IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Bar Grillby's

Go down 
AutorWiadomość
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 127
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Bar Grillby's   Wto Sty 16, 2018 8:06 pm

Stanowczy numer 1 wśród potworzych barów i bardzo możliwe, że niedługo najlepszy w całych slumsach! Prowadzony jest przez dość gorącego jegomościa, będącego najprawdziwszym żywiołakiem ognia. Spokojnie! Nic nie stanie w ogniu, dopóki panuje spokój i porządek.
Miejsce to jest wyjątkowo popularne wśród członków potworzych służb porządkowych, zwykłych potworów jako takich, a ostatnimi czasy także wśród ludzi. Przyjemna atmosfera oraz jej właściciel, będący także jedynym barmanem przybytku, wspólnie sprawiają, że nawet najgorsi wrogowie gotowi są tymczasowo zakopać topór wojenny, by przy jednym stole stuknąć się szklanicami.
Wygląd knajpki zbytnio się nie różni od swojego pierwowzoru z Podziemia. Prócz paru szczegółów w wystroju, na pewno można zauważyć, że lokal jest większy, a menu bogatsze o ludzkie jedzenie oraz napitki. Idealne miejsce na spędzenie wolnego wieczoru w towarzystwie przyjaciół i talii kart.


Ostatnio zmieniony przez Admin dnia Wto Maj 08, 2018 8:50 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com
Namide

avatar

Liczba postów : 30
Zamieszkanie : slumsy
Praca/Zawód : starszy sierżant policji
Ekwipunek : pistolet krótki, sprzęt policyjny (odznaka, paralizator, kajdanki, gaz pieprzowy etc.), klucze, piniondze, rzeczy osobiste
Join date : 12/04/2018

PisanieTemat: Re: Bar Grillby's   Wto Kwi 17, 2018 5:07 pm

Ciemno. Buro. Slumsy.
Już drugi rok była tutaj. Dwa lata oswajała się z czymś, co kiedyś było jej równie bliskie i potrzebne do życia co powietrze, jakim oddychała. Jako dziecko gubiła się w nim na całą noc, a potem jako wyrostek w ciągu kilku godzin potrafiła wyjść i wrócić do bloku kilkunastoma różnymi ścieżkami. Przychodząc jednak z powrotem do tego zafajdanego, uznanego początkowo na rzecz wspomnień za własne śmieciowisko, szybko zrozumiała, że to już od dawna nie jest to samo, co kiedyś. Stało się... obce. Cudze. I dochodziła do tego samego wniosku każdego kolejnego ranka przywitanego zza podrapanego okienka w swoim obskurnym mieszkaniu. Nieprzerwanie od dwóch lat.
Jako świeżo awansowana starsza sierżant za dobrze odwalaną brudną robotę w tej części miasta nie zmieniła zbytnio swojego nastawienia do potworów, mimo czasu jaki wśród nich spędziła. Rozwiązywała wciąż te same sprawy, robiła te same patrole bardzo podobnym radiowozem (jak już, bo liczba wąskich uliczek oraz prywatne preferencje rudej zachęcały raczej do poruszania się pieszo). Jedyne różnica polegała na tym, iż osoby zamieszane w dane sytuacje były zazwyczaj dosyć... niecodziennego wyglądu oraz umiejętności. Były prawie jak ludzie, stąd Namide nie obdarzała ich szczególnymi profitami. Pozostawała im niechętna prawie równie mocno co do pierwszych mieszkańców slumsów. Aczkolwiek w tych uczuciach tkwiła pewna odmienna cząstka. Był nią cichy, tłumiony, przez to wyjątkowo kąśliwy i jadowity gniew spowodowany byciem zmuszoną do oglądania dzień w dzień, co te kreatury zrobiły z miejscem, do którego przez wszystkie te lata być może gdzieś w środku chciała wrócić. Teraz przez tą odtrącającą inność miała do niego stosunek jak do niechcianego dziecka. Poczucie obowiązku, może sentyment, nic więcej.
Po zwykłym dniu pracy weszła do jednego z kilku barów. Przeszła przez środek sali, rozpinając szeroki płaszcz, a następnie usiadła na krzesełku. Trzasnęła otwartą dłonią w blat, starając się przykuć uwagę kręcącego się nieopodal kolesia z ognistą głową.
- Szkocką - chrypła, gdy podszedł. Gdy po jakimś czasie otrzymała szklankę, poprzyglądała się jej przez chwilę, a następnie przechyliła krótkim, szybkim ruchem. Po wypiciu duszkiem połowy postawiła trunek na swoim miejscu. Patrzyła na dno naczynia z tym samym wzrokiem, co zwykle, kiedy miała nudny, dłużący się patrol: martwo, z przygaszeniem, bardziej wyraźnymi worami pod oczami niż zazwyczaj. Po jakimś czasie jednak jęła trochę rozglądać się po sali, obserwując klientelę tej dziury.

//pap <3

_________________
I can show you everything I learned
While you were away from me
Running away from me

But im NOT giving up on you



KARTA || SKRYTKA
3/3

Take him away from me
But im NOT giving up on you, no
It's just the way I =be=
It's just the way I see things
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Papyrus

avatar

Liczba postów : 56
Zamieszkanie : Dom Sansa I Papyrusa
Praca/Zawód : Kucharz
Ekwipunek : Czerwona peleryna Papyrusa, telefon, prawdopodobnie spaghetti
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Bar Grillby's   Wto Kwi 17, 2018 6:33 pm

To był dobry dzień dla Papyrusa. Przez cały dzień przewinęło się dużo klientów, więc szkielet miał ręce pełne roboty. Nikt nie zliczy ile frytek przygotował, nikt nie jest w stanie stwierdzić ile makaronu ugotował. Właśnie ta mnogość pracy pozwoliła Wielkiemu Kucharzowi zrelaksować się i utwierdzić się w przekonaniu że nie ma mu równych! Teraz jednak nastąpiła ta pora, gdzie lokal odwiedzają głównie ci, którzy gustują w trunkach wyskokowych, więc nie ma zbyt wiele roboty dla kucharza. Chodził sobie w te i wewte po kuchni, sprzątał, szykował rzeczy na jutro i robił to co zwykle robi kucharz przed ulotnieniem się do domu. Zostało mu jednak trochę czasu, więc postanowił że sprawdzi jak u Grillbyego. Wyszedł ze swojego kącika i udał się do magicznego miejsca, gdzie każdy barman ma swoje gniazdo. Porozmawiał z nim chwilę, a następnie rozejrzał się po lokum. Większość to byli stali bywalcy, którzy regularnie tu przychodzili po to aby wspólnie napić się procentów. Jednak Papyrus zauważył pewną nieprawidłowość. W barze pojawił się ktoś nowy! Była to ludzka kobieta z imponującymi rudymi włosami. Widać także było że przybyszka była w dość posępnym nastroju, czego szkielet nie mógł znieść. Niewiele myśląc kościej podszedł do nieznajomej w oczywistym celu. Aby się zaznajomić!
- WITAJ CZŁOWIEKU! JA JESTEM WIELKI PAPYRUS! PRACUJĘ TUTAJ JAKO KUCHARZ! WIDZĘ ŻE JESTEŚ SMUTNA, WIĘC MOŻE ZECHCIAŁABYŚ SPRÓBOWAĆ MOJEGO ROZWESELAJĄCEGO SPAGHETTI? OCZYWIŚCIE ZA DARMO! NYEH HEH HEH!

_________________

NYEH HEH HEH!
Autobus (31.05.2018)|Bar Grillby's (17.04.2018)|Rynek główny(19.05.2018)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Namide

avatar

Liczba postów : 30
Zamieszkanie : slumsy
Praca/Zawód : starszy sierżant policji
Ekwipunek : pistolet krótki, sprzęt policyjny (odznaka, paralizator, kajdanki, gaz pieprzowy etc.), klucze, piniondze, rzeczy osobiste
Join date : 12/04/2018

PisanieTemat: Re: Bar Grillby's   Sro Kwi 18, 2018 3:48 pm

Z czasem jak pociemniało na ulicach, do klubów przychodziły coraz to rozmaitsze kategorie gości, aż w końcu ostawali tylko ci najwytrzymalsi... albo tacy, dla których noc się dopiero zaczynała z wielu powodów. Namide chyba należała właśnie do tych ostatnich; patrol nocny nigdy nie należał do najprzyjemniejszych, zwłaszcza gdy nic się na nim nie działo poza paroma pijaczynami burzącymi porządek ciszy nocnej czy wyczyniającymi inne tego typu głupoty. Przychodziła zatem do barów bezpośrednio z komendy najczęściej z poczucia, iż do mieszkania w bloku zawsze było dla niej w takich chwilach niewyobrażalnie daleko niż potrzeby upicia się do nieprzytomności. Aż tak źle, wbrew pozorom, w tej policji jej nie było.
W pewnym momencie z góry usłyszała jakiś wyjątkowo donośny, trzeszczący z lekka głos. Szmaragdem swych oczu wspięła się po dziwnej sylwetce, aż w końcu odkryła, że to tylko jakiś szkielet ją zagadał i bredził coś od rzeczy o jakimś makaronie. Westchnęła, wciąż bawiąc się kieliszkiem.
- Nie jestem głodna - mruknęła, znowu wbijając wzrok w dno naczynia. Po chwili jednak zmarszczyła czoło, a następnie wróciła do, jak to sam siebie określił, kucharza. - Za darmo? Nie ma o tym nic na tablicy... to twoja własna inicjatywa? - spytała po chwili, zerkając dosyć wymownie na ognistego barmana. Na wiszącym ogłoszeniu w stylu "Danie dnia" nie było wzmianki o tym, o czym wspomniał szkielet. Dziwne, zwłaszcza jeśli prawdopodobnie jego szef nie miał o tym kompletnie pojęcia. Chyba, że zdarzało się to wcześniej, nie znała takich szczegółów.

_________________
I can show you everything I learned
While you were away from me
Running away from me

But im NOT giving up on you



KARTA || SKRYTKA
3/3

Take him away from me
But im NOT giving up on you, no
It's just the way I =be=
It's just the way I see things
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Papyrus

avatar

Liczba postów : 56
Zamieszkanie : Dom Sansa I Papyrusa
Praca/Zawód : Kucharz
Ekwipunek : Czerwona peleryna Papyrusa, telefon, prawdopodobnie spaghetti
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Bar Grillby's   Sro Kwi 18, 2018 6:12 pm

Papyrus raczej wątpił żeby Grillby miał coś przeciwko. Kościej zawsze robił spaghetti ze swoich własnych składników, które brał nie wiadomo skąd. Tak czy siak ognisty barman nigdy nie mówił za wiele i raczej teraz też nie zamierzał. Znał Papyrusa i wiedział że czasami jego podwładny ma takie zachcianki.
Szkielet przyjął swoją dumną pozę. Dopiero co poznał tego człowieka, a ona już zaczęła go doceniać! Dostrzegła w Papyrusie jego wielkość i wspaniałość!
Zadowolony z siebie zaśmiał się cicho i rzekł:
- OCZYWIŚCIE! OBRAŁEM SOBIE ZA CEL POLEPSZENIE TOBIE TEGO DNIA... ALBO TEJ NOCY. TAK CZY INACZEJ: BYŁBYM ZOBOWIĄZANY JEŻELI SPRÓBOWAŁABYŚ MOJEGO WSPANIAŁEGO SPAGHETTI! TO JAK?
Scena jaką odegrał kościej raczej nie zwróciła większej uwagi stałych bywalców tego lokalu. Większość z nich była przyzwyczajona do dość szczególnego sposobu bycia Papyrusa. A ci którzy nie byli prawdopodobnie byli już porwani przez alkoholowe białe pieski i różowe słoniki.

_________________

NYEH HEH HEH!
Autobus (31.05.2018)|Bar Grillby's (17.04.2018)|Rynek główny(19.05.2018)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Namide

avatar

Liczba postów : 30
Zamieszkanie : slumsy
Praca/Zawód : starszy sierżant policji
Ekwipunek : pistolet krótki, sprzęt policyjny (odznaka, paralizator, kajdanki, gaz pieprzowy etc.), klucze, piniondze, rzeczy osobiste
Join date : 12/04/2018

PisanieTemat: Re: Bar Grillby's   Czw Maj 03, 2018 12:49 pm

Policjantkę zdziwiła nieco tak radosna reakcja na jej szorstkie, od niechcenia w pewnym momencie wręcz słowa. Poprzez postawienie zwykłego, może zbyt ciekawskiego pytania nie miała na celu chwalenia nikogo, ale już nie poprawiała kościotrupa. Wdała się w tą rozmowę właściwie przez przypadek, pozostało jej więc chyba jedynie wypić piwa, które sobie nawarzyła tą nadmierną rozmownością. Cóż, przynajmniej przy tym nie musiała zbytnio się wysilać: potwór z łatwością wypełniał pustą przestrzeń konwersacji z jej strony, sprawiając wrażenie iż mógłby tak gadać i gadać jeszcze przez jakiś czas po jej wyjściu. Przygryzła lekko wargę, potarła palcem krawędź kieliszka. Obserwowała jego zachowanie trochę spode łba, trochę z zainteresowaniem. Rzadko kiedy widywała tak beztroski uśmiech w tym zapomnianym przez większość bóstw miejscu. Powiedzmy, iż Namide potraktowała postać kucharza jako chwilową odskocznię od szarego życia. Ot, widowisko.
Wzruszyła ramionami.
- Dobrze, niech będzie. Ale nie zjem wiele: jak mówiłam, nie jestem głodna - mruknęła, z początku siląc się nawet na trochę zjadliwy uśmiech. Czekała ją stosunkowo długa droga do domu, może posilenie się nieco przed nużącym spacerem tutaj miast w jakimś podejrzanym kebabie w jakiejś dziurze nie było aż takim złym pomysłem. A nawet jeśli danie jej nie przypadnie do gustu, raz że nie będzie musiała płacić, a dwa że zawsze może wtedy zaufać swojemu na-razie-niegłodnemu żołądkowi oraz wypitej szkockiej i po prostu wyjść.

_________________
I can show you everything I learned
While you were away from me
Running away from me

But im NOT giving up on you



KARTA || SKRYTKA
3/3

Take him away from me
But im NOT giving up on you, no
It's just the way I =be=
It's just the way I see things
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Papyrus

avatar

Liczba postów : 56
Zamieszkanie : Dom Sansa I Papyrusa
Praca/Zawód : Kucharz
Ekwipunek : Czerwona peleryna Papyrusa, telefon, prawdopodobnie spaghetti
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Bar Grillby's   Czw Maj 03, 2018 6:55 pm

Po usłyszeniu odpowiedzi nowej znajomej, Papyrus zaśmiał się cicho w swoim typowym stylu, a następnie poprosił kobietę, aby chwilę poczekała. Udał się do swojej kuchni, gdzie wszystko już czekało na cudotwórstwa wysokiego szkieleta. Robienie spaghetti nie zajęło mu dużo czasu, w końcu sam wcześniej wszystko porządkował i szykował. Trzeba też wspomnieć o tym że starał się zrobić ten makaron jak najszybciej i jednocześnie jak najdokładniej. Przed oczodołami widniała mu wizja tego że osoba dla której Papyrus robi makaron po prostu sobie pójdzie. A to byłoby koszmarem dla kościeja.
Tak czy inaczej: spaghetti zostało zrobione w tempie wręcz ekspresowym, tak więc ponura pani nie musiała długo czekać. Szkielet podał jej makaron z dużą ilością sosu, parmezanem, oraz jakimś ziółkiem, które pełniło role dekoracyjną. Papyrus nie był zielarzem, ale był pewny że to nie była pokrzywa. Pewnego razu miał mały wypadek gdzie dodał do potrawy właśnie pokrzywę i klient, delikatnie mówiąc, nie był zadowolony.
Oprócz zawartości talerza kobieta dostała także widelec i łyżkę.
Kiedy już wszystko było na blacie, kościej przybrał swoją dumną postawę i rzekł do posiadacza specjalnego pokarmu:
- NYEH HEH HEH! PROSZĘ, DELEKTUJ SIĘ MOIM SPAGHETTI! WIEDZ ŻE NIE JEST TO ZWYKŁY MAKARON! PRZETRZYMYWAŁEM GO W DĘBOWEJ BECZCE PRZEZ 7 LAT! A SOS TO NIE TYLKO JAKIEŚ TAM POMIDORY! TE CZERWONE PIŁECZKI BYŁY PIELĘGNOWANE PRZEZ TYBETAŃSKICH MNICHÓW ZA POMOCĄ TRADYCYJNYCH NARZĘDZI I NOWOCZESNEGO NAWOZU! A PRZYNAJMNIEJ TAK MI MÓWIŁ SPRZEDAWCA...
Papyrus z niecierpliwością czekał na pierwszy kęs jego "klientki".

_________________

NYEH HEH HEH!
Autobus (31.05.2018)|Bar Grillby's (17.04.2018)|Rynek główny(19.05.2018)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Namide

avatar

Liczba postów : 30
Zamieszkanie : slumsy
Praca/Zawód : starszy sierżant policji
Ekwipunek : pistolet krótki, sprzęt policyjny (odznaka, paralizator, kajdanki, gaz pieprzowy etc.), klucze, piniondze, rzeczy osobiste
Join date : 12/04/2018

PisanieTemat: Re: Bar Grillby's   Sob Maj 05, 2018 7:26 pm

Skinęła głową szkieletowi i przez chwilę patrzyła za nim, aż zniknął w drzwiach do kuchni. Wówczas jej całe zainteresowanie owym zajściem gwałtownie spadło. Na czoło wróciły poprzednie obłoki, sińce pod oczami na powrót jęły ciążyć jej twarzy. Przygryzła wargę, obserwując lśniące dno szklaneczki. Po chwili wychyliła duszkiem pozostałą tam zawartość, mocno wyginając przy tym ciało. Opuściwszy z westchnieniem puste już naczynie, z braku lepszego zajęcia zaczęła przyglądać się nie tylko klienteli, ale również całemu przybytkowi. Nie mogła sobie przypomnieć, kiedy poprzednio tutaj była.  Może nigdy? Nie, mimo wszystko otoczenie wydawało jej się znajome. Możliwe, że jej wcześniejsza wizyta należała do tych z kategorii „dawno i nieprawda”... aczkolwiek nie kojarzyła, kiedy ostatnio się tak naprawdę, tak porządnie i na umór spiła...
Tu aż miała ochotę samą siebie uderzyć w czoło. Przecież takich sytuacji się zazwyczaj nie pamięta.
Drążąc tak wspomnienia, w końcu usłyszała obok siebie szczęk sztućców i talerza. Obróciła głowę, na blacie dostrzegając danie, o którym już zaczynała zapominać. Obejrzała to wszystko, słuchając jednocześnie gadaniny szkieleta. Połowa z tego, co mówił, wypadła jej drugim uchem (chyba alkohol jął w końcu działać), ale najważniejsze jej zdaniem uchwyciła. Poza tym, słuchała z mniejszą uwagą od momentu, w którym przykuło ją coś innego.
- Po co mi łyżka do makaronu? – rzuciła, gdy monolog naprzeciwko niej ucichł. Z pewną konsternacją omijając wspomniane narzędzie, wzięła widelec, po czym wróciła wzrokiem do spaghetti z beczki. W sumie, dziwny zwyczaj. Ale może miało to coś na celu? Jak, nie wiem, otrzymanie jakiegoś specjalnego posmaku? Ale na co komu posmak mokrego drewna...
Rzuciła jakieś podziękowanie i wzięła kęs. Cóż, gorsze jedzenie zdarzało jej się brać do ust, więc po przeżuciu po prostu wzięła następny. Dopiero wówczas zdała sobie sprawę z tego, iż tak właściwie to trochę była głodna. A także tego, iż ten szkieletor wciąż nad nią stał. Łypnęła w jego oczodoły.
- Co? Podobno nie muszę płacić – wymruczała, dłubiąc dalej w makaronie.

_________________
I can show you everything I learned
While you were away from me
Running away from me

But im NOT giving up on you



KARTA || SKRYTKA
3/3

Take him away from me
But im NOT giving up on you, no
It's just the way I =be=
It's just the way I see things
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Papyrus

avatar

Liczba postów : 56
Zamieszkanie : Dom Sansa I Papyrusa
Praca/Zawód : Kucharz
Ekwipunek : Czerwona peleryna Papyrusa, telefon, prawdopodobnie spaghetti
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Bar Grillby's   Wto Maj 08, 2018 6:03 pm

Paprysu oczywiście patrzył na reakcję kobiety. Był szalenie ciekawy jakimi pochwałami obsypią go tym razem. Zawiódł się trochę, kiedy usłyszał pytanie o łyżce, jednak z drugiej strony rozpierała go duma. Oto miał okazję oświecić ciemny lud i pokazać jakim jest mistrzem makaronu! Zaśmiał się więc pod nosem i przystąpił do wyjaśnień:
- NYEH HEH HEH... CZŁOWIEKU! POZWÓL ŻE PRZEDSTAWIĘ CI SEKRETNĄ TECHNIKĘ JEDZENIA MAKARONU! OTÓŻ ŁYŻKA JEST PO TO, ABY MOŻNA BYŁO NAWINĄĆ NA WIDELEC MAKARON I Z GRACJĄ GODNĄ BALETNICY SKONSUMOWAĆ! WEŹ WIDELEC, A NASTĘPNIE WBIJ GO W MOJE DZIEŁO! KIEDY BĘDZIESZ MIAŁA JUŻ SPAGHETTI, PRZYŁÓŻ NARZĘDZIE DO ŁYŻKI I OBRACAJ NIM WOKÓŁ JEGO OSI! NA PEWNO W TEN SPOSÓB SIĘ NIE POBRUDZISZ! - skończył dumnie szkielet. Uwielbiał pełnić role mentora. Szkoda tylko że tak rzadko miał okazje, aby pomentorować.
Drugie pytanie, a raczej stwierdzenie, zakłopotało kościeja. Oczywiście nowo poznana znajoma nie musiała płacić! Papyrus po prostu chciał... ją bardziej poznać. Nie wydawała się może rozmowna i była raczej smutna, ale może wymagała tego, aby ktoś ją pocieszył?
Szkielet nerwowo pomachał rękoma i powiedział coś w stylu "nie nie nie!", jednak przez nerwy plątał mu się język. Oczywiście w przenośni.
- O-OCZYWIŚCIE ŻE NIE MUSISZ PŁACIĆ! P-PO PROSTU... NAWET NIE ZNAM TWOJEGO IMIENIA!

_________________

NYEH HEH HEH!
Autobus (31.05.2018)|Bar Grillby's (17.04.2018)|Rynek główny(19.05.2018)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Bar Grillby's   

Powrót do góry Go down
 
Bar Grillby's
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Welcome to the Surface! :: Powierzchnia :: Miasto Ebott - Slumsy-
Skocz do: