IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Kartoteka - Wingdings Gaster

Go down 
AutorWiadomość
Wingdings Gaster

avatar

Liczba postów : 18
Zamieszkanie : Slumsy
Praca/Zawód : Brak
Ekwipunek : Srebrny Sygnet
Join date : 05/06/2018

PisanieTemat: Kartoteka - Wingdings Gaster   Wto Cze 05, 2018 5:12 pm




Beware of Man Who


Speaks in Hands





Personalia


Godność:
Były Królewski Naukowiec Wingdings Gaster, nazywany przez przyjaciół Dingsem. Inni zwykli mówić mu po prostu Gaster.
Rasa:
Jest nikim innym jak Potworem, który nigdy nie wyrzeknie się swojego pochodzenia – nawet jeśli miałby przez to zginąć.
Wiek:
Gdyby nie jego czasowa niedyspozycja, prawdopodobnie miałby jakieś... 500 lat? Ale przez ten mały wypadek wcale nie jest jakiś wyjątkowo młodszy.. Bo ma zaledwie 300 z duuużym hakiem, do którego nie przywiązuje wagi. Każdy w końcu wie, że szkielety są długowiecznymi istotami! Mentalnie i wyglądem odpowiada 50-letniemu człowiekowi. Nigdy nawet nie obchodził urodzin, ale jeśli by to robił, wypadałyby na dwa dni przed świętami, kiedy potwory dawały sobie prezenty.
Miejsce Zamieszkania:
Slumsy. Nie potrafi wydostać się z tego miejsca chociaż nie wiadomo jak bardzo by chciał. Wie, że w tym słabym kąciku nie zrobi wiele dobrego i potrzebuje wyższego stanowiska w hierarchii, ale wrócił tak niedawno, że to na razie niemożliwe by zajął lepsze miejsce.
Zawód lub miejsce pracy:
Aktualnie brak. Celowałby pewnie w wysokie stanowiska, ale na razie zmuszony jest szukać na niższych półkach.



Wyglad





Gaster... Cóż. To szkielet. Jak inaczej mógłby wyglądać? Większość pewnie stwierdzi, że nie ma co tu opisywać, a tak się składa... Że trochę jest. Może nie aż tyle co przy postaci ludzkiej czy potworze przypominającym zwierze, ale to jednak coś!
Mierzy 180cm wzrostu. Waga - równa stercie starych kości. Ale nawet jak na swój wiek wygląda całkiem młodo, pewnie ktoś na oko dałby mu z 30 lat, ale jak wiemy na oko to chłop w szpitalu umarł, a więc liczą się tylko fakty! Nie byłby też pewnie tak rozpoznawalny, gdyby nie blizny na jego twarzy i te oczodoły, błyszczące dwoma przeciwstawnymi światełkami. Od lewego - które błyszczy lodowatym błękitem - odchodzi pęknięcie w dół, aż do górnej części szczęki. Drugie, od prawego - świecącego ciepłym pomarańczem - odchodzi kolejne pęknięcie, tym razem w górę i przechodzi aż do połowy wysokości czaszki z tyłu. Reszta jego kości (i co za tym idzie ciała) wygląda raczej dobrze. Może pojedynce, bardziej widoczne rysy na jego żebrach, a w szczególności na mostku, ale to tyle... Och. No tak! Jak mogłabym zapomnieć! Dłonie zapewne pożyczył od boga, którego ludzie uwielbiają wychwalać. Mają one porządnej wielkości dziury na wylot, można sobie przez nie patrzeć czy potrzymać. W końcu ten odważny co to krzyczał, że musi wsadzić palec będzie mógł wsadzić!
No i... Ma taki mały detal... Który ukrywa, bo trochę się go wstydzi, heh. Wiecie, ludzie też mają ogony, bo ich szkielety mają kości ogonowe. Ten tutaj osobnik, ma trochę za długą kość ogonową - czy jak kto woli - dłuższą pozostałość po ogonie. To taki mały kikutek godny naśladowania tych przyciętych psich ogonów, którym nawet potrafi machać, haha. Zawsze go ukrywa bo nikt nie może się przecież dowiedzieć...



Charakter


Trudno jednoznacznie określić jego charakter... W tym momencie jest trochę jak dziecko. Zagubione dziecko, które nie wie co się stało i teraz stara się znaleźć miejsce w wielkim świecie, do którego nigdy przecież nie należało. Zawsze wolał trzymać się na uboczu, ale w aktualnym momencie ta cecha zdaje się być u niego jeszcze bardziej wyraźna. Nie wie czego się spodziewać, nie wie komu ufać. Woli nie zbliżać się do nieznanych mu rzeczy, chociaż z drugiej strony jego wrodzona ciekawość bierze górę i chce zobaczyć jak najwięcej. Ta wystraszona myszka nie jest w stanie wyciągnąć z siebie odwagi, która dawniej siedziała w jego duszy. Prędzej zawinie kieckę i ucieknie. Potrafi co prawda zebrać się w sobie i stanąć w czyjejś obronie jeśli zajdzie taka potrzeba, ale nie trudno będzie usłyszeć jego klekocące kości, gotowe rozsypać się w każdym momencie. W sumie to, że trzyma się od kłopotów jak najdalej jest dość dobrym wyjściem, patrząc na to na ilu liniach czasowych skończył jako seryjny morderca. Może to w końcu go od tego uratuje? Nawet jeśli dziedziny nauk jakie kocha w tym nie pomagają... W szczególności biologia. W końcu... Najlepiej uczyć się w praktyce, a jak inaczej poznać działanie ludzkiego czy potworzego organizmu? Trzeba je rozkroić i już, chociaż to drugie byłoby trudniejsze! Ta jedna cecha nigdy się u niego nie zmieni. Krojenie innych to wciąż fascynujące zajęcie, chociaż do końca nie jest pewny skąd mu się wzięło. Pamięta, że był naukowcem, ale nie pamięta ile cudnych rzeczy stworzył. Myśli raczej, że ze swoim tchórzostwem to siedział w papierach... A prawda jest taka, że skłonny był balansować nad lawą byle ukończyć CORE! Jego talent się marnuje, a sam nie chce z tym niczego zrobić bo obawia się, że skupi na sobie niepotrzebną uwagę ludzi. Sam uwielbia wykorzystywanie swoich umiejętności, żeby wspomagać potwory, ale jeśli dowie się jakaś istota na L... Nie byłoby już tak dobrze. Szczególnie, że prawdopodobnie jeśli poznałby twory dzisiejszego świata, byłby w stanie stworzyć o wiele lepsze. Jeśli chodzi o jego zachowanie w towarzystwie innych... Zazwyczaj siedzi cicho i słucha, ale jeśli złapie temat, na który trochę wie i go kręci... Nie zamknie szczęki póki mu jej nie zakleisz. Ewentualnie bardziej dosadnie dasz do zrozumienia, żeby się w końcu cholera jasna zamknął bo najwyższa pora to zrobić! Potrafi się też łatwo zdenerwować, a drobne niepowodzenia irytują niemiłosiernie. Potrafi przekląć i podnieść głos, ale w większości wypadków zaraz przeprasza. Nie chce być "tym złym" tym bardziej, że nie wie jaki był w przeszłości... Więc lepiej zrobić dobre wrażenie dla tych, którzy go znają. Cóż... Może i jeszcze takich nie znalazł, ale jeśli znajdzie... Pewnie zasypie pytaniami. Co prawda może rozpoznać znajome twarze, tak jakby widział kogoś już wcześniej, ale nie wie kim jest, nie pamięta imienia. Zapala się jedynie lampa "Spotkałeś" a nie "Znałeś na wylot i jeszcze głębiej". Nie da się ukryć, że obawia się tego, czego może się dowiedzieć. W trakcie pobytu w "Czarnym Pokoju", widział wiele rzeczy z innych linii czasowych, ale nie wie, która należała do niego. O ile w ogóle, któraś. Często też myli fakty i potrafi powiązać ze sobą dwie sprawy, które nigdy nie były jednością tylko dlatego, że na ekranach pojawiały się jedna za drugą. Zdarzają mu się też drobne zaniki pamięci, w których nie może rozpoznać osobę, z którą rozmawiał ledwie dzień wcześniej, ale całe szczęście to tylko chwilowe "pustki".


Informacje


Przedmiot Startowy:
Srebrny Sygnet - to sygnet z przepiękną smoczą czaszką, której oczy błyszczą błękitem. Myśl, że to pamiątka sprawia, że czuje się o wiele pewniejszy w nowym świecie, a błyszczące smocze oczy podnoszą jego zdolności magiczne.
Zdolności i Umiejętności:
Bones - Gaster potrafi tworzyć dowolnego kształtu kości i używać ich do ataku jak i do obrony. Może nimi swobodnie poruszać jak i sprawić by zniknęły kiedy tylko zapragnie.

Blue - na dwie tury zmienia kolor duszy przeciwnika na niebieski, co pozwala mu zmuszać swojego przeciwnika do czego tylko zechce. Musi odpocząć przez kolejne 4 tury. W przypadku wyrzucenia wartości 10, 11 i 12 może zmienić kolor kości (maksymalnie 5, zależy od rzutu) na niebieski, a wtedy trafieni nimi przeciwnicy będą otrzymywać obrażenia jeśli wykonają ruch.

Science - Gaster jest naukowcem. Jego wiedza na temat otaczającego go świata i intuicja co do łączenia ze sobą rzeczy by stworzyć kolejne, nowe i przydatne, jest zadziwiająco wielka. Nawet jeśli stracił wiele wspomnień i jest kompletnie zagubiony, wciąż potrafi wykorzystywać wiedzę, którą posiadł wiele wiele lat temu, dzięki czemu praca z maszynami i zagadnienia pochodzące od nauk ścisłych są dla niego jak oddychanie powietrzem, a nauka nowych rzeczy to jak czytanie nowej książki. Pochłania wiedzę z każdego źródła by zapełnić swoje braki powstałe na przestrzeni lat.

LOVE:
Okrągłe ZERO. Przynajmniej tak uważa.

Historia


Zastanawialiście się kiedyś jak to jest... Być wymazanym ze wspomnień wszystkich potworów? Zniknąć z ich życia... Jak gdyby nigdy cie tu nie było. Jak gdybyś nigdy nie istniał, a wszystko co do tej pory stworzyłeś po prostu sobie istniało? Nie musiałem się zastanawiać. Pamiętam tylko, że zniknąłem. Cała reszta... Jest jak sen. Pokazuje się przede mną jak na ekranie monitora, kilka scen, wydarzenia, których byłem bohaterem albo widziałem. Widzę postacie. Znam je, a mimo to nie potrafię wymienić ich imion. W jednej chwili szkielet, który radośnie układał hotdogi na głowie dziecka, morduje je ze spojrzeniem pełnym furii. Widzisz króla, który nalewa ci herbatę, tylko po to by w następnej sekundzie chwycił trójząb i wymierzył go w stronę bezbronnej istoty. Radosna utopia zmienia się w piekło. To wszystko... Zdarzyło się w rzeczywistości? Nie jestem w stanie tego stwierdzić. Patrzę, ale nie rozumiem tego co widzę. Informacji jest za dużo, nawet jak dla mnie. Mieszają się. Plączą ze sobą. Co jest prawdą, a co kłamstwem? Czy to co widzę w ogóle jest prawdą? Te światy tak bardzo się różnią. Do którego należałem? Jakie... Było moje imię? Gaster. Słyszę w swojej głowie. Wingdings Gaster. Słowa są niewyraźne. Jakby rozmyte i zniekształcone. Staram się je powtórzyć, ale z moich ust uciekają równie zniekształcone dźwięki, które znikają szybciej niż jestem w stanie rozszyfrować czy to naprawdę słowa jakie wypowiedziałem. Nie jestem pewny tego co tu się dzieje. Kiedy wizje... Kiedy ekrany znikają... Nie ma tu nic. Jest tak ciemno, tak pusto. Czuję się... Samotny. Opuszczony. Trafiłem tu za karę? Zrobiłem coś złego? Nie czuję się złą osobą. Nie mam krwi na rękach. Czułbym. Widziałbym ją. Dusza nie okłamie swojego właściciela. Ale... Mimo to uczucie, że coś jest źle nie znika. Ekran pokazuje kolejną wizję. Jakaś postać. Ma białą twarz... Blizny... To szkielet? Ale jego ciało... Jest czarne i rozmazane. Jego dłonie ledwo trzymają się ciała, zdają się odlatywać. Wyciągam dłoń w kierunku obrazu i widzę jak ten naśladuje moje ruchy. Czy to... Ja? Ta bezkształtna, czarna materia... Przecież gdy patrzę na siebie widzę normalną osobę. Biały kitel, kości. Gdy dotykam twarzy czuję chropowatą powierzchnię i blizny, a to co widziałem... Przypominało ciecz. Nagle za postacią pojawiła się biała wyrwa i zniknęła. Ekran zgasł, pozostawiając mnie znów w ciemności. Kim byłem? Czemu się tu znalazłem? Tak bardzo chciałbym znać odpowiedź... Ale nikt mi nie odpowie. Przymknąłem na chwilę oczy, a gdy je otworzyłem... Czerń rozbłysła kolorami. Chociaż wciąż nie mogłem się ruszyć, moje oczy wyłapały wszystkie nowe obrazy. Tak wiele czarnej powierzchni zajęte przez tak wiele scen. Odgrywane w ciszy, ale tak szybko i dynamicznie. Nie jestem w stanie skupić się choćby na jednym z nich, a kiedy w końcu znikają... Pozostają drzwi. Zaraz przede mną, na wyciągnięcie dłoni. Nie jestem pewny co robić, ale w końcu się decyduję. Chwytam za klamkę. Wszystko się rozmazało...
Gdy ostrość widzenia mi wróciła... dookoła były budynki. Tak blisko... Był w stanie je dotknąć. Właśnie. Dotknąć. Nie rozmazywały się pod jego dotykiem. W końcu poczuł na swoich kościach powiew wiatru i zapach rdzy. Siedział na ziemi jak gdyby nigdy nic. Jakby wybudził się z głębokiego zamyślenia. Obok niego na ziemi ułożone były tory. Nie wiedział skąd zna nazwę tego przedmiotu, ale skoro wiedział co myśli, to chyba nie było po co wnikać. Z trudem się podniósł i zaczął rozglądać. Gdzie trafił? Czy to... Czy tak wygląda wolność? Czy właśnie wydostał się ze swojego więzienia? Niektóre ze wspomnień stawały się w końcu jasne.
- Powierzchnia. - powiedziałem na głos podnosząc głowę. Niebo pełne było cudnych, błyszczących w ciemności punktów. Ponad nimi wszystkimi królował księżyc, wielki niczym tarcza zegara. Oświetlał noc, która teraz wydawała się dniem. Rozglądam się dookoła. Nikogo nie ma. Czy są tu... Inni jak ja? Potwory. Tak... Potwory. Ale jeśli to Powierzchnia... Czy są tu ludzie? Na pewno są! Widziałem wiele razy jak zabijali nas bez powodu. Jednak tyle samo razy widziałem też i Króla mordującego dzieci... Czemu mam wierzyć? Nie mam pojęcia. Podniosłem się na nogi. To dziwne uczucie... Nie używałem ich od tak długiego czasu. Usłyszałem jak coś spada na ziemię. To był cichy odgłos, ale teraz, po tym jak przesiedziałem w ciszy tyle czasu, nawet to przykuło moją uwagę. Rozejrzałem się. U swoich stóp zobaczyłem mały sygnet. Podniosłem go. Błyszczał w świetle księżyca. Była na nim smocza czaszka. Dbaj o niego dobrze. To pamiątka. Głos znów zabrzmiał w mojej głowie. Skąd się brał? Nie mam pojęcia. Mówi, że to pamiątka. Niechaj będzie. Założyłem go na palec.
W końcu zaczynam iść.
Tylko gdzie zaprowadzi mnie los?



Relacje


Nie pamięta nikogo. Jest w stanie rozpoznać osoby, które widział na Ekranach, które wydaje mu się, że powinien znać, ale nie wie jakie są ich imiona i nazwiska. Osoby będą dodawana na bieżąco.


Ciekawostki


- Kocha kawę. Zawsze ją kochał i to mu zastało na wieki wieków świata.
- Nigdy nie lubił słodyczy. Jedyne jakie toleruje to gorzka czekolada i lukrecja, ale kiedy ostatni raz je jadł...
- Chyba nigdy w życiu nie patrzył na kobietę... No wiecie. Jak na obiekt westchnień i miłości. To chyba jedno z tych uczuć, których nie będzie nigdy w stanie odczuwać. Miłość... Czy ktoś w ogóle kiedykolwiek coś takiego żywił do niego albo on do kogoś?
- Kolor czarny zawsze jest modny.
- Szarości tak samo.
- Źle się czuje otoczony przez świat pełen ludzi, haha.
- Jego magia jest niesamowicie silna, ale jak to z wielką siłą bywa... Sam nie jest zbyt wytrzymały. Jego limit to zwykłe ataki podstawowe. Jeśli za bardzo "szaleje" zaczyna pluć magią, co można porównać do ludzkiego plucia krwią, kiedy coś jest nie tak z ich organizmami.
- Często chodzi niewyspany i półprzytomny, niczym zombie.
- Zdarza mu się przysypiać podczas rozmowy.
- Boi się psów.
- Uwielbia koty.
- Jego marzeniem od zawsze było móc latać.
- Kiedy odzyska wspomnienia, chciałby położyć się na trawie, ze wszystkimi drogimi mu osobami i po prostu patrzeć całą noc w gwiazdy.
- Nie zdaje sobie sprawy z własnych zapędów do krzywdzenia innych. Czasami robi jakieś rzeczy, mówiąc, że pomogą, kiedy można coś zrobić w mniej bolesny sposób. "Bo tak jest szybciej."
- Jego zaniki pamięci często się nasilają do tego stopnia, że zapomina gdzie jest i kim jest.
- Zawsze powtarza sobie, że nie skrzywiłby potwora chociażby nie wiadomo co... Ale my i tak wiemy.
- Nie lubi dzieci.
- Jego złym nawykiem jest na pewno palenie papierosów. Ale hej! Przynajmniej nie ma płuc.
- Chciałby pracować gdzieś, gdzie mógłby pomagać innym. To wcale nie tak, że idzie za tym dziwna pasja do zadawania bólu nawet jeśli prowadzi to do pomocy.
- Nienawidzi ludzi. Zdaje sobie sprawę, że to przez nich potwory cierpiały katorgę w podziemiach. Szkoda, że nie do końca zdaje sobie sprawę, że Król też nie był dla nich zbyt miły...
- W aktualnym momencie jego nawiązywanie kontaktów z kimkolwiek to jak próba zmuszenia uzależnionego od gier, żeby wyszedł na dwór i nie narzekał na grafikę.
- Jego fascynacja naukami ścisłymi doprowadziła w pewnym momencie, że kompletnie zatarł granice między nauką, a moralnością. Jak dobrze, że teraz bardziej trzyma się tej dobrej części... Bójmy się co będzie jak ktoś go uświadomi co robił.
- Ulubione miejsce przesiadywania? Bar Grillby'ego! Chociaż nie wie dlaczego, to miejsce wydaje mu się tak cholernie znajome i przytulne.
- Jest cholernym tchórzem. Spierdzieli nawet na widok swojego cienia pod złym kątem padania. W gruncie rzeczy, to przez to oszołomienie tymi nowościami i nagłym powrotem bez nawet przygotowania czy coś. Boi się, że to wszystko w końcu zniknie i znów nastanie ciemność. Chce zyskać tyle czasu ile tylko tutaj może.
- Jest kompletnym zerem jeśli chodzi o wytrzymałość fizyczną. Złam mu żebro, a nie ruszy się z miejsca. Złam mu jakąś kończynę, a prawdopodobnie da za wygraną.
- Czasami zdarza mu się mówić coś w Wingdingsach. To... Cóż. Dość dziwny rodzaj mowy, łączące zwykłe słowa i język migowy. Odruchowo zaczyna coś pokazywać, a słowa jakie wypowiada stają się niezrozumiałe.
- Jego magia ma zarówno kolor zimnego błękitu jak i ciepłego pomarańczu. W jednym momencie krew z jego pękniętych kości może zmienić kolor i robi się tęcza z dwóch kolorów, hah.
- Grillby jest jego jedynym przyjacielem, hura! Szkoda, że tego nie pamięta!



Ekwipunek


- Srebrny Sygnet



_________________

Karta || Skrytka
|| ?  || ? || ?  ||
Mowa - #f3f3f3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
Bożyszcze tłumów
avatar

Liczba postów : 329
Join date : 26/11/2017

PisanieTemat: Re: Kartoteka - Wingdings Gaster   Wto Cze 05, 2018 8:37 pm

Bardzo przyjemna karta. Dobrze się czytało. AKCEPT!

Srebrny Sygnet - kiedy jest przez niego noszony, Gaster otrzymuje premię +1 do kości za każdym razem, gdy używa "Bones". Bonus nie liczy się, kiedy zostanie wyrzucone krytyczne niepowodzenie lub gdy brakuje +1 na kości do krytycznego powodzenia.
Dla "Blue" jest ta premia na obecnym poziomie wstrzymana z uwagi na jej unikalną siłę manipulacji samą w sobie.  


Bones - na tym poziomie, mogą być używane przez max 4 tury, po czym postać musi odpocząć kolejne dwie.

Science - +1 do kości przy rzutach na akcje mogące być ściśle powiązane z jego predyspozycjami. Bonus nie liczy się, kiedy zostanie wyrzucone krytyczne niepowodzenie lub gdy brakuje +1 na kości do krytycznego powodzenia.

Na start otrzymujesz: 45G

Powodzenia!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://over-undertale.forumotion.com
 
Kartoteka - Wingdings Gaster
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Welcome to the Surface! :: Wysypisko :: Archiwum-
Skocz do: