE TOBIE TEGO DNIA... ALBO TEJ NOCY. TAK CZY INACZEJ: BYŁBYM ZOBOWIĄZANY JEŻELI SPRÓBOWAŁABYŚ MOJEGO WSPANIAŁEGO SPAGHETTI! TO JAK?
Scena jaką odegrał kościej raczej nie zwróciła większej uwagi stałych bywalców tego lokalu. Większość z nich była przyzwyczajona do dość szczególnego sposobu bycia Papyrusa. A ci którzy nie byli prawdopodobnie byli już porwani przez alkoholowe białe pieski i różowe słoniki.

_________________

NYEH HEH HEH!
Chatki Rybackie (23.08.2018)|Dzika plaża (07.08.2018)|Park(03.08.2018)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Namide

avatar

Liczba postów : 57
Zamieszkanie : slumsy
Praca/Zawód : starszy sierżant policji
Ekwipunek : pistolet krótki, sprzęt policyjny (odznaka, paralizator, kajdanki, gaz pieprzowy etc.), klucze, piniondze, rzeczy osobiste
Join date : 12/04/2018

PisanieTemat: Re: Bar Grillby's   Czw Maj 03, 2018 12:49 pm

Policjantkę zdziwiła nieco tak radosna reakcja na jej szorstkie, od niechcenia w pewnym momencie wręcz słowa. Poprzez postawienie zwykłego, może zbyt ciekawskiego pytania nie miała na celu chwalenia nikogo, ale już nie poprawiała kościotrupa. Wdała się w tą rozmowę właściwie przez przypadek, pozostało jej więc chyba jedynie wypić piwa, które sobie nawarzyła tą nadmierną rozmownością. Cóż, przynajmniej przy tym nie musiała zbytnio się wysilać: potwór z łatwością wypełniał pustą przestrzeń konwersacji z jej strony, sprawiając wrażenie iż mógłby tak gadać i gadać jeszcze przez jakiś czas po jej wyjściu. Przygryzła lekko wargę, potarła palcem krawędź kieliszka. Obserwowała jego zachowanie trochę spode łba, trochę z zainteresowaniem. Rzadko kiedy widywała tak beztroski uśmiech w tym zapomnianym przez większość bóstw miejscu. Powiedzmy, iż Namide potraktowała postać kucharza jako chwilową odskocznię od szarego życia. Ot, widowisko.
Wzruszyła ramionami.
- Dobrze, niech będzie. Ale nie zjem wiele: jak mówiłam, nie jestem głodna - mruknęła, z początku siląc się nawet na trochę zjadliwy uśmiech. Czekała ją stosunkowo długa droga do domu, może posilenie się nieco przed nużącym spacerem tutaj miast w jakimś podejrzanym kebabie w jakiejś dziurze nie było aż takim złym pomysłem. A nawet jeśli danie jej nie przypadnie do gustu, raz że nie będzie musiała płacić, a dwa że zawsze może wtedy zaufać swojemu na-razie-niegłodnemu żołądkowi oraz wypitej szkockiej i po prostu wyjść.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Papyrus
Paściarz
avatar

Liczba postów : 164
Zamieszkanie : Dom Sansa I Papyrusa
Praca/Zawód : Kucharz
Ekwipunek : Czerwona peleryna Papyrusa, telefon, prawdopodobnie spaghetti
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Bar Grillby's   Czw Maj 03, 2018 6:55 pm

Po usłyszeniu odpowiedzi nowej znajomej, Papyrus zaśmiał się cicho w swoim typowym stylu, a następnie poprosił kobietę, aby chwilę poczekała. Udał się do swojej kuchni, gdzie wszystko już czekało na cudotwórstwa wysokiego szkieleta. Robienie spaghetti nie zajęło mu dużo czasu, w końcu sam wcześniej wszystko porządkował i szykował. Trzeba też wspomnieć o tym że starał się zrobić ten makaron jak najszybciej i jednocześnie jak najdokładniej. Przed oczodołami widniała mu wizja tego że osoba dla której Papyrus robi makaron po prostu sobie pójdzie. A to byłoby koszmarem dla kościeja.
Tak czy inaczej: spaghetti zostało zrobione w tempie wręcz ekspresowym, tak więc ponura pani nie musiała długo czekać. Szkielet podał jej makaron z dużą ilością sosu, parmezanem, oraz jakimś ziółkiem, które pełniło role dekoracyjną. Papyrus nie był zielarzem, ale był pewny że to nie była pokrzywa. Pewnego razu miał mały wypadek gdzie dodał do potrawy właśnie pokrzywę i klient, delikatnie mówiąc, nie był zadowolony.
Oprócz zawartości talerza kobieta dostała także widelec i łyżkę.
Kiedy już wszystko było na blacie, kościej przybrał swoją dumną postawę i rzekł do posiadacza specjalnego pokarmu:
- NYEH HEH HEH! PROSZĘ, DELEKTUJ SIĘ MOIM SPAGHETTI! WIEDZ ŻE NIE JEST TO ZWYKŁY MAKARON! PRZETRZYMYWAŁEM GO W DĘBOWEJ BECZCE PRZEZ 7 LAT! A SOS TO NIE TYLKO JAKIEŚ TAM POMIDORY! TE CZERWONE PIŁECZKI BYŁY PIELĘGNOWANE PRZEZ TYBETAŃSKICH MNICHÓW ZA POMOCĄ TRADYCYJNYCH NARZĘDZI I NOWOCZESNEGO NAWOZU! A PRZYNAJMNIEJ TAK MI MÓWIŁ SPRZEDAWCA...
Papyrus z niecierpliwością czekał na pierwszy kęs jego "klientki".

_________________

NYEH HEH HEH!
Chatki Rybackie (23.08.2018)|Dzika plaża (07.08.2018)|Park(03.08.2018)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Namide

avatar

Liczba postów : 57
Zamieszkanie : slumsy
Praca/Zawód : starszy sierżant policji
Ekwipunek : pistolet krótki, sprzęt policyjny (odznaka, paralizator, kajdanki, gaz pieprzowy etc.), klucze, piniondze, rzeczy osobiste
Join date : 12/04/2018

PisanieTemat: Re: Bar Grillby's   Sob Maj 05, 2018 7:26 pm

Skinęła głową szkieletowi i przez chwilę patrzyła za nim, aż zniknął w drzwiach do kuchni. Wówczas jej całe zainteresowanie owym zajściem gwałtownie spadło. Na czoło wróciły poprzednie obłoki, sińce pod oczami na powrót jęły ciążyć jej twarzy. Przygryzła wargę, obserwując lśniące dno szklaneczki. Po chwili wychyliła duszkiem pozostałą tam zawartość, mocno wyginając przy tym ciało. Opuściwszy z westchnieniem puste już naczynie, z braku lepszego zajęcia zaczęła przyglądać się nie tylko klienteli, ale również całemu przybytkowi. Nie mogła sobie przypomnieć, kiedy poprzednio tutaj była.  Może nigdy? Nie, mimo wszystko otoczenie wydawało jej się znajome. Możliwe, że jej wcześniejsza wizyta należała do tych z kategorii „dawno i nieprawda”... aczkolwiek nie kojarzyła, kiedy ostatnio się tak naprawdę, tak porządnie i na umór spiła...
Tu aż miała ochotę samą siebie uderzyć w czoło. Przecież takich sytuacji się zazwyczaj nie pamięta.
Drążąc tak wspomnienia, w końcu usłyszała obok siebie szczęk sztućców i talerza. Obróciła głowę, na blacie dostrzegając danie, o którym już zaczynała zapominać. Obejrzała to wszystko, słuchając jednocześnie gadaniny szkieleta. Połowa z tego, co mówił, wypadła jej drugim uchem (chyba alkohol jął w końcu działać), ale najważniejsze jej zdaniem uchwyciła. Poza tym, słuchała z mniejszą uwagą od momentu, w którym przykuło ją coś innego.
- Po co mi łyżka do makaronu? – rzuciła, gdy monolog naprzeciwko niej ucichł. Z pewną konsternacją omijając wspomniane narzędzie, wzięła widelec, po czym wróciła wzrokiem do spaghetti z beczki. W sumie, dziwny zwyczaj. Ale może miało to coś na celu? Jak, nie wiem, otrzymanie jakiegoś specjalnego posmaku? Ale na co komu posmak mokrego drewna...
Rzuciła jakieś podziękowanie i wzięła kęs. Cóż, gorsze jedzenie zdarzało jej się brać do ust, więc po przeżuciu po prostu wzięła następny. Dopiero wówczas zdała sobie sprawę z tego, iż tak właściwie to trochę była głodna. A także tego, iż ten szkieletor wciąż nad nią stał. Łypnęła w jego oczodoły.
- Co? Podobno nie muszę płacić – wymruczała, dłubiąc dalej w makaronie.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Papyrus
Paściarz
avatar

Liczba postów : 164
Zamieszkanie : Dom Sansa I Papyrusa
Praca/Zawód : Kucharz
Ekwipunek : Czerwona peleryna Papyrusa, telefon, prawdopodobnie spaghetti
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Bar Grillby's   Wto Maj 08, 2018 6:03 pm

Paprysu oczywiście patrzył na reakcję kobiety. Był szalenie ciekawy jakimi pochwałami obsypią go tym razem. Zawiódł się trochę, kiedy usłyszał pytanie o łyżce, jednak z drugiej strony rozpierała go duma. Oto miał okazję oświecić ciemny lud i pokazać jakim jest mistrzem makaronu! Zaśmiał się więc pod nosem i przystąpił do wyjaśnień:
- NYEH HEH HEH... CZŁOWIEKU! POZWÓL ŻE PRZEDSTAWIĘ CI SEKRETNĄ TECHNIKĘ JEDZENIA MAKARONU! OTÓŻ ŁYŻKA JEST PO TO, ABY MOŻNA BYŁO NAWINĄĆ NA WIDELEC MAKARON I Z GRACJĄ GODNĄ BALETNICY SKONSUMOWAĆ! WEŹ WIDELEC, A NASTĘPNIE WBIJ GO W MOJE DZIEŁO! KIEDY BĘDZIESZ MIAŁA JUŻ SPAGHETTI, PRZYŁÓŻ NARZĘDZIE DO ŁYŻKI I OBRACAJ NIM WOKÓŁ JEGO OSI! NA PEWNO W TEN SPOSÓB SIĘ NIE POBRUDZISZ! - skończył dumnie szkielet. Uwielbiał pełnić role mentora. Szkoda tylko że tak rzadko miał okazje, aby pomentorować.
Drugie pytanie, a raczej stwierdzenie, zakłopotało kościeja. Oczywiście nowo poznana znajoma nie musiała płacić! Papyrus po prostu chciał... ją bardziej poznać. Nie wydawała się może rozmowna i była raczej smutna, ale może wymagała tego, aby ktoś ją pocieszył?
Szkielet nerwowo pomachał rękoma i powiedział coś w stylu "nie nie nie!", jednak przez nerwy plątał mu się język. Oczywiście w przenośni.
- O-OCZYWIŚCIE ŻE NIE MUSISZ PŁACIĆ! P-PO PROSTU... NAWET NIE ZNAM TWOJEGO IMIENIA!

_________________

NYEH HEH HEH!
Chatki Rybackie (23.08.2018)|Dzika plaża (07.08.2018)|Park(03.08.2018)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Namide

avatar

Liczba postów : 57
Zamieszkanie : slumsy
Praca/Zawód : starszy sierżant policji
Ekwipunek : pistolet krótki, sprzęt policyjny (odznaka, paralizator, kajdanki, gaz pieprzowy etc.), klucze, piniondze, rzeczy osobiste
Join date : 12/04/2018

PisanieTemat: Re: Bar Grillby's   Sro Cze 20, 2018 8:14 pm

//przepraszam za zwłokę ;w;

W miarę jak kolejne słowa 'wyjaśnienia' wypływały ze szczęk szkieleta, tym jej twarz zaczynała coraz bardziej przypominać obrazek z wielkim kręcącym się kółeczkiem loadingu na środku. Informacje, jakie przyszło jej przetrawić, były zupełnie nowego, surrealnego gatunku, z którymi jej umysł jeszcze nigdy przedtem nie musiał się mierzyć. Można by powiedzieć, że ten problem ją powoli przerastał... ale ONA w życiu nie mogłaby tego powiedzieć! Nie na jej warcie, nie przy jej godności. Dlatego zmarszczyła czoło, podejmując kolejną, tym razem na poważnie próbę przeanalizowania sensu otrzymanych informacji, wbijając wzrok w przed chwilą nabierany makaron z takim skupieniem, jakby chciała go zabić. Ostatecznie wzięła do ręki drugi przyrząd i ułożyła go obok widelca. Owinęła wokół niego makaron i...
- Wiesz, to chyba nie działa - mruknęła. - Kiedy nabieram makaron, mam... - spróbowała unieść to coś od talerza. Teraz miała i łyżkę, i widelec splecione w morderczym uścisku w spaghetti. - Sam widzisz - spróbowała to rozplątać. - Ach, co...? A tak. Namide, starszy sierżant policji - odłożyła to wszystko i podała rękę szkieletowi, jak to jej wychowanie w kwestii poznawiania nowych osób nakazywało. Gdyby odwzajemnił uścisk, wróciłaby do rozwiązania swojej nowej, jedzeniowej łamigłówki. W ogóle nie powinna była słuchać tego kościotrupa!...

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Papyrus
Paściarz
avatar

Liczba postów : 164
Zamieszkanie : Dom Sansa I Papyrusa
Praca/Zawód : Kucharz
Ekwipunek : Czerwona peleryna Papyrusa, telefon, prawdopodobnie spaghetti
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Bar Grillby's   Czw Cze 21, 2018 5:18 pm

Zaskoczony szkielet chwilę patrzył na rękę nowej przyjaciółki. Dopiero po chwili przypomniał sobie że tak witają się ludzie! Papyrus roześmiał się trochę nerwowo i podał jej rękę.
- TAK JAK MÓWIŁEM: JESTEM WIELKI PAPYRUS! CHWILA... JESTEŚ Z POLICJI?
Wbrew pozorom Kościej nie wpadł w panikę. Wręcz przeciwnie: zaczął wydawać się jeszcze bardziej weselszy. Może Namide zna Undyne? Miałby dwie super fajne przyjaciółki-policjantki! Pomagałby im w śledztwach, a one w zamian strzegły by jego bezcennego makaronu! Ogólnie byłyby fajerwerki i konfetti. Jedynym rozwiązaniem z tej sytuacji jest zadanie pytania, tak więc Papyrus zrobił.
-ZNASZ MOŻE UNDYNE? TO TAKA NIEBIESKA RYBA Z SZEROKIM UŚMIECHEM I SIŁĄ DZIESIĘCIU LUDZI!
Czekając na odpowiedź, szkielet wziął łyżkę i widelec (nie pytaj skąd) i zastosował swoją tajemną technikę jedzenia makaronu. Najpierw nabrał na widelec trochę pasty, a następnie przyłożył te małe widły do łyżki. Zaczął nim obracać i na końcu powstał kokon z makaronu, który dało się łatwo skonsumować. Papyrus podsunął narzędzie pod nos Namide i z zadowoleniem, oraz z lekką wyższością rzekł:
-WIDZISZ? TO ŁATWE!

_________________

NYEH HEH HEH!
Chatki Rybackie (23.08.2018)|Dzika plaża (07.08.2018)|Park(03.08.2018)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Namide

avatar

Liczba postów : 57
Zamieszkanie : slumsy
Praca/Zawód : starszy sierżant policji
Ekwipunek : pistolet krótki, sprzęt policyjny (odznaka, paralizator, kajdanki, gaz pieprzowy etc.), klucze, piniondze, rzeczy osobiste
Join date : 12/04/2018

PisanieTemat: Re: Bar Grillby's   Pon Cze 25, 2018 1:39 pm

Trochę ją zdziwiła reakcja szkieletu na jej gestykulację. Coś było nie tak? U potworów źle się coś takiego odbierało? Jak tak, to niby od kiedy? W całym swoim życiu spędzonym w większości na ulicach slumsów, w tym ponad roku spędzonym wśród nowej rasy nie przypominała sobie, żeby miała kiedykolwiek z nimi problemy tego pokroju. Jak w takim razie się witały kościotrupy, mające chyba najwięcej z ludzi, jeśli nie poprzez między innymi podanie ręki? Ta kwestia ją bardzo zastanowiła, ale dosyć szybko zeszła z głównego toru jej myśli, gdy rozmowa poszła dalej.
Przytaknęła. Puściwszy kościstą rękę, wyjęła odznakę i na moment pokazała ją Papyrusowi.
Tak. Do usług – gdy jej dane znalazły się z powrotem za połami kurtki, oto ponownie usłyszała jego głos. Zmarszczyła lekko brwi w zastanowieniu, jednocześnie obserwując poczynania szkieletu. Zaraz potem pokręciła niepewnie głową. – Czasem mi się coś obiło o uszy na jej temat. Parę razy widywałam ją na korytarzu. Ale nie rozmawiamy ze sobą. Musi być z innego wydziału. Rzadko kiedy się mijamy – odparła, po chwili znowu skupiając wzrok na talerzu. Skinęła głową w ramach podziękowań i przyjęła widelec. Zjadła kokon, a następnie spróbowała powielić ruchy kucharza. Tym razem poszło jej lepiej, acz do perfekcji jeszcze jej trochę brakowało. Skończywszy posiłek, po kilku minutach wstała od lady, kładąc na niej kilka monet.
To za szkocką. I za fatygę – powiedziała. – Dzięki za obsługę. Może jeszcze kiedyś tu wpadnę – jej kącik warg drgnął w średniej jakości uśmiechu. Po tych słowach skierowała się do wyjścia i zniknęła w mrokach ulic slumsów.

[z/t] //thank za sesję ;>

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Iris

avatar

Liczba postów : 26
Join date : 18/04/2018

PisanieTemat: Pościdła   Pon Cze 25, 2018 8:44 pm

/Po wyjściu z labo

Miała trzymać się potworów, do czasu aż nie odzyska wspomnień. Tak jej mówili, ale dziewczyna nie potrafiła grzecznie trzymać się czterech ścian. Pragnęła się uwolnić i gdzieś pójść. Znów poczuć, że żyje. Dlatego też po zachodzie słońca, gdy jej zmęczona pracą w sklepie opiekunka poszła już spać, wyrwała się przez okno na krótki spacer i skierowała w stronę gastronomicznej części slumsów. Przy odrobinie szczęścia mogła spotkać tam kogoś kto ją zna. W końcu... Chodziły plotki, że bar Grillbiego był ulubionym miejscem spotkań większości potworów. A kto mógł ją lepiej znać jak nie one? Weszła więc do środka, w dłoni trzymając portmonetkę ze swoim kieszonkowym i usiadła przy barze.
- Dobry wieczór. Poproszę butelkę jakiegoś napoju z bąbelkami- złożyła zamówienie i czekając na picie, zaczęła rozglądać się po sali. Zobaczyła tam wiele rozmaitych potworów jak i paru ludzi. O ile to naprawdę byli ludzie, bo słyszała, że niektóre potwory potrafiły ich świetnie udawać. Lecz ta wiedza niestety na razie do niczego jej się nie przydała. Nie kojarzyła nikogo z obecnych, a oni sami też ignorowanie ją. Była w końcu tylko kolejnym ludzkim dzieciakiem. Mieli ważniejsze rzeczy na głowie, niż zawracanie sobie jej kimś obcym. Mogła więc tylko siedzieć i czekać na cud, albo wziąć picie i wrócić do domu.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Wyrewolwerowany Rewolwerowiec
avatar

Liczba postów : 260
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Bar Grillby's   Pon Cze 25, 2018 10:12 pm

Ja tu tylko sprzątam, nie przejmujcie się mną~

Zarówno Papyrus, jak i Namide otrzymują symboliczny 1 FD za przyjemną sesyjkę.

_________________

Prowadzone sesje:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vorbis
Śmiechowa Gwiazda
avatar

Liczba postów : 65
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Pracownik Antykwariatu
Ekwipunek : Telefon komórkowy
Join date : 19/04/2018

PisanieTemat: Re: Bar Grillby's   Sro Lip 04, 2018 9:37 pm

Vorbis nie należał do osób, które często piją. Od czasu pewnego niezbyt fortunnego zdarzenia, stara się ograniczać alkohol do rozsądnego minimum. Dziś jednak Potwór postanowił zaopatrzyć się w złocisty napój, w celu spożycia. Wbrew pozorom to nie miało być główną atrakcją tego wieczoru. Trunek ten miał być swoistą przepustką, lub usprawiedliwieniem dla samej obecność Zakapturzonego w lokalu. Podejrzane byłoby, gdyby po prostu wszedł i usiadł, nic wcześniej nie zamawiając. A do samego baru wszedł, aby posłuchać informacji że świata. Mniej, lub bardziej wiarygodnych. Jest to technika stosowana od czasów, kiedy postawiono pierwszą karczmę i będzie stosowana tak długo, jak będzie stał chociaż jeden temu podobny lokal.
Dzięki swojemu niekulturalnemu podsłuchiwaniu, Vorbis był jednym z niewielu, którzy bacznie obserwowali otoczenie. To też nie mógł nie zauważyć młodego człowieka zamawiającego napitek niespecjalnie przeznaczonego dla wieku tego osobnika. Łobuz był niewątpliwie płci żeńskiej i wyglądała na nastolatkę. Vorbis nawet nie próbował określić jej dokładniejszego wieku, ale był niemalże pewny że brakuje jej do pełnoletności. Praworządny obywalet prawdopodobnie zadzwoniłby do rodziców dziewczyny i kąpał by się w chwale konfidenctwa. Jednak praworządność Potwora w czarnej szacie była odwrotnie proporcjonalna do wysokości podatków, jakie musiał płacić, toteż postanowił, że poczeka, aż ktoś inny podejdzie. Na szczęście dziewczyna chyba nie zwróciła na niego uwagi, co jednocześnie było dobre i złe. Dobre, bo (wiadomo) nie został zdemaskowany jako osoba nią zainteresowana. Złe, bo ludzie raczej powinni zwracać uwagę na postacie w czarnych szatach. Niedbalstwo, czy brak instynktów przetrwania? Nie mi to oceniać.
Po chwili dalej nikt nie zwrócił uwagi na samotną ludzką dziewczynę. Prawdopodobnie przez to, że większość osób obecnie przebywających w tym lokalu nie zwróciła by uwagi, gdyby ktoś nagle stanąłby w płomieniach.
Nawet barman zdawał się zapomnieć o człowieku. Znając właściciela, prawdopodobnie celowo.
Czemu to zawsze mi przypada rola niańki? - pomyślał Vorbis.
Wstał on i dopijając po drodze swój napój, podszedł do ludzkiego dziecka. Postawił butelkę na blacie, centralnie przed dziewczyną. Zrobił to, aby być pewnym że został zauważony.
Usiadł koło niej i w końcu rzekł:
- Nie jesteś za młoda, aby przebywać tutaj o takiej porze? Już nie mówiąc o zamówieniu. Nie mówi się "napój z bąbelkami", bo podadzą ci najgorsze co mają. Obawiam się, że tak działa kapitalizm.
Mówiąc te słowa, skierował swą gwiazdę w stronę buntowniczki. Tak dla efektu.

_________________
KP| Skrytka
Zajęte sloty: 2/3
20.07.2018
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Iris

avatar

Liczba postów : 26
Join date : 18/04/2018

PisanieTemat: Re: Bar Grillby's   Sob Lip 07, 2018 12:34 pm

Nie była typem dziecka, które buntuje się rodzicom. Gdyby jej zabronili, to na pewno by się posłuchała. Inna sprawa, że nie miała rodziców tylko potworzą niańkę, która pilnowała tylko, by dziewczyna miała co jeść i gdzie spać, a reszta była da niej mało istotna. Właśnie dlatego Iris nie bała się konsekwencji swojej wieczornej eskapady. Nawet jeśli potworza kobieta zauważy jej zniknięcie, to najwyżej zadzwoni do dziewczyny z pytaniem gdzie ona jest. Wtedy nastolatka jej odpowie, obieca poprawę i będzie po problemie. Może nawet nie będzie musiała wracać przed świtem do domu. Bo w końcu... Co jej groziło ze strony potworów? Były to bardzo miłe i pomocne istoty. Więc nawet jeśli jej opinia o nich była naiwna i dziecinna, to jednak czuła do nich zaufanie. Pomogły jej odzyskać sprawność po paru latach śpiączki, więc mogła też spróbować się z jakimiś zaprzyjaźnić. I już po kilku minutach samotnego siedzenia pojawiła się pierwsza okazja do tego.
- Za dnia się uczę, więc tylko wieczorami mam czas na wyluzowanie- odpowiedziała zakapturzonej postaci, choć zapomniała uściślić, że ta nauka nie dotyczyła matematyki, tylko odzyskiwania utraconej wiedzy i wspomnień.
- Nie znam nazw napojów, więc opisałam tylko jaki chcę. A jak dadzą mi coś niedobrego... Trudno. Przynajmniej będę miała na koncie kolejną życiową lekcję- dodała w chwili gdy otrzymała od barmana butelkę z brązowym płynem. Na początku otworzyła ją i powąchała zawartość. Pachnęła słodko i przyjemnie. Spróbowała więc wziąć z niej łyk i ostatecznie uznała, że napój był bardzo smaczny.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vorbis
Śmiechowa Gwiazda
avatar

Liczba postów : 65
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Pracownik Antykwariatu
Ekwipunek : Telefon komórkowy
Join date : 19/04/2018

PisanieTemat: Re: Bar Grillby's   Wto Lip 10, 2018 4:27 pm

Potwór uważnie wysłuchał wypowiedzi dziewczyny. Młodzież ludzi w jego mniemaniu jest bardzo beztroska. Za bardzo jak na kogoś, kto musi polegać przez całe swoje życie na rozumie. Ludzie nie posiadają zdolności magicznych, co kwalifikowałoby ich do zwierząt, które są mniej więcej na dole łańcucha pokarmowego. Kwalifikowałoby, gdyby nie właśnie ich pomysłowość. Trudno powiedzieć kto pierwszy odkrył ogień, czy człowiek ocierając o siebie przypadkowe kamienie, czy Potwór bekając po kolacji. Jednak na drodze wieków to właśnie ludzie prowadzili wojnę technologiczną. Te wszystkie lata w Podziemiu pokazały, że Potwory są gorsze, jeżeli chodzi o myśl technologiczną.
Ale ciekawe jest to, że skoro ludzkie szczeniaki są takie beztroskie, to jakim cudem Powierzchnia osiągnęła taki rozwój?
Rozmyślając nad tymi rzeczami, Potwór wziął w zamyśleniu butelkę dziewczyny i pociągnął łyka. Zawartość zaskoczyła go i jednocześnie rozbawiła. Zaśmiał się cicho i zwrócił butelkę dziewczynie.
- Wybacz. Tak swoją drogą: nawet dobra cola.
Jeszcze raz wrócił myślami to słów dziewczyny i jakby sobie coś przypomniał ,wstał.
- Sugerowałaś, że chcesz się wyluzować, prawda? Znam świetne zajęcie, które na to pozwala! - rzekł trochę głośniej. Vorbis nie obawiał się, że ktoś ich podsłucha. Połowa klientów była zbyt pijana, a druga połowa była za bardzo zajęta innymi czynnościami.

_________________
KP| Skrytka
Zajęte sloty: 2/3
20.07.2018
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Wyrewolwerowany Rewolwerowiec
avatar

Liczba postów : 260
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Bar Grillby's   Nie Sie 19, 2018 7:41 pm

Sesja zostaje zawieszona z powodu braku aktywności Iris.

_________________

Prowadzone sesje:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Bar Grillby's   

Powrót do góry Go down
 
Bar Grillby's
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Welcome to the Surface! :: Powierzchnia :: Miasto Ebott - Slumsy-
Skocz do: