IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Sky Tower - punkt widokowy

Go down 
AutorWiadomość
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 331
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Sky Tower - punkt widokowy    Wto Sty 16, 2018 7:30 pm

Najwyższa budowla w całym mieście, na której szczyt najłatwiej dostać się za pomocą wind, o ile rzecz jasna nie jest się lubującym w kosmicznie długie schodach maratończykiem. Hej, niech każdy wspina się tak jak lubi! Byle tylko nie była to metoda stosowana przez Spidermana. Siedemdziesiąt pięter to nie przelewki!
Wspinaczka na punkt widokowy niezalecana jest w przypadku osób cierpiących na lęk wysokości, jeśli jednak jest się go w stanie zignorować, z pewnością warto spróbować. Z oszklonego pomieszczenie przeznaczonego dla odwiedzających, mieszczącego się na samym czubku wieżowca, podziwiać można dosłownie całe miasto, jego okolice, a także otaczające je, szerokie pasma górskie. Widok jest więcej niż tylko niesamowity, lecz o tym trzeba się tak naprawdę przekonać na własnej skórze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com
Johnny
Wyrewolwerowany Rewolwerowiec
avatar

Liczba postów : 260
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Sky Tower - punkt widokowy    Pon Sie 20, 2018 9:38 pm

//20.08.2119r., późne popołudnie

Zabawne jest to, jak bardzo długi czas potrafimy odkładać przeróżne sprawy. Zazwyczaj chodzi o pierdółki dotyczące załatwienia jakiejś małoważnej rzeczy. Fakt, nie raz może się to na nas za karę odbić w przyszłości, ponieważ często potrafimy zbagatelizować coś, czym powinniśmy się zająć od razu, lecz dzisiejszego dnia tak na szczęście nie było. Tak, jak zostało założone na samym początku tego wywodu, Johnny chciał załatwić odkładaną przez siebie już od ponad roku pierdołę, którą były odwiedziny sławnego w całym Ebott Sky Tower. Niby nic niesamowicie specjalnego, a jednak myśl o wykonaniu tej czynności nie wiedzieć czemu, krążyła ponownie po jego głowie już od paru dobrych dni. Sam nie miał pojęcia, dlaczego to tak długo przekładał. Być może było to spowodowane natłokiem obowiązków i aktywności, jakie odbywał w swoim cholernie powtarzalnym i dla większości osób męcząco nudnym życiu.
Tak po prawdzie, to dostał się dzisiejszego dnia do ów wieży mocno spontanicznie. Kompletnie tego nie planował. Ot wracał zwyczajnie do domu po odrobieniu od jakiegoś czasu mocno dłużących się godzin w swojej robocie, aż nagle jego uwagę przykuł wcześniej wspomniany budynek. Pomyślał, że czemu miałby niby nie skorzystać, skoro zawsze chciał tam chociaż na chwilę wejść. W końcu ponoć można było stamtąd dostrzec niezłe widoczki i to za DARMO! Aż żal by było z tego nigdy nie skorzystać, no nie? Upadające z nieba krople deszczu i pochmurne niebo także były dodatkową zachętą.
Trafiając do wnętrza Sky Tower’a, bez pardonu wpakował się do windy. Jeszcze go nie porąbało, aby pchać się schodami na siedemdziesiąte piętro. Dalej czuł niezłe odrętwienie w nogach po wczorajszej wizycie na siłowni. W samej jeździe na górę nie było nic specjalnego. Traf chciał, że był sam w blaszanym pudle, które jechało na górę. Trzeba przyznać, że było mu to bardzo na rękę. Przypomniało mu się to, jak za dzieciaka miał dosyć silny lęk wysokości, lecz teraz nie czuł praktycznie nic powiązanego z jakimkolwiek niepokojem czy strachem. Zabawne jak człowiek potrafi się zmienić wskutek pewnych wydarzeń, huh? W sumie dziwnym by było to, gdyby dalej bał się dużych wysokości po tym, co udało mu się przeżyć w Podziemiu.
Kiedy wreszcie znalazł się na samym szczycie po parominutowej jeździe wzwyż, zaskoczyło go to, jak bardzo oszklone może być jakiekolwiek pomieszczenie. Prócz paru betonowych kolumn i sufitu, wszystkie ściany składały się dosłownie z samego szkła. Zrobiło to na nim całkiem niezłe wrażenie, oczywiście nie wspominając o tym, co można było dostrzec zza ów prześwitujących ścian.

//Lolle

_________________

Prowadzone sesje:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lolle
Człowiek demolka
avatar

Liczba postów : 19
Zamieszkanie : Sierociniec
Praca/Zawód : Uczennica
Join date : 18/08/2018

PisanieTemat: Re: Sky Tower - punkt widokowy    Wto Sie 21, 2018 5:29 pm

| START |

Nie wiedziała, w jaki sposób jej szczupłe nogi zaprowadziły ją właśnie w to miejsce. Może podświadomie sama tego chciała? Znaleźć jakieś miejsce, skąd można zobaczyć naprawdę świetne widoki. Bo kto ich nie lubi? No, może jakieś poszczególne przypadki. A do tych "poszczególnych przypadków" Lolle zdecydowanie nie należała, chociaż... bywała i taka, acz w zupełnie innym kontekście. W sumie, każdy z nas jest jakiś "inny" w pewnych sprawach, prawda? Nie da się tego uniknąć. I to jest właśnie wspaniałe – każdy z nas jest inny, niepowtarzalny. Dzięki temu świat, tak, ten świat jest bardziej kolorowy.
Tak. Nie wiedziała, co tu właściwie robi i być może rzeczywiście główną rolę odegrała tutaj jej podświadomość. No bo co innego?
Ba, owa podświadomość tak wzięła nad nią górę, że nawet nie pamięta "podróży" w to miejsce. Pewnie musiała pojechać windą, innej opcji nie ma. Teraz czuła na twarzy miłe muskanie wiatru (może jej się wydawało?Ot, takie placebo), które było bardzo przyjemne w odczuciu. Ah, kochała to. I to nawet bardzo. Stojąc tu, na górze, czuła się jakby Boginią tego świata. Potem podniosła powoli powieki... i była zachwycona i przerażona zarazem tym widokiem. Wiedziała, że kilka niesfornych kroków i... mogłaby spaść, stając się kolejną nic nie wartą dla innych ofiarą. Ale zaraz. Lolle miała dość narcystyczne podejście i nigdy by nie powiedziała, że może dla kogoś nic nie znaczyć. Przecież jest taka cudowna. Piękna, inteligentna... oh i ah. Nie powiedziałaby nigdy, że jej śmierć kogoś nie poruszy. Sądziła, że będzie za nią płakał cały świat. No, może nie cały.. ale chyba wiadomo o co chodzi.
Stała tak i ani myślała podejść na brzeg. Stała pośrodku najwyższego szczytu budowli, delektując się dotykiem wiatru oraz uczuciem, jakie towarzyszy ci, gdy twe włosy są w nieładzie i fruwają we wszystkie strony. Niektórzy tego nie lubią. Ale nie Lolle (prawda, w pewnym celu obcięła je, ale to zupełnie co innego). W końcu, o czym już pisaliśmy, każdy jest inny. Podobnie są i takie osoby, które nie wszystko dostrzegą od razu. No bo Lolle wydawało się, iż szczyt jest "goły", bez żadnego zabudowania. O jakże się myliła! To te szklane ściany, perfekcyjne umyte, bez żadnej, chociażby najmniejszej smugi ją zmyliły. Ale to nic. Nie musiała się nikomu z tego tłumaczyć, i tak było bardzo dobrze.
Westchnęła głęboko i dopiero teraz zauważyła jakąś sylwetkę. Postać ta stała tyłem, więc nie mogła stwierdzić, czy zna tę osobę czy nie, ale po sylwetce poznała, że należy raczej do płci męskiej. Dziewczyna stanęła na paluszkach i trwając w tym, podeszła cichutko w jego kierunku. W połowie dystansu zatrzymała się, uznając że podchodzenie bliżej nie jest tu konieczne.
Za to przyłożyła ręce do ust, układając dłonie tak, że imitowały megafon. I krzyknęła:
- Ej ty, co ty, guza szukasz? – po tym zaśmiała się bezczelnie.
Ah, gdyby tylko od początku wiedziała, kto to właściwie jest...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Wyrewolwerowany Rewolwerowiec
avatar

Liczba postów : 260
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Sky Tower - punkt widokowy    Sro Sie 22, 2018 12:17 am

Nawet pomimo niekoniecznie sprzyjającej zaistniałym okolicznościom pogody oraz powoli, lecz nieubłaganie nadciągającej ulewie, widok wydawał się Johnny'emu iście niesamowity. A to było akurat nowością. Możliwość ujrzenia całego miasta oraz otaczających go terenów z wysokości siedemdziesiątego piętra była na pewien sposób zdecydowanie ciekawym doświadczeniem. Wszystko zdawało się wydawać takie... Proste? Jakby wszystko było w najlepszym porządku. Ot zwykłe miasto ze swoimi własnymi, małymi problemami. Bez rasizmu czy wewnętrznych sporów, a jednak było to cholernie mylące i przy okazji złudnie piękne, czyż nie? Wierzcie mi, mało co potrafiło go jeszcze zaskoczyć w tym ponurym, monotonnym oraz spowitym w niesprawiedliwości świecie. Tak po prawdzie to ciężko by było oczekiwać od niego tego typu zadumy oraz zadziwienia czymś tak prostym, ponieważ pomimo wciąż dosyć młodzieńczego wieku, swoje udało mu się już zobaczyć, oj tak. W końcu zapewne nie każdemu było dane doświadczyć to, co on przeżył od czasu swojego upadku do Podziemia ponad dwadzieścia lat temu. Minął już szmat czasu od tamtego wydarzenia, huh...? Czasami dalej ciężko jest mu przyjąć do wiadomości, jak wiele lat upłynęło, odkąd był prawdziwie szczęśliwym, beztroskim dzieckiem z kochającą rodziną. W sumie to dla niego minęły zaledwie około trzy lata, jeśli uwzględnić to, że około dziewięćdziesięciu procent faktycznego minionego czasu spędził w kamiennej trumnie po śmierci od ogromnego trójzębu wszystkim dobrze znanego Asgore'a aka Puszka Okruszka – byłego króla potworów niegdyś zamieszkujących więzienie, jakim były podziemia osławionej góry Ebott. Pomimo licznych, niekoniecznie zawsze pozytywnych przeżyć, wspominał tamte chwile ze szczyptą nostalgii i poniekąd tęsknoty za tym, co porzucił od upadku bariery.
Zapewne stałby tak dalej jeszcze przez dłuższy czas, będąc całkowicie oderwanym od rzeczywistości, lecz ze wspominek wyrwał go dźwięk ponownie otwierającej się windy. Wcześniej nawet nie zdał sobie sprawy z tego, że ów transporter zjechał na dół. Czar prysł, huh? Sądząc po oddalonym kawałek od niego tupaniu, na szczyt dostała się jeszcze jedna osoba. Nie miał nawet zamiaru w jakikolwiek sposób się z nią przywitać. Zabawne jak jedna kompletnie przypadkowa persona potrafi zepsuć jedną z tych osobliwych chwil, jakich zdecydowanie od dłuższego czasu brakowało w jego życiu. Chwil, w których przynajmniej na ułamek sekundy wyrywał się ze swojego nudnego, znienawidzonego życia. Zaniepokoiło go to, jak po chwili kroki ucichły. Czyżby to miała być jedna z tych niezręcznych sytuacji, w których dwie osoby w jednym pomieszczeniu unikają swoich spojrzeń, udając, że się nie widzą i nie podejmują żadnej rozmowy? Nic bardziej mylnego!
Gdyby nie był wyczulony na tego typu "ataki" z zaskoczenia, które o dziwo często napotykał ze strony przeróżnych osób, podskoczyłby, jednak jego jedyną reakcją było szybkie zwrócenie głowy w stronę, z której dochodził typowo dresiarski tekst. Sęk w tym, że nie wypowiedział go żaden przedstawiciel Homo Dajogniasus, tylko... Dziewczynka. Niby od zawsze miał problemy z ustaleniem czyjegoś wieku za pomocą metody "na oko", ale był niemal pewien, że nawet nie była jeszcze pełnoletnia. Co więcej, skądś ją kojarzył. Tylko skąd...?
Bez słowa do niej podszedł i się nad nią pochylił, wykorzystując do tego swój wysoki wzrost. Nie ma to jak ponad metr dziewięćdziesiąt, huh? Być może dla niektórych byłoby to za dużo, ale on widział w nim praktycznie same plusy.
Grzeczniej. – syknął ostrzegawczo, wrogo mrużąc przy tym oczy. Jeszcze tylko tego brakowało, żeby musiał się użerać z gówniarą z niewyparzoną jadaczką.

_________________

Prowadzone sesje:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lolle
Człowiek demolka
avatar

Liczba postów : 19
Zamieszkanie : Sierociniec
Praca/Zawód : Uczennica
Join date : 18/08/2018

PisanieTemat: Re: Sky Tower - punkt widokowy    Sro Sie 22, 2018 6:29 pm

Jeszcze przez moment cieszyła się widokiem z tak pokaźnej wysokości. Jak już wiemy, po chwili zauważyła sylwetkę mężczyzny, ale nie wiedząc o tej personie niczego więcej (w końcu dla kogo widok czyichś pleców jest wystarczającym źródłem danych?), na podstawie których można rozpoznać w takiej osobie kogoś znajomego. Albo zupełnie obcą osobę, tyle że taki widok może nas zachęcić do zawarcia relacji bądź po prostu odpychać.
A jak jest w tym przypadku?
Wreszcie zobaczyła jego twarz, początkowo nie rozpoznając w nim starego znajomego jej brata, Liama, który, biedak, zmarł na raka wątroby. Zdiagnozowano go dopiero kiedy nowotwór był naprawdę poważny, nieoperacyjny, i tylko chemioterapia przez jakiś czas podtrzymywała jego życie, aż w końcu i tę metodę musieli przerwać, gdyż po prostu nie było sensu. Chłopak umierał. Powoli, z każdym kolejnym dniem będąc coraz to bardziej bezsilnym, wyczerpanym. I chudł. W oczach. To też przerażało Lolle, która bardzo to przeżywała.
A Johnny? Ten w ogóle ani razu nie pojawił się u niego w szpitalu. Nawet na chwilę, głupią, pieprzoną chwilę! Spojrzała na Johnnego, gdy ten wypowiedział to jedno, a jednak bardzo wymowne słowo. Nie był brzydki, a jednak Lolle nie mdlała na jego widok... dziwne, prawda? Może do głosu ponownie doszła jej podświadomość mówiąc jej, że powinna kojarzyć tego gościa. Że to ktoś, kogo ona zna.
I rzeczywiście. Rozpoznała w nim osobę, którą rzeczywiście jest. Spojrzała na niego z tak widoczną dawką nienawiści, że musiała, po prostu musiała znaleźć na to coś, jakiś złoty środek, dzięki czemu rozładuje nadmiar tego destruktywnego uczucia. W tym celu uniosła nieznacznie lewą rękę do góry i... posłała mu porządnego policzka (o ile chłopak nie zrobił uniku, nie złapał jej za szczupły, typowo dziewczęcy nadgarstek, albo coś innego, podobnego). Po czym wbiła te swoje rozzłoszczone oczy (a dokładnie to oko, bo przecież posiadała tylko jedno) poprzez kolorową soczewkę w osobę Johnnego i splunęła mu w twarz. Na usta cisnęło jej się wiele słów, ale szybko uporządkowała je sobie w głowie, by po chwili się odezwać:
- Ty pojebańcu. Ty pewnie się cieszysz, że nikt nie wie, że jak Liam umierał, ciebie przy nim nie było. – wzięła głęboki wdech i wydech – Ale nie ma tak łatwo. Ja pamiętam, że w ogóle tam nie wszedłeś. I Liam mi też o tym powiedział.  Albo w ogóle nie zrobiłeś sobie trudu, i w ogóle nie udałeś się do szpitala! – z oka Lolle płynęły teraz łzy. Utorowały sobie drogę na policzku, drogę którą teraz podążały kolejne kropelki. Te spływały dalej, niżej, aż zamoczyły nieznacznie dekolt jej bluzki. I spoglądała na młodego mężczyznę z widoczną odrazą, w której było tak wiele negatywnych odczuć (głównie nienawiść), że aż trudno się połapać, jak należy odczytać jej spojrzenie. Szkoda, że nie ma jednego oka. Wtedy wszystko byłoby bardziej... wyraziste.
I znowu zaczęła płakać, a łez ciągle przybywało... i przybywało. W końcu straciła siły i opadła na kolana...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Wyrewolwerowany Rewolwerowiec
avatar

Liczba postów : 260
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Sky Tower - punkt widokowy    Sro Sie 22, 2018 10:31 pm

Sam musiał to przyznać, nie zbyt znał wielu osób, które nosiły opaskę na oku, prócz oczywiście byłej Pani kapitan potworzej straży, będącej niegdyś jego mentorką. W sumie to kiedyś sam zaliczał się do takowych, ponieważ nosił stereotypową piracką opaskę w celu ukrycia braku prawej gałki ocznej, lecz już od dłuższego czasu, aby się nie wyróżniać, pustkę w jego oczodole wypełniało zaprojektowane przez Alphys sztuczne oko, które praktycznie pozornie niczym nie odróżniało się od tego lewego, naturalnego. Oczywiście po bliższym przyjrzeniu się, można było dostrzec pewną różnicę, ale na szczęście dla Johnny’ego, mało kto się na tyle do niego zbliżał.
Ciągle coś mu nie dawało spokoju w aparycji stojącej przed nim dziewczyny z niewyparzoną jadaczką. Jego myśli bezskutecznie wędrowały po zakamarkach swojego umysłu, aby uzyskać chociaż jakąś najmniejszą wskazówkę lub odkopać jakieś zapomniane już wydarzenie dotyczące ów stojącej przed nim persony. Mógłby przysiąc, że kiedyś już ją gdzieś widział, a nawet i rozmawiał. Ostatnimi czasy zbyt często doświadczał ów uczucia przy spotkaniach z kompletnie przypadkowymi osobami, co niekiedy, jak można było się bez problemu domyślić, potrafiło być niesamowicie uciążliwe. Nie ma nic gorszego od mieszających się ze sobą wspomnień.
Nagłe "klasyczne" uderzenie z liścia od Lolle szybko wyrwało go z kolejnego już zamyślenia. Nie wydało mu się ono jakoś szczególnie silne, czego tak po prawdzie ciężko było oczekiwać od tak młodej przedstawicielki płci pięknej. Był to zwykły, najbardziej stereotypowy plaskacz, jakiego kiedykolwiek było mu dane doświadczyć na własnej skórze. W pierwszej chwili był bardziej zdziwiony niż zły, ponieważ nie spodziewał się takiego rozwoju sytuacji. Gdyby od jej ciosiku nie zaczął być bardziej uważny, to na pewno oberwałby także i splunięciem śliną szesnastolatki, lecz na jego szczęście, udało mu się w ostatniej chwili odskoczyć w bok, wydając z siebie przy tym cichy pomruk złości.
Ledwie widocznie otworzył usta, kiedy usłyszał wypełnioną negatywnymi emocjami wypowiedź jednookiej dziewczyny. Cała zasłona tajemniczości runęła pod naporem wypełnionych pretensjonalnym żalem krzyków nastolatki. Sam wydźwięk imienia pewnego młodego mężczyzny, z którym niegdyś pracował na tej samej zmianie w kawiarni o nazwie Garten, jeszcze u początków jego tamtejszej kariery, wywołał u niego bądź co bądź mały, lecz zdecydowanie nieprzyjemny dreszcz na plecach, towarzysząc przy tym uświadomieniu sobie o tym, z kim przyszło mu rozmawiać.
Lolle, huh? – rzucił bardziej do siebie z zaciekawionym oraz poniekąd ponurym głosem, wspominając często odwiedzającą w pracy jednego z jego kolegów siostrę. – Naprawdę liczysz na to, że takie dramatyzowanie i obarczanie innych winą coś zmieni w twojej sytuacji? Każdy koniec końców umiera. Moje odwiedziny niewiele by w tym temacie zmieniły. – odrzekł, starając się zabrzmieć jak najmniej empatycznie, jak tylko mógł. Pomimo tego dosyć nieprzyjemnego dla obu stron tematu, twarz Lingarda pozostała zadziwiająco kamienna, lecz tak, jak zazwyczaj to bywa, słowa oraz czyny nie zawsze muszą być szczere z tym, co czuje się w swoim sercu. – Myślisz, że Liam chciałby, żebyś zachowywała się jak rozpieszczona gówniara, której ktoś właśnie zabrał ulubioną zabawkę? Jeśli wydaje Ci się, że zaraz zacznę się ze wszystkiego tłumaczyć i przepraszać, to się mylisz. – dodał z żałością w głosie, zakładając na siebie swoje ramiona. Niewątpliwie powoli jego twarz zaczęła nabierać coraz bardziej rozgoryczonego wyrazu. Widok płaczących dziewczyn zawsze go rozbijał.
Prawda jest taka, że raz chciał odwiedzić wcześniej wspomnianego brata Ewangeliny, lecz zwyczajnie nie mógł się na to zebrać. Był on pierwszą osobą, która chciała się z nim zakolegować, odkąd tylko wydostał się z powrotem na powierzchnię po upadku bariery więżącej potwory w Podziemiu. Sama wieść o tym, że zmagał się z rakiem i że go wkrótce zabraknie na świecie, powodowała u posiadacza duszy sprawiedliwości silne poczucie winy, z racji tego, że nie nie był w stanie zupełnie nic zrobić ani w jakikolwiek sposób pomóc. Znowu.
Nie myśl sobie, że tylko ciebie obchodził jego los. – westchnął rezygnacyjnie, nerwowo pocierając swoje skronie, gdy Lolle padła na ziemię i zaczęła jeszcze głośniej płakać. – Poza tym... Co ty tutaj do cholery robisz? – potrząsnął głową, jakby chcąc przegnać od siebie przykre myśli.

_________________

Prowadzone sesje:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lolle
Człowiek demolka
avatar

Liczba postów : 19
Zamieszkanie : Sierociniec
Praca/Zawód : Uczennica
Join date : 18/08/2018

PisanieTemat: Re: Sky Tower - punkt widokowy    Czw Sie 23, 2018 6:57 pm

Racja, ludzie potrafili wytrącić Lolle z równowagi. Jak chyba każdą inną istotę kroczącą po tym globie. W końcu jest tylko człowiekiem, prawda? Mimo, że prawie zawsze i prawie wszędzie ubiega się o tytuł spokojnej, zrównoważonej, to niestety nie zawsze taka była. Przykład? O, chociażby zaistniała sytuacja. Dziewczyna o ciemnych włosach, opaską na jednym oku i kolorowym drugim, klęczy i zanosi się płaczem. Może to trochę wyglądać na chęć zwrócenia na siebie uwagi i otrzymania współczucia (którego, nawiasem mówiąc, chyba jeszcze nigdy nie otrzymała... no, może poza personelem szpitala, w którym Liam leżał, a personel okazywał jej współczucie gdyż widzieli, jaka jest przywiązana do swojego brata), ale to było naprawdę dalekie od prawdy. Szczerze powiedziawszy, dziewczyna nawet nie pomyślała w ten sposób o swoim zachowaniu. Po prostu nie wytrzymała i zaniosła się płaczem, który niedługo przemienił się w szloch. A kiedy Johnny odezwał się, Lolle nie przestawała płakać. Dopiero potem uniosła głowę, ukazując zaczerwienione oko oraz mokre policzki. Spojrzała na niego, pewnie zastanawiając się nad czymś, aż w końcu zabrała głos.
- Nie zmieniły? Myślisz, że by nie zmieniły? Chłopczyku, starszy ode mnie fizycznie, ale młodszy intelektualnie. Wbij sobie do tego, co masz na miejscu pewnego pięknego narządu, że takie odwiedziny to dla umierającego coś naprawdę istotnego! Chciałby cię po raz ostatni zobaczyć, chciałby się uśmiechnąć, poczuć dotyk twojej dłoni na swojej... – zamknęła oczy. Zrobiła kilka głębszych wdechów i wydechów, a potem złożyła dłonie w piąstki i tym właśnie otarła swoje oko wraz z policzkami. Efekt nie był powalający, fakt, ale jest lepiej, niż było. I tego się trzymajmy. - Aha, teraz chcesz się zabawić w psychoanalityka, co? – uniosła znacząco lewą brew ku górze – Wiesz, patrząc na twój umysł nie mogę stwierdzić, czemu sądzisz tak, a nie inaczej. A ty za to możesz spojrzeć na mój, i sam się poznasz, ile nieprawdy jest w twoich słowach... – teraz spoglądała na niego z widoczną powagą. Dlaczego? Ah, jej choroba znowu domaga się, by zawrzeć głos. Znowu sobie coś ubzdurała. Coś, co ma związek z umysłem Johnnego. I jej. Jednak całe szczęście, nie drążyła dalej tego tematu. Uznała, że powiedziała w tej kwestii wystarczająco. Mimo, że ubzdurała sobie jeszcze jedną rzecz... nie nieważne, chyba że młody mężczyzna sam dojdzie do tego tematu.
- A jednak – wycedziła przez zęby, powracając do rzeczywistości – Tak, sądzę że tylko mnie obchodził jego los. Gdyby obchodził i ciebie, dałbyś mu to do pokazania, do jasnej cholery! Wiesz, co? Żal mi ciebie. Ale tak bardzo bardzo. Założę się, że jak byłeś dzieckiem to od razu wyłapano twoją wrodzoną tępotę, więc rodzice, by nie marnować kasy na ciebie, nie karmili cię, a jeśli już, to mogłeś jeść razem ze świniami, z koryta. – powstała, otrzepała kolana i uśmiechnęła się do niego z tak wielką dawką jadu, że większej chyba nie da się już okazać. - Co ja tu robię? A co ty tutaj robisz, hę? – odpowiedziała pytaniem na pytanie, co było jak najbardziej w jej stylu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Wyrewolwerowany Rewolwerowiec
avatar

Liczba postów : 260
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Sky Tower - punkt widokowy    Czw Sie 23, 2018 10:59 pm

Oh...? – udał zdziwienie, po chwili mocno zaciskając zęby i ledwie powstrzymując chęć grzmotnięcia jej pięścią w ten pusty łeb. Miała szczęście, że nie bije kobiet, a tym bardziej dziewczyn młodszych od siebie. Nawet takich jak stojąca przed nim szczeniara. Huh, ktoś powinien mu postawić piwo za tą niebywałą samokontrolę. Jakakolwiek tego typu wzmianka o jego rodzicach sprawiała, że jego krew zaczynała dosłownie wrzeć. Normalnie powinna się tutaj pojawić dobra wróżka Undyne, czy Asgore i poklepać go po plecach. – Zobaczyć? Uśmiechnąć się? DOTKNĄĆ? Naprawdę wydaje Ci się, że jesteś w jakiejś bajce? Nic, co powiesz ty, lub ja, nie zmieni tego, co się stało. Twój brat nie żyje. Lepiej się z tym pogódź i przestań grać pustego, zapatrzonego w siebie i przemądrzałego głównego bohatera jakiegoś pieprzonego dramatu. – odrzekł najspokojniej, jak tylko umiał, chociaż dało się momentami wyczuć w jego głosie pewne drgania. Nie miał zamiaru dać jej satysfakcji ze sceny, jaką przed nim odstawiała.
Widać było, że przemawiają przez nią tylko i wyłącznie negatywne emocje. Kompletnie zatonęła w swoim gniewie i żalu. Bez wątpienia to, co odwalał ten smark, można było usłyszeć na samym dole budynku, w którym się znajdowali. Była idealnym przykładem gówniarza, który potrafił tylko i wyłącznie szukać winnych, zamiast zważyć na swoje własne zachowanie i starać się nie przynosić wstydu swemu nazwisku. Takim, co jedynie posiada umiejętność wyzywania oraz rzucania bluzgami na prawo i lewo. Ostatnie, na co by pozwolił w tej sytuacji, to dać się jej sprowokować i samemu dołączyć do robionego przez nią rabanu.
Może z dwojga złego, faktycznie lepiej będzie, jeśli będziesz obwiniać mnie, skoro to Ci aż tak pomaga... – westchnął, drapiąc się dłonią w tył głowy z przymkniętymi oczami. – Nie dbam o to. Rób, jak uważasz. – ruszył powoli do przodu w stronę widny, starając się przy tym wyminąć Lolle i kompletnie zlewając jej kontrpytanie, które dotyczyło tego, co robił w tym miejscu.
Oj Liam zdecydowanie przewracał się teraz w grobie. Ciekawe co by zrobił, gdyby zobaczył, jak bezczelnie zachowuje się jego siostra. Niemniej jednak nie mógł tak po prostu odejść. W końcu był mu coś winien. Z tego, co opowiadał kiedyś przy piwie w barze po pracy, to ów nastolatka była jego jedyną, prawdziwą rodziną. Oczkiem w głowie. W pewien idiotycznie głupi sposób czuł się częściowo odpowiedzialny za jej poczynania. Cóż. Najwyżej go użre w rękę za to, co za chwilę zrobi.
... – nagle zatrzymał się w miejscu kompletnie bez żadnego słowa, stając do niej stosunkowo blisko bokiem. Ciężko wyrazić słownie, jak bardzo szarpał się z samym sobą w swoich myślach. Bez pardonu poderwał swoją rękę trochę ponad wysokość jej głowy tak, jakby naprawdę miał zamiar zaraz ją trzasnąć najmocniej, jak tylko potrafił, lecz ku jej prawdopodobnemu zdziwieniu, tylko położył dłoń na jej łepetynie. Nie był to jakiś najdelikatniejszy dotyk, ale nie mógł on sprawić Lolle jakichkolwiek nieprzyjemności, prócz lekkiego dyskomfortu związanego z tak bliskim kontaktem z praktycznie obcą osobą. – Liam był dobrym człowiekiem. Raz po kilku piwach zwierzył mi się, że chce dla ciebie jak najlepiej i pragnie, abyś stała się w przyszłości jeszcze lepszą osobą, niż nawet jesteś teraz. Nie dbam o to, jakie masz o mnie zdanie, czy że nawet mnie nienawidzisz. Po prostu postaraj się nie zawieść go tak, jak w twoich oczach zrobiłem to ja. – w tym momencie cofnął z powrotem do siebie swoje łapsko, chowając je po chwili do kieszeni spodni. Kolejnym jego czynem było ciche westchnięcie i skierowanie swojego spojrzenia w sufit tak, jakby oczekiwał ujrzeć tam niebo. – Nie sądziłem, że moje osobliwe zdanie na niektóre tematy może być tak kłopotliwe. – rzucił do samego siebie, wystarczająco głośno, aby mogła usłyszeć to jednooka nastolatka. – Będę się zbier... – przerwał mu zadziwiająco głośny dźwięk pioruna, który przemknął zaraz obok niebywale wysokiej wieży, w której się znajdowali. Dzisiaj chyba nawet pogoda jest przeciwko niemu.

_________________

Prowadzone sesje:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lolle
Człowiek demolka
avatar

Liczba postów : 19
Zamieszkanie : Sierociniec
Praca/Zawód : Uczennica
Join date : 18/08/2018

PisanieTemat: Re: Sky Tower - punkt widokowy    Sob Sie 25, 2018 11:56 am

Pomyślała, że może jej odzywki, chamskie słowa były nieco aż nazbyt chamskie. Może przesadziła. Lepiej byłoby inaczej wytłumaczyć mu swój tok rozumowania oraz to, że nie zgadza się z nim co do tego, jak powinno się traktować osoby umierające (tutaj chodzi bardziej o to, jak się zachować z taką świadomością, zwłaszcza jeśli taka osoba, która jest naprawdę bliska śmierci jest nam bliska). Tak, mogła uciec się do nieco milszych słów. Mogła...
Mogła...
Ale nie Lolle! Oczywiście, że nie. Wiemy jednak, że dziewczyna czasami potrafi zmienić się nie do poznania, ale to nie był ten moment, ten czas, nie to miejsce, nie te okoliczności. Najwidoczniej nie zmieni się, a co za tym idzie – nie przeprosi Johnnego, bo po prostu ucierpiałaby na tym jej duma! Nie należy o niej zapominać, gdy się mówi o Lolle. Tak więc, na razie nie zanosiło się w ogóle na to, iż okaże skruchę, przeprosi i pewnie przy okazji poprosi o zapomnienie słów, które mogły go urazić. Nie z nią te numery.
Już chciała powiedzieć "to ty ponosisz winę za całą tę scenerię" albo coś w ten deseń, ale jakby zasznurowała sobie usta, próbując się powstrzymać od wypowiedzenia tej kąśliwej uwagi. No bo powoli dochodziło do tego, że się uspokajała, z tego całego gniewu, swojego gniewu wycelowanego prosto w osobę Johnnego. Dzięki temu udało jej się spojrzeć na całą tę sytuację na chłodno. W sposób obiektywny. I może rzeczywiście przegięła. W końcu dziewiętnastolatek również miał prawo do własnego zdania co do obecności człowieka przy łożu śmierci konającego. A Lolle? Miała inne zdanie, uważała że chłopak powinien być przy Liamie, wejść do jego sali chociażby na pięć minut. I mamy tu klasyczny przypadek różnorodności zdań. To w sumie dobrze, pokazuje iż każdy ma prawo myśleć inaczej o tym samym. Tak, szesnastolatka podświadomie już uważała, że przegięła, przegięła totalnie, ale nie stara się tego dopuścić do trzeźwych myśli. Ale i to w końcu uległo diametralnej zmianie... chociaż słabo, to jednak. A zwłaszcza nie zamierzała przyznawać się do błędu i przepraszać. Co to to nie!
Chociaż?...
Nieważne. W końcu poczuła dotyk na głowie i zareagowała automatycznie.
- Co... co ty? Zabieraj te łapska. – warknęła (jednak nie do końca zmieniła się w jednym kierunku). Ale jej zachowanie znowu się diametralnie zmieniło – w oku ponownie pojawiły się łzy, a wargi jej zadrżały, gdy Johnny opowiadał o Liamie, dlatego nic dziwnego że się rozkleiła. Próbowała to ukryć, ale jaki był tego skutek, to może stwierdzić tylko sam ów młodzieniec.
- Piszesz, żeby go nie zawieść... – odparła ledwo słyszalnym szeptem – A może to ty go zawiodłeś, bo może tylko marzył o tym, by cię zobaczyć przed śmiercią? Skąd wiesz, może to było jego marzenie? – teraz opisała swoje argumenty bez agresji słownej, ot, w taki sposób grzecznie pokazując, jak widzi tę sytuację. Poniekąd była z siebie dumna. Chociaż jakiś głosik w jej głowie mówił dziewczynie, że źle postąpiła, wyjaśniając tym razem swój tok myślenia bez rzucania obelg, zastępując je normalnymi słowami, które są, rzecz jasna, o wiele bardziej milsze w odbiorze. W końcu łzy przestały lecieć, a na jej twarzy zagościła pogoda ducha. Nie skomentowała jego ostatnich słów, bo po prostu myślami zawędrowała do zupełnie innej krainy.

_________________
Kapeć | skrytka

Jak po śmierci nic nie będzie to się wkurwię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Wyrewolwerowany Rewolwerowiec
avatar

Liczba postów : 260
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Sky Tower - punkt widokowy    Sob Sie 25, 2018 8:19 pm

A przypadkiem JUŻ go rzekomo nie zawiodłem? – odrzekł z udawaną rezygnacją w głosie, lekko unosząc prawy kącik swoich ust oraz puszczając dziewczynie oko. – Nie chcę spekulować nad jego marzeniami. Radzę ci jedno - pozwól mu odejść takim, jaki był. Nie wypowiadaj się za niego ani tym bardziej nie staraj się robić niczego w jego imieniu. – dodał, po czym cicho westchnął. – To nigdy nie kończy się dobrze.
Wstyd było mu się do tego przed samym sobą przyznać, lecz widział w jej cholernie upierdliwym charakterku siebie sprzed dobrych trzech lat. Fakt, może nie był aż tak okropny w kontaktach międzyludzkich, czy też może w tamtym wypadku, w kontaktach międzyludzko-potworzych i potrafił się zamknąć lub przyznać do błędu, jeśli zaszłaby taka potrzeba, ale jednak w tamtych czasach dzielił z nią niektóre dosyć nieprzyjemne cechy, z czego niekoniecznie jest aktualnie dumny. Mściwy, narwany, arogancki, hałaśliwy, czy chorobliwie uparty. Też wydawało mu się, że wszystkie jego działania, nieważne jak złe, czy po prostu zwyczajnie niesamowicie w swojej głupocie durne, były usprawiedliwione jego dobrymi i słusznymi w danej sprawie intencjami. Raczej o wiecznie szczekającej i niewyparzonej gębie chyba tutaj nie trzeba jeszcze wspominać. Mimo że nie przesadzał do tego stopnia, jak robiła to Lolle, to i tak niekiedy zdarzało mu się powiedzieć o kilka słów za dużo. Czasami zastanawiał się nad tym, jak z nim wtedy momentami wytrzymywali. Niemniej jednak sam dobrze wiedział, że te uznawane przez nasze standardy za negatywne cechy często przyćmiewały dobre, co w efekcie często kończyło się brakiem zrozumienia i akceptacji od otaczającego daną personę społeczeństwa. Już nie raz był świadkiem złego postępowania osoby, która wewnątrz była dobra. Sam Asgore jest tego wręcz idealnym przykładem. Oczywiście, nie usprawiedliwiał jej zachowania nawet w najmniejszym stopniu, ale był w stanie, chociaż minimalnie je zrozumieć, pomimo tego, że nie wydawał się nim nazbyt przejęty.
Coraz częściej uderzające o otaczające ich szkło krople deszczu skutecznie zagłuszały ciszę, jaka się pojawiła, odkąd szesnastolatka ponownie zaczęła próbować wywołać u niego poczucie winy i znowu się widocznie rozkleiła, nieudolnie próbując to zamaskować.
Hmpf. – mruknął pod nosem, klękając na jednym kolanie przed dziewczyną-cyklopem i wycierając palcami z jej buźki kolejne łzy. – Liam by mnie zabił za to, że pozwalam Ci w swojej obecności na takie smucenie się. – wstał, ponownie drapiąc się po głowie, jakby nad czymś intensywnie myślał. – I co ja powinienem teraz z tobą zrobić, huh?
Być może nie powinien aż tak bardzo jej folgować, aby przypadkiem jej się w tyłku jeszcze bardziej nie poprzewracało, lecz niestety Johnny miał to do siebie, że nienawidził płaczących przedstawicielek płci przeciwnej. Nie znaczy to jednak, że zamierzał jej odpuścić i zapomnieć o całej aferze, jaką mu parę chwil temu urządziła. Nie ma takiej opcji.

_________________

Prowadzone sesje:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lolle
Człowiek demolka
avatar

Liczba postów : 19
Zamieszkanie : Sierociniec
Praca/Zawód : Uczennica
Join date : 18/08/2018

PisanieTemat: Re: Sky Tower - punkt widokowy    Pon Sie 27, 2018 6:03 pm

Zauważyła, że dalsza rozmowa na ten temat to jak walka z wiatrakami. Na jego słowa jedynie westchnęła głęboko i nie odpowiedziała, jedynie położyła dlonie na biodrach, w ten sposób eksponując swoją pewność siebie. Jak to bywało w jej naturze.
Sama już nie wiedziała, co o tym wszystkim sądzić... co powiedzieć, jak się zachować. Znowu pokazać swoją prawdziwą naturę? Czy ponownie pokazać, że nie zawsze jest taka zła, wredna? Zwłaszcza iż jej wredota była naprawdę wielka, podobnie jak wielki jest jej wysiłek, by to zamaskować (zazwyczaj). No ale nic.
Kiedy doszło do jej kolejnego potoku łez, mężczyzna zrobił coś, czego ta by się nigdy nie spodziewała (a w szczególności nie spodziewałaby się właśnie jego, no spójrzmy, on również do grzecznych nie należał... a może był taki tylko w jej oczach, oczach Lolle, ewentualnie zrobił się taki tylko i wyłącznie dla niej? A dziewczyna nawet nie pomyślała, że to zwyczajna odpowiedź na to, co ona mu nagadała... a nagadała dużo obraźliwych rzeczy) po jego personie. A co zrobił? Przyklęknął przed nią tak, co było konieczne zważywszy że Johnny jest od niej wyższy, i po prostu... zaczął wycierać jej łzy. Cóż, dziewczyna zbaraniała. Nie wiedziała, co zrobić i co powiedzieć (teraz uczucie to wzmogło się, i to bardzo). Po prostu była w szoku. Przecież nie byli na pokojowej ścieżce, nieprawdaż? A może... to jej początek? Tyle że widziany początkowo jakby przez mgłę? Bardzo możliwe. Wszystko jest możliwe. Nie ma się czemu dziwić. A jednak, Lolle dziwiła się. Może dlatego, że jeszcze niewiele widziała, niewiele doznała w swoim jak dotąd szesnastoletnim życiu?
W końcu Johnny przestał, a Lolle... tak, to dziwne, ale dziewczyna nagle zaczęła odczuwać brak, gdy mężczyzna przestał dotykać jej twarzy w miejscach, gdzie wcześniej kłębiły się młode łzy. Całe szczęście, nie pokazała tego po sobie. Gdyby było inaczej, nie potrafiłaby się z tego wytłumaczyć. A samo tłumaczenie i  tak by zrobiło wielkie szkody.
Nic nie powiedziała, nie poruszyła się, odczuwając jakiś dziwny lęk, nie wiedząc, przed czym. Może bała się, co teraz Johnny sobie o niej myśli? Uciekała wzrokiem wszędzie, byle tylko nie spojrzeć na swoje go aktualnego towarzysza. I znowu lęk. Obawiała się, że ten zobaczy w jej oczach coś, czego ona nie chce ujawniać. Oczy to zwierciadła duszy, jak powiadają, i bała się że chłopak coś w niej rozpozna. Coś, o czym nawet ona sama nie wiedziała. Takie przypadki się zdarzają. Zwłaszcza, jak do tego wszystkiego dochodzi mimika twarzy i postawa ciała.
- Więc nie pozwól, bym więcej płakała w twojej obecności... – odpowiedziała cicho. - W twojej obecności. – powtórzyła, jakby się nad czymś intensywnie namyślając – O nic więcej nie proszę. Zakończmy temat mojego brata, proszę... – westchnęła znowu, równie cicho jak wypowiedziała tamte słowa. I teraz już się nie bała, i otworzyła szeroko oczy, wbijając wzrok w tęczówki Johnnego. Było to spojrzenie śmiałe, odważne, i jakby... wyzywające? Ale o co jej chodziło? Czy mężczyzna odwzajemni spojrzenie, ucieknie wzrokiem, albo po prostu coś powie, skomentuje?

_________________
Kapeć | skrytka

Jak po śmierci nic nie będzie to się wkurwię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Wyrewolwerowany Rewolwerowiec
avatar

Liczba postów : 260
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Sky Tower - punkt widokowy    Pon Sie 27, 2018 11:40 pm

Nie umknęły jego uwadze ciągłe wahania nastrojów, jakie non stop prezentowała przed nim jednooka szesnastolatka. Raz wyglądała na pokrzywdzoną przez świat osobę, która już zwyczajnie nie daje sobie rady z dalszym brnięciem przez swoją egzystencję, a potem w kolejnym ułamku sekundy potrafiła zupełnie zmienić swoje nastawienie, przez co zachowywała się jak najwredniejsza żmija, jaka kiedykolwiek istniała we wszechświecie, której celem jest tylko i wyłącznie uprzykrzyć czyiś dzień i sprawić, aby był równie piekielny, co jej. Do tego dochodziło jak na domiar złego granie pewnej siebie i odważnej babki. Prawdziwa wybuchowa mieszanka, huh? Nie da się ukryć, że momentami niesamowicie działało to mu na nerwy praktycznie na równi z resztą jej upierdliwych zachowań, ale był w stanie zrozumieć, że może jest to na swój pewien sposób bardzo dziwacznie działający mechanizm obronny, który ma na celu uchronienie jej od niewątpliwego zła tego świata. Wyglądało mu to dokładnie tak, jakby dwie osobowości Lolle toczyły wewnątrz niej ze sobą bój o dominację i przejęcie kontroli. Niestety obie wydawały się równie chętne do przejęcia głosu i działań swojego pokrzywdzonego przez życie gospodarza. Pomimo tego, że już raz udało mu się spotkać z czymś takim, dalej ciężko było mu znaleźć szybkie i skuteczne rozwiązanie.
Co do "aktu dobroci", jaki odbył się ze strony Johnny'ego, niestety ze wszystkich cech, jakich w pewnym sensie przynajmniej na bliżej nieokreślony okres udało mu się pozbyć, nadal nie wyzbył się tego najgorszego – Współczucia. Niekiedy potrafiło być ono niewątpliwie cholerną kulą u nogi, zważywszy na to, czego oczekiwał po samym sobie. Pragnął stać się niewrażliwym i obojętnym na wszystko sukinsynem, aby lepiej znosić to, czym raz za razem rzucał w niego świat, a tu proszę, udało się, ale ku jego niezadowoleniu, tylko po części. Sumienie także od czasu do czasu dawało mu się we znaki. Jego przewagą było to, że obce mu osoby nie miały bladego pojęcia, co siedzi w jego głowie. Gorzej, jeśli natrafił na kogoś znajomego, który znał go dłużej niż parę miesięcy, co zazwyczaj było porównywalne do upierdliwego oraz poniekąd komicznego utknięcia w bagnie na czas trwania rozmowy.
Jeśli ktokolwiek inny znalazłby się na miejscu ów dziewiętnastolatka i usłyszałby tego typu... Osobliwą prośbę, niewątpliwie by się delikatnie mówiąc, zmieszał, lecz na szczęście Lingard był Lingardem i jego jedyną reakcją było ledwie dostrzegalne westchnięcie powiązane z gwałtownym przypływem błogiej ulgi, a następnie szybki salut dwoma palcami, aby dać znać, że przyjął jej słowa do wiadomości. Może i nieźle zaryzykował brak zrozumienia i w efekcie kolejny napad szału swojej towarzyszki, lecz na szczęście wszystko potoczyło się w miarę pozytywnie. Mógł dorzucić jeszcze do tego tekst typu "...i przede wszystkim bądź sobą", ale wyszedłby przez to na pieprzonego hipokrytę.
A więc... – zaczął po chwili, jakby lekko się pierw wahając i przykładając dłoń do swojego podbródka, stale przy tym utrzymując kontakt wzrokowy. – Co się z tobą stało po tym wszystkim? Kto się tobą zaopiekował? – zapytał ostrożnie, aby zbytnio nie naruszyć tematu Liama.

_________________

Prowadzone sesje:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lolle
Człowiek demolka
avatar

Liczba postów : 19
Zamieszkanie : Sierociniec
Praca/Zawód : Uczennica
Join date : 18/08/2018

PisanieTemat: Re: Sky Tower - punkt widokowy    Sob Wrz 01, 2018 5:16 pm

Nie mogła wiedzieć, co o jej zachowaniu i w ogóle o niej myśli Johnny, i, szczerze powiedziawszy, nie interesowało to jej zbytnio (a przynajmniej tak sama uważała na pierwszy rzut oka. O, albo sobie tak wmawiała). Wiedziała, że każda istota krocząca po tym globie, która potrafi myśleć, ma różne opinie na temat innych. I nie da się od tego całkowicie uchronić. Całkowicie? Tak. No bo niektórzy mają tak rozwiniętą charyzmę, że potrafią to nieco zmienić, przekształcić, chociażby nieznacznie, zdanie innych na swój temat. Albo zdanie innych na temat kogoś innego. Albo w ogóle zmienić kogoś podejście do obojętnie czego. Ale nieważne. Zazwyczaj jednak jesteśmy w swych myślach uparci, nieustępliwi. Może to i dobrze. To sprawia, że jesteśmy ludźmi istotami ciekawymi. I lepiej, by tak pozostało.
Kto by nie chciał posiadać takich zdolności? Już nie mówimy o czytaniu w myślach – to dość szerokie pojęcie. Skupmy się na samym rozpoznawaniu, co kto o nas myśli. I tego dla siebie pragnęła również sama jednooka dziewczyna (a jednak!). Poza tym, że często zachowuje się nieadekwatnie do zaistniałej sytuacji, mimo że obraża innych bezpodstawnie, jest zwyczajnym człowiekiem, z krwi i kości. Ma swoje pragnienia, obawy... no i swoje myśli, rzecz jasna.
Nie chciała, by mężczyzna zadał jej to pytanie, ale spodziewała się prawie od samego początku, że to nieuniknione, że wkrótce – prędzej czy później – je zada. Uniosła swoją twarz pełną powagi. Przez chwilę milczała, ale, całe szczęście, tylko przez chwilę.
- Wysłano mnie do sierocińca. – odpowiedziała sucho. - W sumie, sama bym sobie poradziła na tym świecie. Ale nie. Ci ludzie byli uparci. I wiedzą najlepiej, phi. Nie wiedzieli nawet, z kim mają do czynienia... – pokręciła przecząco głową, wprawiając (chyba po raz kolejny) w ruch swoje krótkie włosy. Tak – krótkie, jak na dziewczynę. Bo jak na fryzurę typowo chłopięcą, były zdecydowanie zbyt długie (chociaż kto powiedział, że facet nie może mieć włosów do pasa, a kobieta nie może być ogolona na zero?). Trzeba przyznać, że kręciła nią dość długo. Fakt był taki, że znowu zbierało jej się na płacz, więc tym oto sposobem próbowała się powstrzymać, i pomóc łzom, by się nie pojawiły. Kiedy uznała, że jej oko jest suche (i rzeczywiście tak było), przestała i uśmiechnęła się ku niemu z równie wielką suchością, z jaką wypowiedziała tamte słowa. Słowa, którymi poinformowała Johnnego, co się z nią stało po śmierci Liama, jednocześnie odpowiadając na pytanie młodego mężczyzny. Słowa, które wyjaśniały, gdzie teraz mieszka. To jedna z tych informacji, które nie są nam do oddychania przesadnie potrzebne, ale jesteśmy po prostu ciekawi. O, abo pytamy z grzeczności. Tak też bywa. A Lolle mogła się założyć, że w przypadku Johnnego najbardziej prawdopodobna jest opcja ostatnia. A może się myli?

_________________
Kapeć | skrytka

Jak po śmierci nic nie będzie to się wkurwię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Wyrewolwerowany Rewolwerowiec
avatar

Liczba postów : 260
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Sky Tower - punkt widokowy    Nie Wrz 02, 2018 4:01 pm

Nawet pomimo tego, że spodziewał się takiej dosyć przykrej odpowiedzi na swoje poniekąd naiwne pytanie, i tak poczuł się z nią źle. Był świadom tego, jakimi ludźmi byli rodzice Lolle i zapewne, nawet jeśli by jakimś cudem bardzo chciała do nich wrócić, to Ci prawdopodobnie by ją wyśmieli. Może to i nawet lepiej, że dziewczyna trafiła do tego nieszczęsnego sierocińca, ponieważ mogła równie dobrze zostać do nich odesłana lub zwyczajnie wylądować na ulicy, co pewnie byłoby mimo wszystko przyjemniejszym rozwiązaniem od ponownego spotkania z jej "ukochaną" familią.
Co jak co, ale nie ważne co o nim można powiedzieć, Johnny był jedną z naprawdę niewielu osób, które doskonale rozumiały, jak to jest pozostać dosłownie sam w tym ogromnym i okrutnym świecie. W końcu jakby na to nie patrzeć samemu zajmował się sobą od dobrych dwóch lat, lecz w przeciwieństwie do znajdującej się przed nim charakternej dziewczyny, jego poprzednie życie było kompletnym przeciwieństwem tego, jakie wiedzie teraz. Szczęśliwe i beztroskie wraz z kochającą mamą i tatą. Było to coś, przez co ciężko było mu sobie wyobrazić życie Ewangeliny, która na swoje szczęście fartownie miała przynajmniej swojego brata. Powiadają, że o wiele gorzej jest coś mieć, a dopiero potem to utracić, niż nie posiadać ów rzeczy w ogóle. Można to uznać za prawdę, przymykając na tę wypowiedź oko, lecz zdaniem młodego Lingarda, to stwierdzenie jest jednym wielkim kłamstwem. Nikt nie zasługuje ani na jedno, ani na drugie. Twierdził, że pieprzonym obowiązkiem rodzica jest dopilnować tego, aby jego dziecko wiodło dostatnie i szczęśliwe życie przynajmniej do jego pełnoletności. Było to powodem, dla którego dosłownie gardził jakimikolwiek przejawami patologii w rodzinach, czy zwyczajną znieczulicą od opiekunów. Niestety oczywiście to, jak POWINNO być, a to, jak jest, to dwie różne sprawy, czyż nie? Ot kolejny problem zepsutego świata, w którym przyszło im żyć.
Jej kolejny już, kompletnie pusty uśmiech był naprawdę blisko wytrącenia go z równowagi. Oczywiście mówiąc metaforycznie. Jedną z tak po prawdzie wielu rzeczy, których nienawidził były kłamstwa i wymuszanie czegoś na sobie. Niestety nie miał nawet jak jej za to opieprzyć przez wzgląd na spędzony jego czas po wyjściu z Podziemia i zerwaniu kontaktów z czymkolwiek mu znajomym, ponieważ wyszedłby na cholernego hipokrytę. Akurat w sprawie fałszowania swojego charakteru przed innymi, był równie winny, co ona.
Poradziłabyś sobie, powiadasz? Jeśli tak uważasz... – wreszcie się odezwał z cichym rozbawieniem w głosie. Miał w tej sprawie pewne wątpliwości~ – Gdybyś nikt się tobą nie zajął, to co być zrobiła? – zapytał z czystej ludzkiej ciekawości. W końcu ciężko było mu sobie wyobrazić, jak Lolle "sama sobie radzi na tym świecie".

_________________

Prowadzone sesje:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lolle
Człowiek demolka
avatar

Liczba postów : 19
Zamieszkanie : Sierociniec
Praca/Zawód : Uczennica
Join date : 18/08/2018

PisanieTemat: Re: Sky Tower - punkt widokowy    Pon Wrz 03, 2018 1:48 pm

Nie wiedzieć czemu, nagle dopadła ją chęć na refleksje. Chodzi o to, jak się zapytał, jak wykazał zainteresowanie tym, co u niej, kto się nią zaopiekował. Zastanawiała się ponownie, po co mu taka informacja. Może.. chce jej zaszkodzić? Tak, jak tylu ludzi i potworów? Chociaż na razie nie zaprzątała sobie tym głowy. Nie zaprzątała... albo zapomniała? O, albo uznała, że to co sobie wymyśliła, jest bzdurą kompletną? Wszystko zaczęło jej się mieszać. I nachodziły ją wspomnienia z całego tego spotkania z Johnnym. Co prawda, nie pamiętała wszystkiego dokładnie, a tym bardziej nie ze szczegółami, ale widziała pod chwilowo zamkniętą powieką, jak przyjechała tutaj windą, i to, jak poznała w nim Johnnego, a Johnny w niej – Lolle. Do jej głowy, racja, dochodziły różne inne wspomnienia, ale te widziała i słyszała jakby przez mgłę, lecz taką, w której raczej widać horyzont. Przypomniała sobie jeszcze, jak łzy napływały jej do oka, to, jak usiłowała to zamaskować. To, że była dla niego niemiła, więc on odbił piłeczkę, co zdziwiło Lolle na początku, ale potem zrozumiała swój błąd (to u niej nieliczna z takich sytuacji), zrozumiała, że gdyby odezwała się inaczej, no to wszystko potoczyłoby się o wiele łatwiej, milej, przyjemniej, a nawet szybciej, gdyż wiadomo iż przy czymś naprawdę przyjemnym czas leci nam z przyspieszeniem. I nie mogła wyzbyć się uczucia, że z chwilą, gdy przestali się wzajemnie obrażać, czas również zaczął szybciej uciekać. Może nie przesadnie. Ale tak właśnie było. I tak było milej, niż wcześniej...
Nie ukrywała, że to, co powiedział teraz, lekko ją obraziło.
- Tak. Tak właśnie myślę. Poradziłabym sobie. Wątpisz w to? – spojrzała na niego wzrokiem rozbawionym, ale to była tylko taka przykrywka. W rzeczywistości była zła, że mężczyzna powątpiewa w jej zaradność. - Wierz mi, nie znasz mnie, nie wiesz jaka jestem zaradna. Co bym zrobiła, hę? A od czego zaczyna człowiek, który wyprowadził się z domu bez prawie niczego? I nie wie do końca co będzie dalej, jak będzie wyglądało jego życie? Pomyśl trochę, może uderz się w głowę, to możliwe iż zrozumiesz, że odpowiedź na twoje pytanie jest prosta. Ot co. – skwitowała to fałszywym uśmieszkiem, puściła ku niemu oczko i strzeliła palcami, uprzednio składając je w koszyczek i wypychając na drugą stronę. Tak, znowu zachowała się ciut niegrzecznie, ale w końcu Lolle to Lolle! Dziewczyna przysiadła na powierzchni, na której stali, i złożyła nogi w siad skrzyżny. Pewnie do tego stania (cały czas stali, od początku tej konwersacji) rozbolały ją nogi, więc nie należy jej się dziwić.

_________________
Kapeć | skrytka

Jak po śmierci nic nie będzie to się wkurwię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Wyrewolwerowany Rewolwerowiec
avatar

Liczba postów : 260
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Sky Tower - punkt widokowy    Wto Wrz 04, 2018 7:46 pm

Czyli dobrze trafił. Dziewczyna sama nie wiedziała, co by ze sobą zrobiła, ale zapewne za żadne skarby nie przyznałaby się do tego, co tak na dobrą sprawę nie było niczym dziwnym. Przynajmniej to udało mu się wywnioskować z jej prowokującej odpowiedzi. Niestety na jej nieszczęście, w tym świecie raczej mało kto wziąłby na poważnie nieletnią, chcącą dzielnie samą się sobą zająć. Może i jest pewna siebie, ale powinna uważać na to, aby ją to pewnego dnia nie zgubiło. W końcu granica pomiędzy odwagą a głupotą potrafi być naprawdę bardzo cienka.
Wstawaj do cholery... – syknął niemalże od razu, kiedy zobaczył, że dziewczyna siada na podłodze tak, jakby była w swoim własnym domu, a na ziemi leżałby dywan. W końcu było to miejsce publiczne. Bez przesady. – Jesteś pewna, że to ja powinienem się uderzyć w głowę? – dodał, nerwowo pocierając swoje skronie dłonią.
Co jej siedzi w głowie...? I jeszcze się dziwi, że Johnny powątpiewa w jej "życiową zaradność". Muszą mieć w tym sierocińcu nieźle przechlapane z jej charakterkiem i niektórymi zachowaniami. Strach pomyśleć, co innego potrafi odwalić, jeśli jest na kogoś lub na coś obrażona, albo zwyczajnie szuka rozrywki. Ale cóż, kimże on jest, aby prawić jej kazania, czyż nie? Jeśli chce kreować swoją osobę w taki sposób, to proszę bardzo, niech tylko potem nie narzeka.
Albo wiesz, co? – zaczął, poprzedzając słowa głośnym westchnięciem i odmachując rezygnacyjnie dłonią. Nie miał nic przeciwko charakternym kobietom, ale ona szczególnie od samego początku doprowadzała go do szału. Złośliwie uparta, szukająca na siłę sporów i za nic nieprzyznająca się nigdy do błędu. Dosyć tego. – Rób, co chcesz. W końcu nic mi do tego. Nie wracaj potem z podkulonym ogonem. – stwierdził, ruszając się z miejsca i kierując się w stronę windy z zamiarem zawinięcia się z tego miejsca. Miał zamiar przeczekać deszcz, ale wolał w tamtym momencie się solidnie zmoczyć niż spędzić kilka chwil więcej z jej iście drażniącą go osobą.

_________________

Prowadzone sesje:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lolle
Człowiek demolka
avatar

Liczba postów : 19
Zamieszkanie : Sierociniec
Praca/Zawód : Uczennica
Join date : 18/08/2018

PisanieTemat: Re: Sky Tower - punkt widokowy    Wto Wrz 04, 2018 8:25 pm

Nie zareagował tak, jak myślała iż zareaguje. Zrobił zupełnie inaczej, co tyczy się raczej słów, niż gestów. Przecież... przecież chciała jedynie zmusić go do myślenia! Przecież przywołała taki przykład, by zrozumiał, iż zrobiłaby dokładnie tak samo, jak ktoś, kto wyprowadził się z domu praktycznie bez niczego. To znaczy, że najpierw by zagospodarowałaby się u jakichś znajomych, a w tym czasie by szukała pracy i...
I? I co? Tak, dopiero teraz zrozumiała ciemne strony swojego Wielkiego Planu. A szkoła? A piękne lata dzieciństwa, jakie by utraciła, pracując całe dnie? Poza tym ile inni ludzie mieliby cierpliwości, by ją gościć u siebie chociażby na kilka nocy, u każdego po kolei? Nie mówmy już o tym, że mało kto by zatrudnił osobę w jej wieku (nazwaliby ją pewnie smarkulą, albo coś w tym rodzaju, ale Lolle nie pozwalała, by tego typu myśli zmaterializowałyby się w jej głowie. Podświadomie, owszem, istniały, gnieździły się, ale do całkowitej świadomości dziewczyny raczej było im daleko). Co więcej? Negatywnych stron, które z góry były podatne na potępienie, było na pewno więcej. Już otwierała usta. Już miała go przeprosić za tę pewność siebie. Tak, otworzyła i... zaraz potem zamknęła. Lolle raczej nie przyznaje się do błędów... zazwyczaj. Tak, zazwyczaj, bo przecież są chwile, gdy okazuje zupełnie inną stronę swej osobowości.
Siedziała tak sobie w sposobie skrzyżnym, gdy usłyszała stanowczy ton Johnnego. Ton, który raczej nie lubi sprzeciwu. Na jego dźwięk dziewczyna nieomal podskoczyła, co było raczej nierealne przez wzgląd na sposób, w jaki dziewczyna złożyła swoje nogi.
- A jeśli nie wstanę, to co? – spojrzała na niego wyzywająco, ale końcem końców dźwignęła się ku górze i tym oto sposobem stała teraz znowu naprzeciwko niego. - Wracać z podkulonym ogonem? Ty chyba żartujesz. Nigdy nie zachowuję się tak względem innych. – spojrzała na niego z istnym rozbawieniem. Coś czuła, że Johnny najprawdopodobniej (ale może się równie dobrze mylić) próbuje coś w niej pobudzić do życia. Czyżby... jest to myśl, że powinna bardziej na poważnie spojrzeć na swoje życie? A może coś zupełnie odmiennego?
Wstała i podeszła do niego nieprzyzwoicie blisko. Już wyciągała rękę, by go spoliczkować, ale... stchórzyła. Nieważne, ile razy robiła to w przeszłości, teraz było jakby inaczej, jakby zadziałała jakaś wielka, mentalna blokada. A po chwili... w Lolle odezwała się druga Lolle, dlatego nie można się dziwić temu, co za chwilę powie.
- Dobra. Nie wiem, co bym zrobiła. Nie wiem, czy bym sobie poradziła. Żle o tym pomyślałam, błędnie przeanalizowałam. – wbiła spojrzenie w swoje czarne czółenka. Nie mogła uwierzyć, że to powiedziała! Naprawdę! Poniekąd była zła na samą siebie, poniekąd podziwiała to, co gnieździ się gdzieś w jej środku. - A idź sobie, jak chcesz i gdzie chcesz. – odburknęła i położyła ponownie dłonie na biodrach, i przestąpiła znowu z nogi na nogę.

_________________
Kapeć | skrytka

Jak po śmierci nic nie będzie to się wkurwię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Johnny
Wyrewolwerowany Rewolwerowiec
avatar

Liczba postów : 260
Zamieszkanie : W pobliżu centrum miasta
Praca/Zawód : Pracownik w kawiarni Garten
Join date : 04/04/2018

PisanieTemat: Re: Sky Tower - punkt widokowy    Sro Wrz 05, 2018 7:06 pm

Myślał, że to tyle z dzisiejszego, niezwykle "miłego" spotkania. Już nawet nacisnął przycisk odpowiadający za przyzwanie windy, lecz w miarę pokojowe opuszczenie dosyć osobliwego pomieszczenia, jak na kontekst ich rozmowy, w którym znajdowała się także niezwykle wkurzająca go gówniara, skutecznie przerwała ów przed chwilą wspomniana szesnastolatka.
Nie dało się ukryć, że trochę zdziwił go już kolejny tego dnia wybuch Lolle, mimo że tak na dobrą sprawę nie powinien. W końcu już widział, do czego jest zdolna i jakie problemy swoją osobowością może sprawić innym. Z odrobiną włożonego w to własnego wysiłku, potrafiła prawdopodobnie sprawić innym istne piekło na Ziemii. Jednak tym razem nie wystrzeliła z niczym aroganckim lub zwyczajnie chamskim i właśnie to wywołało u Johnny’ego takie zdezorientowanie. Za żadne skarby nie spodziewał się tego, że młoda będzie miała metaforyczne żeńskie jaja, których to tak często brakuje nawet facetom, i zwierzy się z tego, że nie miała racji co do swojego cholernie naiwnego.
Grunt to przyznać się przed samym sobą do swojej własnej bezsilności, huh...? – powiedział bardziej do samego siebie, jednak zrobił to wystarczająco głośno, aby towarzysząca mu jednooka mogła to bez problemu usłyszeć. – Może jednak będą z ciebie ludzie. – rzucił do Ewangeliny przez ramię, stojąc do niej tyłem.
W tym momencie rozwarły się przed nim drzwi do metalowego pudła, które służyło w tym budynku za środek transportu pionowego. Dziewiętnastolatek poczuł nie o tyle ulgę, co poniekąd zawód. Szkoda mu było siostry jego byłego kumpla. Była idealnym przykładem tego, że nie każdy radzi sobie z tym, co serwuje mu świat. Niemniej jednak pocieszające było to, że pomimo niekoniecznie pozytywnych okoliczności oraz poprzednich wydarzeń, babka trzymała się całkiem nieźle. Przynajmniej nie skończyła z jakąś depresją na oddziale psychiatrycznym, co mogło być niepokojąco prawdopodobne.
Daj znać, kiedy zdecydujesz się coś zmienić. Wiesz, gdzie mnie znaleźć. – odrzekł, wreszcie pakując się do dźwigu osobowego zaraz po zakończeniu ów wypowiedzi. – I nie myśl, że Ci się upiecze twoja poprzednia gadka. Zamierzam się za nią odpłacić. – nacisnął przycisk na konsolce oraz puścił na szybko do Lolle oko. Wraz z tym wrota windy ponownie się zamknęły, a sam transport skierował się ku parterowi.
Kto by pomyślał, że przyjdzie mu się tego dnia użerać z czymś takim, huh? Pewnie należało mu się to za Liama. Karma to pamiętliwa sucz.

_________________

Prowadzone sesje:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lolle
Człowiek demolka
avatar

Liczba postów : 19
Zamieszkanie : Sierociniec
Praca/Zawód : Uczennica
Join date : 18/08/2018

PisanieTemat: Re: Sky Tower - punkt widokowy    Nie Wrz 09, 2018 2:56 pm

Nie skomentowała jego pierwszych słów które nastąpiły po tym, jak dziewczyna przyznała się do błędu. I to przyznanie się wywołało u niej mieszane uczucia, ale o tym już wiemy.
Tak. Nie skomentowała, gdyż obawiała się ze swojej strony kolejnego wybuchu.  Ten mógłby mieć miejsce, gdyby pomyślała iż to z jego strony... prowokacja? To dobre słowo?
Zauważyła, że przyjechała winda. Dziwne, ale do głosu znowu doszła jej podświadomość, która mówiła że wcale tego nie chce. Nie chce, by Johnny się stąd ulotnił. Nie, nie i jeszcze raz nie! Kłóciła się sama ze sobą, ale finalnie uznała, że przecież może go spotkać przykładowo w jego pracy, gdzie trudnił się również Liam. Czego jeszcze od niego chciała? Może pragnęła powtórki z rozrywki? Może kogoś, kto tak samo jak on wytrze jej łzy, w przypadku jeśli te uparte krople znowu nagromadziłyby się w jej kolorowym oku, magazynując się w powiece. Ale nie zastanawiała się zbytnio nad resztą powodów, nawet, jeśli takowe tu i teraz istnieją.
Kiedy Johnny zniknął, Lolle jeszcze przez dłuższy czas wpatrywała się tępo w miejsce na windę. Zamyśliła się, nie wiedząc jednak, nad czym. A po ocknięciu się, przeanalizowała wszystko dokładnie, całe to zdarzenie. I pomyślała sobie, że tak po prostu musiało być, tak zrządził los, że oboje znaleźli się w tym samym miejscu, a Johnny zdążył połapać się w jej charakterku. Coś czuła, że to spotkanie odciśnie się na ich relacji, ale pewnie nie tylko na tym. Pewnie uświadomi to sobie z czasem... bo nie wierzyła, po prostu nie, nie i nie, że to spotkanie nic nie znaczyło. I naszła ją chęć na refleksję, więc usiadła na "podłodze" tak samo, jak uprzednio, szczęśliwa, że jednak nie ma tu Johnnego. Dlatego mogła sobie siedzieć w spokoju, bez czyjejś uwagi, by "wstała do cholery". Na samą myśl o tym aż zaśmiała się głośno. To dobrze, że była tu sama, bo stąd nikt raczej nie usłyszał jej śmiechu. Nie chciała, by ktokolwiek go usłyszał. Inaczej takowi ludzie mogliby ją uznać za wariatkę, którą poniekąd była, nieświadoma tego. W żadnym, nawet znikomym procencie.
Przypomniała sobie jego ostatnie słowa zanim zniknął, i znowu zebrało jej się na śmiech, ale to był zupełnie inny rodzaj śmiechu. W tym przypadku chodziło o to, że inaczej odebrała te słowa, ale jak, tego nie da się za żadne skarby opisać. Jej śmiech był pełen tego wspomnienia. Wspomnienie tych słów, wspomnienie które zaczęło rozrastać się po całej Lolle, było dość osobliwe...
Uznawszy, że siedzi tu zdecydowanie zbyt długo, wstała i powędrowała w stronę windy... i po kilku sekundach nie było również jej.

z/t x2

_________________
Kapeć | skrytka

Jak po śmierci nic nie będzie to się wkurwię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 331
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Sky Tower - punkt widokowy    Nie Wrz 09, 2018 6:07 pm

Za bardzo... khm, nietypowy przebieg zdarzeń... otrzymujecie po 1FD.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Sky Tower - punkt widokowy    

Powrót do góry Go down
 
Sky Tower - punkt widokowy
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Welcome to the Surface! :: Powierzchnia :: Miasto Ebott - Obszar centralny-
Skocz do: